Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Życzenia świąteczne :)

Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkanocnych
pełnych wiary, nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie
rodziny i wśród przyjaciół
oraz wesołego Alleluja!






Czytaj dalej...

"Poszukiwana" Małgorzata Kochanowicz

Małgorzata Kochanowicz a właściwie Ziółkowska debiutowała w 2011 roku kryminałem w stylu retro pt. "Latarnie umarłych" a w 2012 roku pojawiła się jej druga książka "Piramida śmierci".  "Poszukiwana" jest trzecią z kolei książką w dorobku autorki.

Wrzesień - Październik 1904 rok, Kraków. Witold Korczyński jest samozwańczym detektywem. Cechy jego charakteru, inteligencja, spostrzegawczość, umiejętność łączenia faktów a przede wszystkim szczęście, sprzyjają mu w wykonywaniu tej profesji. Jego działania zakończone spektakularnym sukcesem zwróciło uwagę zamożnego przemysłowca i filantropa Stanisława Wereszyńskiego. Zleca Korczyńskiemu poszukiwanie swojej zaginionej żony. Detektyw szybko orientuje się, ze sprawa ma drugie, mroczne dno. Czy uda mu się odnaleźć panią Wereszyńską i nie stracić przy tym własnego honoru, szlachetności wreszcie życia?

Uwielbiam wszelkie kryminały a jeżeli są pisane w stylu retro to mój entuzjazm nie ma granic. "Poszukiwana" zatem jak najbardziej wpisuje się w moje zainteresowania i miłostki. Czy jestem usatysfakcjonowana lekturą książki? I tak i nie...Z jednej strony wydaje mi się trochę przegadana ale z drugiej strony ciekawi bohaterowie, wędrówka tropem zaginionej wzajemnie się równoważą...

Witold Korczyński to bardzo tajemniczy mężczyzna. Skrywa w swojej przeszłości tajemnicę, która tylko częściowo została naszkicowana na kartach tej książki. Muszę przyznać, ze ten sekret jego tożsamości jak i zagadkowy pamiętnik bardzo działał na moją wyobraźnię i pobudzał do śledzenia akcji. Detektyw wzbudza szacunek u miejscowej policji, którzy nie tylko liczą się z jego zdaniem ale i słuchają wskazówek czy pytają o rady. Witold Korczyński podczas swojej pracy nie obawia się zagłębić w rejony, o których inni bali się chociażby wspomnieć. Pragnienie rozwiązania zagadki jest ważniejsze niż bezpieczeństwo.
Sposób prowadzenia śledztwa nie wyróżnia się na tle innych w tego typu książkach. Tutaj nie ma żadnego zaskoczenia.

Ciekawą postacią była także Jadwiga, gospodyni Witolda. Prosta kobieta, która z żyła się ze swoim pracodawcą a wręcz zaczęła mu matkować. Epizody z jej udziałem były i zabawne i wzruszające, najważniejsze że jakieś :)

Historia zaginięcia Pani Wereszyńskiej też nie zaskakuje. Jednak doprowadzenie sprawy do finału wymagało wiele zachodu i sprytu. Autorka utrudniała naszemu bohaterowi zadanie ciągłymi zwrotami akcji, które wyprowadzały go w pole lub prowadziły do kolejnej osoby, która w zawoalowany sposób naprowadzała go na właściwą ścieżkę. Ta zabawa w kotka i myszkę była całkiem przyjemna, oczywiście dla czytelnika :)

Podczas poszukiwań zmieniają się poglądy Witolda na życie i na miłość. Jest ona impulsem, która pomaga zrozumieć mechanizmy ludzkich postępowań, otwiera oczy na to co wcześniej było niedostrzegalne.
Znany i ceniony filantrop może pod płaszczykiem dobroczynności załatwiać własne brudne machlojki a człowiek, w którego zawód wpisana jest troska o innych- swoją brutalną interwencją niszczyć życie...

Małgorzata Kochanowicz używa prostego języka, który celnie trafia w nasze serce. Ciekawe postacie, sensowne dialogi czynią tę książkę miłą rozrywką. Czyta się ją lekko i z przyjemnością.
Jeżeli lubicie kryminały retro bez efekciarskiego epatowania przemocą, to "Poszukiwana" powinna Was zainteresować :)





Małgorzata Kochanowicz "Poszukiwana", Instytut Wydawniczy Erica 2013, ISBN: 978-83-62329-76-2




4+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Karolinie reprezentującej Instytut Wydawniczy Erica :)))) Dziękuję za zaufanie :)))



Czytaj dalej...

"Kłamstewka i kłamstwa" Monika Orłowska

Książki Moniki Orłowskiej nie są mi obce, co więcej bardzo je lubię. Duże wrażenie i moje zainteresowanie autorką wzbudziła powieść "Cisza pod sercem" (recenzja). Teraz sięgam po każdą jej pozycję, która ukazuje się na rynku. Poznałam więc książkę "Adam i Ewy" (recenzja) i najnowszą "Kłamstewka i kłamstwa".

Podkrakowskie osiedle to taka typowa, polska dzielnica, w której o swoje miejsce i wpływy "walczą" starzy mieszkańcy z dziada pradziada jak i nowi osiedleńcy zamieszkujący nowoczesne bliźniaki. Sąsiedzi nie darzą się zbytnią sympatią, nie mówiąc już o zaufaniu...Taki stan rzeczy próbuje wykorzystać pewna niemłoda już pani doktor. Ukrytym okiem kamery podgląda i śledzi poczynania mieszkańców osiedla. Jakie ma plany?
Lecz pewnego dnia życiem tej małej społeczności wstrząsa tajemniczy wandal. Czy mieszkańcy podzielą się na wrogie obozy czy zjednoczą w obliczu wroga?

Monika Orłowska po raz kolejny udowodniła, że jest doskonałą obserwatorką codzienności, ludzkich zachowań, ich sylwetek i złożoności charakterów. Postacie występujące w książce to zwyczajni ludzie, przekrój naszego społeczeństwa- nastolatkowie przeżywające swoje pierwsze miłości, młode matki rozmawiające o zupkach i kupkach, zatroskani rodzice w średnim wieku, staruszkowie pełni wigoru. Widujemy ich na każdym kroku i już nawet ich nie dostrzegamy, chyba że zawadzają nam na drodze. Każdy przedstawiciel swojej grupy wiekowej ma inne problemy, doświadczenia. Okazuje się, ze młodzi nie myślą jedynie o seksie a martwią się swoją przyszłość, swoimi rodzicami, rodzeństwem. Młode matki nie są skupione jedynie na swoich pociechach, próbują się realizować, spełniać swoje cele i marzenia. Okazuje się, ze dla dobra dzieci można stworzyć zgodny twór znany bardziej pod nazwą rodzina patchworkowa i na przekór wszystkim, można być w nim szczęśliwym. Starsi z kolei próbują odnaleźć się w nowych realiach, oszukać starość, choroby i śmierć.

Czytając o perypetiach mieszkańców ubawiłam się zabawnymi dialogami, pokiwałam ze zrozumieniem głową, zadumałam się nad problemami wyszukując awaryjne wyjścia, smuciłam się czytając niekorzystnych zajściach i wiadomościach.
W tekście dużo jest odniesień do realnego życia: wybory, exposé premiera czy fragmenty TVN- owskich seriali :) (Swoją drogą zastanawiam się dlaczego autorka wybrała tę komercyjną stację telewizyjną i konsekwentnie się jej trzymała od początku do końca :)) zgrabnie opatrzonych komentarzami wyrwanymi prosto z życia. 

Fajnym zabiegiem wykorzystanym przez Monikę Orłowską była naprzemienna narracja. Część historii poznajemy z punktu widzenia wszechwiedzącego narratora (w trzeciej osobie) a część z perspektywy wspomnianej już wcześniej pani doktor, która ocenia i podsumowuje wszystkie wydarzenia. Finał powieści jest przewrotny i zaskakujący...

"Kłamstewka i kłamstwa" to okraszona realizmem i dobrym humorem opowieść z codziennego życia. Niby niczym nie zaskakuje a jednak zapisuje się w pamięci.
Książka jest lekka, przystępna i ociepla serce niczym pierwsze wiosenne promyki słońca. Pobudzi do uśmiechu i pozwoli z optymizmem spojrzeć na nasze życie :)




Monika Orłowska "Kłamstewka i kłamstwa", Replika 2013, ISBN: 978-83-7674-228-1


4+/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Karolinie reprezentującej wydawnictwo Replika :)))) Dziękuję za zaufanie :))))



Czytaj dalej...

"Dotyk złodziejki" Mia Marlowe

Powieść erotyczna zatacza coraz szersze kręgi, wkracza w coraz to nowe gatunki i sięgają po nią kolejne wydawnictwa. Tym razem miałam do czynienia z książką "Dotyk złodziejki" autorstwa Mii Marlowe. Jest to zgrabny mariaż romansu historycznego z nutą ekscytującej zmysłowości i odrobiną bezwstydnej miłości.

Lady Viola jest nie tylko zubożałą hrabianką, piękną, seksowną kobietą ale i złodziejką klejnotów, i to jedną z najzręczniejszych w całym Londynie. Kolejny rabunek miał być nadzwyczaj prostym zadaniem. Niestety, Viola zostaje przyłapana na gorącym uczynku. Na nic zdał się jej kobiecy urok, spryt, inteligencja. Porucznik Quinn od początku miał wobec niej niecne zamiary. Pod groźbą publicznego ujawnienia odrażającej profesji, zmusza Violę do współpracy- do kradzieży słynnego czerwonego brylantu znanego pod nazwą Krew Tygrysa, który został wcześniej skradziony z indyjskiej świątyni.
Lady Viola i porucznik Quinn wyruszają w podróż pełną niebezpieczeństw ale i ekscytujących przygód. Poszukiwania czerwonego brylantu ściśle wiążą się z poszukiwaniem cielesnych rozkoszy, oswajania własnych demonów i przeszłości oraz dążenie do spokojnej i pełnej niespodzianek przyszłości.

Choć powieść Mii Marlow zahacza o gatunek powieści erotycznej, to nie jest ona przesiąknięta seksem, bezsensownymi połączeniami ciał z kiczowatymi dialogami przeplatanymi wulgaryzmami i minimalną treścią w tekście.
"Dotyk złodziejki" zaskoczył mnie ciekawą i wciągającą akcją. Przygoda w jaką zabierają nas Viola i Quinn zaspokoiła mój głód ekscytujących doznań. Podróż poprzez Anglię, Francję, Niemcy za tajemniczym, mrocznym, posiadającym niebezpieczne moce kamieniem pobudza wyobraźnię, angażuje naszą uwagę i emocje. Dodatkowym smaczkiem jest fascynująca i unikalna umiejętność czytania, słyszenia i widzenia wizji szlachetnych kamieni. Czy chcielibyście tak jak Viola "widzieć" drogę jaką przeszły drogocenne klejnoty przekazywane z rąk do rąk, otrzymywane w spadku bądź w prezencie? Nierzadko są one powodem wielu gwałtownych czynów, morderstw, rzezi? Jesteście pewni, że chcielibyście oglądać poprzednich właścicieli swych świecidełek? A co jeżeli taka wizja dotyczyłaby Waszego ukochanego?
Bardzo zaintrygował mnie ten wątek i jest mi żal, że nie został on trochę bardziej rozwinięty.

Jeżeli zaś chodzi o sceny erotyczne, to są one opisane w całkiem przystępny sposób. Cieszy mnie to, że autorka uniknęła wulgaryzmów, przez co dodało to książce odrobinę sensualności i delikatności.
W tekście występują liczne nawiązania do Kamasutry ale zbliżenia Violi i Quinna mało miały wspólnego z tą najsłynniejszą Księgą Miłości :)

Sami bohaterowie to ciekawe osobowości. Viola to pełna pasji i żaru kobieta, która nie może pozwolić sobie i swojej rodzinie na życie poniżej swojej pozycji. Czuje, że została poniżona, niesprawiedliwie potraktowana jedynie dlatego, że urodziła się kobietą. Dlatego z całych sił walczy o swoje miejsce i o swoje szczęście.
Quinn to typowy przedstawiciel kobiecej wyobraźni :) Przystojny, dobrze zbudowany, odważny a do tego dba o satysfakcję kobiety i przedkłada ją ponad własne zaspokojenie- IDEAŁ :)
Razem tworzą parę sympatyczną. Jest między nimi chemia, niegroźne wybuchy podczas ścierania się   dominujących charakterów. Całkiem przyjemnie czytało się ich przekomarzania, a potem słodkie wyznania.

"Dotyk złodziejki" to początek erotycznej trylogii. Niebawem będzie można poznać "Dotyk łajdaka" i "Dotyk oszusta". Ja z ogromną niecierpliwością czekam na premierę tych książek.

Jeżeli macie ochotę na pikantny romans historyczny, to Mia Marlowe zapewni Wam odpowiednią rozrywkę.




Mia Marlowe "Dotyk złodziejki", tł. Krystyna Kowalska, Nasza Księgarnia 2013, ISBN: 978-83-10-12199-8



5/6

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Agacie reprezentującej wydawnictwo Nasza Księgarnia :)))) Dziękuję za zaufanie :)))



Czytaj dalej...

"Wszystkie odcienie pereł" Stacy Hawkins Adams

Bardzo lubię serię Labirynty, która ukazuje się nakładem wydawnictwa WAM. Każda powieść w cyklu dotyka ludzkich, codziennych zmagań gdzie dobro zwycięża ze złem a przyjaźń i miłość ma działanie terapeutyczne.
Tym razem zapoznałam się się z książką autorstwa Stacy Hawkins Adams "Wszystkie odcienie pereł".

Powieść łączy w sobie losy trzech przyjaciółek. Serena to żona pastora i  kobieta, która długo walczyła o to aby być mamą. Na początku nie zniechęcały jej kolejne nieudane próby. Z czasem jednak zaczęła tracić nadzieję na macierzyństwo. Jednak   marzenie spełnia się i zostaje matką uroczych bliźniąt. Ale czy tak wyobrażała sobie rodzicielstwo? Czy jest w stanie poradzić sobie z nadmiarem obowiązków? Jej radość powoli zamienia się w rozpacz.
Tawana jest studentką prawa i samotną matką. Kiedy otrzymuje wymarzony staż w renomowanej kancelarii, musi podjąć jedną z ważniejszych decyzji w życiu. Dobro i wychowanie dziecka czy spełnienie własnych marzeń? Sumieniem Tawany targają również inne wydarzenia. Nie poświęca zbyt wiele czasu własnej córce, przedkłada nad nią rozrywki, używki i mężczyzn? Czy tędy droga do szczęścia?
Z kolei Erica jest ofiarą przemocy domowej, jej mąż był katem i tyranem. Kiedy zdecydowała się zadbać o bezpieczeństwo swoje i swojego synka, kiedy wystąpiła o separację, skruszony małżonek próbuje odbudować relacje z rodziną. Czy człowiek może ulec tak ogromnej i spektakularnej transformacji, metamorfozie? Czy ze złego wilka może przemienić się w niewinnego baranka?

Te trzy kobiety różni wiele, doświadczenia czy wiek łączy ich za to silna wręcz nierozerwalna więź- przyjaźń.  Serena, Tawana i Erica są dla siebie oparciem w każdej chwili, gdy trzeba rzucają swoje obowiązki i ruszają na ratunek. Służą dobrym słowem, ramieniem do wypłakania, sprawdzonymi radami, opieką nad dziećmi, użyczeniem dachu nad głową. Mimo wielu obowiązków zawsze znajdą dla siebie czas, choćby na krótki telefon czy małą kawkę. Lecz kiedy trzeba potrafią się nawzajem porządnie potrząsnąć, użyć gorzkich słów czy powiedzieć prawdę prosto w oczy.

Każda z przytoczonych historii tych zwykłych kobiet była ciekawa i na swój sposób wyjątkowa. Zaskoczyła mnie taka bezpośrednia i głęboka więź Sereny z Bogiem, jej wyczulenie na Jego słowa i z jaką łatwością poddaje się Jego woli. Jednak w jej działaniu jest metoda. Z pokorą przyjmuje to, co szykuje dla niej los i wierzy, że udźwignie swój krzyż i będzie szczęśliwa.
Tawana z kolei jest najbardziej wyzwolona z grupy przyjaciółek a może po prostu próbuje odzyskać to, co tak szybko straciła?! Wczesna ciąża pozbawiła ją rozrywek przynależny wiekowi młodzieńczemu. Zastąpiły je obowiązki i zobowiązania. Jednak czy imprezy, przygodny seks i przekraczanie kolejnych granic to jest dobra droga? Jak wyrwać się z błędnego koła? Jak prosić o pomoc?
Historia Ericy jest najbardziej przewidywalna. Brutalny mąż, separacja, rozwód...Mimo to kobieta chce dla dobra dziecka ponownie stworzyć rodzinę. Choć nie mam podobnych doświadczeń do Ericy, potrafię zrozumieć jej przywiązanie, jej ufność i wiarę w dobry pierwiastek w każdym człowieku...

Stacy Hawkins Adams urzeka prostym, lekkim słowem ale nie pozbawionym cennych, mądrych rad i ważnego przesłania- Jeżeli masz przyjaciół, życie nigdy cię nie przygniecie...W książce odnajdziecie też wiele skrywanego bólu, pełnego wachlarza emocji, zawiłych ludzkich losów, barw miłości i macierzyństwa.




Stacy Hawkins Adams "Wszystkie odcienie pereł", tł. Katarzyna Wydra, WAM 2009, ISBN: 978-83-7505-361-6


5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi z wydawnictwa WAM :))) Dziękuję za zaufanie :))




Czytaj dalej...

"Pan Przypadek i trzynastka" Jacek Getner

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać jedną z książek Pana Jacka Getnera "Dajcie mi jednego z was" (recenzja). Pamiętam, że zrobiła na mnie całkiem pozytywne wrażenie, dlatego z nieukrywaną przyjemnością sięgnęłam po najnowszy tytuł tego autora "Pan Przypadek i trzynastka".  Nie zawiodłam się. Choć jest to książka całkiem innego kalibru i gatunku, czytało mi się ją wyśmienicie. Moim zdaniem to lekka i zabawna karykatura na współczesne kryminały i powieści detektywistyczne.

Ale o co chodzi?

Jacek Przypadek to przeciętny trzydziestolatek. Nie ma konkretnych  planów na życie, nie ma konkretnego zawodu, jedynie marzenia i wspomnienia. Te pierwsze z wielkim zapałem próbuje realizować a o tych drugich rozmyśla z nostalgią.
Pewnego dnia ulubionej sąsiadce Jacka, Pani Irminie Bamber skradziono bardzo cenne obrazy. Kobieta nie ma zaufania do policji dlatego odnalezienie obrazów zleca naszemu bohaterowi. Tak rozpoczyna się nowe detektywistyczne doświadczenie w życiu Jacka. Zajrzyj do książki i dowiedz się czy Jacek sprostał wyzwaniu i jakie znaczenie ma tytułowa trzynastka. 

Postać Jacka Przypadka przypadła mi do gustu. Jego zachowanie można uznać za ekstrawaganckie jak na współczesne czasy. Dlaczego? Nie pracuje choć ma niezłe wykształcenie (prawo), żyje z pieniędzy za wynajem mieszkań, ma niestandardowe podejście do rodziców, wykorzystuje kobiety ale robi to w taki sposób, żeby myślały, że to one dyktują warunki czy przyjaźni się z ekscentrycznymi jednostkami. Jednak najbardziej ujął mnie swoim poczuciem humoru, takim jaki preferuje najbardziej, dowcip z zachowaniem należytej powagi :) Jacek wyśmienicie zna się na ludzkich zachowaniach i odruchach, co podkreśla słowami "ludzie są banalnie przewidywalni" i rzeczywiście ma rację.
Na uwagę zasługuje również policyjny duet Łoś- Smańko. Są oni bohaterami wielu scen, które prowadziły od pobłażliwego uśmieszku po wybuchy śmiechu. Zazdrość policjanta o sukcesy detektywa- amatora to już klasyka a w wykonaniu Pana Getnera czysta rozrywka. 
Jest jeszcze Pan Fredro :)) A jego wizja reklamy majtek...- majstersztyk :))))))

"Pan Przypadek i trzynastka" jest pierwszą z czternastu książek o przygodach Jacka Przypadka, genialnego  laika w dziedzinie detektywistyki i kryminologii. Łączy w sobie trzy zwięzłe opowiadania, i jak zazwyczaj szerokim łukiem omijam takie dzieła, tak w tym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadzało. Każde opowiadanie dotyczy innego śledztwa, które w dziwny sposób są połączone liczbą trzynaście. Oprócz skradzionych obrazów, Jacek trafi na ślad afery willowej i spróbuje udowodnić kradzież sztuki teatralnej . Jedynym minusem dla mnie jest zbyt mała objętość książki. Miałam ochotę poznać głębiej co niektóre wątki ale w tej formie jest to niemożliwe. 


Gratuluję Panu Getnerowi zmiany wydawnictwa. Skorzystała na tym szata graficzna książki (uprzejmie donoszę, że projekt okładki jest pomysłem autora :)) jak i udało się uniknąć błędów, które były utrapieniem w poprzedniej książce Pana Jacka. 

Reasumując "Pan Przypadek i trzynastka" to miła i lekkostrawna porcja rozrywki o zabarwieniu kryminalno- detektywistycznym. Szczególnie polecam na nudne i zimne wieczory.




Jacek Getner "Pan Przypadek i trzynastka", Poligraf 2013, ISBN: 978-83-7856-091-3




5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorowi- Panu Jackowi Getnerowi :)) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Przystań Posłuszeństwa" Marina Anderson

Czerwona seria, wydana nakładem wydawnictwa Czarna Owca nabiera rozpędu. Powieści z książki na książkę jest ciekawsza, język bardziej przystępny a erotyzm bardziej wyrafinowany.
Tym, razem w moje ręce trafił tytuł "Przystań Posłuszeństwa" autorstwa Mariny Anderson.

Pewnie nie raz, nie dwa spotkaliście na swojej drodze osoby, który chciały dominować w każdej dziedzinie życia, czy to prywatnej czy zawodowej.
Właśnie taką sobą, rządzącą, górującą nad innymi jest Natalie Bowen, mieszkanka Londynu. Na co dzień kobieta prowadzi, wydaje i zarządza własnym pismem dla kobiet. Jej zawód wymaga przebojowości, twardej postawy, mocnej ręki. Jest silną osobowością, nie pozwala sobie na chwile pokory czy potulności. Te cechy tak do niej przylgnęły, że przenosi je do prywatnego, domowego życia. Staje się to uciążliwe dla potencjalnych partnerów. Natalie nie potrafi na dłużej przytrzymać przy sobie mężczyzny.
Z polecenia przyjaciółki Natalie postanawia wyjechać do Przystani Posłuszeństwa, gdzie ma zamiar nauczyć się uległości i tym samym zmienić swoje życie.

Z góry uprzedzam "Przystań Posłuszeństwa" jest tak gorąca, tak odważna, że powinny sięgnąć po nią osoby, które lubią czytać powieści erotyczne. Mnogość technik seksualnych, pozycji może zawstydzić nawet tych najbardziej bezpruderyjnych.

"Przystań Posłuszeństwa" w całości opiera się na pomyśle jakim jest kurs seksu, który ma rozbudzić seksualność, doznania, przełamać bariery i zahamowania ale także nauczyć dostrzegania potrzeb partnera, całkowicie mu zaufać i oddać się bez pytań. A doprowadzić do takich wniosków ma seks grupowy, seks analny, podglądanie, eksperymenty z zadawaniem bólu itd...
Natalie trudno jest z początku zaakceptować zasady panujące w Przystani. W dalszym ciągu próbuje walczyć i dominować przez co ukończenie kursu wydaje się być niemożliwe. Jednak z czasem przekonuje się do słuszności danych ćwiczeń, tez i zaczyna uczyć się posłuszeństwa. Natalie na własnej skórze odkrywa przyjemność płynącą z uległości a jej dotychczasowe życie ulega metamorfozie.
Odstręczały mnie jedynie dokonania seksualne kursantów ale od strony czysto zdrowotnej. W Przystani Posłuszeństwa każdy sypiał z każdym a informacji o używaniu antykoncepcji- brak. W czasach kiedy Aids napawa śmiertelnym strachem, kiedy tyle ludzi cierpi na choroby weneryczne a nieplanowane ciąże są ludzkimi dramatami to spore niedopatrzenie.

W słowach Mariny Anderson można odnaleźć pewne przesłanie. Jest nim zwracanie większej uwagi na ludzi wokół nas, na partnera z którym dzielimy życie. Nasze marzenia, fantazje czy predyspozycje są tak samo ważne jak te naszych ukochanych. Sprawiając im przyjemności, sami czerpiemy z nich korzyści. Satysfakcja parterów i w życiu codziennym i łóżkowym powinna być porównywalna :)

"Przystań Posłuszeństwa" polecam kobietom, które nie boją się mocno doprawionych scen seksualnych, eksperymentów w sferze łóżkowej, dosadnego, czasem wulgarnego języka.
Jeżeli liczysz na gorąca rozrywkę z solidną dawką erotyzmu, to czym prędzej sięgnij po książkę Mariny Anderson :)





Marina Anderson "Przystań Posłuszeństwa", tł. Antonina Kasprzak, Czarna Owca 2013, ISBN: 978-83-7554-626-2





4+/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Moisesowi z wydawnictwa Czarna Owca :))) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

Konkurs z wydawnictwem Feeria :)





Zadanie konkursowe: 


 "Jaka, Twoim zdaniem jest największa zbrodnia wobec miłości? Krótko uzasadnij." 




Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli

2. Fundatorem nagród jest wydawnictwo Feeria
3. Nagrodą w konkursie są trzy egzemplarze książki "Jutra może nie być", po jednym dla każdego z trzech laureatów. 
4. Konkurs trwa od 25.03.2013 do 15.04.2013 do północy.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie 
oraz podać swój adres e- mail. 
* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil wydawnictwa Feeria na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)
7. Spośród wszystkich odpowiedzi zostaną przeze mnie wybrane trzy najciekawsze.
8. Ogłoszenie wyników nastąpi najpóźniej do 20. 04. 2013 r.

9. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatami i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagrody zostaną wysłane do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureatów konkursu.
10. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
11. Dane uczestników konkursu służą jedynie przeprowadzeniu konkursu, nie są nikomu ujawniane, a po wyłonieniu zwycięzcy zostaną skasowane.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu




Życzę powodzenia :)




Czytaj dalej...

Kilka pytań do...Gabrieli Gargaś


W kolejnym odcinku cyklu Kilka pytań do... wystąpi moja "najulubieńsza" pisarka Gabriela Gargaś :) Jej książki: "Jutra może nie być" (recenzja) i "W plątaninie uczuć" (recenzja) zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że ich echa po dzień dzisiejszy odzywają się w moim sercu. 
Chciałam poznać bliżej, bardziej, mocniej kobietę, która wstrząsnęła moim światem.  :)




Co o Gabrieli Gargaś można przeczytać w sieci?                                                                      
Gabriela Gargaś- z wykształcenia ekonomista bankowiec. Zakochana w życiu marzycielka. Mama, przyjaciółka, córka, siostra, szwagierka, ciocia, partnerka, kobieta całą duszą. Każda czytelniczka znajdzie w bohaterkach jej książek trochę z siebie.
W wolnych chwilach zagłębia się w lekturze książek i w wyprawach w nieznane. Jej motto życiowe brzmi: "Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem."





Jaka jest Gabriela Gargaś?

Gabriela Gargaś jest niepoprawną optymistką i marzycielką. Ma uosobienie indywidualistki, która chadza własnymi ścieżkami. Lubi: śmiać się, tańczyć, czytać. Lubi pierogi i mocną kawę. Lubi niebanalnych mężczyzn i kobiety z pasją, zapach bzu i poranną rosę.

Jest Pani piękną kobietą. Czy uroda pomaga czy przeszkadza Pani w życiu osobistym i zawodowym?

Uroda dziś jest, jutro przeminie. Kij ma dwa końce. Czasami uroda pomaga innym razem przeszkadza. Bardziej od urody w życiu zarówno osobistym jak i zawodowym pomaga mi moje radosne usposobienie. Piękno człowieka to nie tylko ładna buźka, ale również jego dobre serducho.

Jakie książki czytuje Pani na co dzień?

Różne. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Mam w domu istną „bibliotekę”. Lubię opowieści z dużą dawką emocji, które zawierają w sobie coś z magii. Sięgam zarówno bo lekką lekturę, książki psychologiczne jak i dobry kryminał. Uwielbiam biografie. Czytam zarówno książki polskich autorów jak również zagranicznych.

Jak zaczęła się Pani przygoda z pisarstwem?

Nie marzyłam o tym by chwycić za pióro i zostać pisarką  Pomysł na pierwszą książkę przyszedł do mnie sam. Zaczęłam przelewać swoje myśli, początkowo na papier, po pewnym czasie zauważyłam, że może coś z tego być. Przepisałam wszystko do komputera. Wystukiwałam kolejne, słowa, zdania. Powieść zaczęła żyć własnym życiem...

Jakie warunki muszą być spełnione by pracowało się Pani najprzyjemniej i najefektywniej? Czy ma Pani jakieś specjalne rytuały z tym związane?

Najlepiej pracuje mi się w ciszy, popijając mocną kawę lub owocową herbatkę. Noszę przy sobie zeszyt, gdzie spisuję swoje myśli. Zdarza mi się robić notatki na spacerze, innym razem w kawiarni.

Czy zaczęła już Pani pracę nad kolejną książką?

Kończę pracę nad kolejną książką. To co aktualnie powstaje będzie pełne emocji. Opowieść przy której  będzie się można śmiać, ocierać łzy, odczuwać złość albo wzruszenie. Historia o różnych odcieniach miłości: o miłości która zdarza się tylko raz, o miłości niewłaściwej, o miłości dojrzałej i o miłości macierzyńskiej. A przede wszystkim o istocie wybaczenia.

Jak znosi Pani krytykę a jak pochwały na temat Pani książek?

Cenię konstruktywną krytykę. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim moje książki przypadną do gustu, bo przecież ilu ludzi tyle upodobań. Pochlebne recenzje szczerze mnie wzruszają i sprawiają, że motyle latają mi w brzuchu. Każda pozytywna opinia uświadamia mi, że warto pisać.

Czy czytuje Pani blogi, na których recenzowane są książki? Korzysta Pani z takich książkowych rekomendacji?

Oczywiście, że czytam i korzystam z książkowych rekomendacji. Cenię kiedy blogerzy subiektywnie podchodzą do tematu i mają swoje zdanie na temat danej pozycji.

Obie Pani książki głęboko zapadają w serce, poruszają i wzruszają. Czy podczas pisania swoich powieści czerpała Pani doświadczenia ze swojego życia, otoczenia czy był to jedynie wytwór wyobraźni?

Odkąd pamiętam miałam bogatą wyobraźnię, a inspiracje do swoich książek czerpię z życia. Są to historie zasłyszane, które kiedyś komuś się przydarzyły, wspomnienia i emocje, które przeżyłam, o których usłyszałam. To wszystko razem wzięte pobudza moją fantazję i prosi o dopisanie nowej historii. Życie pomieszane z literacką fikcją.

Czy spodziewała się Pani, że "Jutra może nie być" i "W plątaninie uczuć" zdobędą serca tak wielu czytelniczek?

Nie spodziewałam się chociaż w skrytości ducha marzyłam o tym by moje książki dotarły do jak największego grona czytelniczek, a historie w nich opisane wzruszyły i zapadły w pamięć. Jeżeli piszesz książki, to chcesz żeby czytano to co piszesz. Jeden sprzedany egzemplarz i kolejny, pozytywna recenzja i serdeczny mail od czytelniczki, to mój mały SUKCES, pisany wielkimi literami;-)

Czy wierzy Pani w taką szczerą i bezinteresowną przyjaźń jaką można odnaleźć na kartach książki "W plątaninie uczuć"? Czy zgadza się Pani z tezą, że tyle wart jest człowiek, ilu posiada przyjaciół?

Wierzę. W swoim życiu spotkałam mnóstwo ludzi: fajnych i mniej fajnych, ale prawdziwych przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. Są to oddani przyjaciele, na których mogę zawsze liczyć podobnie jak oni na mnie. Z przyjacielem można zjeść przysłowiową „beczkę soli”, można przy nim pomilczeć, poużalać się, pośmiać się i wypić z nim wódkę. Można do niego zadzwonić o północy i powiedzieć: „ Muszę z tobą pogadać”, a on odpowie: „Zaraz u ciebie będę”. Prawdziwa przyjaźń nie jest nam dana na całe życie. Jeśli nie dbamy o nią i jej nie pielęgnujemy, rozpadnie się.
Co do tezy: „tyle wart jest człowiek ile posiada przyjaciół” to bardziej podoba mi się stwierdzenie „Człowiek tyle jest wart ile może dać drugiemu człowiekowi”.

W jaki sposób, Pani zdaniem, można zachęcić ludzi a przede wszystkim młodzież do czytania książek?

Dziś książkę zastępuje internet i telewizja, zaś czytanie straciło miano rozrywki. Dla młodzieży jest przeważnie tylko obowiązkiem szkolnym, a szkoda bo nic tak nie rozwija wyobraźni jak lektura książki. Uważam, że nieoceniona jest tu rola rodziców jak również pedagogów, którzy powinni zachęcać młodzież do czytania. Żeby niechętny stosunek dzieci i młodzieży do czytania przekształcić w trwałe zamiłowanie, nie wystarczy obcowanie tylko z lekturami szkolnymi. Trzeba uświadamiać młodym ludziom, że kontakt z książką daje duże możliwości i może być naprawdę przyjemny.
Myślę jednak, że z tym naszym czytaniem książek nie jest aż tak źle, wciąż są publikowane nowe pozycje i ktoś je czyta.;-)



Pani Gabrysiu!

Bardzo dziękuję za czas, który mi Pani poświęciła, za sympatyczną wymianę maili, za dobre słowo a przede wszystkim dziękuję za piękne książki, z ważnym i mądrym przesłaniem i za emocje, które Pani słowa we mnie wzbudziły :))





Czytaj dalej...

"Rok na końcu świata" Renata Adwent

"Niezależnie od tego, na ile kawałków rozpryskuje się nam serce, ciało czy umysł, tak długo jak dusza nienaruszona otrzepuje się i wstaje, nic nam nie będzie!"

Rita Antkowicz to zwyczajna trzydziestolatka, taka jak Ty czy Ty. Pracuje w sklepie z pamiątkami, żyje w stałym związku, ma wierne grono przyjaciółek i zastanawia się czy jej życie jest takim, o jakim zawsze marzyła? Czy jest spełniona? Wątpliwości dopadają ją także względem miłości. Czy Mikołaj to ten jedyny? Czy jego miłość jest na tyle silna, że przetrwa wszystkie burze? Pytań w głowie Rity rodzi się coraz więcej. Z każdym dniem czuje się coraz bardziej zagubiona i niepewna siebie. Niespodziewany spadek, gospodarstwo na końcu świata, po zmarłej ciotce daje jej szansę na ucieczkę od teraźniejszego życia. Zabiera kilka drobiazgów i bez pożegnania wyjeżdża do miejsca, która ma jej przynieść uwolnienie od trosk. Jednak czy to jest możliwe? Czy Rita odnajdzie się w nowym miejscu? Czy tubylcy przyjmą ją do swojego grona? Czy odnajdzie siebie i sens życia?

Dokonania i losy Rity poznajemy jej głosem, z jej perspektywy, obserwujemy świat jej oczami. Tak prowadzona narracja pozwala na łatwiejszy dostęp do odczuć i uczuć bohatera oraz na lepsze zrozumienie jego działań czy postępowania.
Z początku zachowanie Rity irytowało mnie. Dziewczyna ma wszystko, co do życia i szczęścia jest potrzebne. Ma gdzie mieszkać, ma pracę, pensję, która starcza na wygodne życie,  przyjaciół i ukochanego, który wydaje się być ideałem. Rozterki Rity były dla mnie kaprysami samolubnej, niedojrzałej smarkuli.
Jednak im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej tłumaczyłam postępowanie kobiety. Można mieć wszystko a jednocześnie cierpieć i odczuwać brak własnego miejsca w świecie. Rita nie odczuwa, moim zdaniem, że jest coś warta, że jest zauważalna i potrzebna.
Kiedy zamieszkała w malej mieścinie Bartnicy Nowej, kiedy zaczęła pracę własnymi rękami i nam własny rachunek, zaczęła się rozwijać, dojrzewać, zmieniać i rozumieć swoje ja. Odnalazła pasję tam, gdzie jej się zupełnie nie spodziewała i zrozumiała jak może ją wykorzystać w służbie innym, bardziej poszkodowanym przez los. Dopiero taką nową, odmienioną bohaterkę byłam w stanie polubić.

A co z miłością zapytacie. Miłości jest w książce aż nadto. Lecz nie jest to tylko uczucie o zabarwieniu sentymentalno- romantycznym. Jak dobrze wiecie miłość ma wiele twarzy i część z nich odnajdziecie na kartach książki "Rok na końcu świata". Będziecie mieli do czynienia z uczuciem niespełnionym, platonicznym, od pierwszego wejrzenia czy toksycznym. Odkryjecie, że nie jest łatwo miłość zdobyć i zatrzymać oraz niełatwo jest uwolnić się  z jej szponów choć rozum podpowiada całkowite zerwanie kontaktów. Nie wiem czy wiecie ale miłość także boli i nie chodzi mi tu jedynie o cierpienie psychiczne ale to całkiem realne bo fizyczne. Te wszystkie historie miłosne poznajemy dzięki wielu ciekawym bohaterom. Niektórzy zaszczycili nas swoją obecnością na stałe a inni jedynie epizodycznie ale zawsze w zgodzie z konstrukcją powieści.

"Rok na końcu świata" to debiut literacki Renaty Adwent i jak dla mnie godny poznania. Jest to historia nie tylko o poszukiwaniu sensu życia lecz o znajdywaniu siły wewnątrz siebie, które pozwolą na dokonywanie zmian, choćby i na przekór innym a nawet wbrew sobie. Autorka podpowiada także, że aby zmierzyć się z problemami czasami wystarczy nabrać do nich dystansu...




Renata Adwent "Rok na końcu świata", Feeria 2013, ISBN: 978-83-7229-327-5


4+/6



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Karoliny z wydawnictwa Feeria :))) Dziękuję za zaufanie :))


Czytaj dalej...

Trailler książki "Michael Vey. Więzień celi 25" Richarda Paula Evansa

Nie przegap!!!


Zapraszam do obejrzenia i zapoznania się z nową książką i odsłoną znanego, cenionego i lubianego Richarda Paula Evansa. 



"Michael Vey więzień celi nr 25" rozkochał w sobie tysiące amerykańskich nastolatków oraz ich rodziców i nauczycieli. Bestsellerowa powieść przygodowa o nadziei, lojalności, odwadze i miłości syna do matki. Prawdziwy hit w literaturze dla młodzieży.

Jestem Michael Vey. Jestem więźniem samego siebie. To moja historia. Może trochę dziwna, lecz moja. Mam 14 lat i jestem zwyczajnym nastolatkiem, jakich wielu. Jak ty i twoi rówieśnicy. Czasem zwracam na siebie uwagę przez moją chorobę – zespół Tourette'a – spokojnie, da się z tym żyć! Mam w sobie coś jeszcze – prąd elektryczny. Nie wszyscy o tym wiedzą. To czyni mnie wyjątkowym. Z tego właśnie powodu ktoś stara się mnie złapać.














Książka zostanie wydana nakładem wydawnictwa Fabryka Słów i będzie miała swoją premierę 12 kwietnia 2013 roku :)



Czytaj dalej...

"Pułapka" Mark Billingham



"Kto raz został gangsterem, pozostaje nim na zawsze" 

Nawet  po śmierci? Te słowa jako pierwsze cisną mi się na usta, po przeczytaniu sentencji z okładki. Pytanie jest zaskakujące, niedorzeczne, naiwne... Mimo to gwarantuję, że odpowiedź na nie znajdziecie w najnowszej książce marka Billinghama pt. "Pułapka". 

Po lekturze tego kryminału, niewyjaśnione zjawisko jakim jest życie po życiu, może zostać pozbawione metafizycznej tajemnicy, obdarte z religijnego patosu i sprowadzone do roli alternatywy dla najbogatszych, najsprytniejszych, najpodlejszych gotowych na wszystko.

Alan Langford nie żyje! Jego szczątki zostały odnalezione w lesie, w spalonym samochodzie. Kto mógł dopuścić się tak bestialskiej zbrodni?! Za zaplanowanie tego zabójstwa została oskarżona i skazana żona ofiary- Donna. Kobieta odsiedziała w więzieniu zasądzony dziesięcioletni wyrok. Wszystko wydaje się być proste i oczywiste. Jest ofiara, jest kat, jest kara. Do czasu. Donna otrzymuje anonimowe listy, a w nich aktualne zdjęcia swojego "martwego" męża. Jak to jest możliwe? Czy to okrutny żart czy dobrze przemyślana intryga? Kto tak naprawdę jest ofiarą tej zbrodni? 
Tę zagadkę kryminalną próbuje rozwiązać Anna Carpenter- młoda, buńczuczna pani detektyw i inspektor Tom Thorne- dobrze znany wszystkim miłośnikom twórczości Marka Billinghama.

Jak sami zdążyliście już zauważyć, historia nie jest zbyt oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Sfingowana śmierć, pokutująca żona, nowe i wesołe życie współmałżonka...a im bardziej w las, tym bardziej sztampowo. Mark Billingham wyremontował jedynie kilka elementów w tle, odświeżył parę szczegółów, nałożył nowy kolor i dołożył odrobinę cieni. Niestety nie wniósł nic nowego do kanonu gatunku, czym nieco mnie rozczarował. Po autorze uznanym przez krytyków, nagrodzonym wieloma nagrodami w dziedzinie powieści kryminalnej można było spodziewać się naprawdę wartościowej, wręcz wybitnej lektury. Niestety "Pułapka" to kryminalne czytadło, ani dobre ani złe, przeciętne. 

Akcja powieści jest stateczna. Bark w niej wartkości, dynamizmu, napięcia, niepewności, jakiegokolwiek uczucia. Cała historia jest przewidywalna a na jej początku już widać koniec. Nie pobudzała ciekawości, nie zmuszała do zadawania pytań, poszukiwania, wgryzania się w treść z każdej strony by dotrzeć do prawdy. Większość faktów, wiadomości, informacji, tropów jest podana na talerzu, co jest szalenie irytujące. Był jeden moment, w którym autor mnie zaskoczył, wzmógł moją czujność i pozwolił przypuszczać, że wreszcie akcja się rozwinie, przyspieszy i da powód do kontynuacji lektury...Niestety mój zapał szybko został ostudzony a fabuła powróciła na utarte tory... i spokojnym, rytmicznym, usypiającym tempem dotarła do finału.

Postacie też jakoś szczególnie nie zapadły mi w pamięć. Poznajemy je dość powierzchownie, przez co trudno było się z nimi utożsamić, wejść w ich życie, poznać, polubić. Ich emocje, uczucia, relacje są widziane jak przez mgłę , są przytłoczone. Spędziłam z nimi trochę czasu, ale wcale ich nie znam i nie mam ochoty na ponowne spotkanie. 
Jedynie Anna Carpenter wybijała się z tłumu szarych i bardziej szarych postaci. Młoda, dociekliwa, niecierpliwa, brak doświadczenia nadrabia entuzjazmem. W tekście jest określona jako młoda Marple. Kpina. Znam dobrze pannę Marple (starsza pani, uwielbiająca zagadki kryminalne i detektywistyczne, bohaterka powieści królowej kryminału Agathy Christie) i nie żadnego widzę podobieństwa. Jedynie dociekliwość jest cechą główną obu pań, a jak dla mnie to za mało na taki przydomek. 

Książka Marka Billinghama to nie jest kryminał z najwyższej półki i miłośnicy gatunku mogą czuć się rozczarowani. 
Książka sprawdzi się natomiast w momencie, kiedy przyjdzie ochota na coś niezobowiązującego, nie wymagającego dużo uwagi o zabarwieniu kryminalnym. W sam raz na podróż komunikacją miejską lub do poczekalni u lekarza :)





Mark Billingham "Pułapka", tł. Robert Lipski, G+J 2013, ISBN: 978-83-7778-273-6



3/6


Recenzja napisana dla serwisu DużeKa, któremu serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania książki :)))



Czytaj dalej...

"Kaszmirowy szal" Rosie Thomas

Jeżeli w powieść wkomponowana jest egzotyka, powiew orientu, szczypta nieznanej kultury i odkrywanie tajemnic z przeszłości pewne jest, że książka trafi w moje ręce. "Kaszmirowy szal" od pierwszej chwili ucieszył moje oczy przepiękną okładką a wraz z postępem lektury odkryłam również jej perfekcyjne dopasowanie do fabuły. Poza tym przepiękny krajobraz pobudza wyobraźnię i tęsknotę za nieznaną krainą, możliwością podróżowania i zdobywania nowych doświadczeń.

Jak dobrze wiecie okładka nie jest miarą wartości książki. Na szczęście treść także mnie nie zawiodła i bez przeszkód mogłam oddać się przyjemności czytania.

Rosie Thomas jest zapalonym podróżnikiem i alpinistką. Przez lata wpinała się w Alpach i Himalajach, startowała w rajdzie samochodowym Pekin- Paryż, przebywała na maleńkiej bułgarskiej stacji doświadczalnej w Antarktydzie i przemierzyła Jedwabny Szlak.  Nic dziwnego, że egzotyczne podróże i krajobrazy stały się tłem dla wielu jej książek. 

Mair Ellis żyje chwilą, dniem teraźniejszym. Jej życia nie wiążą zobowiązania, może pozwolić sobie na szaleństwa. Jako siedemnastolatka opuściła rodzinę i wstąpiła do cyrku. Potem imała się jeszcze wielu innych zawodów. Była "sprzedawczynią w modnym butiku, wokalistką w zespole, recepcjonistką, specjalistką PR, asystentką w przedszkolu, sprzedawczynią książek...". Dopiero opieka nad chorym ojcem a potem jego śmierć zmusiła ją do refleksji nad swoim życiem. Podczas przeglądania rzeczy po zamarłych rodzicach Mair znajduje tajemnicze zawiniątko należące do babci, a w nim zjawiskowo piękny szal z najdelikatniejszego włókna i pukiel dziecięcych włosów. Znalezisko zafascynowało ja na tyle, że postanawia podążyć śladem dziadków i jedzie do Indii. To właśnie tam, przed wojną, w same serce Kaszmiru trafił jej dziadek misjonarz i jego młoda żona. 
Mair odtwarza ich wędrówkę, ich losy i trafia na ślad rodzinnej tajemnicy...

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwsza dzieje się współcześnie i jest historią życia, poszukiwań, dokonań i przemyśleń Mair, a druga rozpoczyna się w 1939 roku kiedy Nerys Watkins i jej mąż Evan, wyznania prezbiteriańskiego udają się z misją w rozległe rejony Indii. 
Naprzemiennie poznajemy historię tych dwóch kobiet, połączonych więzami krwi. Spodobało mi się to, że autorka ukazuje czytelnikowi te same szlaki jakie przeszły Nerys i Mair. Mamy okazję porównać Indie te z przed kilkudziesięciu lat z tymi współczesnymi. Porównujemy je z perspektywy dwóch różnych spojrzeń: dawniej- kobiety uwikłanej w sieć konwenansów, stereotypów, ograniczeń kulturalnych i obyczajowych, przynależności towarzyskiej oraz obecnie- kobiety wyzwolonej i niezależnej. 

Historia Nerys zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie niż historia Mair. Może dlatego, że z Mair mogę się utożsamić, jest do mnie podobna a więc jej życie nie wnosi do mojej wyobraźni niczego nowego. Z kolei Nerys nie należy do mojego pokolenia, bardzo się ode mnie różni. Jej wychowanie, dojrzewanie, dorastanie, otoczenie i czasy w których się wychowała są mi obce i dlatego takie fascynujące. 
Wyszła za mąż bardzo młodo i od razu po ślubie wyruszyła w daleką misję. W powieści nie jest jednoznacznie określone czy poślubiła Evana z miłości czy był to związek zaaranżowany. Na początku rezerwa Nerys w stosunku do męża jest wyczuwalna, ale w miarę trwania związku uczucia tych dwojga ulegają ociepleniu, mimo to wydawało mi się, że kobieta nie jest szczęśliwa. Nerys ma większe oczekiwania od życia niż może jej zaproponować skromny misjonarz. Kobieta rozkwita gdy za zgodą męża zamieszkuje u przyjaciółki.
Jak się z czasem okazuje babcię i wnuczkę o wiele więcej łączy niż dzieli. Mair odkrywa nieznaną twarz Nerys a jej życie daje dziewczynie wskazówki odnośnie jej własnego losu. 

Rosie Thomas ciekawie przedstawiła także codzienne życie kobiet, żon brytyjskich emigrantów w 1940 roku. Kiedy mężowie walczyli o pokój na świecie w jednej z najokrutniejszych wojen, kobiety umilały sobie czas spotkaniami towarzyskimi, ploteczkami, alkoholem, romansami. 

Na ogromne uznanie zasługują cudowne opisy krajobrazów Indii, Kaszmiru, Śrinagaru. Językiem niezwykle plastycznym i urokliwym oddaje hołd tym egzotycznym miejscowościom. Obrazy, które podpowiada nam wyobraźnia zapierają dech w piersi i powodują zazdrosne pytania- dlaczego mnie tam nie ma?
Z książki dowiemy się także jak wyglądał proces tworzenia szali z kaszmiru, jakie było jego znaczenie i wartość oraz jak ta produkcja wygląda w obecnych czasach. Jak wiele dawnych tradycji przetrwało do dnia dzisiejszego? Odpowiedzi w "Kaszmirowym szalu" :)

Powieść Rosie Thomas spełniła moje oczekiwania. Zanurzyłam się w świecie kompletnie mi obcym i jednocześnie bardzo fascynującym. Odkryłam na nowo czar Indii, mądrości tradycji, samorealizacji i potęgę miłości :)






Rosie Thomas "Kaszmirowy szal", tł. Katarzyna Łuniewska, Hachette 2013, ISBN: 978-83-7739-996-5

5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie z wydawnictwa Hachette :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

Przedpremierowo: "Dziennik Helgi" Helga Weissova



Czytam każdą książkę o tematyce obozowej, Holokaustu i II wojny światowej, jaka tylko wpadnie mi w ręce. Kiedy dowiedziałam się, że wydawnictwo Insignis planuje wydanie książki „Dziennik Helgi” wiedziałam, że zdobycie jej będzie moim priorytetem. Tak też się stało.
„Dziennik Helgi” jest pamiętnikiem i jednocześnie świadectwem o życiu Żydów w okupowanej Czechosłowacji i w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Autorką dziennika jest Helga Weiss, dziś słynna i ceniona na całym świecie malarka, a dla czytelnika tych zapisków, mała ośmioletnia dziewczynka, która postanowiła opisać swoją rzeczywistość- trudną, dotkliwą, wyczerpującą fizycznie, psychicznie i duchowo.
Pierwsze wpisy w pamiętniku rozpoczynają się w 1938 roku wraz z ogłoszeniem w Czechosłowacji powszechnej mobilizacji w związku ze spodziewaną agresją ze strony Niemiec. Pierwsze momenty niedowierzania przekształcają się w realne widmo wojny. Wraz z wkroczeniem niemieckich wojsk, rozpoczynają się represje dla mieszkańców żydowskiego pochodzenia. W jednej chwili zostają pozbawieni pracy, majątku, wykształcenia. Gdyby tego było mało rozpoczynają się wywózki Żydów w bliżej nieokreślone miejsca, budzące niepewność, strach i wszechogarniającą grozę.
„Najgorzej jest nam, Żydom. Na nas wszystko można zwalić. To wszystko przez nas, wszystkiemu jesteśmy winni, chociaż nic złego nie zrobiliśmy. Nic nie możemy poradzić na to, że jesteśmy Żydami, ani na nic innego.”
W pierwszej chwili fala deportacji zdaje się omijać rodzinę Weiss, ale wkrótce i oni wyruszą w podróż w nieznane bydlęcymi wagonami. Celem transportu okazał się Terezin. Po trzyletnim pobycie w getcie ojciec dziewczynki zostaje wywieziony do Auschwitz, a niedługo potem jego śladem podążają Helga i jej matka.
„Dzienni Helgi” powstał na podstawie zapisków autorki prowadzonych początkowo w szkolnych zeszytach, a później na pojedynczych kartkach papieru. Poznajemy z nich codzienne życie obozowe, kulturalne, jak radzili sobie z głodem, ze strachem, jak oswajali śmierć. Do momentu wywózki do Auschwitz dziennik jest prowadzony na bieżąco, a wydarzenia są naszpikowane emocjami dziewczynki, jej obawami, jej pojmowaniem świata i nowej rzeczywistości. Dalsze losy Helgi, w tym pobyt w Oświęcimiu, Freiberg czy Mauthausen są napisane już po wyzwoleniu, dojrzalszą ręką nastolatki.
Nie często mamy okazję przeczytać ( ja znam jedynie „Dziennik Anny Frank”) pamiętnik dziecka stworzony w okrutnych czasach wojny, Holokaustu, obozów koncentracyjnych. Większość wspomnień jest spisana po wielu latach, przez co ich przekaz i odbiór jest całkiem inny. „Dziennik Helgi” to zapisy „na gorąco”, wprost z wojenno-okupacyjno-obozowego piekła. Zaskoczyło mnie jak wojna zmienia dzieci, jak szybko dojrzewają, jak szybko zaczynają rozumieć to co się dzieje wokół nich. Dojrzałe wypowiedzi i przemyślenia Helgi głęboko zakotwiczyły w mojej pamięci.
„Dziennik Helgi” jest dla mnie również ważny z powodu opisu życia z getta w Terezinie. Mało, moim zdaniem, jest na naszym rynku wydawniczym publikacji dotyczących tego obozu. Terezin (Teresienstadt) "był to obóz przejściowy dla żydowskich rodzin głównie z Czech i Moraw. Dla potrzeb polityki zagranicznej, jak również w pewnym stopniu propagandy wewnętrznej przedstawiano Theresienstadt jako „modelowe” getto, miejsce nowego typu osadnictwa żydowskiego czy wręcz obozu rodzinnego. De facto jednak miasto pełniło funkcję olbrzymiego obozu koncentracyjnego." Warunki życia w porównaniu np. z Auschwitz były całkiem godziwe- o ile można tak nazwać koszmar przymusowych wysiedleń i kumulowania w jednym miejscu ludności żydowskiego pochodzenia, poniżania ich, możenia głodem i niespełnionymi obietnicami…
W książce znajdziemy również obszerny wywiad z Helgą Weissovą, który jest dopowiedzeniem i wytłumaczeniem niektórych zapisów z dziennika. Z wywiadu poznamy sylwetki rodziców autorki czy jakie są powojenne losy bliskich i przyjaciół Helgi. Rozmowa ta daje nam okazję jeszcze lepiej poznać autorkę wspomnień, poznać jej zdanie o wojnie, o Holokauście, o książkach ludzi, którzy przeżyli to samo piekło. Do książki  są dołączone ilustracje wykonane ręką małej Helgi, a która w zgodzie ze wskazówkami swojego ojca, maluje co widzi. Obrazki są nie tylko odzwierciedleniem życia Żydów podczas pobytu w Terezinie, istotnych wydarzeń w historii getta. Można w nich wyczuć ogromną tęsknotę dziewczynki za ojczyzną, Pragą, za domem, za normalnością oraz nadzieję na lepsze jutro, na wyzwolenie, na życie. 

„Dziennik Helgi” to okrutny ale i autentyczny przekaz o brutalności wojny, której ofiarą padły miliony ludzi. „Dziennik Helgi” to obraz Holokaustu widziany oczami małego dziecka, naiwnego ale jednocześnie, paradoksalnie wręcz, nadzwyczaj dojrzałego. Wreszcie, „Dziennik Helgi” to lektura ważna i wyjątkowa, bo niesie wspomnienie o wydarzeniach, które przeminęły, a które na zawsze powinny pozostać w naszej pamięci…


Helga Weissova "Dziennik Helgi", tł. Aleksander Kaczorowski, Insignis 2013, ISBN: 978-83-6394-404-9


bez oceny


Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsię.pl . A Pani Gosi bardzo, bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny  :)))) Dziękuję za zaufanie :)))




Czytaj dalej...

"Królestwo łabędzi" Zoë Marriott

Moja mama za pomocą regionalnych i rodzimych legend, baśni Andersena czy braci Grimm, czytanych przed snem, w nastrojowym świetle nocnej lampki, łagodnym tonem,  próbowała obudzić moją miłość i zainteresowanie do książek. Udało jej się to wyśmienicie. Jestem nałogowym książkoholikiem z wiecznym pragnieniem- więcej. Jednak te piękne a nie rzadko tragiczne historie, śliczne księżniczki, przystojni książęta, wredne macochy i Baby Jagi rozbudziły nie tylko moja ciekawość świata ale i moją wrażliwość, ukształtowały mój charakter, osobowość i pozwoliły na lepsze poznanie i pojmowania świata wokół mnie.

Czy czytanie bajek i baśni jest zarezerwowane jedynie na okres naszego dzieciństwa?
Zoë Marriott próbuje łamać te stereotypy i przedstawia swoim czytelnikom powieść "Królestwo łabędzi".

Aleksandra jest królewską córką, wraz z rodzicami i trzema braćmi mieszka w Królestwie. Księżniczka jest ojcu całkowicie obojętna, co dziewczyna przyjmuje z ogromnym żalem i przygnębieniem. Te doświadczenia zbliżają ją z kolei do matki i braci. Królowa jest jedną z Bystrych, mądrych wiedźm, od najmłodszych lat przekazuje swoją tajemną wiedzę córce. Wkrótce i ona zaczyna widzieć i czuć więcej niż przeciętny człowiek. Beztroskie choć nie pozbawione kolców życie rodziny zmienia się wraz ze śmiercią Królowej. Kobieta ginie z łap okrutnej bestii. Wkrótce Król powtórnie się żeni, a los pasierbów zmienia się diametralnie. Bracia Aleksandry zostają wygnani z Królestwa a ona sama odesłana do ciotki. W nieznanym sobie otoczeniu musi zmierzyć się z własnymi myślami, rozumem i odkryć co w życiu jest najważniejsze.

"Królestwo łabędzi" nawiązuje do jednej z najpiękniejszych baśni Hansa Christiana Andersena "Dzikie łabędzie". Zoë Marriott odświeżyła ją i dodała do niej nuty pewnej oryginalności, własne przemyślenia i doświadczenia. "Królestwo łabędzi" jest książką pełną magii, i tej w dosłownym znaczeniu jak i magicznej sile uczuć, które mogą odmienić ludzki los. Siłą tej książki jest przyjaźń i miłość. Uczucie łączące Aleksandrę z braćmi, z matką dają jej moc aby przetrwać ciężki czas, zregenerować siły i powrócić z gotowymi rozwiązaniami, które przywrócą odpowiedni stan, ład i porządek.
W "Królestwie łabędzi" oprócz miłości rodzicielskiej i siostrzano- braterskiej występuje miłość romantyczna. Zastanawiałam się w jaki sposób autorka rozwinie ten wątek. Bałam się, że romans zostanie opisany z ogromna naiwnością bądź rozczaruje mnie zbyt szybkim tempem postępowania. Jednak nie. Zoë Marriott rozpoczęła związek dwojga ludzi od przyjaźni i od porozumienia dwóch dusz i serc.

Strona czysto magiczna trafia w mój gust, choć nie powiem rozwiązania są schematyczne. Młoda, niedoświadczona czarownica musiała zmierzyć się z siłą wieku i wiedzy potężnej wiedźmy. Ale własnie to niedoświadczenie, pewna naiwność i jednocześnie czystość intencji może stać się wielkim atutem księżniczki Aleksandry w walce życia i o życie.

W książce rozdrażniła mnie jedynie pewna niekonsekwencja autorki. Od samego początku sprawnie i z wyczuciem budowała napięcie i magiczną atmosferę. Jednak w finałowym momencie, kiedy ciekawość czytelnika jest trzymana na ostrzu noża, niepokój, nastrój, klimat po prostu siada a zakończenie nie przynosi przynależnego odprężenia...

Prawdy i wartości zawarte w baśniach są godne polecania nie tylko dzieciom. Warto je sobie przypominać na każdym etapie życia. Zdarza się bardzo często, że zapominamy o najprostszych zasadach chociażby dobrego wychowania, prawidłowej hierarchii wartości. Zatracamy się w gonitwie za rozrywkami, pieniędzmi, własnymi wygodami, że w ogóle już nie zwracamy uwagi co wokół nas się dzieje.
Już choćby dlatego warto przeczytać "Królestwo łabędzi".





Zoë Marriott "Królestwo łabędzi", tł. Monika Walendowska, Egmont 2013, ISBN: 978-83-237-5035-2




4+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Maciejowi :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka