Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Walka o dziecko

Katastrofy lotnicze zdarzają się rzadziej niż wypadki samochodowe. Jednak jeżeli już do niej dojdzie to jednorazowo ginie około dwustu osób: pasażerów i obsługi samolotu. Nie sposób opisać i uświadomić sobie tragedii rodzin i bliskich ofiar, którzy muszą zmagać się dramatyzmem poszukiwania i rozpoznania szczątków, pospiesznych pogrzebów, żałoby,  pozostania z pustką, dziurą ziającą w miejscu ich serca.

Katastrofa lotnicza jest również głównym tematem powieści Michela Bussi "Samolot bez niej". Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, w nocy z 22/23 grudnia 1980 r. o zbocze góry Mont Terrible  rozbija się Airbus 5403 Stambuł- Paryż. Ratownicy, którzy przybyli na miejsce tragedii, odnajdują spalony samolot, zwęglone szczątki ludzkie i trzymiesięczne niemowlę na granicy życia i śmierci. Szybka interwencja lekarzy pozwala uratować dziecko. Do szpitala, po ocaleńca zgłaszają się dwie rodziny: bogata- de Carville i biedna- Vitral. Kim jest uratowane niemowlę? Lyse- Rose czy Emilie? Dziedziczką fortuny czy wnuczką sprzedawczyni frytek? Obie rodziny bezwzględnie upierają się przy swoim zdaniu więc iście salomonową decyzję musi podjąć sąd. Jednocześnie zagadkę tę próbuje rozwikłać prywatny detektyw Credule Grand- Duc zatrudniony przez jedną z babć.

Aktorami tego dramatu są dwie pary rodziców i dziadków, którzy w jednej chwili stracili ukochanych synów, synowe i maleńkie wnuczki. Dlatego z taką zażartością walczą o ocaloną dziewczynkę. Niestety ich szanse nie są równe. Bogaci de Carville uruchamiają wszelkie znajomości i możliwości aby ziściła się ich wersja wydarzeń. Biedni Vitralowie nie chcą odpuścić, ale nie mają do dyspozycji tylu środków. Z pomocą przychodzi im przypadek i głupota przeciwnika. Batalia o dziecko jest długa i bardzo wyczerpująca emocjonalnie. Cierpią na tym dzieci, które szczęśliwie uniknęły feralnego lotu, Malvina i Marc. Szczególnie ta pierwsza została potraktowana bardzo przedmiotowo. Opuszczona, wykorzystana, kształtowana w zawiści, złości, nienawiści, poczuciu niesprawiedliwości, nie rozwija się harmonijnie, a jej psychika łamie się i ewoluuje w zatrważającym kierunku. Także sama Lylie (połączenie imion Lyse- Rose i Emilie) wzrasta w niepewności, bez poczucia przynależności, własnej tożsamości i korzeni. Czuje się zagubiona, nierozumiana, a rodzące się uczucie do brata przeraża ją.

Charakterologia postaci oddana bardzo wiernie, rzetelnie i wiarygodnie: stany psychozy- psychotyczne Malviny, makiawelistyczne zachowania rodziny de Carville, synonim- zagubienie Lylie, nieustępliwość Credule'a Grand- Duca czy niezłomność Marca. Z zapartym tchem śledziłam ich losy, udzielały się mi ich emocje, sugerowałam się ich przemyśleniami tworząc swego rodzaju symbiozę.  

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, w 1998 r, który jest teraźniejszym dla opisywanych wydarzeń i w przeszłości, którą poznajemy przy pomocy pamiętnika i osobliwego testamentu prowadzonego przez detektywa Grand- Duca. Od samego początku fabuła i kolejne wątki są bardzo tajemnicze i zawiłe, a w raz z jej postępem jeszcze bardziej się komplikują. Nic nie jest pewne w stu procentach, a pojawiające się tropy i wskazówki często wywodzą w pole. Intrygi gonią intrygę, które nie dają chwili na zaczerpnięcie oddechu. Za każdą kolejną kartką czają się skryte pragnienia, marzenia, namiętności ale też zatajane cele, strachy czy miejsca nieodporne na ból i cierpienie.

Książka dobitnie uświadamia jak ważne są świadomość własnej przeszłości i przynależności do rodziny, środowiska, społeczności. Bez tego trudno jest zbudować odpowiednie relacje międzyludzkie ale i własne marzenia, pasje, miłość, przyszłość.

Michel Bussi wskazuje jak oczekiwania, niespełnione ambicje wpływają na działania człowieka. Niektórzy godzą się z tym co przynosi los, a inni próbują nagiąć go do własnych wyobrażeń. Możemy się również przekona o tym, jak jeden, nieoczekiwany impuls, działanie pod wpływem chwili zmienia życie wielu ludzi, ich uczucia i przyszłość.

Michel Bussi doskonale wykorzystuje pragnienia i oczekiwania czytelnika , wkomponowuje się w nie i wymusza odpowiednie reakcje. "Samolot bez niej" czytałam z autentyczną ciekawością, apetytem i przejęciem.  Przygotujcie się, że myśli "Jeszcze tylko jedno zdanie" albo "Przeczytam tylko do końca rozdziału" staną się mantrą powtarzaną do ostatniej strony powieści i nie uda Ci się od niej oderwać dłużej niż na sekundę.

Fenomenalna lektura.

Ucieszyła mnie wiadomość, że sprzedano prawa do adaptacji filmowej tej książki gdyż jest warta poznania i opowiedzenia jej szerszemu gronu społeczeństwa.






Michel Bussi "Samolot bez niej", tł. Magdalena Krzyżosiak, Świat Książki, Warszawa 2014




Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :):)) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Mister D: Dorota Masłowska i pączki z hajsem (teledysk "Haj$")

W sieci pojawił się pierwszy teledysk projektu Mister D., za którym stoi znana pisarka, laureatka nagrody Nike Dorota Masłowska.


Dorota Masłowska w klipie "Haj$" Mister D
Dorota Masłowska w klipie "Haj$" Mister D


Debiutancki album "Społeczeństwo jest niemiłe" liczy 11 utworów; to łącznie nieco ponad 30 minut muzyki punkowej, hiphopowej i tanecznej. Pierwszym ujawnionym utworem projektu był "Chleb".
Teraz Dorota Masłowska zaprezentowała teledysk "Haj$", który promuje "Hardkor Disko" Krzysztofa Skoniecznego (głębokiOFF). W klipie wykorzystano fragmenty tego filmu, który na ekrany ma trafić w kwietniu.





W klipie Dorocie Masłowskiej partneruje Anja Rubik- znana na całym świecie Top Modelka. Warto obejrzeć :)


źródło: muzyka.interia.pl
Czytaj dalej...

Zakładniczki

Dom- oaza bezpieczeństwa. Bronimy do niego dostępu obcym i pilnujemy by nikt nie naruszył nietykalności domowej przestrzeni. Dom, mieszkanie, pokój to strefa intymna,  prywatna, a skażona nagłym wtargnięciem doprowadza do szeregu różnych perturbacji często zgubnych dla zdrowia psychicznego.

W taką sytuację została wplątana Lisa i jej pięcioletnia córeczka Anouk. Kobieta podczas codziennych, zwyczajnych, a nawet lekko nużących czynności domowych zauważa obcego mężczyznę. Lisa przeczuwa kłopoty, ale nie ma szansy odpowiednio zareagować. Intruz wkracza w ich intymną przestrzeń i więzi we własnym domu. Dość szybko okazuje się, że mężczyzna jest zbiegłym z więzienia niebezpiecznym i brutalnym mordercą. Czego od nich chce? Czy ocalą życie?

Równolegle poznajemy historię Senty, która budzi się ze śpiączki w miejscowym szpitalu. Od bliskich dowiaduje się, że miała wypadek samochodowy. Wjechała do kanału i o mały włos nie zakończyła w nim życia. Nie pamięta chwili wypadku, ale jednocześnie wie, że umyka jej coś bardzo istotnego. Nie daje jej to spokoju. Kiedy opuszcza szpital, sprawdza minuta po minucie okoliczności tamtego feralnego dnia.

Czy coś łączy obie kobiety? Jaki będzie finał obu historii?

Początkowo akcja i zastosowany język jest niemrawy, nieśmiały jakby Simone van der Vlugt bał się obdarzyć czytelnika zaufaniem i zagłębić go w szczegóły swojej opowieści. Zdania są proste, zdawkowe, a brutalność i burza emocji, których się oczekuje jest okrojona ze znaczących słów. Na szczęście sytuacja dość szybko się zmienia i otrzymujemy całą należną porcję przeżyć, odczuć i przemyśleń bohaterów.

Simone van der Vlugt doskonale przemyślał sylwetki swoich bohaterów. Największą uwagę skierowałam na Lisę i jej córeczkę, gdyż to one zdane na łaskę mordercy przeżywają największy dramat, a ich los jest najbardziej tragiczny. Przemiana kobiety na przestrzeni więzionych dni jest bardzo przekonująca. Autor doskonale uchwycił momenty przełomowe, kiedy z postawy oportunistycznej, gotowej do działania przechodzi w postawę wyczekującą i ugodową po postawę obojętności, poddania się biegowi wydarzeń. Jej tok myślenia, reakcje zgadzały się z moim poczuciem odpowiedzialności i wyobrażeniom poczynań w podobnej sytuacji. Lisa niejednokrotnie znalazła moment, w którym bez konsekwencji mogła opuścić dom. Nie zrobiła tego ze względu na dziecko, którego bezpieczeństwo zawsze było dla niej priorytetem. Kilkukrotne również musiała poświęcić siebie by zażegnać i odwieźć przestępcę od działań, które mogłyby narazić dziewczynkę na stres i bezpośrednie zagrożenie.

Także sytuacja Senty jest prawdopodobna. Opis trwania w śpiączce i proces wybudzania, w moim odczuciu, bardzo przekonujący. Amnezja zawężona do kilku godzin i dotycząca samego wypadku, choć nie jest niczym nowym, to tej konkretnej sytuacji daje poczucie wzmożonego napięcia,rozdrażnienia, rozchwiania i zagrożenia.

Simone van der Vlugt zastosował manewr naprzemiennej narracji. Raz uczestniczymy w życiu Lisy a raz Senty. Zabieg bardzo udany, bo pobudza ciekawość i wzmaga dramatyzm każdej ze scen. Realizm postaci, psychologiczna potyczka z makabrycznymi wydarzeniami, przymuszenie do określonych czynności i poszukiwanie dróg ucieczki oraz zaangażowanie w życie bohaterów sprawia, że powieść czyta się jednym tchem, a odłożenie jej choćby na sekundę jest trudne.

"Bezpiecznie jak w domu" to dobry thriller psychologiczny, w którym dość wnikliwie przedstawione są zależności pomiędzy katem i ofiarą, wolnością i poczuciem odpowiedzialności, niecierpliwym oczekiwaniem i  utratą nadziei.




Simone van der Vlugt "Bezpiecznie jak w domu", tł. Aleksandra Górska, Feeria, Łódź 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości mojej imienniczki Pani Aleksandry reprezentującej wydawnictwo Feeria :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Kwietniowe świeżynki czyli zapowiedzi :)

Jeszcze nie ogarnęłam swojego stosu, a już rozglądam się za nowościami :) Lubię wiedzieć co w trawie piszczy i przy okazji zaproponuję Wam kilka powieści. może znajdziecie coś dla siebie :)


Daniel Glattauer "W matni", Sonia Draga, 2.04.2014

Judith, 36-letnia singielka, prowadzi wraz z praktykantką Biancą sklep z lampami. Po wielu nieudanych związkach niezależna kobieta straciła nadzieję, że kiedykolwiek pozna „tego jedynego”. Przed Wielkanocą udaje się do supermarketu na zakupy. Tam następuje jej na piętę nieznany mężczyzna – Hannes Bergtaler. Niedługo potem odwiedza ją w sklepie i nawiązują bliższą znajomość. Szarmancki i przystojny Hannes zakochuje się bezgranicznie w Judith. 

Na każdym kroku okazuje jej swe oddanie. Znajduje też akceptację u rodziny i przyjaciół Judith, która początkowo nie dowierza własnemu szczęściu. Szybko jednak natarczywa adoracja zaczyna ją męczyć. Kobieta czuje się osaczona i przytłoczona. Postanawia zerwać z Hannesem, ale wzgardzony kochanek nie chce dać za wygraną. Życie Judith staje się koszmarem...




Janet Evanovich "Dziesięć kawałków", Fabryka Słów, 4.04.2014

Stephanie ma niebywały talent do przebywania w niewłaściwych miejscach w niewłaściwym czasie. Prosty wypad na lunch kończy się wybuchem samochodu. Łowczyni staje się celem. Taka karma. Jednak stara się znaleźć kryjówkę. Idealne jest mieszkanie Komandosa, twardego faceta, który wprowadził ją w tajniki zawodu. Groteskowy wyścig z czasem i szalonymi pomysłami wścibskiej babci Mazurowej połączony z polowaniem na pączki. Nazywam się Stephanie Plum i dżemem umazałam się nie raz, w przenośni i dosłownie. Na przykład wtedy, gdy przez przypadek spaliłam zakład pogrzebowy. To była gigantyczna plama, matka wszystkich plam. Doczekałam się za nią zdjęcia w gazecie. I teraz, gdy idę ulicą, to ludzie mnie rozpoznają.





Susan Ee "Angelfall 2", Filia, 9.04.2014

W kontynuacji bestsellerowego thrillera fantasy Angelfall niedobitki ocalałe z anielskiej apokalipsy zaczynają organizować się na gruzach cywilizacji. Grupa ludzi porywa Paige, siostrę Penryn, biorąc ją za jednego z potworów; kończy się to masakrą. Paige znika. Ludzie są przerażeni. Penryn przemierza ulice San Francisco, szukając Paige. Dlaczego miasto zupełnie opustoszało? Gdzie się podziali mieszkańcy? Poszukiwania zaprowadzą Penryn w samo centrum tajnej operacji aniołów, gdzie będzie miała okazję uchylić rąbka ich tajemnicy i zrozumieć, do jak przerażających czynów są gotowe się posunąć. Tymczasem Raffe próbuje odzyskać swoje skrzydła. Bez nich nie powróci do społeczności aniołów, ani nie zajmie należnej mu pozycji jednego z przywódców. Jakiego dokona wyboru, rozdarty między tęsknotą za skrzydłami, a pragnieniem zapewnienia Penryn ochrony?




Agnieszka Turzyniecka "Dziewczynka z balonikami", Szara Godzina, 16.04.2014

Jak to się dzieje, że dla młodej, inteligentnej i wykształconej kobiety życie traci swój urok i staje się koszmarem, z którego jedynym i upragnionym wyjściem jest śmierć? Dziewczynka z balonikami to przejmująca historia samotnej Polki mieszkającej w Niemczech, która w wyniku załamania nerwowego zostaje umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Stopniowo, dzięki chłodnej i prowadzonej z dystansem relacji poznajemy zmagania Marleny z depresją, jej walkę z samobójczymi myślami i duszną atmosferę miejsca, w którym pacjenci próbują - nie zawsze z powodzeniem - pokonać chorobę. Obok opisów szpitalnego życia bohaterka odkrywa swoją przeszłość, dramatyczne stosunki rodzinne i nieudane związki z mężczyznami. W końcu pewnego dnia pojawia się Martin. . .




Amanda Coplin "Morelowy sad", Black Publishing, 16.04.2014

Wzruszająca opowieść o bezinteresownej miłości, osadzona w niezwykłej scenerii amerykańskiego Zachodu. Mieszkający na odludziu, u stóp Gór Kaskadowych samotny mężczyzna Talmadge pielęgnuje swój owocowy sad. Jego monotonne, proste życie zmieni się, gdy do jego posiadłości trafią Della i Jane, nastoletnie dziewczyny, które uciekły od stręczyciela. Obie są w ciąży, obie nieufne, przestraszone, głodne. Talmadge postanawia otoczyć je opieką, odkrywa w sobie wielkie pokłady uczuć i empatii, a dziewczęta stopniowo nabierają do niego zaufania – czują, że odnalazły swoje miejsce na ziemi. Wkrótce jednak ktoś brutalnie zakłóci ich szczęście. Przejmująca historia o potrzebie bliskości, epicki rozmach, a zwłaszcza wspaniałe portrety głównych bohaterek zaskarbiły sobie sympatię czytelników. Książka trafiła na listę bestsellerów "New York Timesa" i została entuzjastycznie przyjęta przez krytyków.






Babtiste Bealieu "Pacjentka z sali nr 7", Amber, 29.04.2014

Pacjentka z sali numer 7 opisuje szpitalną codzienność. 7 dni i 7 nocy przeżytych przez stażystę na Oddziale Ratunkowym. Przedstawia nam 1001 przypadków nie chorób, ale życia. Narrator spotyka pacjentów z najcięższymi chorobami, ale i z wyimaginowanymi przypadłościami. Dla każdego ma opowieść wyjętą z życia innego pacjenta. Opowieść, która ma pocieszyć, nieraz rozśmieszyć, dać nadzieję i siłę do walki o życie. Jego proste, mądre zdania zapadają w serce jak najbardziej budujące aforyzmy. 

„Niewiele w życiu mam, ale mam opowieści. Spotykam ludzi w łóżkach albo na wózkach inwalidzkich, istnienia, które stawiają pytania mojemu człowieczeństwu. Nie jestem egoistą: tymi pytaniami dzielę się z innymi pacjentami. Tymi pytaniami splatam wątki ludzkich losów. . . ”Narrator kilka razy dziennie biegnie na Oddział Opieki Paliatywnej. Tam w sali numer 7 pięćdziesięciokilkuletnia kobieta czeka na syna uwięzionego na lotnisku przez wybuch wulkanu. Jej dni są policzone. Stażysta za wszelką cenę usiłuje swoimi opowieściami utrzymać ją przy życiu. Między nimi rodzi się niezwykła więź. 

Baptiste Beaulieu prześwietla szpital ze wszystkich stron. Z lekkością i humorem ukazuje despotycznych szefów, pielęgniarki o wielkich sercach, lekarzy popełniających gafy i błędy, niekończące się konsultacje i niewiarygodne spotkania z pacjentami. Z tych opowieści, łączących tragizm i komizm, pełnych szacunku, współczucia i czułości dla człowieka, buduje cały teatr ludzkiej komedii i oddaje ludziom najbardziej poniżonym przez chorobę godność i człowieczeństwo.





Tove Alsterdal "Kobiety na plaży", Akurat, 30.04.2014

„Kobiety na plaży” to wielowątkowa, osadzona w brutalnych realiach historia trzech kobiet, które mniej lub bardziej przypadkowo znalazły się w krytycznej sytuacji. Każda z nich próbuje sobie z nią jakoś radzić. Świat jest mały. To banał, lecz losy bohaterek z trzech różnych kontynentów splatają się w niebanalny sposób. Kolejny banał: życie nie jest sprawiedliwe. Nawet jeśli u Alsterdal można dopatrzyć się chwilowego triumfu sprawiedliwości (choć może chodzi jedynie o słodycz zemsty?) nic nie kończy się happy endem. To opowieść o ciemnej stronie globalizacji: przemycie uchodźców, nielegalnej imigracji i współczesnym niewolnictwie. Dzisiejsi niewolnicy to miliony ludzi ”bez papierów”, którzy pracując za darmo lub za grosze, pozbawieni wszelkich praw – stanowią napęd dla europejskiej gospodarki. „Kobiety na plaży” to również piękna opowieść o miłości, o ludzkiej solidarności, determinacji i zaangażowaniu. A wszystko to podlane sosem sensacji, napięcia, tajemnicy. Mocny, oryginalny debiut, który śmiało wykracza poza ramy powieści kryminalnej. Mary jest jedyną osobą, przeżyła ryzykowną morską przeprawę z Afryki do Europy. Wycieńczona, ranna i przerażona usiłuje dotrzeć z Tarify do Kadyksu, aby zarobić pieniądze na dom dla rodziców. Młodziutka szwedzka turystka, razem ze swoim ojcem spędza wakacje na południowym wybrzeżu Hiszpanii. Po nieudanej nocy spędzonej na plaży z chłopakiem poznanym w barze budzi się z kacem (poalkoholowym i moralnym), bez paszportu i pieniędzy. Piękny kochanek znika bez śladu, Terese zaś odkrywa w wodzie zwłoki czarnoskórego mężczyzny. W Nowym Jorku Ally Cornwall, trzydziestokilkuletnia scenografka, dowiaduje się, że jest w ciąży. Coraz bardziej dokucza jej tęsknota za mężem, który od jakiegoś czasu pracuje w Paryżu nad reportażem o współczesnym niewolnictwie. Coraz bardziej zaniepokojona milczeniem Patricka, wyrusza do Francji, aby go odnaleźć. Nie zdaje sobie sprawy, że Paryż to zaledwie pierwszy przystanek mrocznej odysei. Podążając śladami męża, dotrze do Lizbony i na południe Hiszpanii. Spotka zarówno Mary, jak i Terese. I kilkanaście innych osób. Niektóre z nich umrą tragiczną śmiercią...



Czytaj dalej...

Łamać stereotypy



"Jestem sześćdziesięciopięcioletnią rozwiedzioną, niedosypiającą felietonistką bez grosza przy duszy. Ale pragnę sławy, bogactwa i prawdziwej miłości. I mam powyżej uszu ludzi, którzy mi powtarzają, że jestem na to za stara. Wiek nie ma nic do rzeczy, gdy chodzi o marzenia."

Współczesna medycyna jest w stanie utrzymywać ludzkie ciało w dobrej formie przez coraz dłuższy czas. Nic więc dziwnego, że starsi ludzie mogą i chcą cieszyć się życiem. Marzenia nic nie kosztują, a dążenie do ich realizacji jest celem każdego z nas bez względu na wiek. Jedynym ograniczeniem są konwenanse, stereotypy i brak wyobraźni. Młodość przeminie i szybko doświadczymy ostracyzmu metrykalnego, który tak obficie stosujemy wobec naszych seniorów.

Anny Applebaum bohaterka powieści "Singielka/Seniorka" nie zgadza się na dyskryminacją jej osoby ze względu na wiek. Czuje się na siłach działać na wielu frontach współczesnego życia. Chce pracować, spełniać marzenia i kochać. Anny jest felietonistką w gazecie "San Francisco Times", gdzie pisze o życiu dojrzałych. Z dnia na dzień może stracić pracę, gdyż spada sprzedaż tygodnika. Jedynym ratunkiem jest stworzenie śmiałych, niebanalnych tekstów. Po jednej z nieudanych randek postanawia opisać swoje doświadczenia w tym temacie. Tak powstaje: Kronika viagry- cykl o miłości po sześćdziesiątce, który staje się hitem.

Powieść Barbary Rose Brooker jest manifestem osób starszych przed odsuwaniem ich od aktywnego życia. Tematyka ta jest ważna i priorytetowa także w prywatnym życiu autorki. Barbara Rose Brooker była pomysłodawczynią pierwszego w historii Marszu Seniorów, który miał stanowić protest przeciwko dyskryminacji osób starszych. Uciechy życia nie są zarezerwowane i nie są przypisane do wieku.

Bohaterka książki jest sympatyczną panią, która w metryce ma wpisane sześćdziesiątpięć lat ale tak de facto jest kobietą bez wieku. Każda czytelniczka może się z nią identyfikować gdyż jej dążenie do spełnienia w życiu uczuciowym i realizacji marzeń jest tak realna, tak namacalna, że bliska wielu z nas. Potrzeba miłości, bliskiej osoby jest ważna na każdym etapie życia. Nikt nie chce samotnie podążać przez życie. I w tym miejscu dochodzimy do wątku romansowego :) Kolejne randki Anny udowadniają, że mężczyźni nie dojrzewają z wiekiem, a wręcz przeciwnie. Sylwetki postaci męskich możemy określić jako ponadczasowe ale i stereotypowe. Mężczyźni w powieści są egoistyczni, gotowi do spełniania własnych ambicji i do czerpania jedynie własnej satysfakcji. Nie interesują ich stałe związki. Wystarczą im okazjonalne spotkania zakończone w sypialni. "Większość tych sześćdzisięcioparolatków, nawet inteligentnych, szuka marzeń z młodości, czegoś co przegapili w życiu. Jadą do Brazylii, żeby zrobić sobie lifting, kupują nowe samochody i chcą się umawiać z dwudziestopięcioletnimi szwedzkimi pokojówkami. Viagra ich rozzuchwaliła." 

Lekturę "Singielki/Seniorki" rozpoczynałam z ogromnym dystansem, który zmniejszał się z każdą przeczytaną stroną. Z rozbawieniem przyglądałam się zmaganiom bohaterów, zżyłam się z nimi, polubiłam i zrozumiałam ich punkt widzenia. Chciałabym w dojrzałym wieku mieć tyle pasji, marzeń i sił w ich spełnianiu, jak Anny.




Barbara Rose Brooker "Singielka/Seniorka", Nasza Księgarnia, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :))) Pani Kasi i wydawnictwu Nasza Księgarnia bardzo dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :))



Czytaj dalej...

Wspomnienia alkoholiczki

Choroba alkoholowa może dotknąć każdego bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, status społeczny. Jest bardzo podstępna i zanim można ją rozpoznać, sieje spustoszenie w całym organizmie.

"To właśnie wódka daje złudne odprężenie, poczucie własnej wartości, zabija poczucie samotności. Lecisz na skrzydłach, jeszcze nie dając sobie sprawy z tego, że te skrzydła są kurze, podcięte, i że w którymś momencie wylądujesz twarzą prosto w kałuży; jeszcze udowadniasz sobie, a jakże, że panujesz nad sytuacją, że wszystko potrafisz, że to tylko dla animuszu, że jeżeli chcesz, to w każdej chwili możesz przestać pić."

Książka "Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką" jest prawdziwą historią z życia pewnej czterdziestokilkulatki. Powstała ku przestrodze i pociesze ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy kiedy kończy się zabawa, a zaczyna walka o życie. Sama autorka mówi: "Piszę tę książkę nie po to, żeby dawać rady, ale po to, żeby pokazać na własnym przykładzie, jak gorzkie i bolesne może być niezrozumienie problemu alkoholizmu." 

Marina urodziła się w Moskwie w rodzinie znanych i lubianych aktorów. Można by pomyśleć, że jej życie było usłane różami, mlekiem i miodem płynące. Niestety. Kiedy weźmie się pod lupę ustrój panujący w Rosji w latach pięćdziesiątych XX wieku zupełnie zmienia się perspektywa i losy małej Mariny. Komunistyczny reżim od urodzenia dziewczynki kształtuje niezdrowe zachowania, które w przyszłości staną się piętnem i początkiem jednej z najpodstępniejszych chorób cywilizacyjnych ludzkości. Na przykładzie życia Mariny można domniemywać, że alkoholizm czyha na odpowiednie warunki psychiczno- uczuciowe by uderzyć z mocą zwalającą z nóg. "Samotność, brak domu, zagubienie, niewiara w dorosłych, których świat przestał być przylądkiem dobrej nadziei (...) Korzenie mojego zapijaczonego życia tkwią w środowisku, a moim środowiskiem były takie jak ja dzieci, samotne, zagubione, nie mogące mieć własnego zdania, nie mające rodziców na co dzień. Z niewykształconym poczuciem własnej wartości i godności, z rozchwianym systemem emocjonalnym i, co najważniejsze, z brakiem jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa."

Wspomnienia Mariny są spisane w sposób bardzo chaotyczny, momentami trudno się połapać w chronologii wydarzeń. Podział bohaterki na dwie osoby- Kaśkę i Marinę, też z początku stwarza wiele problemów, co utrudnia płynną lekturę ze zrozumieniem. Jednak kiedy przyzwyczaimy się do tej specyficznej narracji, możemy dostrzec ogrom zniszczeń jakie alkohol czyni nie tylko w organizmie kobiety, ale całym jej życiu. Marina jest pijaczką z wielkim bagażem złych doświadczeń, które budzą w czytelniku wiele emocji. Życie w komunistycznej Rosji było bardzo trudne, dla każdego, a Marinie i innym podobnym jej dzieciom złamały przyszłość. Kaśka nie pije, ale na każdym kroku upominają się o nią błędy przeszłości. Nie potrafi racjonalnie spojrzeć na swoje życie i pakować się w mocno kontrowersyjne historie. Na własne życzenie wkracza w rozchwiane emocjonalnie przyjaźnie, które mogą doprowadzić no nawrotu choroby. Nie rozumiałam i nie rozumiem do tej pory jej uporu w podtrzymywaniu tych trudnych relacji. Jakby na siłę chciała sobie udowodnić, że nie zasługuje na spokój i szczęście.

"Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką" to ostrzeżenie. Przeczytaj pomyśl zanim sięgniesz po kolejnego drinka.


"Myślę, że dom w życiu dziecka jest recepturą na życie, daje wzorce zachowań, uczy postępowania w różnych sytuacjach, kształtuje charakter i osobowość"





Marina Rowan "Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką", wyd. II, Media Rodzina, Poznań 2014




Recenzja napisana dla księgarni Tania Książka, a Panu Pawłowi serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))



Czytaj dalej...

Mariska

Chociaż tego nie lubię, to zacznę recenzję "Mariski z węgierskiej puszty" od przedstawienia jej autorki. Krótka nota biograficzna przedstawia kobietę niezwykłą o silnym harcie ducha. Maria Consilia Lakotta żyła w latach 1920- 1998. Urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych ze sobą skroniami, z których jedno zmarło po kilku godzinach, a drugie poświęcono Matce Dobrej Rady- Mater Boni Consilii. Dotknięta paraliżem lewej strony twarzy wychowywała się w kochającej rodzinie. W wieku dziesięciu lat, stale ukazując tylko prawą stronę twarzy, recytowała własne wiersze przy akompaniamencie fortepianu oraz cytry. Wrodzone zdolności i pilność pozwoliły jej stać się poczytną pisarką. Po 1945 roku wydawnictwa zaczęły publikować jej teksty. W swoich powieściach ożywiła postaci z kart Pisma Świętego oraz z historii Kościoła, a także ukazała, jak ludzie wierzący mogą uporać się z trudami własnej egzystencji.

"Mariska z węgierskiej puszty" to historia rodziny Vargas na tle burzliwej historii Węgier w latach 1910-1953. Bohaterów poznajemy w momencie kiedy uparcie i z determinacją walczą z rządcą o możliwość zwarcia małżeństwa i przejęcia skromnej gospody u brzegu Cisy. Jaros Vargas jest najlepszym koniopasem w hrabstwie, a Mariska zdolną przodowniczką. Hrabia Geza von Czolny nie chcąc tracić swoich najlepszych pracowników od trzynastu lat odmawia im sakramentu. Nie bierze jednak pod uwagę, że Mariska i Jaros mają silnego sprzymierzeńca. Juliska, córka hrabiego sprytnie wymusza zgodę na ślub. Wyprawia nowożeńcom huczne wesele na kształt tego, którego sama mieć nie będzie. Od lat jest zakochana w Gaborze, bracie Jarosa. Nie chce bez niego żyć ale jednocześnie nie potrafi porzucić dla miłości rodziny i ojczyzny. Jak potoczą się losy obu braci Vargas, pracowitej Mariski i dumnej Juliski? Odsyłam Was na strony powieści "Mariska z węgierskiej puszty".

Bohaterowie niemal od razu zapadają w serce i nie sposób przejść obojętnie obok ich problemów, przemyśleń i sposobu na życie. Mariska to prosta, bogobojna kobieta. Z pokorą znosi swój status, pochodzenie ale i ścieżki, które wyznacza jej los. Jej życie przeplata radość i tragedia. Jaros nad życie ukochał konie, przy nich zapomina gdzie i kim jest. Wyrzeka się pasji w imię miłości do żony, ale nie jest szczęśliwy. Mariska widzi to w jego przygarbionej sylwetce i smutnym uśmiechu. Wraz z wybuchem I wojny światowej staje się żołnierzem i wyrusza na front. To czego tam doświadczył zmienia go jako człowieka i męża. Michael, syn Mariski i Jarosa, od dziecka marzy o posłudze kapłańskiej. Zostaje wyświęcony w czasach kiedy służba księdza jest najtrudniejsza. Michael musi zdecydować czy działa w dobrym interesie wiernych czy komunistycznych władz. Gabor jest zdolnym skrzypkiem. Na strunach wyczarowuje muzykę, która pobudza do życia. Niespełniona miłość wymusza na nim ucieczkę. Wyrusza do Ameryki gdzie wkrótce zyskuje wielką sławę. Juliska jest zaborcza i osacza swoją miłością Garbora. Nie chce z nim wyjechać ale nie chce też wyrzekać się uczucia. Nawet kiedy układa sobie życie z kimś innym, w sercu, głęboko w duszy jest miejsce tylko dla Garbora. To uczucie piętnuje następne pokolenia hrabiowskiej rodziny. Ilonka (córka Juliski) podobnie jak matka żyje niespełnioną miłością.

Consilia Maria Lakotta z wprawą ujęła rozłam pomiędzy życiem i zwyczajami biedoty a hrabiostwem a także pomiędzy egzystencją na spokojnej i sielskiej wsi oraz mieście, gdzie: "ludzie są gotowi złamać każde prawo, jeśli stanie im na drodze do zaspokojenia własnych namiętności." 

Tło historyczne, w moim mniemaniu, precyzyjnie odmalowane i doskonale wyjaśnione w przypisach. Wydarzenia, które bezpośrednio dotyczą życia bohaterów, są w nie wpisane i odzwierciedlają ówczesne nastroje mieszkańców Węgier. Te, które nie mają wpływu na los rodziny Vargas są zaznaczone jedynie w ograniczonym stopniu. Jesteśmy zatem świadkami zamachu na księcia Franciszka Ferdynanda, który stał się bezpośrednią przyczyną wybuchu I wojny światowej, II wojny światowej, okupacji hitlerowskiej w końcu wkroczenie Armii Czerwonej i komunizmu.
Każdy z bohaterów inaczej postępuje w obliczu nowej rzeczywistości. Jedni szarpią się z życiem i przeżywanymi traumami, inni po cichu i nie rzucając się w oczy walczą z ustrojem i jego niesprawiedliwością. Za to Michael musi się odnaleźć w sytuacji kiedy każdy jego krok jest śledzony, a każda wypowiedź analizowana. Musi mieć też na uwadze, że każda jego decyzja nie wpływa tylko i wyłącznie na jego życie, ale na los jego bliskich. Trudno jest mu opowiedzieć się po jednej ze stron. Dopiero zdecydowana postawa matki uświadamia mu co tak naprawdę jest ważne, co się liczy.

Dużo miejsca w życiu bohaterów "Mariski z węgierskiej puszty" zajmuje religia i sprawy wiary. Mariska poddaje się woli Boga i z pokorą przyjmuje to, co zostało jej przeznaczone. Podziwiałam ją kiedy w sytuacji trudnej, traumatycznej potrafiła wziąć się w garść i żyć na przekór wszystkiemu. Takie zawierzenie Bogu w radości i smutku, to najpełniejsze przeżywanie i wyznanie wiary: "Bądź wola Twoja". Taka postawa w czasie kiedy religię i Boga chciano wytrzebić z duszy Węgra była i jest godna pochwały. Nie wszyscy potrafili żyć w zgodzie z tymi zasadami. Niektórzy podważali istnienie Boga w kontekście tragedii, jaka ich dotknęła.
"Mariska z węgierskiej puszty" to oprócz obrazów węgierskiego folkloru i elementów powieści historycznej, piękna opowieść o różnych odcieniach miłości, która nie tylko przynosi szczęście i spełnienie, ale jest także powodem cierpienia i życia bez blasku.





Consilia Maria Lakotta "Mariska z węgierskiej puszty", tł. Jacek Jurczyński, Wydawnictwo M, Kraków 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Doroty reprezentującej wydawnictwo M :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Mroczne umysły- zapowiedź

Mroczne umysły

Autor:         Alexandra Bracken
Tłumaczenie: Maria Borzobohata-Sawicka


Najbardziej niepokojąca książka od czasów Igrzysk śmierci!

Mam na imię Ruby.

Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia.

Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły.

Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.



Mroczne umysły wciągną was do swojego niebezpiecznego świata i nie wypuszczą. Nie mogłam się oderwać!
C.J. Daugherty
autorka bestsellerowej sagi Wybrani

Niepokojąco mroczna! Książka o świecie, w którym, aby przetrwać, trzeba wiedzieć, jak zafałszować rzeczywistość.
Y
iluzjonista, uczestnik programu Mam talent, yonline.pl

Porywająca, wzruszająca lektura, która trzyma w napięciu do ostatniej chwili!
Melissa Marr, autorka bestsellerów „New York Timesa”

Wciągający i przerażający dystopijny świat. Ruby to nieoczywista bohaterka – silna, a jednocześnie bezbronna – w której czytelnicy się zakochają.
„Kirkus Reviews”




Czytaj dalej...

Kot Bob i ja

"Każdego dnia dostajemy drugą szansę"

Bezdomni każdego dnia muszą walczyć o swoje przetrwanie. Poszukują spokojnego kąta, ciepłego posiłku, zajęcia na dłużące się dni i sposobu zdobywania pieniędzy na własne wydatki. Te  zmagania wydają nam się takie odległe, niemożliwe do spełnienia się. Niestety nigdy nie wiadomo, kiedy taka sytuacja może stać się również naszym udziałem. Łatwo zasilić szeregi miejskich kloszardów. Konsumpcyjny styl życia, utrata pracy,  nałogi czy niemożność spłaty zadłużenia dotyka każdego dnia tak wielu ludzi. Powrót zaś do beztroskiego i uporządkowanego życia jest o wiele trudniejszy acz n ie niemożliwy...

James Bowen mieszka w Londynie. Jest bezdomny, ale ma stały i ciepły kąt do spania przyznany mu przez opiekę społeczną oraz zarabia na swoje skromne utrzymanie graniem na ulicy.  Pewnego dnia na klatce schodowej znajduje rudego kota o nędznej i wyliniałej aparycji. Wzrusza go jego bezdomny koci los i postanawia go przygarnąć. Kocur otrzymuje imię Bob, własną miskę, miłość i pieszczoty. Ten odwzajemnia się przywiązaniem, oddaniem i wiernością, ale nie tylko. Okazuje się, że tak jak James zmienił los kota, tak ten odmienił życie Jamesa.

Jeżeli uważacie, że stało się to w jakiś spektakularny sposób, to niestety, pomylicie się. Kot najzwyczajniej w świecie otworzył Jamesowi nowe horyzonty: finansowe i egzystencjalne. Mężczyzna uświadomił sobie, że każdemu człowiekowi są potrzebne mocne fundamenty, znajomość własnych korzeni, możliwość ich zapuszczenia by wieść spokojne i stabilne życie. "Bob już wtedy odmienił moje życie. Dzięki niemu pozbierałem się i zacząłem żyć jak człowiek. Nie tylko uporządkował mój plan dnia i zmusił mnie do odpowiedzialności." 
Wydaje się, że te  wartości są nam przyznane z urodzenia. Dla większości tak. Są jednak takie rodziny, w których praca i rozwój osobisty wymusza częste podróżowanie. Tak było w przypadku Jamesa. Jego rodzice rozwiedli się, a matka z chęci stworzenia synowi bezpiecznej przyszłości przeprowadzała się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu lepszych zarobków. Tak to skazała Jamesa na życie w ruchu, na które nie był gotowy i które de facto utrudniły mu życie. James jako chłopiec nigdzie, w żadnym z miejsc zamieszkania nie znalazł swojego miejsca, nie umiał zawierać znajomości przez co stał się outsiderem, niezależnym ani samotnym. To wszystko doprowadziło go do nałogu narkotykowego a w konsekwencji do bezdomności.

Historia Jamesa Bowena choć ciepła i wzruszająca, to nie wydaje się być żadnym fenomenem w skali świata. Zwierzęta od dawien dawna ocieplają serca ludzi i wpływają na ich decyzje o odpowiedzialności, dojrzałości, ustatkowaniu się i zapuszczeniu korzeni. Nie znalazłam w książce nic na tyle wyjątkowego by uzasadnić jej powstanie oraz bym chciała do niej powracać.





James Bowen "Kot Bob i ja", tł. Andrzej Wajs, Nasza Księgarnia, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu DużeKa.  Pani Kasi i wydawnictwu Nasza Księgarnia dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))))




Czytaj dalej...

Pułapka spełnionych marzeń

Marzenia się spełniają, ale bywa że ich rezultaty nie są zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Marta tkwi w pułapce dobrych wyborów. Niby ma wszystko, ale paradoksalnie nie ma nic. Ma wykształcenie, którego nie wykorzystuje w pełni. Ma rodzinę, której nie docenia. Ma męża, którego nie lubi. Ma pracę, która przyprawia ją o dreszcze. Marta ma dopiero trzydzieści lat, a jest sterana życiem niczym staruszka u schyłku życia. Kilka incydentów sprawia, że jest gotowa walczyć o siebie i poczucie spełnienia. W specyficznym, ale jakże klimatycznym barze o przewrotnej nazwie "Grupa wsparcia" poznaje ludzi, którzy w sposób szczególny przysłużą się w odkrywaniu granic własnego ja.

"Kto, jeśli nie on, i jaka praca, jeśli nie ta? Odmawiasz zatem te codzienne modły dziękczynne za to, że masz aż tak wiele i że nie wolno tego zaniedbać. Bo albo dasz radę, albo będziesz nikim."

Hmmm...Marta jest bohaterką, którą trudno było mi polubić i w sumie długo trwało żebym ją po prostu zaakceptowała. Wydaje się, że kobieta jest na "nie" z całym światem. No ok, mąż rzeczywiście dziwny, praca też mało ambitna, ale stosunki, relacje rodzinne mogłaby podtrzymywać. Tym bardziej, że rodzice i rodzeństwo wydaje się być bardzo sympatyczne. Przynajmniej tak to wywnioskowałam z tekstu. Marta jest dorosła, dojrzała do podejmowania decyzji, ale boi się zmian, ryzyka. Tkwi w martwym punkcie zdeprymowana, zniewolona, samotna. Wreszcie kiedy decyduje się na rewolucję, to działa konsekwentnie. Zmiany są radykalne i nieodwracalne.

W nowej rzeczywistości pomagają jej nowi nietypowi znajomi: barmanka z baru "Grupa wsparcia", kolekcjonerki staroci, ksiądz, gołębiarz, lalkarz, Mateusz i inni. To dzięki nim odkrywa jak ważna w życiu jest pasja, wiedza o własnych korzeniach, własna przeszłość, relacje rodzinne, poczucie własnej wartości, umiejętność wybaczania, bezinteresownego pomagania, akceptacja słabości i inności, dostrzeganie niezauważalnego, pochylenia się nad szczególikami życia. Marta odkrywa radość prostych czynności, bliskości, czułości, oddania.

Odkrywanie tych wartości, odbywało się mimochodem, niezauważalnie. Marta wchłaniała je poprzez wytwarzana przez swoich przyjaciół sprzyjającą atmosferę. Absorbowała je przez dotyk, słuch, wchłanianie, obserwowanie.

Nie wszystko w tej powieści mi się podobało. Nie rozumiem zasadności bytu kilku bohaterów. Nie wszyscy też zapadli mi w pamięć czy serce. Nie rozumiem ich postępowania, zachowania, słów, przemyśleń...Niektórzy wydają się też tacy nierzeczywiści, oderwani od realnego świata.

Styl Domańskiej jest specyficzny, metaforyczny, okraszony cytatami i odniesieniami do "wielkiej" literatury. Niespieszna akcja, powolne układanie myśli daje czas na refleksje i zadumanie nad własnym życiem i własnymi spełnionymi marzeniami. Uprzedzam lojalnie, nie wszystkim może to przypaść do gustu. Mnie pozostawiła w wielkim niedosycie. Zabrakło mi jakiegoś mocniejszego akcentu, który poruszyłby emocje, wcisnął w fotel i pozwolił zapamiętać się na dłużej.




Aleksandra Domańska "Ulica Pogodna", Świat Książki, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Katarzyny reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Skutki miłosnych potyczek

Miłość zawsze pozostawia po sobie ślad: przemyślenia...doświadczenia...konsekwencje...

Blaire nie może odnaleźć się w nowej sytuacji. Powrót do Alabamy nie był najlepszym pomysłem, a rozstanie z Rushem jest boleśniejsze niż przewidywała. Z zaskoczeniem odkrywa, że miłosne szaleństwo pozostawiło ślad...w jej ciele...ciąża...dziecko...Wie, że musi teraz podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu.

Blaire nie może już żyć w Alabamie, nie może też wrócić do Rusha. Straciła do niego zaufanie, a bez niego nie wyobraża sobie zgodnego i trwałego związku. Z drugiej strony nie będzie potrafiła w pełni pokochać innego mężczyzny.  Nie po tym co przeżyła i doświadczyła u boku Rusha. Przy zdrowych zmysłach trzymają ją przyjaciele, którzy krok po kroku wymuszają kolejne decyzje.

On również cierpi po wyjeździe Blaire. Zamyka się  w domu, w sobie i przeżywa rozstanie w samotności. Wszystkie zasady jakie do tej pory wyznawał uległy transformacji. Na nowo zbudowana hierarchia wartości umacnia go w uczuciach i w postanowieniu walki o  miłość do utraty tchu.

Ponadto Abbi Glines zastawiła na czytelnika pułapkę. Rozwiązane w "O krok za daleko" tajemnice posiadają podwójne dno. Powoduje to zdublowanie kłopotów naszych bohaterów. Muszą dodatkowo poznać i rozproszyć demony swojego dzieciństwa.

W "Spróbujmy jeszcze raz" diametralnie zmienia się sposób prowadzenia fabuły. Tym razem głównie bohaterowie mówią sami za siebie. Spodobała mi się ta zmiana. Mogłam śledzić emocje, uczucia, myśli, postanowienia, decyzje Blair i Rusha oraz konfrontować je ze sobą, oceniać, wyciągać wnioski.

Byłam ciekawa jak potoczą się losy Blaire i Rusha. Spekulowałam co może się wydarzyć i nie odbiegłam w swoich fantazjach zbyt daleko od propozycji przedstawionej przez Abbi Glines. Jednak jak na mój gust autorka przekombinowała. W pogoni za atrakcyjną fabułą za mocno poplątała ścieżki, którymi podążają młodzi kochankowie. To kluczenie odbiera wcześniej zbudowaną wiarygodność,  dojrzałość i rozwój bohaterów. Ich zachowania są teatralne, wydumane, przerysowane szczególnie w ten rytm wpisuje się postępowanie ojca Blaire. Tłumaczy swoje decyzje, chce się zrehabilitować, ale mnie wydawał się śmieszny w swoim zadufaniu. Wyraźny brak koncepcji i zatracenie potencjału.

Czuje się przymus przeczytania "Spróbujmy jeszcze raz" choćby po to by zaspokoić swoją ciekawość względem finału miłosnych rozgrywek pomiędzy Blaire i Rushem. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to tylko mało inspirująca i nieudana kontynuacja dobrze rokującej powieści.





Abbi Glines "Spróbujmy jeszcze raz", tł. Agata Żbikowska, Pascal, Bielsko- Biała 2013
Czytaj dalej...

Rodzinny galimatias

Są takie momenty w życiu kiedy szukamy pomocy nawet u osób, które nas skrzywdziły.

Dziewiętnastoletnia Blaire Wynn właśnie pochowała swoją ukochaną mamę i musiała sprzedać dom aby spłacić długi za jej leczenie. Nie ma nic oprócz kilku pamiątek i starego pikapa. Nie wie co ze sobą począć. W akcie desperacji odszukuje ojca, który dawno temu porzucił rodzinę. Ten zaprasza ją do siebie. Kiedy Blaire przyjeżdża na wskazane miejsce okazuje się, że ojciec po raz kolejny ją oszukał. Dom należy do jego pasierba- Rusha, który nie jest zachwycony pojawieniem się nieznanej siostry. Z ociąganiem i rezerwą proponuje pomoc. Nie wie, że wpuszczając dziewczynę za próg swojego domu, jego życie zmieni się na zawsze.

Blaire wygląda bardzo dziewczęco, niewinnie i naiwnie, ale potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nie tylko nie rozstaje się z rewolwerem, potrafi zrobić z niego użytek. Jest świetnym strzelcem, doskonalącym swój kunszt na twardej i wymagającej ziemi Alabamy. Zmuszona opuścić swój rodzinny dom, szuka pomocy, wsparcia u ojca. Nie chce żyć na jego rachunek. Jest przygotowana i gotowa na ciężką pracę i wyrzeczenia. Długotrwała choroba matki, ale także wcześniejsza tragiczna śmierć siostry bliźniaczki oraz porzucenie przez ojca,  zmusiła ją do szybszego dojrzewania, liczenia wyłącznie na siebie, zahartowała i osadziła twardo w realiach życia.

Zderzenie ze światem Rusha, któremu wszystko przychodzi łatwo, który o nic nie musi się martwić, bywa bolesne, zaskakujące ale i ekscytujące. Rush jest synem znanego perkusisty rockowego zespołu. Z nonszalancją korzysta z dobrodziejstw popularności ojca. Igra nie tylko z używkami, ale przede wszystkim z uczuciami innych, zwłaszcza dziewcząt. Jest znany z szybkich podbojów kończących się szybkim seksem i jeszcze szybszym porzuceniem.

Abbi Glines bazowała na dość sztampowych postaciach: naiwna dziewczyna z przedmieścia i niegrzeczny chłopiec. Większość kobiet choć raz w życiu trafiła na ten typ mężczyzny i łudziła się myślą, że potrafi zmienić postępowanie uroczego i seksownego playboya w przykładnego partnera. Osobiście nie znam pozytywnego rezultatu takiej potyczki, ale w literaturze wszystko jest możliwe.

Nie było trudno się domyśleć, że Blaire i Rusha połączy gorąca relacja. Dobrze chociaż, że autorce udało się zbudować między nimi napięcie seksualne, które pobudzało ciekawość, aż do momentu konsumpcji. Same sceny erotyczne nie wyróżniają się specjalnie w tłumie im podobnych. Nie raziły pruderią ani zbytnim wyuzdaniem, a jedyne określenie jakie mi tu pasuje to: przyzwoite. Denerwowały mnie tylko wulgaryzmy, których używali bohaterowie podczas aktów seksualnych. Na co dzień oboje wyrażali się kulturalnie więc nie rozumiem tej niekonsekwencji. No chyba, że słowa te miały mieć wydźwięk pobudzający... tym bardziej nieudany.

W treści mocno romansowej znalazło się też miejsce dla poważniejszych tematów i wartości. Trudne relacje rodzinne i ich wpływ na przyszłość dzieci. Tragedie, które zamiast cementować, rozbijają związki. Nienawiść, która determinuje przyszłe wybory i życie. Tajemnice, które mogą zniszczyć szczęście. Choć autorka nie zagłębia się w nie i nie analizuje zbyt szczegółowo, to akcentuje je dość wyraźnie i wskazuje ich wpływ na bohaterów, ich zachowania, decyzje.

Abbi Glines przejawia idealistyczny i optymistyczny stosunek do życia i miłości, które odzwierciedla w swojej powieści. Nie mam nic przeciwko temu. Jest czas by czytać trudną i wyczerpującą emocjonalne lekturę. Jest też czas na "O krok za daleko", która pozwoli odetchnąć od problemów świata realnego.




Abbi Glines "O krok za daleko", tł. Agata Żbikowska, Pascal, Bielsko- Biała 2013
Czytaj dalej...

Rodzina na zakręcie

Dora Wilk jedzie do Trójprzymierza, ale nie w celach rekreacyjnych. Ona nie ma czasu na odpoczynek. W wampirzym gnieździe Gajusza dochodzi do zaskakujących samobójstw. Krwiopijcy wychodzą na światło słoneczne. Czyżby zapomnieli, że słońce im szkodzi? Również w stadzie Olafa nie dzieje się dobrze. Ktoś ewidentnie łamie rozkazy Alfy i zwołuje wilki do niesubordynacji. Tylko Dora może przywrócić ład i porządek. Niestety nie obejdzie się bez intryg, bez ofiar, bez krwi...

Dopiero w Trójprzymierzu Dora zdaje sobie sprawę oraz analizuje swoją sytuację i swoją przynależność. "Czasem łudziłam się, że mam to za sobą, że bolesne niedopasowanie, które towarzyszyło mi między ludzka rodzina, minęło bezpowrotnie, że jestem wśród swoich, ale wygląda na to, że właściwej nie ma takich jak ja, trochę odmieńców, trochę zagadek." Dora jest wiedźmą, związaną triumwiratem z Diabłem i Aniołem, Alfą stada wilkołaków i matką- Mistrzynią dwóch wampirów. Nie umie odnaleźć się tak do końca w żadnej ze swoich magicznych postaci. Nie czuje pełnej odpowiedzialności za wilki, wampiry (oprócz swoich "synów") zupełnie jej nie pociągają, a z wiedźmiej skóry czerpie magię nie bratając się zbytnio z tą rasą. Jedynie bliskość, miłość Mirona i Joshui ma dla niej znaczenie. Ta hierarchia musi się zmienić. Widzi, że niedociągnięcia i niekonsekwencja w działaniu doprowadziła do anarchii w magicznym świecie. Samobójstwa wampirów już na pierwszy rzut oka wyglądają podejrzanie. Trzeba szybko znaleźć odpowiedzialnych za ten stan i raz na zawsze pokazać, kto tu rządzi. Nie będzie to łatwe zadanie, ale efekt zaskoczy wszystkich. Dora musi także jednoznacznie określić swoją pozycję w stadzie. A jeżeli jednocześnie przytrze nosa niektórym impertynentom, tym lepiej.

Aneta Jadowska nie odpuszcza. Wplątuje Dorę w coraz to bardziej niebezpieczne sytuacje. Dziewczyna musi wykazać się nie lada sprytem, wytrzymałością, ale i cierpliwością. Podobało mi się rozgrzebanie życia miłosnego i intymnego mojej ulubionej bohaterki. Stałość i niezachwiana pozycja Mirona i Joshui stawała się pomalutku nudna i przewidywalna. Wprowadzenie nieoczekiwanych konkurentów podgrzała atmosferę i doprowadziła do sytuacji zabawnych, rozczulających, gorących i niebezpiecznych.

W tej części heksalogii o Dorze Wilk głębiej wejdziemy w struktury wampirzego gniazda. Poznamy tajemnice jego funkcjonowania, rozszyfrujemy intrygi, przyjrzymy się ich codzienności czy podczas ważnych uroczystości. Zagadką będzie także postępowanie Eleonory, a jej słowa dają nadzieję na jeszcze bardziej zakręcone i niebezpieczne losy Dory.
Zostaną również odkryte sekrety lukoi i przeszłość Olafa.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak Baal- Książę Demonów radzi sobie z rolą swatki koniecznie zaglądnijcie do "Wszystko zostaje w rodzinie" :)))

Akcja, jak zwykle u Jadowskiej, bardzo dynamiczna. Nigdy nie wiem co czeka mnie na kolejnej stronie powieści. I to jest coś co lubię. Każda kolejna scena jest jak jajko z niespodzianką- słodka, zabawna i zaskakująca.

"Wszystko zostaje w rodzinie" to kolejny odcinek fantastycznej serii, która przebojem podbija rynek literacki i serca fanów. Aneta Jadowska ma niesamowitą wyobraźnię, doskonałe wyczucie stylu, poczucie humoru i doboru słów, które są na miarę każdego czytelnika. Z całego serca polecam.




Aneta Jadowska "Wszystko zostaje w rodzinie", Fabryka Słów, Lublin 2014




1. "Złodziej dusz"
2. "Bogowie muszą być szaleni"- moja recenzja
3. "Zwycięzca bierze wszystko"- moja recenzja
4. "Wszystko zostaje w rodzinie"




Czytaj dalej...

Co będę czytać w najbliższym czasie

Moja domowa biblioteczka rozrasta się w zastraszającym tempie. Brakuje mi półek na ich eksponowanie i biedne gnieżdżą się w kartonach :/ Najnowsze nabytki pokażą się Wam w pełnej okazałości :)



Ta grupka powieści składa się z egzemplarzy recenzenckich. Największe emocje wzbudza we mnie najnowsza Bridget Jones, choć wstępne recenzje wcale nie są pochlebne i pokrzepiające. Jednak dopóki sama jej nie przeczytam, nie mogę wygłosić żadnej opinii. Bridget Jones, Ptasi śpiew, Dama z pieskiem oraz Gdy panna Emmie była w Rosji otrzymałam od wydawnictwa Zysk i s- ka oraz serwisy DużeKa
O Ericę Spindler jestem spokojna. Jej książki są dla mnie gwarantem udanej rozrywki kryminalnej. Egzemplarz recenzyjny otrzymałam od wydawnictwa Mira.
"Hooponopono" to dla mnie duże wyzwanie. Magia, nowe wyzwania, modlitwy i zaklinania nie są moją mocną stroną :P
Od dawien dawna ciekawił mnie bardzo obraz życia Cyganów. Mam szansę bliżej poznać ich zwyczaje z pomocą "Mariski".
Wyczekana "Biała perła" i "Samolot bez niej" to najnowsze propozycje od wydawnictwa Świat Książki.
"Niegrzeczne dziewczynki z Biblii" zaciekawił mnie przewrotny tytuł i przyciągająca uwagę hipnotyzująca okładka. Tak na marginesie i w zaufaniu dodam, że bardzo spodobał mi się makijaż modelki :P
Wyboru Dory Wilk nie muszę komentować :)




Dwa kolejne zdjęcia to efekt wymianek na LC. Dziewczętom bardzo dziękuję za udane negocjacje :))))


Czytaj dalej...

Niewidzialna

"Pozbieram wszystkie, nawet najmniejsze odłamki, na które rozłupałeś mi życie i które leżą pochowane w szufladach, pod dywanem i za poduszkami, i odbuduję się. Osiągnę wszystko, co myślałam, że mogłabym w życiu osiągnąć. Będę ścigać marzenia, które snułam, dopóki mnie nie złamałeś".

Eskalacja nienawiści, przemoc domowa jest, niestety, znakiem naszych czasów. Nieumiejętność radzenia sobie z problemami, agresją, sadyzm czy nie leczone choroby psychiczne oraz społeczne przyzwolenie na brutalne zachowania w czterech ścianach doprowadzają do przerażających sytuacji. Najczęściej ofiarami przemocy domowej są kobiety, które biernie poddają się emocjonalnemu terrorowi oraz ciosom mężowskiej ręki. Codzienne psychiczne i fizyczne tortury nawarstwiają się, narastają i dojrzewają do wybuchu. Kolejnym krokiem może być ucieczka, konfrontacja albo przestępstwo.

Znana i szanowana Kathryn Brooker zabiła męża. Podczas śledztwa i procesu wychodzi na jaw wieloletnie znęcanie się psychiczne i przemoc fizyczna jakiej dopuszczał się wobec żony Mark Brooker. Ośmioletni wyrok pozbawienia wolności jest dla Kate szansą na ponowne odnalezienie siebie, zrozumienie własnych potrzeb oraz nauką snucia planów i marzeń. Jedynym minusem nowej sytuacji jest separacja z ukochanymi dziećmi, które nie chcą, nie mogą lub nie potrafią zrozumieć zachowania i czynu swojej matki.Obwiniają ją o utratę zaufania do bliskich, do ludzi, do świata. Nie kontaktują się z nią, nie odwiedzają jej w więzieniu. Nie robią tego także już po jej uwolnieniu. Kate musi poradzić sobie z ogromną falą tęsknoty i żalu.

Rozstanie dla każdej matki jest wielkim wyzwaniem. Rozumiem zachowanie Kate, darowanie dzieciom swobody i pozwolenie im na podejmowanie własnych decyzji, choć mocno krzywdzących dla matki. Kobieta całe życie podporządkowała swoim pociechom. Pragnąć zachować niewinność swych dzieci i nie chcąc niszczyć wizerunku doskonałego, idealnego ojca, w tajemnicy trzymała męki i tortury jakie zadawał jej co noc. Równie mocno jak ból fizyczny odczuwała docinki i ostracyzm córki i syna. "Człowieka boli każda niemiła uwaga pod jego adresem, ale ta pochodząca od kochanej osoby boli podwójnie". Jej emocje bardzo szybko stały się również moim udziałem.

Amanda Prowse doskonale odzwierciedliła zależność pomiędzy katem a ofiarą, brutalność i obojętność, bezlitosne tortury i drżące oczekiwanie. Mark Brooker to psychopatyczna postać, której krystaliczny wizerunek był przeznaczony jedynie dla dzieci, rodziny, sąsiadów i współpracowników, żonie pokazywał swoją prawdziwą naturę, prawdziwą mroczną twarz i diaboliczną precyzję w zadawaniu cierpienia. "Wszystkie jego działania w stosunku do mnie koncentrowały się na tym, by mnie zdestabilizować, sprawić, bym stała się całkowicie zależna od niego. Chciał odciąć wszelkie inne więzy i zniszczyć moje poczucie własnej wartości. Dlatego gdy zaczął znęcać się nade mną na poważnie, już byłam ofiarą, i nie miałam wokół siebie żadnych bliskich. Nie umiałam samodzielnie podjąć decyzji – tak bardzo czułam się zdezorientowana. Nie potrafiłam odezwać się własnym głosem."
Jego śmierć była emocjonalnym katharsis i odzyskaniem wolności, choćby odbywając wyrok: " każda kara będzie dla mnie lżejsza niż to, czego zaznałam jako żona Marka. Absolutnie każda. Nie boję się kary. Już nie."

Pobyt w więzieniu uświadomił Kate jak wiele dziewcząt jest zmuszonych do życia i działania na granicy prawa z powodu niekompetencji rodziców, albo którym zabrakło odrobiny szczęścia i innego układu kart życia. Postanawia im pomóc, naprostować ich ścieżki, pokazać właściwe wartości. W małym miasteczku Pernamerin otwiera Prospect House, dom dla złamanych traumami życia dziewcząt. Początkowo doskonale radzi sobie z podopiecznymi, odnosi sukcesy. Niestety zbyt mocno angażuje się w ich życie i każde ich niepowodzenie bierze na swoje barki. Śmierć jednej z nich ostatecznie ją łamie. Nie ma już nadziei na szczęśliwe zakończenie, dotarła do ściany...

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, przed i po śmierci Marka Brooker. Jednocześnie obserwujemy wydarzenia, które doprowadzają do tragedii i jesteśmy świadkami jak Kate powstaje z popiołów własnej uległości, zobojętnienia i samotności. Cierpienie i współczucie przeplata się z mentalnym wsparciu i kibicowaniu na nowej drodze życia. To przeskakiwanie pomiędzy wydarzeniami było niemal wybawieniem, gdyż czytanie o cierpieniu Kate i eskalacja przemocy byłoby nie do wytrzymania.
Prosty styl, język, naturalność ma za zadanie koncentrację uwagi na płynący ze słów przekaz. Tylko tyle i aż tyle.

"Zła kobieta" to trudna emocjonalnie lektura. Poraża brutalnymi opisami przemocy rodzinnej, torturowania, psychicznego osaczania i czysto fizycznego bólu. Amanda Prowse doskonale prowadzi nas przez żmudną, karkołomną transformację z bezwolnej ofiary w świadomą swoich potrzeb kobietę. Dodaje otuchy, umacnia, ustawia do pionu, wzrusza, porusza i zmusza do dyskusji. Czy jesteśmy w stanie dostrzec cierpienie innych, czy łatwo zwieść nas gładkimi słowami i teatralnym, wymuszonym uśmiechem?




Amanda Prowse "Zła kobieta", tł. Katarzyna Rosłan, Wielka Litera 2013



Podsumowanie

Plusy:
- ważny społecznie temat: przemoc domowa
- nawarstwianie emocji doprowadza do przestępstwa
- akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych
- prosty styl, język, naturalność
- wzrusza, porusza, zmusza do refleksji i dyskusji
- mocny, przerażający, brutalny opis tortur i przemocy
- skoncentrowana

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Obraz kobiety- ofiary przemocy domowej.




Czytaj dalej...

Taka jak Ty

Stany Zjednoczone chciałyby uchodzić za kraj, w którym nadrzędnym prawem jest wolność jednostki, każdego człowieka. 


Niestety, w historii tego państwa znajdziemy przykłady, kiedy nagminnie były one łamane, poczynając od wywłaszczenia, wymordowania Indian, poprzez segregację rasową, po internowanie Amerykanów japońskiego pochodzenia podczas II wojny światowej. Chciałabym móc powiedzieć, że w obecnych czasach zjawisko nietolerancji nie istnieje. Niestety rasizm, nazizm i nienawiść odradza się, zatacza coraz szersze kręgi, wzbudzając niepokój wśród ludzi na całym świecie.

„Taka jak ty” Maureen Lindley dotyka naruszania, ba! łamania elementarnych praw człowieka - prawa do wolności w czasie, gdy priorytetem jest jedność narodu, w obliczu wojny.

Satomi jest córką Amerykanina i Japonki. Jej egzotyczna uroda budzi podziw, ale i ostracyzm wśród Amerykanów tak zwanej czystej krwi. Sama Satomi nie identyfikuje się ani z białą, ani z japońską społecznością małego, zaściankowego miasteczka Angelina w Kalifornii.

Atak na Pearl Harbor zmusza dziewczynę, by raz a stanowczo opowiedziała się po jednej ze stron. Jednak ani jej uroda, ani zdanie, ani wiedza nie jest ważna, gdy naród pała żądzą zemsty. W tych warunkach liczy się wyłącznie jej pochodzenie, a każda jedna kropla japońskiej krwi musi zostać bezwzględnie usunięta. Tak Satomi i jej matka Tamura trafiają do obozu dla internowanych, kryjącego się pod nazwą Manzanar. Od tej chwili mogą liczyć wyłącznie na siebie.

Satomi jest zwykłą amerykańską nastolatką, która marzy o miłości i dorosłości. Uwielbia matkę, ale nie dogaduje się z surowym ojcem. Nie zależy jej na zdobywaniu przyjaciół, gdyż otaczający ją rówieśnicy wydają się jej zbyt niedojrzali, zakłamani. I nie myli się w swoich osądach. Kiedy podczas bombardowania Pearl Harbor ginie ojciec Satomi, koledzy, sąsiedzi i mieszkańcy Angeliny zbywają to milczeniem. Aaron widziany i oceniany jedynie przez pryzmat swojego małżeństwa, nigdy nie będzie dla nich bohaterem.

Wraz z przyłączeniem się Ameryki do II wojny światowej nasila się i nakręca spirala nienawiści, której bezpośrednim odbiorcą są Amerykanie japońskiego pochodzenia. Rząd, politycy, nagłówki gazet krzyczą i namawiają do ich natychmiastowego uwięzienia, pozbycia się niewygodnego obywatela: „Wzywam do wyłapania wszystkich Japończyków w całej Ameryce, na Alasce i Hawajach i umieszczenia ich w obozach koncentracyjnych (...). Niech ich diabli! Pozbądźmy się ich jak najszybciej!”.

Do obozu Manzanar są zwożeni wszyscy, w których żyłach płynie choćby jedna kropla japońskiej krwi. Zabierane są im oszczędności, a nieruchomości sprzedawane za bezcen. Na siłę usuwani ze swoich domów trafiają w miejsce uwłaczające ludzkiej godności. Prymitywne warunki, brud, smród i marne racje żywnościowe potęgują występowanie chorób, które rozwijając się w zastraszającym tempie prowadzą do wielu epidemii. Brak podstawowych środków czystości dodatkowo pogłębia ten stan.

W tych trudnych warunkach rodzą się uczucia czyste, niewinne, doskonałe. Pierwsza prawdziwa miłość, przyjaźń, przywiązanie, odwaga. Satumi i współtowarzysze niedoli obserwując ból, cierpienie, obojętność wokół siebie pobudzają jedność i solidarność wobec niesprawiedliwości, która ich dotknęła. Jednocześnie odkrywają w swoich korzeniach siłę, która pomaga im przetrwać ten trudny okres.

Maureen Lindley idealnie odmalowała realia tamtych czasów. Nieufność i nietolerancję wobec inności, małomiasteczkowe zahamowania i ograniczenia, zazdrość o powodzenie, niepokój w obliczu wojny i eskalację nienawiści po ataku na Pearl Harbor. Autorka doskonale przedstawiła także nastawienie do Japończyków przed i po napaści na Amerykę. Jak łatwo z życzliwości przejść do poziomu jawnej wrogości, agresji i jak łatwo jest ferować wyroki, kwestionować przynależność rasową i narodową. Za każdą postacią książki kryją się emocje, które oddziałują na czytelnika i zapadają mu w pamięć.

Temat podjęty w powieści „Taka jak ty” jest rzadko spotykany, przez co staje się godny poznania, ale i propagowania, by już żaden człowiek, społeczność, mniejszość narodowa, czy etniczna nie była pozbawiona prawa do wolności, do wyrażania własnych poglądów, do życia w spokoju według własnego uznania.

„Taka jak ty” to książka o budowaniu swojej świadomości społecznej, odkrywaniu i godzeniu się z własną tożsamością oraz pięknie miłości zrodzonej w prymitywnych warunkach.




Maureen Lindley "Taka jak ty", tł. Anna Kłosiewicz, Prószyński i s- ka, Warszawa 2014



Podsumowanie

Plusy:
- obozy dla internowanych Amerykanów japońskiego pochodzenia
- deptanie elementarnych praw człowieka
- opisuje życie w prymitywnych warunkach
- dobrze scharakteryzowane i zbudowane postacie
- przemiana człowieka w obliczu wojny
- dopowiedzenie historii do końca
- emocjonalna
- wciągająca

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Ameryka depcze prawo do wolności każdego człowieka.


Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)))




Czytaj dalej...

Klątwy

Kiedy nic nam się nie udaje, wszystko wychodzi na opak i od szczęścia zawsze jest o krok, próbujemy dotrzeć do przyczyn takiego stanu rzeczy. Rozważając niesprzyjające okoliczności, rozkładając pech na czynniki pierwsze, możemy dojść do wniosku, że źródło problemów może tkwić w klątwie i celowym działaniu na naszą szkodę. Bliżej przyglądamy się wrogom, patrzymy im na ręce i... I rodzą się pytania.

Po pierwsze: Czym jest klątwa?

"Klątwa to każda forma magii służąca do wywoływania szkód- duchowych, emocjonalnych, materialnych albo fizycznych."

Po drugie: W jaki sposób potwierdzić, że rzucono na nas klątwę?

Jest na to kilka sposobów: chiromancja- czytanie z dłoni, wahadełko, karty Tarota, badanie aury.

Po trzecie: Jak zdjąć klątwę?

Można zastosować kilka prostych i skutecznych technik, które doskonale sprawdzają się w przypadku wielu typów klątw. Najbardziej efektywną metodą jest modlitwa, można użyć także odpowiednich symboli, medytacji , oczyszczania za pomocą żywiołów.

Po czwarte: Jak ochronić się przed klątwami na przyszłość?

Najlepiej trzymać się z daleka od kłopotów. Łatwo powiedzieć... Jeżeli nie ma innej możliwości trzeba uzbroić się w paranormalną tarczę za pomocą wznoszenia osłony psychicznej, zakreślanie magicznego kręgu czy zaopatrzenie się w talizmany lub amulety.

Poradnik Alexandry Chauran jest odpowiedzią na niemal każde pytanie dotyczące klątw, ich rzucania, odwoływania i zapobiegania. W sposób szczególnie szczegółowy doradza jakich metod użyć by samodzielnie pomóc sobie z przekleństwem rzuconym w gniewie przez naszych wrogów ale przeciwdziała również klątwom, które są wynikiem działania naszego własnego umysłu. "Jeśli wierzysz, że ma ci się przytrafić coś złego, twój umysł zadziała równie skutecznie, jak magia." Najłatwiej jest obronić się przed samym sobą poprzez pozytywne myśli i odganianie tych przygnębiających. Nie warto rozpamiętywać błędów i całymi nocami wyobrażać sobie negatywne scenariusze. "Magiczne prawo przyciągania i błędy poznawcze sprawiają, że negatywny monolog może natychmiast do nas przyciągnąć pecha."

Obojętnie czy klątwę na nas rzucono, czy przyciągamy ją sami należy bezwzględnie się z niej oczyścić. Alexandra Chauran w sposób prosty i przystępny przeprowadzi nas przez procedury krok po kroku, pokrzepi nadzieją i rozjaśni mrok przyszłości.



Alexandra Chauran "Czy rzucono na ciebie klątwę?", Illuminatio, Białystok 2013



Podsumowanie

Plusy:
- podzielony tematycznie
- wytłuszczone kolejne zagadnienia
- proste metody, które można wykorzystać samemu
- słowniczek
- przystępny język


Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Dla zainteresowanych tematem.

Poradnik przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Agnieszki reprezentującej wydawnictwo Illuminatio :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Anioły są wśród nas

Chcę wierzyć, że każdemu człowiekowi towarzyszą Aniołowie, którzy czuwają nad każdym krokiem i chronią od złego dzień po dniu. Aniołowie są kwestią wyboru, wiary i bywają elementem manipulacji, która ma przynieść określone korzyści, często materialne.
Podobnie jest w książce Tima Downs "Cuda nigdy nie ustają".

Współcześnie, Los Angeles, znane światu także pod nazwą Miasta Aniołów. Kempowi McAvoy przestaje wystarczać praca pielęgniarza i przeciętne wynagrodzenie. Ma większe ambicje. Marzy o beztroskim życiu bogatego playboya, otoczonego luksusowymi przedmiotami i pięknymi dziewczynami. Ma też pomysł jak zdobyć miliony tanim ale za to spektakularnym czynem. Kemp opiekuje się piękną, ale starzejącą się już gwiazdą filmową Olivią Hayden, którą po wypadku lekarze wprowadzili w stan śpiączki farmakologicznej. Z pomocą jej agenta i właściciela podupadającego wydawnictwa przygotowują zaskakującą intrygę. Olivię ma nawiedzić Anioł z ważnym przesłaniem dla całego świata. Jedyne co im potrzeba to mocne światło i manipulacji w dawkowaniu leku. Intryga powodzi się, a jej skutki w przewrotny sposób zaskoczy jej inicjatorów.

Kemp McAvoy ma być negatywną postacią powieści Tima Downs'a i rzeczywiście nią jest. Jego konsumpcyjne nastawienie do świata, snobizm, egocentryzm ale i życiowa i emocjonalna głupota od samego początku wzbudza irytację. Kemp żyje przeszłością i wspomnieniem lepszego, bo bogatszego samego siebie. Nie potrafi wyciągnąć wniosków z popełnianych na każdym kroku błędów przez co popada w coraz to większe i poważniejsze kłopoty. Jest w stałym związku z Natalie, również pielęgniarką i zupełnie nie rozumiem co połączyło tych dwoje.

Natalie jest samotną matką sześcioletniej Leah. Kobieta jest empatyczna, ciepła, delikatna, wrażliwa i kochająca. Uwielbia swoją pracę i traktuje ją jako misję niesienia ulgi i pomocy cierpiącym. Za to w życiu prywatnym przeżywa gehennę. Brak zrozumienia, pomocy oraz niezgodność w kwestii wychowania dziecka doprowadza do poważnych konfliktów. Kiedy Leah zaczyna widywać Anioły, a lekarze dopatrują się w tym znamion poważnej choroby, musi zdecydować co dla niej i jej córki jest najważniejsze.

Tim Downs z dowcipem i dystansem opowiada historię człowieka, który nie waha się dojść do celu za wszelką cenę. Autor ustrzega przed czysto konsumpcyjnym stylem życia ukazując jego wady w całej okazałości. Oczywiście na potrzeby tej opowieści niektóre postacie są mocno przerysowane i scharakteryzowane jedynie za pomocą wszechobecnych, krążących w środowisku stereotypów. Przedstawił wydawców jako niekompetentnych desperatów, agentów jako krwiopijczych pasożytów, a autorzy zostali określeni jako "z zasady kanalie". Te czarne charaktery doskonale wpasowały się w opisywaną historię, wprowadziły element zamieszania ale były także powodem śmiechu, zażenowania i zadumy.

Z drugiej strony z należną powagą podchodzi do tematu miłości, macierzyństwa, wychowania, zdrowia czy wiary.

Tim Downs po mistrzowsku prowadzi narrację, która jest lekka, płynna, stopniuje napięcie, czaruje słowem i wciąga czytelnika w swój świat. Nie mogłam i nie chciałam oderwać się od powieści, a jej koniec przyjęłam z poczuciem żalu.

Chciałabym kiedyś obejrzeć "Cuda nigdy nie ustają" na dużym ekranie :)




Tim Downs "Cuda nigdy nie ustają", tł. Krzysztof Pachocki, Wydawnictwo Św. Wojciecha, Poznań 2011



Podsumowanie

Plusy:
- ciekawy pomysł
- płynna narracja
- doskonałe wyważenie między dowcipnym a poważnym tematem
- bohater z makiawelistycznym zacięciem
- pułapki konsumpcyjnego życia
- intryga i jej zaskakujący finał
- moim zdaniem- gotowa na ekranizację
- wciąga bez ostrzeżenia

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Książka, która bawi i wzrusza.

Tę fantastyczną książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Jolanty reprezentującej wydawnictwo Św. Wojciecha :))))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka