Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Przemiana" Jodi Picoult


Uwielbiam Jodi Picoult za to, że potrafi w sposób prosty, nieskomplikowany ukazać wszystkie ludzkie słabości, uczucia, charakter. Książki tej autorki wciągają już od pierwszej strony i nie sposób jest ją odłożyć na później. Jodi Picoult zmusza do refleksji i do zastanowienia się nad problemem jeszcze długo po skończeniu lektury. Za to bardzo podziwiam autorkę i życzę dalszego, udanego powieściopisarstwa.
Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po powieść "Jesień cudów". Już po kilku stronach poczułam się zawiedziona, zdradzona i oszukana. Wątki poruszone w książce, głowni bohaterowie aż za bardzo przypominały mi inną powieść a mianowicie "Zieloną Milę" Stephena Kinga.
W obu książkach jednym z głównych bohaterów jest mężczyzna oskarżony o popełnienie poważnego przestępstwa związanego ze skrzywdzeniem dzieci. W obu przestępca siedzi w więzieniu i przechodzi przemianę. Bohaterowie w obu przypadkach potrafią leczyć dotykiem a w swojej więziennej celi trzymają znalezione zwierzątka które wcześniej wskrzesili z zmarłych.
Bardzo mnie to zabolało i  książkę Jodi Picoult odłożyłam na półkę. Nie doczytałam jej do końca. Nie chciałam aby dodatkowe podobieństwa, które mogłyby się jeszcze pojawić, odebrały mi cały szacunek do ukochanej pisarki. Przez pewien czas czułam się urażona i byłam obrażona Na Jodi Picoult. Długo jednak w tym stanie nie mogłam wytrzymać tym bardziej, że na rynku pojawiła się kolejna książka autorki.
"Jesień cudów" uświadomiła mi, że każdy jest tylko człowiekiem. Każdy może popełniać błędy. Jodi Picoult nie jest wyjątkiem. Może sama kiedyś czytała "Zieloną Milę"  i była pod takim samym wrażeniem co ja. Zauroczona powieścią nieświadomie stworzyła podobne dzieło.
W tej chwili Jodi Picoult dalej jest moja ulubieńcami na każdą jej kolejną powieść czekam z utęsknieniem. Kupuję jeszcze "ciepłe" i zasiadam do lektury aby cieszyć oko i umysł jej literackim kunsztem. Mimo tej jedynej wpadki gorąco polecam książki Jodi Picoult.
Czytaj dalej...

"Skafander i motyl" Bauby Jean-Dominique

Muszę się przyznać, że książkę "Skafander i motyl" przeczytałam z wielkiej ciekawości, co i jak czuje osoba sparaliżowana, zamknięta we własnym ciele? Czy dalej coś czuje? Jak odbiera życie, świat, uczucia bliskich osób?
Kiedy miałam kilka lat, moja babcia dostała wylewu, również była sparaliżowana, nie mówiła i nawet nie pamiętam czy i w jaki sposób komunikowała się z nami. Pamiętam tylko mój strach, mój lęk czy ukochana babcia wie jak bardzo ją kocham i jak mi jej brakuje...
Książka "Skafander i motyl" była odpowiedzią na te pytania, które noszę w sercu od kilkunastu lat. Dowiedziałam się jakie życie, niedogodności i upokorzenia musiała znosić moja babcia przez kilka miesięcy.
Książka ta pomaga zrozumieć ból niepełnej egzystencji, ból świadomości sensu istnienia. Uczy empatii i umiejętności radości życia, zachwytem nad chwilą, która trwa, cieszenie się dniem teraźniejszym i czerpaniem przyjemności z drobiazgów.  Nie należy odkładać ważnych rzeczy na później. Nigdy nie wiadomo co przypisał nam los, jakie ma dla nas plany i czy zdążymy cieszyć się życiem, domem, dziećmi czy miłością.
Polecam książkę dla wszystkich dociekliwych, dla ludzi wrażliwych, dla zabieganych a przede wszystkim dla rodzin osób, które cierpią ku pokrzepieniu serc i ducha.
Czytaj dalej...

Budyń waniliowy :)


Kiedy już wybrałam lakierowego szaraczka w Rossmanie, zauważyłam jego siostrę Wibo Express Growth nr.157 w kolorze budyniu waniliowego. Został jeden jedyny więc nie mogłam pozwolić aby został sam na półce :) Kiedy go użyłam....Porażka. Lakier źle się rozprowadza, nierównomiernie- może akurat trafiłam na taki felerny egzemplarz... Jestem rozczarowana, jako taki efekt dopiero po nałożeniu trzeciej warstwy, do tego dosyć szybko zaczął odpryskiwać :(






Na tym zdjęciu paznokcie pomalowane są dwiema warstwami lakieru. Nie wygląda ładnie, dlatego użyłam jeszcze czarnego pękacza Delii nr. 7 . Jest fantastyczny. Jako jedyny (tylko z tych które znam) pęka pionowo tworząc piękny wzór zebry :)

Czytaj dalej...

Biorę udział w Rozdaniu u The Wonderful Pinkness






KLIK

Oto zasady:
- TRZEBA być publicznym obserwatorem mojego bloga.
Moi dotychczasowi obserwatorzy dostają dwa losy, jeśli ktoś zgłosi się do rozdania po ukazaniu się tej notki dostaje jeden los.
MOŻESZ dodać na swoim blogu posta o moim rozdaniu wraz z głównym zdjęciem nagrody i linkiem odsyłającym do tej notki - dwa dodatkowe losy.
uwaga: wzmianka o rozdaniu umieszczona w zbiorowym poście dotyczącym rozdań lub na blogach typowo rozdaniowych nie będzie premiowana dodatkowymi losami.
- MOŻESZ w kilku słowach napisać mi dlaczego zdecydowałaś się na obserwację mojego bloga, czyli co Ci się tutaj podoba, co Cię interesuje. Chętnie przyjmę konstruktywną krytykę - jeden dodatkowy los.

Zgłoszenia przyjmuję do niedzieli 16 października 2011r. do godziny 23,59.
Ogłoszenie wyniku w niedzielę 23 października 2011r.
Czytaj dalej...

uwielbiam balsamy do ciała :)


Sorbet do ciała Mineral Care
Notka z etykiety: wyjątkowy sorbet do ciała o aksamitnej konsystencji. Zawiera unikalne połączenie odżywczych minerałów z Morza Martwego i ekstraktu z owoców granatu, dzięki którym twoja skóra stanie się jędrna i pełna blasku.
Moja opinia: szybko się wchłania, skóra robi się delikatna, miękka, nabiera ładnego, zdrowego koloru. Bardzo go lubię i często stosuję. Podarowałam ten balsam również mojej mamie i ona też bardzo go chwali.
Jedynym minusem tego sorbetu jest intensywny zapach. Długo utrzymuje się nie tylko na skórze ale i w pomieszczeniu , w którym go używałam
Czytaj dalej...

Miłość od pierwszego wejrzenia :)

Lakier Wibo Express growth nr. 63- szary :)
Zakochałam się w nim już wtedy gdy zobaczyłam go na półce w Rossmanie. Musiałam go mieć. Szybko wrzuciłam go do koszyka i prawie pobiegłam do kasy. W domu od razu pomalowałam nim paznokcie. Cudowny odcień szarego, delikatny, stonowany, piękny. Lepszy efekt po nałożeniu dwóch warstw. Długo trzyma się na paznokciach. Wytrzymał  4 dni prania, gotowania, zmywania i robótek ogrodowych :) W ostatnim dniu na końcówkach paznokci lakier lekko starty, żadnych odprysków :) Uważam to za duży sukces gdyż nie wszystkie lakiery wytrzymują u mnie próbę czasu...



Czytaj dalej...

wiadomość z ostatniej chwili :)

Właśnie zgłosiłam swoją kandydaturę na testerkę kosmetyków i zostałam zaakceptowana :)
Podaję link jeżeli ktoś również byłby zainteresowany takim testowaniem :) Trzeba założyć konto w serwisie

ZOSTAŃ TESTERKĄ
Czytaj dalej...

"Nauczycielka muzyki" Janice Y. K. Lee






Po książkę tę sięgnęłam przede wszystkim ze względu na bardzo pochlebne opinie i komentarze. W recenzjach przeważają słowa o przejmującej historii miłosnej, o egzotyce Hongkongu, którego już nie ma. "Nauczycielka muzyki" to nastrojowa opowieść o wojnie, miłości, zdradzie oraz trudnych życiowych wyborach osadzona w Hongkongu w czasie II wojny światowej i okresie powojennym 1952-53.

    Autorka wprowadza nas w nieodgadniony, tajemniczy, trochę magiczny świat, w którym ścierają się ludzie różnych narodowości. Pokazuje nam uporządkowane życie Chińczyków i całkiem odmienne życie anglików przyjeżdżających do Hongkongu spełniać swoje marzenia bądź uciec przed życiem, przed odpowiedzialnością lub przed bliskimi.
Narracja powieści jest naprzemienna. Przeplatają się losy ludzkie przed i po wojnie. Z jednej strony rozprasza to akcję książki ale z drugiej strony rozbudza ciekawość, jak potoczą się poszczególne wątki.

    Głównymi bohaterami powieści Janice Y.K. Lee jest troje ludzi. Jeden mężczyzna i dwie kobiety. Jedna jest wielką miłością Willa sprzed wojny, druga jego kochanką w czasach powojennych. William przyjechał do Hongkongu w poszukiwaniu pracy. Znalazł ją i kobietę swojego życia. Chociaż różnili się w każdym możliwym aspekcie, pokochali się miłością romantyczną. Jego wybranka była osobą mieszanych ras- chińskiej i  portugalskiej, członkinią miejscowej elity, zepsutą córką bogatego chińskiego biznesmena.
Uczucie miało trwać wieki, niestety wojna ostudziła wielkie emocje, zmusiła do wyborów, czasami zaskakujących.  Will trafia do obozu dla internowanych. Jego wybranka, Trudy usiłuje żyć w okupowanym Hongkongu (chociaż ze względu na pochodzenie, mogłaby dzielić życie z Willem w obozie). Żeby przetrwać, żeby żyć na poziomie do jakiego była przyzwyczajona przed wojną, brata się z wrogiem. Zostaje kochanką szefa japońskiej żandarmerii i rodzi mu niechciane dziecko. Potem znika. Zamordowana? Rodzą się pytania, co kierowało Trudy do takiego działania? Czy było ono przemyślane? Czy Trudy kolaborowała z własnej woli? Czy była marionetką w rękach wyrafinowanego przeciwnika?
    W 1952 r. do Hongkongu przyjeżdża Claire wraz z mężem. Kobieta ucieka z domu przed matką, która znęca się nad nią psychicznie, przed toksyczną miłością. Claire nie ma poczucia własnej wartości, nie wie kim jest. W Hongkongu z każdym dniem odkrywa własne ja. Czuje się pewniej we własnej skórze. Rozpoczyna pracę nauczycielki gry na pianinie w domu bogatej rodziny Chen. Tam poznaje Willa. Zakochuje się bez pamięci. Dla niego zgadza się oszukiwać męża, zdradza go. Im bardziej poznaje Willa tym więcej poznaje sekretów z jego życia. Odkrywa również wydarzenia z japońskiej okupacji, poznaje historię Trudy. Odkrywa powody jej postępowania.
Pewnego dnia romans Claire wychodzi na jaw. Kobietę opuszcza mąż. Claire nie chce wracać do Anglii, do matki  a z Willem również być nie może. Mężczyzna próbował ułożyć swoje życie od nowa ale miłość i poczucie zdrady wobec Trudy jest silniejsze.

    Moim zdaniem warto przeczytać książkę "Nauczycielka muzyki". Ukazuje nam ona wybory różnych ludzi, i tak jak powiedziała Claire "Wszyscy dokonujemy wyborów, ale musimy przy nich trwać i ponieść odpowiedzialność jeśli okażą się niewłaściwe", w pełni popieram jej słowa.
Warto sięgnąć po tę powieść również ze względu na opisywane w niej życie w japońskich obozach. Uważam, że w naszym kraju mało mówi się (być może ja tego nie słyszę) o japońskiej okupacji i ich obozach. Japoński najeźdźca był równie okrutny wobec więźniów jak i naziści. Okrutne metody przesłuchań, traktowanie więźniów- od czytania jeży się włos na głowie. Wyżywienie to ok. 500 kcal na dzień, często zarobaczony ryż, zgniłe mięso i warzywa. Higiena również była w opłakanym stanie. Brak czystej wody pitnej. Szerzenie się chorób zakaźnych, biegunek. Więźniowie umierali z głodu ale i z nieleczonych i nieopatrzonych ran zadawanych na przesłuchaniach. W obozach oprócz mężczyzn znajdowały się kobiety i dzieci ( te którym nie udało się na czas powrócić, uciec do własnych ojczyzn lub które nie chciały opuścić swoich mężów, ojców).

    Powieść czyta się jednym tchem. Zachwyca barwnymi opisami przedwojennego Hongkongu. Szereg różnorodnych postaci dodaje fabule charakteru, pokazuje złożoność ludzkich zachowań.
Romanse śledzimy z wypiekami na twarzy, kibicując bohaterom i ich uczuciom. Przeżywamy ich rozterki, na własnej skórze odczuwamy zdradę. Po lekturze jeszcze długo rozważałam wątki, tematy poruszone przez Janice Y.K. Lee. Książka zmusza do przemyśleń i refleksji.
Czytaj dalej...

"Prawo matki" Diane Chamberlain


Po książkę "Prawo Matki" sięgnęłam z rezerwą. Autorka promowana jest jako następczyni Jodi Picoult, którą uwielbiam. Wątki opisane w książce Diane Chamberlein są podobne do powieści "W naszym domu" Jodi Picoult. Bałam się, że "Prawo Matki" będzie tylko nieudaną podróbką królowej powieści obyczajowej.
Pomyliłam się. Książka jest napisana prostym językiem, zrozumiałym dla każdego, bez zbędnych wyrażeń, terminów naukowych. Czyta się więc ją łatwo i przyjemnie. Akcja wciąga czytelnika tak, że trudno odłożyć książkę na później.
Każdą kobietę a przede wszystkim matkę zainteresuje temat poruszony w książce. Jak daleko może posunąć się matka aby ratować swoje dziecko? Czy chronienie naszych pociech za wszelką cenę ma sens? Czy w ten sposób je ratujemy czy wyrządzamy im krzywdę? Czy zamykanie dzieci w tak zwanej złotej klatce czy trzymanie ich pod kloszem daje dzieciom coś dobrego? Czy poświęcenie jednemu dziecku kosztem drugiego jest sprawiedliwe i dopuszczalne? Nad tymi pytaniami pochyliła się autorka książki "Prawo Matki".
Moim zdaniem Diane Chamberlain odpowiedziała na te pytania. W obszerny sposób opisała nam konsekwencje powyższych zachowań. Zostawiła również pewien margines dla nas, na zastanowienie się nad tym problemem, na wyciągnięcie własnych wniosków.
Dodatkowym plusem powieści jest sposób narracji. Każdy z głównych bohaterów ma głos, wypowiada się we własnym imieniu. Daje to nam szerszy obraz całej historii. Możemy równocześnie poznawać uczucia i emocje bohaterów.
Powieść ma dla mnie jeden minus. Autorka opisując chłopca chorego na Poalkoholowe Uszkodzenie Płodu, w moim odczuciu zbyt mało, zbyt płytko zagłębiła się ten problem. Książka ta mogłaby być lepszą przestrogą przed piciem alkoholu w ciąży. Dałaby podstawie do rozważenia czy ten jeden kieliszek wina czy kufel piwa na pewno wart jest ryzyka choroby naszego wyczekiwanego maleństwa.
Moim zdanie zbyt rzadko jeszcze się o tym mówi. O konsekwencjach jakie ponoszą dzieci będące w łonie pijącej matki. O przyzwoleniu środowiska otaczające ciężarną kobietę na piwko do grilla czy wino do obiadu. Za mało się mówi o problemach tych dzieci w okresie dorastania i życia dorosłego.
Podsumowując, książkę "Prawo Matki" Diane Chamberlain warto mieć w swojej biblioteczce . Ku przestrodze, żeby ustrzec się przed pułapkami i ciemnymi stronami macierzyństwa 
Czytaj dalej...

"Kochanie chcę ci powiedzieć" Louisa Young

W ostatnich dniach przeczytałam książkę "Kochanie chcę Ci powiedzieć" Louisy Young. Jestem zachwycona i porażona opowieścią gdzie miłość została rozdarta przez wojnę a wojna pokonana przez miłość.
Ta poruszająca opowieść to doskonałe zestawienie scen wojennych z osobistymi i bardzo intymnymi. Traktuje straszliwe lata 1914- 1918 z wielką wrażliwością. Ośmiela się zadać pytanie czy ci co zginęli nie są większymi szczęściarzami niż ci co przeżyli, tylko po to by rozpocząć najtrudniejszą z walk, często mocno okaleczeni fizycznie i psychicznie. Życie z okrucieństwem wojny, co dzień na nowo rozpamiętywanie walk, ofiar, okopów, przyjaciół rozszarpywanych przez bomby... Rodzina próbująca żyć normalnie... Matki, żony, dzieci nie rozumiejące tych przeżyć... Czy szczęśliwe i spokojne życie może być jeszcze ich udziałem??
Mężczyźni okrutnie okaleczeni, często twarzy operowani przez wybitnego lekarza, który próbował przywrócić im dawny wygląd, często swoim widokiem przerażali innych. Czy mogli przyjąć litość, współczucie, miłość??
Opis operacji w książce był przerażający, nie mogłam sobie tego wyobrazić, umysł podsyłał bardzo różne obrazy. Postanowiłam sprawdzić, zderzyć swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Wyszukałam w internecie zdjęcia tych operacji i wygląd pacjentów. Gdy je zobaczyłam, łzy zakręciły mi się w oczach, z litości, z żalu. Ci mężczyźni często bardzo młodzi musieli zrezygnować z własnych marzeń czasami też miłości. Dzięki tym zdjęciom lepiej zrozumiałam całość i przesłanie powieści.
Polecam książkę tym, którzy chcą wierzyć w miłość, tę jedyną do grobowej deski. Nie ukrywam również, że trzeba przygotować zapas chusteczek higienicznych...
 
Czytaj dalej...

Giveaway u Small Rosie

KLIK

ZASADY:
1. Zostań publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Poinformuj pod jakim nickiem obserwujesz.
3. W komentarzu zostaw swój e - mail (w razie wygranej napiszę na niego)

UWAGA! Nie przyjmuję zgłoszeń od osób anonimowych. Jeśli chcesz brać udział w rozdaniu, i masz konto, to po prostu się zaloguj, jeśli nie masz, to je załóż. Tyle.

OŚWIADCZAM także że kolczyki nie były używane (i perfumy), jednak mimo wszystko zostały odkażone. Próbka szminki jest świeżutka, cień (użyty do recenzji pędzelkiem) i lakiery (nieużywane) bez zarzutu. Wszystko świeże, inaczej bym nie wystawiła na giveaway. Życzę wygranej bo każdemu z Was może się udać!:)

Zwycięzców wylosuję generatorem liczb.
Czytaj dalej...

"Szkoła piękności w Kabulu. Za zasłoną afgańskiej kobiety" Deborah Rodriguez

Do książki podeszłam z wielkim sceptycyzmem. Cóż ciekawego może być w historii amerykanki prowadzącej w Kabulu Szkoły piękności. Jednak kiedy zaczęłam czytać, poznawać historie afgańskich kobiet, o ich kulturze która w dalszym ciągu jest dla nas okryta płaszczem tajemnicy, książka okazała się tak interesująca, że wciągnęła mnie na dobre.
W zakładzie fryzjersko- kosmetycznym kobiety się relaksują, otwierają i zdradzają swoje historie. Poznajemy ich najskrytsze sekrety, pełne bólu opowieści o biedzie tak wielkiej, że aby przeżyć, dzieci są sprzedawane do pracy, oddawane innym w opiekę bądź wydawane za mąż ledwo staną się kobietami. Poznajemy również losy więźniarek, które odsiadują wysokie wyroki tylko dlatego, że zostały zgwałcone lub uciekły od brutalnych mężów. Te szokujące rzeczy, historie nadal dzieją się w Kabulu i innych krajach muzułmańskich.
Mnie kobiecie wykształconej, europejce wszystkie te opowieści wydają się przerażające i barbarzyńskie.
Z książki dowiadujemy się również, po raz kolejny, że wojna nie dotyczy tylko mężczyzn, że nie tylko oni znoszą jej ciężar, że nie tylko oni polegli i stracili w niej wszystko.  Często większy ciężar i okropieństwa wojny znoszą kobiety, które pozostają  same i muszą chronić, bronić i dbać nie tylko o siebie ale i o swoją rodzinę.
Tego wszystkiego możemy się dowiedzieć z kart książki "Szkoła piękności w Kabulu" . Polecam.
Czytaj dalej...

Nagrogy :D:D:D Dwie paczuszki :D

Dziś dostałam dwie paczuszki :) Na obie czekałam równie gorąco :)
Pierwsza:

Czerwony lakier do paznokci firmy Ciate a do tego naklejki na paznokcie w kropeczki i panterkę. Jak tylko wypróbuję od razu się Wam pochwalę :)

Druga:
Kolejna książeczka do powiększającej się biblioteczki. Dzisiaj miałam dobry dzień :) Jestem fanką wielu wampirycznych książek i postaci.
Czytaj dalej...

Rozdanie u Kosodrzewiny :)



ZASADY:

obowiązkowo
  • bycie publicznym obserwatorem mojego bloga (1 los)

opcjonalnie
  • dodanie mojego bloga do blogrolla (+1 los)
  • poinformowanie innych o rozdaniu u siebie na blogu- te zakładane tylko do pisania takich postów nie będą brane pod uwagę (+2 losy)

Stałych bywalców mojego bloga dodatkowo nagrodzę kolejnym losem :)

W komentarzu proszę napisać, które warunki spełniliście. Zgłaszać możecie się do 18 października, wyniki ogłoszę następnego dnia :) Wysyłam tylko w granicach Polski. 

Wszystkim życzę powodzenia! :)
Czytaj dalej...

Wygrane książeczki grzecznie czekające w kolejce do przeczytania :)
Czytaj dalej...

Moja niedawna wygrana :)






Nie widziałam jeszcze w sklepach ale będą lada dzień. Nowość Wasy- kanapeczki z serkiem w czterech smakach: pomidory z bazylią, z ziołami, ze szczypiorkiem lub naturalny. W jednym opakowaniu dwa paluszki- każdy ma ok. 70- 80 kcal i są naprawdę smaczne. Obdarowałam nimi każdego kogo się dało i wszyscy zachwalali. Zajada się nimi również mój trzyletni synek :)
Czytaj dalej...

Nowy początek

Tak mi spodobała się zabawa w rozdawanie i candy na Waszych postach, że sama utworzyłam swój własny :)
Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Będzie to blog o wszystkim i niczym. Jestem zodiakalnymi Bliźniętami więc takie rozdwojenie jest moim znakiem rozpoznawczym. Wszystkim się interesuję i wiele wiem :)
Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka