Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Ballada. Taniec mrocznych elfów" Maggie Stiefvater

Dwa dni temu opisywałam swoje wrażenia z lektury "Lamet. Intryga Królowej Elfów" Maggie Stiefvater. Dziś przyszedł czas na jej kontynuację. "Ballada. Taniec mrocznych elfów" opisuje dalsze losy bohaterów uwikłanych w fantastyczno- folklorowy świat Faerii.
Tym razem jednak z dużym naciskiem na historię Jamesa Morgana, przyjaciela Deirdre.

James i Dee rozpoczęli naukę w Thornking - Ash- szkoły średniej dla wybitnie uzdolnionych muzyków. Niestety wydarzenia, których byli uczestnikami podczas Letniego przesilenia, zamiast zbliżyć, to oddaliły od siebie przyjaciół. Dee "umiera" z tęsknoty za Lukiem a James jest nieszczęśliwie zakochany w Dee. Tych dwoje nie spędza już wspólnie czasu, nie zwierzają się sobie a duża szkoła z internatem pomaga w unikaniu się wzajemnie.

Niespodziewanie w życiu Jamesa pojawia się Nuala, która jest Leanan Sidhe- kobiecą postacią feja, o niezwykle oszałamiającej urodzie. Pomaga ona wyjątkowo uzdolnionym muzykom czy poetom zsyłając na nich natchnienie i inspirację. Nie robi tego bezinteresownie. W zamian,  czerpie z nich siły życiowe do chwili śmiertelnego wycieńczenia.
James mimo ostrzeżeń i grożącego mu niebezpieczeństwa, powoli ulega magnetycznemu urokowi Nuali. Wspólnie tworzą, komponują, opracowują ogromne przedstawienie.
Im bardziej James zbliża się do Nuali, tym bardziej oddala się od Deirdre. Widzi, że z dziewczyną dzieje się coś niedobrego ale nie potrafi jej pomóc.
Tymczasem zbliża się Samhain- Halloween, a w pobliskim lesie krąży rogaty Król Umarłych. James i Deirdre ponownie staną do walki o życie, duszę i miłość.

Narratorem w "Balladzie" jest naprzemiennie James i Nuala. Dzięki temu możemy dokładniej, z większą ilością szczegółów poznać ich historie. Spodobała mi się postać Jamesa. Jest to chłopak, który zna swoją wartość, jest szalenie utalentowany i zdaje sobie z tego sprawę. Z każdego jego słowa wypływa dobrze nam znany z "Lamentu" humor, cynizm i ironia. Jednak dopiero teraz poznajemy go w pełnej krasie. James jest nonszalancki, pewny siebie przez co bardzo atrakcyjny dla czytelnika. Cieszę się, że autorka dopuściła do głosu Nualę. Bez jej słów, wrażeń, odczuć ta książka nie byłaby tak ciekawa. Mamy również szansę lepiej poznać i przyjrzeć się fejom. Czy rzeczywiście są takie straszne jak je malują?
Maggie Stiefvater nie zapomniała również o Dee. Choć jej wystąpienia w książce są epizodyczne, to jednak mamy szansę śledzić jej losy poprzez smsy, pisane lecz niewysłane do Jamesa. Muszę przyznać, że w tej części Deirdre działała mi na nerwy. Była nijaka, jej zachowanie było bardzo histeryczne. Można je usprawiedliwić złamanym sercem i ogromną tęsknotą za Lukiem, ale mnie jakoś to n ie przekonuje. Bawi się uczuciami swojego przyjaciela a gdy odkrywa jego przywiązanie do Nuali, jest zazdrosna. Horror.
Zaskoczyło mnie jak autorka obeszła się z Lukiem.  Zmieniła go o 180 stopni. Z przyspieszającego bicie serca młodzieńca, uczyniła go zimnym i wyrachowanym draniem.

W "Balladzie" wystąpią wszystkie znane nam z "Lamentu" elfy i feje. Pojawi się również kilka nowych, mrocznych, przerażających stworzeń, których nie chciałabym spotkać na swojej drodze. Wśród nich znajdzie się rogaty Król Umarłych, który sporo namiesza w życiu naszych głównych bohaterów. Nie można zapomnieć również o Eleanor- nowej Królowej Elfów, która nie zapomniała dawnych krzywd i zamierza się zemścić. Wszystkie istoty stworzone przez Maggie Stiefvater i tym razem zostały zaczerpnięte z mitologii celtyckiej i irlandzkiego folkloru.

"Ballada" jest napisana tym samym językiem, z taką samą ekspresją i niepohamowaną wyobraźnią jak jej poprzedniczka. A mimo wszystko wydaje mi się ciekawsza, bardziej intrygująca. Może to zasługa bardzo wyrazistego Jamesa, a może połączonej, mieszanej narracji?

Warto poznać obie części serii o Faerii. To naprawdę bardzo miła odmiana w gatunku paranormal romance.
Aha, niech potwierdzeniem będzie to, że zaczytując się w "Balladzie" prawie zapomniałam o zaznaczaniu cytatów :)))

Cytaty z książki:

1. "Deszcz spłukał ze wszystkiego kolory, zapełnił wgłębienia między wzgórzami mgłą i sprowadził niebo na ziemię."
2. "Była na tyle człowiekiem, by być nieszczęśliwa jako feja, i na tyle fejem, aby wszystkie zalety bycia człowiekiem były jej niedostępne."
3. "Było tak wcześnie, że światło dzienne wydawało się niezwykle kruche, jakby zbyt gwałtowny oddech mógł strącić je z horyzontu  i rozproszyć w ciemności."
4. "Wszyscy lubią chipsy. Nawet ludzie, którzy mówią, że nie lubią."


Maggie Stiefvater "Ballada. Taniec mrocznych elfów", Illuminatio 2011, ISBN: 978-83-62476-09-1

5+/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Dominice z wydawnictwa Illuminatio

Czytaj dalej...

CzaroMarownik 2013

Powolnymi krokami zbliża się koniec roku. To co stare idzie w zapomnienie a z nadzieją wyczekujemy nowego. Nadszedł więc czas aby rozejrzeć się w propozycjach kalendarzy na rok 2013. Z uprzejmości wydawnictwa Illuminatio mogłam zapoznać się z CzaroMarownikiem. A Wam chcę przedstawić swoją opinię i spostrzeżenia.

Bardzo spodobała mi się nazwa kalendarza-  CzaroMarownik. Tytuł jest chwytliwy i przykuwa uwagę. Przywodzi mi na myśl jakiś stary sekretnik czy owiane tajemnicą wiekowe zapiski prababki.
Okładka kalendarza idealnie komponuje się z nazwą i przyciąga wzrok. Wizualnie niczego jej nie brakuje. Jest księżyc, gwiazdy, jest magicznie. Myślę, że okładka powinna mieć twardszą oprawę, by podczas użytkowania zbyt szybko się nie zniszczyła.
Format kalendarza to A5 a więc jest wielkości przeciętnego zeszytu i zmieści się do plecaka czy do większości damskich torebek. CzaroMarownik ma formę kołonotatnika, co uwielbiam. Poza tym ułatwia to korzystanie z kalendarza i mamy pewność, że w każdej sytuacji będzie wyglądał zgrabnie i schludnie.

Nadszedł czas by zajrzeć do środka...

Czytelnika wita słowo od właściciela wydawnictwa Illuminatio. Uważam to za bardzo miły gest, przejaw szacunku do nabywcy, nowego właściciela CzaroMarownika. Dowiemy się z niego jak powstał kalendarz, dlaczego i co w nim znajdziemy.
CzaroMarownik składa się z dwóch części. Pierwsza z nich to mini poradnik, który jest takim vademecum z najważniejszych dziedzin białej magii.  Dowiemy się jak korzystać z amuletów i talizmanów, jak nawiązać kontakt z aniołami, jak wykorzystać moc emocji i pozytywnego myślenia w samouzdrawianiu, jak moc natury wpływa na urodę, kilka sposobów na eko- życie, przepisy kulinarne zgodne z zasadami Pięciu Przemian i co to jest Mindfulness- sztuka świadomego życia.  Poznamy również chińskie znaki zodiaku i roczny horoskop. CzaroMarownik jest naszym przewodnikiem i nauczycielem po magicznej sztuce z użyciem świec, kolorów, objaśnia nam znaczenie i siłę płynącą z faz księżyca i ziół. Podpowiada jak z sukcesem wzmocnić i uaktywnić obronę psychiczną.

Druga część to tradycyjny kalendarz z tygodniowym podziałem na rozkładówce. Wyszczególnione są w nim wszystkie najważniejsze święta katolickie, święta narodowe oraz te, które ja nazywam świeckimi, typu dzień babci i dziadka,  dzień przytulania, walentynki, dzień urody. Dodatkowo znajdziemy magiczne wskazówki, ciekawostki i informacje dotyczące świąt czy innych ważnych dni wypadających w danym tygodniu.
Dla tych co interesują się horoskopami, wygodne oznaczenia kiedy, w jakich dniach Księżyc i Słońce wchodzą w kolejne znaki zodiaku. 

Podsumowując, CzaroMarownik wypadł korzystnie i oceniam go pozytywnie. Ciesze się, że w 2013 roku będę mogła korzystać z tego magicznego kalendarza.



5+/6


CzaroMarownik 2013, ISBN: 978-83-62476-53-4


Za kalendarz bardzo dziękuję Pani Dominice z wydawnictwa Illuminatio :)



Czytaj dalej...

"Lament. Intryga Królowej Elfów" Maggie Stiefvater

Nazwisko Maggie Stiefvater w pierwszej chwili wydało mi się nieznane, ale trwało to tylko chwilkę. Szybko skojarzyłam, że autorka jest znana z jednej z najbardziej rozchwytywanych, popularnych i poczytnych serii dla młodzieży, Wilkołaki z Mercy Falls w skład w której wchodzą: Drżenie, Niepokój i Ukojenie.
Znając te fakty, z jeszcze większą chęcią i ciekawością sięgnęłam po "Lament. Intrygę Królowej Elfów". Byłam również ogromnie ciekawa co nowego może wnieść Maggie Stiefvater w wykorzystany do granic wytrzymałości, gatunek paranormal romance. Czy mnie jeszcze czymś zaskoczy?

Szesnastoletnia Deirdre Monaghan to bardzo wrażliwa, nieśmiała i odrobinę zagubiona w rzeczywistym świecie nastolatka. Nie jest jej łatwo zawiązywać znajomości i przyjaźnie. Jedynym wyjątkiem jest James, wierny druh i bratnia dusza, zapalony dudziarz. Deirdre ma ogromny talent muzyczny, przepięknie gra na harfie i cudownie śpiewa. Za sprawą stanowczej odrobinę despotycznej matki nastolatka bierze udział w konkursie muzycznym. Dziewczyna ma jedną słabość. Przed publicznymi występami męczą ją okropne nudności, które zawsze kończą się w toalecie. Właśnie ten moment wybiera Luke- przerażająco piękny chłopak z jej snów. Od tej pory, wokół Deirdre rozpościera się magia. Otacza ją i całą jej przestrzeń. Wokół siebie odczuwa niecierpliwe oczekiwanie. Zaczyna widzieć więcej, odkrywa w sobie telekinetyczne zdolności, odkrywa miłość. Nie wszyscy są zachwyceni tymi zmianami. Matka i babka nastolatki z całą stanowczością i zdecydowaniem zabraniają jej spotykać się z Lukiem i obdarowują ją żelaznymi amuletami. Dlaczego? Co się wydarzy? Kim jest Luke?

Maggie Stiefvater sięgnęła po całe bogactwo irlandzkiej, celtyckiej i germańskiej kultury i legend. Znajdziemy w książce plejadę wszelkich elfów, wróżek, fejów i innych stworzeń- określanych mianem Faerii, których królestwem jest otaczająca nas przyroda. Jesteśmy świadkami specyficznych rytuałów i obrzędów. Obserwujemy jak te nadprzyrodzone istoty próbują wyprowadzić Deirdre  na manowce, jak próbują się nią bawić, jak wpływają na jej życie.
Letnie przesilenie będzie areną najważniejszych wydarzeń i rozstrzygnięciem konfliktu, który choć rozpoczął się bez wiedzy i udziału Deirdre to dotyczy jej bezpośrednio. Dlaczego Królowa Elfów wybrała właśnie ją na swoją ofiarę? Odpowiedź oczywiście znajdziecie w książce, a odkrywanie tej tajemnicy będzie bardzo przyjemne.
Maggie Stiefvater próbuje otworzyć nam oczy na magię, która istnieje wokół nas, a która jest przez nas zupełnie niezauważalna. Wystarczy otworzyć umysł i spojrzeć wzrokiem płynącym z głębi naszej duszy i serca.

Muszę przyznać, że książka mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zwykłego, oklepanego, sztampowego romansu dla nastoletnich czytelników. Otrzymałam natomiast ciekawą i wciągającą historię miłości niemożliwej do spełnienia, w magicznej oprawie. Zwykła nastolatka i chłopak bez duszy. A jednak. Miłość, która się rodzi jest piękna i czysta. Staje się punktem zwrotnym w życiu Luka. Chce zerwać ze swoim dawnym życie, uczucie daje mu potrzebnych sił by zerwać więzi, które go uwierają, niszczą jego człowieczeństwo, jego dumę.
Deirdre z kolei odkrywa rodzinne tajemnice, które na zawsze zmienią jej życie i postrzeganie świata. Odnajduje również w sobie ogromną siłę, pomocną w walce o przyjaźń i miłość.
A jaką rolę w tej historii odegra James? Ciekawskich odsyłam do książki  Maggie Stiefvater.

Opowieść poznajemy z punktu widzenia Deirdre a więc fabuła jest skupiona na jej odczuciach, myślach i obserwacjach. Zabrakło mi spojrzenia na wydarzenia od strony Luka czy Jamesa. Tak jak Deirdre, byli głównymi uczestnikami historii i mogliby mieć wiele do powiedzenia i uzupełnienia. To mój jedyny wątły i marny minusik przyznany "Lamentowi".

Z kolei język jakim posługuje się  Maggie Stiefvater jest prosty, zrozumiały i przyjemny w odbiorze. Podczas lektury nie trzeba doszukiwać się znaczeń używanych słów, a sporadyczne niezrozumiałe wyrażenia są dokładnie wyjaśniane w przypisach. Dzięki temu czyta się lekko i błyskawicznie. Muszę dodatkowo zaznaczyć, że styl autorki pobudzająco działa na wyobraźnię. Łatwo mi było "zobaczyć" opisywane wydarzenia.

Podsumowując "Lament. Intryga Królowej Elfów" urzeka ze słowa na słowo i z kartki na kartkę. Pozwala odkryć nieznaną stronę pięknej acz zwodniczej natury i intryguje magicznym światem Faerii.


Cytaty z książki:

1. "Nienawidziłam tej kiecki. Wyglądałam w niej, jakbym obrabowała szafę bardzo wiekowej babci."
2. "Właśnie zostałam przeżuta przez kota, przy którym rekin ze "Szczęk" wyglądałby jak wkurzony gupik."
3. "Zamglone powietrze wokół migotało, poruszało się, odmieniało i wiło, dotykając nas niewidzialnymi, chłodnymi palcami, zwisało z drzew jak gaza, połyskując na liściach niczym szlachetne kamienie."
4. "Człowiek, który nie znał miłości, cierpi w jej uścisku."


Maggie Stiefvater "Lament. Intryga Królowej Elfów", Illuminatio 2011, ISBN: 978-83-62476-06-0

5/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Dominice z wydawnictwa Illuminatio







Czytaj dalej...

"Wrześniowe dziewczynki" Maureen Lee

Maureen Lee jest cenioną autorką ponad dwudziestu powieści obyczajowych. W Polsce do tej pory wydano pięć z nich. "Wrześniowe dziewczynki" szczęśliwie znalazły się w tej grupie.
Po wielu bardzo pozytywnych opiniach o twórczości Maureen Lee, sama chciałam się przekonać o jej walorach.

"Wrześniowe dziewczynki" przenoszą nas w przeszłość, w lata dwudzieste XX wieku. Poznajemy dwie zupełnie różne kobiety. Eleanor jest bogata, należy do tak zwanej śmietanki towarzyskiej. Dystyngowana, z klasą, zajęta wyłącznie sobą. Może pozwolić sobie na zbytki i nie martwi się o przyszłość. Mieszka w pięknym domu otoczona służbą ale nie układa jej się w związku małżeńskim.
Brenna to zupełne przeciwieństwo Eleanor. Pochodzi z klasy robotniczej. Dla poprawy sytuacji życiowej przenosi się z Irlandii do Liverpoolu. Choć trudno jej związać koniec z końcem i czeka ją niepewne jutro, to jest szczęśliwa. Ma oddanego, kochającego męża i urocze dzieci. Brenna jest kobietą czynu, zawsze bierze los w swoje ręce. Nie próżnuje i potrafi zrobić coś z niczego i nalać z próżnego.
Zrządzeniem losu podczas burzliwej wrześniowej nocy Brenna i Eleanor, w tym samym domu, w jednym czasie rodzą córki: Carę i Sybil. Dziewczynki już na zawsze połączą losy obu rodzin. Pozornie wszystko je dzieli ale cierpienie, ból, rozpacz i codzienna walka o przetrwanie to łącznik, który zmieni wszystko.
Mija dziewiętnaście lat. Wybucha II wojna światowa. Cara i Sybil zaciągają się do wojska, razem stacjonują na Malcie. Wojenne przeżycia jeszcze bardziej połączą obie rodziny, zmienią całkowicie ich życie.

Powieść "Wrześniowe dziewczynki" jest podzielona na dwie części. W pierwszej poznajemy historię obu rodzin. Zaznajamiamy się ze wspomnieniami z czasów narzeczeństwa, zawierania małżeństw, pojawiania się na świecie kolejnych dzieci. Obserwujemy też początki i organizację życia na emigracji, walkę o codzienne przetrwane w obcym środowisku, dążenie do podreperowania bytu rodziny, zawiązujące się przyjaźnie i animozje, skutki kryzysu gospodarczego, ruchy polityczne.
Autorka zwraca nam uwagę i jednocześnie potwierdza regułę, że "pieniądze szczęścia nie dają". Bogaci też mogą być udręczeni swym losem i nie widzą przed sobą żadnych perspektyw.
Nie warto też ulegać stereotypom. Wierzchnia, błyszcząca warstwa może kryć zepsucie a pod połatanym płaszczem można odnaleźć prawdziwy brylant.
Z kolei w drugiej części poznajemy świat tuż przed wybuchem II wojny światowej i w czasie jej trwania. Bohaterowie przybliżają nam ten przerażający, okrutny, nieludzki czas. Dzięki nim mamy też okazję poobserwować proces szkolenia kobiet w wojsku, późniejsze zadania i służbę.
Cara i Sybil ukazują nam swoje myśli, pragnienia i obawy. Na ich przykładzie poznajemy wpływ wojny na życie, postępowanie, wybory. Czy wojna zbliża ludzi i zaciera między nimi wszystkie granice? A może obdziera z godności i człowieczeństwa?

Maureen Lee stworzyła bardzo ciepłą i urokliwą sagę rodzinną na tle bardzo ważnych historycznych wydarzeń. Problemy bohaterów są zaczerpnięte z życia co dodaje opowieści wyjątkowej realności i autentyczności.
Bardzo podobały mi się kreacje postaci, które nie są jednoznaczne. Nie można ich zaszufladkować ani przyczepić konkretnej łatki. Zmieniały się, kształtowały, dorastały na naszych oczach. Raz podjęte decyzje nie zawsze były słuszne a bohaterki potrafiły przyznać się do błędu i w odpowiednim czasie zmienić swoje postępowanie. Potrafiły również bronić swoich racji i nie było łatwo ich podporządkować.

Maureen Lee bardzo plastycznie i obrazowo opisała wszelkie skrajności: czas spokoju, wolności i czas wojny; biedotę, nędzę i ogromne bogactwo; dobro i zło; miłość i nienawiść w końcu rozpacz i nadzieję. Mnogość wątków występujących w książce spójnie i z sensem skleiła w jedną atrakcyjną całość. Akcja z każdą stroną staje się bardziej dynamiczna a losy bohaterów jeszcze ciekawsze i bardziej wciągające. Bardzo zżyłam się z Brenną, Eleanor, Nancy, Carą i Sybil. Przeżywałam ich rozterki, momenty zwątpienia i cieszyłam się drobnymi sukcesami i chwilami prawdziwego triumfu. Powieść jest bogata w doznania i informacje. Opowiadana historia to mnie wzruszała to bawiła, innym razem irytowały pewne zachowania, wypowiedzi. "Wrześniowe dziewczynki" wzbudzają wiele, często skrajnych uczuć i emocji.

Książka ta, to bardzo ciekawe i mądre spojrzenie na więzi łączące ludzi i tych sobie bliskich i tych całkiem sobie dalekich. Co na nie wpływa, jak się rozwijają i jak się kończą.
Zapraszam do lektury "Wrześniowych dziewczynek".


Cytaty z książki:

1. "Ten idiota Hitler całą Europę powywracał do góry nogami, co? Warto by go przełożyć przez kolano i spuścić mu porządne lanie- sama chętnie bym to zrobiła , gdyby tylko wpadł w moje ręce."
2. "Och, chciałabym, żeby to kobiety rządziły światem, a nie mężczyźni. Gdyby to od nas zależało, nikt nie znałby nawet słowa "wojna"".
3. "Niepewność jutra, świadomość niebezpieczeństwa wzniecały w ludziach potrzebę pośpiechu, tak iż decyzje, które normalnie wymagałyby tygodni, podejmowano w ciągu godziny, a zaloty, ciągnące się w mniej gorączkowych czasach przez cały rok, teraz trwały najwyżej miesiąc. Każdy chciał wiedzieć, na czym stoi."



Maureen Lee "Wrześniowe dziewczynki", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-080-3


5+/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :)


Czytaj dalej...

"Pierwszy grób po prawej" Darynda Jones


Większość z nas utożsamia Kostuchę jako przerażającą, mroczną, zakapturzoną szkieletowatą postać, która swą kosą ucina resztkę tlącego się w nas życia. Jest ona ucieleśnieniem samej śmierci i przynosi ze sobą rozpacz, żal i smutek. Ma budzić strach i respekt.

Jest jedna osoba, to Darynda Jones, która uczłowieczyła Kostuchę nadając jej ponętne kształty i pozwoliła spojrzeć na śmierć z przymrużeniem oka, wręcz zaśmiać się jej w twarz.

Główna bohaterka książki "Pierwszy grób po prawej" to Charley Davidson- kostucha z dużym poczuciem humoru, seksapilu, ciętym językiem i ogromnym dystansem do życia.  Widzi umarłych, którym pomaga przejść "na drugą stronę". jednak nie wszyscy zmarli są gotowi odejść. Ci, którzy nie dokończyli swych ziemskich spraw lub zginęli śmiercią tragiczną, zbrodniczą, żądają zadośćuczynienia, doprowadzenia winnych przed oblicze sprawiedliwości.
I dobrze się składa bo Charley jest również prywatnym detektywem i pochodzi z rodziny z silnymi tradycjami policyjnymi. Potrafi pomóc swoim nietypowym zleceniodawcom.
Tym razem Charley jest zaangażowana w sprawę potrójnego morderstwa prawników jednej kancelarii. W miarę prowadzonego śledztwa, odkrywa kolejne przestępstwo na masową skalę...
Życie Charley dodatkowo komplikuje tajemniczy nieznajomy, który nawiedza ją w niezwykle erotycznych wizjach sennych. Dziewczyna za wszelką cenę próbuje odnaleźć mężczyznę w realnym życiu i odkryć jego tożsamość.

Darynda Jones sięgnęła po całkiem oryginalny i niewyeksploatowany do tej pory w literaturze temat kostuchy. Nadała jej postać atrakcyjnej, przebojowej młodej kobiety, która chce żyć "pełną gębą", czerpać z niego garściami szczęścia, miłości i doświadczeń. Nie jest zachwycona swoją rolą ale stara się ją wypełniać z godnością. Jej starania nie są tradycyjne. Swoje obowiązki wykonuje z użyciem wszelkich możliwych i dostępnych środków, nie waha się wykorzystać w tym celu szantażu czy małych oszustw.Charley nie ma zbyt wielu przyjaciół. Wsparciem dla niej jest jedynie ojciec, wuj i przyjaciółka Cookie. Reszta nie wierzy w jej umiejętności a raczej uważają jej wizje za objaw groźniej, nieuleczalnej, psychicznej choroby. Mimo to często korzystają z jej wiedzy, co dodatkowo irytuje naszą bohaterkę.
Z racji swego podwójnego zawodu jest narażona na wiele niebezpieczeństw i nieprzewidzianych sytuacji. Jednak z każdej opresji wybawia ją tajemniczy nocny kochanek. Pojawia się z nienacka, ratuje życie bądź doprowadza do cielesnych uniesień. Charley za punkt honoru, stawia sobie odkrycie tożsamości swego wybawiciela. Poszukiwania będą ekscytujące i nieprawdopodobne.

Ogromnym atutem powieści jest jej oryginalność ale to Charley wpłynęła na jej atrakcyjność. Dawno nie poznałam tak wyrazistej, tak konkretnej i tak zachwycającej bohaterki. Trudno mi było odłożyć książkę choćby na chwilę, co jest również zasługą sprytnego manewru autorki, która kończyła rozdziały w ciekawym momencie. Za każdym razem chciałam dowiedzieć się co będzie dalej i dalej i dalej... I tak z rozdziału na rozdział historia Daryndy Jones porywa. Ze względu na pełne dowcipu, ironii, dialogi i odrobinę seksu powieść czyta się lekko i przyjemnie. Nie czułam znużenia a jedynie rosnącą ciekawość i oczekiwanie na kolejna porcję czarnego humoru.

Jeżeli macie ochotę na niekonwencjonalne spojrzenie na sprawy śmierci i chcecie oswoić lęk przed kostuchą oraz poczuć odrobinę magii, to "Pierwszy grób po prawej" jest idealny dla Ciebie :) Ja już z niecierpliwością czekam na kolejny tom z serii Charley Davidson :)


Cytaty z książki:

1. "Nie wiedzieć czemu, kiedy staram się nie zaczerwienić, to bardziej się czerwienię."
2. "Potknąwszy się o donicę, uderzywszy małym palcem u nogi o taboret i wbiegłszy twarzą prosto we framugę, usiadłam na toalecie i rozważyłam mój plan dnia, w tle słysząc dźwięczną melodię. Dzięki wszystkim świętościom, że do aranżacji wnętrz podchodzę minimalistycznie. Gdyby coś jeszcze dzieliło mnie od porcelanowego tronu, mogłam była nie dożyć kolejnych urodzin."
3. "Każde stworzenie na ziemi ma temperaturę. Nawet nieżywi ludzie mają temperaturę. Niedobrą, ale mają."
4. "Nie byłam pewna, czy ciocia Lillian wie, że nie żyje, czy nie, ale nie miałam serca jej mówić."
5. "Zabawne, jak czas stoi w miejscu, gdy śmierć jest o krok."
6. "Śmiech jest jak deser."


Darynda Jones "Pierwszy grób po prawej", Papierowy Księżyc 2012, ISBN: 978-83-61386-18-6

5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Arturowi z wydawnictwa Papierowy Księżyc


Czytaj dalej...

"Wino z Malwiną" Magdalena Kordel

Małe miejscowości mają to do siebie, że wszyscy się w nich znają i wiedzą o sobie prawie wszystko. Ma to swoje zalety ale i wady. Nie jest łatwo wkraść się w łaski tak zgranej społeczności. Każdy nowy mieszkaniec jest poddawany wnikliwej obserwacji i ocenie. Majka przeszła ten test niezwykle obiecująco. Stary dom odziedziczony po ciotce, przekształciła w pensjonat, który daje schronienie ale i możliwość zarobkowania. Zaaklimatyzowała się w nowym środowisku i ułożyła swoje życie na nowo. Majka wreszcie może się czuć jak u siebie w domu.

W tej małej miejscowości na sudeckich ziemiach, Malownicze panują identyczne zasady i model postępowania.
Kiedy w miasteczku pojawia się obca a do tego Niemka, wszelkie plotkary podnoszą larum. Każdy zostaje powiadomiony o zagrożeniu. Mieszkańcy Malowniczego są pewni, że Niemka przyjechała odzyskiwać utracone po wojnie ziemie a jej przyjazd jest początkiem fali ponownego najazdu wroga zza Odry.
Ale kim tak naprawdę jest ta Niemka o swojsko brzmiącym nazwisku Malwina Klimek? Majka postanawia odkryć tę tajemnicę. Czy pozna prawdę? Czy swoim postępowaniem przysporzy sobie kolejnych wrogów? A może pozyska nowych przyjaciół i nowe możliwości?

Majka to fantastyczna postać. Jest to kobieta po przejściach z nastoletnią córką, w trakcie poszukiwań własnego celu, sensu życia, miłości. Wydaje się, że właśnie osiągnęła pełnię szczęścia. Prowadzi mały pensjonat Uroczysko, który daje jej dużo satysfakcji i samozadowolenia. W Malowniczym znalazła swój port, przyjaciół. Również stosunki z córką układają się doskonale.
Majka jest polonistką uwielbianą przez młodzież. Jest nauczycielem z powołania, który potrafi przekazać uczniom wiedzę ale i rozkochać w nauce, natchnąć ich do własnych poszukiwań, przemyśleń. Niestety jej relacje z dyrektorką liceum, w którym pracuje są bardzo napięte. Między kobietami trwa cicha wojna, która doprowadza do zwolnienia Majki z pracy. Jednak nie jest to powód do załamania. Majka ma już inne plany, o wiele bardziej interesujące.
Główna bohaterka to kobieta z sercem na dłoni. Do niej zgłaszają się wszyscy potrzebujący pomocy a i ona nie przejdzie obojętnie obok krzywdy czy to człowieka czy zwierzęcia. Jej uczynność przynosi wiele niespodziewanych sytuacji, które w czytelniku budzi podziw ale i salwy niepohamowanego śmiechu. Życie Majki jest niecodzienne i zaskakujące.

Chylę czoła i podziwiam kunszt pani Magdaleny Kordel w kreowaniu postaci. Nie są one ani szablonowe ani papierowe. Każdy bohater książki "Wino z Malwiną" zasługuje na uwagę. I choć czasami wydają się przerysowane czy prześmiewcze to z całą pewnością odnajdziemy ich sobowtóry w wielu małych miejscowościach w Polsce. Podoba mi się, że każda z postaci ma coś do powiedzenia i do przekazania ku pamięci. Są największym i najważniejszym atutem książki.

Magdalena Kordel posługuje się prostym, zwyczajnym językiem ale podlanym dużą porcją dobrego humoru, ciętego dowcipu i komicznych sytuacji. Oczami głównej bohaterki- Majki możemy przyjrzeć się życiu ludzi małych miasteczek. Gdzie plotka jest najostrzejszym orężem targowych handlarek. Kiedy jedno złe słowo może zaważyć o opinii na całe lata. Sytuacje opisane przez Magdalenę Kordel są wymyślone, ale dla mieszkańców takich "Malowniczych" w całej Polsce to chleb powszedni, to codzienność. Autorka idealnie oddała ten małomiasteczkowy klimat.

"Wino z Malwiną" to nie jest pierwsza książka, której główną bohaterką jest Majka. O wcześniejszych jej przygodach można przeczytać w "Uroczysku", "Sezonie na cuda" czy w "Oknie z widokiem". Powieści nie trzeba czytać chronologicznie, każda jest samoistną idealnie skomponowaną opowieścią, z intrygującym rozpoczęciem i satysfakcjonującym zakończeniem.
Z miłą chęcią poznam wszystkie książki Magdaleny Kordel. 

"Wino z Malwiną" zapewni niezapomnianą rozrywkę, prowokując do śmiechu ale i do refleksji. Magdalena Kordel przeprowadzi nas przez pewną tajemnicę z okresu II wojny światowej, a odkrywanie tych sekretów będzie tak samo satysfakcjonujące dla nas jak i dla Majki.
Serdecznie zapraszam do Malowniczego i pensjonatu Uroczysko na ciepłe i klimatyczne oderwanie się od rzeczywistości.

Cytaty z książki:

1. "Dorośli powinni zostawać aseksualni, bo inaczej stają się obrzydliwi."
2. "Nauczyciel to specyficzny zawód, zupełnie jak lekarz czy policjant, albo ma powołanie albo nie,"
3. "- Ale co, tak podjechali i stoją? Ten koń i pani, i pan? Nie mówili, czego chcą?
- Taaa, szczególnie koń był bardzo rozmowny."
4. "Niestety jak to często bywa, gdy się człowiek na coś nastawi, to coś nastawionemu człowiekowi wejdzie w paradę i unicestwi wszystkie misterne plany."

Magdalena Kordel "Wino z Malwiną", SOL 2012, ISBN: 978-83-62405-26-8

5/6



Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Panu Mariuszowi z wydawnictwa SOL



Czytaj dalej...

"Trzy oblicza pożądania" Megan Hart

Megan Hart jest autorką kilkunastu powieści. Objawiła swój talent w wielu gatunkach romantycznej fikcji, w tym w komedii romantycznej, romansie historycznym, współczesnym, futurystycznym, fantasy i przede wszystkim w powieści erotycznej.

"Trzy oblicza pożądania" należą do tej ostatniej kategorii, co zostało podkreślone czerwoną opaską z napisem "Tylko dla dorosłych".
I mimo, że w pełnoletność weszłam kilka... lat temu, to po książkę sięgnęłam z drżeniem kolan i zdradzieckim rumieńcem na policzku. Opis na okładce sugeruje, że akcja powieści kręci się wokół seksu więc ogromne było moje zdziwienie kiedy znalazłam w niej coś więcej.

Anne Kinney ma dwadzieścia dziewięć lat i jest najzwyklejszą młodą kobietą pod słońcem. Ma  swoje problemy, słabości i radości, jak każdy z nas. Jest młodą mężatką, mieszka w pięknym, starym domu nad jeziorem. Stosunki z mężem układają się znakomicie, są w dalszym ciągu sobą zafascynowani a pożycie intymne daje im wiele satysfakcji. Jej życie mogłoby się wydawać sielanką, ale ten idealny obrazek psuje wścibska i natrętna teściowa. Natarczywe pytania o potomstwo oraz wściubianie nosa szalenie irytują Anne. Tak samo jak przygotowanie przyjęcia dla rodziców, z okazji trzydziestolecia małżeństwa.
Jest jednak ktoś, kto urozmaici Anne letni czas. To Alex Kennedy, przyjaciel męża, który z nimi pomieszkuje. Anne jest oczarowana nowym towarzyszem. Co z tego wyniknie?

Anne od pierwszej chwili wzbudziła we mnie współczucie. Jest kobietą bardzo samotną, niezdecydowaną, nie potrafiącą podejmować żadnych decyzji ani tych małych, czasem nieistotnych ani tych ważnych, najważniejszych. Zawsze chce być perfekcyjna, wszystkich zadowolić, każdemu pomóc i każdym się opiekować. Nie może podołać tym zadaniom, przez co czuje się winna wszystkim sytuacjom, które spotykają ją i jej bliskich. Anne jest okaleczona psychicznie. Życie z ojcem alkoholikiem nie było łatwe. Z jednej strony kochała ojca i wspierała go całą sobą a z drugiej strony nienawidziła go i obwiniała on wszelkie zło. Sama w swoich wspomnieniach stwierdza, że nie zakochała się w mężu uczuciem bezkrytycznym, nie straciła dla niego głowy. W pewnym momencie po prostu nakazała sobie go kochać i to robi.
Dzięki Alexowi zaczęła poznawać siebie od nowa, zaczęła nazywać swoje potrzeby, zaczęła czuć.
Podczas lektury możemy obserwować przemianę Anne. Widzimy jak rozprawia się ze swoimi demonami z przeszłości, przekształca swoje priorytety, jak zaczyna dbać o swoje interesy, jak otwiera się na swoje siostry i jak niesie im pomoc. 

Z kolei postać Alexa i James'a są dla mnie nieodgadnione. Nie wiem czym kierował się James zapraszając swojego przyjaciela do łóżkowych igraszek. A jego zachowanie jest dla mnie wręcz dziwne. Nie przemawia do mnie tłumaczenie, że chciał tym krokiem zadowolić swoją żonę. Z Alexem łączą go zbyt bliskie, jak dla mnie, relacje.
Z kolei Alex jest bardzo tajemniczy. Mimo przeczytania czterystu stron książki, nic o nim nie wiem.
Może zmieni się to wraz z kolejną książką. "Trzy oblicza pożądania" są początkiem serii o Alexie Kennedym. Jeżeli wydawnictwo zdecyduje się na kolejny tom, chętnie go poznam.

"Trzy oblicza pożądania" są powieścią wielowątkową, gdzie przeplatają się problemy bohaterów bliskich sercu Anne. Oprócz alkoholizmu znajdziemy tu: nieplanowaną ciążę, poronienie, choroba zwana endometriozą, hazard, przeróżne odcienie związków małżeńskich, utarczki z teściową, spieranie się z własną seksualnością, odkrywanie preferencji.
A wszystko to odnajdziemy na tle śmiałych scen erotycznych, opisanych ze szczególną odwagą. Autorka nic nie ukrywa. Przedstawia seks takim, jakim jest. Z całą dosadnością, po prostu.

Książka była dla mnie miłym zaskoczeniem.


Cytaty z książki:

1. "Decyzja o posiadaniu dziecka to niezbywalne prawo kobiety."
2. "Kiedy wszystko wokół nas się zmienia, dowiadujemy się, jacy naprawdę jesteśmy."
3. "Szczerość to dobry fundament budowania związku."

Megan Hart "Trzy oblicza pożądania", Mira 2012, ISBN: 978-83-238-6650-3

5/6


Bardzo dziękuję Pani Monice za możliwość przeczytania tej książki :)

Czytaj dalej...

"Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs

Susan Wiggs swoją pierwszą książkę napisała w wieku ośmiu lat. Od tamtego czasu jej warsztat się udoskonalił a sama autorka stała się ulubienicą czytelniczek na całym świecie. W wyniku tego uznania stała się trzykrotną laureatką  nagrody RITA. Jej książki są tłumaczone na kilkanaście języków.

Znam dorobek literacki Susan Wiggs jedynie z recenzji innych czytelniczek i opisów wydawcy. Zawsze mnie one niezmiernie ciekawiły ale los a może przypadek nie pozwolił mi poznać jej książek osobiście. Dlatego gdy nadarzyła się okazja, by wziąć najnowszą powieść Susan Wiggs w ręce a co więcej przeczytać ją- bardzo się ucieszyłam.

Jessie Ryder to uznana i ceniona fotografka dzikiej i nieokiełznanej natury. Przemierzyła świat wzdłuż i wszerz. Doświadczyła urody przyrody, w miejscach niedostępnych dla zwykłego, szarego człowieka czy przypadkowego podróżnika. Jest żywym przykładem na to, że marzenia się spełniają. W niesamowity sposób łączy wykonywanie zawodu ze swoją pasją.
Jessie żyje chwilą, nie interesuje się przyszłością ani tym bardziej przeszłością. Notorycznie w podróży, z przypadkowymi kochankami, przyjaciółmi. Do czasu. Niepomyślna diagnoza, widmo ślepoty karzą jej przemyśleć swoje postępowanie.
Postanawia wrócić w rodzinne strony. Pierwszy i ostatni raz ujrzeć swoją córkę, którą przed szesnastoma laty oddała do adopcji, siostrze. Czy zmieni swoje życie? Naprawi błędy z przeszłości?

W pierwszej chwili wydaje się, że Jessie to bardzo egoistyczna postać, że liczą się dla niej tylko chwilowe przyjemności. Za nic nie można dopatrzeć się w niej znamion empatii, czułości, wrażliwości w końcu odpowiedzialności. Mylicie się.
Te wszystkie wymienione cechy, Jessie ukryła głęboko w sobie dawno, dawno temu. Trudne dzieciństwo, matka, która nie interesowała się swoim dziećmi co doprowadziło do ogromnej pustki w sercu, której Jess nie umiała zapełnić. Przygodni kochankowie, którzy mieli być panaceum na całe zło, powiększali i spychali ją w jeszcze większą nicość samotności.
Punktem zwrotnym okazuje się szokująca diagnoza lekarska. Dopiero wtedy uświadamia sobie, jakie błędy popełniła i co tak naprawdę jest w życiu ważne.
Pytanie tylko, czy z równym zaangażowaniem i samozaparciem przystąpi do naprawiania relacji z siostrą, szwagrem i przede wszystkim córką. Być może nagrodą za godne postępowanie będzie miłość?!
Te wszystkie stracone lata, na pewno jej tego nie ułatwią. Miło jednak było podążać śladem Jessie i kibicować jej w tej trudnej drodze. Udzielały mi się emocje bohaterki i często łapałam się na tym, że czytam z zapartym tchem i galopującym tętnem. Lubię kiedy książka wpływa na moje odczucia, kiedy losy postaci są dla mnie tak ważne, że nic wokół nie jest istotne.

Można powiedzieć, że "Zanim nadejdzie ciemność" pozwala nam zaobserwować przemianę, rozwój, dojrzewanie człowieka w obliczu jego osobistej katastrofy. Jak opada maska płytkiej osobowości i jak rośnie w siłę piękno dojrzałości.

Dla mnie "Zanim nadejdzie ciemność" to również specyficzne spojrzenie na trudy macierzyństwa tudzież tacierzyństwa. Dlaczego specyficzne? Bo jest to spojrzenie z kilku perspektyw. Obserwujemy zmagania samotnego ojca, relacje z dzieckiem przysposobionym czy przemyślenia kobiety, która oddała swoje dziecko. W jednej książce możemy poznać plusy i minusy każdej sytuacji, które możemy poznać, zgłębić i ocenić.

Susan Wiggs umiejętnie przekazuje i uświadamia czytelnikowi barwność i wszelkie odcienie ludzkiego życia. Tu szczęście przeplata się z rozpaczą, uśmiech miesza ze łzami a śmierć, paradoksalnie daje życie.
Autorka naszpikowała swoje postacie skrajnymi emocjami, które ewoluują i dają nam satysfakcję z ich poznawania i współodczuwania.

Zapraszam do zapoznania się z "Zanim nadejdzie ciemność" wszystkich smakoszy wielobarwnej i wielowątkowej powieści obyczajowej.
 
Cytaty z książki:

1. "Życie ludzkie jest bardzo kruche."
2. "Nie da się odzyskać straconych szans."
3. "Zawsze trzeba mieć niespełnione życzenia. Dzięki nim marzenia mają swoją moc."



Susan Wiggs "Zanim nadejdzie ciemność", Mira 2012, ISBN: 978-83-238-8560-3

5/6


Bardzo dziękuję Pani Monice za możliwość przeczytania tej książki :)







Czytaj dalej...

"Dworek pod Lipami" Anna J. Szepielak

"Dworek pod Lipami" urzekł mnie swoją romantyczno- klimatyczną okładką. Przyciągnęła oko magnetyczną siłą i trudno było się jej oprzeć. Zachęcający opis od wydawcy, tylko wzmógł mój czytelniczy apetyt. Nie pozostało mi nic innego, tylko ulec pokusie i zagłębić się w treść...

Gabriela Strzelecka to utalentowana pisarka. Ma już dość pisania łzawych czytadeł. Chce stworzyć coś bardziej ambitnego, zmierzyć się z własnym talentem i sprawdzić ile tak na prawdę są warte jej dzieła. Niestety wydawnictwo, z którym jest związana nie podziela jej entuzjazmu. Co więcej stawia jej twarde ultimatum.
Za problemami zawodowymi, stoją również te natury osobistej. Gabriela od roku jest mężatką. Zamieszkała na wsi, w domu swojego męża Marka. Nie czuje się w nim komfortowo. Nie ma tu swojego konta, nie wpływa na decyzje dotyczące domu i rodziny. Marek wiecznie nieobecny. Gosposia Lidia rządzi twardą ręką nie zważając na potrzeby nowej pani domu. Swoje trzy grosze wtrąca również pierwsza teściowa męża. Jak tu być szczęśliwą?

Pod wpływem impulsu, Gabrysia pakuje się i ucieka. Schronienie znajduje u przyjaciółki Maryli, gdzie podczas jej nieobecności ma pilnować domu i zająć się zwierzętami. Tutaj Gabrysia może przemyśleć swoje sprawy, zastanowić się nad dalszym postępowaniem. Tutaj doznaje natchnienia, tworzy powieść, snuje historię XIX wiecznej dziedziczki Celiny. Jak się ułożą sprawy małżeńskie i wydawnicze Gabrysi? Wszystkich zainteresowanych odsyłam do "Dworku pod Lipami".

Gabrysia to godna przedstawicielka naszych czasów. Sprawnie łączy pracę z miłością, przyjaźnią. Odrobinę gorzej wygląda to od strony obowiązków. Gabrysia ma cudowny dar przenoszenia się w czasie i przyglądaniu się swoim bohaterkom z bardzo bliska. Niestety kiedy jest w transie, w czasie tworzenia, nic innego się nie liczy. Potrafi spalić garnek, nie jeść, nie pić, nie zauważyć upływu czasu. Domownicy są wyrozumiali i starają się pomóc jej w tym, w czym sobie nie radzi.
Z jej pracą wiążą się również częste wyjazdy  nieobecności w domu. Kobieta nie zauważa, że jej związek utknął w martwym punkcie. Kiedy spostrzega problem, trudno go rozwiązać od ręki. Dopiero drastyczne kroki, pozwalają jej i Markowi oszacować straty a potem stworzyć program odbudowy małżeństwa.
Postać Gabrieli jest tak autentyczna, że łatwo było się z nią utożsamić. Żyć jej życiem, jej emocjami.

Inne postacie wykreowane przez Annę J. Szepielak są równie godne uwagi. Na przykład Marek, wdowiec, pracoholik. Boi się stracić ukochana kobietę, ale pamiętając porażki z wcześniejszego związku, popełnia nowe błędy i nawet tego nie zauważa. Myśli, że postępuje słusznie i nie rozumie zarzutów Gabrielii. Gosposia Lidia, która zawsze wie lepiej, doprowadzała mnie do szału swoją dobrocią, uniżonością. Skoro ja się źle czułam w jej towarzystwie, to co czuła Gabrysia?
Maryla, która jest opoką, spokojem, dobrą radą. Posiada wszystkie znamiona dobrej i lojalnej przyjaciółki. Nigdy nie zawiodła i na którą zawsze można liczyć.

Anna J. Szepielak jest niezwykłą obserwatorką ludzkich zachowań, przywar, stosunków damsko- męskich. W lekki podszyty humorem sposób uświadamia nam prawdy płynące z historii i tradycji, które są niezmienne i ponadczasowe. Po pierwsze o miłość trzeba dbać. Nie wolno zaprzestać starań i dbania o swoje uczucia. Nic nie trwa wiecznie ale tylko od nas zależy jakość naszego życia. W związku bardzo ważna jest szczerość, ufność i pewne zasady, na których opiera się małżeństwo. Wtedy z góry jest wiadome, jak w danej chwili można się zachować. Jeżeli tego zabraknie, to tworzą się sytuacje podobne do opisanych w "Dworku pod Lipami".
Po drugie rodzina i przyjaźń. To oni są naszą opoką i filarem pod nasze wybory i działania. To one są podwalinami naszej tożsamości.
Jest jeszcze taki wniosek, który przyszedł mi do głowy podczas lektury książki: mężczyźni rzadko umieją czytać w myślach. Swoje marzenia i swoje oczekiwania trzeba im uświadamiać i to najlepiej w jak najprostszej formie, bardzo precyzyjnie i po prostu często z nimi rozmawiać.

Anna J. Szepielak zastosowała trudną sztukę pisania powieści w powieści. Autora była bardzo konsekwentna, zostały zachowane wszelkie normy i ramy, jakie sobie założyła. Historie dzielą wieki, język, styl. Posunięcie to przyniosło nieoczekiwane rezultaty a mnie podwójną przyjemność konsumpcji lektury. Już sama nie wiem, która opowieść wciągnęła mnie bardziej, ta Anny J. Szepielak czy ta Gabrieli Strzeleckiej...
W obu historiach można dostrzec pewną współzależność. W opowiadaniu o Celinie wyczuwa się obawy Gabrieli dotyczące małżeństwa, zatajonych sekretów, konsekwencji pewnych zachowań. Co udowadnia tylko, że zmartwienia kobiet są uniwersalne i ponadczasowe. I nie ważne jest wtedy wykształcenie, narodowość, kolor skóry, wiara czy czasy w których przyszło im żyć.

Cytaty z książki:

1. "Do lady podfrunęła dziewoja z czarnymi tipsami. W rękach trzymała dwie książki- grubszą i cieńszą.
- Nie wie pani czy Dziady i Chłopi to to samo? Bo ta jest strasznie gruba!"
2. "Mężczyzna, który usiłuje zrozumieć swoją żonę, jest na prostej drodze do rozwodu."
3. "Pewne rzeczy zależą po prostu od człowieka i jego kultury, a nie od kasy."


Anna J. Szepielak "Dworek pod Lipami", Nasza Księgarnia 2012, ISBN: 978-83-10-12240-7


5+/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję panu Dariuszowi z wydawnictwa Nasza Księgarnia


Czytaj dalej...

Listopadowe zapowiedzi :)

Pogoda nie zawsze zachęca do spacerów i wypoczynku na świeżym powietrzu. Robi się mokro, szaro i nieciekawie. Dlatego jesień jest idealna na rozrywkę z książką w ręku :) Zobaczcie co na listopadowe słoty proponują wydawnictwa.



"Pół życia" Jodi Picoult
Prószyński i s- ka, premiera: 6 listopad 2012

Luke Warren jest badaczem wilków. Pisze o nich, studiuje ich zachowania, a kiedyś nawet z nimi zamieszkał. Pod wieloma względami są mu bliższe niż własna rodzina, z którą właściwie nie ma kontaktu, odkąd żona go rzuciła, a syn Edward wyjechał.

Niespodziewanie Luke zostaje ciężko ranny w wypadku samochodowym, a wraz z nim siostra Edwarda, Cara. Nagle wszystko się zmienia: Edward musi wrócić do domu, który opuścił przed laty, i razem z siostrą podjąć decyzję co do leczenia ojca. Nie ma łatwych odpowiedzi, za to pojawiają się pytania: jakie tajemnice skrywa przed sobą rodzeństwo? Co stoi za pragnieniem, by pozwolić ojcu umrzeć… lub utrzymać go przy życiu za wszelką cenę? Czego życzyłby sobie sam Luke? I przede wszystkim, na ile zapomnieli to, o czym zawsze pamięta wilk: że członkowie stada potrzebują siebie nawzajem, a przetrwanie czasem idzie w parze z ofiarą?




"Doula" Bridget Boland 
Prószyński i s- ka, premiera: 6 listopad 2012

Historia kobiety, której dramatyczna próba ocalenia dziecka najbliższej przyjaciółki zakończyła się na sali sądowej.

Wychowana w rodzinie przedsiębiorców pogrzebowych, Carolyn Connors jako mała dziewczynka była świadkiem dwóch traumatycznych wydarzeń: poronienia matki i tragicznej śmierci młodszego brata. Pod wpływem tragedii postanawia porzucić rodzinne tradycje – celebrować życie, nie śmierć – i zostaje doulą. Przez lata służy wiedzą i emocjonalnym wsparciem ciężarnym kobietom. Gdy w czasie porodu najbliższej przyjaciółki dochodzi do nieoczekiwanych komplikacji, Carolyn nie waha się wziąć losu dziecka w swoje ręce. Ta decyzja drogo ją kosztuje: oskarżona przez ojca dziewczynki o błąd w sztuce medycznej, trafia przed sąd. Pod znakiem zapytania staje nie tylko przyszłość zawodowa Carolyn, lecz również jej tożsamość jako douli i przyjaciółki. W wyniku procesu musi zmierzyć się z mrocznymi wydarzeniami z przeszłości, przed którymi uciekała, i poruszyć zakazane w jej rodzinie tematy.

Powieść odsłania fascynujące i bardzo realne zagadnienia etyki medycznej i macierzyństwa. Porównywana do „Kruchej jak lód” Jodi Picoult, to jedna z tych historii, które angażują emocjonalnie i na długo pozostają w pamięci.





"Co zdarzyło się w Lake Falls" Artur K. Dormann
Prozami, premiera: 9 listopad 2012

Victoria, samotnie wychowująca córkę, po trudnym rozwodzie przybywa do Lake Falls, miasteczka położonego w malowniczej górskiej dolinie. Zaczyna układać sobie życie. Z trudem odbudowywane poczucie stabilizacji niszczy wiadomość o zdiagnozowaniu u córki nieuleczalnej choroby. W chwili, gdy kobieta znajduje się na skraju załamania, pojawia się nadzieja. Obcy mężczyzna oferuje swą pomoc, ale umowa między nimi ma drugą, mroczną stronę, a koszty okażą się znacznie wyższe, niż przewidywała. Victoria staje przed wyborami, których konsekwencji nie potrafi przewidzieć. Każda postać z jej otoczenia okazuje się kimś zupełnie innym, niż myślała. Nie wiedziała, że Lake Falls od początku skrywało tajemnicę: rozegrane pięćdziesiąt lat wcześniej krwawe wydarzenia, których nikt, nawet zadomowiony przybysz, nie miał prawa poznać.





"Posiadłość" Jacek Ostrowski
Prozami, premiera: 9 listopad 2012

Młoda skrzypaczka, Carla, po śmierci matki przyjeżdża do Portovénere. Tu, w posiadłości na wzgórzu, mieszka jej wuj, John Lorusso. Z początku nieufny, szybko przekonuje się do dziewczyny. Ona także zaczyna darzyć go ciepłymi uczuciami. Gdy więc zauważa, że wuj, wykazując oznaki obłąkania, czasem dziwnie się zachowuje - postanawia mu pomóc. Niebawem jednak sama zaczyna doświadczać niezwykłych wizji, które powodują, że każdy kolejny dzień w posiadłości starego wuja staje się przekleństwem. Przekonana o chorobie psychicznej pragnie jak najszybciej uciec z miasta. Ate to nie jest takie proste...


  

"Trafny wybór" J. K. Rowling
Znak, premiera: 15 listopad 2012

Barry nie żyje. Ta niespodziewana śmierć pogrąża Pagford w chaosie. Na jaw wychodzą tajemnice mieszkańców. Urocze miasteczko z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie takie jak dotąd.

Wybucha wojna bogatych z biednymi, nastolatków z rodzicami, wojna żon z mężami i nauczycieli z uczniami. Kto przejmie władzę po Barrym? Jak daleko się posunie w tym zaciekłym konflikcie?

Pełna czarnego humoru, błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku.


 

"Złodziejka mojej córki" Roxanne Becnel
Prószyński i s- ka, premiera: 20 listopad 2012

Diane nie potrafi zapomnieć swojej córki, ani wybaczyć Robercie Fenner, przez którą ją straciła. Sześć lat po wypadku Diane odkrywa, że Roberta ma ponownie trafić do więzienia, zostawiając swoją czteroletnią córkę pod opieką państwa. Diane nie ma wątpliwości: zabójczyni Alyssy jest jej winna dziecko. Nie spodziewa się, że pokocha Lisę jak własną córkę.

Roberta nigdy nie przestała kochać córki ani nie pozbyła się poczucia winy z powodu zaniedbań w roli matki. Po wyjściu z więzienia rozpoczyna poszukiwania Lisy. Zawsze wyobrażała sobie, że jej córka trafiła pod opiekę porządnych ludzi, których życia nie zamierza burzyć. Gdy jednak dowiaduje się, że adopcyjną matką Lisy została kobieta, na której córkę sprowadziła śmierć, zaczyna się obawiać najgorszego. Czyżby Diane szukała zemsty kosztem bezbronnego dziecka?





"W najciemniejszym kącie "Elizabeth Haynes
Papierowy Księżyc, premiera: listopad 2012

Catherine Bailey jest singielką wystarczająco długo, by na pierwszy rzut oka rozpoznać smakowity kąsek. Lee – wspaniały, charyzmatyczny i spontaniczny – wydaje się mężczyzną idealnym. Znajomi Catherine, którzy po kolei ulegają jego urokowi, również podzielają tę opinię.
Wkrótce jednak Lee ujawnia swe prawdziwe oblicze, a miejsce czułości i namiętnego seksu zajmuje chorobliwa zazdrość. Choć nieprzewidywalność mężczyzny i jego bezwzględne dążenie do sprawowania kontroli zaczynają przerażać Catherine, nikt nie traktuje poważnie jej obaw. Zdesperowana dziewczyna, coraz bardziej odizolowana, uwięziona w najciemniejszym kącie własnego świata, drobiazgowo obmyśla plan ucieczki.
Mijają cztery lata. Lee odsiaduje wyrok, lecz Catherine – która teraz woli, gdy mówi się do niej Cathy – wciąż obsesyjnie sprawdza zamki w drzwiach mieszkania, nie ufając nikomu. Dopiero gdy w jej życiu pojawia się Stuart – przystojny sąsiad, mieszkający piętro wyżej, Cathy zaczyna nieśmiało wierzyć, że wciąż ma szansę na miłość i szczęście. . .
I wtedy właśnie odbiera telefon z informacją, że Lee niedługo wychodzi na wolność. Wkrótce potem dostrzega byłą przyjaciółkę, która podczas procesu zeznawała przeciwko niej; przynajmniej tak jej się wydaje; a gdy wraca do mieszkania, zauważa, że niektóre rzeczy leżą nie na swoim miejscu – to jedna ze starych sztuczek Lee. Cathy jest pewna, że znalazła się na celowniku byłego kochanka i przygotowuje się do ostatecznego stawienia czoła demonom przeszłości.



Jak książka wydaje się Wam godna przeczytania?


Czytaj dalej...

Stosik październikowy :)

Witajcie kochani :)

Kilka ostatnich dni przeleżałam pociągająca i rozgorączkowana...Przeokropna angina. W tym czasie jedynie spałam i łykałam lekarstwa. No i raz miałam na tyle siły żeby puścić jedną recenzję z automatu, żeby mój nie zszedł na psy i nie rozleniwił się za bardzo :D
Po raz kolejny przekonałam się też, że mam mocne oparcie w swoim mężu. On w czasie mojej choroby ogarniał wszystko: dzieci, szkoła, przygotowania przedkomunijne, gotowanie, pranie, prasowanie, zmywanie i nie zapominał o mnie, żeby mnie przytulić, porozmawiać, podać antybiotyk czy nakarmić.  Rodzina to siła!

Dziś czuję się już lepiej, wracam więc do normalnych zajęć...

Podczas choroby nie miałam siły czytać książek, dlatego dziś stosik :)




1. "Dziewczyna z sąsiedztwa" Jack Ketchum- od wydawnictwa Papierowy Księżyc
2. "Pierwszy grób po prawej" Darynda Jones- j. w..
3. "Ostatni wilkołak" Glen Duncan- od wydawnictwa Replika
4. "Pola" Magdalena Zimny- Louis- j. w.
5. "Francuski ogrodnik" Santa Montefiore- od serwisu zaczytajsię.pl  - nowa współpraca
6. "Wrześniowe dziewczynki"- od wydawnictwa Świat Książki- nowa współpraca



Czy zainteresowała Was któraś z książek?
Czytaj dalej...

"Kruche szczęście " Lisa Tucker

Lisa Tucker proponuje nam coś zaskakującego: osobliwe studium ludzkiej psychiki i jej wpływu na otoczenie.


Rodzina jest stałym, nienaruszalnym elementem naszego życia. Jest parasolem ochronnym, który strzeże przed złem, pomocną dłonią w trudnych chwilach, oazą spokoju, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa, opoką i fundamentem pod przyszłe relacje międzyludzkie, tworzenie przyjaźni, związków. To dzięki rodzinie człowiek uczy się budowania własnej wartości, samodzielności, zaufania. Niestety, czasem zdarza się, że rodzina jest przyczyną naszych niepowodzeń i problemów, generowanych od strony psychiczno- emocjonalnej. Właśnie z takim przypadkiem spotkamy się w książce Lisy Tucker "Kruche szczęście".

Kyra i David Winter są małżeństwem od 10 lat i rodzicami 5-letniego Michaela. Zanim zaczęli wspólne życie, oboje przeżyli traumatyczne wydarzenia, a wspólnie podwajali ryzyko wystąpienia następnych. Kyrę i Davida można nazwać emocjonalnymi rozbitkami usilnie łapiących się chwil szczęścia i próbując zachować je na zawsze, pod szklanym kloszem. Jednak czy to jest życie jakiego pragną? Z zewnątrz uchodzą za zwykłą amerykańską rodzinę, no może są zbyt nadopiekuńczy w stosunku do swojego syna. Jednak od wewnątrz niszczą ją demony przeszłości, które w najmniej oczekiwanym momencie, wypływają na światło dzienne i doprowadzają do tragedii. Kiedy pewnego dnia Michael znika bez śladu, Kyra i David są pewni, że ich lęki i obawy, które w sobie pielęgnowali, właśnie się urzeczywistniły. Co więcej uważają, że na to zasłużyli. Jaką przeszłość skrywają Winterowie? Czy rzeczywiście jest tak mroczna, jak sami uważają?

Mogłoby się wydawać, że książka "Kruche szczęście" będzie dotyczyła poznawaniu i towarzyszeniu emocjom rodziców po zaginięciu dziecka, ale nie. Lisa Tucker proponuje nam coś zaskakującego, osobliwe studium ludzkiej psychiki i jej wpływu na otoczenie. A zaginięcie dziecka jest tylko punktem wyjścia, do poznania początków tego emocjonalnego skrzywienia.

Lisa Tucker uświadamia nam, że nie stanowimy tylko i wyłącznie o sobie. Nasze wybory wpływają na życie innych, przede wszystkim na byt fizyczny i psychiczny naszych dzieci. Od nas zależy, co wniosą w swoją dorosłość, jakie stworzą związki, jakimi będą rodzicami. To również od nas zależy, czy będą potrafili budować szczęście. Czy będą cieszyć się życiem, czy będą odczuwać przed nim lęk? Czy będą targani fobiami, obsesjami, natręctwami, utrudniającymi im prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie?

"Kruche szczęście" jest historią smutną i przejmującą. Lisa Tucker porusza naprawdę trudne a często nawet tragiczne ludzkie losy. Myślę, że do lektury tej książki, potrzebna jest duża doza empatii i współczucia, by nie złościć się  i nie złorzeczyć postaciom w niej występującym. Każdy wrażliwy człowiek potępi niektóre zachowania, wypowiedzi i przy okazji odczuje ulgę, że to tylko wyobraźnia autorki, fikcja literacka. Z drugiej strony poczucie, że takie historie mogą przydarzyć się w realnym życiu, naszym otoczeniu, wywołuje dreszcze.

Cytaty z książki:

1. "To był sekret znany jedynie matkom (i babciom): że uczucia do dziecka mogą mieć siłę większą od najbardziej nieposkromionych dziewczęcych miłości."
2. "Nigdy nie przestaje nam brakować tych , których straciliśmy."
3. "Życie ma to do siebie, że płynie dalej."


Lisa Tucker "Kruche szczęście", Prószyński i s- ka 2012, ISBN: 978-83-7839-269-9

5+/6


Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny :)


Czytaj dalej...

"Podziemny świat" i " Boss z bagien" Jerry Cotton

Chyba już każdy zna serię Super Kryminał, który co dwa tygodnie ukazuje się na rynku i jest dostępna w kioskach i salonikach prasowych. Ich cena jest przystępna i plasuje się w granicach 10- 15 złotych.  Do Super Kryminałów są wybierane najciekawsze książki z klasyki gatunku, polskie i zagraniczne nowości, debiuty i wznowienia. Tym razem miałam okazję przeczytać dwie propozycje o fikcyjnym bohaterze powieści kryminalnych Jerrym Cottonie. Postać została stworzona w krajach niemieckojęzycznych i w Finlandii. Od ponad pięćdziesięciu lat jest z sukcesem wydawana w całej Europie przez grupę autorów.
Na motywach powieści powstało kilka słuchowisk radiowych oraz seria filmów.
Zobaczmy zatem z czym agent FBI Jerry Cotton miał do czynienie tym razem.

Jerry Cotton otrzymuje na swój telefon komórkowy wiadomość ze zdjęciem. Jest ono kiepskiej jakości i w pierwszej chwili wydaje się żartem. Jednak dla świętego spokoju postanawia przyjrzeć się jemu z bliska. Przesyła zdjęcie do laboratorium w kwaterze głównej. Po cyfrowej obróbce fotografii, z całą wyraźnością dostrzega znajomego agenta Zeerookah, który trzyma w rękach zwłoki nieznanego mężczyzny. Okazuje się również, że agent widoczny na zdjęciu prowadzi tajne śledztwo dla CDER- Centrum do Spraw Oceny i Badań nad Lekami. Centrum podejrzewa nielegalne testowanie nowego leku i za pomocą agenta Zeerookah próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczych zgonów w trakcie klinicznych badań.

Jerry Cotton musi jak najprędzej podjąć śledztwo i odszukać zaginionego kolegę, któremu grozi niebezpieczeństwo.
Nasz bohater bardzo szybko wpada na odpowiedni trop i już wie kto i na kim przeprowadza te problematyczne badania. I tu mam ogromny zarzut i przyznaję ogromnego minusa. Jerry Cotton jest wykreowany na niekwestionowaną gwiazdę nowojorskiego FBI. Jest błyskotliwy, kompetentny, zawsze uzbrojony i nie imają się go żadne zbłąkane ani zamierzone kule. Zawsze wie, w jakim momencie się odsunąć, przechylić głowę. Zawsze też znajdą się inni, którzy w krytycznym momencie uratują mu tyłek. Nigdy nie był ranny, nawet nie miał żadnego zadrapania na policzku czy złamanej ręki. Jerry Cotton jest zbyt idealny, zbyt idealnie i za szybko rozwiązuje postawione przed nim zagadki. Dzięki czemu nie wydaje się rzeczywisty.

Sama historia badań nad nowym lekiem, testowanie jej na ludziach i nie zawracanie sobie głowy ich zgonami, jest bardzo ciekawe. Do badań wykorzystywani są bezdomni pod przykrywką bezpłatnej pomocy. Strach pomyśleć, że takie rzeczy mogłyby się wydarzyć w naszym środowisku. Niestety nie można tego stuprocentowo wykluczyć. Ludzie bezdomni nie wzbudzają niczyjego zainteresowania, ani państwa ani organów dbających o nasze bezpieczeństwo. Każdy chce od siebie odsunąć odpowiedzialność za bezdomnych i  łatwo można przeoczyć tajemnicze zgony w tej grupie społecznej.

Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie i jest opowiadana z punktu widzenia Jerrego Cottona. Jak i w trzeciej osobie gdzie podglądamy rozwój fabuły z kilku perspektyw. Możemy śledzić akcję z każdego miejsca, widzieć i słyszeć każdą nawet najdrobniejszą insynuację, dowód, świadka. Mamy pełny obraz sytuacji przez co fabuła wydaje mi się przewidywalna. w "Podziemnym świecie" zabrakło mi elementu zaskoczenia, które budowałoby odczucie napięcia i niepokoju.


W drugiej książce " Boss z bagien" mamy do czynienia z morderstwem sprzed lat.
Z jeziora Tappan, na pograniczu stanów New Jersey i Nowego Jorku zostają wyłowione ludzkie szczątki. W pierwszej chwili kości były powodem do świętowania, gdyż miejsce jest przedmiotem badań archeologów poszukujących szczątków ludu prehistorycznego, plemienia Algonkinów. Szybko wychodzi na jaw, że kości należą do człowieka współczesnego. Po numerze seryjnym pochodzącego ze stawu biodrowego, policjanci odkrywają tożsamość zmarłego. Jest nim, od dawna poszukiwany, szef mafii...

W tej książce również znajdziemy opis wyidealizowanych działań agenta FBI Jerrego Cottona. Z tą różnicą, że nie zawsze zdąża na czas przed swoim tajemniczym przeciwnikiem. Trup w tej części ściele się gęsto, a ciałą są makabryczną ścieżką i wskazówką do rozwiązania zagadki. Tym razem Jerry Cotton wkracza w środowisko nowojorskiej mafii, dilerów narkotyków, płatnych morderców. Usiłuje odnaleźć zabójcę Tony' ego Damianiego. Ma kilku podejrzanych i świadków, którzy dziwnym zbiegiem okoliczności zostają zamordowani tuż przed złożeniem zeznań. Rozpoczyna się nierówna gra z czasem.

Wydarzenia z "Bossa z bagien" poznajemy w ten sam sposób, jaki znamy z "Podziemnego świata". Narracja jest podzielona na pierwszoosobową wersję zdarzeń, z punktu widzenia samego Jerrego Cottona i trzecioosobową opisującą to co główny bohater wiedzieć nie może. Znowu dostajemy na talerzu przewidywalną historię, tyle że opowiedzianą z wdziękiem i pewnym urokiem.

Reasumując, przygody Jerrego Cottona uważam za niezobowiązujące spotkanie w przerwie na poważniejsze powieści.
Jeżeli lubicie miłą rozrywkę z mało wymagającym kryminalikiem , to obie książki są dla Ciebie.
Jeżeli jednak jesteś prawdziwym i wnikliwym koneserem sztuki kryminalnej, Jerry Cotton nie spełni Twoich oczekiwań.
Wybór pozostawiam Tobie, czytelniku...


Jerry Cotton "Podziemny świat", wydawnictwo Pi 2012, ISBN: 978-83-62781-79-9
Jery Cotton "Boss z bagien", wydawnictwo Pi 2012, ISBN: 978-83-62781-28-7


3/6


Za możliwość przeczytania książek, dziękuję Panu Janowi z wydawnictwa Pi, Super Kryminał


Czytaj dalej...

"Magia domowa" Scott Cunningham i David Harrington

Każdy z nas dba o swój dom, mieszkanie, pokoik najlepiej jak potrafi. Sprząta w nim, przyozdabia, tworzy ciepły, domowy klimat. Nie każdy natomiast wie, że o swoje cztery kąty można zadbać również magicznie, by przywołać szczęście, miłość, harmonię, bezpieczeństwo a nawet zdrowie.
Magia domowa jest znana od tysięcy lat a rytuały nie zmieniły się od tamtego czasu, jedynie unowocześniły się narzędzia do ich przeprowadzania.

Scott Cunningham i David Harrington to wybitni specjaliści od magii i folkloru. Od wielu lat pomagają ludziom urządzić magiczne domy, służąc radami i odpowiednimi rytuałami.
"Na szczęście stworzenie magicznego domu wzorowanego na starożytnych magicznych rytuałach wcale nie jest trudne. Nie musisz przeprowadzać się do chatki w lesie lub do wilgotnego zamku na szczycie góry. Twój własny dom wystarczy i nieważne czy jest to ciasna kawalerka, czy długi trzyczęściowy dom na kółkach. Tak naprawdę magiczny dom to ten, w którym wszystko zharmonizowane jest z rytmem i energią natury."

"Magia domowa" traktuje o codziennej magii, której zadaniem jest polepszenie życia naszego i wszystkich domowników.
Nie musicie być ekspertami w tej dziedzinie aby wykonać proste rytuały i zaklęcia przedstawione w książce. Większość potrzebnych przedmiotów znajduję się w każdym domu, więc zostaje już tylko chęć i dobra wola. Bez żadnego problemu będziecie mogli zaczarować, odczarować wszystkie pomieszczenia waszego domostwa- od drzwi wejściowych poprzez salon, kuchnię, sypialnię po strych i garaż a nawet przydomowy ogródek. Z poradnika dowiecie się:

- żeby odpędzić zło, wystarczy zawiesić w oknie kępkę zielonej trawy, a na parapecie ułożyć małe, białe kamyki
- lustro jest symbolem pieniędzy i aby je przyciągnąć do swojego domu, lustro powieś przy stole w jadalni lub kuchni
- żeby nie przenieść pecha ze starego domu do nowego, wystarczy nie zabierać ze sobą starej miotły
- jak przeprowadzić rytuały z pomocą świec w odpowiednich kolorach
- jak magicznie chronić naszych milusińskich i domowe rośliny
- jak zrobić domowy ołtarz
- znaczenie domowego ogniska, paleniska...

Autorzy postarali się napisać ten poradnik takim językiem by był zrozumiały dla każdego. Rytuały są wyjaśnione bardzo obrazowo, znajdziesz też listę potrzebnych przedmiotów, formułki do wypowiedzenia. Co mi się najbardziej spodobało w tym poradniku? Scott Cunningham i David Harrington nie wymuszali na czytelniku swojej woli ale to nam zostawili podjęcie decyzji jakie i czy wykorzystamy polecane obrzędy.



"Jeżeli podczas czytania tej książki coś ci się spodoba- wypróbuj to."



Nasz dom może stać się magicznym miejscem, wystarczy tylko ją dostrzec, stosować, celebrować. Kilka prostych rytuałów może przynieść oczekiwany spokój, harmonię, szczęście.

Książkę polecam zainteresowanym magią oraz tym, którzy wierzą w przesądy, złe duchy i chcących stosować magiczne rytuały by zabezpieczyć przed nimi siebie i swój dom.

Cytaty z książki:

1.  "Zbierz trochę pierwszego śniegu, po czym stop go i dodaj do kąpieli. Rytuał ten zapewni ci zdrowie przez cały rok."
2. "Samochód jest przedmiotem, z którym wiąże się mnóstwo przesądów. Mysie samochodu zawsze sprowadza deszcz- sporo razy zostało to "udowodnione."
3. "Dom powinien być dla nas schronieniem, dawać nam ciepło i bezpieczeństwo."



Scott Cunningham i David Harrington "Magia domowa", Illuminatio 2012, ISBN: 978-83-62476-43-5


4/6



Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Dominice z wydawnictwa Illuminatio


Czytaj dalej...

"Ostatni kucharz chiński" Nicole Mones

W kulturze chińskiej, kolor czerwony przynosi szczęście, powodzenie i miłość. Zastanawiacie się pewnie, czemu o tym wspominam? Ze względu na okładkę, która jest barwy czerwonej, przepięknie zdobionej ornamentami.
Jeżeli ten kolor miał przynieść powieści sukces, to udało się. Jednak nie sama okładka na to zapracowała a treść, która z łatwością przenosi nas w odległe, egzotyczne rejony ale jednocześnie bliskie naszym sercom poprzez emocje, które znamy i jakie wywołuje w czytelniku.

Odkąd pamiętam, sięgam po lektury, które mogą mi pomóc w odbyciu  podróży poprzez orientalne smaki, zachowania i wierzenia.
Kultura Dalekiego Wschodu jest całkiem odmienna do tego co znamy, szanujemy i co reprezentują typowi Europejczycy czy Amerykanie. Tworzy bajeczny, tajemniczy i nieznany nam świat.  Dlatego ta inność tak mnie pociąga i chcę ją poznać najlepiej jak potrafię, poprzez literaturę.
"Ostatni kucharz chiński" zapewnił mi z nawiązką to, czego oczekiwałam.

Książkę napisała  Nicole Mones, która jest cenioną znawczynią kultury chińskiej. Przez osiemnaście lat prowadziła interesy w branży tekstylnej w Chinach. W tym czasie bardzo dobrze poznała chińską mentalność, zachowania, dążenia, słabości i siłę jaką jest chińska kuchnia. To o niej Nicole Mones publikuje liczne artykuły w czasopiśmie "Gourmet". Napisała również trzy powieści, z których każda prezentuje różne aspekty chińskiej cywilizacji. Wszystkie książki tej autorki cieszyły się dużym powodzeniem u czytelników.

Czy może być coś gorszego, bardziej traumatycznego niż śmierć ukochanego męża? Okazuje się, że tak! Gorsza jest informacja o jego oszustwie, zdradzie, domniemanym ojcostwie, która wychodzi na jaw kiedy ból i żal po stracie zaczyna pomalutku przemijać. Gorsze jest przekonanie się, że bliska naszemu sercu  osoba, okazuje się kimś zupełnie innym, niż do tej pory nam się wydawało.
Co robić w takiej sytuacji, jak się zachować?

Maggie McElroy jest autorką felietonów kulinarnych dla czasopisma "Table" . Uwielbia swoją pracę, gdyż kocha jeść. To jedyna rzecz, z której nie potrafi zrezygnować, dla nikogo. Blisko rok temu w tragicznym wypadku straciła ukochanego męża. Do tej pory nie może się pozbierać po tej starcie. Kiedy powoli zaczyna wychodzić na prostą, jej życie wstrząsa wiadomość: jej nieskazitelny małżonek dopuścił się zdrady a do sądu wpłynął wniosek o uznanie jego ojcostwa.
Maggie wyrusza do Chin, poznać prawdę. Przy okazji przyjmuje propozycję napisania reportażu o młodym chińskim kucharzu-Samie Liangu, który gotuje według starych tradycji i właśnie otwiera samodzielną restaurację...
Czy Matt okaże się ojcem dziecka? Czy Maggie rozsmakuje się w chińskiej kuchni? Czy Sam otworzy restaurację? Odpowiedzi na te pytania, znajdziecie w powieści "Ostatni kucharz chiński", która ukazała się nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Nicole Mones połączyła w swojej książce i tematy trudne i te odrobinę lżejsze, tworząc i odwzorowując w ten sposób życie, które bardzo dobrze znamy z rzeczywistości. I tu i tu, szczęście przeplata się z płaczem, żalem i zgryzotą, miłość z nienawiścią, a bogactwo z biedą.
Opisana historia jest niewiarygodnie prawdziwa, namacalna a jednocześnie wydaje się niedostępna, niezwykła, poprzez umiejscowienie akcji w Chinach, w miejscu pełnym orientu, bajkowości i tajemniczości.

Na przykładzie Maggie możemy prześledzić, jak znieść najtrudniejszy okres w życiu każdego człowieka- przeżywanie żałoby. Możemy również zaobserwować drogę ku odzyskaniu równowagi. Kolejny raz przekonuję się jak pasja, rozwój zainteresowań pozwala przetrwać ciężki czas po stracie bliskiej osoby.
Bohaterka książki jest również dowodem na to, że wdowieństwo nie musi być stanem wiecznym. Kobiety nie muszą tracić żadnej przyjemności, które oferuje jej życie i świat.

Od pierwszej chwili postać Maggie przypadła mi do gustu. Poznajemy ją kiedy zmaga się z żałobą, żalem, poczuciem pustki i samotnością. Jednak nie daje się złamać tym uczuciom. Jest silna i pomału wychodzi z emocjonalnego impasu. Kiedy dopada ją wiadomość o zdradzie męża, nie załamuje się, choć trudno jej uwierzyć w tę informację. Co więcej, wyjeżdża w daleką podróż aby zadbać o interesy i dobre imię zmarłego.
Podobnie silną jednostką jest Sam Liang. Postawione są przed nim równie trudne zadania, szczególnie jego pochodzenie przysparza mu wielu kłopotów. Jest pół Chińczykiem, pół Amerykaninem i w żadnym kraju nie czuje się "jak u siebie". W Ameryce jest Chińczykiem, w Chinach- Amerykaninem, zawsze kimś obcym, nie godnym zaufania.
Jego niezłomne dążenie do perfekcji w sztuce kulinarnej budzi mój ogromny respekt i jeszcze większy podziw.

A skoro już jesteśmy przy jedzeniu..."Ostatni kucharz chiński" obfituje w smakowite opisy potraw, które podczas lektury skutkowały nieustannym napływem ślinki do ust. Do tej pory jak przypomnę sobie co oryginalniejsze przepisy, wzmaga się mój apetyt. Uprzedzam, że trudno było czytać książkę z pustym żołądkiem. Dlatego zanim brałam ją do ręki, konieczne było przygotowanie kilku małych przekąsek.
W książce przepięknie zostało opisane misterium przygotowania potraw, tradycje z nimi związane. Dowiedziałam się jak dużo dla Chińczyków znaczą rodzinne więzy, wspólne posiłki, smak, wygląd, konsystencja pokarmów. W tych słowach czytelnik może odkryć część dalekowschodniej magii. Podczas lektury, ma się wrażenie, że zostaliśmy dopuszczeni do tajemnic, które nie wszyscy mogą poznać, że zostaliśmy członkami mistycznego przymierza dawnych kucharzy :)

Książkę pochłonęłam błyskawicznie i stałam się pełna nowych prawd, przepisów i wiary w ludzkie możliwości. "Ostatni kucharz chiński" to kopalnia wiedzy o sztuce gotowania, gdzie jedzenie jest traktowane jak lek dla ciała, ducha i rozumu. Powieść obfituje również w filozofie, które pozwolą zrozumieć, że w życiu jest najważniejsze: przyjaźń, rodzina, miłość.

Polecam :)

Cytaty z książki:

1. "Dobrze wychowany człowiek to znaczy Chińczyk."
2. "W pijanych krewetkach po szanghajsku jeszcze w trakcie jedzenia krewetki nie były całkiem martwe, lecz odurzone moczeniem w winie, i dlatego nie ruszały się nabierane pałeczkami. A żaden posilający się nimi Chińczyk nawet się nie wzdrygnie, czując, że jedzenie czasem porusza mu się w ustach. Przeciwnie. Dla meishija, smakosza, oznacza to największą świeżość. "
3. "Ludzie cenią to, co jest drogie. To instynkt. Jedzenie chińskie uważają za tanie, więc myślą, że nie może być wykwintne."
4. "Kobiety nie stoją bezczynnie, widząc, jak inna kobieta jest terroryzowana. "


Nicole Mones "Ostatni kucharz chiński", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-437-5


5/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki


Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka