Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Do siego roku!

Kochani!

W Nowym 2014 Roku życzę Wam nowych wyzwań czytelniczych,
aby Wasza miłość do książek zwiększała się proporcjonalnie do mijanych dni.
Spełnienia Waszych założeń i postanowień.
Aby Wasze blogi rozwijały się zgodnie z Waszymi oczekiwaniami
i spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych najmniejszych :)))))))
Czytaj dalej...

Współuzależniona

"Alkoholizm jest to choroba postępująca, w uzależnienie od alkoholu wchodzi się niepostrzeżenie, brak wyraźniej granicy. Najpierw towarzyszy temu przyjemność , dobra zabawa. Pije się coraz więcej, następuje wzrost tolerancji na alkohol. Potem po pijanemu "urywają się filmy", szukamy okazji do picia, sami inicjujemy picie, pijemy w ukryciu i w samotności, potrzebujemy klina, pojawia się zespół abstynencyjny."

Alkoholizm to choroba podstępna i trudno jest określić granicę dobrej zabawy a początku uzależnienia. Tę granicę najtrudniej zauważyć samemu choremu, ale i osoby towarzyszące mają problem z odróżnieniem symptomów tej choroby. Długo trwa nie tylko dostrzeżenie problemu ale przyznanie się, że taki problem w ogóle istnieje. Alkoholizm w dalszym ciągu jest chorobą wstydliwą, którą ukrywa się przed otoczeniem. Kto najbardziej cierpi przez alkohol? Matki, żony, córki, synowie. Ze strachu przed wykluczeniem, plotkami i ujawnieniem własnych słabości czy niedoskonałości, zamykają się w czterech ścianach, w samotności ze swoimi uczuciami i obawami. A ogrom emocji odbiera im całą radość życia. Ciągłe zastanawianie się gdzie przebywa bliski chory, co robi, czy pije, czy wyda wszystkie pieniądze, oszczędności, czy żyje doprowadza do wielu osobistych problemów w tym lęków, otępienia, nerwowości, depresji i myśli samobójczych.

Z takimi właśnie problemami od wielu lat zmaga się Marta Bocian autorka książki, pamiętnika "Jedwabna pajęczyna. Dziennik współuzależnionej". Jej zapiski są przerażające. Życie z alkoholikiem jest zadaniem karkołomnym i ogromnie wyniszczającym. Pani Marta z początku samotnie a potem z pomocą przyjaciół i rodziny próbuje ratować i leczyć męża z choroby. W swojej walce całkowicie się zatraca i zapomina o własnym zdrowiu. Ciągłe bicie się z myślami, nerwowe oczekiwanie, tabletki uspokajające doprowadzają ją do takiego stanu, w którym potrzebna jest konkretna pomoc psychologiczna. Dopiero terapia pozwala jej uświadomić sobie jak wiele mogła stracić i jakie spustoszenie w ciele i duszy poczyniło współuzależnienie.

W zapiskach Marty Bocian uderzyło mnie najbardziej: jej samotność, brak dbałości o siebie i ogromne skupienie na chorobie męża. Pamiętnik jest przerażająco smutny, nie ma w nich odnośników do radosnych wydarzeń czy upamiętniania osobistych sukcesów. Jest za to ból, cierpienie, obawa, niepokój, strach, żałość, odrętwienie, wstyd, rozpacz.
To było również jednym z powodów powstania tej książki. Innym ważniejszym impulsem było danie osobom współuzależnionym możliwości przyjrzenia się własnej sytuacji i pobudzić ich do działania w kierunku wyjścia z tej matni oraz ocalenia własnego zdrowia.

Marta Bocian długo wytrwała w swoim współuzależnieniu, ale tylko dlatego, że nie znała wcześniej żadnych podpowiedzi, ścieżek postępowania dla kobiet w jej sytuacji. Kiedy rozpoczęła odpowiednią terapię, odnalazła w sobie siłę by ponownie zmierzyć się z życiem. Czego życzy również innym współuzależnionym.





Marta Bocian "Jedwabna pajęczyna. Dziennik współuzależnionej", BIS, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- pamiętnik kobiety współuzależnionej
- jedna z najgroźniejszych chorób naszych czasów
- utwierdza w zasadności terapii
- daje możliwość dojrzenia problemu dla innych współuzależnionych
- pobudza nadzieję

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Pamiętnik przeraźliwie smutny.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Klasyka w nowej odsłonie

Któż z nas nie zna bajek takich jak: "Czerwony kapturek", "Smok Wawelski", "Baba Jaga", "Królewna Śnieżka", "Złota rybka". To klasyka bajek na dobranoc, które czytywali lub opowiadali nam rodzice. Moją ulubioną opowiastką był "Czerwony kapturek". Znałam ją na pamięć ale nigdy mi się nie znudziła, a od wszystkich dookoła wymagałam kolejne czytanie.

Czy nie przyszło Wam nigdy do głowy odrobinę przy nich pomajstrować? Ja nieraz miałam na to ochotę i we własnym zakresie i na użytek moich synów odrobinę przerabiałam te bajki. Marcin Pałasz poszedł o krok dalej i zaaranżował znane bajki na nowo, zupełnie inaczej. Kim jest mężczyzna, sprawca tych zmian? Marcin Pałasz to z zawodu pisarz i optymista , jak sam mawia o sobie. Mieszka i pracuje we Wrocławiu. Cechą wyróżniającą jego twórczość jest poczucie humoru, stąd motto jego pracy- "Słowa niosą uśmiech". Jest także miłośnikiem zwierząt , które często goszczą w jego książkach. Nominowany do nagrody "Książka roku 2004" Polskiej Sekcji IBBY. Czterokrotnie nominowany i dwukrotnie wyróżniony w konkursie na Literacką Nagrodę im. Kornela Makuszyńskiego.
A jakie sa propozycje zmian w znanych i lubianych bajkach?

Emerytowana Złota rybka zaprzyjaźnia się z robakiem stanowiącym przynętę by wyprowadzić żądnego materialnych dóbr rybaka w pole. Królewna Śmieszka jest skłonna do żartów, które sprawiają przykrość oraz krzywdę rodzinie i poddanym. Dziewczynka musi nauczyć się odpowiedzialności za własne uczynki. Smok Wawelski zamiast siać zamęt i strach staje się atrakcją turystyczną. Baba Jaga przy pomocy Jaśka i Gośki staje się sławną raperką Babą Dżagą. Zielony Kapturek pomaga staremu, niedowidzącemu, obarczonemu sklerozą wilkowi głodnemu sławy, chwały i własnej bajki.

Propozycja Marcina Pałasza to bajki na miarę naszych czasów. Są wesołe, zabawne, zwariowane, nowoczesne, nieco przewrotne doskonale ukazują marzenia i pragnienia współczesnego człowieka. Bajki te dają dzieciakom multum korzyści. Można z nimi porozmawiać o pułapkach obecnego świata, zachowaniach trudnych i nieakceptowanych przez społeczeństwo oraz pomogą dostrzec dobre i wartościowe wzorce postępowania.
Duże, wyraźne, barwne ilustracje autorstwa Elżbiety Kidackiej są pomocne w zrozumieniu tekstu i własnej wizualizacji czytanego słowa.
Duża czcionka nie męczy wzroku dziecka i pozwoli na samodzielne czytanie oraz poszerzenie zasobu słownictwa.

Czy eksperymentowanie z ogólnie znanymi bajkami ma sens? Z mojego punktu widzenia, jak najbardziej tak. Po lekturze bajek Marcina Pałasza możemy sami pokombinować i wymyślać własne kompozycje, co bardzo wpłynie na kreatywność, wyobraźnię i słownictwo naszych pociech.
Zatem do dzieła. Wymyślajmy, zmieniajmy a co najważniejsze czytajmy bajki.



Marcin Pałasz "b@jki", BIS, Warszawa 2012



Podsumowanie

Plusy:
- kolorowe, wyraźne, duże ilustracje
- duża, wygodna czcionka
- eksperymenty z klasycznymi bajkami
- bajki są zabawne, wesołe, zwariowane, przewrotne, nowoczesne
- bajki na miarę naszych czasów
- daje możliwość wyjaśnienia dziecku pułapek współczesnego świata
- daje możliwość podkreślenia i przyklaśnięcia pozytywnych zachowaniom
- pozwala na samodzielne czytanie starszemu dziecku
- poszerza zasób słów
- pobudza kreatywność i wyobraźnię

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Warto poeksperymentować z "B@jkami".


Książeczkę poznałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Seria Niefortunnych Zdarzeń

Z Serią Niefortunnych Zdarzeń po raz pierwszy spotkałam się przy okazji jakiegoś świąteczno- familijnego maratonu filmowego. Spodobała mi się wizja reżysera, pochwaliłam dobór bohaterów oraz sam smutny, mroczny, przygnębiający klimat opowieści.
Minęło kilka lat, a ja w natłoku codziennych czynności zapomniałam o filmie i historii rodzeństwa Baudelaire. Dopiero propozycja recenzowania książeczek Lemony' ego Snicket'a pozwoliło powrócić pamięci na właściwe tory i skonfrontować opowieść pisaną z ekranizowaną.

Rodzeństwo Boudelaire to: 14- letnia Wioletka, która przejawia ogromny talent w kierunku wymyślania i konstruowania wynalazków, 12- letni Klaus miłośnik literatury wszelakiej oraz Słoneczko, niemowlę o czterech bardzo ostrych ząbkach, które z lubością zatapia we wszystkim i we wszystkich. Dzieciaki spotyka ogromna tragedia. Wielki pożar zabiera im zarówno ukochanych rodziców jak i rodzinny dom. Od tej pory ich dalszym wychowaniem muszą zająć się nieznani krewni. Pierwszy jest demoniczny hrabia Olaf, który uknuł sprytny plan przejęcia majątku sierot.

Autor już od pierwszych słów swojej opowieści uprzedza: "Z przykrością zawiadamiam Cię, że książka, którą trzymasz w ręku, jest wyjątkowo nieprzyjemna. Jeżeli szukacie opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, poczytajcie sobie lepiej coś innego." I tak rzeczywiście jest. To co spotyka Wioletkę, Klausa i Słoneczko nie życzę nawet najgorszemu wrogowi. Dzieci te są pozbawione rodziców, ich opieki i miłości, poczucia bezpieczeństwa i rzucone na pastwę losu oraz dobrej woli swoich nowych opiekunów. Nie wiedzą na co liczyć, czego się spodziewać, a to co ich spotyka jest smutne i przerażające. Pierwszy sierotami zajmuje się wujek- hrabia Olaf. W jego domu i pod jego skrzydłami dzieci są pozbawione wszelkiej radości, swobody i bez przyczyny zrzucono na nie najgorsze obowiązki, zbyt ciężkie jak na ich młode i wątłe barki. Najgorsze jest to, że nie mają się komu pożalić na złe traktowanie, a jeżeli już zaczynają mówić to nikt nie wierzy ich słowom. Sieroty są skazane wyłącznie na siebie, na swoją miłość i lojalność.
W drugim i trzecim tomie serii los rodzeństwa na moment odmienia się. Przez ulotną chwilę mogą poczuć się bezpiecznie i szczęśliwie. Niestety przeszłość i najgorszy wróg depcze im po piętach...

Kłopoty i tarapaty, w które wplątują się Boudelaire dla dorosłego czytelnika mogą wydać się przerysowane i zbyt fantastyczne. Dzieci natomiast z pewnością wciągnie klimat opowieści i specyficzna, specjalnie do nich skierowana narracja. Autor prowadzi z czytelnikiem swoisty dialog, tłumaczy swoje postępowanie, wyjaśnia znaczenie użytych
słów czy sformułowań. Ta bezpośredniość i postawienie się na poziomie odbiorcy spodobała mi się najbardziej. Sympatyczni bohaterowie, mroczne czarne charaktery, niecodzienne przygody plus lekkie zabarwienie kryminalne dodaje utworom Lemony'ego Snicket'a atrakcyjności i chęci poznania więcej i więcej.
I chociaż wydźwięk opowieści z serii jest dołujący, smutny i mroczny to równoważy to moc miłości i lojalności pomiędzy rodzeństwem, które razem są w stanie przetrwać niejedną katastrofę.

Seria Niefortunnych Zdarzeń zapowiada się na niebanalną i odrobinę przewrotną lekturą dla młodych molików książkowych. Myślę, że chętnie zaprzyjaźnią się z Lemony Snicket'em :)



Lemony Snicket "Przykry początek" "Gabinet gadów" "Ogromne okno", Egmont, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- dzieci w obliczy tragedii
- dzieci w społeczeństwie
- niebanalna
- czarny humor
- ironiczna, przewrotna
- katastrofalna
- sympatyczni bohaterowie
- naprawdę czarne charaktery


Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Intrygująca seria dla młodego czytelnika.


Trzy pierwsze tomy Serii Niefortunnych Zdarzeń miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pana Macieja :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Cudownych Świąt Bożego Narodzenia :)


Czytaj dalej...

Od miłości do nienawiści jeden krok

"Kobiety Łazarza" to druga już powieść Szmaragdowej serii, która ukazała się nakładem wydawnictwa Czarna Owca.
Marina Stepnova jest uznaną i wielokrotnie nagradzaną autorką dwóch powieści oraz tłumaczką z języka rumuńskiego. Sztuka Mihaila Sebastiana „Bezimienna gwiazda” w jej przekładzie jest wystawiana w Rosji w wielu teatrach. Uzyskała nagrodę czytelników i jury rosyjskiej nagrody Big Book Award 2012. Jest też finalistką Russian Booker Award 2012 oraz National Bestseller 2012. Takie wyróżnienie i nagrody zobowiązują, a autorka udowodniła swoją najnowszą książką, że zasługuje na nie w 100 %. Dojrzały styl, specyficzne słownictwo i dobór słów oraz otwartość na złożoną ludzką naturę z każdym jej dziwactwem i ułomnością jest godny podziwu.

Tytułowy Łazarz Lindt to genialny fizyk i jeden z twórców sowieckiej bomby atomowej. Jako młody człowiek pojawił się znikąd, ale trafił w odpowiedni czas i miejsce. Obszarpany, zawszony, zagłodzony nędzarz, u którego dostrzeżono talent do nauk ścisłych, pęd oraz chęć do edukacji i geniusz. Łazarz wykazał się na polu naukowym ale w dziedzinie życia i miłości nie popisał się geniuszem. Kobiety, które były dla niego ważne a które zostały z nim połączone przez los nie miały łatwego i przyjemnego życia. Pierwsza z nich Marusia wiodła porządny i zgodny z regułą żywot poczciwej małżonki wybitnego, rosyjskiego profesora Siergieja Aleksandrowicza Czałdanowa. W związku tym zabrakło jedynie potomstwa. Dlatego kiedy Łazarz stanął na progu jej drzwi, z marszu poczuła do niego uczucia typowo macierzyńskie. Miłość ta choć odwzajemniona, to niestety o zupełnie innym zabarwieniu, na zawsze naznaczyła los Łazarza. Marusia była jedyną i największą lecz nie spełnioną namiętnością naszego bohatera.
Kolejną kobietą w życiu geniusza była Galina Pietrowna. Zmuszona do małżeństwa z mężczyzną starszym o kilkadziesiąt lat, stała się zgorzkniałą, zimną, twardą, oschłą, nieprzejednaną heterą. Z tego związku rodzi się syn, który nijak nie może zdobyć uczucia matki.
Poznajemy również Lidoczkę, która jest wnuczką Galiny i Łazarza. W tragicznym wypadku podczas wakacji ginie ukochana mama Lidoczki. Ojciec załamany i złamany tą śmiercią nie chce i nie potrafi otoczyć opieką jedynej córki. Oddaje ją na wychowanie babki i znika. Dziewczynka jest otwarta, sympatyczna, roześmiana, wrażliwa i empatyczna. Babcia i wnuczka różnią się niczym woda i ogień: czy będą umiały żyć razem pod jednym dachem?

"Kobiety Łazarza" to historia o tęsknocie za miłością, pragnieniem domowego ciepła i rodzinnego szczęścia. Tę nieumiejętność w tworzeniu odpowiedniej życiowej hierarchii zapoczątkował Łazarz, a która ciągnie się przez kolejne pokolenia rodziny Lindt. Nikogo nie można zmusić do miłości, a jeżeli próbujemy to trzeba liczyć się z tragicznymi konsekwencjami. Od miłości do nienawiści jest, niczym w znanym aforyźmie, jest jeden krok, jeden malutki, a który determinuje całe życie. Nienawiść do ciemiężyciela może przenieść odpowiedzialność za krzywdę na kolejne pokolenia, które zatrute bólem, cierpieniem niszczy wszelkie relacje. Tak jak okazało się w tym przypadku. Poszukiwanie miłości, ciepła, zrozumienia, szczęścia kończy się kolejnymi klęskami, załamaniem, rozgoryczeniem.
Marina Stepnova zwróciła także uwagę, że sukces zawodowy nie zawsze idzie w parze z sukcesem na polu rodzinnym.

Marina Stepnova doskonale uchwyciła tragizm, mentalność, życie, człowieczeństwo w trudnych, zmiennych, wstrząsających, przełomowych momentach historii Rosji XX wieku: wojna, głód, przymusowe ewakuacje, wysiedlenia, lęk przed wszechwiedzącym i wszechwładnym KGB, przemiany kapitalistyczne. Dzięki autorce łatwiej jest zrozumieć postępowanie i decyzje bohaterów. Sylwetki postaci są złożone, wielowymiarowe, wielobarwne, żywe. Każda z nich zmaga się z osobistą traumą, które odciskają się piętnem na kartach powieści.

"Kobiety Łazarza" to książka zdecydowanie godna polecania. Nie jest kolejną, banalną opowiastką a hipnotyzującą sagą rodzinną skażoną wielkimi osiągnięciami i jeszcze większymi porażkami.




Marina Stepnova "Kobiety Łazarza", tł. Aleksandra Wieczorek, Czarna Owca, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- piękna, magnetyczna okładka
- saga rodzinna na tle burzliwej historii Rosji XX wieku
- realne, wielowymiarowe postacie
- historia doskonale przemyślana
- specyficzna i wyróżniająca narracja, język, styl
- historia ludzkiego geniuszu, miłości i straty
- sukces zawodowy nie idzie w parze z sukcesem rodzinnym
- poszukiwanie miłości, ciepła rodzinnego skazane na niepowodzenie

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Szmaragdowa Seria składa się obecnie z dwóch genialnych książek.


Nad książką zadumałam się dzięki uprzejmości Pana Moisesa reprezentującego wydawnictwo Czarna Owca. Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Kotka prawdę Ci powie...

"Przyzwoity kot z zasady ignoruje wszystko, co choćby w najmniejszym stopniu przypominało polecenie". 

Chociaż nie jestem jakąś wyjątkową miłośniczką kotów, to lubię kocie podejście do swojego życia, ich indywidualność i co za tym idzie nieprzewidywalność. Kot ma własne zdanie na każdy temat i trzeba dużej wrażliwości, wnikliwości i cierpliwości by się z nim dogadać i zrozumieć jego "słowa". "Szczęście jest kotką" jest właśnie takim zapisem z próby porozumienia się z własnym pupilem.

Bohaterka książki znajduje na ganku pod swoimi drzwiami pudełko z zaskakującą zawartością. Niespodzianką okazuje się rudo pręgowana kotka. Między właścicielką a jej zwierzakiem szybko nawiązuje się nić sympatii i porozumienia. Kotka otrzymuje wdzięczne imię Gałganka, które bardzo jednoznacznie ją charakteryzuje. I tak zaczyna się niesamowicie śmieszna, ciepła i pouczająca historia przyjaźni człowieka z kotem :)

Gałganka jest bardzo pewną siebie, wygadaną i przemądrzałą kotką. Zaskakuje trafnymi spostrzeżeniami z życia swojego otoczenia, które komentuje z sarkazmem i ironią. Z humorem podsumowuje także zachowanie człowieka, który okazuje się nie tylko niezłym brudasem ale i prawdziwym głuptasem :) Z książki dowiecie się również jak wyglądało stworzenie świata i wygnanie z Raju z punktu widzenia kota.
Jednak nie tylko takie kontrowersyjne tematy zostały poruszone na kartach tej książki. Większość dotyczy przyziemnych, codziennych kontaktów i czynności, które budują porozumienie pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Zdobycie zaufania i miłości naszego pupila nie jest nam dane odgórnie. Trzeba sobie na nie zapracować. Bohaterka jest niemożliwie cierpliwa i znosi zachowania Gałganki ze stoickim spokojem, wzruszeniem i radością. Jednak kiedy w życie kotki wkracza mężczyzna, wszystko się zmienia.
źródło: http://nortus.pinger.pl/m/1450123

Eva Berberich przedstawia czytelnikowi dwie różne ścieżki zdobycia miłości kotki. Damską, którą cechują uczucia i emocje oraz męską, którą wytycza charakter i rozum. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, który sposób zadziałał na Gałgankę, sam musisz przeczytać książkę :P

Eva Berberich na codzień również jest właścicielką kota, co można odczuć w jej tekście. Zastanawia mnie jak wielką trzeba być miłośniczką kotów, jak ogromna trzeba mieć wrażliwość by móc z nim "porozmawiać". Autorka poznała tę tajemnicę. "Rozmówki" zawarte w książce brzmią tak cudownie autentycznie, że trudno rozróżnić co jest fikcją a co rzeczywistością.

Eva Berberich stworzyła ciekawą i zabawną opowieść o kocie, o człowieku i o życiu. Anegdotki są świeże, oryginalne, niosą radość i optymizm, którego tak brakuje nam w tą dżdżysto- zimną pogodę.
Warto poznać Gałgankę i to co ma do powiedzenia o współczesnym świecie.





Eva Berberich "Szczęście jest kotką", tł. Barbara Floriańczyk, BIS, Warszawa 2013



Podsumowanie

Plusy:
- dobry pomysł i dobre wykonanie
- portret kota wszechwiedzącego
- anegdoty z życia kota i jej właściciela
- wypowiedzi ironiczne, z sarkazmem, z humorem
- dowcipna
- stworzenie świata i wygnanie z Raju okiem kota
- odczuwalna w tekście miłości wrażliwość dla zwierząt szczególnie kotów
- ocieka optymizmem


Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Kot o człowieku i człowiek o kocie :).


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Miłość pisana listem

„List nie zawsze jest tylko listem.”

Sztuka epistolarna zanika na rzecz elektronicznych wiadomości typu sms czy e-mail. Taka informacja staje się bardziej formalna, mechaniczna i bezosobowa. Trudniej jest także wejrzeć między wersy, odczytać ukryte znaczenia, dopatrzyć się uczuć włożonych w konkretny tekst. Odręcznie pisany list daje więcej możliwości wyśledzenia emocji towarzyszących jego tworzeniu, śladów łez, romantycznych prezentów w postaci zasuszonego kwiatka, rysunku, szkicu, indywidualnego zapachu.

Jessica Brockmole w książce „Listy z wyspy zwanej Niebem” przypomina o drżeniu, które towarzyszy oczekiwaniu na kolejny list, niecierpliwości, z którą rozrywa się kopertę, szybkim biciu serca podczas czytania słów nakreślonych przez bliską osobę.

Przenosimy się do Anglii 1940 roku. Wojna zagarnia coraz więcej ofiar, a okupant podbija kolejne narody. Podczas bombardowania w małym niewyróżniającym się mieszkaniu, ze skrytki pod boazerią wypadają listy, setki listów. Elspeth Dunn pieczołowicie zbiera wszystkie kartki, wychodzi z domu i znika. Jej córka Margaret zaintrygowana zachowaniem matki próbuje poznać przeszłość swojej rodzicielki i sekret skrywanych listów. To, co odkryje wywróci jej życie do góry nogami.

Elspeth Dunn jest dwudziestotrzyletnią poetką, żoną rybaka i mieszkanką malowniczej, szkockiej wyspy Skye. Marzy o wielkim świecie, ale panicznie boi się wody. Nie potrafi opuścić miejsca zamieszkania. Z czasem uczy się je kochać i nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Te odczucia zmieniają się wraz z listem amerykańskiego studenta, wielbiciela jej poezji. David jest ucieleśnieniem wszystkich jej marzeń i pragnień. Listy mnożą się, rozkwita przyjaźń, rodzi się miłość. Elspeth bije się z myślami. Chce być lojalna względem męża i rodziny, ale chciałaby także beztrosko zanurzyć się w uczuciu, które przyniósł jej los.

Dawid z kolei jest tak zwanym niebieskim ptakiem. Robi to, co akurat podpowiada mu serce i fantazja. Podróże, zabawa, adrenalina. Kiedy wybucha I wojna światowa, angażuje się w pomoc. Nie zważa na swoje bezpieczeństwo, ani na prośby rodziców i Elspeth. Pod ostrzałem, wśród niebezpieczeństwa czuje się jak ryba w wodzie.

Margaret jest córką Elspeth i narzeczoną pilota RAF- u. Jest zakochana i szczęśliwa. Nie rozumie obaw i pełnych współczucia spojrzeń swojej matki. Dopiero kiedy odkrywa prawdę o jej życiu, poznaje rzeczywistą naturę Elspeth.

Już sam tytuł książki sugeruje, że listy będą priorytetem i osią całej fabuły. Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że opowieść ta wytyczona jest tylko i wyłącznie korespondencją. To bardzo trudne wyzwanie. Trzeba tak ułożyć listy, aby nie tylko ukazywały kolejne wydarzenia, ale i zachowały jasność i spójność. Jessice Brockmole udała się ta sztuka. Z dużą dozą autentyczności nakreśliła postacie, uwikłała je w trudne sytuacje oraz przedstawiła ich relacje na przestrzeni dwóch wojen i najokrutniejszego czasu w historii XX wieku. Postacie są pełne życia, wyraziste i budzą sympatię. Każde kolejne słowo sprawia, że z niecierpliwością chce się śledzić ich wędrówkę przez koleje losu, rozwój, dojrzewanie, wybory i ich konsekwencje. Emocje, jakie łączą bohaterów są szczere, a listy są odzwierciedleniem stanu ich uczuć: troską o zdrowie, obawą o życie, tęsknotą, miłością, strachem, dzieleniem się codziennością, radością, prośbą o radę, nadzieją, sentymentem.

Jessica Brockomole umiejętnie operuje słowem, pochłania uwagę czytelnika i pozwala zanurzyć się w romantycznej opowieści pełnej tajemnic, kłamstw, rozbitej rodziny szukającej porozumienia, akceptacji i wybaczenia.





Jessica Brockmole "Listy z wyspy zwanej niebem", Amber, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- fabuła złożona tylko i wyłączie z listów
- czas akcji obejmuje dwie wojny światowej
- tajemnica
- rodzinne sekrety
- ciekawi bohaterowie
- kochankowie rozdzieleni kontynentem i wojną
- zaskakujący finał
- listy pełne uczuc i emocji


Minusy:
- nie podoba mi się okładka
- listy przychodzą zbyt regularnie jak na realia wojenne (rozumiem jednak, że tego wymagałą konstrukacja powieści)

Jednym zdaniem:
Doskonały debiut Jessicy Brockmole.


Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis.pl, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))))

Czytaj dalej...

Prośba o przebaczenie

Lisa Samson jest autorką ponad 20 powieści. Jest również laureatką nagrody Christy, okrzyknięta przez Publishers Weekly jednym z najbardziej znaczących głosów wśród pisarzy chrześcijańskich.
Nakładem Wydawnictwa WAM ukazały się również dwie inne powieści Lisy Samson "Odrodzenie May" i "Namiętności Marii Małgorzaty".

Bohaterami książki "Przytul mnie" są: Valentine- pracownica Wędrownej Grupy Cudów i Osobliwości Rolanda, Drew- pastor zachłyśnięty swoją władzą i wpływem na ludzi, Augustyn- samozwańczy kaznodzieja i Daisy- marionetka w rękach swojej matki. Losy tych czterech osób łączą się w niesłychany, zaskakujący i dramatyczny sposób.

Valentine jest ofiarą ciężkiego poparzenia twarzy. W dużej mierze pogodziła się ze swoim wyglądem. Pokazuje się ludziom podczas występów cyrkowych, na festynach czy wesołym miasteczku jako "kobieta jaszczurka". Jednak na co dzień ukrywa swoje obrażenia wielkim szalem, który ma ograniczyć napastliwe i ciekawskie spojrzenia przechodniów. Podczas przerw pomiędzy występami, poza sezonem Val wraz z innymi "dziwadłami" z grupy Rolanda pomieszkuje w pensjonacie w Mount Oak. Właśnie tam dochodzi do pierwszego spotkania z Augustynem. To on jako pierwszy próbuje poznać Val taką, jaką jest. Nie zwraca uwagi na jej obrażenia czym zdobywa jej zaufanie. To zaufanie zdobywa także wśród innych mieszkańców miasteczka. Augustyn wydaje się być duszpasterzem z powołania. Cały oddaje się wiernym, pomaga właśnie tam gdzie jest to potrzebne. Ludzie lgną do niego i słuchają jego słów.
Zupełnie inny rodzaj posługi wiernym prezentuje Drew. On upaja się własnym słowem, charyzmą i wizerunkiem odbitym w spojrzeniach wiernych. Jego postawa wobec Boga musi być perfekcyjna i dąży do tego z uporem godnym szaleńca. Każda poprawka, każdy kolejny krok zbliża go do tragedii. Daisy natomiast utalentowaną piosenkarką. Jej głos porusza serca każdego słuchacza. Jest równocześnie bezwolną młodą kobietą, marionetką zdaną na łaskę własnej matki. Chociaż chce się uwolnić spod jej władzy, nie wie jak to zrobić. Wkońcu zmęczona kolejnymi wymogami rodzicielki decyduje się na radykalne posunięcie.

"Przytul mnie" Lisy Samson to bardzo dziwna książka. Choć brak w niej wartkiej akcji i czyta się ją z mozołem, to jednak intryguje i wciąga w losy przedstawionych bohaterów. Dopiero tuż przed finałem, kiedy ujawniają się powiązania pomiędzy postaciami, przesłanie książki klaruje się i wszystko nabiera znaczenia. Zaskakuje także archaiczne spojrzenie na kalectwo, które może mierzić i niekorzystnie wpływać na przyjęcie tego tekstu. Kupczenie i wystawienie na pokaz ludzkich ułomności oraz ukazanie inwalidów w pozycji biernej, skazanej na pomoc innych pełnosprawnych przedstawicieli społeczeństwa w naszych czasach wydaje się niedorzeczne, nie na miejscu i jakieś takie karykaturalne. Autorka w posłowiu wyjaśnia swoją motywację, ale nie do końca trafia ono do mojego przekonania...Za to chore relacje rodzinne, miłosne są przedstawione bardzo realnie, rzetelnie i z taką siłą, która poraża i przeraża. Łatwość z jaką można manipulować człowiekiem, jego uczuciami, emocjami, postępowaniem jest nie tylko zaskakującym ale zmusza do głębszych przemyśleń.
Narracja jest mieszana, raz poznajemy przeszłe wydarzenia, głównie pisane w postaci pamiętnika a raz teraźniejszy bieg wydarzeń. Niektóre fakty odkrywamy i dedukujemy sami, ale ich znaczenie długo jest skryte przed naszymi oczami. Autorka umiejętnie dozuje informacje i jak najdłużej trzyma w niepewności i nieświadomości.

Lisa Samson zwraca naszą uwagę na moment, w którym zaczynają uwierać konsekwencje własnych działań i ich wpływ na osoby towarzyszące nam w życiu. Zadaje również pytania o motywy i wagę przebaczenia. Czy ważniejsze jest samo wybaczenie czy gotowość zapomnienia krzywd?

"Przytul mnie" to osobliwa lektura mająca zmusić do refleksji nad życiem, wybaczaniem i rolą religii w naszym życiu.






Lisa Samson "Przytul mnie", tł. Zbigniew Zawadzki, WAM, Kraków 2013



Podsumowanie

Plusy:
- skrajnie różne postacie
- bohaterowie są ze sobą powiązani w zaskakujący sposób
- chore relacje rodzinne i miłosne
- potrzeba oczyszczenia się z grzechów, wyrządzonych krzywd i zmierzenie się ze swoją ofiarą
- zaduma nad przebaczeniem i religią w życiu człowieka
- zmusza do głębszych przemyśleń

Minusy:
- brak wartkiej akcji
- osobliwa, dziwna
- przedstawienie kalectwa jako taniej sensacji

Jednym zdaniem:
Zaskakująca książka.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Łukasza reprezentującego wydawnictwo WAM : ))))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Noworoczne zapowiedzi :) czyli co w 2014 roku zaproponują wydawnictwa

"Kolebka" Alina Krzywiec, Prószyński i s-ka

Czy można poznać samą siebie, nie znając swoich przodków?

Nie miałam ani matki, ani babci, los pokarał mnie matko-babcią, hydrą z dwoma głowami –wyznaje 27-letnia Marta Żółkiewska. Dorastała na Dolnym Śląsku, wychowali ją dziadkowie, matka zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, ojca nigdy nie poznała.
Po śmierci ukochanego dziadka ucieka na studia do Warszawy, dostaje pracę, chce założyć rodzinę. Kiedy traci ciążę, nieoczekiwanie przychodzi list z ultimatum: albo wróci do rodzinnego domu, albo babcia przekaże go kościołowi.
Na miejscu okazuje się, że przeszłość jej rodziny kryje wiele tajemnic. Czy Marcie uda się ustrzec przed błędami przodków i pójść własną drogą? Dlaczego matka nie umiała kochać? I co stało się z babcią Florą, która znika tuż po przeprowadzce wnuczki?

Cały czas skanowałam wzrokiem kąty w poszukiwaniu nieszczęsnego kluczyka. Byłam zła na siebie, że nie zaczęłam od tych szuflad. Teraz wydawało się to oczywiste. Niewykluczone, że miałam ten kluczyk wcześniej w zasięgu ręki, ale uznałam go za nieinteresujący. Oczami wyobraźni widziałam szufladę wypełnioną listami do mnie. Listami, które moja matka systematycznie wysyłała, a których nigdy nie dostałam.

Niezwykle intrygująca, świetnie napisana powieść o kobiecie, która postanawia poszukać swoich korzeni i nie boi się konfrontacji z trudną prawdą.




"Istota" Arno Strobel, Prószyński i s-ka

Znakomity thriller psychologiczny – trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony opowieść o winie i zemście.

Policja w Akwizgranie dostaje anonimową informację o porwaniu małej dziewczynki. Komisarze Seifert i Menkhoff przeżywają szok, kiedy okazuje się, że ojcem dziecka ma być doktor Joachim Lichner, psychiatra, którego kilkanaście lat wcześniej po spektakularnym procesie poszlakowym wsadzili do więzienia za zamordowanie małej dziewczynki.
Lichner wypiera się wszystkiego, nawet tego, że w ogóle ma dziecko, i podobnie jak przed laty zapewnia o swojej niewinności. Czyżby ktoś znów chciał go wrobić? Dlaczego komisarz Menkhoff tak zaciekle stara się udowodnić mu kolejną zbrodnię? I czemu doktor coraz bardziej plącze się w zeznaniach, gdy tylko dotyczą one jego dawnej kochanki? Rozpoczyna się bezwzględny pojedynek psychologiczny…
Arno Strobel podejmuje wyrafinowaną grę z czytelnikiem, opowiadając historię ustami komisarza Seiferta, w dwóch coraz bardziej zacieśniających się planach czasowych. Za każdym razem kiedy wydaje się nam, że zbliżamy się do prawdy, autor myli tropy, a pod spodem ukazuje się drugie dno. A potem trzecie…


"Kilka przypadków szczęśliwych" Magdalena Zimny- Louis, Prószyński i s-ka

Powieść obyczajowa z dużą dozą przewrotnego humoru o paru pokoleniach kilku rodzin, których wszyscy członkowie wierzą, że gdzieś, kiedyś musi być lepiej.

Wszystko co nam się przydarza, wielkiego czy ważnego, zawsze zaczyna się małą niepozorną kropką na czarnym lub białym tle.
Gdyby Jose Torres nie kupił porcelanowego kubka w Barcelonie, siedemnaście rodzin w Torreguadiaro nie straciłoby dwa dni później dachu nad głową, a Monta nie wyjechałaby z Hiszpanii w pośpiechu i desperacji, wybierając na chybił trafił kraj jej kolejnego przystanku życiowego.

Gdyby mój ojciec Florian Duda posłuchał rodziców i prosto z lotniska udał się do ciotki Rity, tak jak było umówione, nie poznałby swojej przyszłej żony Glorii. W wyniku tego niepoznania, świat byłby uboższy o jedno istnienie – moje.
Gdyby Damian Rogalik nie został zamordowany w wigilijną noc na parkingu klubu tenisowego położonego w północnej części Londynu, a Monta Kolaczenko nie straciłaby życia w wyniku jakiejś podejrzanej igraszki, nigdy nie określonej jako czynność seksualna, ja, Emma Duda nie wyemigrowałabym do Polski.
Gdybym drugiego dnia pobytu w Polsce nie udała się na groby dziadków, pewnie nie wylądowałabym akurat w tym Mieście, tylko osiedliła się w Krakowie zgodnie z planami ułożonymi podczas tygodni wściekłości.
Jedno nieważne zdarzenie pociąga za sobą lawinę, zanim się zorientowałam poprowadziło mnie w bok, nie tam gdzie zamierzałam iść.



"Taka jak ty" Maureen Lindley, Prószyński i s-ka

Poruszająca powieść o dziewczynie z amerykańsko-japońskiej rodziny, która po ataku na Pearl Harbor trafia do obozu dla internowanych.

Satomi jest jedynym dzieckiem z mieszanego, amerykańsko-japońskiego małżeństwa w położonej w Kalifornii Angelinie. Oczywiście mieszkają tam też inni Japończycy, ale Satomi nie należy ani do białej, ani do japońskiej społeczności miasteczka. Dla obu stron jest „inna”.
Sytuacja dziewczyny – i wszystkich tych, w których żyłach płynie choć kropla japońskiej krwi – pogarsza się, kiedy Japonia zaczyna stanowić zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Ojciec Satomi wstępuje do marynarki, po części po to, bo bronić ojczyzny, po części dlatego, że pragnie chronić żonę i córkę przed rasistowskimi atakami, ginie jednak podczas bombardowania Pearl Harbor. W oczach sąsiadów nie staje się jednak bohaterem – ci milczeniem przyjmują jego śmierć i odsuwają się od Satomi oraz jej matki. Wkrótce obie trafiają do obozu dla internowanych, którego mieszkańcy traktowani są jak zwierzęta.
Satomi trudno jest się pogodzić z tą nagłą utratą wolności, odrazę budzi w niej kompletny brak prywatności i prymitywne warunki, do jakich musi się przystosować. Jednak to właśnie w obozie po raz pierwszy odkrywa, co znaczy przynależeć do wspólnoty.
Przez cały czas Satomi tęskni jednak za miłością. Po opuszczeniu obozu wyrusza na wschód, do Nowego Jorku, gdzie znajduje pracę, nędzne lokum i kilku kandydatów do swojej ręki. Spotyka opiekuńczych mężczyzn, dzięki którym jej życie mogłoby być łatwiejsze, jednak nadal nie ustaje w poszukiwaniu prawdziwego uczucia – i odnajduje je w zupełnie nieoczekiwanych miejscach.



"Nie odchodź" Lisa Scottoline, Prószyński i s-ka

Mike Scanlon, trzydziestosześcioletni lekarz, odbywa służbę w Afganistanie, tęskniąc do pozostawionej w kraju żony Chloe i niedawno urodzonej córeczki. Wiadomość o nagłej śmierci Chloe jest dla niego wstrząsem. Równie wielkim okazują się szczegóły, które odkrywa wkrótce po powrocie, a które zmuszają go do zadania sobie pytania, na ile i czy w ogóle znał swoją żonę… i siebie. Musi też zdecydować, czy jest w stanie sam zająć się córką, dla której stał się zupełnie obcym człowiekiem. Mike uświadamia sobie, że najważniejszą bitwę swojego życia będzie musiał dopiero stoczyć, ryzykując wszystko, by ocalić to, co dla niego najdroższe.

Na ile jesteśmy w stanie poznać swoich bliskich i zrozumieć motywy ich działań? Jak bardzo samotność może mieć wpływ na autodestrukcyjne zachowania? Czy nieobecny dotąd w życiu dziecka ojciec może być równie dobrym rodzicem jak matka? Co to znaczy być bohaterem?



 "Miłość w rozmiarze XXL" Stephanie Evanovich, Prószyński i s-ka

Holly Brennan nie spodziewała się, że w wieku trzydziestu dwóch lat zostanie wdową... Nie spodziewała się też, że traumatyczne przeżycia tak bardzo wpłyną na jej wygląd. Od śmierci męża jedzenie jest jedyną rzeczą, która pozwala jej zapomnieć. Wkrótce staje się też obsesją, a efekty są coraz bardziej widoczne...

Kiedy okoliczności zmuszają Holly do odbycia podróży samolotem, dodatkowe kilogramy okazują się szczególnie krępującym balastem. Tym bardziej, że złośliwy los sadza ją obok samego Logana Montgomery’ego, osobistego trenera największych sportowych sław w kraju!

Choć pierwsze wrażenie, jakie na nim robi, jest oczywiste, udaje jej się zaintrygować Logana ciętym dowcipem i bystrością umysłu, cechami niewystępującymi u pięknych modelek, z którymi dotąd się spotykał. Pod wpływem impulsu Logan proponuje, że pomoże odzyskać Holly „właściwe” kształty, a ona chętnie przystaje na tę propozycję. Ku zaskoczeniu Logana (i własnemu) Holly, dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy, czyni błyskawiczne postępy i wkrótce staje się atrakcyjną dziewczyną o ponętnych krągłościach. Spędzane razem na siłowni godziny i wzajemna sympatia bardzo ich do siebie zbliżają...

Tylko czy mężczyzna, dla którego wygląd przez całe życie był najważniejszy, zwiąże się z dziewczyną nie spełniającą jego wyśrubowanych standardów? I czy ta nowa Holly, budząca pożądanie w innych mężczyznach, nadal potrzebuje Logana? Czy czeka ich wspólna przyszłość… czy żar ich romansu szybko się wypali?



 "Z ostatniej chwili" Małgorzata Sobieszczańska, Oficynka

Tego dnia informacje zaczynają się od wiadomości z ostatniej chwili…
Natalia jest dziennikarką, wydawcą wiadomości w dużej prywatnej stacji telewizyjnej. Pewnego dnia, tuż przed głównym dziennikiem, przychodzi wiadomość o strzelaninie, jaka miała miejsce przed sądem. Zginęło w niej dwoje ludzi, były poseł oraz przechodzień. Kiedy na ekranie widać ciała przykryte folią, a wiatr porusza folią, odkrywając twarz zabitego przechodnia, okazuje się, że to mąż Natalii. W tej jednej chwili jej życie wywraca się do góry nogami, z twórcy informacji zamienia się w jej temat.
Równolegle z prokuratorem, który prowadzi śledztwo, Natalia odkrywa tajemnice, którymi jej mąż się z nią nie dzielił. Po pięciu spędzonych wspólnie latach nie wie, kim on naprawdę był. Jak zaplątał się w strzelaninę pod sądem? Jaki splot okoliczności doprowadził do jego gwałtownej śmierci?



"Badacz potworów" Rick Yancey, Jaguar

Są to tajemnice, których dotrzymałem. Powierzono mi je, a ja nigdy nie zdradziłem pokładanego we mnie zaufania. Jednakowoż ten, który mi je powierzył, nie żyje już i to od ponad czterdziestu lat. Ten, dzięki któremu poznałem owe tajemnice… Ten, który mnie ocalił… I za którego sprawą ciąży nade mną klątwa.

Tak zaczyna się opowieść Willa Henry'ego, sieroty i asystenta doktora, który pod przykrywką zwykłej pracy oddawał się nietypowej pasji: tropieniu potworów. Wychowany na brudnych ulicach mrocznego, okrytego wieczną mgłą miasta, Will szybko przywykł do pracy w trudnych warunkach. Nocne wezwania, szemrane interesy, dziwne układy z grabarzami - wszystko to mieściło się w zakresie normy. Pewnej nocy na stół w laboratorium trafiło częściowo pożarte ciało młodej kobiety. To wtedy po raz pierwszy Will zobaczył stworzenie zwane antropofagiem, istotę żywiącą się ludzkim mięsem.

Wyglądające jak ucieleśnienie nocnych koszmarów, antropofagi nawet w niewielkiej licznie stanowią śmiertelne zagrożenie. Gdy zaczną się rozmnażać i polować, żadna siła nie będzie w stanie ich powstrzymać. Will i jego mistrz muszą stanąć oko w oko z potworami, w które nie wierzy żaden rozsądnie myślący człowiek.




 "Facet z grobu obok" Katarina Mazzeti, Czarna Owca


Benny jest rolnikiem i marzy o żonie, która zechce dzielić z nim życie. Desirée jest bibliotekarką, dziewczyną z miasta, wykształconą, po studiach, z licznymi zainteresowaniami. Oboje spotykają się przez przypadek na cmentarzu, ona przy grobie tragicznie zmarłego męża, on przy grobie rodziców. Rodzi się między nimi uczucie. Mimo wielu różnic są sobą zafascynowani, jednak ich związek okazuje się trudniejszy niż sądzili. Dlaczego?








 "Rywalki" Kiera Cass, Jaguar

 35 dziewcząt zostało wybranych do życia w pałacu i konkurowania w walce o serce przystojnego księcia Maxona.

Uczestniczenie w Selection jest szansą życia. Okazją, by uciec od szarej powszechności, którą biedne dziewczyny znają od urodzenia. Ale dla Americi Singer, bycie wybraną jest koszmarem. Oznacza odwrócenie się od jej sekretnej miłości – Aspena, który jest klasę niżej od niej i opuszczenie domu, tylko po to, by wziąć udział w zaciętej walce o koronę, której America wcale nie chce. A życie w pałacu, który jest stale zagrożony brutalnymi atakami rebeliantów, wcale nie jest usłane różami. Ale gdy America spotyka Maxona, stopniowo zaczyna kwestionować wszystkie plany, które podjęła sama – i zdaje sobie sprawę, że życie, o którym zawsze marzyła nie może się równać z przyszłością, której nawet sobie nie wyobrażała.




"Czas zamykania" Jack Ketchum, Replika

"Czas zamykania" to historie zrodzone przez mistrza grozy, którego sam Stephen King określił mianem prawdopodobnie najstraszniejszego faceta w Ameryce.

Światy, jakie kreuje Jack Ketchum pełne są mroku i tajemnicy. Bijący od nich realizm potęguje wrażenie niesamowitości i wywołuje strach. Strach, przed którym na próżno szukać drogi ucieczki.

To dziewiętnaście przerażających opowiadań, które doprowadzą Was na skraj mrocznej przepaści, która kryć może dosłownie wszystko.






"Uśpione marzenia" Natalia A. Bieniek, Replika



Niesamowita opowieść o kobietach, którym przyszło żyć w nowej erze, erze narcyza.

Anka jest przedsiębiorczą bizneswoman, dla której słowa: sukces i samorealizacja brzmią jak przykazania. Stworzyła idealną rodzinę z przystojnym, bogatym Piotrem i dwójką udanych dzieci. Posiada dom, o którym większość może tylko pomarzyć, ale czy to życie rzeczywiście jest jak z bajki?

Ewa wciąż nie może znaleźć swojego miejsca na ziemi. Po skończonych studiach filologicznych ciągle pracuje tylko dorywczo. Pragnie jednocześnie stabilizacji i beztroski. Dążenie do wzoru kobiety niezależnej nie pozwala jej związać się z Michałem. Kryzys gospodarczy przewraca jej życie do góry nogami.

Anna i Ewa są jak dwie strony tej samej monety. Jednak nigdy się nie rozumiały. Jakże odmienne są marzenia wicedyrektor banku od pragnień jej niesamodzielnej finansowo, pozbawionej stałego zatrudnienia siostry.
Czy postawione przez los na tak innych pozycjach osoby będą potrafiły w ogóle znaleźć ze sobą wspólny język? Śmierć matki sprawia, że siostry zbliżają się do siebie. Dokonują szokującego odkrycia z przeszłości, które pozwoli im odnaleźć uśpione dotąd marzenia...


Która książka najbardziej przypadła Wam do serca?


Czytaj dalej...

Droga do zrozumienia

"Gdy nadchodzi świt" jest drugą częścią sagi opisującą losy rodziny Lapp i ich przyjaciół wywodzących się z jednego zgromadzenia Amiszów Starego Zakonu w Owl's Perch w Pensylwanii. W poprzednim tomie poznaliśmy Hannah Lapp, którą dotknęła ogromna tragedia. Nie dość, że została brutalnie zgwałcona skutkiem czego zaszła w ciążę, to utraciła zaufanie swoich rodziców, sąsiadów, została przez nich pomówiona, potępiona i wykluczona ze społeczności. Równocześnie utraciła wiarę w ukochanego Paula i zamknęła się na jego miłość. Jednak na tym nie koniec jej problemów. Straciła również dziecko. Jedynym słusznym wyjściem z tej sytuacji wydała się dla niej ucieczka. Tak uczyniła.

Hannah udaje się do Winding Creek, w stanie Ohio. Tam mieszka jej ciotka, która w przeszłości również została wykluczona ze swojego Zgromadzenia. Ona jak nikt inny powinna zrozumieć decyzje siostrzenicy oraz udzielić jej wsparcia. Czy Hannie uda się zacząć wszystko od nowa? Czy zapomni o Paulu, swoich krzywdach, wybaczy rodzinie?

Hannah zostaje brutalnie wtłoczona w świat, którego nie zna i nie rozumie. Wszelkie udogodnienia techniczne budzą w niej ogromne zdziwienie. Jednak jej młodość, otwartość sprawia, że szybko przystosowuje się do nowych warunków życia. Mimo to próbuje połączyć nowoczesność z zasadami wpojonymi jej w domu rodzinnym. Chce żyć przykładnie, jak każda Amiszka. Dlatego mieszka skromnie i nie nadużywa "wynalazków" ułatwiających codzienne funkcjonowanie.
Podstawową zmianą w jej życiu jest praca zarobkowa. Z ogromną determinacją poszukuje zajęcia, które zapewni jej samodzielność. Udaje jej się połączyć zainteresowania, swoje wychowanie oraz umiejętności wyniesione z domu. Spełnia się w wybranym zawodzie i odnosi spektakularne sukcesy.
Mogłoby się wydawać, że przeprowadzka wyszła jej na dobre. Nie do końca tak jest. Brakuje jej rodziców, przyjaciół a przede wszystkim Paula. Jej samotności nie potrafi zagłuszyć nawet sympatyczna i bardzo pomocna ciotka Zabeth. Wszystko zmienia się kiedy poznaje Martina. Dzięki niemu oddzyskuje wiarę w siebie, poczucie własnej wartości i znów zaczyna się śmiać.

Równocześnie z losem Hannah poznajemy wydarzenia, które mają miejsce w Owl's Perch. Obserwujemy relacje rodzinne Lappów po ucieczce pohańbionej córki. Nie wszystko układa się tak, jak powinno. Rodzice są zrozpaczeni i każde te stratę przeżywają na swój własny sposób. Wraz z tęsknotą rodzą się kolejne uczucia: zwątpienie, gniew, ból, zrozumienie, współczucie. Rodzina Lapp zaczyna rozumieć swój błąd i pragną go naprawić. Z kolei Sarah, młodsza siostra Hannah, popada w depresję, która z dnia na dzień pogłębia się doprowadzając dziewczynę do obłąkańczych czynów. Całe Zgromadzenie zaczyna się poważnie martwić o jej zdrowie. Jedynym ratunkiem wydaje się być powrót Hannah.

Nie tylko rodzina Lapp zmaga się z kłopotami. Również Mary, najlepsza przyjaciółka Hannah mierzy się ze swoimi demonami. Nie radzi sobie ze swoimi pragnieniami, powinnościami, marzeniami, miłością, wiarą. Nie ma do kogo zwrócić się o radę przez co podejmuje coraz to niebezpieczne i ryzykowniejsze decyzje.
Te wszystkie nieprzyjemne wydarzenia kumulują się i prowadzą do tragedii. O Hannę upomni się przeszłość, która nieuchronnie prowadzi do konfrontacji.

Cindy Woodsmall bardzo sprawnie dopowiedziała ciąg dalszy. Ponownie wciągnęła w swoją historię, zaciekawiła nowymi wątkami i na koniec pozostawiła w zawieszeniu, w oczekiwaniu na kolejne tomy sagi.
Podobało mi się, że autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na nowych doświadczeniach Hannah ale pozwoliła zaglądać do miejsc i ludzi, których poznałam podczas lektury "Kiedy serce płacze". Jednocześnie obserwowałam milowe kroki rozwojowe głównej bohaterki i mogłam kontrolować wydarzenia, które rozgrywają się w Owl's Perch. Całość łączy się w bardzo emocjonalną i wzruszającą opowieść.
Zderzenie surowych, czasami bezwzględnych zasad Amiszów z liberalnymi poglądami reszty społeczeństwa buduje całe napięcie i niepewność w powieści Cindy Woodsmall. Poczynania, które nam wydają się całkiem naturalne, w pewnych środowiskach może być odczytane jako zachowanie wulgarne i niedopuszczalne. Chociażby ubiór, albo podążanie za własnymi marzeniami, spełnienie poprzez pracę, relacje damsko- męskie. Między Amiszami a resztą społeczeństwa jest ogromny dysonans, który wydaje się być nie do pogodzenia w żadnym wypadku.
Niewiedza i nieprzystosowanie Amiszek dotycząca własnego ciała i seksualności przedstawiona w książce jest przerażająca i niewyobrażalna w dzisiejszym świecie. Łatwo jest te kobiety zmanipulować, wykorzystać, skrzywdzić. I zastanawia mnie czy izolowanie się Amiszów ma na celu ochronę członków Zgromadzenia czy uniemożliwienie rozwoju osobistego, nauki, zdobycia wiedzy.

"Gdy nadchodzi świt" to książka dla wszystkich tych, którzy wierzą w romantyczną miłość, siłę płynącą z Nieba oraz moc przebaczania. Z optymizmem spójrz na świat.




Kiedy serce płacze/ Gdy nadchodzi świt



Cindy Woodsmall "Gdy nadchodzi świt", tł. Maria Zawadzka, WAM, Kraków 2013



Podsumowanie

Plusy:
- społeczność Amiszów
- unaocznia różnice pomiędzy Amiszami a resztą społeczeństwa
- opisuje historię Hannah ale i mieszkańców Owl's Perch
- przystosowanie się Amiszki do życia we współczesnym świecie pełnym nowinek technicznych
- przesiąknięta optymizmem
- hołd romantycznej miłości
- słowniczek
- umiejętna żonglerka słowem
- krótkie przypomnienie wydarzeń z poprzedniego tomu
- bohaterowie, z którymi chce się zaprzyjaźniać, kibicować

Minusy:
- czas oczekiwania między tomami bardzo się dłuży

Jednym zdaniem:
Wejdź w świat Amiszów i zobacz jak bardzo ich życie różni się od Twojego.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Łukasza reprezentującego wydawnictwo WAM :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Kilka pytań do... Aliny Krzywiec czyli rozwiązanie konkursu

Cyrysia:

1. Czy miała pani kiedyś nieprzyjemny epizod z listonoszem w roli główniej? Jeśli nie to skąd pomysł na umieszczenie akurat listonosza w roli czarnego charakteru?

Szukałam postaci, która mogłaby przypadkiem wejść w życie Marii B. Listonosz to ktoś, kto siłą rzeczy zagląda do ludzkich domów. Na szczęście ten książkowy nie przypomina tego z mojego osiedla.

2. W sieci bardzo mało jest informacji na pani temat. Czy może pani przybliżyć nam czytelnikom swoją sylwetkę: kim jest Alina Krzywiec i czym się zajmuje na co dzień?

Myślę, że biogram w książce ujawnia tyle informacji, ile chciałam ujawnić.

3. Jakie oprócz pisania posiada pani pasje?

Bieganie, czytanie, filozoficzne rozmowy z dzieckiem.

Paula:

4. Jak zachęciłaby Pani czytelników do sięgnięcia po "Długą zimę w N." oraz Pani kolejną, zapowiadaną książkę?

Powiedziałabym, że nie uwierzą, że napisała je ta sama autorka tak są różne i szansa, że któraś z nich przypadnie im do gustu, jest w związku z tym znaczna.

5. Jakie książki czyta Pani najchętniej?


Kryminały, powieści obyczajowe, literaturę faktu - reportaże, wspomnienia z podróży i biografie.

6. Wiele osób nie czyta literatury polskich autorów, wybierając tych zagranicznych i twierdząc, że nasza im nie dorównuje. Mnie osobiście bliższe są polskie realia w powieściach. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Coraz bardziej przekonuję się do rodzimych autorów i autorek, polskie realia nie są dla mnie tak ważne jak przedstawiona historia, psychologiczna prawda, problematyka powieści.

Erivan:

7. Kiedy pojawił się u Pani pomysł na Długą zimę w N i ile czasu zabrało Pani ubranie tego pomysłu w słowa.

Zaczęłam pisać w 2010 roku, a w 2011 była gotowa pierwsza wersja książki.

8. Pisze Pani dla sławy, nagród i pieniędzy, czy dla fanów, własnego spełnienia i możliwości zobaczenia swojego nazwiska w księgarniach?

Przede wszystkim dla własnego spełnienia.

9. Jakie jest pani największe marzenie związane bezpośrednio z karierą pisarską.

Nigdy nie przestać pisać.

Sylwia:

10. Skąd czerpie Pani pomysły na tytuły i fabułę dla swoich książek?

Z wyobraźni. Są specjalne techniki pobudzenia kreatywności i chętnie po nie sięgam. 

11. Bardzo mało jest o Pani w sieci, czy chce zostać Pani anonimowa czy rozgranicza życie pisarza od prywatnego?

Staram się chronić życie prywatne, bo nie sądzę, by miało znaczenie dla odczytania moich książek.

12. Czy pisanie jest Pani jedyną pasją?


Nie, ale na pewno dominującą.

nieidentyczna:

13. Może miałaby Pani jakieś rady dla początkujących pisarzy, którymi mogłaby się Pani z nami podzielić?

Nie poddawać się, wierzyć w siebie, próbować.

14. Kiedy zauważyła Pani u siebie pasję literacką? Co na nią wpłynęło?

Piszę od wczesnego dzieciństwa, zaczęłam czytać w wieku trzech lat i prawdopodobnie pasja pisania jest pochodną pasji czytania.

15. Proszę dokończyć zdanie: "Dobry pisarz to...."


… przede wszystkim sprawny rzemieślnik.

Klaudia:

16. Co Pani sądzi o literaturze erotycznej, która jest w ostatnim czasie bardzo popularna. Podjęłaby się Pani napisania książki o tej tematyce?


Pełni ważną funkcją społeczną, od strony literackiej nie jest moim zdaniem warta uwagi. Nie sądzę, żebym sprawdziła się w tym gatunku.

17. Co pani czuje widząc swoje książki na pólkach księgarni?

Radość.

18. Jaka jest Pani ulubiona książka i autor?

Okresowo mam ulubionych pisarzy lub pisarki, ale w tej chwili nikt nie zachwyca mnie totalnie.

Jola:

19. Gdybym mogła zacząć swoje życie od nowa to....

… bym nie skorzystała. Szkoda byłoby mi tego, które mam.

20. Jaki typ literatury jest pani najbliższy?


Pogłębione psychologicznie powieści obyczajowe.

21. Czy widzi pani siebie jako autorkę piszącą literaturę dziecięcą?

Tak, kiedyś spróbuję.

martucha180:

22. Dlaczego wybrała Pani Mazury na miejsce akcji swej powieści? Czyżby Pani osobiście doświadczyła długich i ciężkich zim w regionie, w którym mieszkam? (Aczkolwiek miasteczka na N. są na południu, w cieplejszych stronach Mazur niż u mnie na północy, gdzie wieje Syberią).

Mazury wybrałam ze względu na prawdopodobieństwo fabularne, są popularnym kierunkiem wyjazdów warszawiaków.

23. Jak to się stało, że w ogóle chwyciła Pani za pióro i zaczęła pisać swą pierwszą książkę?

Prawdę mówiąc, nie pamiętam. Zawsze coś tam pisałam, dziennik, wiersze, dramaty, długie listy do znajomych, nie wiem, może przestali mi odpisywać i musiałam znaleźć inne ujście tej energii twórczej?

24. Od kilku lat na polskim rynku wydawniczym namnożyło się pisarzy. Jaki ma Pani stosunek do konkurencji?

Nie traktuję innych polskich pisarzy i pisarek jako konkurencji, im więcej dobrych książek, tym lepiej dla czytelników i autorów.

kwiatusia:

25. Co Pani czuła pisząc ostanie zdanie w powieści „Długa zima w N.”?

Ostatnie zdanie jest dość szczególnie, więc jeśli pytanie dotyczy jego konkretnie - czułam dreszcze, jeśli chodzi o ostatnie zdanie w sensie zakończenia pewnego etapu pracy nad książką, czułam ulgę. Dużą.

26. Czy przed przystąpieniem do pisania książki ma Pani już stricte określoną fabułę; czy bohaterowie, ich losy, zwroty akcji powstają dopiero z chwilą tworzenia powieści?

Nie pracuję z tzw. drabinką, czyli planem zdarzeń. Fabuła rodzi się na bieżąco, choć wiem już na wstępie, z jakiego punktu moi bohaterowie wychodzą i do jakiego prowadzę ich końca.

27. Zima w tytule i na okładce Pani książki wprowadza nas w klimat nadchodzącej dużymi krokami mroźnej pory roku (chciałabym przeczytać taką książkę w którąś śnieżną Leniwą Niedzielę :)). Czy lubi Pani zimę? Czy jest jakiś gatunek literacki, a może tytuł książki po który sięga Pani właśnie zimą?

Nie znoszę zimy. Nie przychodzi mi do głowy żaden gatunek, który szczególnie wart jest uwagi o tej porze roku. Chyba że fakt, że na stoliku obok czytanych akurat powieści leży przewodnik po Etiopii Martyny Wojciechowskiej, dałby się jakoś połączyć z aurą za oknem.

karolina2701:

28. Co uznałaby pani za swój największy sukces?

To, że wiem, kim jestem i czego chcę od życia.

29. Jak zdefiniowałby pani kobiecość?

Można tak określić to, co dana grupa społeczna uważa za typowe dla kobiet lub dla nich dobre. Według mnie nie ma jednej właściwej definicji - ile kobiet, tyle "kobiecości".

30. Jaka jest pani recepta na miłość?

Uważność. Patrzeć, widzieć, wyciągać wnioski.

montagne:

31. Jaka była Pani "najdłuższa" zima?

Ta, kiedy spodziewałam się dziecka.

32. Skąd pomysł na powieść? Może poznała Pani kiedyś taką kobietę?

Chciałam napisać o samozniszczeniu i Maria B. jest owocem studiów nad osobowością narcystyczną, nie rozpoznaję wśród swoich znajomych nikogo tak skrajnie egocentrycznego.

33. Ile czasu Pani spędza na pisaniu? To hobby czy raczej ciężka praca?

Około trzech godzin dziennie na pisaniu i zbieraniu informacji. Zatem raczej ciężka praca, ale za to bardzo satysfakcjonująca.



Laureatem konkursu została..... nieidentyczna 

Gratuluję :)
Czytaj dalej...

Samotność dziecka

Macierzyństwo to przywilej czy żmudny obowiązek? Czy opieka nad dzieckiem to przyjemność, czy wysiłek ponad miarę? 

Kiedy poznajemy Olę, bohaterkę książki „Iluzja”, jest małą pięcioletnią dziewczynką. Matka podczas wspólnej zabawy, jednym zdaniem: „Ty jesteś obca. Nie jesteś nasza, nie jesteś...” przekreśla i podważa jej poczucie bezpieczeństwa, przynależności i tożsamości. Słowa te budzą w dziecku również strach o własną przyszłość. Boi się porzucenia. Te obawy pogłębia dodatkowo choroba, długi pobyt w szpitalu i narodziny siostrzyczki. Od tej chwili Ola analizuje każdą wypowiedź matki, mimikę, jej gesty, krok, a to, co widzi nie koi jej serca.

Ola nie jest szczęśliwym dzieckiem. Niby posiada pełną rodzinę, ale brak w niej ciepła. Matka i ojciec nie potrafią okazać jej ani cierpliwości, ani zainteresowania, ani uczucia. Los dziecka jest im obojętny, byle nie przeszkadzało. W razie czego znajdzie się sposób by skutecznie ją utemperować, ukarać, poniżyć. Trudno czytać bez emocji o dziewczynce skazanej na samotność w domu pełnym ludzi, jej potrzebach spychanych na margines zauważalności. Nic dziwnego, że Ola cała zatraca się w bajkach, w fikcji. Tam znajduje bohaterów takich jak ona, odepchniętych, niekochanych, samotnych.

Dziewczynka rośnie, zmienia otoczenie, idzie do szkoły, ale w jej życiu nic się nie zmienia. Jedynie jeszcze bardziej utrwala się i uwydatnia jej alienacja i zagubienie. Ola jeszcze wyraźniej dostrzega różnice i braki we własnej rodzinie. Stara się znaleźć skuteczne rozwiązanie dla swojej sytuacji, ale im bardziej szuka, tym większe ponosi porażki. Cały świat zdaje się być przeciwko niej. Siostra kradnąca całą uwagę rodziców, nielubiana rówieśnica, której życzenia spełniają się jak za dotknięciem różdżki, przyjaciółka matki rozsiewająca plotki i podburzająca do nienawiści. Czy jej los wreszcie się odmieni? Czy życie w tej dysfunkcyjnej rodzinie na zawsze określi drogę jej przyszłości? Czy nienauczona kochania, będzie umiała pokochać?

Barbara Tomaszewska jest zoopsychologiem-terapeutą. Pisze i publikuje również artykuły na temat zachowań psów i kotów. Wrażliwość autorki na potrzeby zwierząt pozwoliła jej również dostrzec krzywdę dzieci, głęboką samotność, choć pieczołowicie ukrywaną to jednak dostrzegalną na samym dnie smutnych oczu. Tomaszewska w poruszający i bardzo obrazowy sposób uchwyciła ból, cierpienie, strach, zagubienie, niecierpliwość, obojętność i rezygnację tej małej dziewczynki. Zadziwiło mnie, jak niewielu słów potrzeba, aby przedstawić cały tragizm sytuacji życiowej Oli. Na szczęście nie liczy się ilość, ale jakość przekazu, a autorka poraża czytelnika z całą brutalną prostotą i minimalizmem. Autorka pozwoliła obserwować z bardzo bliska trudne relacje: matka - córka, ojciec - córka, siostra - siostra. A także współodczuwać emocje dziewczynki, potem nastolatki, a na końcu kobiety i niejako nakazała zadumę oraz dyskusję nad losem dzieci we współczesnym świecie.

„Iluzja” jednocześnie porusza i motywuje do walki, zmusza do refleksji i pobudza zmysł obserwacji. Budzi najmroczniejsze instynkty, ale i opiekuńcze uczucia czy empatię.

Gorąco polecam.




Barbara Tomaszewska "Iluzja", Novaeres 2013



Podsumowanie

Plusy:
- całkowite skupienie na uczuciach i emocjach dziecka
- droga dziecka skrzywdzonego poprzez nieszczęśiwą nastolatkę po kobietę z problemami
- brutalna prostota i minimalizm przekazu
- porusza
- zmusza do refleksji
- rewelacyjna okładka!!!!!

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Poruszająca lektura na obecne czasy.


Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis.pl, któremu pięknie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))

Czytaj dalej...

Dostrzeż dziecko

Dzieciństwo nie zawsze jest pasmem szczęśliwych dni, okrzykami radości, miłością, śmiechem i zabawą. 


Dzieciństwo bywa trudne, tak trudne, że niewyobrażalne. „Na wysokim niebie” odkrywa tę drugą, mroczną naturę życia dzieci.

Ania mieszka z rodzicami i braćmi w dużym domu. Z zewnątrz ani dom, ani rodzina niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zmiany można dostrzec dopiero przy bliższym poznaniu. Ania jest zaniedbana emocjonalnie, psychicznie i fizycznie. Jej mama dba jedynie o posiłki i jako taki porządek. Reszta zupełnie nie zaprząta jej uwagi. Brak kąpieli, odrobionych lekcji, zabawy to codzienność, nic takiego. Z tego powodu Ania jest szykanowana w szkole przez swoich rówieśników. Nie przeszkadza jej to, już zdążyła się do tego przyzwyczaić, biernie poddaje się spirali brutalności. Zaczepki odreagowuje w bibliotece pochłaniając coraz to nowe książki.  Dzięki swojej pasji poznaje Tobiasza, który zmieni całe jej życie.

Obecnie zauważa się wzrost agresji w szkole. Agresorowi nie jest potrzebny konkretny powód aby móc szykanować słabszych kolegów. Wystarczy złe spojrzenie, nieodpowiednie słowo, niefortunny zbieg okoliczności. Niestety w przypadku Ani powodów jest aż nadto. Brak higieny, tusza, bieda. Jej bierność, obojętność jeszcze bardziej wzmaga ataki, które z dnia na dzień stają się nie tylko perfidniejsze, ale i brutalniejsze. Najgorsze jest to, że nikt z dorosłych nie dostrzega znamion znęcania.

Jeszcze bardziej uderzyła mnie nieumiejętność nauczycieli do poprowadzenia i współwychowania takich uczniów jak Ania. Nie wiem czy ze złej woli czy z głupoty, wychowawczyni staje się dręczycielką na równi z żądną krwi młodzieżą. To pedagodzy powinni pierwsi reagować w takiej sytuacji, są przecież do tego specjalnie szkoleni. Zmowa milczenia, cicha zgoda na dręczenie, przymykanie oczu to największa bolączka systemu edukacji. Z bólem serca muszę przyznać, że byłam świadkiem podobnych sytuacji w szkole mojego syna...

Danuta Awolusi kompletnie rozbroiła mnie swoim tekstem. Nie dość, że jest znakomitą obserwatorką życia, to umiejętnie przenosi uczucia i emocje na papier. W prosty, delikatny i bardzo przystępny sposób zapoznaje czytelnika z trudnym i niewdzięcznym losem Ani. Jednocześnie nie dowierzałam temu co czytam, wściekałam się na nieudolnych nauczycieli, bezwzględnych nastolatków, milczącego ojca, urągałam na warunki bytowe dziewczynki i uśmiechałam się w chwilach, gdy do tej samotnej dziewczynki wyciągnięto rękę z pomocą.

Jednak Ania zbiera nie tylko złe doświadczenia. Poznaje smak prawdziwej przyjaźni, która buduje jej poczucie własnej wartości na długie lata. Przyjaźń staje się fundamentem pod przyszłość i dalsze życie. Także literatura korzystnie wpływa na rozwój dziewczynki. Dzięki czytaniu zapomina o złu, bólu, strachu, brutalności, które spotykają ją na co dzień. Lektura jest oddechem, wytchnieniem i zbieraniem sił na kolejne mocowanie się z życiem.

Danuta Awolusi, w powieści „Na wysokim niebie”, udowadnia, że wystarczy gest dobrej woli, choćby najmniejszy, aby zmienić czyjeś życie lub chociaż rozjaśnić je uśmiechem szczęścia. Warto rozejrzeć się wokół siebie i dostrzec dziecko, może i brudne czy zalęknione, ale głodne uwagi, wsparcia dobrym słowem.
.


Datuna Awolusi "Na wysokim niebie", SOL, Warszawa 2013





Podsumowanie

Plusy:
- doskonały debiut
- obraz dręczonej dziewczynki
- agresor w szkole
- niekompetentni nauczyciele i pedagodzy
- rodzina dysfunkcyjna
- autorka jest doskonałą obserwatorką życia
- umiejętne przeniesienie uczuć i emocji na papier
-

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Doskonały debiut Danuty Awolusi.



Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis.pl, któremu pięknie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

Bliska wielu kobietom

"Tamar jest kobietą nadziei. Rachab- kobietą wiary. Rut- kobietą miłości. Batszeba jest kobietą, która doświadczyła bezmiaru łaski. Maria jest kobieta posłuszeństwa."

Tamar jest jedną z pięciu niezwykłych kobiet, które odegrały niezwykłą rolę w dziejach ludzkości. Jej imię zostało uwiecznione w najważniejszej genealogii świata- w "Rodowodzie Łaski". Choć żyła tysiące lat temu i w zupełnie innej kulturze, jej życie, cierpienia, dążenia i marzenia mogą w dalszym ciągu być bliskie wielu kobietom współczesnego społeczeństwa.

Tamar była Kananejką. Jej ojciec chcąc zawrzeć korzystny układ majątkowo- pokojowy z Hebrajczykami, zaaranżował małżeństwo z Erem synem Judy. Tamar, jak i inne kobiety żyjące w tym okresie, nie mogła sama decydować o swoim losie. Musiała z pokorą przyjąć decyzje ojca, potem męża i teścia. Związek tych dwojga młodych ludzi nie był szczęśliwy. Er był młodzieńcem gwałtownym, aroganckim i okrutnym. Nagminnie stosował przemoc względem swojej żony, zarówno fizyczną jak i psychiczną. Jego zachowanie nie spodobało się Bogu, "był w oczach Pana zły, Pan zesłał na niego śmierć." Żeby być wierną tradycji, Tamar musiała poślubić młodszego brata Era, Onana, ale i to nie był szczęśliwy związek. Kiedy kolejny mąż Tamar umiera, dziewczyna zostaje uznana za przeklętą...

W czasach, w których żyła Tamar jedyną drogą jaką mogła podążać kobieta było małżeństwo i macierzyństwo. Jednak żeby mogły spełniać się w tej roli, musiały ufać swoim ojcom, braciom, że znajdą dla nich odpowiedni dom. Patriarchalny system nie był dla kobiet szczęśliwym układem. Były niejako na łasce mężczyzn, którzy decydowali o ich losie, najczęściej z korzyścią dla siebie. Nie obchodziło ich co dalej stanie się z ich ukochanymi córkami, żonami, matkami czy siostrami. Co gorsze każdy przejaw niesubordynacji był najczęściej karany natychmiastowym wyrokiem śmierci, we wszelakiej odsłonie: brutalne bicie, pchnięcie nożem, ukamienowanie, spalenie...Morderstwa te noszą miano Zbrodni honorowej.
Aranżowane małżeństwa i zbrodnia honorowa są do tej pory wykonywane, między innymi w krajach muzułmańskich. Myślę, że to kobiety z łatwością utożsamią się z Tamar i jej problemami. Dla Europejek takie zachowanie zawsze będzie niedopuszczalne, piętnowane i budzące przerażenie.

Tamar, mimo ograniczeń jakie zesłał jej los, okazała się kobietą silną, hardą i nieustępliwą. Pokazała, że umie walczyć o swoje i podejmować ryzyko nie bacząc na konsekwencje. Jej dążenie do sprawiedliwości jest godne podziwu. Zaskakujący jest również początkowy brak wiary, bądź co bądź potomkini Jezusa Chrystusa. Nie ufa bożkom, które czci jej ojciec i matka. Śmieszą ją modły i odrażają odprawiane rytuały, szczególnie te dotyczące płodności. Na wiarę otwiera się dopiero w domu teścia, kiedy poznaje jego Boga- niewidzialnego, władczego, przerażającego. Jednak to On dał jej siłę, nadzieję i kierunek, w którym zmierzała. To boskie błogosławieństwo nie tylko utwierdziło ją w wierze, ale i uzdrowiło rodzinne relacje.

"Tamar" to pierwsza część serii Rodowód Łaski. Ta i kolejne tomy są oparte na przekazie biblijnym, a ich bohaterki to autentyczne postacie. "Choć niektóre z ich czynów mogą ze współczesnej perspektywy wydawać się niezrozumiałe lub naganne, musimy wziąć pod uwagę kontekst ich czasów." 

Książkę Francine Rivers polecam czytelnikom otwartym na sprawy wiary, ciekawym historii ze Starego Testamentu o silnych kobietach, które dały początek największemu filarowi religii chrześcijańskiej.



Francine Rivers "Tamar", tł. Marta Balon, Aetos, Wrocław 2013


Kobiety z rodu Jezusa

"Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.
Abraham był ojcem Izaaka;
Izaak ojcem Jakuba;
Jakub ojcem Judy i jego braci;
Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar.
Fares był ojcem Ezrona;
Ezron ojcem Arama;
Aram ojcem Aminadaba;
Aminadab ojcem Naassona;
Naasson ojcem Salomona;
Salomon ojcem Booza, a matką była Rachab.
Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut.
Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.
Dawid był ojcem Salomona, a matką była Batszeba żona Uriasza.
Salomon był ojcem Roboama;
Roboan był ojcem Abiasza;
Abiasz ojcem Asy;
Asa ojcem Jozafata;
Jozafat ojcem Jorama;
Joram ojcem Ozjasza;
Ozjasz ojcem Joatama;
Joatam ojcem Achaza;
Achaz ojcem Ezechiasza;
Ezechiarz ojcem Manassesa;
Manasses ojcem Amosa;
Amos ojcem Jozjasza;
Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela;
Salatiel ojcem Zorobabela;
Zorobabel ojcem Abiuda;
Abiud ojcem Eliakima;
Eliakim ojcem Azora;
Azor ojcem Sadoka;
Sadok ojcem Achima;
Achim ojcem Eliuda;
Eliud ojcem Eleazara;
Eleazar ojcem Mattana;
Mattan ojcem Jakuba;
Jakub ojcem Józefa, męża Marii, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem."






Podsumowanie

Plusy:
- magnetyczna okładka
- duża czcionka
- historia kobiety zdradzanej i wykorzystywanej przez mężczyzn
- historia kobiety, która nie bała się zaryzykować i zawalczyć o swoje prawa
- zmiany pod wpływem wiary
- autentyczne postacie
- opowieść oparta na Starym Testamencie
- choć historia wydarzyła się tysiące lat temu w dalszym ciągu jest aktualna


Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Francine Rivers to utalentowana i wielokrotnie nagradzana autorka książek chrześcijańskich i kobiecych.

Książkę maiłam radość czytać dzięki uprzejmości Pani Magdalenie reprezentującej wydawnictwo Aetos :))))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka