Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Miłość za wszelką cenę?

Pierwszy raz w życiu miałam okazję przeczytać powieść skandynawską, a dokładniej szwedzką, która nie jest kryminałem. Przyznam szczerze, że było to dość zaskakujące doświadczenie.

"Facet z grobu obok" Katariny Mazzeti dotyczy strachu przed samotnością i potrzeby miłości, która drzemie w każdym człowieku. Chcemy mieć przy sobie kogoś z kim możemy dzielić troski i mnożyć radość. We dwoje łatwiej jest przejść przez życie czy to pod względem emocjonalno- uczuciowym czy też materialnym.

Bohaterowie tej powieści także mają już dosyć swojej samotności. Jednak poszukiwanie odpowiedniego partnera nie jest łatwym zadaniem. Desiree jest wykształconą dziewczyną z miasta. Pracuje w bibliotece i ma szerokie pole zainteresowań. Od pięciu miesięcy jest wdową i kilka razy w tygodniu odwiedza grób męża. Dziwny był związek tych dwojga ludzi. Nie łączyły ich żadne gorące uczucia, a bardziej zwykłe i przyziemne przyzwyczajenie. Orjan dla Desiree był ostoją i niejako gwarancją na brak samotności w przyszłości.
Benny z kolei pochodzi ze wsi. Pracuje na roli i hoduje mleczne krowy. Każdy jego dzień jest do siebie podobny, praca od rana do wieczora bez chwili wytchnienia. Mężczyzna niedawno stracił matkę, jedyną współtowarzyszkę życia. Nie umie odnaleźć się w swojej samotności. Często odwiedza grób rodzicielki. To właśnie na cmentarzu przecinają się ścieżki losów Desiree i Benny'ego. Czy przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają? Czy dziewczyna z miasta odnajdzie się w wiejskim anturażu? Czy rolnikowi przypadną do gustu miejskie rozrywki?

Desiree i Benny'ego dzieli i różni wszystko poczynając od wykształcenia, poprzez styl spędzania wolnego czasu i zainteresowania po hierarchię wartości. Mimo wszystko nieznane wykładniki miłosnej chemii przyciągają ich ku sobie. Jesteśmy świadkami zderzenia dwóch światów ale w skali takiej, jakby było to zderzenie dwóch zupełnie różnych kultur. Desiree jest typowym mieszczuchem. W wiejskim domu Benny'ego wszystko ją odstręcza. Nie podoba jej się wystrój, zapach, system ogrzewania itd. Z kolei Benny nie może odnaleźć się w wykwintnych restauracjach, a na ulubionej operze Desiree po prostu zasypia. Jedyne co ich łączy to seks. W łóżku porozumiewają się bez słów i spełniają się w miłości cielesnej. Jednak czy to wystarczy? Przecież i ona i on mają całkiem inne oczekiwania od związku.

Relacje i kontrreakcje pomiędzy Desiree i Benny'm wzbudza w czytelniku śmiech. Bo śmieszne są ich próby ułożenia sobie wspólnego życia. Oczekiwania zderzają się z rzeczywistością, które doprowadzają do wielu przedziwnych sytuacji.
Jednak poprzez uśmiech warto dostrzec właściwy przekaz powieści. Miłość jest uczuciem, dla którego każdy jest w stanie zmienić swoje życie, przyzwyczajenia i zdolny jest to godzenia się na ustępstwa, na które w żadnych innych okolicznościach nie byłby w stanie się zgodzić. I jak dalece człowiek jest tolerancyjny względem drugiego człowieka? Kiedy przekraczamy cieniutką granicę pomiędzy akceptacją a odrzuceniem i brakiem szacunku. Niestety przez żartobliwy ton ważkość tych tematów została spłycona :/

"Facet z grobu obok" to przedziwna książka. Jest spokojna miejscami flegmatyczna, odrobinę nużąca. Zupełnie nie podobały mi się postacie. Były takie miałkie, wyblakłe, nijakie. Postać Desiree jest dla mnie niezrozumiała. Fakt nie miała zbyt udanego dzieciństwa ale to nie tłumaczy jej wyborów, zachowania, życia. Benny z kolei wydaje mi się być mężczyzną z problemami, które nie zostały w porę zdiagnozowane. Idzie przez życie jakby obijał się o przeszkody życia i jak go obrócą tak posuwa się dalej... Bez żadnego planu, bez pomysłu...

Za to spodobało mi się zastosowanie zmiennej narracji. Spojrzenie na naradzającą się miłość i wszelkie sporne czy zabawne sytuacje obserwujemy okiem mężczyzny i kobiety, bibliotekarki i rolnika, "miastowej" i "wieśniaka". Choć wydarzenia są te same to odczucia i ich rozumienie całkiem odmienne. Świetne doświadczenie :)

Myślę, że książka Katariny Mazzeti to specyficzna lektura, która znajdzie swoje grono wiernych zwolenników jak i przeciwników.

Ja nie żałuję czasu poświęconego na "Faceta z grobu obok" tylko ze względu na przedstawienie w niej oblicza tolerancji, miłości i gotowości do poświęceń w jej imieniu.





Katarina Mazzeti "Facet z grobu obok", tł. Elżbieta Frątczak- Nowotny, Czarna Owca, Warszawa 2014



Podsumowanie

Plusy:
- zmienna narracja
- zderzenie światów: miasto kontra wieś
- gonienie za miłością za wszelką cenę
- gotowść do poświęceń w imię miłości
- zabawne sytuacje
- gotowość do tolerancji

Minusy:
- miałkie, wyblakłe, nijakie postacie
- spokojna, flegamatyczna, miejscami nużąca
- spłycone ważne społecznie tematy

Jednym zdaniem:
Lektura "Faceta z grobu obok" to zaskakujące doświadczenie.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Moisesa reprezentującego wydawnictwo Czarna Owca :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Islandzkie historie z dreszczykiem

Islandia to kraj, w którym sagi i legendy od stuleci stanowiły pożywkę dla kultury tego kraju. "Są one tak potężną opoką, że można by oprzeć na niej całą islandzką tożsamość narodową"*. W sagach i legendach królują elfy, trolle i krasnale, które w pięknych pejzażach wyspy mają swój dom i schronienie. Jeżeli wydaje się Wam, że są to słodkie istotki znane ze sklepowych półek z przytulankami, to grubo się mylicie. Islandzkie trolle to bestie, które żywią się strachem, cierpieniem, krwią i ciałem swoich ofiar. Nie mają litości i folgują jedynie sobie znanym podnietom i przyjemnościom.
To właśnie je Grzegorz Krzyżewski zaprosił na karty swoich opowiadań, oddając niejako cześć kulturze kraju, który obecnie zamieszkuje.

"Islandzkie historie z dreszczykiem" to trzy mini opowiadania: Pink nie zawsze znaczy różowo, Hellinum i Gulls, które łączy nie tylko miejsce akcji ale i makabryczno- przerażająca treść. Autor postarał się aby tekst ociekał krwią, a bohaterowie znaleźli się w niecodziennych, nieprzewidzianych sytuacjach i wystawił ich cierpliwość, nerwy i charakter na próbę niemożliwą do ogarnięcia ciałem i umysłem.
Szczerze przyznam, ze najmniej podobało mi się pierwsze opowiadanie. Może i było odrobinę wulgarne czy obsceniczne ale nie wywarło na mnie żadnych innych mocniejszych wrażeń. Rozgoryczona trollica poszukująca ojca dla swojego potomstwa pośród człowieczego rodu. Nie czyni tego znanym, ludzkim obyczajem ale z brutalnością godną maniaka czy psychopaty. To dobry materiał na bajkę + 18.

Drugie opowiadanie z kolei to jest całkiem niezły pomysł na film fabularny. W Hollywood powstaje ich mnóstwo i mają one swoją rzeszę wiernych fanów.
Grupa młodych ludzi przypadkiem znajduje szczelinę w ziemi a w niej wejście do jaskini. Zaintrygowani wchodzą do środka. Rozdzielają się na grupy. Szybko stają się ofiarami tajemniczej istoty, która bezlitośnie morduje ich jeden po drugim... Tekst jest brutalny, pierwotny, bezlitosny. Ze wstrętem i obrzydzeniem obserwujemy sceny rozczłonkowywania ludzkich zwłok, ich przygotowywania i gotowania, ku uciesze dziatwy oczekującej na posiłek albo niewinna zabawa ludzkim okiem niczym piłką zgrabnie odbijającą się od podłogi.

Trzecie opowiadanie to mój faworyt. Idealnie wpisał się w mój paniczny wręcz obsesyjny lęk przed wszelkimi skupiskami ptaków. Pierwszy do mojej ornitologicznej fobii przyczynił się Alfred Hitchcock  ze swoim filmem "Ptaki", a Grzegorz Krzyżewski przypomniał go i ponownie zaognił ogniwo strachu. Gulls czytałam zatem z największym przerażeniem i emocjami naprężonymi jak postronki.

Opowiadania są krótkie ale skoncentrowane i treściwe. Usatysfakcjonowały mnie również poziomem rozlanej krwi, brutalności, przerażenia i pomysłowości. Także połączenie historii, prastarych legend i współczesnej rzeczywistości ma swój urok. Zabrakło mi jedynie większego skupienia na stronie emocjonalnej. Tekst jest surowy, bezpośredni, zwięzły a opowiadania zbyt krótkie na właściwe, jak na mój gust, wystopniowanie napięcia.

Miłośnicy krótkich form zabarwionych szkarłatem krwi oraz histerii i paniki człowieka w obliczu zagrożenia z pewnością odnajdą się w stylistyce zaproponowanej przez Grzegorza Krzyżewskiego




Grzegorz Krzyżewski "Islandzkie historie z dreszczykiem"




Podsumowanie

Plusy:
- historie na granicy legend i rzeczywistości
- prosty język
- surowy, pierwotny i bezlitosny tekst
- pomysły
- efekciarstwo
- poziom rozlanej krwi, brutalności i przerażenia

Minusy:
- zwięzłość
- zbyt mało miejsca na odpowiednie wystopniowanie napięcia
- książka występuje w postaci e- booka

Jednym zdaniem:
Historie z dreszczykiem na granicy legend i rzeczywistości.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi- Grzegorzowi Krzyżewskiemu :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)



 * cytat pochodzi ze strony: http://www.proteatravel.pl/page_przewodnik_is_sagi.html
 
Czytaj dalej...

Konkurs

Kto lubi konkursy???

Świetnie. Myślę, że mam dla Was miłą wiadomość. Ogłaszam krótki i mało wymagający konkurs.

A nagrodą będzie jedna z tych książek (wybór należy do laureata konkursu):






Zadanie: 
Która książka przeczytana przez Ciebie w 2013 roku była najlepsza? Wystarczy sam tytuł.



Regulamin konkursu: 

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli i pochodzi ona z jego prywatnej biblioteczki
3. Nagrodą w konkursie jest do wyboru: "Mnisi i ja" Mary Paterson, "Niebezpieczna jej uroda" Tomasz Kuza, "Ups...No to wpadłam" Karolina Pastuszak, "Między nami" Małgorzata Tusk, "Jedenaście godzin" Paullina Simons, "Listy z wyspy zwanej niebem" Jessica Brockmole, "Przywróceni" Jason Mott lub "Tamar" Francine Rivers, "Obrońca nocy" Agnieszka Lingas- Łoniewska, "Facet z grobu obok" Katarina Mazzeti
4. Konkurs trwa od 24.01.2014 do 31.01.2014 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie:
Która książka przeczytana przez Ciebie w 2013 roku była najlepsza?, swój nick bądź imię oraz podać swój adres e- mail. 
* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź
będzie najbardziej zbliżona do mojej propozycji. 
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 05.02. 2014 r.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagrody zostaną wysłane do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu



********************
edit: Jestem zmuszona wymienić jedną nagrodę z puli. W zamian dodaję: "Obrońcę nocy" Agnieszki Lingas- Łoniewskiej i "Faceta z grobu obok" Katariny Mazzeti.










Życzę powodzenia :)


Czytaj dalej...

Nie taki diabeł straszny...

Życie nie kończy się po 40- stce, zdradzie, rozwodzie, emeryturze. Kiedy przeminie zaskoczenie, pierwsze rozczarowanie, łzy,ból, rozpacz okazuje się, że to tylko kolejny krok na drodze ku samorealizacji i kształtowaniu swojej osoby. Niespodziewanie otwierają się możliwości, które może są z początku porośnięte cierniami i pokryte wybojami, ale w dalszej perspektywie niosą radość i szczęście. Wystarczy otworzyć się na nie, zdecydować na kilka zmian i ponowne czerpać z życia to, co najlepsze.

Ada Gawron, rozwódka i matka dwóch uroczych, pełnoletnich bliźniaczek na co dzień musi się chwytać z życiem za bary. Nie jest jej łatwo, ale nie zamierza poddawać się przy byle okazji. Wspierana przez córki i przyjaciółkę zakłada niewielki, ale własny biznes. Choć przynosi on wymierne korzyści, to jednak istnieje obawa utraty wieloletniego mieszkania. Permanentna niepewność i ustawiczne naciski ze strony córek sprawia, że Ada zgadza się zamieszkać z byłą teściową, która uległa nieszczęśliwemu wypadkowi. Tylko na czas jej rekonwalescencji!!! Czy kobiety, które nie pałają do siebie sympatią, będą potrafiły żyć ze sobą pod jednym dachem?

Synowa i teściowa to temat wielu śmiesznych, ale i obraźliwych dowcipów. Faktem natomiast jest, że przyjaźń kobiet, które dzieli pokolenie a łączy mężczyzna zależy od dobrej woli z obu stron. Teściowa Ady to typowa Ślązaczka, twarda, nieprzejednana, pewna siebie i przekonana do własnych poglądów, które z reguły są niezmienne. Myślę, że to cechy wspólne społeczności, w której kultywowane są tradycje, język i kultura. Podobnie zachowują się Kaszubi. Wiem to z autopsji- wżeniłam się w rodzinę, w której celebruje się swoją odrębność. Przeszkodą w nawiązaniu przyjaznych kontaktów jest przede wszystkim nieznajomość języka, która buduje niepewność i brak wiary w siebie. W przypadku Ady i Janiny było podobnie. Trudności z porozumieniem się przynosiły zaskakujące ale i zabawne słowne pomyłki, które powinny zostać obrócone w żart, a nie stać się jedną z podwalin pod przyszłe konflikty. Janina rządziła i rządzi domem twardą ręką i nienawykła do dzielenie się swoim królestwem. Jednak wypadek, któremu uległa uczy ją pokory i zmusza ją do zastanowienia się nad własną przyszłością. Ze strachu przed swoją nieporadnością, latami kumulującymi się na karku, ale przede wszystkim samotnością dopuszcza do siebie Adę i zaczyna w niej dostrzegać człowieka godnego zaufania i przyjaźni. Czy musi dojść do tragedii aby dostrzec w kimś dobre cechy i przyjazne gesty? To bardzo smutne.

Ada to fantastyczna babka. Wychowała córki na otwarte i ciekawe życia młode kobiety. Nie zatruła ich jadem i nienawiścią do ojca i Janiny. Nie. Ona dbała o ich jak najlepsze kontakty. Dobrze wiedziała, że w rozwoju dziecka ważna jest miłość i mamy i taty i babci. Taką postawą zyskała zaufanie i silne więzi z córkami, które w tej chwili są jej największą podporą.
Ucieszyło mnie, że Ada mimo swoich obaw życia z dala od wielkiego świata, spróbowała odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Pozbawiona natrętnego wciąż pędzącego otoczenia zaczęła zauważać niuanse niecodziennej codzienności. Tam gdzie się tego nie spodziewała odnalazła przyjaźń i nowy cel, ku któremu warto podążać.

Równie ważnym, a może nawet scalającym historie Janiny i Ady jest wątek sensacyjny. W Kasztelowie grasuje przestępca, który jest solą w oku jego mieszkańców. Pod osłoną nocy niszczone są dopiero co odrestaurowane zabytki, porywane i mordowane przydomowe zwierzęta. Co lub kto tak naprawdę jest celem psychopaty?

Renata L. Górska po raz kolejny zaskoczyła mnie swoim dojrzałym piórem. Autorka otula słowami i nie wiadomo kiedy, w jednej minucie czytelnik trafia prosto w karty powieści. Już nie obserwuje życie bohaterów i ich otoczenia, ale staje się ich częścią. Język jest tak plastyczny, opisy tak sugestywne, że każdy przedmiot jest na wyciągnięcie ręki a emocje w zasięgu serca. Niemal od pierwszych słów zżyłam się z Adą i kibicowałam jej na każdym kroku ciesząc się z jej sukcesów i martwiąc porażkami. Obserwowałam jej oczami mieszkańców Kasztelowa i wyciągałam wnioski, które zaskakująco się pokrywały.

Podoba mi się z jaką wrażliwością Renata L. Górska skupia się na swoich bohaterach dopieszczając ich do ostatniej kropki w zdaniu. Postacie nie są przypadkowe, ale mają swój konkretny cel do spełnienia. To dopracowanie i niepowtarzalność jest godna podziwu. Poza tym spod pióra Pani Renaty język polski wydaje się jeszcze piękniejszy. Doceniam konsekwencję w tworzeniu dialogów z gwarą śląską, dzięki niej powieść nie tylko nabiera wyrazu ale dodaje jej to autentyczności.

"Historia kotem się toczy" to doskonałe połączenie romansu, powieści obyczajowej z lekkim ale uszczypliwym wątkiem sensacyjnym. Od samego początku intryguje, przyciąga uwagę i utrzymuje ją do zaskakującego finału.

Polecam.




Renata L. Górska "Historia kotem się toczy", Replika 2013



Podsumowanie


Plusy:
- życie nie kończy się po 40-tce, emeryturze, zdradzie, rozwodzie
- doskonały portret kobiety, która nie poddaje się przeszłośći
- połaczenie romansu, powieści obyczajowej z watkami sensacyjnymi
- plastyczny język
- sugestynw opisy
- idealnie scharakteryzowani bohaterowie
- gwara śląska
- optymistyczna
- zaskakująca
- na długo utrzymuje uwagę

Minusy:
- nie ma

Jednym zdaniem:
"Historia kotem się toczy" to książka, którą musisz poznać.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo Replika :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Prawo do życia, prawo do śmierci

Ostatnimi czasy dużo mówi się o eutanazji i prawie do godnej śmierci. W 2012 głośno było o Tony'm Nicklinsonie, który o prawo do eutanazji walczył przez blisko dwa lata. W Polsce pierwszy z takim wnioskiem zgłosił się Janusz Świtaj, który w chwili obecnej na nowo odkrył radość życia. W dyskusję włączył się również Kościół, którego radykalny sprzeciw komentuje się niemal w każdym środowisku i komórce społecznej. W tym temacie nie ma jednej dobrej odpowiedzi i są one różne w zależności od wieku, statusu, pozycji, wykształcenia, wiary i zdrowia dyskutujących osób. Jednak pytania, jakie się pojawiają, bywają do siebie bardzo podobne. Czy życie to rzeczywiście tak drogocenny skarb i dar, którego trzeba się trzymać choćby przynosiło jedynie ból i cierpienie? Czy walka ze swoim bezwładnym ciałem, którym nie można oddać żadnej emocji, mimiki, gestu jest wygraną namiastką życia, a może największą porażką naszych czasów? Czy człowiek gotowy na śmierć, pogodzony z własnym stanem, świadomy swojego wyboru może oczekiwać odpowiedniej pomocy? Kto może udzielić takiej pomocy i jakie są jej konsekwencje?
A jak odnieść się do Testamentów życia- czyli brak zgody na podłączenie do aparatur podtrzymujących życie? One jednoznacznie wskazują warunki jakie powinni spełnić lekarze w walce o zdrowie. Czy istnieją wskazania, które mogą anulować taki testament? Czy rodzina ma wpływ na zmianę jego postanowień?
Priscille Sibley podniosła w swojej powieści "Obietnica gwiezdnego pyłu" właśnie taki trudny, kontrowersyjny ale jednocześnie ważny społecznie temat: o prawo do życia i prawo do śmierci.

Matt i Elle są normalnym, zgodnym i kochającym się małżeństwem. Do pełni szczęścia brakuje im jedynie potomka. Niestety podejmowane próby kończą się poronieniem bądź przedwczesnym porodem i w konsekwencji śmiercią noworodka. Elle jest gotowa ponawiać próby aż do szczęśliwego zakończenia, ale Matt w obawie o zdrowie i życie swojej żony nie chce się na to zgodzić.
Pewnego dnia Elle ulega wypadkowi, spada z drabiny i nieszczęśliwie uderza głową w kamień. Skutki tego wydarzenia są tragiczne. Kobieta popada w stan śmierci mózgowej. Cała rodzina, a w szczególności Matt, jest zdruzgotana. Wiedzą, że Elle bała się długiego i powolnego umierania oraz podłączenia do maszyn podtrzymujących życie, dlatego zgadzają się na jej odłączenie od respiratora. Matt zmienia zdanie, kiedy okazuje się, że jego żona jest w ciąży. Wie, że dla Elle dziecko było największym pragnieniem. Z decyzją nie zgadza się matka Matta. Synowa powierzyła jej wykonawstwo swojego Testamentu życia, którego zamierza twardo się trzymać. Konflikt ten musi rozstrzygnąć sąd.

Narratorem powieści jest Matt i to jego oczami poznajemy wydarzenia rozgrywające się po wypadku Elle. Ze słów jakimi opisuje swoją żonę, jak przy niej trwa i jak walczy o wspólne dziecko od razu możemy wyczuć silną więź, która ich łączy, łączyła. To była i nadal jest głęboka, dojrzała miłość, w której oboje małżonków pozwoliło sobie wytyczyć tyle wolności, przestrzeni by realizować własne cele, marzenia i potrzeby. Nie trzymali się kurczowo utartych schematów, nie powielali kolejnych wzorów, ale zaufali instynktowi, który pomógł im zbudować mocne i trwałe podstawy małżeństwa. Nie zgadzali się jedynie w kwestii potomstwa. Elle cierpiała na zespół antyfosfolipidowy, który był przyczyną pierwszych poronień. Matt bał się o zdrowie żony podczas kolejnej ciąży, a Elle dla dziecka postawiłaby na szali własne życie. Z początku zaskakuje postępowanie Matta. Skoro sprzeciwił się kolejnej próbie spłodzenia potomka, dlaczego tak kurczowo uczepił się ciąży w martwym ciele żony? Odpowiedzi na pytania szybko odnajdziemy w licznych retrospekcjach, które ukazują losy przyjaźni potem miłości Matta I Elle. A koleje tych losów nie były łatwe. Oboje przeżyli wiele krzywd, upokorzeń i cierpień, ale ukształtowały one ich oczekiwania na przyszłość i pozwoliły ostatecznie stworzyć ten piękny, dojrzały związek. Matt we wspomnieniach i prywatnych zapiskach żony odnajduje odpowiedzi i kierunek drogi, którą zamierza podążać, wbrew wszystkim.

Członkowie rodziny Elle są ze sobą bardzo zżyci. Połączyła ich wspólna tragedia sprzed lat- śmierć Alice- matki Elle. Doskonale znają zdanie kobiety na temat sztucznie podtrzymywanego życia. Nie przypuszczałam, że bohaterowie wcześniej bardzo zdominowani, potrzebujący pomocy i ciągłego wsparcia tak mocno będą oponować i walczyć by odłączyć Elle od respiratora. Oni w ciele tej młodej kobiety widzą kogoś innego, cierpiącego i męczącego się ułomnym życiem- Alice. Nie dopuszczają do siebie myśli, że nad strachem przed powolną śmiercią może przeważyć chęć posiadania i miłość do dziecka. Trudno jest im to wytłumaczyć i zrozumieć. Przez co nie tylko Matta ale i czytelnika męczy obawa, czy ktoś może ukradkiem, po cichu, po ciemku nie wyłączy tego najważniejszego przycisku by skończyć raz na zawsze tę emocjonalną huśtawkę.

Życie bohaterów naznaczone jest wieloma emocjami, które bardzo szybko współgrają z odczuciami czytelnika. Płynnie wchodzimy w życie bohaterów i jesteśmy czynną stroną w podejmowaniu kluczowych decyzji. Retrospekcje pozwalają nam lepiej poznać i zrozumieć Elle, a każdy krok Matta zyskuje znaczenie. Historia ta jest bardzo wiarygodna, a to ze względu na medyczne wykształcenie autorki. Priscilla Sibley jest pielęgniarką na oddziale intensywnej terapii noworodków i z pewnością widziała niejeden rodzinny dramat, który doprowadzał do rozłamu tak bliskich kiedyś sobie więzów. Na szczęście książka nie jest naszpikowana medycznymi terminami dlatego tak łatwo i płynnie dała się czytać i porwać fali współczucia, empatii i cierpienia rodziny, która znalazła się w tak niecodziennej i tak trudnej do udźwignięcia sytuacji. Człowiek ma tendencję do ubarwiania codzienności, łagodzenia złych wiadomości i często zapominamy, że "rzeczywistość jest zimna, bezwzględna i zbyt często nieodwracalna." 

Zdumiało mnie jak najokrutniejsza ludzka, rodzinna tragedia szybko może stać się pożywką dla bulwarowej prasy i żądnych krwi i sensacji dziennikarzy. Dla nich nie liczy się jednostka, jej cierpienie i ból decyzji, ale jest doskonałym newsem dla rozruszania opinii publicznej i wyciągnięciu z niej własnych często materialnych bądź wizerunkowych korzyści. Zadziwiające jest również szybki podział na obozy, które np. popierają eutanazję, aborcję lub propagują akcje pro- life. Każda z tych grup na własny pożytek interpretuje wyciekające informacje. Nawet zaprzyjaźniony prawnik upominany o dyskrecji i proszony o zindywidualizowanie tego konkretnego przypadku, próbuje ugrać własne sprawy...Moralność= utopia?

Są takie historie, które obezwładniają i wyczerpują emocjonalnie, i które nie pozwalają zapomnieć o przeczytanych słowach jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. "Obietnica gwiezdnego pyłu" taka właśnie jest. Rozpatruję, roztrząsam, rozkładam na czynniki pierwsze każdą postać, każe zdarzenie, każdą śmierć, życie, pocałunek, łzę i nie potrafię jednoznacznie stwierdzić jak ja zachowałabym się na miejscu Matta, jego matki czy rodziny Elle. Czy człowiek może zastąpić innego człowieka? Czy dziecko może być pocieszycielem po stracie matki? Czy dla niepewnej ciąży można potraktować zmarłą kobietę jako swoisty inkubator? Czy z odłączenie od respiratora kobiety w ciąży automatycznie równa się aborcji? Czy płód jest odrębną jednostką i ma prawo do życia? Od jakiego momentu płód jest określany mianem człowieka? Pytania mnożą się i mnożą, a konkretnych i jednoznacznych odpowiedzi nie ma i nie będzie. Każdy sam, we własnym sumieniu musi rozliczyć rachunek życia i śmierci.





Priscille Sibley "Obietnica gwiezdnego pyłu", tł. Dominika Lewandowska, Świat Książki, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- kontrowersyjny temat
- ważny społecznie temat
- medycznie wiarygodna
- brak trudnych zwrotów medycznych i "łaciny"
- człowiek w obliczu najtrudniejszej decyzji
- retrospekcje pozwalające poznać dokładniej głównych bohaterów
- uwalnia emocje, które powracają i zmuszają do refleksji
- spójna, przemyślana, konsekwentna
- wielu mątrzycieli, którzy dodają powieści napięcia i jeszcze więcej emocji

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
"Obietnica gwiezdnego pyłu" to wzruszająca historia rodziny, którą dotknęła ogromna tragedia.


Za emocje i wzruszenia przy czytaniu książki dziękuję Pani Katarzynie reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Na co zbieram pieniądze?

"List z Powstania" Anna Klejzerowicz, wydawnictwo Filia, styczeń 2014

Kiedy wciąż czujesz przeszłość za plecami, kiedy całymi latami skrada się ona za tobą jak zamaskowany zabójca – nigdy nie odnajdziesz spokoju. Możesz tylko uparcie szukać odpowiedzi, by cię ostatecznie nie dopadła... One tak właśnie zrobiły. Ale czy wygrały z przeznaczeniem? Kto odzyska, a kto straci swoje życie? Dwie kobiety, matka i córka. Kilka pokoleń, jedna zaginiona w powstaniu łączniczka. Rodzinna legenda i obsesja. Trudno uporać się z traumą przegranego powstania, trudno przejść do porządku dziennego nad tajemnicą zaginięcia młodej kobiety. Szczególnie jeśli los od czasu do czasu skutecznie o niej przypomina. Ta powieść to panorama epoki – od czasu powstania, przez okres Polski Ludowej, transformację, aż po czasy współczesne. Historia, która każe stawić czoło najbardziej nawet niewygodnym prawdom. Fascynująca powieść o tajemnicach z przeszłości i desperackim poszukiwaniu prawdy, pomimo że rozwiązanie zagadki wydaje się przekleństwem.


"Układ nerwowy" Agnieszka Gil, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, styczeń 2014

Wydawałoby się, że Magdalena ma wszystko, czego potrzebuje: dobrze zarabiającego męża, wygodne życie, udane dziecko i dużo czasu na realizowanie swoich pasji.

Jednak trudno się tym wszystkim cieszyć, jeśli mąż jest alkoholikiem i odmawia podjęcia terapii, zapewniając, że wszystko ma pod kontrolą.
Kobieta początkowo próbuje mu wierzyć, w końcu jednak przychodzi moment, kiedy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i odważyć się poprosić o pomoc…






 "Dziennik czasu blokady" Lena Muchina, wydawnictwo Świat Książki, styczeń 2014

Dziennik Leny Muchinej z czasów blokady - od 22 maja 1941 r. do 25 maja 1942 r. - odnaleziono niedawno w archiwum petersburskim. Jest to wstrząsające świadectwo cierpień i zagłady ludności cywilnej Leningradu, skazanej na powolną śmierć głodową. Szesnastoletnia dziewczyna - wesoła uczennica, szukająca przyjaźni, zakochana w swym rówieśniku i zastanawiająca się nad wyborem przyszłego zawodu - zmienia się w przerażoną, usiłującą jedynie przetrwać istotę. Z głodu zmarły dwie najbliższe jej osoby, w tym przybrana matka. Nieśmiała i skromna Lena powierzała dziennikowi swe marzenia, zapisywała ulubione wiersze lub piosenki. Przede wszystkim jednak, dzień za dniem, rejestrowała realia blokady: bombardowania, chłód i głód, brak prądu, wody i ogrzewania, wywożenie trupów na sankach na cmentarze, przymusową, zabójczą pracę wygłodzonych i zmarzniętych mieszkańców miasta przy uprzątaniu ruin. Porażająca lektura.


 "Tam, gdzie twój dom" Iwona Żytkowiak, wydawnictwo Prószyński i s- ka, luty 2014


Losy trzech pokoleń kobiet, z których każda chciała być szczęśliwa. Ich grzechem było to, że przyszło im żyć w dwudziestym wieku.
Główna bohaterka, Róża Kannenberg, wraca po latach do rodzinnego domu, który odziedziczyła w spadku. Tutaj jej babka wprowadziła się, gdy wojska niemieckie opuszczały miasto. Tutaj na świat przyszła ona i jej bliźniacza siostra. Dom, w którym brakowało mężczyzn. I gdzie wszystko się zaczęło.
W ten sposób odsłania się przeszłość kolejnych kobiet z jej rodu. Czy Róży uda się zerwać z rodzinnym schematem i wreszcie rozpocząć nowe życie?





 "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski, wydawnictwo Filia, luty 2014


Młoda kobieta i młody mężczyzna, Orfeusz i Eurydyka. Miłość, fascynacja, pożądanie i…tajemnica. Jedna z najgorszych.
Dla wszystkich, którzy uwielbiają romantyczne historie wyciskające łzy.








 "Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele" Eva Mozes Kor, wydawnictwo Prószyński i s- ka, luty 2014

Osobista, wstrząsająca relacja, opowiadająca o niewyobrażalnych cierpieniach, determinacji i miłości w piekle na ziemi.

Eva Mozes Kor trafiła do Auschwitz w wieku zaledwie dziesięciu lat. Podczas gdy jej rodzice i dwie starsze siostry zostały zamordowane w komorach gazowych, Eva i jej bliźniaczka Miriam dołączyły do grupy dzieci przeznaczonych do badań medycznych dr. Josefa Mengele. Poddawane sadystycznym eksperymentom dzieci musiały każdego dnia walczyć o życie i wspierać się nawzajem.






A te książki dołączyły do mojej biblioteczki. Czekacie na recenzje? :)


 i 



 




Na zakończenie pochwalę się zdjęciem, które zrobiłam kilka dni temu. Przyroda oszalała!





Czytaj dalej...

Niezdrowa fascynacja?

"Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus". To powiedzenie na stałe weszło do kanonu aforyzmów określających płeć i według mnie najlepiej obrazuje różnice między nimi. Kobiety (w większości) są wrażliwe, do głosu częściej dochodzą emocje, a szczęście bliskich jest dla nich najważniejsze. Mężczyzn (w większości) charakteryzuje twarda skóra, siła, szorstkość w obyciu i byciu, a bliscy są ważni dopóki na ich miejscu nie stanie inne pragnienie, pokusa, podnieta. Właśnie taki typ mężczyzny oferuje nam Tomasz Kuza w swojej książce "Niebezpieczna jej uroda".

Krzysztof Kamiński jest samotnym ojcem czternastoletniej Kasi. Doskonale rozumie i dogaduje się z córką, co bywa powodem zazdrości ale i podziwu wielu postronnych osób. Niestety nie wszyscy mają tyle szczęścia co oni. Renata, przyjaciółka Kasi pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie dominuje brud, bieda, strach, ból i przemoc. Dziewczyna szuka schronienia w domu Kamińskich. Tam zawsze odnajduje spokój i zrozumienie. Między Renatą a Krzysztofem rozwija się niezdrowa fascynacja, która doprowadza do serii tragedii w życiu całej rodziny. Mężczyzna trafia do więzienia gdzie gehenna ostatnich tygodni nie kończy się a dopiero rozpoczyna.

Krzysztof dla pokusy, seksualnej rozkoszy, marzenia i seksualnej fantazji stawia na szali całe swoje życie. W jednej chwili zapomina o swojej córce w pogoni za mrzonkami niemożliwymi do spełnienia. Z jednej strony podziwiam tego mężczyznę za odwagę z jaką deklaruje swoje pragnienia i za determinację, z którą dąży do celu. Nie popieram jednak jego obsesji na punkcie Renaty i wiary w to, że czternastolatka może być partnerką seksualną i życiową dla dorosłego, doświadczonego mężczyzny. Kamiński nie należy do tego typu bohatera, do którego można zapałać bezgranicznym uwielbieniem. Z początku rzeczywiście budzi uśmiech na twarzy i chęć poklepania go po plecach. We współczesnym świecie rzadko który ojciec ma tak doskonałe relacje z dorastającą córką... Jednak jego zapędy i zachowania stąpające na granicy pedofilii, odbiera mu cały wcześniejszy urok, a w czytelniku budzi się bestia żądna sprawiedliwości. Kiedy Kamińskiemu wali się świat, z czystym sumieniem można kontynuować lekturę.

Pobyt Kamińskiego w zakładzie karnym, poznawanie i poddanie się wraz z nim specyficznej więziennej hierarchii oraz obojętności "klawiszy" dla trudnej codzienności osadzonych, na nowo tworzy, buduje szacunek do tej niezmiernie złożonej i zmiennej postaci. Krzysztof udowadnia, że nawet w najbardziej upodlających warunkach można pozostać człowiekiem, sobą i pozostać wiernym własnym zasadom. Bywa, że konsekwencje jakie ponosi za swoje uczynki są zbyt radykalne i surowe. Mimo to przyjmuje je z godnością i hardością jaka przystoi mężczyźnie. Żal mi jedynie jego córki, która musi wychowywać się bez czułości i opieki ojca.
Krzysztof zaimponował mi również swoją troską o los Renaty, która zaginęła z chwilą ujawnienia romansu i rozprawy sądowej. Ze wszystkich sił, uparcie i konsekwentnie próbuje rozwiązać zagadkę jej zniknięcia, a ja dopinguję mu w poszukiwaniach.

Tomasz Kuza w iście Hollywoodzki sposób komplikuje życie swoich bohaterów. Niektóre sceny i wydarzenia wydają się niemożliwe do odtworzenia w rzeczywistości, ale za to spektakularności nikt nie ma prawa im odmówić: brawurowa ucieczka z więzienia czy branie sprawiedliwości we własne ręce rodem z powieści o Muszkieterach Aleksandra Dumas.
Autor pozwolił mi wejść w typowo męski świat gdzie nie ma miejsca na sentymenty, a twarde zasady określają kierunek postępowania.

Podoba mi się styl, język, narracja powieści: prosty i nieokrzesany, idealnie pasujący do rozgrywającej się akcji. Autor niczego nie próbuje ukryć a wręcz przeciwnie ukazuje wszystko takim, jakim jest, z całym jego brudem, cierpieniem, kłamstwem, łzami zraszającymi policzki, alkoholem lanym strumieniami, przemocą . Kiedy trzeba jest kontrowersyjnie, perwersyjnie, zabawnie, romantycznie, groźnie, przejmująco...
Lekkie, zgrabne dialogi, spójność podjętych wątków oraz ich kontrowersyjność z pewnością znajdą uznanie wśród czytelników. Polecam.

Na zakończenie tylko dodam, Tomasz Kuza kończy swoją powieść w takim momencie, że oczekiwanie na kontynuację to cierpienie w czystej formie.




Tomasz Kuza "Niebezpieczna jej uroda", Novaeres 2013




Podsumowanie


Plusy:
- kontrowersyjny temat: romans mężczyzny i czternastolatki
- potencjał wykorzystany w 100%
- dynamiczna, wartka, zmienna akcja
- prosty język, który idealnie oddaje treść książki
- przemiana bohatera z przykładnego ojca w przestępcę
- doskonałe uchwycenie i przedstawienie postaci
- iście Hollywoodzkie sceny akcji
- dopadająca bohaterów ręka sprawiedliwości
- zakończenie książki w kulminacyjnym momencie- niesamowicie pobudza ciekawość

Minusy:
- nie ma!

Jednym zdaniem:
Tomasz Kuza to nazwisko należy zapamiętać.


Recenzja napisana dal serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)) 

Czytaj dalej...

Gwiazda nad gwiazdami

Dopiero co minęły święta Bożego Narodzenia. Jeszcze żywe są wspomnienia o Dzieciątku położonym w żłobie, sianku ukrytym pod obrusem, opłatku w rękach taty, szczerych życzeniach, wigilijnych potrawach, rodzinnym kolędowaniu, ukrytych pod gałęziami choinki prezentach, śmiechu dzieci. Jeżeli i Wy macie ochotę przywrócić te wesołe chwile, dobrym wspomagaczem są opowiadania Barbary Derlickiej.

Jest ich dziewięć, a wszystkie łączy zimowa pora roku- magiczna, nastrojowa, krystalicznie piękna. Razem z najmłodszymi czytelnikami poznamy historię starej, gałgankowej ozdoby choinkowej, która udowodni co tak naprawdę liczy się podczas świątecznego czasu a poniekąd i w całym życiu. Swoje przeżycia opisze także pewna leśna choinka, która głęboko skrzywdzona odzyska radość i przekona się, że dobre uczynki popłacają. Z kolei ciężko chora dziewczynka dzięki głębokiej wierze w aniołkową ochronę doświadczy cudu spełnianych marzeń. Pewien chłopiec ze swoim ulubionym dinozaurem przekonają się, że rodzice i inni dorośli skrywają w sobie małe dziecko skore do wybryków. Michaś odkryje radość z pomagania innym, a Małgosia i Krzyś odkryją prawdę o Świętym Mikołaju. W kolejnym opowiadaniu dziadek uwrażliwi dzieci na krzywdę zwierząt. Poznamy także legendę o Pepicie i kwiecie zwanym Gwiazdą Betlejemską.

Opowiadania są krótkie, proste ale poprzez wybraną tematykę wzruszają i łączą pokolenia. Słowa użyte przez Barbarę Derlicką niosą znane i ważne przesłanie, prawdy choć często zapomniane w natłoku codziennych obowiązków. Drobny gest pomocy, ciepłe spojrzenie, szczery uśmiech znaczą czasami więcej niż datek pieniężny wrzucony bez przekonania lub co gorsza z pogardą i lekceważeniem. Często umyka nam fakt, że dobre uczynki wracają w skumulowanej porcji energii dającej nam szczęście i wiarę w lepsze jutro.
Najbardziej spodobało mi się opowiadanie o Pepicie ubogiej meksykańskiej dziewczynce, która chciała dać w prezencie małemu Jezuskowi najpiękniejsze kwiaty. Nie miała pieniążków by je kupić i gorzko zapłakała. Wtedy objawił jej się Anioł i przekonał, że najbardziej liczy się dar serca a nie majątku.

"Gwiazda nad Gwiazdami" rozbudza tylko te dobre, ciepłe uczucia i emocje. Pozwala powrócić do najpiękniejszych chwil, które spędziliśmy z naszymi bliskimi i radości, która nam wtedy towarzyszyła.





Barbara Derlicka "Gwiazda nad Gwiazdami", WAM, Kraków 2013


Czytaj dalej...

Między nami?

Coraz częściej osoby znane ze świata show-biznesu czy polityki piszą i publikują książki: Danuta Wałęsa, Danuta Stenka, Maryla Rodowicz. Pragną podzielić się z czytelnikiem nie tylko swoimi wspomnieniami, spostrzeżeniami, przemyśleniami ale chcą przybliżyć swoje dokonania, obnażyć swoje słabości, uchylić rąbka prywatności, która do tej pory była jedynie ich własna.
Do tego szacownego grona dołączyła ostatnio także Pani Małgorzata Tusk, żona polskiego premiera Donalda Tuska, która wywołała wiele szumu i kontrowersji w plotkarskich portalach i prasie.
Muszę się przyznać, że sięgnęłam po tę pozycję z czystej ciekawości. Prywatnie lubię, szanuję i podziwiam Donalda Tuska. Chciałam się dowiedzieć co ma do powiedzenia jego żona, która na co dzień rzadko udziela się publicznie i raczej kryje się w cieniu swojego sławnego męża. Co się takiego stało, że postanowiła zabrać głos i to, co powiedziała wyjdzie rodzinie Tusk na dobre? Czy będzie kolejnym czynnikiem w rozgrywce politycznej- nieczystej, plotkarskiej?

Muszę pogratulować Małgorzacie Tusk odwagi i szczerości jaką odznaczyła się publikując swoją książkę "Między nami". Przyznała się nie tylko do własnych słabości, ograniczeń, niedojrzałości w pewnych kwestiach i na pewnym etapie swojego życia, ale i podzieliła się z czytelnikiem swoją depresją poporodową oraz kryzysami małżeńskimi, które w postawiły jej związek na ostrzu noża. Można by było dywagować po co i dlaczego powstała ta książka. Ja mam wrażenie, że jest ona takim ostrzeżeniem, że problemy i kłopoty są ludzkie i dotykają każdego bez względu na wiek, wykształcenie, pozycję czy status majątkowy. Nawet sławni i bogaci borykają się z trudnościami, które mogą ich przerosnąć. Ważne natomiast jest to, jak sobie radzimy z tymi problemami. Czy łatwo się poddajemy, czy decydujemy się na żmudny ale budujący proces zmian, mający na celu wyprostować zakrzywione dróżki naszego życia.

Małgorzata Tusk przyznała także jak trudną przeciwniczką do serca bliskiej osoby jest pasja, w tym przypadku polityka. To głównie przez nią, przez ciągłe poświęcanie czasu, ciągłą nieobecność mogło rozpaść się małżeństwo państwa Tusk. Z obu stron potrzeba było wiele zrozumienia i kompromisów by scalić związek i budować go trwale przez ponad trzydzieści lat. "Życie z moim mężem często przypomina ostry rajd z przeszkodami, ale ja zachowuję w tym wszystkim własną przestrzeń". I być może to właśnie takie ustępstwo i pielęgnowanie własnych zainteresowań i pasji jest najlepszą drogą do sukcesu? Pani Małgorzata znalazła swoje miejsce na ziemi i cel, w którym spełniając się jest szczęśliwa.

W "Między nami" możemy znaleźć także wiele anegdot z życia państwa Tusk: śmiesznych, smutnych, refleksyjnych. Z sentymentem powróciłam do ciężkich ale i obfitujących w zabawne sytuacje lat PRL- u, najważniejszych momentów najnowszej historii Polski, wspomnień o największym Polaku- Janie Pawle II. Z ciekawością czytałam także o zakulisowych zachowaniach znanych polityków oraz o emocjach towarzyszących kolejnym wyborom parlamentarnym i prezydenckim.
Szkoda tylko, że tak mało miejsca Pani Małgorzata poświęciła ciekawostkom z oficjalnych wizyt zagranicznych polityków i członków rodzin królewskich. To co zostało udostępnione bardzo mnie zaintrygowało i pobudziło ciekawość.
Dużym plusem natomiast jest szeroka dokumentacja fotograficzna. Zdjęcia czarno- białe i kolorowe doskonale odzwierciedlają czasy i etapy życia Pani Małgorzaty. Jeszcze lepsze wrażenie zrobiłyby te fotki, gdyby zebrano w jednym miejscu i wydrukowano na grubszym i błyszczącym papierze. Nie zawsze podobały mi się za to podpisy umieszczone pod fotografiami. Niektóre były zbyt intymne i prywatne jak na mój gust.
Dodatkowym smaczkiem dla mnie była wycieczka po Trójmieście, moich rodzinnych stronach, które dobrze znam i kocham :)

Podsumowując "Między nami" spodoba się czytelnikowi, który lubi czytać biografie i wspomnienia sprzed lat. Poszukujących tanich sensacji mogę uspokoić, nie znajdziecie tu nic co mogłoby połechtać Wasze niecne pragnienia ;)




Małgorzata Tusk "Między nami", Znak, Kraków 2013




Podsumowanie


Plusy:
- dokładna dokumentacja fotograficzna
- twarda oprawa
- niezbyt wydumana okładka
- przyjazny dla oka druk
- indeks nazwisk
- podzielona tematycznie
- odważna
- zdradza wiele z prywatności państwa Tusk
- zawiera anegdoty
- oprowadza po najważniejszych wydarzeniach Polski XX wieku
- wędrówka po Trójmieście
- ciekawostki z życia sfery politycznej Polski i poza jej granic

Minusy:
- niektóre zdjęcia ze zbyt prywatnymi dopiskami
- momentami zbyt chaotyczna

Jednym zdaniem:
Książkę "Między nami" polecam tylko tym autentycznie zainteresowanym życiem Małgorzaty Tusk.


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki Panu Pawłowi reprezentującego Księgarnię Tania Książka  oraz bloga Kochamy Książki  :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Dziennikarka kontra mafia

Czy nie masz dość swojego przewidywalnego, czasem nudnego i szaro- burego życia? Ciągłe obowiązki, zakazy, nakazy doprowadzają Cię do szału? Marzysz o życiu pełnym ekscytujących, niepowtarzalnych zdarzeń i sytuacji pełnych barw, melodii i smaków? Jesteś absolutnie pewna/y?

Marisę Alarcon Martinez, dziennikarkę i bohaterkę książki Karoliny Pastuszak "Ups... No to wpadłam!" również przytłaczała codzienna rzeczywistość. Dziewczyna aspiruje do wyzwań bardziej złożonych i wymagających, a musi zadowolić się pisaniem horoskopów w poczytnym katalońskim tygodniku "La Gente". Swoje obowiązki wykonuje na tyle błyskotliwie, że otrzymuje szansę sprawdzenia się w "prawdziwym" dziennikarstwie. Jej zadaniem jest napisanie reportażu z balu dobroczynnego w Montjuic. Marisa chce się wykazać i raz na zawsze zmienić swoje życie. W przygotowaniu jak najlepszego materiału swoją pomoc nieoczekiwanie proponuje syn gospodarza balu Agustin Carrera Rios, irytujący, bezczelny, zadufany w sobie arogant. W pogoni za sensacją Marisa staje się naocznym świadkiem morderstwa i musi natychmiast zniknąć. Agustin ponownie wyciąga pomocną dłoń. Spektakularna ucieczka, szalona, ekscytująca acz ogromnie niebezpieczna podróż po Europie nie jest już tylko kadrem z filmu, stała się rzeczywistością.

Wszystko co Marisa wie o porachunkach mafijnych, zmianach tożsamości, przechwytywania wiadomości, lokalizowaniu miejsc pobytu pochodzi z sensacyjnych filmów, które w swoim czasie bardzo ją fascynowały. Niestety to co ją spotkało diametralnie różni się od tego, co widywała w telewizorze. Dla Jasona Bourne'a czy Jamesa Bonda życie na granicy bezpieczeństwa to dziecinna igraszka, dla niej rzeczywistością nie do ogarnięcia. Szybka jazda autem, porzucanie ich, zamiana, samolot, ukryte lądowisko, nowe dokumenty, obskurne miejsca zamieszkania, pościgi, ostrzał, brak kontaktu z rodziną tak teraz wygląda jej życie. Z początku trudno jest się jej dostosować do nowych warunków, ale z każdym kolejnym dniem wchodzi w swoją nową rolę i próbuje czerpać z niej jak najwięcej wrażeń. A jest z czego. Najwięcej dostarcza ich sam Agustin. Jest tajemniczy, wymagający, drażliwy, złośliwy, impertynencki ale jednocześnie dowcipny, nieziemsko przystojny i seksowny. Bierze odpowiedzialność za życie Marisy na swoje barki i nie pozwala jej samej brać udziału w podejmowaniu kolejnych decyzji mających zagwarantować im bezpieczeństwo. Ta sytuacja wyzwala pomiędzy nimi wiele emocji i jest punktem zapalnym wielu sprzeczek. Wykazują wtedy nie lada kreatywność we wzajemnym dogryzaniu, a potem słodkim godzeniu.

W tej książce podobało mi się wszystko od okładki, poprzez pomysł i jego wykorzystanie, bohaterów po dowcip, ciętą ripostę, lekkie ale nienapuszone dialogi. Co niektórzy definiują Marisę jako naiwniaczką ponad miarę bądź płochym, głupiutkim dziewczęciem- zupełnie mi to nie przeszkadza, co więcej pasuje idealnie do tej historii. Bez tej infantylności, niedojrzałości nie rozegrałoby się wiele scen, które nadają powieści tempa i dynamizmu.
Karolina Pastuszak umiejętnie wykorzystała swoją pasję podróżowania i apetycznie sprzedała nam uroki Barcelony, Rzymu czy Anglii, chociaż poznawane w biegu i przelotnie. Lekkie pióro autorki natomiast pozwoliło na płynne przejście z poziomu czytelnika do współuczestnika przedstawianych wydarzeń.


Pani Karolina zgrabnie żongluje elementami powieści romantycznej, sensacyjnej i gangsterskiej dając czytelnikowi maksimum zabawy, rozrywki i ekscytującej, romantycznej miłości prosto z bajki.
Duża dawka humoru, wartka akcja, niebezpieczne sytuacje i gorąca relacja pomiędzy bohaterami gwarantuje udany relaks.





Karolina Pastuszak "Ups...No to wpadłam", Prozami, Warszawa 2013




Podsumowanie


Plusy:
- pomysł i wykorzystanie
- bohaterowie
- lekkie pióro
- wartka akcja
- dowcip, cięta riposta
- niebanalne dialogi
- wątki sensacyjne, gangsterskie, romansowe
- niebezpieczne sytuacje

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
"Ups...No to wpadłam" gwarantuje udany relaks.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Izabeli reprezentującej wydawnictwo Prozami :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Kocia najemniczka

"Na końcu setnego roku dwutysięcznych lat ludzie zaczną jednoczyć się w niewoli , zgotowanej przez samych siebie, wspólnie stawiając czoła wiatrom niosącym śmierć. Zaprzestaną wojen między sobą, zapomną o chorobach, które w historii pochłonęły niezliczoną liczbę istnień. Wszystko po to, by stawić czoła nowemu zagrożeniu, jakie wypełzło z głębi ziemi, zmieniając jej oblicze o sto osiemdziesiąt stopni (...) Piekło na ziemi. Nie, to ziemia zmieszała się z piekłem."

Ziemię opanowały demony, które za wszelką cenę chcą zniszczyć wszelkie ludzkie istnienie. Śmiało sobie poczynają gdyż nie mają godnego siebie przeciwnika. Do czasu. Ginko to siedemnastoletnia yokai- potomek demona i człowieka. Pod opieką Sensei uczy się kontrolowania własnych mocy i kierowania ich w potwory żerujące na ludzkiej krwi. Sensei jest nie tylko jej nauczycielką, mistrzynią i opiekunką ale również najemniczką wykorzystującą krwawe żądze swojej podopiecznej do zdobywania władzy i pieniędzy. Nikt nie przypuszczał, że siła Ginko przerasta moce Sensei. Co się wydarzy kiedy obie staną do pojedynku? Czy walka to jedyny sposób aby się usamodzielnić?

Ginko a właściwie Nicole De Vries jako mała dziewczynka została porzucona przez ojca. Mężczyzna z premedytacją zostawił ją na środku ulicy, gdzie mógł ją dopaść każdy żądny krwi demon. Na szczęście Ginko to bardzo inteligentny yokai i szybko zdała sobie sprawę z własnych mocy i bez skrupułów czyniła z nich użytek w chwili zagrożenia życia. Mordowanie czy to ludzi czy demonów nie sprawiało jej żadnych problemów, nie zawracała sobie głowy również czymś tak prozaicznym jak dylematy moralne. W ogóle nie rozpatrywała i nie rozpatruje śmierci w kwestii dobro czy zło- te słowa i ich sens nie ma dla niej żadnego znaczenia. Liczy się jedynie adrenalina zalewająca ciało w chwili śmiertelnych pojedynków.
Dopiero Sensei temperuje wybuchowy charakter Ginko i kierunkuje jej mordercze żądze wyłącznie w demony. Łączą je szorstkie więzy, przyjaźnią nie można tego nazwać z całą pewnością. Ścierają się na każdym kroku, a od Ginko bije chęć uwolnienia się spod włądzy Sensei.

Sensei jest bardzo tajemniczą bohaterką książki. Wiadome jest jedynie jej pochodzenie i status w tym przedziwnym, fantastycznym świecie. Jest silna i posiada nadnaturalne moce ale nie pała żądzą walki i zabijania. Sensei zdobywa kontrakty i rozlicza gotówkę. Więcej o Sensei możemy się dowiedzieć kiedy ta powraca w rodzinne strony, ale i tu po chwili natrafiamy na mur, zmowę milczenia i tajemnicy.

Czarnym charakterem książki, oprócz wszelkiej maści demonów, jest ojciec Ginko, Alvaro De Vries. Od lat próbuje on rozpracować budowę, strukturę, moce i umiejętności demonów. W tym celu rozkochał w sobie matkę Ginko i spłodził z nią dziecko. To dało mu materiał do pracy naukowej na długie lata. Ginko była prywatnym królikiem doświadczalnym ojca, a kiedy zaczęła być dla niego zagrożeniem, pozbył się jej bez skrupułów. Ponowne spotkanie córki z ojcem ma dość dramatyczny przebieg. Mężczyzna chce ponownie rozpocząć przerwane eksperymenty...
Alvaro nie zasługuje na miano- taty i zaufanie swojego dziecka. Całym swoim życiem i postępowaniem udowodnił swój egoizm i brak ludzkich uczuć. Przez długi czas udało mu się wykorzystywać dwie osoby, których życie powinno być dla niego najważniejsze. Teraz, mam nadzieję, przyjdzie mu za to zapłacić.

Postapokaliptyczne krajobrazy świata wykreowane przez Karolinę Michalską są surowe, nagie, ostre ale uładzone już i przystosowane przez mieszkańców nowej ziemi. Obfituje we wszelakie odmiany i mutacje demonów. Jedne są groźne, niebezpieczne, o wyglądzie prehistorycznych gadów czy smoków, inne posiadają całkiem przyjemną aparycję. Dowodem tego jest Ginko, którą od człowieka odróżniają jedynie oczy z pionowymi źrenicami, kocie uszy i ogon. Jednak niech wygląd demona nie zwiedzie Cię Drogi Czytelniku, posiada on moce i broń, z którą trudno wygrać zwykłemu śmiertelnikowi.
Scen walki jest sporo w książce i na szczęście nie opisuje ich multum fachowych nazw i określeń. Autorka postarała się o prosty i klarowny przekaz.

W odróżnieniu od innych książek w tym gatunku, w "Ginko" brakuje zdecydowanego wątku miłosnego. Owszem znajdziemy jakieś zauroczenie, poczerwieniałe ze wstydu policzki, niezgrabne wyznanie, ale romansu porywającego serce nie znajdziecie. Główna bohaterka z resztą sama przyznaje: "Miłość unika mnie jak ognia, zresztą z wzajemnością."

"Ginko. Księżycowy miesiąc" to ciekawa i dość oryginalna opowieść o dziewczynie żądnej krwi, adrenaliny, walki. Nie liczą się dla niej układy, reguły, majątek. Chce jedynie podążać za swoim instynktem co sprowadza na nią coraz to nowe przygody i niebezpieczeństwa. Chcielibyście poznać Ginko?





Karolina Michalska "Ginko. Księżycowy miesiąc", WFW, Warszawa 2013




Podsumowanie


Plusy:
- dość oryginalny pomysł
- ciekawie wykreowany świat fantasy
- różnorodni bohaterowie
- brak zdecydowanego wątku miłosnego
- wartka akcja
- podzielona narracja
- dużo walk wręcz oraz z użyciem broni tradycyjnej i magicznej
- ekscytujące pojedynki
- różnorodność demonów i ich wszelkich odmian

Minusy:
- niektóre opisy zbyt rozwlekłe, wybijające z rytmu
- momentami nużąca

Jednym zdaniem:
Wielbiciele fantasy z pewnością odnajdą się w tej książce.


Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsię, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

W buddyjskim klasztorze

Mary Paterson jest założycielką i kierowniczką działającego w Toronto Lotus Yoga Centre. Posiada certyfikat z kundalini jogi i hatha jogi, a także licencjat w dziedzinie nauk humanistycznych. Prowadzi zajęcia w różnych miejscach na całym świecie. Regularnie udziela także porad dotyczących zdrowia w magazynach internetowych. Mary jest często zapraszana przez różne firmy, aby uczyć i opowiadać o transformacyjnej mocy jogi i medytacji. Podróżowała po Indiach, a obecnie mieszka w Toronto, w Kanadzie.

Są w życiu człowieka takie sytuacje, z którymi sobie nie radzi i to bez względu na wiek, pozycję czy majątek. Czymś takim na pewno jest śmierć bliskiej osoby, a w szczególności śmierć rodzica.
Kiedy Mary straciła matkę, wiedziała, że standardowe techniki przechodzenia żałoby nie zdadzą się na nic. Wtedy ulgę i pociechę przyniosła jej medytacja i joga. Tak bardzo pochłonęła i zainspirowała ją nauka Wschodu, że podporządkowała jej całe swoje życie. Mimo to, śmierć ojca wytrąciła ją z równowagi. Zdała sobie sprawę, że jest sierotą a poczucie bezpieczeństwa jakie dawali jej rodzice, rozmyło się i wepchnęło ją w otchłań samotności, przerażenia i nieporadności. Żeby powrócić do równowagi i na nowo odnaleźć swoje miejsce na ziemi, udała się do buddyjskiego klasztoru w Plum Village, we Francji. Tam w ciągu czterdziestu dni życia w odosobnieniu wespół z mniszkami, zaczęła dostrzegać piękno w tym, co brzydkie, a we wrogach odkryła olśniewające kwiaty lotosu.

Autorka skrupulatnie dzień po dniu zapisuje swoje wrażenia i i jak wpływają na jej życie wykłady znanego i szanowanego w świecie buddyzmu, mistrza zen Thich Nhat Hanha*. Mistrz w prostych przykładach podaje jak zmienić swoje życie i dostrzec to, co do tej pory było przed nami ukryte. Każdy, kto uważnie wczyta się w słowa Mary i Thich Nhat Hanh zauważy, ze większość porad była i jest nam dobrze znana: "ciesz się, współczuj, bądź cierpliwy, bądź uważny, odpuszczaj, zwolnij, obudź się". Każda religia i filozofia pokazuje nam tę prostą drogę ku samokształtowaniu siebie, szczęściu i zrozumieniu. Zaskakuje jednak to, że mimo wiedzy, nie stosujemy się do tych zasad. A naprawdę nie trzeba wkładać w nie wiele wysiłku.

"Kiedy twój umysł jest czysty, mówisz i działasz pięknie. Kiedy twój umysł jest brzydki, twoje wypowiedzi i czyny będą źródłem wielkiego cierpienia."

"Jeżeli uderzymy w strunę, która jest zbyt słabo naciągnięta, nie wyda żadnego dźwięku. Jeżeli natomiast będzie naciągnięta zbyt mocno, pęknie."

"Wielokrotnie piłeś herbatę i nawet o tym nie wiedziałeś, ponieważ byłeś zaabsorbowany troskami...Jeżeli nie wiesz, jak pić swoją herbatę w uważny sposób i z należnym skupieniem, tak naprawdę wcale nie pijesz herbaty. Pijesz swój smutek , swój strach , swój gniew- zamykając sobie w ten sposób drogę do szczęścia."

Skupienie się na rzeczach, które w tej chwili robimy czy widzimy daje nam możliwość faktycznego dostrzeżenia tej rzeczy czy czynności. Skupienie sprawia, że mamy okazję doznać radości z bieżącej chwili. Rozproszenie uwagi zabiera całą magię cieszenia się chwilą, sobą. Mamy również możliwość zobaczyć, że to co wydaje się oczywiste nabiera całkiem innych kształtów wymiaru i znaczenia.

Razem z Mary docenimy chwile, których nie trzeba łapać w biegu. Kiedy na chwilę przystaniemy, pomilczymy dostrzeżemy to, co rozmywa nam się przed oczami w codziennym pędzie: promienie słońca skrzące się w kroplach rosy, dziecko łapiące nasiona dmuchawca, fakturę i barwę otaczającej nas przyrody, a przede wszystkim usłyszymy ciszę, w której odnajdziemy sens własnego istnienia...

Prawdą jest, że w świecie, którym rządzą dobra doczesne, materializm i pogoń za pieniądzem zaburzona zostaje nasza osobowość i cel w którym podążamy. Jak znaleźć spokój w otaczającym nas chaosie? Koniecznie zajrzyj do książki...


*Thich Nhat Hanh jest wietnamskim mnichem buddyjskim, poetą, uczonym i aktywistą na rzecz pokoju.
Podejmowane przez niego przez całe życie starania na rzecz pokoju sprawiły, że w 1967 roku Martin Luther King Jr. nominował go do Pokojowej Nagrody Nobla. Thich Nhat Hanh jest założycielem Buddyjskiego Uniwersytetu Van Hanh w Sajgonie, Młodzieżowej Szkoły Opieki Społecznej w Wietnamie oraz Zjednoczonego Kościoła Buddyjskiego we Francji. Plum Village jest klasztorem dla mnichów i mniszek, założonym przez Thich Nhat Hanha w Akwitanii, we Francji. Jest to także ośrodek praktykowania uważności dla osób świeckich. W 2012 roku była obchodzona trzynasta rocznica powstania Plum Village.
Więcej informacji o Plum Village i Thich Nhat Hanhu znajdziesz na stronie www.plumvillage.org





Mary Paterson "Mnisi i ja", tł. Maciej Lorenc, Illuminatio, Białystok 2013



Podsumowanie


Plusy:
- książka w postaci swoistego pamiętnika/poradnika
- przypomina znane ale zapomniane w pędzie życia zasady zgodne chyba z każdą religią i filozofią świata
- niesie za sobą mnóstwo nauk i życiowych mądrości wartych zapamiętania
- osobiste przekształcanie wad w zalety
- dostrzeżenie własnych niedoskonałości
- otwartość na świat i drugiego człowieka

Minusy:
- spodziewałam się dokładniejszego opisu życia mniszek, mnichów i odwiedzających ich pątników

Jednym zdaniem:
Książka idealna dla tych, którzy szukają wewnętrznego spokoju i pragną lepiej, pełniej wykorzystać swój czas na ziemi.

Ten swoisty pamiętnikoporadnik przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Agnieszce reprezentującej wydawnictwo Illuminatio :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Kosmiczna alternatywa

"Milion słońc" to kontynuacja bestsellerowej serii dla młodzieży Śmiertelna Odyseja, a zapoczątkowanej książką "W otchłani". Rozpoczęte wątki urwały się w najbardziej ciekawym i znaczącym momencie, a drugi tom kazał długo czekać złaknionemu wrażeń czytelnikowi na swoją premierę. Czy finalny produkt był warty niecierpliwego oczekiwania?

Prom kosmiczny "Błogosławiony" zmierza w kierunku Centauri- Ziemi, alternatywnej planety możliwej do zamieszkania przez człowieka. Do tej pory kapitanem i dowódcą statku był Najstarszy, dyktator znany z twardej i bezwzględnej ręki. Został obalony przez swojego następcę Starszego i od tej chwili to on zarządza losami misji. Jednak nie jest to zadanie tak łatwe i przyjemne, jak mogłoby się wydawać. Mieszkańcy "Błogosławionego" swobodnie i bez umiaru korzystają ze zwróconych przywilejów, a zwłaszcza z możliwości wyrażania własnego zdania. Podważają autorytet nowego i młodego dowódcy na każdym kroku, posuwając się miarowo w kierunku buntu. Nie rozumieją, że swoim zachowaniem skazują siebie jak i misję na niepowodzenie. Jednocześnie Starszy i Amy odkrywają pilnie strzeżony sekret poprzednich dowódców "Błogosławionego". Żeby dotrzeć do celu muszą podjąć szereg bardzo trudnych decyzji.

Starszy i Amy zwracając mieszkańcom "Błogosławionego" wolność i możliwość podejmowania własnych decyzji, nie spodziewali się tak tragicznych konsekwencji swojego kroku. Ludzkie zachowanie w obliczu swobody zaskoczyło ich: nieufność, niepewność, depresja, zbieractwo, agresja, bunt doprowadziły do tragicznych w skutkach wypadków i aktów przemocy. Tylko nieliczni zachowali zdrowy rozsądek by nie poddać się ogólnej panice i strachowi przed nieznanym, nieodgadnionym. Takim niestabilnie emocjonalnie tłumem trudno zarządzać, co z dnia na dzień doprowadza do kolejnych komplikacji na różnych sektorach odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie "Błogosławionego".

Niestety nie tylko z takimi problemami muszą zmagać się nasi bohaterowie. Ktoś zostawia Amy zakamuflowane wskazówki, które mają ją doprowadzić do niewyobrażalnie ważnego i skrywanego przez lata sekretu poprzednich dowódców "Błogosławionego". Każdy kolejny ślad odkrywa jeden z elementów przerażających puzzli. Nie tylko Amy podąża tym tropem. Jest jeszcze jeden tropiciel, który zamierza pokrzyżować plany tajemniczego sprzymierzeńca i pozostawia za sobą jedynie śmierć i zniszczenie. Wyścig z czasem w tych okolicznościach i rzeczywistości nabiera całkiem innego sensu.

Amy i Starszy to jeszcze nastolatkowie. W ciągu ostatnich wydarzeń wiele się nauczyli i doświadczyli ale czy to wystarczy? Muszą na swoje barki przyjąć ciężar decyzji i odpowiedzialność za ponad 2 000 członków załogi promu kosmicznego i misję, która ma na celu skolonizowanie Centauri- Ziemi. Czy klon utworzony z najdoskonalszych genów "wyhodowany"i wychowany na "Błogosławionym" oraz człowiek pochodzący z Sol- Ziemi poradzą sobie z tym zadaniem? Czy ich pragnienia i marzenia przeważą nad rozsądkiem?

Beth Revis konsekwentnie kontynuuje rodzaj narracji i poziom wywoływanych w czytelniku emocji. Wydarzenia opisywane z punktu widzenia Starszego i Amy dają możliwość uczestniczenia w każdym aspekcie życia i sytuacji na "Błogosławionym". Mamy równocześnie okazję obserwować ocenę wydarzeń okiem dziewczyny i chłopaka, a także rdzennego mieszkańca statku, który doskonale zna mentalność społeczeństwa czy procedury stosowane w odpowiednich sytuacjach i przyjezdnej, obcej, która z kolei zna realia życia na Ziemi, planecie nie dającej się zamknąć w żadne ramy.
Autorka umiejętnie stopniuje napięcie i szafuje tempem akcji tak aby jak najdłużej utrzymać uwagę czytelnika. W "Milionie słońc" jest miejsce na nostalgię, tęsknotę, miłość, zazdrość, niepewność, apatię, rozpacz, ból, strach, przerażenie dozowane w optymalnych dawkach.
Te emocje nabierają ważkości wraz z naporem terroru i zagrożenia. Czy "Błogosławiony" w dalszym ciągu może zapewnić swoim mieszkańcom bezpieczeństwo? Czy można czuć się bezpiecznym w metalowej puszce pośrodku kosmicznego wszechświata?

"Milion słońc" to doskonały thriller wpisujący się w obecne, modne trendy w literaturze dla młodzieży. Jest groźnie, ekstremalnie ale z naciskiem na najważniejsze wartości w życiu człowieka.

Polecam.





Beth Revis "Milion słońc", tł. Marta Kisiel- Małecka i Łukasz Małecki, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2013





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. Za egzemplarz recenzyjny bardzo, bardzo dziękuję Pani Kasi i Wydawnictwu Dolnośląskiemu :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)
Czytaj dalej...

Czas na Biblię



Nowy portal biblijny: www.czasnabiblie.pl

Idea nawiązuje do rosnącego coraz bardziej – zwłaszcza wśród młodych ludzi - zainteresowania Biblią. czasnabiblie.pl to przestrzeń dla rzetelnego i przystępnego poznania Słowa Bożego, miejsce dla dyskusji i modlitwy, ponieważ jesteśmy przekonani, że właśnie nadszedł Czas na Biblię!

Portal powstał jako odpowiedź na zachętę Jana Pawła II do rodzinnego czytania Pisma Świętego. Obejmuje różne środowiska i łączy je wokół Biblii oraz osoby i nauczania Papieża, który 27 kwietnia 2014 roku zostanie ogłoszony świętym.

Przygotujmy się na to wielkie wydarzenie, czytając w naszych domach Słowo Boże wraz komentarzami autorów, a przede wszystkim bł. Papieża.

Będzie to doskonałe wypełnienie jego życzenia i przyjęcie błogosławieństwa, którego udzielił na dwa tygodnie przed swoją śmiercią:

Z  serca błogosławię rodzinom, które wspólnie czytają słowo Boże - Jan Paweł II, 19 marca 2005 r.








Czytaj dalej...

Emocjonujące jedenaście godzin

Paullina Simons jest dobrze znana polskiemu czytelnikowi. Najsłynniejszą i najbardziej poczytną powieścią autorki jest "Jeździec miedziany", który i mnie w swoim czasie zauroczył oraz kazał spojrzeć na miłość z zupełnie innej perspektywy. Na mocy pobudzonych wrażeń sięgnęłam po kolejne książki Simons i z zaskoczenia odebrało mi mowę. Dlaczego? Twórczość autorki jest szalenie nierówna, niespójna z tendencją do okresowych zniżek formy. Raz jej książki porywają i oszałamiają a innym razem wciągają w spiralę nudy, senności, smutku, złości, żalu za zmarnowany czas. Dlatego po najnowszą powieść Paulliny Simons "Jedenaście godzin" sięgnęłam z wielką rezerwą ale ciekawością, co czeka mnie tym razem...

Didi prowadzi całkiem normalne, aby nie powiedzieć nudne życie. Jest kochającą mamą dwóch uroczych dziewczynek i uwielbianą żoną Richa. Didi nie pracuje, zajmuje się wychowaniem dzieci i oczekuje narodzin trzeciej pociechy. Jest w zaawansowanej ciąży, której zakończenie jest spodziewane w przeciągu kilku dni. Kobieta kompletuje wyprawkę do szpitala dla siebie i dziecka w pobliskim centrum handlowym, gdzie po zakupach ma zjeść lunch z mężem. Właśnie ten moment wybiera sobie młody, zdeterminowany mężczyzna. Brutalnie wkracza w życie rodziny Wood, porywa i więzi ciężarną kobietę. Kiedy Didi nie zjawia się w o określonej godzinie i miejscu, Rich rozpoczyna poszukiwania. Najpierw sam, a gdy jego działania nie przynoszą wymiernych skutków, powiadamia policję. Rozpoczyna się nierówna walka pomiędzy poszukiwanym a poszukującym, wyścig z czasem i ucieczka przed spodziewana śmiercią.

Dla każdej matki życie i bezpieczeństwo dziecka, nawet tego nienarodzonego jest najważniejsze. Na tej osi owinęła swą powieść Paullina Simons. Didi również pragnie tak rozwiązać swoją sytuację aby nie ucierpiało na tym jej maleństwo. Wszelkimi sposobami próbuje się uwolnić. Niestety nie ma zbyt wielu sił i możliwości. Ciąża jest z jednej strony gwarantem chwilowego bezpieczeństwa ale i przeszkodą w szybkim poruszaniu w przypadku ucieczki. Z początku negocjuje z porywaczem swoje uwolnienie, ale jego nieustępliwość, bezkompromisowość i taka przerażająca buta, wiara we własne poczynania, wytrąca ją z równowagi, paraliżuje i wzmaga uczucie lęku. Do tego kolejne akty przemocy, których jest świadkiem i odbiorcą łamie ostatecznie jej pewność siebie i szansę na przetrwanie. Dopiero kiedy przyszło jej stanąć ze śmiercią twarzą w twarz, odnalazła siłę by po raz ostatni zawalczyć o życie swoje i przede wszystkim swojego dziecka.
Paullina Simons doskonale uchwyciła ten moment kiedy z ofiary można przeistoczyć się w kata, kiedy ostatkiem sił można przemienić swój los, zmienić układ sił i przełożyć odważniki na szali życia.

Postać szaleńca opętanego chęcią zemsty szczególnie wzbudził moje zainteresowanie. Z pozoru zwykły człowiek, który złamany nieukojonym żalem, tragedią próbuje wziąć sprawiedliwość we własne ręce. Podejrzewałam czym spowodowane jest jego zachowanie i z początku współczułam mu. Jednak w miarę rozgrywającej się akcji poznawałam kolejne jego oblicza i to kazało mi się zastanowić nad motywami porywacza. Mnożyły się pytania, z których najważniejsze to: Do czego zdolny jest człowiek cierpiący by zagłuszyć ogniwo bólu drążące jego udręczony umysł? Rozwiązań było wiele i każde bardziej przerażające od kolejnego.

Akcja powieści jest dynamiczna co dodatkowo podkręca każdy rozdział zatytułowany kolejnymi umykającymi godzinami i minutami. Wydarzenia poznajemy z dwóch płaszczyzn czasowo- osobowo- emocjonalnych. Raz opowiada o swoich przeżyciach i odczuciach Didi, a raz Rich. To naprzemienne bombardowanie często powtarzającymi się emocjami, pozwala mimowolnie przejąć je przez czytelnika. Podczas lektury współodczuwałam z Richem lęk o życie Didi i strach Didi przed śmiercią. Pospieszałam policjantów by jak najszybciej odnajdywali kolejne wskazówki i tropy, denerwowałam się ich niekompetencją, pomyłkami, opieszałością i wygłaszanymi komentarzami czy rokowaniami. Z kolei z Didi obmyślałam kolejne możliwości i plany ucieczki oraz oczekiwałam na kolejne ruchy dziecka potwierdzające jego dobre samopoczucie i oddychałam z ulgą kiedy lekkim kopnięciem dawało znać: "Mamo, wszystko w porządku. Walcz o naszą wolność".

Nie wiem kiedy i jak zaangażowałam się w życie bohaterów, którzy stali mi się bliscy a ich los był dla mnie ważny niczym mój własny.
Przeraża mnie myśl, że zwykła nikomu nie wadząca rodzina może stać się celem ataku szaleńca, który zmieni i przenicuje całe ich życie...
Lektura "Jedenastu godzin" zajęła mi chwilę ale jej treść i przesłanie zostanie ze mną na dłużej.




Paullina Simons "Jedenaście godzin", tł. Anna Maria Nowak, Świat Książki, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- człowiek złamany tragedią
- ciężarna kobieta w obliczu śmierci
- wyścig z czasem
- pościg policyjny
- poszukiwania zakrojone na wielką skalę
- pełna emocji
- dynamiczna i zmienna akcja
- krótkie rozdziały podbijające dynamikę książki

Minusy:
- porozwijanie niektórych wątków mogłoby dodatkowo wzbogacić powieść

Jednym zdaniem:
Paullina Simons znowu w formie.


Emocje zdobyte podczas lektury książki zawdzięczam Pani Katarzynie reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :)))) Dziękuję za okazane zaufanie:)

Czytaj dalej...

Nadzieja o smaku czekolady

Maja i Marzena były przyjaciółkami, powierniczkami, pokrewnymi duszami. Poróżnił je mężczyzna, a ścieżki ich życia rozeszły się na długi czas. Marzena aby uniknąć przypadkowych spotkań, plotek, informacji odseparowała się również od wspólnych znajomych. Zaszyła się we własnych wspomnieniach i marzeniach, które nijak nie mogły się ziścić. Mija kilka lat. Przypadek a może przeznaczenie kierują kroki kobiety do renomowanej czekoladziarni. Wszystkie zmysły podpowiadają Marzenie, że wreszcie odnalazła namacalny ślad istnienia pozostawiony przez przyjaciółkę. I rzeczywiście tak jest. Spotkanie po latach, konfrontacja uczuć i wyjaśnienie spornych kwestii zmieni nie tylko spojrzenie na siebie, na przyjaźń ale całe życie.

Maja ma ogromny talent i nauczyła się go wykorzystywać. Z czekolady tworzy małe arcydzieła cieszące nie tylko kubki smakowe, podniebienie ale i oko. Dba o każdy szczegół nie tylko w swoich wyrobach ale w całym swoim otoczeniu. Talent, dobre, współczujące serce, wrażliwość, empatia to wszystko co ma, co jest jej własnością. Brak jej za to rodziny, domu, życiowej stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Zyskuje to w momencie poznania Marzeny. To ona staje się jej rodziną i oparciem. Marzena z kolei ma wszystko to, o czym marzy Maja, ale nie umie tego w pełni wykorzystać i cieszyć się tym jak należy. Pojawienie się mężczyzny, ideału obydwu kobiet, niszczy ich przyjaźń. Maja wreszcie zaczyna cieszyć się życiem, a Marzena jej tego zazdrości. Uczucie to jest silne, a podsycane latami odbiera jej wiarę w siebie i cel, ku któremu mogłaby podążać. Kobieta zatraca się w swoim bólu, w ułudzie utraconego szczęścia. W każdym mężczyźnie widzi, tego którego straciła, a w kobiecie swoją przyjaciółkę i sprawczynię całego nieszczęścia. Nie potrafi sobie także odpowiedzieć na pytanie jakie uczucia żywi do Mai: przywiązanie, miłość czy nienawiść.

Spotkanie, do którego doszło po latach ujawnia całą tęsknotę jaką odczuwały obie kobiety. Bliskość, braterstwo, porozumienie, które je łączyło nie mogło przepaść bez echa. Jednak zadawnione krzywdy i nieufność sprawia, że skradają się do siebie, próbują wybadać intencje i szczerość wypowiadanych słów. Uczą się siebie na nowo. Czy uda im się porozumieć, zbliżyć, obdarzyć zaufaniem?

Nie przepadam za książkami, w których dominują opisy. Jednak "Wyz(n/w)anie" Joanny Kotyńskiej porwało mnie bez reszty, od pierwszej literki. Autorka ma niesamowity dar operowania słowem i jest uważną obserwatorką dnia codziennego, ulotnych wydarzeń, zwykłych- niezwykłych sytuacji. Doskonale przenosi na papier uczucia i emocje dręczące duszę ludzką, a kreowane przez nią postacie bez problemu wizualizują się w wyobraźni. Skłania do głębszej zadumy, zajrzenia we własną przeszłość, doświadczenia i zmusza do poszukiwania odpowiedzi na newralgiczne pytania dotyczące naszej emocjonalności, wrażliwości, gotowości do poświęceń czy umiejętności wybaczania. Metaforycznie, melancholijnie, nostalgicznie snuje opowieść, które ściskającym dreszczem przechodzi od kręgosłupa po łopoczące z wrażenia serce. Dzięki Pani Joannie spadające krople deszczu, zapach cytrusów, smak czekolady, słone łzy, syk gaszonych świec, odgłos stukających obcasów, echo śmiechu jest tak samo żywe w wyobraźni jak w rzeczywistości.
Szczególnie urzekły mi opisy czekoladek, ich smaku i samego tworzenia- autentycznie czułam ich smak, fakturę na języku, żałując że to jedynie czarowna sieć słów, zarzucona przez Joannę Kotyńską.

Jeżeli masz ochotę na powieść pełną słów ogromnej wartości, definicji prawdziwej przyjaźni i miłości to koniecznie przeczytaj "Wyz(n/w)anie".




Joanna Kotyńska "Wyz(n/w)anie", Gliwice 2013




Podsumowanie


Plusy:
- doskonałe przeniesienie na papier uczuć i emocji dręczących ludzką duszę
- postacie łatwe do wizualizacji
- zmusza do refleksji i zadumy
- słowa, które można smakować
- opisy, które przenoszą w świat wyobraźni
- definicja prawdziwej przyjaźni i miłości
- czekoladowa
- metaforyczna, melancholijna, nostalgiczna, klimatyczna
- budzi nadzieję

Minusy:
- dostępna jedynie w formie e- booka

Jednym zdaniem:
Metaforyczna, melancholijna, nostalgiczna opowieść o prawdziwej przyjaźni.


Książkę w formie e- book'a przeczytałam dzięki uprzejmości autorki- Joanny Kotyńskiej. Dziękuję za okazane zaufanie i przemiłą korespondencję :)


Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka