Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Droga nadziei" Carlo Meier

Carlo Meier to bardzo świeże i niewielu znane nazwisko na polskim rynku wydawniczym. Ja również nie miałam do tej pory styczności z tym pisarzem. Od razu nasuwają się pytania. Kim jest? Skąd jest? Co pisze? Carlo Maier to niemieckojęzyczny autor powieści kryminalnych, thrillerów, powieści i scenariuszy, za które otrzymał liczne nagrody. Jego książki regularnie trafiają na listy bestsellerów i są tłumaczone na wiele języków.
Wydawnictwo Promic jako pierwsze sięgnęło po dzieła autora i dzięki temu możemy cieszyć się lekturą "Drogi nadziei".

Czy najbardziej znany agent 007, James Bond może mieć konkurencję? Oczywiście. Grupa "00- 70" jest gotowa na konfrontację.

To oczywiście żart. Jamesa Bonda i grupę "00- 70" dzieli prawie wszystko, sprawność, wiek oraz stopień trudności zadań, w które się angażują. Łączy ich za to pasja, skuteczność oraz to, że nie odpuszczają w żadnym momencie, nawet wtedy gdy wszystko wydaje się być stracone.

Akcja Drogi nadziei" rozgrywa się w Anglii, w Londynie w czasach współczesnych. Dwaj starsi dżentelmeni Owen Collins , dawny oficer Scotland Yardu i jego przyjaciel z dzieciństwa Patrick Mason mieszkają wspólnie w pewnej eleganckiej  kamienicy w Notting Hill. Z obawy przed smutnym i smętnym życiem, jakie prowadzą pensjonariusze domów starców tworzą własną, specyficzną komunę i grupę "00- 70", która stoi na straży moralności i porządku, zwalczając drobną przestępczość.
Pewnego dnia w ekskluzywnym domu starców dochodzi do kradzieży i zagadkowej śmierci. Nasi bohaterowie wkraczają do akcji. Czy uda im się odnaleźć złodzieja? Czy tajemniczy zgon jednego z pensjonariuszy to przypadek czy celowe działanie?

Bohaterowie "Drogi nadziei" to fantastyczna grupka staruszków. Uwielbiają Londyn, przejażdżki piętrowym autobusem, tradycyjne angielskie śniadania i oczywiście herbatkę o godzinie 17. Choć są przyjaciółmi i bardzo się lubią to nie omijają ich drobne utarczki i złośliwości. Sędziwy wiek odrobinę im dokucza. Nie chcą być nieprzydatni i starzeć się w samotności. Poszukują nowych celów, pasji, chcą jeszcze cieszyć się życiem. W tym przypadku jest to fascynacja pracą prywatnego detektywa. Grupa "00- 70" nie działa wbrew prawu. Swoje spostrzeżenia, obawy kierują do inspektora Scotland Yardu. Kiedy z braku dowodów zostają odesłani z kwitkiem, postanawiają na własną rękę rozwiązać zagadkę.
Kiedy do tego męskiego grona dołącza młodsza, 63 letnia Elisabeth robi się naprawdę wesoło. Ta kobieta nie tylko gra w pokera ale i zna się na komputerze i internecie. 
„Kobieta w Klubie, i do tego jeszcze taka młoda! Oby tylko nie było z tego jakichś kłopotów!”

Moja ulubiona scena to ta, w której nasi bohaterowie próbują odczytać z kartki nazwisko polskiego pielęgniarza :) Przypomniała mi się podobna scena z filmu "Jak rozpętałem II wojnę światową."
"Jerzyslaw Sleszynskowski.
Wielokrotnie podejmowali próby odczytania zgłosek.
- Jerzys...Jeryzs...- Jim westchnął.- Mam nadzieję, że przynajmniej Polacy potrafią to wymówić."

Wątek kryminalny jest lekki i poprowadzony z gracją. Nie ma tu dynamiki, nagłych zwrotów akcji, mrożącego krew w żyłach napięcia, strachu, obawy. Mimo to książkę czyta się z ogromną swobodą i z zaciekawieniem. Sama byłam zdziwiona jak bardzo polubiłam Owena, Patricka i Elisabeth. Ich pomysły były interesujące, działania ryzykowne a komplikacje zabawne. Były nadinspektor Scotland Yardu przypominał mi co nieco Herkulesa Poirota. On również trzymał swoje ustalenia w tajemnicy, przeprowadzał małe konfrontacje i na końcu przedstawiał wszystkim podejrzanego.
Carlo Maier z szacunkiem podszedł do swych bohaterów i stworzył im atrakcyjne sylwetki nadając im albo poważny charakter albo traktując z przymrużeniem oka.
"Droga nadziei" jest idealną odskocznią od trudnych i emocjonalnych książek. Rozbawi i natchnie nadzieją, że starość to nie jest koniec świata ale dopiero początek pod nowe wyzwania.

Książkę mogę polecić każdemu i młodemu i starszemu.

 
Jeszcze kilka cytatów z książki:

1. "Kto się nigdy nie śmieje, od tego zimno wieje."
2. "Z kobietami zazwyczaj jest tak, że ledwie osiągną swój cel, od razu zaczynają stawiać warunki."
3. "Niepozorne kobiety mają niekiedy zadziwiająco bogate życie wewnętrzne..."

Carlo Meier "Droga nadziei", Promic 2012, ISBN: 978-83-7502-352-7

5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Promic :)))


Czytaj dalej...

"Okrutne oskarżenie" Fern Michaels

Fern Michaels to znana i lubiana amerykańska autorka romansów i powieści dla kobiet, które z miejsca stają się bestsellerami. Miałam już okazję poznać styl Fern Michaels przy okazji lektury "Gorąca wiadomość". Nie byłam nią zachwycona. Takie lekkie czytadło, o którym szybko się zapomina. Wychodzę z założenia, żeby nie oceniać autora po jednej książce, nawet najbardziej nieudanej.  Dlatego kiedy w ofercie wydawnictwa Świat Książki zauważyłam "Okrutne oskarżenie" o bardzo intrygującym opisie, postanowiłam dać autorce jeszcze jedną szansę. To była bardzo dobra decyzja. "Okrutne oskarżenie" jakimś magicznym sposobem przykleiło się do moich rąk a oczy nie mogły się oderwać od jej słów.

Tym razem Fern Michaels sięgnęła po bardzo trudny temat wzbudzający wiele kontrowersji, emocji i refleksji. Jesteśmy świadkami tego, jak łatwo jest zniszczyć ludzkie życie jednym słowem, okrutnym oskarżeniem.

Alex i Kate Rocket to małżeństwo z długoletnim stażem. Są ze sobą bardzo szczęśliwi i kochają się tak gorąco jak na początku swojego związku. On jest hodowcą psów a ona spełnioną gospodynią domową z ogromnym talentem kulinarnym i pasją tworząca ceramiczne rękodzieła. Do pełnej harmonii brakuje im jedynie dziecka. Niestety, mimo wielu prób pozostawało tylko rozczarowanie. Dlatego tak bardzo pokochali i zżyli się z Sarą i Emily- córkami Dana, długoletniego przyjaciela Alexa i jego żony Debbie. Dziewczynki spędzały u "wujostwa" dwa tygodnie wiosennych ferii, a w tym czasie ich rodzice wypływali w różne rejsy wycieczkowe. Tym razem wizyta nie przebiega bezproblemowo a dziwne zachowanie dwunastoletniej Sary wzbudza zainteresowanie i podejrzliwość Kate. Nie chce jednak wchodzić w kompetencje rodziców i pozostawia zauważone sytuacje tylko dla siebie. I to był ogromny błąd.
Sara oskarża Alexa o zły dotyk o molestowanie seksualne. W jednej chwili życie Rocketów rozsypuje się jak domek z kart. Tylko Kate wierzy w niewinność swojego męża i postanawia to udowodnić. Czy jej się uda? Czy przywróci swojej rodzinie dobre imię?

Postacie w tej książce są przedstawione na podstawie kontrastu. Alex, Kate, Emily to pozytywni bohaterowie, z zasadami moralnymi są za pan brat. Kochają zwierzęta, szanują cudzą własność, prywatną przestrzeń. Starają się być prawi, zawsze służą pomocą, nie wywyższają się. Z kolei Don, Debbie i Sara to postacie negatywne. Zapatrzone w siebie, dbają jedynie o własne wygody i korzyści. Zmagają się z wewnętrznymi demonami, które nie tylko czynią ich nieprzyjaznymi, niedostępnymi, niesympatycznymi ale powoli z dnia na dzień niszczą ich życie prywatne i zawodowe.
Z reguły nie lubię takiego czarno- białego przedstawienia bohaterów. W tym przypadku jest inaczej. Mam wrażenie, że autorka chciała skupić się na temacie i w ten sposób jeszcze bardziej go wyeksponować, podkreślić wagę dramatu.

Od pierwszej chwili Debbie wzbudziła moją pogardę a Sara żal pomieszany ze złością. Za zachowanie dziewczyny w pełni odpowiedzialna jest matka. To ona nie okazywała dzieciom miłości, czułości i nie interesowała się ich problemami czy sukcesami, lekceważyła ich dokonania. Najbardziej zbulwersował mnie fakt, że nie zauważyła psychiczno- emocjonalnych problemów własnej córki a do tego w karygodny i niedopuszczalny sposób wykorzystała jej ułomność. Już same słowa jakim zwraca się do córek wzbudza złość i przerażenie. Miałam ochotę porządnie potrząsnąć Debbie i wykrzyczeć jej w twarz, że upośledza życie i psychikę własnych dzieci!!! Co z niej za matka!!!
Sara to złośliwa, opryskliwa i zbuntowana dziewczynka pragnąca tylko uwagi i miłości swoich rodziców. Zauważa dysproporcje w wychowaniu, faworyzację siostry i czuje ogromny żal, frustrację i zazdrość. Jednak swoim zachowaniem zamiast wzmacniać więzi rodzinne, odpycha swoich bliskich i w konsekwencji całe otoczenie.

Jednak historię śledzimy nie z punktu skrzywdzonego dziecka a  z punktu widzenia mężczyzny oskarżonego o molestowanie seksualne. Obserwujemy jaki wpływ mają słowa na życie jego i Kate. Śledzimy trudną drogę od momentu aresztowania do wydania wyroku. Fern Michaels pozwala nam również podejrzeć kulisy przygotowania obrony i samej rozprawy sądowej. Czy jedno słowo dziewczynki może zniszczyć życie dorosłego mężczyzny? Przekonajcie się sami.

Zły dotyk, molestowanie seksualne dzieci to bardzo trudny acz ważny temat. W tej chwili wiele słyszy się o skrzywdzonych dzieciach. Każdego ogarnia wówczas żal, gniew, współczucie, niedowierzanie, chęć zemsty. Nikt nie zastanawia się czy oskarżenia są prawdziwe. Przecież dziecko nie wymyśliłoby takiego okropnego, drastycznego scenariusza. A jeśli?

"Okrutne oskarżenie" to książka, którą czyta się jednym tchem, a jej przesłanie roztrząsa się jeszcze długo po zakończeniu lektury. W dalszym ciągu analizuję niektóre sytuacje, zastanawiam się co by było gdyby. Rozważam winę poszczególnych osób i rozkładam na czynniki pierwsze zaistniałe sytuacje.

Cały czas żyję "Okrutnym oskarżeniem".


Cytaty z książki:

1. "Pieniądze zmieniają ludzi"
2. "Czasem człowiek popełnia błąd, jeden mały błąd. I ten błąd zmienia całe jego życie."



Fern Michaels "Okrutne oskarżenie", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-411-5


5/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :))))

Czytaj dalej...

"Mroczna kolekcja" Ted Dekker

Dzięki wydawnictwu Hachette mogłam zapoznać się z najnowszą powieścią amerykańskiego pisarza Teda Dekkera. To nazwisko jest mi zupełnie nieznane, choć autor ma na swoim koncie wiele książek wydanych po polsku, zbierające całkiem pozytywne recenzje. Przeszukałam więc sieć w poszukiwaniu informacji na jego temat. Co znalazłam? Ted Dekker jest znanym autorem thrillerów i powieści, które podwyższają u czytelnika poziom adrenaliny, zaskakują nieoczekiwanymi zwrotami akcji, niesamowitymi postaciami i niezapomnianymi konfrontacjami między dobrem i złem.

Tyle w teorii, a jak było w praktyce?  

Amerykańskie miasto Denver staje się areną makabrycznych wydarzeń. Seryjny morderca, nazwany Kolekcjonerem Panien Młodych poszukuje kolejnych ofiar. Uważa, że działa zgodnie z dziełem bożym i na jego wyraźne polecenie. Wynajduje boskie oblubienice, by przypodobać się Bogu. Agent FBI Brad Raines przy pomocy psycholog Nikki Holden próbuje pokrzyżować mu szyki. Muszą się spieszyć gdyż czasu jest niewiele. Czy uda im się odnaleźć mordercę?

Ted Dekker powoli wprowadza nas w swoja historię. Bardzo dokładnie nakreśla sylwetki głównych bohaterów. Znamy ich rysopis, upodobania, przeszłość oraz ich portret psychologiczny. Równie dobrze zaznajamiamy się z topografią miasta. Ted Dekker czyni to tak sugestywnie, że od początku miałam wrażenie uczestnictwa w kreowanych sytuacjach a występujące postacie łatwo mogłam sobie wyimaginować. Oprócz policjantów, psychologów policyjnych i patologów poznajemy również samego mordercę. Jego również poznajemy bardzo dobrze. Znamy jego zachowanie, umysł, skłonności, plan dnia, podążamy z nim krok w krok a mimo to dalszym ciągu jest dla nas zagadką. Zaskakuje nas z minutę na minutę. Im bardziej zaznajamiamy się z jego pokrętnym umysłem tym bardziej wprowadza nas w tak zwane maliny. Trudno zorientować się gdzie jest, gdzie uderzy, kogo zaatakuje. Równie sprytnie wyślizguje się wymiarom ścigania jak i czytelnikowi. Bardzo chciałam rozwikłać zagadkę przed Bradem Rainesem ale było to niezwykle trudne.
Agent wraz z Nikki Holden dość szybko domyślają się, że morderca to człowiek z genialnym umysłem ale uszkodzoną psychiką. Kto najlepiej zrozumie jednego chorego jak nie inny chory? Do gry, do pościgu za Kolekcjonerem Panien Młodych przystępuje Paradise, pacjentka nietypowego ośrodka dla umysłowo chorych. Czy wraz z Paradise śledztwo nabierze tempa? Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami. 

Morderców z manią wielkości, przekonanych o swoim geniuszu jest wielu. Mimo to Ted Dekker przekonał mnie, że jego Kolekcjoner Panien Młodych jest wyjątkowy, że tylko on zna boży plan, że jest jego ziemskim wysłannikiem. Jest przekonany, że Bóg wyznaczył go na swojego swata i wybiera dla niego najlepszą oblubienicę. Morderca to bardzo inteligentny człowiek z wyborną intuicją. Potrafi przewidzieć ruch przeciwnika i wyjść mu na przeciw lub wywieźć w pole. Jego technika mordowani, rytuał jest równie intrygujący jak on sam. 
Muszę się Wam przyznać, że Kolekcjonera polubiłam bardziej niż ścigającego go agenta. Przydarzyła Wam się kiedyś taka sytuacja?
Brad Raines jest młody, przystojny, inteligentny. boryka się z poczuciem winy z przeszłości, które wpływa na jego życie uczuciowe. Jest przedstawiony bardzo przyzwoicie, wzbudza jako taka sympatię, trochę wzrusza ale dla mnie jest zbyt delikatny, zbyt wrażliwy, zbyt idealny.  

Moje serce bezkrytycznie zdobyli  pensjonariusze ośrodka dla umysłowo chorych. Zmieniają oni nasze wyobrażenia o ludziach borykających się z różnymi chorobami psychicznymi. Często są to jednostki wybitnie uzdolnione, ale zaszufladkowane przez swoją chorobę. Paradise, Roudy, Allison są dużą atrakcją "Mrocznej kolekcji". Bawią, rozśmieszają, uczą tolerancji, zmieniają nasz sposób myślenia, zaczynamy ich szanować i podziwiać. Ich szalone pomysły wnoszą więcej do śledztwa niż burze mózgów urządzane przez agentów FBI.  

W "Mroczną kolekcję" został wplątany również kontrowersyjny wątek miłosny. Przez wielu będzie uważany za niestosowny, niemożliwy do zrealizowania. Jednak połączy dwie osoby, które rozpaczliwie poszukują i potrzebują miłości. Chcą pokonać swoje bariery i swoje wewnętrzne demony, które wyciągają łapy po ich dusze.

"Mroczną kolekcję" czytało mi się wyśmienicie. Zagłębiałam się w moralne dylematy, odwieczna walkę dobra ze złem, gorączkowe poszukiwania mordercy przewlekane zwrotami akcji, które pobudzały ciekawość i nie pozwalały odłożyć książki ani na minutę. 



Cytaty z książki: 

1. "Rozbawiło go to, że trudniej było zabić bezrozumne zwierzę niż istotę ludzką."

2. "Wszyscy mamy swoje tajemnice. Pozwalamy innym dojrzeć w nas tylko to, co chcemy, żeby zobaczyli."
3. "Szaleństwo od geniuszu dzieli bardzo cienka linia."


Ted Dekker "Mroczna kolekcja", Hachette 2012, ISBN: 978-83-7739-920-0


5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie z wydawnictwa Hachette :)



Czytaj dalej...

Światowy Dzień Misia i zapowiedzi na święteczny miesiąc :)

 25 listopada swój dzień obchodzi najcudowniejszy pluszak świata- Miś.

 "Światowy Dzień Pluszowego Misia ustanowiono dokładnie w setną rocznicę powstania maskotki – w 2002 roku. Wszystko zaczęło się jednak dużo wcześniej.
W 1902 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Teodor Roosvelt, wybrał się na polowanie. Po kilku godzinach bezskutecznych łowów, jeden z towarzyszy prezydenta postrzelił małego niedźwiadka i zaprowadził go do Roosvelta. Prezydent ujrzawszy przerażone zwierzątko, kazał je natychmiast uwolnić. Jeden ze świadków tego zdarzenia uwiecznił historię niedźwiadka na rysunku w waszyngtońskiej gazecie, którą czytał producent zabawek… Od tego momentu zaczęto wykorzystywać zdrobniałe imię prezydenta i sprzedawać maskotki pod nazwą Teddy Bear, która dziś w języku angielskim jest określeniem wszystkich pluszowych misiów."

Chyba w każdym domu zamieszkuje pluszowy miś, a to w postaci breloczka, a to jako pamiątka ważnych wydarzeń w naszym życiu czy prezent od ukochanego. Misiaki są słodkie, poprawiają nastrój, całkiem nieźle umieją słuchać, cudownie się do nich przytulić.

 Czy pamiętacie swojego misia z dzieciństwa? Jest z Wami do dzisiaj czy komu innemu pomaga oswoić dziecięce troski???

Choć miesiąc grudzień to czas wielkich przygotowań świątecznych to nie należy zapomnieć o odpowiednim relaksie i odprężeniu. Dla mnie najlepszym sposobem na odpoczynek jest dobra książka. Tak między nami dla mnie każda wymówka jest odpowiednia, aby zanurzyć się w miłej lekturze. Co polecam na grudzień i co sama chciałabym przeczytać? Zobaczcie sami :)











"Kobieta" Jack Ketchum, Lucy McKee
Replika, premiera 4 grudzień 2012

The Woman to porażająca historia o ostatniej członkini dzikiego plemienia kanibali, które od lat terroryzowało Wschodnie Wybrzeże, od Maine po Kanadę. Poważnie ranna w starciu z policją, znajduje schronienie w jaskini nad morzem.

Christopher Cleek to elokwentny, amoralny - a zarazem niezrównoważony - prawnik z prowincji, który pewnego dnia dostrzega na polowaniu kobietę kąpiącą się w strumieniu. Zafascynowany, podąża za nią do jej jaskini. Cleek skrywa wiele mrocznych tajemnic, do których doda kolejną. Schwyta Kobietę, zamknie ją w piwnicy, oswoi, ucywilizuje. Aby tego dokonać, będzie potrzebował pomocy anielsko cierpliwej żony Belle, nastoletniego syna Briana oraz córek: Peg i małej Darleen.




"Pieśń kolibra" Ana Veloso
Świat Książki, premiera 5 grudzień 2012 

Lua od zawsze była niewolnicą, służącą córki właściciela plantacji trzciny cukrowej. Nigdy nie znała swoich rodziców, nie miała praw, nie mogła decydować o swoim losie, ale miała jedną tajemnicę, której pilnie strzegła - umiała czytać i pisać. Dlatego właśnie ją stara Imaculada poprosiła o spisanie historii swojego życia. Imaculada budziła lęk u wszystkich, bo przybyła do Brazylii z Afryki, bo pielęgnowała odwieczne zwyczaje swoich przodków, bo była inna... Jej opowieść ma zaskakujący wpływ na życie młodej Lui. Dzięki niej dziewczyna decyduje się na ucieczkę, by połączyć się z ukochanym, dzięki niej walczy o swoją wolność, dzięki niej ma szansę pomóc innym podobnym do niej.







 "Dom nad morzem" Santa Montefiore
Świat Książki, premiera 5 grudzień 2012

Co może łączyć dziewczynkę z toskańskiej wioski i dojrzałą kobietę, właścicielkę podupadającego hoteliku, której przeszłość owianą jest mgłą tajemnicy? Florina miała naście lat i wielkie marzenia. Lubiła zaglądać przez rozpadający się mur, otaczający znajdującą się opodal jej wioski rezydencję. Wyobrażała sobie, że kiedyś zamieszka w takim miejscu. Nie udało się, ale z synem właściciela połączył ją krótki i owocny romans. Wiele lat później w Anglii Marina, chcąc ratować swój hotel, zatrudnia młodego malarza, by udzielał gościom lekcji rysunku. Między artystą a jej pasierbicą rodzi się namiętność. Ale pojawienie się malarza zmieni życie całej rodziny Mariny, zwłaszcza jej samej...









 "Coś więcej niż ślad" Paul L. MaierPromic

 Pewne odkrycie archeologiczne zagroziło ogromnym kryzysem całej zachodniej cywilizacji. Dotyczyło ono co trzeciego mieszkańca Ziemi, mniej więcej miliarda ośmiuset milionów ludzi. lch sens życia został nagle i brutalnie podważony...

Dr Jonathan Weber profesor Harvardu i biblista, wyjeżdża do lzraela, gdzie zamierza prowadzić prace wykopaliskowe. Jednak wstrząsające znalezisko, które zdaje się być marzeniem każdego archeologa, staje się koszmarem mogącym zniszczyć chrześcijaństwo.








 "Namiętność po zmierzchu" Sadie Matthews
Hachette

Zaczęło się od iskry... Świat stanął na głowie, kiedy spotkałam Dominica. Miałam złamane serce, strzaskane w ostre, raniące kawałki, które musiałam pozbierać i ułożyć na nowo, żeby jak dawniej stać się normalną, szczęśliwą osobą.

Dominic pokazał mi taki rodzaj zatracenia w namiętności, jakiego nigdy wcześniej nie zaznałam. Teraz prowadzi mnie ścieżką czystej rozkoszy, na której czai się także mrok. Nie mam innego wyboru, jak podążać za nim tam, dokąd mnie wiedzie...

Na wskroś intensywna i romantyczna, prowokacyjna i zmysłowa opowieść o namiętności zabierze was w tajemne miejsca, gdzie miłość i seks zostają wyzwolone ze sztywnych ograniczeń. 




 "Szósta lamentacja" Wiliam Brodrick
Hachette

Czasem trzeba wrócić do najmroczniejszych kart historii, aby zwyciężyła sprawiedliwość...

Kiedy do opactwa gilbertynów zgłasza się starszy mężczyzna, były hitlerowski zbrodniarz wojenny, prosząc o schronienie w klasztorze, ojciec Anselm rozpoczyna swoje śledztwo. Próbuje dociec prawdy o wydarzeniach, które rozegrały się w czasach drugiej wojny światowej w Paryżu. Prawdy, która okazuje się szokująca...

Szósta lamentacja to trzymająca w napięciu intryga kryminalna odsłaniająca zaskakujące tajemnice przeszłości, w które wplątany jest także Kościół.  





  "Zamieć śnieżna i woń migdałów" Camilla Läckberg
Czarna Owca
 
Zamieć śnieżna i woń migdałów to urocza nowela w stylu Agathy Christie, luźno powiązana z serią o Fjällbacce. Na tydzień przed świętami Martin Mohlin z komisariatu ulega namowom swojej narzeczonej, aby wziąć udział w rodzinnym przyjęciu. Zgodnie z wolą patriarchy rodu Rubena, członkowie rodziny Liljecronas zbierają się na niewielkiej wyspie Valön, położonej w sąsiedztwie Fjällbacki. Z powodu zamieci śnieżnej połączenie z lądem zostaje zerwane i gdy Ruben nagle osuwa się na ziemię podczas świątecznej kolacji, Martin musi interweniować. Wkrótce nie ma już wątpliwości, że Ruben został zamordowany. Skoro wyspa była skutecznie odcięta od reszty świata, mordercą musi być ktoś spośród zebranych tam krewnych…
Ale jaki mógłby być motyw tej zbrodni? I kto potrafił zamordować z zimną krwią?
Czytaj dalej...

"Zawstydzić silnych" Sarah Williams

Ciąża to dla wielu kobiet czas magiczny, często opisywany jako metafizyczne przeżycie i nawiązanie specyficznych i nierozerwalnych więzi z własnym dzieckiem. Najczęściej jest to szczęśliwy i radosny okres przeplatany strachem, obawą przed nieznanym i niecierpliwym oczekiwaniem. Ciąża to również czas wyciszenia, większej dbałości o swe ciało i ducha, folgowanie zachciankom, wysłuchiwania pozytywnych komentarzy i przyjmowania gratulacji. Większość mam nie zapomina również w codziennej modlitwie poprosić o szczęśliwe rozwiązanie i zdrowie dla swojego dzidziusia.
Jednak ciąża nie zawsze przebiega książkowo, bez komplikacji. Czasem przynosi rozpacz, ból i świadomość,  że własne ciało nas zdradziło, że zamiast cudu narodzin przynosi śmierć.

Sarah Williams jest profesorem nadzwyczajnym Historii Kościoła w Regent College w Vancouver w Kanadzie. Do niedawna była nauczycielem akademickim w Lincoln College w Oksfordzie. Uwielbia swoją pracę ze studentami. Sarah jest również żoną i matką dwóch dziewczynek, Hannah i Emilii. Zakosztowała uroków macierzyństwa i chciała obdarzyć swoją miłością jeszcze jedno dziecko. Chociaż lekarze odradzali jej kolejną ciążę ze względu na problemy z kręgosłupem to... marzenia wygrały ze zdrowym rozsądkiem.
Na początku ciąża przebiegała książkowo. Sarah skarżyła się jedynie na nudności, które trwały nieprzerwanie kilkanaście tygodni powoli wycieńczając organizm. Mimo to radość była ogromna a czas dłużył się w oczekiwaniu na nowego członka rodziny.  Do czasu. Rutynowe badanie USG w dwudziestym tygodniu ciąży ujawnia bardzo groźną i śmiertelną wadę płodu- Dysplazja śmiertelna, śmiertelne zniekształcenie szkieletu, która odbierze życie dziecku w trakcie lub tuż po porodzie. Z medycznego punktu widzenia aborcja jest najrozsądniejszym wyjściem z tej sytuacji.  Sarah i jej mąż stanęli przed decyzją, która na zawsze zmieni ich życie.

Rodzina Wiliamsów jest wierząca i praktykująca, swoje życie powierzyli Bogu. Nie odklepują pacierzy, nie chodzą do kościoła, bo tak trzeba. To nie jest ślepa wiara, zapatrzenie, zacietrzewienie. Za to ich szanuję. Mają zasady, ale nie trzymają ich się kurczowo ale z rozmysłem planują swoje kroki. Diagnoza lekarzy jest dla nich szokiem. Stoją przed trudną decyzją dla katolika, dla człowieka, dla rodzica.
Jak można wybierać między aborcją a przyzwoleniem na nieuniknioną śmierć własnego dziecka?  Czy to w ogóle jest wybór?
Człowiek ma tendencję do negowania zasłyszanych złych wiadomości. Zawsze w jego głowie rodzą się pytania: A może lekarze się pomylili? Może jeszcze wszystko będzie dobrze? Może nastąpi cud?
Takie same myśli nachodziły Sarah, czyniąc w jej głowie mętlik i utrudniały jeszcze bardziej podjęcie tak trudnej decyzji.

"Zawstydzić silnych" to autobiograficzna,  bardzo emocjonalna i wzruszająca książka. Ukazuje najtrudniejsze i najbardziej dramatyczne wydarzenie w życiu rodziny Wiliamsów.  Razem z nimi kolejno przeżywamy szok, ból, rozpacz, niedowierzanie, zaprzeczenie w końcu podjęcie decyzji. Z Paulem i Sarah szukamy wskazówek jak dalej żyć w cieniu rodzinnej tragedii. Jakie wspomnienia zachować, o czym koniecznie zapomnieć. Sarah i Paul to bardzo świadomi i dojrzali ludzie. Choć nie spodziewali się wad rozwojowych u swojego dziecka, nie obwiniają się nawzajem, nie zacinają w rozpaczy, w gniewie ale działają. Próbują jak najwięcej dowiedzieć się o chorobie swojego dziecka, zbierają materiały, opinie, zadają trudne i niewygodne pytania i nie boją się opowiadać o tym co ich dręczy. Chcą być gotowi na wszelkie scenariusze, chcą być dobrze przygotowani przed tragicznym finałem.

Sarah i Paul Wiliams udowadniają, że miłość to najmocniejsze, najsilniejsze i najtrwalsze uczucie jednocześnie nadające sens naszemu życiu. Przekonali się, że trwanie razem przynosi korzyści, których nie można zmierzyć, zważyć, podliczyć. Mała Cerian (bo takie nosi imię maleństwo) scala rodzinę bardzo mocno wzmacniając podłoże pod ich rodzinne korzenie. Paul jest dla mnie wzorem mężczyzny. Na każdym kroku wspierał swoją żonę, dogadzał, wyręczał, nosił na rękach. Ogromnie cierpiał, że nie może nawiązać więzi ze swoją umierającą córką, może jedynie dbać o dobro jej matki.
W książce było wiele momentów, w których łzy same płynęły z oczu. Jedna z nich na długo zostanie w mej pamięci a jest nią pożegnanie z Cerian całej rodziny a przede wszystkim przez siostry. Bardzo wzruszająca scena...

Strata dziecka w życiu płodowym lub tuż po porodzie to trauma nie tylko dla kobiety ale dla całej rodziny.
Trzeba być niesamowicie silnym i wierzyć w sens boskich wyroków by nie załamać się a w odpowiednim czasie znów być szczęśliwym czy na nowo powziąć starania o powiększenie rodziny.
Żałoba po poronieniu i po narodzeniu martwego dziecka jest w dalszym ciągu tematem tabu w naszym kraju. Nie rozmawiamy o tym przez co nie umiemy okazać współczucia, nie  potrafimy zachować się w takich sytuacjach.
Uważam, że takie książki powinny być wydawane i czytane aby oswoić społeczeństwo ze śmiercią dziecka.

Jeszcze kilka słów na zakończenie. Dzięki Sarze Wiliams miałam też okazję poznać procedury angielskiej służby zdrowia związanej z aborcją. Moim zdaniem każda kobieta powinna sama podejmować decyzję dotyczącą swojej rozrodczości i ani kościół ani państwo nie mogą narzucać jej własnych poglądów. Mimo to zaskoczyły i wstrząsnęły mnie dane podane w książce. "Ustawa o Embriologii i Sztucznym Zapłodnieniu z roku 1990 ograniczyła czas legalnej aborcji z powodu społecznych do 24 tygodni (poprzednio 28). Jednak w tej ustawie nie ma żadnych ograniczeń dotyczących aborcji z powodu wad płodu". Można jej dokonać do 38 tygodnia ciąży. Kiedy kobieta podejmie decyzje o aborcji, lekarz wstrzykuje odpowiedni płyn prosto w serce płodu...

Zostawię Was z tematem do głębokich przemyśleń...


Cytaty z książki:

1. "Czasami ciskałam gromy na Paula z powodu niesprawiedliwości faktu, że mężczyźni mogli się cieszyć najlepszymi momentami procesu prokreacji, ale udawało im się uniknąć wszelkich bolesnych konsekwencji."
2. "Nie miałam ochoty aby przeć- kto chciałby urodzić śmierć, a nie życie?"
3. "Macierzyństwo to fakt, ojcostwo to zaledwie hipoteza."
4. "Nie da się zastąpić jednego ludzkiego istnienia innym."

Sarah Wiliams "Zawstydzić silnych" , wydawnictwo Aetos 2007, ISBN: 978-83-61097-00-6


Książka jest zapisem prawdziwych wydarzeń i nie mam prawa ich oceniać. Książkę polecam każdemu.


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Magdalenie z wydawnictwa Aetos :)))



Czytaj dalej...

"Pola" Magdalena Zimny- Louis

Ponad rok temu miałam przyjemność poznać debiutancką książkę Magdaleny Zimny- Louis "Ślady hamowania". Zrobiła ona na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Swoimi spostrzeżeniami nie omieszkałam  podzielić się z jej autorką. W grzecznościowej wymianie maili dowiedziałam się, że kolejna powieść Pani Magdaleny jest w trakcie przygotowań. Wtedy obiecałam sobie, że bez względu na okoliczności, muszę książkę poznać. Słowo się rzekło. "Polę" przeczytałam jednym tchem.

"Pola" opisuje skomplikowane więzy rodzinne, odkrywa jej korzenie, relacje między bliskimi osobami, ich wpływ na podejmowane decyzje czy zachowanie.
Magdalena Zimny- Louis przedstawia nam osiemdziesięcioletnią Tosię Pogorzelską- kobietę, żonę, matkę, babcię pełną ciepła, życzliwości, miłości i życiowej mądrości. To nie jest szablonowa, statystyczna starsza pani. Nie skupia się na swojej starości, nie zadręcza otoczenia swoimi realnymi czy wyimaginowanymi bolączkami czy chorobami. Tosia jest pełna sił witalnych, optymizmu, dowcipu i błyskotliwości. Nie boi się wyrażać własnych opinii a i nie jednej blokowej plotkarze dała do wiwatu, odsłaniając przy tym siłę swojej ciętej riposty i sprytu.
Tosia uważa, że już doświadczyła wszystkiego, przeżyła już wiele, jest pogodzona z upływającym czasem i w spokoju oczekuje na śmierć. Zaczyna się do niej przygotowywać i jednocześnie oswajać z nią swoich bliskich. Na naszych oczach dokonuje rozrachunku z przeszłością i udziela wskazówek na przyszłość. W licznych retrospekcjach zaznajamia nas ze swoim życiem, dorastaniem na wsi i ogromnym wpływem jaki miała na jej poczynania tytułowa Pola.

"Każdy człowiek ma swoją historię, która można by opisać. Byłyby to bardzo dobre książki. Żyjemy ciekawiej niż nam się wydaje."

Sami z własnego doświadczenia wiemy, że relacje rodzinne to nie opowiastki rodem z bajek. Różnie się układa między ludźmi i mimo, że się kochają popełniają błędy, krzywdzą się nawzajem. Nie są to działania wyrachowane i przemyślane. Czasem zupełnie nieświadomie robimy krok w przeciwnym kierunku, odbiegającym od utartego szlaku. Pocieszające jest to, że w większości wypadków członkowie rodziny, wybaczają sobie wszelkie przewinienia, często motywują nas do określonych działań, wspierają nas, podają pomocna dłoń.
Fabuła "Poli" nie odbiega od rzeczywistości znanej nam z własnego podwórka. Nie nakreśla nam mitycznej otoczonej kultem familii. Rodzina Pogorzelskich jest zlepkiem zwykłych ludzi. Lubią się, szanują, czasem kłócą o drobiazgi, razem przeżywają tragedię, wytykają sobie błędy, skrywają żale, trwają w uporczywym milczeniu, kochają, zazdroszczą sobie sukcesów, zdradzają, popełniają błędy wychowawcze. Jedyną osobą, którą ich wszystkich scala jest Tosia. Ona stoi na straży jedności i przynależności rodzinnej. Stara się służyć dobrą radą, wysłucha, wspomoże. Jest opoką, latarnią wskazującą bezpieczną przystań.

Magdalena Zimny - Louis z lekkością i przystępnym słowem kreuje wydarzenia, które od razu bez zbędnego owijania zaciekawia czytelnika. Delikatnie wprowadza nas w świat powojennej Warszawy. Odkrywa przed nami trudne wybory tamtych czasów i jej jeszcze trudniejsze konsekwencje. Zapoznaje nas z wielkimi możliwościami jakie oferowała Polska Ludowa ale i ogromne ryzyko, upadek człowieczeństwa, którymi trzeba było za te przywileje płacić.
Autorka przenosi nas również do Rzeszowa, współczesnego podkarpackiego miasta. I teraz nie brak pułapek pochłaniających życie człowieka. Świat stoi przed nami otworem, możemy pojechać w każde nawet najbardziej odległe miejsce na kuli ziemskiej. Czujemy się wolni, ale czy tak jest naprawdę? Zerwani ze smyczy obowiązków tracimy często zbyt wiele.

Autorka cudownie przedstawiła postacie tworzące "Polę". Tosia zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Ciepła, dowcipna, życzliwa i mądra w życiowe doświadczenia staruszka. Kocha swoje dzieci i hołubi wnuczęta. Zaprzyjaźnia się z sąsiadem Jackiem i bierze go pod matczyno- babcine skrzydła. Chroni swoją gromadkę i przed złym ludzkim okiem i przed niebezpieczeństwami. Również Pola zaskarbiła sobie moją sympatię. Dystyngowana,  wyrafinowana, obyta w towarzystwie, szykowna i elegancka kobieta, która umiała zadbać o własną wygodę i wysoki standard życia. Pola była dla Tosi ukochaną ciotką i  niedoścignionym wzorem wdzięku i kobiecej finezji. Skrywa tajemnicę, która może zmienić życie
Postacie drugoplanowe również są pełne życia, targane emocjami, z własnymi poglądami, własnym bagażem doświadczeń. W żadnym wypadku nie są bezbarwnym tłem i wnoszą do powieści świeże spojrzenie na opisywane wydarzenia. Moim zdaniem są dobrze przemyślane, dopracowane i niczego im nie brakuje.

Jedyne co mi w książce przeszkadzało, to drobny druk. Zanim oko się do niego przyzwyczai, męczy wzrok. Nie jest to broń Boże zarzut do autorki a do wydawnictwa. Jestem jednak w stanie to zrozumieć, objętość książki jest spora a przy większej czcionce na pewno by się podwoiła.


"Polę" polecam wszystkim miłośnikom rodzinnych, obyczajowych opowieści. Książka trafi w Wasze gusta, zapewni miłe doznania podczas lektury, zaangażuje Wasze emocje i da upust wyobraźni.


Cytaty z książki:

1. "Grzech nieczystości konfesjonał przebaczał znacznie łatwiej niż grzech antykoncepcji."
2. "Światem rządzą stereotypy i przesądy."
3. "Nigdy nie wiadomo, co jest u kresu drogi, którą się obiera? Na rozstaju dróg, końca ścieżki nie widać, trzeba przez nią przejść, żeby się przekonać albo przynajmniej ujść połowę."
4. "Jak można być gorliwym, praktykującym katolikiem, a tym samym takim nieczułym człowiekiem?"
5. "Nie ma chyba bardziej przykrego widoku niż narzucająca się mężczyźnie kobieta."


Magdalena Zimny- Louis "Pola", Replika 2012, ISBN: 978-83-7674-195-6


5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Karolinie z wydawnictwa Replika :)


Czytaj dalej...

"Ekologiczna zemsta" Małgorzata J. Kursa



"Uwaga! To nie jest książka dla wiecznie niezadowolonych ponuraków!"

Kiedy pogorszy mi się nastrój, dobry humor diabli wzięli, jest zimno i ponuro dobrze wiem jak to naprawić. Wystarczy sięgnąć po książkę Małgorzaty J. Kursy i świat znów nabiera odpowiednich barw a mnie motywuje do dalszych działań. Skwaszona mina ustępuje szerokiemu uśmiechowi i w mgnieniu oka staję się przyjemniejsza dla otoczenia.

Z pomocą wydawnictwa Prozami w moje ręce trafiła najnowsza powieść Pani Małgorzaty "Ekologiczna zemsta". Wrodzona niecierpliwość nie pozwoliła mi zbyt długo tylko się jej przyglądać. Chciałam poznać jedynie początek, obejrzeć, dotknąć, powąchać a nie wiem kiedy przeczytałam ją do samiuteńkiego końca, zaśmiewając się przy tym do łez.

Jak sami dobrze wiecie wśród szanowanych i praworządnych obywateli naszego Państwa, krążą jednostki z tak zwanego marginesu społecznego. Pasożytują na swoich rodzicielkach czy trudnią się drobnym przestępstwem. Stróżom prawa i kodeksowi karnemu śmieją się w twarz, gdyż są nieuchwytni albo z braku dowodów albo zbyt niskiej szkodliwości społecznej własnych rozbojów. Są też persony na stanowiskach, które własne urzędy traktują jak tarczę nietykalności i skrywają za nią wszystkie swoje grzeszki. Czy nikt nie może się tym zająć? Czy nikt nie może dać im nauczki? Czy znajdzie się osoba, która na własna rękę wymierzy sprawiedliwość?
A jakże. Dwie niewiasty w średnim wieku Malwina i Eliza mają dość bezprawia i bezradności wymiaru ścigania. Obmyślają plan działania, plan zemsty, zemsty ekologicznej.

Obie panie od samego początku obdarzyłam sympatią. Są żywotne, obrotne, pewne siebie, dowcipne, ironiczne, opiekuńcze i ceniące przyjaźń ponad wszystko. Swoim zachowaniem, światopoglądem, słownictwem przypominają mi moją mamę i jej siostry. Od razu poczułam się jak w domu a postacie nabrały dla mnie niewiarygodnej realności. Może to sentyment, ale bardzo się z nimi zżyłam.
Poczynania Malwiny i Elizy w planowaniu zemsty to solidna dawka pomysłowości. Każdy ich krok był przemyślany, obgadany, sprawdzony, wypróbowany a i tak przynosił coraz to nowe i zaskakujące efekty. Konsekwencja bohaterek zadziwiła mnie. W tej chwili człowiek żyje szybko, ma wiele zobowiązań czasem trudno nad wszystkim zapanować. Kobiety jednak podporządkowały swojej sprawie i czas i pieniądze i rodzinę.
Realizacja planu zemsty to kapitalna rozrywka dla czytelnika. Z każdym słowem mój śmiech był częstszy i głośniejszy. Podziwiam Małgorzatę J. Kursę za kreatywność, która przyniosła mi tak wiele radości.

Akcja książki rozgrywa się w Kraśniku, rodzinnym mieście Małgorzaty J. Kursy. Przez to, że przeczytałam większość powieści autorki, mam wrażenie jakbym wchodziła w środowisko dobrze mi znane. Czuję się tam doskonale i mam ochotę na częste powroty. To wrażenie potęgują również bohaterowie znani z wcześniejszych historii. Choć nie odgrywają żadnej znaczącej roli to są wspominani i wyraźnie zaznaczeni w tekście. Miło tak mimochodem dowiedzieć się jak dalej potoczyło się ich życie.

"Ekologiczna zemsta" to również ciekawie skonfrontowany świat młodości z mocą doświadczenia. Tu w kontrze do Malwiny i Elizy stoją Piotruś, Lala, Łukasz i Luka. Jednak Małgorzata J. Kursa nie przedstawiła nam wojny pokoleniowej ale takie zwyczajne niezrozumienie się dwóch światów na gruncie codziennym. Tłumaczenie technologicznych nowinek dwóm starszym paniom do łatwych zadań nie należy, a do tego obie chcą wszystko wypróbować na własnej skórze. Doprowadza to do zabawnych sytuacji a czasem do irracjonalnych zachowań, ku uciesze czytelnika.

W książkach Małgorzaty J. Kursy podoba mi się też to, że wynosi na piedestał najważniejsze wartości takie jak miłość, rodzicielstwo, rodzinę i przyjaźń. W żartobliwy i sympatyczny sposób przypomina, co tak naprawdę liczy się w życiu, co po nas pozostaje i jak nas zapamiętają.

Nie wiem na czym polega fenomen książek Małgorzaty J. Kursy ale jestem pewna, że jemu uległam. Mogę w ciemno brać jej dzieła i wiem, że to będzie dobry wybór.


Dla tych co nie czytali jeszcze mojego wywiadu z Panią Małgorzatą J. Kursą, zapraszam do kliknięcia tutaj

Cytaty z książki: 

1. "Nie sądzi się ludzi po przynależności, tylko po tym, co robią i jak..."
2. "Matki są tak zaprogramowane, że od razu wyobrażają sobie najgorsze, jak się trochę człowiek spóźni."
3. "Najbardziej potrzebne są te rzeczy, których właśnie przy sobie nie masz."
4. "Nie mów do mnie o polityce, bo ja od tego dostaję wścieklizny rozumu."
5. "Ona uważa, że ogólnie kobiety bardziej się Panu Bogu udały niż faceci."
6. "Każda matka to wybitna specjalistka od obrzydzania dzieciom wszystkiego, co jej nie odpowiada." 



Małgorzata J. Kursa "Ekologiczna zemsta", Prozami 2012, ISBN: 978-83-932841-7-7


5+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Annie z wydawnictwa Prozami :)))



Czytaj dalej...

"Ostatni wilkołak" Glen Duncan


„Oto mocna, zdecydowanie nowa wersja legendy wilkołaka – hipnotyzująca i niezwykle erotyczna. Jedna z najoryginalniejszych, najśmielszych, najbardziej prowokujących i przerażających powieści ostatnich lat”

Taki opis zaintryguje każdego czytelnika bez względu na płeć i wiek. Nie ukrywam, że i ja znalazłam się w tym gronie. Lubię mocną grozę, horror każący oglądać się przez ramię i przerażające opowieści o stworach, które nie mają prawa pałętać się po naszym cywilizowanym, wymuskanym świecie.

"Ostatni wilkołak" zaskoczył mnie pod każdym względem. Może i nie dostałam wymarzonego i wyczekanego thrillera ale trzymam w rękach książkę dobrze przemyślaną, pełną refleksji, filozoficznego rozrachunku z życiem i odwieczne pytania na temat sensu istnienia. Całość okraszona jest błyskotliwą narracją, ciętymi ripostami, czarnym humorem i atrakcyjną, wciągającą fabułą.

Wymieniając kolejne plusy książki nie mogę zapomnieć o jej okładce. Ona jedyna spełniła moje oczekiwania. Czarna, matowa, ukazująca fazy księżyca z wiele wyrażającym i obiecującym śladem wilczych pazurów. Skromna ale wymowna i podkreślająca charakter powieści.

Głównym bohaterem powieści jest blisko dwustuletni wilkołak- Jake Marlowe. Jest ostatnim żyjącym przedstawicielem swojego gatunku. Opływa w materialnym dostatku, nie ma zobowiązań, nie ma celu. Jak łatwo można się domyśleć, nie jest szczęśliwy. Jego wilcza natura, Klątwa budzi się do życia raz na miesiąc żądając krwi i ludzkiego mięsa oraz rozbudza popęd seksualny, który coraz trudniej rozładować. Do tego cały czas musi być czujny. Jego tropem  podążają wampiry i agenci  MOKFO (Międzynarodowa Organizacja Kontroli nad Fenomenami Okultystycznymi) czyhający na jego życie.
Jake jest już zmęczony ciągłymi przemianami, mordami nad którymi nie panuje, rozbuchaną chucią w końcu samotnością. Rozważa śmierć jako ucieczkę przed swoimi udrękami. Kiedy jest gotowy na ostateczny krok, pojawia się Talulla...

Książka choć należy do paranormali, nie jest jej kolejnym lekkim czytadłem. Wyróżnia ją żywy, dosadny, mięsisty język, nasycenie erotycznymi scenami i skojarzeniami,  pełnią przemyśleń, ironii, krytyki, bólu fizycznego, emocjonalnego i egzystencjalnego. To dobrze przemyślana powieść, w stylu pamiętnika o mocnej konstrukcji z wyrazistym, dojrzałym bohaterem. Podoba mi się, że Glen Duncan postawił na mężczyznę a nie kolejnego targanego skrajnymi emocjami nastolatka. Pan Marlowe to postać niezwykle barwna i nie dająca się zamknąć w sztywne ramy. Nie pozwala nam się nudzić a jego historia wciąga z kartki na kartkę. Jake jest doświadczonym i zaprawionym w swej naturze wilkołakiem. Wie "z czym to się je" i nie jest z tego zadowolony, nie może pogodzić się ze swoją rolą, instynktem drapieżcy. Choć boleje nad tym, że podczas pełni żywi się ludzkim mięsem, ulega swemu jestestwu. Jeke stoi na rozdrożu chce zachować swoje człowieczeństwo, próbuje walczyć z Klątwą ale za każdym razem przegrywa i musi uznać wygraną wilczej natury.
Kiedy w jego życiu pojawia się Talulla, zmienia całe swoje życie. Już nie boi się samotności. Teraz musi walczyć o życie i za siebie i za swoją ukochaną. Czy uda im sie przetrwać w świecie zdominowanym przez człowieka?

Wokół głównego wilkołaczego wątku, Glen Duncan w ciekawy sposób nakreślił także sensacyjną intrygę w szeregach organizacji MOKFO. Dodała ona dodatkowego smaczku "Ostatniemu wilkołakowi". Autor udowadnia i potwierdza, że człowiek jest istotą zmienną, sam często nie wie czego pragnie. Z takich sytuacji rodzą się niedomówienia, zdrady i spiski.
Ta część książki jest bardziej dynamiczna, wartka, pochłaniająca uwagę czytelnika w stu procentach, pobudzająca wyobraźnię i ciekawość.
Całość przez to jest zróżnicowana i bardziej atrakcyjna. Glen Duncan zdobywa czytelnika i angażuje go w historię z każdej strony, tej filozoficznej, refleksyjnej jak i tej drażniącej emocje i umysł.
Jedynie sceny erotyczne nie przypadły mi do gustu. Były zbyt wulgarne, prostackie, powierzchowne i skierowane jedynie na rozładowanie napięcia erotycznego. Zezwierzęcenie wilkołaka jestem jeszcze w stanie zrozumieć ale takie zachowanie w człowieczej postaci z ukochaną kobietą? To już mi nie pasuje.

Podsumowując "Ostatni wilkołak" to ciekawa, nowatorska i wyróżniająca się pozycja wśród innych książek z tego gatunku. Warto było ją przeczytać i poznać wilkołactwo od innej strony, nie takiej hollywoodzkiej ale takiej bliższej życiu. Mocnej miejscami dosadnej, czasem refleksyjnej.


Cytaty z książki:

1. "Adrenalina jest przeciwieństwem nudy"
2. "Gdy myśli szaleją, ciało radzi sobie samo."
3. "Najprostsze rozwiązania zawsze okazują się najlepsze."
4. " Zawsze mówiłem, że kobiety są najlepszymi agentami. Oszustwo przychodzi im naturalnie."

 Glen Duncan "Ostatni wilkołak", Replika 2012, ISBN: 978- 83-7674-156-7


5/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Karoliny z wydawnictwa Replika. Bardzo dziękuję :)


Czytaj dalej...

"Ty" Zoran Drvenkar

Z twórczością Zorana Drvenkara zapoznałam się przy okazji lektury "Sorry", książki autora, która jako pierwsza została wydana w Polsce. Pamiętam, że zrobiła na mnie duże wrażenie, tak duże że nagrodziłam ją najwyższą notą. Zastanawiałam się jak wypadnie kolejny thriller Drvenkara.
Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Autor utrzymał swoją niepowtarzalność, wyrafinowanie, specyficzną narrację i mroczny klimat.

Okładka jest utrzymana w podobnym stylu i równie tajemnicza. Co osobiście bardzo mi się podoba. To taki znak rozpoznawczy pisarza :) Jeżeli chcielibyście przed lekturą zaznajomić się odrobinę z treścią, to nota wydawcy nic Wam w tym nie pomoże. Jest napisana tak tajemniczo, że dopiero podczas czytania, powoli zaczyna odkrywać swoje znaczenie. Tak więc zasiadacie w fotelu, zupełnie zieloni i macie jedynie drobne przeczucie, mgliste pojęcie gdzie "Ty" może was zaprowadzić.

Czy grupa nastolatek może wykiwać pewnego siebie bossa narkotykowej mafii? Okazuje się, że przy dobrych kontaktach, odrobinie sprytu, szczęściu amatora- tak! Jednak czy dziewczyny nie przeliczyły swoich możliwości? To co miało być dobrą zabawą, ucieczka od rzeczywistości, poszukiwaniu siebie i swoich korzeni, staje się równią pochyłą, która pochłania coraz więcej ofiar.
Czy jeden człowiek zwany Podróżnikiem, może bezkarnie, przez kilka lat mordować setki ludzi? Czy tak trudno wykryć sprawcę zabójstwa kilkudziesięciu mieszkańców małego miasteczka, podróżnych w pociągu czy oczekujących w korku zimową nocą?
Czy człowiek, który morduje własnego ojca, dąży do celu choćby po trupach, przed którym drży całe miasto, najgorsi zwyrodnialcy jest godny miłości?

Książka na pierwszy rzut oka wydaje się  być zlepkiem trzech różnych wątków, nijak do siebie pasujących czy zazębiających się. Wydarzenia w nich ukazane są porozrzucane w czasie i przestrzeni. Raz poznajemy przeszłość, innym razem teraźniejszość. Na początku fabuła wygląda chaotycznie i mało zachęcająco. Jednak szybko się to zmienia a czytelnik zauważa subtelne powiązania, które stają się bardziej czytelne im bliżej jesteśmy finałowej sceny. Okazuje się, że nawet najbardziej niewiarygodne zależności są możliwe.

Książka jest podzielona na rozdziały i dotyczy innej osoby. Poznajemy jej wpływ na całą historię. Moim zdaniem dodaje to powieści tajemniczości i potęguje napięcie. Dużą zaletą tego thrillera jest narracja drugoosobowa i to przed nami autor stawia największe wymagania. Narrator wskazuje nas jako uczestnika wydarzeń. Mamy okazję jeszcze lepiej wczuć się w postacie, poznać jej myśli i być bliżej zdarzeń w których się znajduje. Tak więc raz jesteśmy jedną z nastolatek, mafiosem, Podróżnikiem a nawet trupem opisującym swoje pożegnanie ze światem. Muszę przyznać, że pierwszy raz "byłam" umarlakiem...

Trudno mi jest ocenić same postacie bo one są tylko powłoką. To czytelnik wypełnia je swoimi uczuciami i doświadczeniami. A więc bohaterowie są za każdym razem kim innym. A zatem ich ocena jest bardzo indywidualna.

W "Ty" podobała mi się niezwykle dynamiczna, zawikłana akcja, która jest nie do odgadnięcia. Co chwilę wydarza się coś, co wikła ja jeszcze bardziej lub zmienia jej tok. Dzieje się to w najmniej oczekiwanych momentach, kiedy myślisz, że już wszystko wiesz i nic cie nie zaskoczy. Książka pełna niespodzianek.

Polecam.

Cytaty z książki:

1. "Każdy chciałby być wyjątkowy, ale właśnie to sprawia, że wszyscy są tacy sami."
2. "Wczorajsze katastrofy zawsze ustępują miejsca dzisiejszym."
3. "Współczucie ma krótką pamięć"



Zoran Drvenkar "Ty", Telbit 2011, ISBN: 978-83-62252-45-9


5+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Sebastianowi z wydawnictwa Telbit :)



Czytaj dalej...

Stosik listopadowy :))

Przyszedł czas aby przedstawić Wam nowe nabytki recenzyjne. W najbliższym czasie będę czytać i opiniować książki:


1. "Dziedzictwo" Katherine Webb- wygrana na blogu Ale książka!- jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję :)
2. "Spiżowy łabędź" Kaari Utrio- od wydawnictwa Szara Godzina
3. "Proroctwo wygnanych magów" Sarah Silverwood- od serwisu DlaLejdis
4. "Zaradna" Beata Kępińska- od serwisu DlaLejdis
5. "Ekologiczna zemsta" Małgorzata J. Kursa- od wydawnictwa Prozami- mój wywiad z autorką książki tutaj--> KLIK
6. "Jutra może nie być" Gabriela Graś- od wydawnictwa Feeria- nowa współpraca
7. "Dziewczyńska podróż dookoła świata" - od wydawnictwa Feeria



8. "Mroczna kolekcja" Ted Dekkeer- od wydawnictwa Hachette
9. "Kiedy spadłam z nieba" Juliane Koepcke- od wydawnictwa Hachette
10. "Na cienistej plaży" Barbara Freethy- od wydawnictwa Bis
11. "Panna młoda w szkarłacie" Liz Carlyle- od wydawnictwa Bis
12. "MadWomen" Jane Maas- od serwisu DużeKa





13. "Dom z pyłu i snów" Brenda Reid- od wydawnictwa Świat Książki
14. "Okrutne oskarżenie" Fern Michaels- od wydawnictwa Świat Książki
15. "Cwaniary" Sylwia Chutnik- od wydawnictwa Świat Książki




Oto cały stos, który od tej chwili będzie zaprzątał moje myśli :) A Wy znaleźliście w nim coś dla siebie?


Czytaj dalej...

"Fuckdoll" Jerzy Corvin Litwiński

Dawno nie zmierzyłam się z książką chaotyczną, momentami niejasną często nudną. Czytało mi się z trudem a kartki przewracałam z takim mozołem, jakby za karę. Taka w moim kobiecym mniemaniu jest "Fuckdoll". Czemu wspomniałam o kobiecym punkcie widzenia? Gdyż z okładki krzyczą słowa:
"Powieść dla prawdziwych facetów, którzy wiedzą czym jest męska przyjaźń."

Zaintrygował mnie opis, sugerujący trzymającą w napięciu powieść na granicy sensacji i thrillera. Być może poznanie tajemnic męskiej duszy, odtajnienie kodów postępowania czy myślenia. Na mój wybór miała tez wpływ okładka. Utrzymana w czerwonej tonacji, od razu przyciąga oko i kusi swym wnętrzem.

Ale co dostajemy w zamian?

Robert Benesz to stuprocentowy mężczyzna. Twardy, silny, bezkompromisowy, żyje chwilą folgując swoim zachciankom: samochodom i kobietom.  Uwielbia szybką jazdę swoim bmw m3.

"Ubóstwiał wibrujący, ostry charkot wchodzącego na obroty silnika i drgania przenikające przez kierownicę do samych trzewi."

Pewnego dnia Robert Benesz zaprasza córkę na przejażdżkę. Brawurowa jazda doprowadza do tragedii. Nieprzepisowa prędkość, wchodzenie w zakręty na ostrym gazie stają się przyczyną wypadku. Ocalili życie lecz Julia ma poważne obrażenia twarzy. Szybka interwencja lekarzy nic tu nie pomaga, zostanie szpecąca blizna. Doktor sugeruje operację plastyczną. Benesz, nękany ogromnymi wyrzutami sumienia zapisuje córkę na wizytę do najlepszego chirurga plastyka w Stanach Zjednoczonych. Jednak na miejscu okazuje się, że szpital jest jedną wielka iluzją a sam chirurg... lekarzem z piekła rodem.
Benesz postanawia przyjrzeć się temu z bliska. Nie ma pojęcia, że tym samym wplątał się w wielką aferę zahaczającą o sprawy mafii i wszedł w kompetencje milionera z aspiracjami podbicia rynku porno. A  wydarzenia, które poruszył zaczynają upadać jak klocki domino, zataczając coraz szersze kręgi.

Sam pomysł na powieść uważam za udany ale nie został on w pełni wykorzystany przez autora. Moim zdaniem bez sensu i bez logiki zostały wtrącone pewne retrospekcje. Nie mają one żadnego wpływu na fabułę, nic nowego do niej nie wnoszą a jedynie przynoszą dezorientację, dekoncentrację i ogromna irytację. Tych wspomnień, powrotów do przeszłości jest sporo i występują z nienacka, bez uprzedzenia. Często musiałam cofać się i sprawdzać o co chodzi. Czy autor się pomylił, czy może ja coś przeoczyłam. Przez to lektura "Fuckdoll" tak nużyła i nie zachęcała do częstych powrotów. Książkę liczącą sobie 350 stron czytam w jeden lub góra dwa dni. Tym razem zajęło mi to półtora tygodnia.

Sam bohater też nie przypadł mi do gustu. Przystojny, inteligentny, bogaty, dowcipny, ze sporym bagażem i doświadczeniem życiowym. Dla mnie był pusty. Autor zatroszczył się i przekazał czytelnikowi obraz Benesza, jego fizyczność ale zapomniał o jego stronie emocjonalnej. W żadnym momencie fabuły nie potrafiłam utożsamić się z bohaterem, wczuć się w jego życie, kibicować mu w wyborach, wręcz tego nie chciałam. Zachowanie, które najbardziej mnie zmierziło to flirt z kobietą kiedy jego córce została odebrana możliwość operacji plastycznej w Stanach. Benesz cały czas podkreśla, że kocha córkę a w najtrudniejszej dla niej chwili zostawia ją z wujostwem, a sam wychodzi na podryw...Żenada...
Inni bohaterowie również nie dają się lubić. Może dlatego, że każdemu odmówiono portretu emocjonalnego. Nie wiemy co myślą, co czują i dlaczego. Nie są szarpani żadnymi rozterkami, nie analizują. Działają jak automaty. Są puści, bez wyrazu, jednostajni, jednobarwni...
Mam również zastrzeżenia do miejsc i sytuacji w jakich znajdują się bohaterowie. Czasami nie wiedziałam gdzie są, dlaczego i jak tam trafili. Wyskakiwali jak diabeł z pudełka a mnie zostawiali w zaskoczeniu.

Język, którym jest napisana książka jest na wskroś współczesny, z dużą dawką wulgaryzmów czy z angielskim wtrąceniami. Nie sprawia trudności w czytaniu i jest łatwo przyswajalny. Jedynie co mnie denerwowało to specyficzny rodzaj poczucia humoru autora. Dominują żarty prześmiewcze, a w moim odczuciu niesmaczne i nieeleganckie. Słowa "grubas", "sadło", "cielska" występują dość często i nie są przyjemnym określeniem ludzi z nadwagą.

Obraz kobiety wyłaniający się z książki "Fuckdoll" również nie budzi euforii. Według Jerzego Corvin Litwińskiego kobiety są puste, bezwolne i mają sprawiać przyjemność swoim Panom. Błeee. Dodatkowo tylko pieniądze je interesują i tylko one są im do szczęścia potrzebne...Łatwo je kupić i przekupić...

Zatem czy książkę polecam? Jedynie na własną odpowiedzialność. W przygotowaniu jest kolejna powieść Jerzego Corvin Litwińskiego "Exodus", w której zostaną opisane dalsze losy bohaterów. Ja nie mam zamiaru po nią sięgać.




Jerzy Corvin Litwiński "Fuckdoll", Wydawnictwo Rodzinne" 2012, ISBN: 978-83-63682-01-9

3-/6


Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Pani Katarzynie z Wydawnictwa Rodzinnego. Bardzo dziękuję  :)


Czytaj dalej...

"Przeżyłem sowieckie łagry. Wspomnienia" Józef Hermanowicz

Sowieckie łagry- to obozy pracy przymusowej, a dla wielu to synonim piekła. Te dwa słowa w każdym budziły ogromne przerażenie, a dla tych co przetrwali okazał się koszmarem trawiącym ciała i umysły przez wiele, wiele lat.
Sowieckie łagry wielu z nas zna z lektur szkolnych: "Inny świat" Gustawa Herlinga- Grudzińskiego czy "Archipelag Gułag" Aleksandra Sołżenicyna. Książki te poznajemy w młodym wieku, kiedy nie wszyscy  jesteśmy jeszcze gotowi, zbyt dojrzali emocjonalnie i psychicznie by taki ogrom cierpienia, bólu przyjąć, zrozumieć i zapamiętać. Poza tym czytanie takich książek, często pod przymusem nauczyciela przynosi wiele więcej strat niż korzyści. Są one odczytane bez namysłu, byle szybciej i mieć z głowy. A nad losem nieszczęśników, więźniów sowieckiej ustroju i propagandy trzeba się pochylić z godnością i szacunkiem, ku pamięci, by historia wreszcie przestała zataczać koła.

Ksiądz Józef Hermanowicz urodził się w 1890 roku, był z pochodzenia Białorusinem. Od wczesnej młodości pisywał i publikowała opowiadania, wiersze, bajki, powieści. Jego teksty cieszyły się powszechną sympatią i krytyków i czytelników. W 1932 roku podjął pracę na misji w Harbinie w Chinach. Przez wiele lat współtworzył i nauczał w przykościelnym liceum. Wraz z rokiem 1948 nadeszły zmiany. 22 grudnia chińska milicja likwiduje misję i aresztuje księży, w tym Józefa Hermanowicza. Po długim, żmudnym, ciężkim zarówno dla ciała i umysłu procesie, zostaje skazany na 25 lat pobytu w sowieckich łagrach.

"Przeżyłem sowieckie łagry" jest zapisem wspomnień Józefa Hermanowicza z najcięższego, najbardziej wyniszczającego doświadczenia w jego życiu. Czyni to w sposób łagodny, z pewną nutą dowcipu i ironii. Nie męczy czytelnika suchymi faktami, nie zarzuca nas wszechobecnym cierpieniem, nienawiścią. Wręcz odwrotnie, co mnie zadziwiło, starł się zrozumieć wroga, tłumaczyć jego zachowania. Wyrozumiałość jest jego największą zaletą. Nie znaczy to jednak, że Józef Hermanowicz czuł się w łagrach jak na wakacyjnym wypoczynku. Nie. Wiele wycierpiał, kilkakrotnie był na granicy życia i śmierci i tylko wiele cudownych zbiegów okoliczności pozwoliło mu przetrwać ten koszmar. Sam Hermanowicz opisywał te wydarzenia jako wyjątkową opiekę boską:

" Bóg strzegł mnie jak "źrenicy oka" i chował mnie "w cieniu swych skrzydeł""


Na wielu stronach możemy wyczytać wyrazy podziękowania dla osób, które przyczyniły się do polepszenia bytu księdza w sowieckim więzieniu. Większość więźniów traktowało siebie nawzajem z przyjaźnią i szacunkiem. Dzielili się dobrami otrzymywanymi z domu, co przy głodowych racjach żywieniowych było nie lada wyrzeczeniem. Wzruszył mnie opis podziału jednego, małego,zwiędłego jabłka. Dobrze jest przekonać się, że w czasach kiedy ludzi traktowano gorzej niczym zwierzę, ten pozostał człowiekiem. Takich przykładów jest mnóstwo we "Wspomnieniach". Podkreślają one ciężki los, trudy przetrwania, rozpaczy, przeraźliwego głodu, zobojętnienia ale także dodają otuchy i nadziei.
Józef Hermanowicz wprowadzi nas również w arkana katorżniczej pracy, którą wykonywał sam jak i pozostali współwięźniowie. Sam pracował: w ogrodzie męczony tysiącami meszek, przy wyrębie drzew i w tartaku,w szpitalu przy prowadzeniu ksiąg, dyżurny do rozdzielania posiłków czy opiekun trojga niewidomych.

Józef Hermanowicz niejednokrotnie zaskoczy czytelnika swoją butną i zdecydowana postawą. Potrafił "postawić" się swoim katom, prześladowcom i zawsze z tych starć wychodził obronną ręką. Takie postępowanie wzbudzało respekt i szacunek, choć nie obyło się również bez trwożnego odwracania przez ramię w oczekiwaniu ciosu.
Wszechobecny bród, głód, choroby i praca ponad siły, co róż wyniszczały i doprowadzały do śmierci kolejnych współwięźniów. Wtedy wiara i całkowite poddanie się woli bożej trzymało więźniów w jako takiej równowadze psychicznej, wzmacniała ich ducha i pozwalała przeżyć najgorsze. Józef Hermanowicz choć narażony na surowe sankcje, w tym zwiększenie wyroku, konspiracyjnie odprawiał msze, organizował opłatki czy wino mszalne.
Wielu teraźniejszych księży powinno uczyć się od Józefa Hermanowicza tak dojrzałego stosunku do wiary i swoich wiernych.

"Przeżyłem sowieckie łagry" to zupełnie nowe spojrzenie na historię, którą znamy. Cierpienia, rozpacz, trwoga, ból są w niej obecne, namacalne. Jednak są one łatwiej przyswajalne przez pogodny i dowcipny ton, z którego znany był Józef Hermanowicz.

Polecam.


Cytaty z książki:

1. "Oto jak Sojuz rozumie szpiegostwo: Jeśli ktoś może być szpiegiem, to jasne, że nie może nim nie być."
2. "Miałem też i gościa- była to wielka i bardzo zagłodzona pluskwa. Pewnie wysłana na zwiady- odbyła wielką podróż, aby znaleźć świeżą krew. Ale ja, nie biorąc pod uwagę jej pionierskich zapędów i nie patrząc, że przyszła w delegacji, bez sądu skazałem ją na śmierć...za szpiegostwo."
3. "I mnie pociesza, mówiąc, że w więzieniu najgorsze są pierwsze trzy dni, ciężkie pierwsze trzy miesiące i nudne pierwsze trzy lata, a później jest już zupełnie dobrze, bo do wszystkiego można się przyzwyczaić."


Józef Hermanowicz "Przeżyłem sowieckie łagry. Wspomnienia", Promic 2012, wydanie II, ISBN: 978-83-7502-362-6

5+/6


Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję Pani Annie z wydawnictwa Promic :)






Książka przeczytana w ramach wyzwania History Books



Czytaj dalej...

Liebster blog

Bardzo serdecznie dziękuję za nominację do Liebster bloga:


Nowa zabawa blogowa zatacza coraz szersze kręgi. Dopadła i mnie. Tak więc postanowiłam się z nią zmierzyć. Raz na jakiś czas trzeba odkryć jedną czy dwie tajemnice, by stać się dla Was kimś realniejszym :)

Zasady zabawy: ,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


Takie pytania zaproponowała 92ana:

1. Na początek imię i parę słów o sobie... :)

Jestem mężatka z dziesięcioletnim stażem. Mam dwóch cudownych synów: ośmiolatka i czterolatka. Poza czytaniem książek, zajmuję się haftem krzyżykowym :)

2. Jaka jest Wasza ulubiona autorka/autor?

Moją ulubioną autorka jest  Jodi Picoult i Santa Montefiore a ulubionym pisarzem jest Harlan Coben i Jack Ketchum


3. Jakie są Wasze największe marzenia, najważniejsze cele i co robicie żeby je osiągnąć?

Największym moim marzeniem jest wychować synów na dobrych ludzi. A co robię żeby to osiągnąć?  Kocham ich, daję im siebie i książki.

4. Wasze motto życiowe?

"Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera." Słowa Władysława Grzeszczyka już jakiś czas temu trafiły mi do serca i tak powtarzam je sobie od czasu do czasu.

5. Ulubiona książka, film?

Ulubiona książka i film to: "Przeminęło z wiatrem". Najlepsza na chandrę!

6.Co skłoniło Was do założenia bloga i jak długo blogujecie?

 Chęć podzielenie się własnymi myślami i spostrzeżeniami :)

7.Jak dużo czasu spędzacie na swoim blogu?

Średnio kilka godzin, ale wliczam w to też czas spędzony i u Was :)

8.Ile dziennie poświęcacie czasu na czytanie?:p

Chwytam każdy moment, nawet kilkuminutowy. 

9.Gdybyście mogli spełnić swoje życzenie o co byście poprosili?

Więcej pieniędzy na książki :)

10. Jakie są Wasze zainteresowania/ hobby?:D

 haft krzyżykowy

 11. Ulubiona pora roku? :D Dlaczego właśnie ta?:P

Lato. Uwielbiam słońce i leniwe dni, kiedy można wylegiwać się na trawie, zajadać świeżymi owocami i czytać książki :)




A takie Angela :


1. Co chcesz robić w przyszłości?
Zawsze marzyła mi się praca w bibliotece i położnej :) A kształciłam się  w kierunkach ekonomicznych :P
 
2. Włosy proste czy kręcone?
Proste jak drut :)
 
3. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
"Czerwony kapturek" 
 
4. Chcesz zrobić sobie kiedyś tatuaż lub kolczyk? Jeśli tak to w jakim miejscu?
Nie. Mam kolczyki w uszach i to mi starczy :) A tatuaże jakoś mnie nie pociągają :)
 
5. Piosenka na dziś?
Ta piosenka cały czas tkwi w mojej głowie :P

6. Jesteś osobą religijną? 
Tak :)
 
7. Za co lubisz książki?
Za to, że mogę doświadczać wszelkich emocji, uczuć, przygody , wydarzenia i to nie wyściubiając nosa poza drzwi :)
 
8. Jakie seriale oglądasz?
Ło matko! Nie wiem czy starczy mi tu miejsca żeby wszystkie wymienić :D  Podam tylko te naj, naj, naj: "Rodzinka.pl","Czas honoru", "M jak miłość", "Ostry dyżur"- na okrągło, "Na Wspólnej" i "Lekarzy"
 
9. O której zazwyczaj czytasz? 
Jak tylko znajdę wolą chwilkę :)
 
10. Lubisz poznawać osoby przez internet?
Bardzo :)
 
11. Jaka książka najbardziej zapadła Ci w pamięć? Dlaczego?
"Ania z Zielonego Wzgórza". Dlatego, że była moim zupełnym przeciwieństwem i zazdrościłam jej tego romantycznego usposobienia. Do dziś wracam do książek o Ani. Mam w domu całą serię :)



Nominuję do zabawy: 

 Irena A. Bujak


Moje pytania:
1. O jakim zawodzie marzyłaś w dzieciństwie?
2. Największy obciach, jaki przydarzył Ci się w latach szkolnych?
3. Czy Twoja pierwsza miłość została tą na zawsze?  
5. Twoja największa porażka?
6. Gdybyś mogła cofnąć czas i naprawić jeden fakt ze swojej przeszłości, co by to było?
7. Która z literackich bohaterek najlepiej oddaje Twój charakter?
8. Która lektura szkolna zrobiła na Tobie największe wrażenie?
9.  Czy jest taka książka, którą mogłabyś określić "strata papieru"?
10. Czy jest taki autor, którego książki nigdy nie przeczytasz?
11. Jak według Ciebie powinna wyglądać książka przyszłości? 
 
 
Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka