Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Jak sprawuje się Prestigio?


Od kiedy kurier przywiózł tę oto zgrabna paczuszkę, każdy członek mojej rodziny poczuł pociąg do czytania. Nawet ten najmniejszy, który dopiero poznaje litery :) I wcale im się nie dziwię bo sama jestem zauroczona czytnikiem Prestigio MultiReader PER5364BC. I przez ostatni tydzień trudno mi było rozstać się z nim choćby na krótką chwilę. Muszę przyznać, że samego czytania było niewiele. Chciałam poznać wszystkie możliwości czytnika by móc złożyć Wam  jak najdokładniejszą relację.


Zacznę od kwestii wizualnej. Mój Prestigio ma bardzo klasyczną, elegancką obudowę, a producent dołącza w komplecie porządne, skórzane etui. Jest pozbawiony zbędnych guziczków i przycisków. Posiada dwa, które służą do włączania i wyłączania urządzenia oraz obsługiwania wszystkich aplikacji. Większość komend i tak uruchamianych jest na ekranie dotykowym więc korzystanie z czytnika nie będzie trudne dla wszystkich miłośników tabletów i smartfonów. Systemem operacyjnym jest znany i łatwy w użytkowaniu- Android, co daje również dostęp do wielu aplikacji. Oprócz czytania książek, możemy ich również posłuchać albo poprzez wbudowane głośniczki albo słuchawki. Dzięki wbudowanemu modułowi Wi-Fi możemy zaglądnąć na Facebooka, Twittera, zrobić notatki, sprawdzić pocztę czy bezpośrednio ściągnąć pliki na czytnik- EPUB, PDF, TXT, JPG. Transferu plików można również dokonać tradycyjną metodą, poprzez kabelek lub kartę pamięci. Na dysku czytnika można przechowywać pliki do 4 GB.


6 calowy wyświetlacz  w technologii E-ink pozwala czytać książki w bardziej komfortowych dla oczu warunkach niż na komputerze czy tablecie. Czytnik ma imitować wygląd normalnego atramentu na papierze i odbijać światło tak jak od kartek tradycyjnej książki. E- ink pozwala na idealną lekturę w świetle dziennym, natomiast wieczorem należy bardzo dobrze doświetlić sobie kącik czytelniczy.



A teraz przejdziemy do tego, co z pewnością najbardziej Was interesuje. Jak czytnik sprawuje się podczas czytania. Aplikacja eReader jest bardzo łatwa w obsłudze, przejrzysta i pozwala na szybkie wyszukanie i wybór lektury. Szybko reaguje na komendy. Książka otwiera się od razu po dotknięciu jej palcem do miejsca, w którym zakończyliśmy czytanie. W każdym momencie możemy powiększyć czcionkę, przyciemnić lub rozjaśnić ekran czy założyć zakładkę. Zabrakło mi jedynie możliwości zatytułowania zakładki tak bym nie miała trudności powrotu do tego, co sobie zaznaczyłam. Czytnik obsługuje pliki EPUB, TXT i PDF i bardzo dobrze się z nimi pracuje. Co prawda literki w plikach PDF są mniejsze ale można je indywidualnie dopasować, tak by dobrze się je czytało. Aplikacja "nie wariuje" przy dłuższym czytaniu i nawet e- booki, które musiałam konwertować są dobrze odbierane.
Kształt czytnika, jego waga  pozwala na wygodne czytanie w każdych warunkach :)


Producent sugeruje wytrzymałość baterii do 8000 stron. Uważam te deklaracje za nieco przesadzone, oby wytrzymała połowę. Ładuje się dość długo bo 10 godzin...



Podsumowanie:

Plusy:

  • elegancki wygląd
  • etui
  • waga, płaski kształt
  • 6 calowy dotykowy ekran e-Ink
  • łatwa obsługa
  • szybko reaguje na dotyk
  • dobra obsługa plików bez zacięć i zniekształceń
  • Android i dostęp do wielu aplikacji w tym poczta, przeglądarka, Facebook, Twitter
  • wbudowany moduł Wi- Fi
  • możliwość odsłuchiwania plików audio 
  • dostęp do darmowych ebooków także w języku polskim i 250 ebooków zapisanych w pamięci czytnika


Minusy:

  • długie ładowanie





Czytaj dalej...

Przypominajka

Zgłaszajcie książki wydane w 2014 roku, które uważacie za najciekawsze, najzabawniejsze, najlepsze :) Na głosujących czeka książkowa nagroda :)




Czytaj dalej...

Unboxing... czyli prezent Last Minute

Po raz pierwszy na blogu Aleksandrowe myśli  zdobywający sporą popularność unboxing :) 

Jednocześnie mój post może być motywacją dla opornego i spóźnionego Mikołaja na prezent Last Minute odpowiedni dla każdego książkoholika :)


Takie oto pudełko przywiózł kurier we wtorkowy mglisto- dżdżysty poranek :)


                                                    W firmowym pudełku eleganckie etui...



A w nim cieniutki czytnik ebooków Prestigio MultiReader PER5364BC z dotykowym ekranem 


Bardzo dobrze prezentuje się w dłoni :)




Oprócz czytnika w pudełku znalazłam ładowarkę, instrukcję obsługi i gwarancję :)


Przede mną sporo wolnego czasu i przyjemność testowania możliwości czytnika :) Szykujcie się na kolejne wpisy :)



Dane techniczne:

Producent:                             Prestigio
Gwarancja:                           2 lata 
ekran:                                    6 cali   
rozdzielczość:                        800 x 600 piksele
procesor:                               Cortex A8 1.00GHz
technologia wykonania:       E-Ink
obsługa:                                 ekran dotykowy
wbudowana pamięć:            4 GB
akumulator:                          litowo-polimerowy 1500 mAh
wbudowany czytnik kart:    SDHC
obsługa plików:                     PDF | EPUB | TXT
wymiary:                               167 x 115 x 9.7 mm
waga:                                      205 g



Za możliwość testowania urządzenia dziękuję dystrybutorowi produktów Prestigio :)


Czytaj dalej...

Cicha noc, święta noc...



I jeszcze moja ulubiona kolęda w wykonaniu Natalii Kukulskiej :)






źródło:
tapetus.pl
youtube.com
Czytaj dalej...

Jeden Bóg, Katarzyna Mlek


Katarzyna Mlek to wszechstronna autorka, która nie boi się wyzwań, tematów głęboko poruszających opinie publiczną, kontrowersji. Poznaliśmy ją dzięki śmiałemu bo informatycznemu dowcipowi, potem rodzinnych dramacie psychologicznym gdzieś na Śląsku, antologii opowiadań, a teraz w futurystycznym thrillerze, który może okazać się konsekwencją teraźniejszych pochopnych zachowań, decyzji, manipulacji genetycznej i zabawy w Boga naszego jedynego.

Miran Zielińśki, zdolny genetyk powraca z emigracji i otwiera w Łodzi instytut badawczy skrywający w sobie drugie dno, działania w celu genetycznych manipulacji, począwszy od żywności modyfikowanej, poprzez specjalnie hodowane organy do przeszczepów po klonowanie. Wraz z upływem czasu Genesis wyrasta na światowego lidera każdego liczącego się sektoru przemysłowego z aspiracjami do zarządzania ludzkim życiem.

Miron Zieliński jest człowiekiem dążącym do celu nawet po trupach. Dla niego liczy się jedynie Genesis i genetyczno- medyczne eksperymenty mające pozornie przynieść ludzkości dużo korzyści, a w rzeczywistości generuje jedynie czysty zysk. Ekologiczna katastrofa jaka w przyszłości dotyka naszą planetę sprzyja ekspansji Genesisu i gruntuje jego pozycję lidera. Nie wszystkim się to podoba. Wielu rości sobie pretensje do pozostałych jeszcze zasobów pieniężnych społeczeństwa. Próbuje podstępami, pułapkami i jawną demonstracją zbić z pantykału Mirona i jego instytut. Czy to się uda? Megalomania nikomu jeszcze nie wyszła na dobre więc również Miron będzie m usiał ponieść konsekwencje swoich czynów. Miron skupia wokół siebie ludzi podobnych do siebie, skupionych na własnej doskonałości, świadomych własnej wartości i możliwości. Razem tworzą niebezpieczną, bezlitosną, okrutną grupę naukowców- zbrodniarzy.

Katarzyna Mlek nie bała się wykorzystać w swojej powieści tematów trudnych i kontrowersyjnych tj. rasizm, nietolerancja, pedofilia, wyzysk, nowoczesne niewolnictwo. I nie po to żeby szokować, ale oddać rzeczywisty obraz świata, który pławi się we własnym brudzie, nie widząc w swoim postępowaniu niczego nagannego. Autorka z całą stanowczością ukazuje brutalną, okrutna walkę o władzę, wpływy, pieniądze, brak poszanowania dla jednostki, jego potrzeb, bezpieczeństwa, przyszłości.

W swojej powieści "Jeden Bóg" Katarzyna Mlek idealnie odwzorowała bolączki i niepewność współczesnej rzeczywistości. Degradacja środowiska, deprawacja społeczeństwa, brak zaufania do władzy, do przedstawicieli kościoła oraz widmo genetycznych ulepszeń naszej codzienności. Już teraz próbuje się mieszać w technologii produkcji żywności, protestuje się przeciwko wprowadzaniu GMO oraz zabroniono klonowania całych organizmów. Nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć konsekwencji zawirowań w kodzie DNA, wszelakich mutacji. I właśnie ten temat obrała sobie autorka i pozwoliła by czytelnik zatrwożył się podczas lektury tej książki i głęboko przemyślał każdy swój kolejny krok, każdą decyzję.

Klonowanie- czy to jest etyczne? Czy mamy prawo ingerować w boskie plany? Ten temat od wielu, wielu lat budzi mieszane uczucia i jest powodem zażartych dyskusji pomiędzy narodami, etykami, politykami, przedstawicielami kościoła i statystycznego Kowalskiego. Strach przed genomanipulacją wydaje się być jednak mniejszy niż ciekawość, do czego doprowadzi ingerencja naukowców w kod DNA. Stąd niedawne sekretne próby klonowania zwierząt, które dla jednych jest rewolucyjną metodą mogącą zawładnąć światem medycyny i być narzędziem dla nieskończonego przedłużania życia człowieka, a dla niektórych diabłem wcielonym w postaci uśmiechniętego naukowca. Ingerencja genetyczna kiedyś z pewnością będzie dopuszczona w każdym aspekcie życia. Mam jednak nadzieję, ze nie sprawdzi się scenariusz Pani Kasi- szalony genetyk próbujący zawładnąć światem. Brrr....

"Jeden Bóg" jest pisany z wyjątkowo wnikliwym znawstwem tematu. Naukowe teorie są bardzo dobrze wkomponowane w tekst i są jej integralną częścią. Widać ogrom pracy włożonej w jak najlepsze urealnienie historii, co czyni książkę jeszcze bardziej przerażającą. Najgorsze jest to, że według Katarzyny Mlek świat może ulec zagładzie w przeciągu kilkudziesięciu lat, a jego impulsem jest arogancja, przerośnięte ego i mania wielkości.

"Jednego Boga" polecam tym, którzy lubią książki mocno osadzone w rzeczywistości ale jednocześnie kreślące przyszły kierunek rozwoju ludzkości.






Katarzyna Mlek "Jeden Bóg", Rozpisani.pl, 2014







Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsie.pl 
Pani Katarzynie Mlek dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki i autograf :)))




Czytaj dalej...

Na wojnie nie ma niewinnych. Aneta Jadowska


I stało się faktem. Nadszedł czas na ostatnią część Heksalogii o Dorze Wilk, "Na wojnie nie ma niewinnych". Smutno i żal rozstać się z bohaterką, która długi czas była ulubionym gościem, wierną przyjaciółką, pocieszycielką i inicjatorką wydarzeń do śmiechu, do wzruszeń i do przemyśleń. Nie mniej jednak należy wspomnieć, że Aneta Jadowska kończy serię z klasą, przytupem tak by niesamowici bohaterowie tej historii pozostali w sercu jak najdłużej.

Zbuntowane i niepokorne stado wilków Brunona porywa Varga, wilczego partnera Dory. Nikt nie wie gdzie jest więziony, wszelkie ślady zostały pieczołowicie zatarte, a nie ma zbyt wiele czasu na poszukiwania. Wiedźma musi go odnaleźć do pełni inaczej postrada zmysły i przekroczy granicę obłędu. Dora nie przebiera w środkach. Wypowiada wojnę wrogim wilkom. Lecz niemiłą niespodziankę szykują dla niej dotychczasowi sprzymierzeńcy. Nie wszystkim może ufać, a okazuje się, że za plecami Brunona stoi ktoś o wiele silniejszy...

Dora jest taką bohaterką, którą można albo bezwarunkowo pokochać albo znienawidzić. Ma na swoim koncie wielu wielbicieli ale i sporo wrogów. Jest piękna, zgrabna, wysportowana, uzdolniona w sztukach walki i dodatkowo wyposażona w magiczne moce prawie każdej kategorii. Niemal każdy mężczyzna traci dla niej głowę i do tego wychodzi cało z każdej opresji, a każde zwycięstwo przekuwa na kolejne korzyści, bonusy, sprzymierzeńców bądź względne porozumienie. Napaść, pobicie, tortury to nic w porównaniu z przeszyciem mieczem archanielskim czy nawiedzenie przez okrutnego i bezlitosnego demona. Mnie to nie przeszkadza. Lubię w niej szczerość, niewyparzony język i stałość w więzach jakie tworzy. Jeżeli zaliczasz się do grona jej przyjaciół, możesz być pewien, że nie zostawi cię w potrzebie. Ta wartość jest dla mnie najważniejsza i najcenniejsza.

Wreszcie doczekałam się rozwiązania wątku Varga. W jednej z poprzednich części wilk stał się nieformalnym partnerem Dory. Między tym dwojgiem iskrzyło od pierwszego wejrzenia. A erotyczna fascynacja mieszająca się z wrogością, arogancją przyniosła wiele emocjonujących wrażeń. Dlatego porwanie Varga było dla mnie zapowiedzią niebezpiecznej przygody, akcji wibrującej od zmiennych wydarzeń i potyczek słowno- siłowych. Nie zawiodłam się. Dora w poszukiwaniu swojego partnera zapuszcza się w nieznane do tej pory tereny, poznaje ciekawe osobowości i poznaje przeszłość swojej babki Fany, bogini i Królowej Wilków.

"Na wojnie nie zawsze można sobie pozwolić na komfort czystego sumienia."

Adekwatnie do tytułu, sporo w książce brutalnych starć, bijatyk i śmierci. Przewaga sił zmienia się z minuty na minutę doprowadzając do nerwowego obgryzania paznokci i niecierpliwego oczekiwania na jednoznaczne rozstrzygnięcie. Nowością w tej części jest zmiana wśród sojuszników Dory. Przyjaźnie do tej pory nastawiona Starszyzna próbuje pozbawić wiedźmę pozycji i staje się dodatkowym źródłem kłopotów. A to jeszcze nie koniec. Z przeszłości wyłania się wróg, któremu wydaje się, że wreszcie nadszedł właściwy moment na krwawą, bezlitosną zemstę.

"Sprawiedliwość rzadko jest łatwa."

Podczas poszukiwań Varga wychodzą na jaw okrutne praktyki Brunona i jego wspólnika Grizzli' ego, obozy koncentracyjne dla zmiennokształtnych. Tam przemocą fizyczną i psychiczną próbowano egzekwować gotowość do walki na śmierć i życie. W opuszczonych stajniach odkrywają również ciała wskazujące na medyczne eksperymenty, dla których wyraźną inspiracją był doktor Mengele.

"Łączyły go z tamtymi zbrodniarzami absolutny brak szacunku dla ofiar, bezwzględne lekceważenie ich praw i człowieczeństwa. I obojętność wobec tego, co się z nimi stanie."

"Na wojnie nie ma niewinnych" to najbardziej przejmujący, wzruszający i intrygujący tom całej serii. Jest również dowodem na to, że Aneta Jadowska nie idzie na łatwiznę i nie pozwala sobie na obniżenie poprzeczki. Jej płodny umysł maluje fantastyczne obrazy, które za każdym razem trafiają w odpowiedni punkt. Jej bohaterowie są wyraziści i zapadający głęboko w pamięć. Co więcej z niecierpliwością oczekuje się ich kolejnych przygód czy poznania ich z innej perspektywy. Jednak największym atutem serii jest styl autorki, z którego wyziera pewność siebie, ciekawość świata i cudowne poczucie humoru.

Mam szczerą nadzieję pozostać w przyjaźni z kolejnymi dziełami Pani Anety :)






Aneta Jadowska "Na wojnie nie ma niewinnych", Fabryka Słów, Lublin 2014




Heksalogia:

1. Złodziej dusz
2. Bogowie muszą być szaleni- recenzja
3. Zwycięzca bierze wszystko- recenzja
4. Wszystko zostaje w rodzinie- recenzja
5. Egzorcyzmy Dory Wilk- recenzja
6. Na wojnie nie ma niewinnych



Czytaj dalej...

Istota rzeczy, Iris Hanika

"Każda pieśń ma w sobie Auschwitz,
  Każde drzewo, każdy krzew,
  Każda pieśń ma w sobie Auschwitz,
  No i każdy Niemiec też."

Hans Frambach jest bardzo samotnym człowiekiem. Nie ma rodziny, grona wiernych przyjaciół (oprócz Grazieli),  pasji. Pustkę w życiu wypełnia mu praca archiwisty w Instytucie Zarządzania Przeszłością, dokumentująca zbrodnie nazistowskie. Hans początkowo mocno angażuje się w swoje zadania, pochyla nad losem Żydów, Holokaustu, ofiar II wojny światowej, rozważa ich męki, porównuje. Z czasem zaczyna dostrzegać, że za bardzo izoluje się od społeczeństwa i odwraca od życia.

"Zawsze uważałem swoją pracę za psi obowiązek, a teraz z tym swoim poczuciem obowiązku wydaję się sobie nadzorcą z obozu koncentracyjnego, z tą różnicą, że dzisiaj nadzorcy pilnują wspomnień."

Iris Hanika przy pomocy Hansa ukazuje jak wielki wpływ na nasze życie ma historia i zbrodnie, które wstrząsnęły całym światem. Holokaust odcisnął piętno nie tylko na jego ofiarach ale i jego bezradnych obserwatorach i inicjatorach. Autorka udowadnia, że kilkadziesiąt lat po wojnie odczuwane są jej niepomierne skutki i ukazuje naszą bezradność wobec nieuzasadnionego okrucieństwa i brutalności. Iris Hanika rysuje przed nami człowieka zgnębionego poczuciem winy, przygniecionego ciężarem odpowiedzialności, samoskazującego się na samotność i izolację.
Hans Frambach nie dostrzega życia kręcącego się wokół niego, jest zażenowany przejawami sympatii i radości jakie uda mu się zaobserwować. Jego codzienność wyznacza praca, katalogowanie obozowych, wojennych wspomnień, które wgryzają się w rzeczywistość zafałszowując ją, doprowadzając do sytuacji na granicy histerii czy obłędu.
Kim jest Graziela w życiu Hansa. Jest jedyną przyjaciółką, z którą dzieli swoje obsesje, której może zwierzyć się ze swoich lęków. Ona również żyje przygnieciona traumą. Próbuje sobie z nią radzić w całkiem inny sposób. Przesuwa granice swojej cielesności, a seks staje się dla niej ucieczką, zapomnieniem.

"Nie ma to nic wspólnego z tym, co zgotowali nam przodkowie. Ten, kto jeszcze cierpi z tego powodu, sam należy do przeszłości. Cierpią tylko niepoprawni."

Czy Iris Hanika próbuje swoim utworem rozliczyć współczesne Niemcy z historią? Odkupić jej winy? Czy współcześni ludzie mogą odpowiadać za okrucieństwo i brutalność swoich przodków? Jedno jest pewne, Niemcy już zawsze będą kojarzone z Hitlerem, a ten z największą zbrodnią w historii XX wieku. Nie da się, ot tak, zapomnieć o milionach ofiar, które były torturowane, zagłodzone, zagazowane, spalone, a pamięć o nich próbowano zamazać, zdeptać, spłycić ich wymiar i zrzucić na nich całą odpowiedzialność.

"To nie cierpienie jest nie do wytrzymania. Najgorsze jest to, że tamci je musieli znieść; zarówno ci, którzy ocaleli, by dawać świadectwo, jak i ci, którzy zginęli, jak już swoje wycierpieli. Nie do wytrzymania jest tak naprawdę absolutny brak sensu tego cierpienia." 

Z drugiej strony życie jedynie przeszłością nie przynosi niczego dobrego. Hans i Graziela są tego dobrym przykładem. Nieustanie rozpatrując przeszłość zapominają, że ich celem jest budować przyszłość.

"Istota rzeczy" to smutna historia o ludziach, którzy chcą pamiętać o traumatycznej historii ale nie potrafią wyzbyć się piętnującego poczucia winy.






Iris Hanika "Istota rzeczy", tł.Ewa Kowynia, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego :) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Zapowiedzi na nowy rok :)

Jak zacznie się Nowy Rok od strony literackiej? Co proponują wydawcy na początek 2015 roku?


Mała zagłada, Anna Janko, Wydawnictwo Literackie

Sochy na Zamojszczyźnie, 1 czerwca 1943 roku. Wystarczyło parę godzin, by wieś przestała istnieć. Budynki zostały spalone. Mieszkańcy rozstrzelani. Pośród zgliszczy pozostał jeden dom, nieliczni dorośli i kilkoro dzieci. Wśród nich — dziewięcioletnia Terenia Ferenc, matka Anny Janko. Dziewczynka widziała, jak Niemcy mordują jej rodzinę. Nieludzki obraz towarzyszył jej przez lata spędzone w domu dziecka, by nigdy nie dać o sobie zapomnieć. Takich dzieci jak ona — osieroconych, obarczonych zbyt wielkim ciężarem — wciąż jest wiele, także dziś. Dzieci białych, żółtych, czarnych, które zaczynają życie od apokalipsy oglądanej na własne oczy. Masakry i ludobójstwa nie stały się przeszłością. Mała Zagłada Anny Janko nie jest jeszcze jedną tragiczną opowieścią rodzinną wyciągniętą z lamusa II wojny światowej. To mocna, jak najbardziej współczesna rozprawa z traumą drugiego pokolenia — naznaczonego strachem. Brutalna, naturalistycznie opisana historia pacyfikacji polskiej wsi staje się w niej punktem wyjścia do przedstawienia etycznej i egzystencjalnej bezradności — wspólnej dla wszystkich, którzy przetrwali.




Pierwsza na liście, Magdalena Witkiewicz, Filia

Historia przyjaźni, która po latach rodzi się na nowo, miłości, która wybucha gwałtownie i niespodziewanie... Opowieść o trudnych wyborach, które mogą podarować komuś życie, o przebaczeniu i zrozumieniu oraz o wielkiej nadziei i sile kobiet. Czy najbliższej przyjaciółce potrafiłabyś wybaczyć wszystko? Mimo tego, że zabrała Tobie to, co kochałaś najbardziej? A gdyby jej wybór okazał się błędem? A gdyby jej dni były policzone? Ina myślała, że przeszłość zostawiła daleko za sobą. Teraz jej życie przebiegało tak, jak sobie tego życzyła. Czasem zapraszała do niego mężczyzn, ale tylko na chwilę. Patrycja w każdej chwili mogła wszystko stracić. Los postawił przed nią najtrudniejsze z zadań. Jak w ciągu kilku tygodni nauczyć ukochane córki jak żyć? Karola musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Wyruszyła w podróż aby odnaleźć pierwszą na liście. Odnalazła. Ale wraz z nią wróciły bolesne wspomnienia. Mimo niezagojonych ran, dawnych zdrad, i upływającego czasu, przyjaźń powróciła. Powróciła z wielką mocą, która kruszy góry, sprawia, że niemożliwe staje się możliwe. Kolejny raz Magdalena Witkiewicz ukazała wielką siłę zwyczajnych kobiet. Bo ona jest w nas, musimy ją tylko w sobie odkryć i wszystko stanie się możliwe.




Misja 100, Kass Morgan, Bukowy Las

Trzysta lat po spustoszeniu Ziemi przez kataklizm, który uczynił ją niezdatną do życia, ludzie wciąż przebywają w oddalonej od macierzystej planety stacji kosmicznej. Ściśle egzekwowana kontrola narodzin pozwala im oszczędzać kurczące się zasoby, a dorośli skazani za przestępstwa zostają natychmiast straceni. W obawie, że kolonii pozostało niewiele czasu, Kanclerz decyduje o wysłaniu setki młodocianych przestępców na Ziemię, żeby przekonać się, czy powierzchnia planety nadaje się do ponownego zamieszkania. Czy będzie to dla nich szansa na nowe życie, czy wręcz przeciwnie – pewna śmierć?


W zetknięciu z dziką przyrodą setka zesłańców, prześladowana przez tajemnice z przeszłości, musi walczyć o życie. Nikt nie uważał ich za bohaterów, jednak dla całej ludzkości są ostatnią nadzieją na przetrwanie.





Blackout, Marc Elsberg, W.A.B.

Niespodziewanie w całej Europie dochodzi do awarii sieci energetycznej na niespotykaną skalę. Włoski haker, Piero Manzano, podejrzewa, że stoi za tym jakaś zorganizowana grupa, i próbuje przekonać do tego władze. Tymczasem kontynent pogrąża się w chaosie i dramatycznej walce o wodę, żywność i benzynę.












Mechaniczne pająki, Corina Bomann, Uroboros

Londyn 1888 rok, młoda lady Violet Adair właśnie przygotowuje się do swojego debiutu w kręgach towarzyskich miejscowej arystokracji. Zachowuje pozory dobrze ułożonej panny z szacownego domu, a w zaciszu własnego pokoju i wynajętym laboratorium oddaje się pasji konstruowania wynalazków, marząc o zgłoszeniu patentu na nowoczesną maszynę.

W codziennej pracy pomaga jej zaprzyjaźniony kamerdyner o tajemniczej przeszłości.
W trakcie balu w domu Adairów dochodzi do gwałtownej śmierci jednego z gości, lorda Stantona. Śledztwo przejmuje szefowa Secret Service królowej, jednak ma do przekazania niepokojące informacje. Lord został otruty, a innym członkom parlamentu też może grozić wielkie niebezpieczeństwo. Violet rozpoczyna własne dochodzenie, aby dotrzeć do prawdy i uchronić ojca. Odkrywa spisek i trafia do kostnicy , gdzie znajduje w ciele zmarłego egzotycznego pająka… Czy ma z tym coś wspólnego mężczyzna w przepasce, którego widziała na balu? Dokąd zaprowadzi ją to dziwne odkrycie?
Czytaj dalej...

Biżuterię na święta otrzymają:)



Wiola- kolczyki
Marcelina- różowa bransoletka 
Anna- granatowa bransoletka 


Czytaj dalej...

Najlepsza książka roku 2014

Chciałabym, przy Waszym współudziale, stworzyć listę książek, które były najchętniej czytane i wydane w 2014 roku. Pod tym postem podawajcie swoje propozycje i adres mail. Dla głosujących czeka niespodzianka. Jeden z Was będzie mógł wybrać sobie książkową nagrodę :)

Pomożecie?







Swoje propozycje możecie zgłaszać do 31 grudnia 2014 do godz. 23:55 :)
Czytaj dalej...

Cztery i pół tygodnia, Constanze Bohg


"Tego dnia poszliśmy wreszcie spać ze stuprocentową pewnością, że dojrzeliśmy do podjęcia decyzji. Wyczerpująca droga do niej zajęła nam cztery i pół tygodnia. Przez miesiąc zmagaliśmy się ze sobą, przedyskutowaliśmy najróżniejsze rozwiązania, połamaliśmy sobie niemal palce na klawiaturze komputera i wypłakaliśmy oczy. Użyliśmy wszelkich środków, aby znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytania."

Historia Constanze i Tibora Bohg to wzruszające studium wnikliwych rozważań na temat życia, śmierci, Boga i trudnych, salomonowych wyborów, które każdego dnia musimy brać na swoje barki.

Constanze i Tibor to młode małżeństwo, które szuka dla siebie odpowiedniego miejsca na ziemi. Najpierw próbują odnaleźć szczęście na emigracji, w Stanach Zjednoczonych. Jednak po kilku latach zawodowego rozwoju stwierdzają, że rodzinę chcieliby założyć we własnej ojczyźnie. Wracają do Niemiec, do Berlina gdzie zaczynają starać się o dziecko. Constanze szybko zachodzi w ciążę. Podczas rutynowego badania ultrasonografem u maleńkiego Juliusa Feliksa wykryto rzadką chorobę- przepuklinę mózgową potyliczną czyli rozszczep tylnej części czaszki oraz zewnętrzną migrację móżdżka. Taka diagnoza nie daje nadziei na pomyślne i szczęśliwe rozwiązanie. Przewiduje się u malucha wszelakie patologie układu krążenia, dysfunkcje mózgu, nieodwracalne uszkodzenia i niewielkie szanse przeżycia poza łonem matki. Constanze i Tibor musieli podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu. Musieli rozważyć co będzie najlepsze dla ich rodziny oraz czy wybrać dla swojego nienarodzonego synka życie w bólu i chorobie czy terminację ciąży i tym samym zabicie swojego upragnionego maleństwa.

Każda kobieta w ciąży i matka zna lęk o dobro i los swojego dziecka w życiu płodowym, jak i poza nim. Boimy się jak nasze środowisko, zanieczyszczenia, modyfikowane jedzenie wpłynie na zdrowie malucha, dlatego dbamy i chuchamy na nie już w okresie ciąży. Często znamy zagrożenia chorób genetycznych, wad rozwojowych i z drżeniem serca oczekujemy rutynowych badań, a w szczególności usg, kiedy to możemy przyjrzeć się dzieciątku z bliska. Constanze i Tibor znienacka dowiadują się o chorobie swojego synka i zanim zdążą się z nią oswoić, stawia się ich przed wyborem pomiędzy cierpieniem własnym, a cierpieniem dziecka, wyborem pomiędzy życiem i śmiercią.

Dążenie do perfekcji i usuwanie zbędnego, dysfunkcyjnego, kalekiego organizmu staje się elementem perswazji i niejako wymusza się na rodzinach podjęcie decyzji o aborcji. Małżeństwo Bohg również się z tym styka. Lekarze próbują wmówić im, że terminacja ciąży będzie dla nich i dla dziecka najlepszym rozwiązaniem. Jednak przekorna natura Constanze nie daje się łatwo nagiąć. Kobieta chce móc samej zadecydować o losie swojej rodziny i podjąć decyzję zgodnie z własnym sumieniem. I to nie dlatego, że jest chrześcijanką czy bezkrytycznie ufa dogmatom wiary. Decyzja o aborcji powinna być podjęta przez rodzinę, której ona dotyka. Nikt nie ma prawa mówić im co mają zrobić, jak zrobić gdyż to oni będą żyli z konsekwencjami swojego wyboru.

"Ta decyzja musi wypłynąć wyłącznie ze mnie (...) Muszę zmierzyć się ze wszystkim, co dotyczy naszego maleństwa. Proszę, zmierz się razem ze mną ze wszystkim, co nas czeka."

Nie jestem w stanie pojąć ogromu ich cierpienia i gonitwy myśli, której doświadczyli. Razem  z nimi przeżywałam kolejne niepomyślne diagnozy, rozgoryczenie, lęk o przyszłość ale i cieszyłam się z nimi chwilami radosnego oczekiwania na pierwsze ruchy dzidziusia. Podziwiam ich walkę o godne życie i śmierć małego Juliusa oraz za niesienie kaganka nadziei, którym dzielą się z ludźmi na całym świecie.

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy zrobić nic poza okazywaniem naszemu maleństwu bezwarunkowej miłości. To była bolesna świadomość wobec tak wielkiego cierpienia."

Jestem pozytywnie zaskoczona standardami specjalistycznej opieki i wsparcia ośrodków perinatalnych, o których wcześniej nie słyszałam. Tam pozwolono Constanze urodzić swoje dziecko w nabożnej ciszy, skupieniu oraz pożegnać się z nim w sposób, który wydał się im najbardziej odpowiedni.W Polsce również istnieją takie hospicja, a ich adresy, numery telefonów można znaleźć na ostatniej stronie książki. Jestem ciekawa jakie praktyki obowiązują w naszych placówkach i czy spełniają oczekiwania ludzi, którzy poszukują w nich pomocy.

"Cztery i pół tygodnia" to poruszająca historia rodzicielskiej miłości, która niesie zarówno ból jak i radość, żałobę i spełnienie.







Constanze Bohg "Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa", tł. Katarzyna i Kamil Markiewiczowie, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2014






Czytaj dalej...

Kryptonim Verity, Elizabeth Wein


"Kryptonim Verity" to opowieść o dwóch młodych dziewczynach, które zostały wciągnięte w tryby hitlerowskiej machiny śmierci, gdzie odnalazły prawdziwą przyjaźń i kres swojego honoru, heroizmu, bohaterstwa i wytrzymałości.

Julia Beaufort- Stuart i Maddie Brodatt nie mogą obojętnie przyglądać się jak ich świat staje w płomieniach, a przyszłość wali się w gruzy. Wstępują kolejno do WAAF, ATA, SOE i ramię w ramię z mężczyznami walczą o pokój i bezpieczeństwo swojej ojczyzny. Warunki bojowe, codzienne balansowanie na granicy życia i śmierci wpływa na zacieśnianie więzów. Julia i Maddie zaprzyjaźniają się i stają się sobie bliskie niczym siostry. Jedna za drugą wskoczyła by w ogień. Przeznaczenie szybko weryfikuje ich uczucia. Jedna z misji przyjaciółek kończy się rozbiciem samolotu w okupowanej Francji. Julia trafia w łapy gestapo, a Maddie zostaje przechwycona przez ruch oporu. Jaki los czeka obie kobiety? Czy uda im się zachować życie?

Przyjaźń Julii i Maddie nie budzi zdziwienia. Warunki, z którymi przyszło im się zmierzyć sprzyja zawieraniu bliskich więzów. Co więcej potrzebna jest bratnia dusza, która może stać się ostoją, punktem odniesienia w piekle wojny. Razem łatwiej przeżyć ostrzał, zwierzyć się ze swoich lęków i oczekiwać wsparcia czy podbudować emocjonalną równowagę. Przyjaciółka jest również gwarantem przetrwania pamięci. Dziewczyny choć młodziutkie, pokazały silny charakter i mocny kręgosłup moralny. Daleko im do infantylnych i naiwnych panienek, którym w głowie kolorowe szmatki i szybkie miłostki. Julia i Maddie są gotowe ponieść ryzyko i śmierć w imię wyższych wartości, w obronie pokoju, w obronie suwerenności, solidarności.

Dziewczyny doskonale radzą sobie w wojskowych strukturach, zdobywają zaufanie i pierwsze sukcesy. Dowództwo w uznaniu zasług podsuwa im coraz trudniejsze, bardziej wymagające zadania. Przyjaciółki pragną się wykazać i z entuzjazmem wyruszają w podróż do Francji. Jednak nic nie idzie po ich myśli. Najpierw katastrofa samolotu, rozdzielenie, brak kontaktu, niepewność, zaginięcie. Julia jednym nierozważnym gestem ściąga na siebie uwagę gestapo.  Zostaje aresztowana, torturowana, zmuszona do współpracy. Maddie nieprzygotowana do konspiracji musi się ukrywać, a jej powrót do domu staje się niemożliwy. W takich traumatycznych warunkach możemy poznać prawdziwe oblicze bohaterek, zweryfikować ich słowa i naturę ich relacji.

Gro historii poznajemy z perspektywy Julii, która w nazistowskim więzieniu pisze specyficzny pamiętnik, spowiedź z ostatnich wydarzeń swojego życia dla hitlerowca, który już wydał na nią wyrok, który skazał ją na śmierć. Mimo informacji, które przekazuje nie ogranicza to agresji i przemocy niemieckich oprawców. Ale i Julia nie jest pokorną więźniarką. Nie chce tanio sprzedać swojej wiedzy, swojej skóry, swojego życia. Przez swoje zachowanie skupia nienawiść śledczych ale i także współwięźniów, którzy oskarżają ją o kolaborację. Dziewczyna swoimi zeznaniami rysuje opowieść, której bliżej do przygodowej powieści niż formalnego przesłuchania. Długo skrywa swoją tożsamość, swoje cele, zwodzi gestapo ale i czytelnika. Opowieść Maddie jest tylko dopełnieniem słów Julie i puentą, na którą nie byłam gotowa.

"Za bezmyślne gadanie płaci się życiem."

Elizabeth Wein odkrywała karty i maskowała prawdę w taki sposób, że kolejne strony powieści były dla mnie zagadką, a postać Julie rozbudzała skrajne emocje od współczucia, żal poprzez niepewność po oburzenie, niezdecydowanie, rozgoryczenie. Zastanawiałam się czy jest obłudną dziewuchą, która za kilka fantów sprzedała swoich przyjaciół czy jest sprytnym, zdeterminowanym szpiegiem mogącym wywieść w pole aroganckich, cynicznych nazistów. Nie tak łatwo odnaleźć dowody jej winy czy akty heroizmu, a pełny obraz jej osoby poznajemy dopiero w finałowym momencie.

Nie znam perfekcyjnie II wojny światowej z perspektywy okupowanej Francji i tamtejszego ruchu oporu. Jednak skrawki wiedzy pozwoliły mi odróżnić co jest faktycznym obrazem ówczesnej rzeczywistości,  a co elementami płodnej wyobraźni, które mogły się wydarzyć na prawdę. Autorka przyznaje, że nie chciała i nie aspirowała do napisania podręcznika historii, a dobrej powieści przygodowej osadzonej w czasach wojny. I t się udało w stu procentach! Elizabeth Wein zadbała o autentyczność  podłoża historycznego, i choć czasem nagięła czasoprzestrzeń, to jestem w stanie jej to wybaczyć :) Podobało mi się, że autorka zachowała wiarygodność szczegółów takich jak: produkcja atramentu sympatycznego, użycie stalówek do badania krwi, żydowskie formularze recept czy historia pióra kulkowego, do których dotarła. Dodało to powieści potrzebnej autentyczności i przeżywania jej na innym poziomie.

Podobał mi się także sam sposób narracji utrzymany w stylu pamiętnika, który przypominał go również wizualnie, ze skreśleniami, podkreśleniami, dopiskami. "Kryptonim Verity" od początku do końca tworzy jedną, spójną całość z konkretną wizją i konsekwencją aktu twórczego.

"Kryptonim Verity" to jednoczesne spojrzenie na bestialstwo i tragedię wojny oraz siłę przyjaźni, której nie straszny wróg czy śmierć. Jest również nośnikiem pamięci o więzionych, torturowanych, pomordowanych, zaginionych, którzy poświęcili własne życie w walce o pokój, bezpieczeństwo, przyszłość.








Elizabeth Wein "Kryptonim Verity", tł. Anna Bańkowska, PWN, Warszawa 2014





Przyjemność z lektury zawdzięczam wydawnictwu PWN :)))


Czytaj dalej...

Lody o smaku tęczy, Inga Krzyk


Życie to nie tylko blask, radość, chwile szczęścia. To również czas bólu, cierpienia, łez, zawiedzionych marzeń, oczekiwań, zwątpienie we własną wartość i cel na przyszłość.
Boleśnie przekonała się o tym bohaterka debiutanckiej powieści Ingi Krzyk, "Lody o smaku tęczy".

Dwudziestosiedmioletnia Weronika Gajewska pozornie prowadzi szczęśliwe życie. Ma wyrozumiałego, kochającego, przystojnego, zaradnego męża, stałą pracę i małe acz przytulne mieszkanko w miejscowości K. Jednak pod cieniutką słodką, lukrową warstewką skrywa się ciemna i okrutna prawda. W zaciszu domowych pieleszy, z partnera wychodzi druga natura, despotyczna, roszczeniowa, cyniczna. Kariera zawodowa również nie należy do udanych. Zbyt dużo obowiązków, brak uznania, śmieszna wypłata na koniec miesiąca... Czy w tej rodzinie znajdzie się miejsca na prawdziwą, niczym nie zmąconą chwilę radości. Wydaje się, że tak. Weronika oczekuje pierwszego, wymarzonego, wytęsknionego dziecka. Niestety mąż nie cieszy się na powiększenie rodziny i jakby los wychodzi mu na przeciw. Kobieta traci ciążę. Od tego momentu jej życie wali się jak domek z kart, nie pozostawia złudzeń, rujnuje marzenia.

Weronika to zwyczajna dziewczyna, którą śmiało mogłabyś być Ty czy ja. Nie ma wygórowanych ambicji i złożonych oczekiwań. Pragnie ciepła, miłości, stabilizacji, partnerstwa. Jak wiadomo miłość jest ślepa, a w jej przypadku przysłoniła prawdziwe oblicze i osobowość ukochanego. Jego despotyczną naturę traktuje jako coś oczywistego i biernie poddaje się jego woli, począwszy od przeprowadzki po model rodzinny. A szanowny małżonek chciałby tradycyjną żonę, która ugotuje, posprząta i cierpliwie poczeka z kapciami pod drzwiami mieszkania. Dlaczego Weronika godzi się na takie życie? Może dlatego, że jest nieśmiała, a uwielbienie dla Marka nie pozwala jest obiektywnie spojrzeć na swój związek. Dopiero strata ciąży, ogromna trauma i kolejne niesprawiedliwe traktowanie, otwiera jej oczy na prawdziwy świat, pełen bólu, rozpaczy, brudu ludzkich pragnień i namiętności.

Uczucia i emocje przedstawione w książce są bliskie rzeczywistości. Nie ma w nich przesady, przejaskrawienia. Poznajemy Weronikę w pełnym wachlarzu przeżyć. Jej życie było spokojną przystanią, ale kiedy nadeszła burza, zmiotła ze sobą cały porządek, pozostawiając pustkę, niepewność, ból, cierpienie. Żal i żałoba po stracie dziecka jest autentyczny, zawiera się od przerażającej otchłani rozpaczy, przez zachwianie wiary w siebie, w Boga, po obojętność.
Kolejne kłody, które rzuca jej niepokorny los, łamie jej poczucie wartości, jej moralny kręgosłup, ale jednocześnie daje porządną lekcję pokory.

Mam tylko jedno, małe ale... Jak dla mnie zbyt dużo nieszczęść spotyka jedną osobę. Nie znam nikogo tak okrutnie doświadczonego przez los, jak Weronika.

"Życie powoli zaczęło wprowadzać ją na drogę zawiłą i wysypaną stłuczonym szkłem sytuacji."

Inga Krzyk całkiem zgrabnie przedstawia swoją historię i wciąga w zawiły labirynt swojej wyobraźni. Pozwoliła mi na zaprzyjaźnienie się z bohaterką, trwanie przy niej na każdym etapie życia, obopólnego dialogu. Autorka skłania również do rozważań na temat sensu życia, poszukiwaniu własnego miejsca, często w brutalnej rzeczywistości oraz o próbie spełniania marzeń i poszukiwania nadziei nawet wtedy, kiedy świat legnie w gruzach.

"Lody o smaku tęczy" to opowieść o trudnych relacjach międzyludzkich, o toksycznej miłości, zdradzie własnych przekonań, poddaniu się biegowi wydarzeń oraz rozpaczy po stracie i żałobie. Polecam książkę Waszej uwadze.






Inga Krzyk "Lody o smaku tęczy", WFW, Warszawa 2014





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. Wiktorii i wydawnictwu WFW dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)



Czytaj dalej...

Black Ice, Becca Fitzpatrick


Becca Fitzpatrick, autorka bestsellerowej sagi Szeptem, powraca z nową powieścią "Black Ice". Przygotujcie się na przygodę wśród zimowo-lodowej zamieci. 

Nie znam poprzednich utworów pisarki, więc do lektury tej książki podeszłam z czystym sercem i umysłem. Przez co miałam szansę ocenić jej treść bez sentymentalnych podszeptów i porównań do popularnych poprzedniczek. Myślę, że ten eksperyment wyszedł na dobre bohaterom powieści "Black Ice", ale również udowodnił bezdyskusyjny talent Beccy Fitzpatrick, który zawładnął moją wyobraźnią, romantyczną duszą i tęsknotą za mrocznym, nieokiełznanym siłom natury, ludzkiej podłości i psychopatycznym zapędom.

Na terenie Wyoming grasuje seryjny morderca. Jego ofiarami zostały trzy młode, samotne  kobiety. Britt i Korbie nie zrażone dramatycznymi wiadomościami, zamierzają spędzić feerie w górskim domku letniskowym w Parku Narodowym Grand Teton. Niespodziewanie ma do nich dołączyć Calvin, który jest byłym chłopakiem pierwszej, a bratem drugiej dziewczyny. Obie nie są zachwycone jego towarzystwem. Britt w dalszym ciągu darzy go romantycznym uczuciem, którego on niestety nie odwzajemnia. Podróż na wymarzony odpoczynek przerywa gwałtowna i obfita burza śnieżna. Dziewczyny są zmuszone szukać ratunku. Chronią się w pobliskim domku i zdają na łaskę dwóch nieznajomych i jak się później okazuje, niebezpiecznych mężczyzn. Britt i Korbie zostają zakładniczkami. Muszą walczyć o swoje życie.

Dziewczyny są naiwnymi, beztroskimi, niedoświadczonymi nastolatkami, które po raz pierwszy, bez opieki dorosłych mają spędzić wiosenną przerwę. Ich wybór pada na rodzinny domek letniskowy położony w urokliwym górskim zakątku. Britt sumiennie przygotowała się do wyprawy: ćwiczyła, czytała mapy i przewodniki, skompletowała potrzebny sprzęt. Korbie miała w planach leniuchowanie przed telewizorem, więc nie interesowała się ani planami, ani poczynaniami przyjaciółki. Humory psuje im tylko przymusowy opiekun, Calvin. Mimo całej wiedzy, dziewczęta nie są przygotowane na warunki pogodowe, które gwałtownie zmieniały się z każdą chwilą ich podróży i które zapoczątkowały traumatyczne wydarzenia. Britt i Korbie muszą liczyć wyłącznie na siebie, na siłę swoich ciał, bystrości umysłu i gotowości do zaryzykowania własnym bezpieczeństwem, zdrowiem, życiem.

Nie jest łatwo z beztroskiej pannicy przeistoczyć się w odpowiedzialną i świadomą swoich kroków wojowniczkę. Nie można przewidzieć kiedy los wystawi nas na ciężką próbę, na zawzięty bój o wygórowaną stawkę. Okazało się, że Britt jest gotowa przezwyciężyć swoje słabości. Okazuje się także, że nie jest taką dziewczyną, na jaką pozuje. Do tej pory pokazywała swoją bezradność, ufność, bezkrytyczność. W obliczu zagrożenia wychodzi z niej prawdziwe oblicze: siła, twardość, odporność, nieustępliwość. Jednak czy to wystarczy by pokonać przeciwnika i warunki pogodowe, które niwelują wszelkie plany ucieczki?

W górach Britt zmierzyła się nie tylko z bezpośrednim zagrożeniem życia. Musiała również rozliczyć wartość przyjaźni z Korbie, miłości do Calvina, zawierzyć swojej intuicji oraz zważyć swoje zaufanie pomiędzy bliskimi a całkiem obcymi osobami. Słowa można zafałszować, ale czynów nie da się kontrolować w nieskończoność. Czy bystry wzrok Britt zauważy drobne różnice i czy naprowadzą ją na trop prawdy?

Becca Fitzpatrick wciągnęła mnie w swoją opowieść od pierwszego słowa. Bardzo ciekawie rozrysowała sylwetki swoich bohaterów, nadając im dwie twarze, podwójne osobowości i moralność, które w idealnej symbiozie zwodzą czytelnika ze strony na stronę. Nikt nie jest jednoznacznie dobry i jednoznacznie zły. Ich niecne uczynki są zakończeniem drogi pełnej wybojów, trudnych decyzji, silnych bodźców wewnętrznych i zewnętrznych takich jak: brak oparcia, poczucia własnej wartości, znęcanie psychiczne i fizyczne, przemoc, zbrodnia. Ich dobra strona jest z kolei sumą wychowania i doświadczeń zbieranych przez całe życie. Autorka zadbała, by czytelnik nie zorientował się zbyt szybko, po której stronie się opowiedzieć, komu kibicować, kogo się obawiać. Żal i litość miesza się przerażeniem, łzy szczęścia z rozpaczą, bólem, rozczarowaniem, zawodem, a miłość z nienawiścią.

Jak się pewnie domyślacie w "Black Ice" występuje wątek romantyczny. Jest dobrze przemyślany i tak wkomponowany, by przyniósł jak najwięcej wrażeń czytelnikowi, a bohaterom maksimum komplikacji w morderczym wyścigu o życie. Autorka daje nam również powód do przemyśleń. Czy miłość narodzona w tak traumatycznych warunkach może być obietnicą czegoś trwałego? A może jest wymyślną grą mającą zmylić przeciwnika?

Dużą zaletą powieści jest zimowy anturaż, który wymusza nierówną walkę z czasem, aurą i jest doskonałą okolicznością do zmiany przebiegu akcji, jej dramatycznych zwrotów. Plastyczne opisy przyrody udzielają się mimochodem i przyprawiają o dreszcze. I sama nie wiem czy były wynikiem mroźnego klimatu czy rozbuchanych emocji.

"Black Ice" to czyste survivalowe doświadczenie zalewające falami różnorodnych doznań. Szybko wciąga, pochłania bez reszty, a jej słowa zapisują się złotymi zgłoskami w sercu i pamięci.





Becca Fitzpatrick "Black Ice", tł. Mariusz Gądek, Otwarte, Kraków 2014




Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)))


Czytaj dalej...

Posłaniec, Markus Zusak

"Jesteś uosobieniem przeciętności, Ed. A jeżeli facet taki jak ty potrafi się podnieść i zrobić to, co ty zrobiłeś dla tych ludzi, to może każdy będzie w stanie. Może każdy zdoła się wznieść ponad swoje ograniczenia."

Czy robisz w życiu to, o czym zawsze marzyłeś? Czy żyjesz pełną piersią, w pełni wykorzystujesz swój potencjał? Żyjesz tylko dla siebie, czy dajesz coś od siebie? Jak zostaniesz zapamiętany?
W dobie kryzysu, chorób cywilizacyjnych, nieudolności, niekompetencji ludzie pogrążają  się w marazmie lub ciągłej gonitwie o lepsze jutro. Często zapominamy o człowieku, który żyje obok nas, a który być może potrzebuje naszej pomocy. Nie koniecznie takiej, która wymaga wielu wyrzeczeń, nakładów pieniężnych, ale takiej skromnej, podstawowej jak na przykład: rozmowa, chęć wysłuchania, obecność, poczucie wspólnoty, przynależności do społeczeństwa.

"Posłaniec" Markusa Zusak dotyczy właśnie takiej bezinteresownej uwagi na potrzeby innych, spojrzenie na człowieka przeciętnego, ale gotowego poświęcić część swojego czasu by przynieść ulgę tym, którzy nie potrafią, nie mogą tego zrobić osobiście, który jest przykładem także dla nas.

Bohaterem i jednocześnie narratorem "Posłańca" jest Ed Kennedy. Zwykły dziewiętnastolatek, który nie ma konkretnego pomysłu na życie. Choć uwielbia czytać książki, nauka nie szła mu za dobrze i nie ma ochoty na studiowanie. Zawód wybiera impulsywnie, nie dlatego że jest jego największą pasją, ale szybką ucieczką przed despotyczną, trochę wulgarną matką i ojcem alkoholikiem. Relacje rodzinne chłopaka nie są zbyt zażyłe, a wiernym towarzyszem jest mu pies imieniem Odźwierny, koledzy Marv i Ritchie oraz w skrytości kochana i hołubiona Audrey. Ed żyje z dnia na dzień, zwyczajnie, nudno bez większych emocji i wrażeń. Do czasu. Zwykła wizyta w banku może odmienić życie. Nastolatek jest świadkiem napadu. Z początku biernie obserwuje rozwój wypadków. Później zaś, całkiem przypadkiem, role odwracają się. Ed z bezimiennej ofiary przeistacza się w bohatera. Co niesie za sobą niecodzienne konsekwencje. Staje się Posłańcem, który ma nieść wybawienie, ulgę, radość, śmiech i akceptację wśród mieszkańców swojej społeczności. Jakie będą jego zadania i czego nauczy go to doświadczenie? Czy czytelnik odczyta morał zawarty w tej opowieści?

Moim zdaniem "Posłaniec" wyróżnia się na tle książek o bezinteresownych mścicielach, niosących zarówno zemstę, jak i pomoc pokrzywdzonym, w naszym bądź co bądź brutalnym świecie.  Markus Zusak w bardzo ciekawy sposób ujął, ubrał i rozwinął swój pomysł. Mamy przeciętnego nastolatka, wywodzącego się z patologicznej rodziny, trochę zakompleksionego, nie wierzącego we własne siły. Nie zdradza czytelnikowi swoich emocji, marzeń, planów oprócz jednego, skrytej i nieodwzajemnionej miłości do koleżanki z pracy. Każdy jego dzień jest do siebie podobny. Praca, dom, pies, gra w karty, sen, praca, dom...Z tym, że nie spełnia się w żadnej z tych dziedzin. Zawód taksówkarza nie jest pasjonujący, nie rozwija go, nie daje perspektyw na spokojną przyszłość. Mieszka w najgorszej dzielnicy miasta, w starym, rozpadającym się budynku. Nawet karty, jego jedyna rozrywka, nie daje mu poczucia szczęścia czy spełnienia. Dlaczego to właśnie on został wybrany do delikatnej misji Posłańca? Czy ktoś miał na celu rzeczywiste niesienie pomocy wśród lokalnej społeczności, a bohaterski Ed był pod ręką? Czy to miała być nietypowa lekcja samoświadomości, otwarcia na życie, jego wielowarstwowości, jego potencjał?

Ed Kennedy to miły chłopak, który z łatwością przyciąga uwagę, i z którym przyjemnie wędruje się ulicami jego rodzinnego miasteczka, niosąc pomoc potrzebującym. W chłopaku drzemią ogromne pokłady empatii, które są pomocne przy wykonywaniu kolejnych zadań. Potrafi odnaleźć się jako towarzysz starszej pani, oparcie niepewnej nastolatki, dobry duch dla  samotnej matki i przyjazny sąsiad dla emigrantów, współczujący ale i popychający we właściwym kierunku przyjaciel. Nieprzystępny, lokalny koloryt środowiska obserwujemy jego oczami i tylko z jego perspektywy. Ale nie są to tylko problemy młodego pokolenia. Odnajdujemy przekrój nieszczęść jakie dotyka całe społeczeństwo, każda warstwa społeczna, każdy człowiek.

"Posłaniec" oprócz rozrywkowego charakteru, skrywa w sobie ważną naukę. Odkryj ją, przemyśl i zastosuj we własnym życiu. Odnajdziesz tym samym spokój, radość, szczęście, a także zawoalowaną wiadomość zarezerwowaną tylko dla ciebie.





Markus Zusak "Posłaniec", tł. Anna Studniarek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Dagmary reprezentującej wydawnictwo  Nasza księgarnia :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Pan Przypadek i korpoludki, Jacek Getner

Jacek Getner po raz trzeci oddaje w ręce czytelnika przygody swojego bohatera Jacka Przypadka, detektywa amatora, doskonałego obserwatora życia codziennego i mistrza dedukcji. W tej części cyklu, Jacek zmierzy się z przedstawicielami najwyższych szczebli wielkich korporacji i udowodni, że władza mocno uderza do głowy, niebezpiecznie podnosi adrenalinę i żądzę pieniądza. W trzech opowiadaniach będziemy świadkami bezprecedensowej walki o uczucie, o stanowisko, o niezależność.

Jacek Przypadek w swoim ironicznym, cynicznym, aroganckim, impertynenckim stylu, nieco przypomina Herculesa Poirot. Zapatrzenie w wielkiego mistrza, inspiracje z łatwością można dojrzeć w tekście. Jak choćby prezent w postaci charakterystycznego melonika, muszki czy laseczki. Tak jak on twierdzi, że ludzkie zachowania są bardzo schematyczne, symetryczne i przewidywalne. Umiejętność wnikliwej, drobiazgowej  obserwacji, pozwala mu dostrzec więcej bez specjalistycznego sprzętu i ludzi.  Skupia się na szczerej rozmowie, z której wyciąga szczegóły, które z początku wydają się nieistotne, ale w toku śledztwa okazują się na tyle znaczące, że prowadzą do rozwiązania zagadki. Postępowanie detektywa amatora nie podoba się przedstawicielom lokalnych stróżów prawa. Co zabawne wydają się być oni niekompetentni, a swoje braki maskują wybuchami zazdrości, irytacją, zawziętością i zawiścią. Muszę zauważyć, że postawa pana Przypadka nie pozwala na nieograniczone dowody sympatii. Jest człowiekiem bardzo pewnym siebie, świadomym własnej wartości oraz znany z nieskrępowanej szczerości. To nie są cechy, które są cenione w naszym społeczeństwie. Na szczęście Jackowi nie zależy na fanach, ale na skuteczności. Co udaje mu się osiągnąć.

Nie samym chlebem człowiek żyje i nie samą pracą. W kwestii strefy uczuciowej, Jacek jest zatwardziałym kawalerem, a jego serca nie może skruszyć żadna kobieta. Choć wiele próbuje i niestety, musi polec na polu miłości.

Bardzo podobały mi się tytuły opowiadań: "Morderstwo w Orient Espresso", "Zbrodniarz i kara" i "Moralność pana Julskiego", które niezaprzeczalnie nawiązują do największych dzieł uznanych pisarzy polskiego i światowego formatu: Agatha Christie "Morderstwo w Orient Expresie", Fiodor Dostojewski "Zbrodnia i kara" oraz Gabriela Zapolska "Moralność pani Dulskiej". Podziwiam autora za odwagę i dystans, z którym wziął na warsztat takie sztandarowe powieści i przekształcił je na swoją modłę. Wynik takiego eksperymentu jest godny poznania :)

Odpowiada mi poczucie humoru Jacka Getnera. Surrealistyczny, ironiczny, sarkastyczny. Postacie są mocno przerysowane ale idealnie komponują się z dowcipnym tekstem i koncepcją cyklu. Lekkiej, przystępnej, satyrycznej odpowiedzi na mroczne, wymagające, wielokrotnie złożone historie detektywistyczne. Cykl o Panu Przypadku doskonale spełnia założenie i jest rozrywką w czystej formie :)





Jacek Getner "Pan Przypadek i korpoludki", Wydawnictwo Zakładka, Warszawa 2014




Przygody Jacka Przypadka poznałam dzięki jego twórcy- Jacka Getnera :) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Plan, Ewa Waluk

"Głupi człowiek, to człowiek bez wiary, który nie ufa nawet sobie. A szczęśliwy to ten, który mimo iż jest głupi, zawsze znajduje chociaż odrobinę nadziei."

Są w naszym życiu takie decyzje i wybory, które z perspektywy czasu i doświadczenia uważamy za głupie, niepotrzebne, niedojrzałe. Nie można niestety ich zmienić. Można za to odpokutować winę, naprawić głupotę i nie dopuścić by stare błędy powtarzać w przyszłości.

Karolina i Sławek, bohaterowie powieści "Plan" pozwolili by chwila, emocje, urażona duma i strach doprowadziły do zmiany trajektorii ich życia i na długi czas pogrążyła ich wzajemna nienawiść. Ale najpierw połączyła ich miłość, pasja i namiętność, która nie brała pod uwagę racjonalności, prawdy i szczerości dla otaczających ich ludzi. Kosztem innych budowali swoje szczęście. Z tego uczucia powstało dziecko, którego Sławek nie potrafił zaakceptować i z obawy przed odpowiedzialnością odrzucił miłość Karoliny. Dziewczyna decyduje się na samotne macierzyństwo, ucieka z rodzinnego miasta i próbuje na nowo ułożyć swoje życie. Od tej pory synek Kubuś jest dla niej jedyną pociechą. Tak mija dziesięć lat... Podczas rutynowych badań lekarskich, Karolina dowiaduje się, że jest chora na białaczkę. Lekarze nie dają jej nadziei na skuteczne leczenie i długie życie. Kobieta musi zaplanować przyszłość swojego dziecka. W tym celu postanawia wrócić do Słupska i zapoznać syna z ojcem. Czy Sławek stanie na wysokości zadania? Czy jest dla nich szansa na odbudowanie więzi?

Zdrada, romans, przypadkowa ciąża, przed laty, była sytuacją stygmatyzującą na całe życie. Mężczyźnie przypisywano chęć rozrywki, zabawy, wyszumienia, a także pozycję biednego uwiedzionego. Kobieta natomiast traciła wszystko, szacunek rodziny, otoczenia i stawała się tematem plotek, kpin, nienawiści. Obecnie normy obyczajowo- moralne nie są już tak restrykcyjne i seks pozamałżeński oraz wynikające z niego konsekwencje nie oburzają już tak opinii społecznej. Jednak ból odrzucenia, samotności, zburzenie spokoju, pogrzebania marzeń jest w dalszym ciągu ten sam. Macierzyństwo jest trudnym zadaniem w pełnej rodzinie, a staje się po wielokroć trudniejsze gdy trzeba wziąć wychowanie dziecka tylko na swoje barki.

Sytuacja Karoliny jest tyle lepsza, że miała zapewniony komfort finansowy i bez zbędnych wyrzeczeń mogła poświęcić się opiece nad synem. Oddała mu całą swoją  miłość, otoczyła czułością, troskliwością i nauczyła chłopca samodzielności, która zaprocentowała w przyszłości. Czytając powieść nie odczuwa się, żeby tym dwojgu czegoś brakowało. Jednak ich szczęście nie trwało długo. Lekarz, choroba, wyrok. Karolina, jak każda matka, chce zapewnić dziecku harmonijną i spokojną przyszłość. Uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest powrót do domu, odnalezienie Sławka i powierzenie mu opieki nad ich dzieckiem. Ma mało czasu by przekazać swoje obowiązki i być pewna swojego wyboru.

Karolina musi odrzucić swoje emocje, obawy dla dobra syna. Zastanawia mnie, dlaczego tak późno... Dla dziecka na równi ważne są relacje z matką, jak i ojcem. Jednak wcześniej Karolina nie brała tego pod uwagę. Czyżby urażona duma była silniejsza niż szczęście Kuby? Dopiero choroba wymusza działania. Zastanowiło mnie także, dlaczego Karolina nie poprosiła o pomoc rodziców i siostry. Miała z nimi dobre relacje i liczyło się dla niej ich zdanie...

Podobał mi się za to pomysł na naprzemienną relację wydarzeń, narrację z perspektywy Karoliny i Sławka. Miałam okazję przekonać się jak tę trudną sytuację widzi kobieta i mężczyzna i czy ich przemyślenia pokrywają się, czy są od siebie kompletnie różne. Jak się okazuje każda z płci inaczej interpretuje życie, podejmuje decyzje, popełnia błędy. Na ich przykładzie autorka udowadnia jak ważna jest rozmowa, przedstawienie swoich argumentów i kompromisy. Trzeba pozwolić opaść emocjom i ponownie, na chłodno podejść do tematu.

Mam jedynie dwa zastrzeżenia do przedstawionej fabuły. Karolina zbyt łatwo i szybko poddała się swojej chorobie. Nie walczy, nie wariuje i mam wrażenie, że jest obojętna na swój stan, los, przyszłość. Czułam się również zdezorientowana opisami przebiegu białaczki u Karoliny. Tak jakby to było zwykłe przeziębienie , a nie poważny stan grożący utratą życia. Kobieta w jednym momencie źle się czuje, omdlewa, nie ma siły wstać z łózka, a zaraz potem wsiada do samochodu i jedzie na plażę...

Drugie zastrzeżenie dotyczy emocjonalnej powściągliwości. Autorka książki, Ewa Waluk sama przyznaje, że nie pozwala, aby targały nią emocje lub sponiewierały uczucia. I to jest doskonale wyczuwalne w treści. Historia jest bardzo zachowawcza, chłodna, brakuje jej intensywności, w której można było się zaczytać bez pamięci, wzruszyć i przejąć się dylematami matki będącej na granicy życia i śmierci.

Podsumowując, "Plan" to książka o przemijaniu, szukaniu szczęścia tam, gdzie trudno je dostrzec i umiejętności naprawiania błędów z przeszłości. Może i nie jest perfekcyjna ale daje do myślenia, zastanawia, intryguje.





Ewa Waluk "Plan", WFW, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsię. Gosi i wydawnictwu WFW dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))





Czytaj dalej...

Świąteczne zapowiedzi :)

Może zainspiruję Was do zrobienia literackiej listy do Świętego Mikołaja :)



Jeden Bóg, Katarzyna Mlek, Rozpisani.pl

Czy jeden człowiek, cechujący się nieprzeciętną inteligencją, determinacją oraz okrutną bezwzględnością może w ciągu półwiecza odmienić świat, który znamy? 

Miran Zieliński jest zdolnym genetykiem. Sfrustrowany pracą w Austrii, która nie daje mu możliwości rozwoju, postanawia wrócić do Polski i korzystając z pomocy finansowej zamożnego kochanka zrealizować plan. Plan, który pozwoli bez końca przedłużać ludzkie życie.

Zaskakujące zwroty akcji i liczne odniesienia do faktycznych odkryć naukowych prowadzą czytelnika w stronę kuszącej, przerażającej, a jednocześnie bardzo prawdopodobnej wizji przyszłości, w której jednej korporacji udaje się zdobyć niemal nieograniczoną władzę nad światem.







Odpływ, Lars Saabye Christensen, Wydawnictwo Literackie

Zachwyciła cię moja walka Knausgårda? W Otchłani zatopisz się bez reszty! Najnowsza powieść najpopularniejszego i najbardziej cenionego współczesnego pisarza norweskiego. Lars Saabye Christensen przed laty podbił serca polskich czytelników i krytyki literackiej powieścią Półbrat. Tej jesieni laureat wielu prestiżowych wyróżnień, wymieniany wśród kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla, powróci w wielkim stylu!











Powiedz wilkom,że jestem w domu. Carol Rifka Brunt, YA!

Mistrzowska, wzruszająca opowieść o stracie i nadziei. Wielka odwaga autorki w mierzeniu się z bólem młodej bohaterki. Obie wychodzą z tej próby zwycięsko. June, bohaterka powieści, wrażliwa nastolatka przyjaźni się z wujem Finem. Gdy wuj umiera, wraz z nim odchodzi cały świat. Powieść pokazuje przejście ze świata dzieciństwa do dorosłości, uczy jak na nowo budować samego siebie, jak odnaleźć się w sytuacji straty. Problem AIDS, społeczne wykluczanie, bezsilność a jednocześnie nadzieja tworzą niezwykłą emocjonalną kompozycję, która sprawia, że wzruszony czytelnik uzna tę powieść za ważny głos w dyskusji o psychologii okresu dojrzewania.










Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza, Astrid Lindgren, Nasza Księgarnia

Zbiorowe wydanie dwóch książek Astrid Lindgren: „Madika z Czerwcowego Wzgórza” oraz „Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza”. 

Madika i Lisabeth– dwie pełne wdzięku i fantazji dziewczynki – żyją w domu na Czerwcowym Wzgórzu. Madika chce być miła i grzeczna, niestety rzadko jej się to udaje. Ale to chyba nie jej wina, że bez przerwy wpada na takie wspaniałe pomysły? Czasem nawet duże dziewczynki muszą sprawdzić, jak się lata z parasolem z dachu drewutni i czy w pralni sąsiadów naprawdę mieszkają duchy. Przecież liczy się dobra zabawa!

Te pogodne, pełne mądrości opowieści o dzieciństwie, o tym, co małe bohaterki bawi i cieszy, i o tym, co je nierzadko głęboko zasmuca, są wyrazem prawdziwej radości życia.




Losing Hope, Colleen Hoover, Otwarte

Czasami, aby pójść naprzód, trzeba najpierw sięgnąć głęboko w przeszłość. Przekonał się o tym Dean Holder. Przez wiele lat zmagał się z poczuciem winy, że kiedyś pozwolił odejść małej dziewczynce. Od tego czasu szukał jej uparcie, ale nie spodziewał się, że gdy ponownie się spotkają, ogarną go jeszcze większe wyrzuty sumienia. 

Losing Hope to historia trojga młodych ludzi naznaczonych przez traumatyczne doświadczenia. Każde z nich wybrało inny sposób na to, by sobie z nimi poradzić – nie każde z nich wybrało życie.














Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka