Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Zrozumieć Amelię, Kimberly McCreight

Pozory mylą

Statystyki dotyczące samobójstw wśród nastolatków są przerażające! Rocznie około 300 młodych ludzi w  wieku 16- 19 lat zabija się z powodu pogłębiającej depresji, samotności, prześladowań wśród rówieśników. Jedynie w odebraniu sobie życia upatrują szansę wyjścia z kryzysowej sytuacji i przerażającej rzeczywistości.*

Ten poruszający i niepokojący temat poruszyła w swojej książce "Zrozumieć Amelię" amerykańska pisarka Kimberly McCreight. Opowiedziana przez nią historia daje wiele do myślenia o kondycji psychicznej młodego człowieka, psychologii tłumu, większych grup społecznych i ich wpływu na zachowania jednostki. 

Kate Baron odbiera telefon ze szkoły swojej córki. Amelia została przyłapana na ściąganiu i zawieszona w prawach ucznia. Kiedy kobieta dociera do Grace Hall, dowiaduje się, że dziewczyna nie żyje, popełniła samobójstwo skacząc z dachu. Kate pogrąża się w depresji. Z odmętów melancholii, smutku, obojętności wyrywa ją anonimowa wiadomość sms: Amelia nie skoczyła. Kate rozpoczyna prywatne śledztwo...

Kate Baron jest wziętym prawnikiem i samotną matką. Aby utrzymać siebie i córkę musi poświęcać pracy dużo czasu. Dzieje się to kosztem Amelii, która całymi dniami pozostaje sama, bez opieki, uwagi, zrozumienia. Jej samotność wypełniają stosy książek, przyjaciółka Sylvia i hokej na trawie. Nastolatka jest wielbicielką poezji Virginii Woolf i w jej dziełach szuka odpowiedzi na temat życia, miłości, przyjaźni. W szkole ma opinie kujonki, outsiderki i dziwaczki. Nikt zbytnio się nią nie interesuje.... Do czasu... Amelia dostaje zaproszenie do tajemniczej grupy Sroki. By stać się jej pełnoprawną członkinią jest zmuszona do szeregu działań, które stoją w opozycji do jej charakteru, mentalności, przekonań. Jednak w swojej samotności i obawy przed odrzuceniem przyjmuje warunki gry. Z każdym dniem zadania stają się coraz bardziej wymagające i niebezpieczne. 

Fabuła książki oscyluje wokół zagrożeń jakie niosą prześladowania wśród młodzieży, bezwzględność, brak tolerancji, kłamstwa, tajemnice i błędy wychowawcze, których nie jest w stanie uniknąć żaden rodzic. Kimberly McCreight wystrzega się tonu oceniającego, a w prosty ale dogłębny sposób pokazuje jak wiele sygnałów ostrzegawczych można przegapić i jak wiele można stracić unikając rozmów, bliskości, bezpośredniej konfrontacji oraz utrzymywania iluzji w imię dobra dziecka. 

"Zrozumieć Amelię" to utwór dwugłosowy skierowany zarówno do młodzieży jak i dorosłego czytelnika. Historię poznajemy z dwóch perspektyw, samotnej nastolatki i matki próbującej zrehabilitować swoje dziecko. Autorka zachowała odrębność wypowiedzi. Fragmenty dotyczące Amelii są pisane językiem potocznym, młodzieżowym, przetykanym wiadomościami sms, e- mali, publikowanych postów na Facebooku, krótkich komentarzy. Głos Kate to poważne dochodzenie i rekonstrukcja szkolnego życia córki, próba zrozumienia jej problemów, odkrywanie tajemnic złożonego mechanizmu relacji pomiędzy ofiarą a prześladowcą.

Akcja powieści jest szybka, naszpikowana niewiadomymi i odpowiedziami, które rodzą kolejne pytania. Czy można było zapobiec wydarzeniom? Czy ktoś mógł pomóc Amelii? Czy wszyscy zachowywali się tak, jak powinni? Czy zwykła rozmowa mogła zatrzymać lawinę nieszczęścia? Gdzie byli nauczyciele, a gdzie rodzice? Kto mataczył w śledztwie? Itd... 

"Zrozumieć Amelię" to przerażający obraz ludzkich niedoskonałości, obaw, pragnień, zazdrości, które w pewnym momencie biorą górę i prowadzą do tragedii. 


Szczerze polecam lekturę tej książki. 




* źródło informacji: se.pl


Czytaj dalej...

Na przekór przeznaczeniu, Magdalena Dziuma

Druga szansa


Według autorki wola życia, chęć walki, miłość, dążenie do spełnienia jest w stanie przezwyciężyć i zmienić przeznaczenie.

Coś w tym jest. Nasze ścieżki może i są z góry wytyczone, jednak nikt nie wziął pod uwagę ludzkiego uporu oraz mocy uczuć, które są w stanie przenosić przysłowiowe góry. Książki, gazety, wiadomości są pełne takich przykładów. Magdalena Dziuma dołącza do tego grona i książką "Na przekór przeznaczeniu" ukazuje, że nic nie jest nam dane raz na zawsze, a każdą przeciwność losu można obejść i przekornie odnaleźć szczęście, tam gdzie nie spodziewano się go odnaleźć.

Młodzi ludzie Laura i Dominik wyjeżdżają w romantyczną podróż do Paryża. Niestety ich radość nie trwa długo. Podczas pożegnalnego spaceru urokliwymi paryskimi uliczkami kochankowie zostają rozdzieleni. Zdezorientowana Laura wraca do hotelu, a Dominik rozpłynął się w powietrzu. Spanikowana dziewczyna wsiada do samolotu i przylatuje do Polski. W kraju rusza machina poszukiwań... Co stało się z Dominikiem? Czy odnajdzie się żywy czy martwy? I co z Laurą, dla której zaginiony był całym światem?


Na zadane pytania dość szybko znajdziemy odpowiedzi, gdyż historię zakochanych poznajemy z obu stron, z punktu widzenia Laury i Dominika. Obserwujemy rozwój ich uczuć oraz to jak są dla siebie ważni i jakie plany mają względem siebie. Ich miłość jest jest jak z bajki. Zaczęła się uderzeniem gromu z jasnego nieba i spętała więzami, których nic nie jest w stanie zerwać.  Wiedza, którą zdobywamy jednak nie rozwiązuje całej zawiłej zagadki, a na zakończenie trzeba oczekiwać z cierpliwością i ogromną ciekawością.


Miłość rozłożona na czynniki pierwsze, ukazana w całej krasie, w każdym jej odcieniu jest dużym walorem powieści. Każdy z nas nosi w duszy cząstkę romantyka i takie historie miłosne karmią ją ciepłem i sentymentem. Miło jest poznać ludzi, którzy mają jasno określone priorytety, a uczucie i emocje są dla nich najważniejsze. Nie boją się poświęceń i zachowań, które burzą schematy, szablony, ramy, do których zmusza nas społeczeństwo.

Cieszę się bardzo, że Magdalena Dziuma pilnie przyłożyła się do swojej pracy i starała się zadbać by "Na przekór przeznaczeniu" brzmiał wiarygodnie, a przeprowadzane procedury lekarskie, policyjne, dziennikarskie były jak najbliższe rzeczywistości. Niestety w niektórych fragmentach fabuła trochę kuleje. Na przykład, nie jestem w stanie pojąć dlaczego Laura nie zgłosiła zaginięcia Dominika jeszcze w Paryżu. Autorka próbuje tłumaczyć jej zachowanie nieznajomością języka, niedoświadczeniem, naiwnością. Do mnie nie trafia to wyjaśnienie. Przecież każdy świadomy człowiek młody czy stary, wie jak ważne są pierwsze chwile po zaginięciu. Są one na wagę złota i często decydują o powodzeniu akcji poszukiwawczej... Pani Magdalena za bardzo również wniknęła w świat emocjonalny Laury, a sprawę Dominika zepchnęła jakby w ciemny kąt, z którego docierają do czytelnika szczątkowe informacje: ogłoszenie radiowe, depresja matki, dziwne przesłuchanie, strzępki ukradkowych rozmów. Rozczarowały mnie również znalezione w tekście powtórzenia i  nieścisłości. Na szczęście prosty, nieskomplikowany, przyjazny czytelnikowi język oraz krótkie rozdziały z naprzemienną narracją sprawiły, że historię czytało się ekspresowo.

"Na przekór przeznaczeniu" to opowieść o tragedii, która może skłonić do refleksji. Opowieść o miłości, która może wzruszyć. Oraz opowieść o przeznaczeniu, które można zmienić.









"Na przekór przeznaczeniu" Magdalena Dziuma, Novae Res, Gdynia 2015






Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki.


Czytaj dalej...

Dowód życia, Richard Marsh, Jeff Hudson

Śmiertelne zagrożenie


Czasami ciało jest więzieniem, w którym niewygodnie jest przebywać, z którego trudno jest się wydostać, i które może okazać się śmiertelną pułapką. 

Przekonał się o tym, na własnej skórze sześćdziesięcioletni emerytowany policjant i nauczyciel w szkole średniej, Richard Marsh. Zdrowego ducha w zadbanym ciele podstępem unieruchomił udar, w jego następstwie paraliż i zespół zamknięcia. Personel szpitala błędnie diagnozuje jego jednostkę chorobową i zaleca odłączenie od aparatury podtrzymującej życie. Miał tylko kilkanaście godzin by przekonać lekarzy i swoich bliskich, że w niewładnej skorupie swojego ciała jest świadomym, trzeźwo myślącym pacjentem, który za wszelką cenę chce żyć. 

"Nie wiedziałem jednak, że po wielu latach stawania oko w oko ze śmiercią moim najgroźniejszym wrogiem okaże się własne ciało."


Richard to krzepki, wysportowany i dbający o swoje zdrowie i kondycję pan w słusznym wieku. Jego życie jest pełne pasji, szczęścia, miłości. W wieku sześćdziesięciu lat ma siłę chodzić na siłownię, pracować w ogródku, jeździć na Harleyu i uczyć młodzież kryminalistyki. Jego codzienność rozsypuje się jak domek z kart wraz z udarem, który zamyka go we własnym ciele i własnymi myślami. Jest świadomy tego co dzieje się wokół niego, ale nie może komunikować się z otoczeniem. Stracił kontrolę nad własnym ciałem, jest zamknięty w swojej świadomości bez możliwości obrony własnego jestestwa. 

"Wprawdzie przed udarem bardzo lubiłem samotność, ale od tego czasu nauczyłem się, że noce spędzane sam na sam z własnymi myślami mogą być bardzo ciężkim doświadczeniem." 

"Dowód życia" to opowieść o mężczyźnie, który musi stoczyć walkę ze swoim ciałem i o swoje życie. Czytamy przejmujący zapis galopujących myśli, w których Richard raz kurczowo trzyma się życia i walczy o swój byt, raz poddaje się i pragnie śmierci. W rozstrzygnięciu sporu o egzystencję nie pomaga mu medycyna, która skazała go na powolne gaśnięcie, ale i rozbłyski nadziei wyjścia z patowej sytuacji. 

Zespół zamknięcia (z ang. locked-in syndrome ) to stan, w którym osoba przy zachowaniu świadomości i przytomności jest niemal w pełni sparaliżowana. Pacjent traci zdolność kontroli ruchów kończyn, twarzy, języka, gardła i poziomych ruchów oczu. Zachowuje jedynie możliwość kontroli pionowych ruchów gałek ocznych i powiek.* Zespół zamknięcia często jest mylnie diagnozowana jako śmierć mózgowa, co skutkuje odłączeniem kroplówek z lekarstwami, wyłączeniem respiratora, który wspomagał oddech i skazanie pacjenta na natychmiastowe i nieodwracalne zejście. Uleczalność tej choroby jest przerażająco niska, a przeciętna długość życia ludzi pozostających w pułapce przerażająco krótka. Wiedza o tej chorobie powoli pogłębia się, ale to tylko dzięki determinacji osób, które przeszły przez to piekło, ich bliskich i książki takie jak "Dowód życia". 

Przerażająca jest myśl, jak wiele osób mogło, może znajdować się w sytuacji Richarda Marsha, jak wielu nieumyślnie straciło życie, a jak niewielki odsetek przetrwał zmasowany atak niewiedzy, brawury, niekompetencji. 

Richard Marsh pokazuje pełny obraz/program opieki medycznej nad ciężko chorymi ludźmi. Wiele z tego co przeżył, to prawdziwy horror, którego nie życzę nawet najgorszemu wrogowi. Obojętność, zlekceważenie, brak poszanowania praw, godności pacjenta i człowieka, a brak pieniędzy i dobrego ubezpieczenia hamuje proces leczenia, rehabilitacji, powrotu do społeczności. Na szczęście byli także medycy, których zawód jest prawdziwym powołaniem i bez których nie byłby teraz tam, gdzie jest. 

"Dowód życia" to historia oparta na faktach, prawdziwych przeżyciach Richarda Marsha opisana w sposób fabularny przez zdolnego prozaika, który w skali niemal jeden do jednego opisał historię mrożącą krew w żyłach i napędzającej strach, niedowierzanie, obawę, refleksję. To swoisty pamiętnik, przewodnik "pisany z perspektywy człowieka patrzącego z wnętrza ciała na zewnątrz i z perspektywy bliskich mu osób, które usiłują zajrzeć do wewnątrz."

Sięgnijcie koniecznie po "Dowód życia" i uświadamiajcie innych. Być może wiedzą zdobytą wraz  z lekturą książki uratujecie komuś życie. 







"Dowód życia" Richard Marsh, Jeff Hudson, tł. Zbigniew Kasprzyk, WAM, Kraków 2015






Egzemplarz recenzyjny książki zawdzięczam wydawnictwu WAM :)



* korzystałam z wiadomości zawartych na stronie http://neuropsychologia.org


Czytaj dalej...

Popękane miejsca, Michele Phoenix

Skrzywdzone dzieci to cierpiący dorośli


Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa mają ogromny wpływ na zachowanie, na emocje, na całe dorosłe życie. Czasami doświadczenia przytłaczają swoim ciężarem, a czasem daje wyzwolenie, otwiera nową furtę i jest obietnicą zapomnianego szczęścia.

Shelby dorastała w rodzinie, w której ojciec był agresorem. Stosował przemoc fizyczną i psychiczną zarówno w stosunku do żony jak i dzieci. Wspólne przeżycia początkują szczególną więź pomiędzy rodzeństwem, która jest dla nich podporą, siłą, ucieczką od strachu, bólu i cierpienia.
Mijają lata. Shelby wiedzie pozornie ustabilizowane życie. Tylko Trey, jej brat widzi jak wiele wysiłku kosztuje ją spokój i opanowanie. Jej misternie poukładany świat zachwieje się w posadach, gdy na mocy testamentu ojca, Shelby ma zaopiekować się swoją czteroletnią przyrodnią siostrą. Czy opieka nad dziewczynką pozwoli jej zrozumieć własne dzieciństwo i uporać się z demonami przeszłości?

Poznajemy Shelby kiedy jest dorosłą kobietą. Jest 35- letnią nauczycielką z dużym dystansem do świata i ludzi. Boi się zmian, odgradza grubym murem, nie pozwala sobie na opuszczenie gardy i cały czas boksuje się z życiem o każdą chwilę szczęścia. Tak samo pokiereszowany wewnętrznie jest Trey, a jego demony z równą siłą toczą walkę o jego duszę. Dopiero razem czują się pewnie, cieszą się siłą, nadzieją i po cichu liczą na happy end. Ich życie można porównać do biernej egzystencji. Nie ucztują przy stole zabawy, flirtu i miłości. Oboje nie mają zaufania do obcych i trudno im nawiązywać znajomości. Najlepiej czują się w swoim towarzystwie i wzajemnie pielęgnują rany duszy.

W retrospekcjach poznajemy pełny obraz okrucieństw jakich dopuścił się ich ojciec. Dzieci były zastraszane, tresowane, bite niemal za każde przewinienie, a czasem i ono nie było potrzebne. Matka rzadko stawała w ich obronie, a nawet kiedy wreszcie odezwała się, to nie wywierała na kacie największego wrażenia. Nie dziwi więc dziecięca solidarność i silne więzy jakie połączyły rodzeństwo.

Ta część książki "Popękane miejsca" jest bardzo poruszająca bo nikt o zdrowych zmysłach nie może przejść obojętnie wobec krzywdy dziecka. Zachowanie ojca woła o pomstę do nieba, ale i zmusza do refleksji. Jak wiele z nas nie zauważa przemocy, która coraz częściej zdarza się pod naszym nosem. Dlaczego kobiety, matki, babki pozwalają krzywdzić swoje pociechy, swoje wnuki? Dlaczego nauczyciele, lekarze nie reagują na powtarzające się zwolnienia, siniaki? Czemu nie widzą strachu i cierpienia w wielkich oczach dzieci? Czemu biernie przyzwalają na przemoc, a dziwią się kiedy dochodzi do tragedii, które coraz częściej nagłaśniają media?

Przeszłość lubi się objawiać w najmniej oczekiwanym momencie. Tak jest również w życiu bohaterów tej książki. Zepchnięty w czeluść zapomnienia ojciec powraca i nawet po swojej śmierci sieje zamęt w życiu swoich starszych dzieci. W swojej ostatniej woli wraża prośbę o opiekę nad czteroletnią córeczką. Shelby choć boi się poważnego zobowiązania i powrotu wypartych z pamięci wspomnień. Jednak urocza, anielska buzia dziewczynki nie pozwala jej wycofać się i występuje o przyznanie jej statusu rodziny zastępczej. Shelby chce rozpocząć swoje życie od nowa. Dziecko daje jej tą szansę. Zabiera małą do Niemiec i po raz kolejny odcina się od wspomnień. Ale i tu nic nie będzie proste. Wychowanie Shayli to ciężka praca, tak jak i problemy życia na emigracji.

Michele Phoenix ciekawie przedstawiła trudności z jakimi boryka się Shelby. Przecież nieoczekiwane macierzyństwo to wielkie i niezwykłe przedsięwzięcie. Kobieta nie jest obeznana z rozwojem małego dziecka. Wszystko ją zaskakuje i nie zna żadnych wskazówek wychowawczych, które pomogłyby jej utemperować zadziorny charakterek Shayli. Do tego próby przystosowania się do nowych warunków życia nie ułatwiają sprawy. Nowy dom, nowi znajomi, nowy język...

A na horyzoncie pojawia się mężczyzna, który mimo oporu nie poddaje się i walczy o serce Shelby.

I w tym momencie "Popękane miejsca" odrobinę się "rozlazły". Wątek miłosny jest niedopracowany. Zabrakło w nim lekkości, powabu, subtelności, delikatności, ale także powoli rodzącej się pasji i namiętności. Nie wiedziałam kiedy ich uczucie z zauroczenia przeszło w poważniejszy etap. Zabrakło mi również wewnętrznej walki z pojawiającymi się emocjami, przeżywania nowych doświadczeń i przemyśleń, które pozwoliły by zrozumieć świat miłosny i świat rozterek Shelby.

"Popękane miejsca" to kolejna książka, która dotyka problemu przemocy w rodzinie i wpływ traumatycznych doświadczeń na dorosłe życie bitych dzieci. Michele Phoenix pokazuje, że życie bywa trudne, a pokrętny los wywraca je do góry nogami. Jednak wyzwania jakie stawia mogą przywrócić porządek, niesie nadzieję i stanowi pierwszy krok do odnalezienia szczęścia.






"Popękane miejsca" Michele Phoenix, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2015






Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :)




Czytaj dalej...

Tulipanowy wirus, Daniëlle Hermans

Tulipomania


Tulipan to nie tylko jeden z najpiękniejszych kwiatów na świecie, ale również najważniejszy symbol Holandii.

Co zabawne roślina ta pierwotnie rosła i była hodowana w Chinach, gdzie wierzono że  przynosi szczęście. Sprowadzony na ziemie  niderlandzkie stał się oznaką dobrobytu, luksusu, pozycji społecznej.  W XVII wieku arystokracja doceniła ich magiczny urok, przyczyniła się do rozwoju rynku tulipanowego,  a także zaczęła konkurować między sobą doprowadzając do szaleństwa, które odbiło się niepojętą korupcją, gwałtem, zbrodnią, śmiercią.

"Tulipanowy wirus" przenosi nas w czasie do najbardziej gorącego okresu tulipomanii, której echa dotrwały do lat współczesnych niosąc za sobą cień chciwości, pychy i arogancji.
Alek Schoeller zostaje wezwany przez swojego wuja. Gdy chłopak dociera na miejsce okazuje się, że mężczyzna jest ciężko ranny. W ostatnich słowach próbuje przekazać mu  rodzinny sekret i stary, wartościowy wolumin o tulipanach. Alek choć nie rozumie znaczenia słów wuja postanawia na własną rękę odnaleźć rozwiązanie i brutalnego mordercę. W śledztwie pomaga mu najlepszy przyjaciel. Nieświadomie ściągają na siebie wielkie niebezpieczeństwo.

Na okładce wydawca porównuje debiut literacki Daniëlle Hermans do bestsellerów Dana Browna, autora najbardziej obrazoburczej książki ostatnich lat "Kod Leonarda da Vinci". Po części zgadzam się z tym twierdzeniem. Debiutantka zaadaptowała podobną konstrukcję powieści. Zaczęła bezsensowną, z pozoru, brutalnością, przekazaniem niezrozumiałych wskazówek, kult nauki, próba zdetronizowania religii i prywatne śledztwo dwójki młodych ludzi, z których jedno jest bliską osobą zmarłego, a drugie wykształconym znawcą tematu, którego dotyczy tajemnica. I na tym podobieństwa kończą się. Daniëlle Hermans zdradza zbyt wiele by z niecierpliwością i nerwowym obgryzaniem paznokci śledzić akcję oraz losy bohaterów. To co dotyka ich po drodze śledztwa jest dość przewidywalne, a momentami rozdmuchane do granic możliwości choć jego sedno to drobiazg, który na to nie zasługuje. Mało wiemy także o bohaterach, a główne postaci są przyjemne choć dość schematyczne.

Pomysł opisania XVII wiecznej holenderskiej tulipomanii, gorączki chciwości, arogancji, nienawiści, zazdrości bardzo mi się podobał. Do tej pory nie miałam pojęcia, że tulipany były powodem korupcji, egoizmu, paniki, bankructwa wielu ówczesnych rodzin mieszczańskich i arystokracji. "Niektórzy sprzedawali wszystko, aby kupić upragnioną cebulkę. Zdarzało się, że zamieniano tulipany na nieruchomości, ziemię, bydło. Największą cenę osiągnęła słynna cebulka Semper Augustus- 6000 guldenów (średni roczny dochód w Niderlandach wynosił wtedy ok. 150 guldenów)" . Za to wątki naukowo- religijne, mające uchodzić za bluźniercze,  dążenie do swobody działania, do wolności słowa zupełnie mnie nie przekonały. Owszem XVII wiek to czasy wzmożonej religijności doprowadzającej często do wzrostu fundamentalizmu, ale autorka dość nieudolnie połączyła oba fakty.

Zdecydowanie największą zaletą powieści "Tulipanowy wirus" jest zmienna narracja prowadzona z kilku perspektyw. Historię poznajemy współcześnie dzięki Alekowi będącego głosem emocji, duetowi policjantów stanowiący głos rozsądku oraz z głosy z przeszłości, który przybliża tulipomanię i zarys konfliktu, który przez pokolenia dotrwał do XXI wieku. Zmiana pomiędzy czasami jest podkreślona innym rodzajem i kolorem czcionki. Ta różnorodność daje złudzenie wartkiej akcji, galopujących wydarzeń i wpływa na szybkość i łatwość przyswajania tekstu i przewracania kartek powieści.  Daniëlle Hermans próbuje stylizować historycznie język w części dotyczącej XVII wiecznej Holandii. Zapomniała jednak oddać klimat Amsterdamu tamtych lat. Mało jest ówczesnej architektury, tradycyjnego stroju, rytuałów, relacji społecznych.

Nie mogę jednak powiedzieć, że "Tulipanowy wirus" to męczący gniot. To powieść, która dotyka nieznanego i interesującego tematu tulipomanii. Gdyby podkręcić wspomniane mankamenty mogłaby uchodzić za rewelacyjny i do tego oryginalny thriller mieszczących się w czołówce światowych bestsellerów. Na koniec dodam, że "Tulipanowy wirus" ma zostać wkrótce zekranizowany. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie :)










"Tulipanowy wirus" Daniëlle Hermans, tł. Małgorzata Woźniak- Diederen, wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2015






Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)



Czytaj dalej...

Basia i wyprawa do lasu oraz Kubuś i jego gromadka

Niemal każde dziecko i jego rodzic zna Basię :)

To rezolutna dziewczynka pomaga maluchom poznawać świat, zrozumieć go i poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Jej życie nie odbiega od życia Waszych maluchów. Dziewczynka  wychowuje się w pełnej rodzinie, z dwójką rodzeństwa. Chce zamanifestować swoją obecność, ale musi też zrozumieć, że nie wszystko musi kręcić się wokół niej.

Tytuł książeczki wskazuje czego będzie dotyczyć doświadczenia Basi. Tym razem będzie to przygoda w lesie. Dziewczynka i jej rodzina nauczą się rozróżniać grzyby, dowiedzą się które z nich są jadalne, a które nie oraz spotkają się z leśniczym, który opowie im o leśnych zwierzętach i o prawidłowym zachowaniu w lesie.

Seria książeczek Basia jest przeznaczona dla dzieci od 3 do 7 lat. Dzieci z łatwością utożsamią się z tytułową bohaterką, która nie tylko jest przesympatyczna ale także wesoła, dociekliwa i pełna pomysłów. Tekst również jest przyjazny i prosty w odbiorze, a ilustracje autorstwa Marianny Oklejak dobrze podkreślają zapisane słowa. Dzieci łatwo mogą wyobrazić sobie poszczególne etapy wędrówki Basi i jej rodziny, dowiedzieć się o zachowaniach, zwyczajach zwierząt. Co jedzą dzięcioły i dlaczego tak stukają w drzewa, po co istnieją komary i kiedy żerują sarny to pytania, które już nie będą dla Was zagadką :)

Najważniejsze jest to, że Zofia Stanecka pokazuje piękno przyrody, uwrażliwia dzieci na naturę, jej potrzeby i uczy od najmłodszych lat dbania o czystość i porządek wokół nas oraz właściwe zachowanie w leśnym zakątku tak by nie naruszyć dóbr flory i fauny.

Polecam dla maluchów i zapobiegliwych rodziców :) Seria Basia pomoże Wam przejść przez milowe kamienie rozwoju dzieci ale także zatrzymać się w pędzie życia i dojrzeć to, co jest w nim najważniejsze :)







Jestem pewna, że na przygody Kubusia Puchatka nie będę
Was musiała długo namawiać. Sami w większości dobrze znacie mieszkańców Stumilowego lasu i niezmiennie wpływają oni na jakość Waszego humoru i samopoczucia.

Kubuś i jego gromadka to pięć całkiem nowych historyjek, z których nauczycie się zabawy w naśladowanie, poznacie przepis na ciasteczka nie do zjedzenia, sekrety dobrego ogrodnika, jak okiełznać tremę przed publicznym występem oraz całkiem zwyczajne marzenie Kłapouchego.

Opowiadania są bardzo sympatyczne, dokładnie tak samo jak "miś o bardzo małym rozumku". Jedne są zabawne, inne całkiem poważne, a jeszcze inne podpowiedzą jak radzić sobie z trudnościami. Bohaterami opowieści są wszyscy przyjaciele Krzysia i Kubusia Puchatka. Razem stawiają czoło losowi, bawią się, uczą, sprzeczają, pomagają :) Na koniec każdego rozdziału bonus w postaci przepisu na ciastka, nową zabawę, porady ogrodnicze, dobre rady dla aktorów i puchatkowa bajka.

Na pochwały zasługuje szata graficzna książeczki. Twarda oprawa, wygodny format, wyraźny, duży druk, krótkie teksty, staranne, licencjonowane ilustracje, które od pierwszej strony przyciągną uwagę, pobudzą wyobraźnię, a poziom zabawy osiągnie punkt kulminacyjny.

Zapraszam wszystkich do lektury :)





* przepraszam za jakość zdjęć. Aparat mi szwankuje :/




"Basia i wyprawa do lasu" Zofia Stanecka, Egmont, Warszawa 2015
"Kubuś i jego gromadka", Egmont, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Wokół czytania...



Na moim blogu mogliście do tej pory znaleźć recenzje, zapowiedzi książkowe czy opinie o grach planszowych. Tym razem chciałam Was zaprosić do rozmowy i dowiedzieć się od Was czegoś więcej, o Waszej pasji czytania i jakie ona wywołuje reakcje wśród Waszych bliskich.

Jak to jest? Czy książkoholik otacza się ludźmi o podobnym zamiłowaniu i czy dobrze dogaduje się z książkofobami? 

Wychowywałam się w rodzinie, w której czytanie książek to jedna z podstawowych potrzeb tak samo często zaspakajanych jak jedzenie, picie czy spanie. W moim rodzinnym domu naturalny był obrazek zaczytanych mamy, taty i dzieci. W szkole wygrywałam wszystkie konkursy biblioteczne i byłam najlepszym czytelnikiem zarówno w podstawówce jak i w liceum. Co w tamtych czasach dość często było wyśmiewane...Dla mnie z kolei dziwne było, że ktoś może nie czytać i nie chcieć poznawać wspaniałych miejsc, czasów, postaci, przygód. Teraz okrzepłam trochę w moich  poglądach i nie oceniam ludzi przez pryzmat książek. Co więcej związałam się z facetem, który czytać nie lubi, a moją pasję jedynie toleruje. Na szczęście moje dzieci wdały się w mamę i mają swoje ulubione publikacje. Często dopominają się o swoje książeczki ale także wyszukują ciekawe pozycje ze szkolnej biblioteki :)
Wśród moich znajomych zdanie co do czytania jest podzielone. Jedni pochłaniają powieści na równi ze mną, inni wzbraniają się rękami i nogami mimo, że podsuwam im najsmakowitsze kąski. W każdym razie potrafimy się dogadać, a dzięki książkom i poruszanym w nich problemom mam wiele tematów do dyskusji :)

Jak to wygląda u Was? Czy Wasze rodziny były czytające? Czy Wasi przyjaciele i partnerzy podzielają Wasze pasje?






* źródło zdjęcia: metro.gazeta.pl




Czytaj dalej...

Zapowiedzi lektury idealnej na lato część I

Zbliżają się wakacje. Ten czas pozwala nam się wyciszyć, rozmarzyć, zrelaksować albo zupełnie odwrotnie, wyszaleć, wykrzyczeć, wybiegać. W ten ciepły, beztroski czas polecam lektury tzw. babskie powieści, które pomogą utrzymać stan zawieszenia lub dodadzą energii :) To będziemy czytana koniec czerwca i cały lipiec :D





Pewnej nocy we Włoszech- Lucy Diamond, Black Publishing

Czy włoski naprawdę jest językiem miłości?Anna właśnie dowiedziała się, że jej ojciec, którego nigdy nie poznała, jest Włochem. Szuka swoich korzeni: piecze focaccię, przyrządza tiramisu i uczy się słówek, by zorganizować wyprawę na Półwysep Apeniński i tam odnaleźć ojca. Na kursie włoskiego pozna Catherine, którą właśnie porzucił mąż, i która wkrótce dowie się, że jego zakłamanie daleko wykracza poza niewierność. Razem z nauczycielką Sophie, która pragnie oderwać się od trudnej sytuacji w domu i podróżować, Anna i Catherine dadzą się uwieść marzeniom o słonecznej Italii. Między trzema kobietami pojawia się silna więź. Upragniona podróż do Włoch przyniesie niespodzianki i spotkania, które odmienią ich życie.


Magiczne lato- Aleksandra Tyl, Prozami

Alicja samotnie wychowuje siedmioletnią Matyldę. Córka bez przerwy choruje, ma obniżoną odporność. Za radą lekarki wyjeżdżają na wieś, żeby dziecko zmieniło klimat i z dala od smogu miasta nabierało sił. Zatrzymują się u dalekiej ciotki – Józefiny. Alicja dopiero na miejscu dowiaduje się, że staruszka para się zielarstwem, a jej specjalnością są miłosne eliksiry. Mimo że dziewczyna początkowo nie wierzy w magiczną moc ziół, a do zajęcia ciotki podchodzi z dystansem, to jednak przychodzi taki dzień, kiedy pokusa skorzystania z mikstury jest wyjątkowo silna…



Słodycz wybaczenia- Lori Nelson Spielman, Rebis

Zabawna i krzepiąca opowieść o tym, jak wyzwolić się z więzów przeszłości i uleczyć emocjonalne rany zarówno własne, jak i te, które zadało się innym. Hannah Farr prowadzi popularny program telewizyjny, ma też charyzmatycznego partnera, z którym planuje wspólną przyszłość. Nagle w jej doskonałym życiu wszystko zaczyna się sypać, a przyjaciółka twierdzi, że na jej obecnych kłopotach zaważyło zerwanie kontaktów z matką. Jedna osoba zdaje się znać rozwiązanie wszystkich problemów: dawna szkolna koleżanka i prześladowczyni Hannah, a teraz autorka idei „kamyków wybaczenia”, która zachęca do naprawiania doznanych bądź wyrządzonych niegdyś krzywd. Hannah jest zmuszona poddać się ocenie opinii publicznej i grozi jej utrata wszystkiego, co w życiu zdobyła, nawet miłości..



W krainie kolibrów- Sofia Caspari, Otwarte


Dwie kobiety. Argentyna pulsująca życiem. Wielkie nadzieje. 

Latem 1863 roku Anna i Viktoria zaprzyjaźniają się na statku do Buenos Aires – ówczesnej ziemi obiecanej dla tysięcy Europejczyków. Młode kobiety dzieli prawie wszystko. Zakochana Viktoria płynie do swego męża Humberto, syna bogatego plantatora. Nie martwi się o swój los, rozkoszuje się luksusową podróżą, śmieje się głośno i odważnie patrzy życiu w oczy. Anna jest służącą – ma dołączyć do bliskich, którzy już od roku mieszkają w Argentynie. Jej serce wypełnia obawa przed nieznanym. 

W odległym kraju, z którym obie kobiety wiążą wielkie nadzieje, ich drogi z początku się rozchodzą. Przyszłość Viktorii będzie pełna zaskoczeń, Annę zaś czekają złe wieści... 

"W krainie kolibrów" to pierwszy tom żywiołowo opowiedzianej sagi rozgrywającej się na tle zapierającej dech argentyńskiej panoramy. Sofia Caspari zabierze Cię w podróż pełną dramatycznych zwrotów akcji, barwnych postaci i namiętnych historii miłosnych.



Uroczysko- Magdalena Kordel, Znak

Uroczysko – jedyne takie miejsce, gdzie radość rozjaśnia nawet najbardziej pochmurny dzień. 
Gdzieś u podnóża Sudetów, w Malowniczem, jest pensjonat Uroczysko - miejsce, które zmienia życie ludzi. 

Majka od dłuższego czasu ma wrażenie, że przyciąga wszystkie możliwe nieszczęścia. Zdradzona i porzucona przez męża, sama musi wychowywać nastoletnią córkę. Nie radzi sobie ze spłatą kredytu, przez co komornik chce odebrać im dom. Dosłownie cały świat wali jej się na głowę. Postanawia wyjechać w Sudety do uroczego Malowniczego. Z dala od wszystkiego chce zastanowić się nad przyszłością. 
Czy Majka odzyska w Malowniczem upragniony spokój?
Czy jej córka Marysia zaaklimatyzuje się w zupełnie obcym jej miejscu?
Czy obie odnajdą upragnione szczęście i miłość?
"Uroczysko" to powieść pełna humoru i ciepła. Pokazuje, że niezależnie od trudnych życiowych doświadczeń, każdy może odnaleźć szczęście. 

Nikt nie oprze się jej urokowi.



Miłość przychodzi z deszczem- Mila Rudnik, Prószyński i s- ka

Porywająca opowieść o więzach krwi i serc. 

Marek i Marcin, jak to bliźniacy, byli nierozłączni. Do czasu. Marek rzuca pracę i wyjeżdża bez słowa. Drugi z braci milczy. Po kilku miesiącach Marek decyduje się wrócić. Przyjeżdża z Anią, dziewczyną, którą uważa za tę jedną jedyną, wymarzoną. Jest przerażony, gdy odkrywa, że jego bratowa jest w ciąży. Nim zdąży podjąć decyzję, co zrobić, ginie w wypadku. 
Kilka lat po tym tragicznym wydarzeniu Ania wraca do Poznania i spotyka drugiego z braci. Tylko czy na pewno?



Magiczne miejsce- Agnieszka Krawczyk, Filia

Witold Mossakowski, młody pracownik ministerstwa przyjeżdża do Idy, bo tutaj kupił podupadający pałac. Zrobił to dla kaprysu, bez zastanowienia, ale to niezwykłe miejsce skradło jego serce na zawsze. Nie tylko miejsce, ale i mieszkający w nim ludzie – osoby niezwykłe i pełne pasji, o oryginalnych zainteresowaniach. W jego życiu pojawia się też urocza dziewczyna, Mila Bielak, wielbicielka kotów i astronomii, której przeszłość kryje pewną tajemnicę…
Właśnie tutaj, w przepięknej dolinie pełnej kwiatów, z których dawna właścicielka pałacu, hrabina Tyczyńska, destyluje swe czarodziejskie perfumy, Witold zaczyna rozumieć, co jest dla niego ważne. Poznaje prawdziwą poezję życia, na którą składają się obrazy, barwy i zapachy, a także drobne codzienne radości. 
„Magiczne miejsce” to ujmująca historia o poszukiwaniu szczęścia i konieczności pogodzenie się ze sobą i ze swoimi wspomnieniami. Życie naprawdę może się zmienić w jednej chwili, tylko trzeba umieć dostrzec, że ta chwila właśnie nadchodzi i cieszyć się nią.








Czytaj dalej...

Umarli mają głos, Marek Krajewski, Jerzy Kawecki

Memento mori- Pamiętaj o śmierci

Współczesna kryminologia i rozwój techniki pozwala na to, by usłyszeć głos umarłych. To wskazówki pozostawione na ich ciałach mogą dać pełny obraz zbrodni, która ich dotknęła. Dzięki śladom biologicznym pozwalającym określić kod DNA sprawcy, profilowi psychologicznemu, gipsowym odlewom łatwiej jest rozgryźć zagadkę niespodziewanej, gwałtownej często brutalnej śmierci. W okresie PRL- u, w którym rozgrywa się większość tajemniczych spraw wrocławskich morderstw, wiele nie zostałoby rozwiązanych gdyby nie fascynata medycyny sądowej, znawca ludzkiej natury i osoba czuła na głos najbardziej pokrzywdzonych. Jest nim Jerzy Kawecki wykładowca w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego i biegły sądowy z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, a przez swoich współpracowników nazywany znawcą dziwnych trupów. Jego nieustępliwość i żywy umysł jest postrachem zbrodniarzy oraz podziwu wrocławskich policjantów, prokuratorów i lekarzy.
„Życie składa się z problemów i z rozwiązywania problemów. Reszta jest tylko gadaniem.”
„Umarli mają głos” jest zapisem spraw kryminalnych, w których Jerzy Kawecki brał udział, i które tylko dzięki niemu zostały rozwiązane i odpowiednio osądzone. Wyjątkowy, fabularny kształt, książce nadał Marek Krajewski, wybitny autor bestsellerowych powieści kryminalnych, a prywatnie przyjaciel wielkiego medyka. Pisarz z początku nie wierzył, że historie prosto z życia mogą być ciekawe, interesujące. Zmienił zdanie „po wielogodzinnych rozmowach z człowiekiem, który rozumie mowę umarłych. Okazało się, iż opowiadane przez nich historie mogą być fascynujące.
„Umarli mają głos” to dwanaście autentycznych, mrożących krew w żyłach zbrodni wielowarstwowych, wielowątkowych, trudnych do rozwiązania, które wstrząsnęły opinią publiczną. Panowie przywołują historie morderstw zaplanowanych na zimno, w afekcie, dla pieniędzy, miłości. Opisują także seksualne dewiacje, nietypowe samobójstwo i zbrodnie o zabarwieniu rytualnym. Każda z dwunastu spraw jest inna, ale tak samo bulwersująca i przerażająca. Pomysłowość zbrodniarzy nie zna granic, a ich motywy to splot sprzyjających okoliczności, niedopowiedzeń, zachłanności, zazdrości i potrzeby rozładowania emocji. Największe wrażenie zrobiła na mnie historia zwyrodniałego ojca wykorzystującego niepełnosprawną córkę. Tylko trzeźwy, analityczny umysł, zainteresowanie fachową literaturą i brak zgody na przeraźliwą krzywdę dziewczynki sprawił, że Jerzy Kawecki doprowadził do skazania wyrodnego rodzica. Drugą jest wypadek samochodowy, w której śmierć ponieśli dwaj mali chłopcy, a sprawca próbował wymigać się od kary. Trzecią sprawą, która zatrzymała mój oddech to przekonanie, że zbrodnia doskonała jest możliwa. Na szczęście nauka, technologia dowodzi, że to przekonanie możemy wsadzić pomiędzy bajki.
Jestem mile zaskoczona formą książki. Bo każda z opisanych zbrodni jest oparta na faktach, autentycznych aktach i dokumentacji medyczno- sądowej. Język „Umarli mają głos” jest prosty, ale nie pozbawiony emocji, prawdziwości. Brak fachowego żargonu upraszcza lekturę, a fabularny zarys historii czyta się tak samo dobrze jak popularną powieść kryminalną. To połączenie przerażającej rzeczywistości Jerzego Kaweckiego z talentem literackim Marka Krajewskiego daje publikacji miejsce na podium wśród bestsellerów. Dodatkowym plusem książki to przybliżenie czytelnikowi pracy w prosektorium, obowiązki patologa, medyka i biegłego sądowego. Nie jest to lekki kawałek chleba. Sekcje, zwłoki w stanie rozkładu, smród gnijącego ciała, płyny ustrojowe, a także styczność z wynaturzonymi zachowaniami zbrodniarzy to codzienność Jerzego Kaweckiego i to, co zostaje w głowie już po kres życia. Zagnieżdża się i powraca w najmniej odpowiedniej chwili.
Reasumując, jeżeli ktoś myślał, że tylko fikcyjne zbrodnie szokują i wciskają w fotel, to się mylił. „Umarli mają głos” udowadnia, że to prawdziwe życie i nasze ludzkie namiętności, ułomności zamykają w ciemnym kręgu przerażenia, w którym oddech ulgi to nieosiągalne marzenie.



"Umarli mają głos. Prawdziwe historie" Marek Krajewski, Jerzy Kawecki, Znak, Kraków 2015


Recenzja została napisana dla serwisu Zaczytaj się, któremu dziękuję a egzemplarz recenzyjny książki :)


Czytaj dalej...

Róża na chodniku, Jacek Krawczyk



Wojna domowa w Jugosławii

Miłość jest najpiękniejszym, ale wymagającym i trudnym uczuciem. Jest sztuką kompromisów, oddania, szacunku, wrażliwości i gotowości na pewną uległość. Miłość choćby najtrwalsza nie zawsze może być spełniona do samego końca.

Bohaterowie "Róży na chodniku" odnaleźli się jak w korcu maku. On Polak, ona Bośniaczka. Dzieli ich tysiące kilometrów, narodowe uprzedzenia, kultura, tradycja, wychowanie, a także okrutna, bratobójcza wojna.  Łączy ich za to więź tak silna, nierozerwalna, która nie ulękła się niepowodzeniom losu, a także śmierci.

Jacek Krawczyk, historyk i dziennikarz wprowadza nas w świat egzotyczny, uderzający w nos orientalnymi zapachami, przyprawami, ociekający sokami dojrzałych owoców, niesamowitych pejzaży, zabudowy, zabytków, wieloreligijności, wielokulturowości, zgiełku targów, tradycji, zaskakującej życzliwości, przyjaźni, akceptacji oraz czasy przeciwstawne, które generowały strach, nienawiść, zazdrość, poczucie niesprawiedliwości, ale także niecodziennej solidarności pozwalającej wczuć się w losy ludzi pokrzywdzonych, zmuszonych gwałtem i brutalną siłą do zmian miejsca zamieszkania, narodowości, zaburzenia uczuć patriotycznych.

"Wojna budzi demony, wojna domowa- straszne demony."

Tym czasem jest jeden z największych konfliktów zbrojnych po II wojnie światowej- rozpad Jugosławii, walk pomiędzy nacjami, które wcześniej tworzyły spójny naród, dobrobyt, braterstwo, jedność. Śmierć dotychczasowego przywódcy budzi demona, który rości sobie prawo do autonomii, samodzielności, samostanowieniu. Zaczyna się wzajemne zabijanie, rzeź, która dotyka cywilów, a szczególnie starców, kobiety i dzieci. Dawniejsi przyjaciele stają przeciw sobie na barykadach, z bronią w ręku i z bezwzględnością strzelają między oczy. "Obowiązują zasady rodem z czasów wojny światowej, czas cofnął się o pół wieku." Ziemie Jugosławii opanowała korupcja, kryzys, ciemność, dotkliwe reperkusje, terror, nakręcająca spirala nacjonalizmów, folgowanie najniższym wartościom, gwałtowna i niezrozumiała śmierć.

"Nietolerancja etniczna nie jest przyczyną lecz skutkiem wojny."

Czy w chaosie brutalizmów, krzyku bólu i rozpaczy, żałoby, okaleczonych ciał, masowych grobów jest czas na piękno, delikatność, subtelność miłości, czułość i pewną bezradność? Tak. Bo miłość najdobitniej uświadamia, że warto żyć i ukazuje jasne światełko w tunelu ciemności, jaka ogarnęła świat.

"Róża na chodniku" prosto, bez patetyzmu i osądzania opisuje bohaterstwo jednostek, odczłowieczenie agresorów, bierność sąsiadów, ONZ, ciche przyzwolenie na rozszarpanie dawnej wspólnoty Republiki Jugosławii, pozwolenie mieszkańcom Bośni, Chorwacji, Czarnogóry, Macedonii, Serbii i Słowenii na upadek, na bratobójcze walki, na rany, które trudno będzie zabliźnić. Na tle brutalności rozgrywa się miłość, trochę odrealniona, może trochę przytłoczona ogromem zniszczeń, ale piękna i wzruszająca.









"Róża na chodniku" Jacek Krawczyk, wydawnictwo Sorus, Poznań 2014









Czytaj dalej...

Świat chyli się ku upadkowi, czyli... Seteeria. Strażnicy światła, Danuta Morawska



Ziemia nieubłaganie chyli się ku globalnej katastrofie. Kto jest za to odpowiedzialny? My Ziemianie. Nasz egoizm, krótkoterminowe widzenie i obojętność na przyszłość planety prowadzi do coraz bardziej gwałtownym zmian w klimacie, przyrodzie, florze i faunie, złożach naturalnych. A jeżeli ziemia przestanie wydawać plony, dawać schronienie i być bastionem bezpieczeństwa, przestaniemy istnieć, wyginiemy jak dinozaury.

Danuta Morawska dostrzegła tę linię pochyłą, znamiona nieubłaganych zmian i w formie lekkiej, przystępnej rozrywki dotrzeć do czytelnika i sprawić by otworzył oczy na rzeczywistość, która go otacza.

Podczas spaceru w lesie dwie dziewczynki znajdują tajemnicze przejście, portal, który przenosi je na planetę Seteeria. Jej mieszkańcy, Strażnicy Światła dbają o to, by świetlna energia, która jest w każdym z nas i w każdym przedmiocie równomiernie, harmonijnie rozkładała we wszechświecie. Zauważywszy niepokojące zmiany na Ziemi, postanowili działać. Kamila i Nathalie są na tyle młode, ciekawe i gotowe do pomocy, że to one stają się pierwszymi wychowankami Seteerianów. Uczą się telepatii, komunikacji ze światem przyrody, otwartości na zmiany, zjawiska natury by w decydującym momencie chaosu katastrofy, uratować ludzkie istnienie.

"Nic nie dzieje się przypadkiem."

Dla autorki książki, Danuty Morawskiej pisanie było młodzieńczym marzeniem. Dzięki ciężkiej pracy, wielu pasjom, radości życia oraz kursom pisarskim to pragnienie udało się spełnić. Przed nami debiutancka powieść z gatunku fantasy, która na równie z przyjaźnią, społecznym oddaniem głosi zgubne skutki dla świata przyklepane ludzką ręką.
Świat, kosmos, wszechświat przedstawiony jest za pomocą kontrastów. Ziemia jest zniszczona, wypełniona chaosem i grozi jej kataklizm. Seteeria to kraina światła, tęczy, koloru, magii, sielskości i radości, które są lekarstwem na bolączki współczesnej znieczulicy, materializmu i dążenia do samozagłady. Książka Danuty Morawskiej przypomina mi odrobinę serię autorstwa Margit Sandemo "Sagę o Królestwie Światła". Tam również występuje walka o wypędzenie zła z ludzkiego serca. Są to jednak subiektywne i luźne skojarzenia.

Spodobał mi się pomysł na powieść, przemyślana, spójna fabuła, wybujała fantazja i płynne przechodzenie z jednej rzeczywistości do drugiej. Prosty język pozwala całkowicie skupić się na historii i nic, na szczęście, nie rozprasza uwagi. Jak wspomniałam wcześniej Pani Danuta jest debiutantką i mimo widocznych starań i chęci, zdarzyło jej się kilka drobnych potknięć. Główne bohaterki są jak dla mnie zbyt idealne. Nie znam sióstr, które mówią jednym głosem i niemal nigdy nie spierają się. Tym bardziej, że i Nathalie i Kamila weszły w okres dojrzewania, a jak wiecie, jest to jeden z najtrudniejszych etapów w życiu. Zdziwiło mnie też, że wszyscy bezgranicznie im ufają i wierzą w każde słowo. Ja popukałabym się w czoło na wieść o dwóch dziewczynkach, które rozmawiają z kosmitami :P
Jestem fanką mocnych wrażeń i w Seteerii zabrakło mi dramatycznych zwrotów akcji, które podkęciłyby wrażenia.

Te minusy nie są powodem do dyskwalifikacji. Powieść czyta się szybko, łatwo i nie można odmówić jej przyjemności jaką daje podczas lektury.

"Seteeria. Strażnicy światła" to książka dla miłośników lekkiego fantasy, w której bohaterami są młodzi ludzie gotowi stawić czoła niebezpieczeństwom i wyzwaniom, które niesie życie i wybory naszych przodków.












"Seteeria. Strażnicy światła" Danuta Morawska, Wydawnictwo Witanet 2015






Czytaj dalej...

Emigrantka po raz drugi :)

Duże zainteresowanie zabawą Emigrantka skłoniło mnie do działania. W podróż po blogach wyrusza druga książka pochodząca z mojej prywatnej biblioteczki. Jest nią "Buźka" Sophie Hannah. Powieść ta wzbudziła Waszą ciekawość, a ja chcę wychodzić Wam na przeciw :) 



Zasady zabawy Emigrantka:

1. Każdy bloger, do którego dotrze książka może wpisać adres bloga na stronie tytułowej. Jeżeli macie ochotę na ostatniej stronie możecie także skrobnąć kilka słów do mnie. Mogą to być dedykacje, Wasze przemyślenia z lektury albo zabawny rysunek :) Przyjmę z zachwytem również wszystkie odręczne listy. Wasza wola, wolny wybór :) 
2. W ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu. 
3. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią zabawy Emigrantka. Miło mi będzie jeżeli zrobicie zdjęcie "Buźki" i wstawicie je na swojej stronie :)
4. Następnie prześlijcie książkę kolejnej osobie, przy której jesteście pewni, że spełni wszystkie warunki nietypowej emigracji :) (Najlepiej listem poleconym, by mieć pewność że nie zaginie). 
5. Tym razem zabawa jest określona w czasie. Buźka musi do mnie wrócić w pierwszych dniach września.  :)
6. Pośród biorących udział w zabawie, wybiorę jedną, która otrzyma nagrodę- egzemplarz książki "Błąd w zeznaniach" Sophie Hannah ufundowaną przez Wydawnictwo Literackie :). 
7. W razie jakichkolwiek pytań i problemów, napisz do mnie na adres: aleksnadra@interia.eu lub skorzystaj z formularza na pasku bocznym bloga. 


BUŹKA jest już w drodze :) Śledźcie ją na blogach i spróbujcie ściągnąć ją do swoich domów :)




Serdecznie zapraszam :)
Czytaj dalej...

Bajki z przesłaniem, czyli... Kim jest ślimak Sam? i Mat i świat


Wydawnictwo Krytyki Politycznej wypuściło na rynek swoje "najmłodsze dzieci" przeznaczone dla naszych milusińskich. Tematy poruszone w książeczkach nie są często wybierane, a dają pretekst do ważnych rozmów o tolerancji, o inności, o poszanowaniu pracy, przedmiotów, przyrody, ochronie środowiska, recyklingu i wykorzystywaniu surowców wtórnych.

"Kim jest ślimak Sam?" to książeczka o ślimaczku, który pierwszy raz idzie do szkoły. Wychowawczyni Sama, przy dzieleniu dzieci na grupy chłopców i dziewczynki, przez przypadek sprawia mu przykrość. Ślimak jeszcze nie wie jaka jest jego płeć i czuje się źle w świecie rządzonym przez stereotypy i podziały.

Marię Pawłowską i Jakuba Szamałek denerwowało, że w bajkach dla dzieci występują tylko stereotypowe postaci: mam, tata, w stereotypowych rolach płciowych. Postanowili wykorzystać swoje zawody i zainteresowani by przybliżyć czytelnikom jaki zróżnicowany świat przyrody otacza nas każdego dnia.

Bohaterami bajki są: ślimaki, które są hermafrodytyczne, czyli posiadają organy rozrodcze samca i samicy; małpy z grypy marmozet i tamaryn, w której samica wiąże się z więcej niż jednym samcem; Wargacze z gatunku ryb, których przedstawiciele i przedstawicielki w pewnym momencie życia zmieniają płeć; czarne łabędzie i wiewiórki, które mogą łączyć się w pary jednopłciowe.


Autorzy książeczki na przykładzie różnych zwierząt żyjących na całym świecie pokazują, że każdy ma prawo do własnych wyborów, własnej seksualności i własnego stylu życia. Zróżnicowanie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej jest naturalne. Nikt nie ma prawa być dyskryminowanym ze względu na swoją inność. Książeczka uczy, że każdemu należy się akceptacja, a nauka tolerancji jest szansą na dobrobyt, bezpieczną, spokojną i szczęśliwą przyszłość.

Wspomniane zagadnienia są opisane w sposób adekwatny do wieku dziecka, prosto i bez rozbudzania zbędnych emocji. Oprócz ciekawej i pouczającej historii znajdziemy wyjaśnienie zachowań występujących zwierząt z punktu widzenia biologa i obserwacji naukowców z całego świata.

Polecam odważnym rodzicom, którzy nie obawiają się rozmawiać z dziećmi na każdy temat.




Z kolei książeczka "Mat i świat" to historia pluszowego misia uszytego w małej chińskiej fabryce, który podróżuje po świecie, poszukuje przyjaciela i obserwuje różnice pomiędzy kulturami i różnymi grupami ludzi.

Miś jest najlepszym przyjacielem dziecka. Pomaga się uspokoić, w swoje miękkie futerko przyjmuje łzy złości, samotności, radości i jest powiernikiem wszelkich dziecięcych uczuć i emocji. Pluszowy niedźwiadek jest jedyną zabawką, którą pragnie mieć każdy maluch. Dzieci z bajeczki również marzyły o pluszowym przyjacielu. Pierwszy dom, do którego trafia Mat to bogata rezydencja i chłopiec, który nie szanuje swoich rzeczy. Zupełnie nie zwraca uwagi czy podczas zabawy zabawki nie niszczą się. Nie musi. Jego mama wyrzuca niepotrzebne przedmioty i zastępuje je innymi, nowymi. Plamy z kakao przypieczętowują los Mata. Zostaje przeznaczony na dary. Tak rozpoczyna się pełna przygód podróż miśka przez lądy i oceany. Zaprzyjaźnia się z każdym właścicielem i daje radość kolejnym dzieciom od bogactwa do przejmującej biedy.

Agnieszka Suchowierska prosto i przystępnie zwraca uwagę czytelników na odpowiedzialność za własne czyny, poszanowania pracy i materiałów, ochronę środowiska, recykling ale także na problemy społeczne, które pośrednio i bezpośrednio nas dotykają każdego dnia, na każdym kroku. Wykorzystywanie i nienależyte wynagrodzenie ciężkiej pracy dzieci, beztroski konsumpcjonizm, ubóstwo, brak wykształcenia. Nasze pociechy chcemy wychowywać w szacunku do ludzi i przyrody. Dlatego książki takie jak "Mat i świat" powinny być czytane i omawiane wśród najbliższych. Dzięki nim możemy zmieniać nasze otoczenie, społeczności, w końcu cały świat.








"Kim jest ślimak Sam?" Maria Pawłowska, Jakub Szamałek, Krytyka Polityczna, Warszawa 2015
"Mat i świat" Agnieszka Suchowierska, Krytyka Polityczna, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Duża dawka rzeczywistości, czyli... Germania, Harald Gilbers

Harald Gilbers jest niemieckim redaktorem, felietonistą, a także reżyserem teatralnym. Za swoją debiutancką powieść "Germania" otrzymał w 2014 roku prestiżową nagrodę Friedrich- Glauser- Preis dla twórców kryminałów. Autor zdradza, że gro jego pracy nad książką to "ślęczenie nad manuskryptem w ciszy gabinetu" i analiza bezpośrednich źródeł historycznych, tak by w pełni oddać realizm opisywanych czasów...


Akcja "Germanii" rozgrywa się pod koniec II wojny światowej w Berlinie, zniszczonym przez naloty i bomby aliantów. W krajobrazie gruzu i popiołu dochodzi do serii brutalnych mordów kobiet, których okaleczone zwłoki są składane pod pomnikami ofiar i bohaterów wojennych. Śledztwo prowadzi oficer SS Vogler. Niestety nie radzi sobie zbyt dobrze. Zmusza więc do współpracy Richarda Oppenheimera, niegdyś najlepszego śledczego berlińskiej policji, dziś ofiary nacjonalistycznej polityki Hitlera odsuniętego od pracy i życia ze względu na żydowskie pochodzenie. Ten lekko perwersyjny duet wilka i baranka pod presją czasu ściga bezwzględnego mordercę.

Wytężona praca poszukiwacza, historyka przyniosła wymierne korzyści. Tło historyczne opisane bardzo rzetelnie i z zachowaniem charakterystycznych szczegółów. W zbombardowanej stolicy III Rzeszy rozgrywają się dramaty ludności cywilnej, która mimo braku poparcia dla polityki Hitlera stała się jego ofiarami brutalnego systemu. Jednak wśród zwolenników upadku nazizmu, wkroczenia alianckich wojsk do Berlina możemy obserwować zachowania wyjątkowo brutalne wobec nielicznych osobników narodu żydowskiego i niezdrowa fascynacja nacjonalistycznym reżimem. Oczami bohaterów obserwujemy nieustanne naloty, pożary, zawalone domy, panikę, zmęczenie nieustannym strachem i ochroną życia i zdrowia, próby schronienia się w niepewnych piwnicach, wyciąganie spod gruzów ciał berlińczyków, grzebanie zmarłych, zmuszanie i indoktrynowanie kobiet do macierzyństwa, projekt Lebensborne, podziemna aborcja.

Na obu frontach działa nietypowy duet śledczy, esesman i Żyd oraz ich nietypowa relacja rozwijająca się na granicy akceptacji i przyjaźni. Vogler jest wysoko postawionym oficerem SS. Nie może zdradzić się ze swoją słabością do swojego żydowskiego partnera. Z kolei Oppenheimer zdaje sobie sprawę ze swojej niedogodnej pozycji i szuka rozwiązania, które uratowałoby jego skórę i życie. Podczas śledztwa przekonuje się jak wielu ma sojuszników i jak wielu ludzi pamięta jego zasługi dla społeczeństwa.

Pozostałe postacie to nie tylko tło dla głównych bohaterów, ale pełnokrwiste osobowości i podatne marionetki, które mają ważną rolę do odegrania. Mamy agresorów i ofiary, bohaterów i pomocników diabła, zastraszonych mieszkańców Berlina i młodych nazistów.

Zbrodnia, bestialskie okaleczenia ciał, pozostawienie zwłok pod pomnikami wojennymi to nie tylko czysta agresja ograniczonego emocjonalnie mordercy, a wielowarstwowa definicja pogardy dla życia, dla podstawowych wartości i lojalnego zapatrzenia w swojego przywódcę.

"Germania" byłaby idealnym kryminałem retro gdyby nie małe potknięcie w rozwijaniu akcji. Harald Gilbers przez mnogość opisów zagubił dynamikę. To co w założeniu miało być suspensem wyhamowało bieg akcji przez co książki nie czyta się z taką ekscytacją, na jaką zasługuje opisana historia.








"Germania" Harald Gilbers, tł. Agnieszka Hofmann, PWN, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Reinkarnacja, podróże w czasie, pamięć absolutna, czyli... Pierwszych piętnaście żywotów Harry' ego Augusta, Claire North + niespodzianka


Od kiedy przeczytałam książkę "Żona podróżnika w czasie" Audrey Niffenegger i "Nigdy i na zawsze" Ann Brashares (moja recenzja) poszukuję kolejnych, które w piękny, niebanalny sposób rozwiną temat podróży w czasie, tudzież reinkarnacji. Wydaje mi się, że znalazłam kolejną perełkę godną polecenia. 

Tytułowy bohater, Harry August jest człowiekiem nietypowym. Posiada możliwość przeżywania swojego życia wciąż od początku i jest obdarzony pamięcią absolutną, która pozwala mu zachować nawet najdrobniejsze szczegóły każdego swojego istnienia. Myślicie pewnie, że to fantastyczne. Otóż nie zawsze. Harry podczas narodzin stracił matkę, a do ojcostwa nikt się nie przyznał. Maluch wychowuje się w rodzinie adopcyjnej i nie w każdym żywocie jest szczęśliwym dzieckiem. Nie rozumie swojej "umiejętności" i na początku wpędza go ona w ogromne kłopoty, chorobę, samobójstwo. Dopiero po latach docenia swój dar, ale i uświadamia sobie niebezpieczeństwa jakie ten dar za sobą niesie. A znalazł się ktoś, kto może zniszczyć świat. 

Chcieliście kiedykolwiek cofnąć się w czasie i zmienić drobny szczegół Waszego życia? A pomyśleliście jakie znaczenie ten szczegół mógłby mieć na przyszłość Waszą, Waszych bliskich, znajomych, społeczności, miasta, kraju, świata? Dla nas może to być przesunięcie kropki w jedną bądź w drugą stronę a dla następnych pokoleń może to być kamień milowy nie do pokonania. Właśnie takie drobne eksperymenty w książce Claire North zmieniają się w szereg klęsk i niepowodzeń, które mają światu przynieść zagładę. Trzeba wytężonej pracy wielu ouroboran (ludzie tacy jak Harry August) na przestrzeni wieków by uniknąć globalnego kataklizmu. 

Postać Harry'ego Augusta spina wszystkie wątki podjęte w książce, wszystkich bohaterów i na przestrzeni jego piętnastu żywotów możemy obserwować zmiany jakie dotyka świat ale i jego samego. Ponad osiemset lat istnienia nauczyło go radzić sobie w każdej sytuacji, dostosować się do wszelkich warunków i odróżniać co w życiu jest ważne, a co mało istotne. "Nikt nie twierdzi, że łatwo żyć w sposób linearny!" Wręcz przeciwnie. Kolejne żywoty nie są powielane przez kalkę, a różnią się wraz z rosnącą świadomością swojego bytu, podejmowanymi decyzjami, wpływem okoliczności. 

"Kto żałuje przeszłości, żałuje własnej duszy."

I co najważniejsze jego żywoty nie są nudne. Każde kolejne niesie za sobą zmiany co do miejsca zamieszkania, wychowania, wykształcenia, ścieżki kariery, podejmowanych przyjaźni, miłości. Harry w różny sposób poznaje także zasady jakie panują wśród ouroboran, wstępuje do Bractwa Kronosa by czuwać by nikt nie zmieniał historii, trajektorii losów, które mogłyby mieć katastrofalne skutki w przyszłości. 

Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, z punktu widzenia Harry' ego Augusta. Pozwala to utożsamić się z bohaterem, z łatwością wejść w jego skórę, spojrzeć na świat jego oczami i nauczyć się dostrzegać drobiazgi, z których utkana jest misterna pajęczyna życia. 

Na początku lektury miałam trudności z odnalezieniem się w chaotycznej, rozwibrowanej, mocno niekonwencjonalnej fabule. Ale ten zamęt wydaje się być zamierzony, a z  czasem odnajduje się jego sens i paradoksalnie odzyskuje ład i porządek. Na szczęście mętlik w głowie szybko mija, a pozostaje esencja wrażeń złożona z zadowolenia, spełnienia, ekscytacji a także możliwości spokojnego wejrzenia w siebie, zmianę perspektywy i refleksji.
Akcja książki jest zmienna, raz żywa i pełna zaskakujących zwrotów, raz spokojna ale grymaśna. A kiedy wszystko wydaje się już być poukładane i proste przychodzi czas mierzenia się z niespodziewanym zagrożeniem, które wypełza z ukrycia w najmniej oczekiwanym momencie. 

"Pierwszych piętnaście żywotów Harry' ego Augusta" to jednak przede wszystkim książka o odnajdywaniu równowagi, niezależności, sensu istnienia, istoty życia oraz braniu odpowiedzialności za własne czyny. 

Szczerze polecam. 









"Pierwszych piętnaście żywotów Harry' ego Augusta" Claire North, tł. Tomasz Wyżyński, Świat Książki, Warszawa 2015








A na koniec przedstawiam Wam- EMIGRANTKĘ 
którą podpatrzyłam u Natalii , i która zaciekawiła wielu z Was :)


Chcę wypuścić w świat książkę "Pierwszych piętnaście żywotów Harry' ego Augusta" Claire North i mam nadzieję, że z chęcią przyłączycie się do zabawy :)


Zasady zabawy Emigrantka:

1. Każdy bloger, do którego dotrze książka może wpisać adres bloga na stronie tytułowej. Jeżeli macie ochotę na ostatniej stronie możecie także skrobnąć kilka słów do mnie. Mogą to być dedykacje, Wasze przemyślenia z lektury albo zabawny rysunek :) Przyjmę z zachwytem również wszystkie odręczne listy. Wasza wola, wolny wybór :)
2. W ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu. 
3. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią zabawy Emigrantka. Miło mi będzie jeżeli zrobicie zdjęcie "Pierwszych piętnastu żywotów Harry' ego Augusta" i wstawicie je na swojej stronie :)
4. Następnie prześlijcie książkę kolejnej osobie, przy której jesteście pewni, że spełni wszystkie warunki nietypowej emigracji :) (Najlepiej listem poleconym, by mieć pewność że nie zaginie). 
5. Zabawa nie ma sztywnych ram czasowych. Nawiązując do tytułu, chciałabym żeby książka dotarła do 15 blogerów. Ostatnia osoba odsyła książkę prosto do moich rąk :)
6. Pośród biorących udział w zabawie, wybiorę jedną i nagrodzę ją niespodzianką. 
7. W razie jakichkolwiek pytań i problemów, napisz do mnie na adres: aleksnadra@interia.eu lub skorzystaj z formularza na pasku bocznym bloga. 


Serdecznie zapraszam :)




Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka