Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Dziewczyna z ogrodu, Parnaz Foroutan

Życie kobiety nigdy ani nigdzie nie było łatwe. Od zarania dziejów, od praojca Adama i pramatki Ewy, kobiety choć są trzonem rodziny, to były i są traktowane jak służące, kucharki, opiekunki, kochanki. Wydaje się, że to się zmienia, jest większa świadomość, wszechobecny brak zgody na nierówne traktowanie, ale nie wszędzie wiatr zmian wieje równą miarą. Są miejsca gdzie silna tradycja patriarchatu pozbawia szczęścia i życia w zgodzie z samym sobą.

"Dziewczyna z ogrodu" to opowieść o pewnej Żydówce i losach kobiet z jej rodziny, która wydaje się pochodzić z zamierzchłych czasów, ale jest historią współczesną, czym budzi wiele emocji, porusza i zmusza do przemyśleń.

Mahbube, staruszka z bogatą przeszłością, wśród bujnej roślinności swojego ogrodu, bogactwa smaków oraz aromatów, powraca do swojego dzieciństwa i zdradza czytelnikowi bolesny sekret swojej rodziny, swojego pochodzenia. Z tych wspomnień wyłania się obraz irańskich kobiet żyjących pod władzą religii, wielopokoleniowej tradycji, kultywowanych wierzeń, zabobonów, silnej ręki mężczyzn, zmuszanych do określonych zachowań łamiących ich hart ducha, poczucie własnej wartości, trwających na straży skrajnych emocji, które z czasem prowadzą do tragedii.

Mahbube jest narratorką powieści, ale to nie ona jest jej główną bohaterką. Staruszka snuje wspomnienia, prowadzi czytelnika w swoją przeszłość i przedstawia losy dwóch bardzo bliskich jej kobiet, które musiały wyrzec się tego, co dla nich najważniejsze. Tymi kobietami są Chorszid i Rachel, matka i ciotka, które wywarły ogromny wpływ na dziewczynkę i ukształtowały ją jako kobietę. One zamknięte w domu pełnym zasad, dały Mahbube siłę by walczyć o wolność i szczęście skrojne na jej własną miarę.
Los Chorszid i Rachel jest burzliwy i budzący szereg różnych emocji. Ich zachowanie też nie zawsze jest jednoznaczne. Czasem budzą podziw, czasem złość. Raz budzą sympatię, raz ją tracą niefortunnym zrządzeniem losu, siłą swojej agresji, nienawiści, zazdrości. Miejsce, w którym przyszło im żyć, zestaw surowych norm moralnych, zwyczajowych sprawia, że muszą chcieć więcej, bardziej przy ograniczonych środkach zdobycia szczęścia. W  tych zawiłych kolejach ciężkiego losu, wyłonił się portret kobiety cierpiącej, zderterminowanej, ogarniętej pewnym szaleństwem, który daje wiele do myślenia.

Parnaz Foroutan jest z pochodzenia Iranką, a powieść "Dziewczyna z ogrodu" została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Z pewnością dzięki temu został zachowany cały koloryt świata tak odmiennego od tego, który znamy z własnej codzienności. Prosta historia o wielkiej miłości w jednej chwili stała się skompilowaną historią o emocjach, kobiecości, wpływie kultury i religii na życie kobiety. Debiutująca autorka z dużym wyczuciem balansuje na granicy bólu, niewyobrażalnego cierpienia i szaleństwa wywołanego poczuciem krzywdy, niesprawiedliwości, oczekiwań ponad miarę, patriarchatu zmuszającego do zachowań sprzecznych z naturą człowieka, etyką, moralnością. "Dziewczyna z ogrodu" jest także powieścią o odwadze w dążeniu do życia na własnych zasadach i poszukiwaniu szczęścia bez względu na ryzyko.

"Dziewczyna z ogrodu" to książka, którą warto zauważyć, poznać. Parnaz Foroutan zabiera nas w podróż, która przyniesie wiele nauk.









"Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan, tł. Ewa Morycińska- Dzius, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2016






Czytaj dalej...

Samulka, Kinga Facon



Życie potrafi przygnieść swoim ciężarem. I kiedy wydaje się już, że wszystko jest ok, już nic złego nie może się przytrafić, dopada nas, przytrzymuje mackami i pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Może moje słowa są zbyt mocne, dosadne i złowróżebne... Może... Jestem w takim momencie, kiedy wszystko wali mi się na głowę, jakby zostały na mnie spuszczone wszystkie plagi dociskające nieszczęściem... I może właśnie dlatego tak dobrze rozumiałam bohaterkę najnowszej powieści z oferty wydawnictwa Otwarte, "Samulka" Kingi Facon. Kobieta po przejściach, w średnim wieku, z traumą, z tajemnicą z przeszłości, wiedząca czym grozi życie... Sama we wszechświecie? Samulka? Samotna?

Ewa przeprowadza się do małej miejscowości, gdzieś na końcu świata, by na nowo odnaleźć sens życia. Wydarzenia z przeszłości na dobre zagubiły w niej radość, szczęście, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Spokój przywracają jej codzienne rytuały, książki z klasyki literatury i ich bohaterowie, z którymi przeprowadza ciekawe konwersacje. Z czasem podobne znaczenie mają dla niej spacery z psem, rozmowy z miejscowymi bibliotekarkami i pracownikami kawiarenki parafialnej "Pod Aniołami". 

Ewka, to dla mnie bohaterka inna niż jej podobne ze współczesnej powieści obyczajowej. Nie wystarczy jej kilka dobrych słów i uśmiechów by zmienić swoje życie i poukładać je czy zacząć od początku. W "Samulce" obserwujemy powolny, niespieszny rozwój kobiety, jej dostosowywanie się i zapoznawanie z nową rzeczywistością. Postępy Ewy nie zawsze są jednoznaczne, spektakularne. Często cofa się, chowa w swojej skorupie i całą drogę musi rozpoczynać od początku. Jednak to właśnie ta niepewność, strach przed życiem, przyszłością czyni ją postacią realną, bliską, prawdziwą. Zachwyca w niej także ironia z jaką patrzy na siebie, swoje otoczenie, bliskich, znajomych, uczucia i przeżycia. Mimo zawirowań z przeszłości, wynikającej z niej depresji, jakiegoś oderwania od rzeczywistości, Ewa stoi twardo na ziemi i z dużą dozą wiarygodności ocenia, podsumowuje codzienność szarą, zwykłą, ale i tę nietypową, nietuzinkową, wyjątkową.  

Kinga Facon jest niezwykłą obserwatorką życia i umiejętnie przelewa swoje obserwacje na papier. Wciąga czytelnika w swój świat i potrafi go zatrzymać na długo. Zaciekawia tajemnicą z przeszłości, pozwala rozczulić się nad bardzo intymnymi rozmowami z bohaterami z książek, najwybitniejszych tytułów z klasyki literatury oraz jej współczesnych zdobyczy. Autorka pozwala również na odrobinę współczucia, złości, radości, łez, śmiechu w dobrze dobranych proporcjach. 

Samulka, jej mieszkańcy, ich dobra energia, ogrom ludzkiej życzliwości i serca pomogły mi zapomnieć o własnych problemach, choć na kilka godzin. 








"Samulka" Kinga Facon, Otwarte, Kraków 2016








* zdjęcie zaczerpnięte z fanpage' a wydawnictwa.







Czytaj dalej...

Ironia losu, Laurencja Wons


Podobno, od przybytku głowa nie boli. Czy tyczy się to również uczuć? Czy nadmiar miłości to pasmo tylko szczęśliwych chwil?

Przekonała się o tym Małgosia, bohaterka debiutanckiej powieści "Ironia losu" Laurencji Wons.

Dwudziestosześcioletnia bibliotekarka z prowincjonalnego miasteczka zostaje postawiona przed trudnym życiowym wyborem. Może wyjść za mąż za obecnego narzeczonego, może wrócić do ukochanego sprzed lat albo może oddać serce nowo poznanemu mężczyźnie. Każdy z trzech panów będzie zdobywał Małgosię na swój sposób. Któremu kobieta ulegnie?

Z powodu miłosnego zawodu, Małgosia przestała wierzyć w wielką, romantyczną miłość. Jednak boi się samotności i w imię jako takiego bezpieczeństwa, zgadza się na namiastkę uczuć. Zapomniała chyba, że ma dopiero dwadzieścia sześć lat i całe życie stoi przed nią otworem. Asekuracyjne zachowanie zmienia się wraz z powrotem ukochanego sprzed lat. Stare rany otwierają się, bolą, pulsują i szukają zadośćuczynienia. Balsamem na zbolałe serce staje się samotny weterynarz, z którym dzieli zainteresowania i pasje. Dobre wychowanie, pragmatyzm, strach przed zmianami oraz całkiem nowe emocje mieszają jej w głowie i przyprawiają o zawrót głowy.

Życiowe perypetie Małgosi mogą dotyczyć wielu kobiet. W "Ironii losu" odnajdą swoje przeżycia i z przymróżeniem oka, z boku podejrzą możliwe scenariusze i możliwe zakończenia. Główna bohaterka jest młoda, nieśmiała, wycofana, ale potrafiąca zadbać o swój interes. Dlatego od samego początku wzbudza sympatię i z wielką lekkością, łatwością pozwala śledzić swoje losy.
Męskie postacie są różnorodne i wzbudzające różne odczucia, zarówno u Małgosi jak i czytelnika. Pozwalają przyjrzeć się męskim przywarom, pośmiać się z ich dążenia do osiągnięcia celu, ale i rozmarzyć nad romantycznymi gestami i dostrzec męskie serce ukryte głęboko pod przybieranymi maskami.
Akcja powieści może i nie jest zbyt obszerna, naszpikowana szczegółami czy jakąś zawiłą, skomplikowaną historią. Wręcz przeciwnie to prosta opowieść, przez co przejrzysta i bardzo przystępna. Nie wymaga skoncentrowania uwagi, ale pozwala zadumać się nad tym co w życiu najważniejsze, nad uczuciami, przyjaźnią, miłością, rodziną...

"Ironia losu" to nie jest płytka opowiastka na zabicie nudy. To ciekawa, dowcipna historia kobiety współczesnej, skrępowanej trudnymi emocjami z przeszłości powoli otwierającej się na szczęście, a Laurencja Wons to obiecująca debiutantka.








"Ironia losu" Laurencja Wons, Novaeres, Gdynia 2015







Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis.





Czytaj dalej...

Wyniki konkursu z Anatomią :)



Jest mi szalenie miło ogłosić, że konkursowy egzemplarz Anatomii wygrywa Magiczny kącik :)  Proszę podeślij swoje dane adresowe.


Już za kilka dni kolejna szansa na zdobycie książki :) bądźcie czujni :)




Czytaj dalej...

Amber, Gail McHugh





Długo wzbraniałam się przed znajomością z Gail McHugh. Bałam się, że jej powieści, skierowane bądź co bądź do młodzieży, to infantylne opowiastki dla nastolatek. Jednak ciekawość i słyszane co róż zachwyty, kazały mi bliżej się przyjrzeć książkom i otworzyć się na lekturę, kiedy nadarzy się okazja. I stało się. W moje ręce trafiła "Amber". To zadziwiające jak szybko uderzyła mi do głowy i spłynęła krwiobiegiem do serca. 

Amber to dziewczyna, której życie nie rozpieszczało. Sieroctwo, trauma z dzieciństwa pozostawiły w jej duszy rany, których nie udało się wyleczyć i ukoić. O poszarpanych przeżyciami i wspomnieniami bliznach próbuje zapomnieć oddając się rozkoszom ciała. Czy to właściwe lekarstwo na jej ból? Wydawałoby się, że beztroski seks ją odpręża i wycisza. Nic bardziej mylnego. Pogłębia jej stan depresji, odrzucenia i spycha w dół, z którego trudno znaleźć drogę powrotną. Za sprawą Brocka i Rydera, nowych znajomych z uniwerku, w jej życiu pojawia się światełko i okazja na prawdziwą miłość...

Ona jedna , ich dwóch i okazja na podwójną przejażdżkę rollercoasterem emocji. Gail McHough dała mi bilet na kolejkę górską z gwarancją, że to jazda bez trzymanki, bez kompromisu, bez zahamowań. Zaskoczyło mnie z jaką pewnością siebie autorka realizuje swój plan. PrzedstawiaPrzedstawia  nam bezbronną dziewczynę, do do której z miejsca odczuwamy współczucie, litość, sympatię i chęć roztoczenia nad nią opieki. Z pewnością te same odczucia towarzyszą Brockowi i Ryderowi, którzy rozpościerają nad Amber parasol ochronny, mimo swoich problemów i własnych traum. Kumulujące się uczucia, ścierające emocje i narastające tajemnice pobudzają narastanie napięcia, które bardzo szybko udzielają się czytelnikowi. Do tego stopnia, że nie zauważyłam jak szybko płynie czas poza stronami książki. 

Gail McHugh skutecznie wciągnęła mnie w miłosny trójkąt. Ze wstrzymanym oddechem śledziłam przebieg wydarzeń, z wyrazem zdziwienia ale i ekscytacji przyjmowałam zmiany toru akcji, których autorka nie szczędzi, by jeszcze bardziej przywiązać i uzależnić od kreowanej historii. Choć w życiu prywatnym, w sprawach miłości i seksu jestem dość konserwatywna, to sytuacja Amber w pewnym stopniu mnie urzekła. Nie chciałabym znaleźć się na jej miejscu, nie chciałabym zostać zmuszona do wyboru rozdzierającego serce. A jednak twardo stałam na posterunku, u boku Amber i pozwoliłam by raz za razem trafiała w moje serce rozterkami, perwersyjną fascynacją, niewinną zmysłowością, bolesną niepewnością i nieposkromioną żądzą.

"Amber" to nie jest historia grzeczna, moralna, godna naśladowania. Ma jednak w sobie moc przyciągania, pobudzania gorącymi wizjami, jest pełna żaru, która rozważnym przysmoli nosy, a romantycznym przyniesie chwile rozkosznego oderwania od rzeczywistości. 






"Amber" Gail McHugh, tł. Joanna Grabarek, wydawnictwo Akurat, Warszawa 2016




Czytaj dalej...

Wiek cudów, Karen Thompson Walker



Jestem pewna, że nie raz nie zdążyliście zrobić tego, co mieliście zaplanowane. I nie raz prosiliście w myślach, żeby doba rozciągnęła się chociaż o kilka godzin... A gdyby Wasze życzenie się spełniło?

Julia jest typową nastolatką i nie w głowie jej rozważania nad ulotnością życia. A jednak spowolnienie stało się jej rzeczywistością. Zwalniający ruch obrotowy Ziemi sprawia, że doba się wydłuża. Najpierw o kilka minut, a z czasem o kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt godzin. Ludzie muszą przystosować się do nowych warunków oraz nauczyć się żyć mimo groźby śmierci i zagłady świata.

Julia jest narratorką i bezpośrednią obserwatorką zmian jakie dotykają Ziemię. Z dzieciącą prostotą opisuje nam to, co widzi. Dłuższy dzień i dłuższa noc początkowo budzi niepokój i prowadzi do nieudolnych badań nad ich przyczyną. Z każdym kolejnym tygodniem, miesiącem, latami nie udaje się odkryć źródła spowolnienia oraz ogłosić skutków jakie może przynieść ludzkości. Ta niewiadoma, pogłębiająca się panika zmusza rządy państw na całym świecie, nad opracowaniem wspólnej polityki postępowania. Równocześnie ludzie dzielą się na dwa obozy, żyjących zgodnie z naturalnym zegarem oraz tych, którzy dopasowują swoje życie do oficjalnie ogłoszonego czasu na aktywność i odpoczynek. Pomiędzy grupami narastają konflikty i agresja. W końcu palące słońce w dzień i przejmujący chłód nocą otępia i sprawia, że wszystko przestaje się liczyć. Najważniejsze staje się przetrwanie...
Ale myśli Julii nie kumulują się wyłącznie na katastrofie, która ją otacza. Dziewczyna jest w wieku kiedy to emocje rządzą jej zachowaniem. Zaczyna dostrzegać, widzieć więcej. Właśnie obdarzyła kolegę z klasy, pierwszym, nieśmiałym ale bardzo silnym uczuciem. I to właśnie miłość staje się dla niej najważniejsza. Wie, że zostało jej niewiele czasu i pragnie wyszarpać z niego jak najwięcej. 

"Nadal mnie zdumiewa, jak mało tak naprawdę wiedzieliśmy. Mieliśmy rakiety, satelity, nanotechnologię. Mieliśmy sztuczne ręce i dłonie, roboty jeżdżące po powierzchni Marsa. Nasze bezzałogowe samoloty, zdalnie kontrolowane, potrafiły usłyszeć ludzki głos z odległości pięciu kilometrów. Umieliśmy produkować skórę, klonować owce. Mogliśmy sprawić, by serce martwego człowieka pompowało krew w ciele obcej mu osoby. Robiliśmy wielkie postępy w dziedzinach miłości i smutku- mieliśmy leki zwiększające pożądanie, stępiające ból. Dokonywaliśmy przeróżnych cudów: dzięki nam ślepi zaczynali widzieć, a głusi słyszeć, lekarze codziennie wyczarowywali dzieci w łonach bezpłodnych kobiet. Na początku spowolnienia badacze komórek macierzystych byli o krok od wyleczenia paraliżu- chromi z pewnością niebawem zaczęliby chodzić. A mimo to niewiedza nadal górowała nad wiedzą."

"Wiek cudów" to przejmująca książka o uczuciach. Siła przetrwania, strachu, cierpienia jest równie wielka jak siła miłości, przyjaźni. W świecie gdzie wszystko przemija szybciej, a kolejny dzień  może nigdy nie nadejść, tylko emocje sprawiają, że wiesz, że żyjesz. Ryzyko pompuje adrenalinę, czujesz jak bije serce, jeszcze możesz coś zrobić. Nastoletnia bohaterka, narratorka sprawia, że przesłanie ksiażki trafia szybciej, głębiej i zostaje na dłużej. Proste słowa, chłodny przekaz sprawiają, że emocje budzą się dopiero w sercu czytelnika, wzruszają i wstrząsają nim przedstwione wydarzenia i zastanawiają odwieczne mechanizmy nastawione na przetrwanie. Wydaje się, że człowiek jest kruchą istotą, którą byle kataklizm zmiecie z powierzchni Ziemi. A tak nie jest. Jesteśmy silniejsi, niż nam się wydaje. 

Karen Thompson Walker zauważa, że człowiek skupia się na sprawach nieistotnych, a te ważne ignoruje bądź nie dostrzega. Kłopoty naciągają najczęściej z kierunku, którego się nie spodziewamy...

"Doszłam do wniosku, że jako gatunek uświadomiliśmy sobie wtedy, iż przejmowaliśmy się nie tym, czym należało się przejmować: dziurą w warstwie ozonowej, topnieniem pokryw lodowych, zachodnim Nilem, świńską grypą i morderczymi pszczołami. Ale chyba nigdy nie jest tak, że następuje akurat to, czego się obawiamy. Prawdziwe katastrofy zawsze okazują się inne- niewyobrażalne, zaskakujące i nieznane."

Nie spodziewałam się, że "Wiek cudów" tak mnie wciągnie, tak zaciekawi... Teraz z niecierpliwością będę oczekiwać zapowiedzianej ekranizaji książki. 









"Wiek cudów" Karen Thompson Walker, tł. Anna Gralak, Między Słowami, wyd. II, Kraków 2016






Czytaj dalej...

Dotrzymana obietnica, Jill Anderson



Czy każdą obietnicę należy spełnić? Czy kłopoty, które w związku z nią mogą nas spotkać może być powodem odmowy? A korzyści zgody? Czy miłość jest usprawiedliwieniem wielkiej tragedii?

43- letni Paul od lat cierpi na zapalenie mózgowo- rdzeniowe i zespół chronicznego zmęczenia. Choroba unieruchomiła go w łóżku i przyszpiliła do niego ogromnym cierpieniem. Spowodował także kilkukrotne próby popełnienia samobójstwa. W ostatniej chwili zawsze ratowała go kochająca żona. Ostatnia, udana próba sprawia, że kobieta zostaje oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci. Czy Jill pomogła mężowi odejść? 

Jill Ansderson zdecydowała się napisać tę książkę by zwrócić uwagę na chorobę, którą rzadko się diagnozuje, a która niszczy zycie wielu pacjentów, ich rodzin oraz zmusza do podejmowania drastycznych decyzji. 
Choroba Paula, zapalenie mózgowo- rdzeniowe i zespół chronicznego zmęczenia jeszcze klika lat temu była traktowana jak bajanie hipochondryka. Badania i to również takie bardziej zaawansowane nie wskazują jednoznacznie jednostki chorobowej ani nie potwierdza objawów na jakie uskarża się pacjent. Przez co ixch problem traktowany jest po macoszemu i diagnozowany jako problem psychiatryczny. W przypadku Paula, nie tylko lekarze bagatelizują problem, ale także jego rodzina. To sprawia, że Andersonowie separują się od bliskich, przestają utrzymywać z nimi kontakt. Żyją tylko dla siebie, ufają tylko sobie. W przyszłości będzie to jeden z argumentów oskarżenia. 

Cierpienie Paula dla nas zdrowych ludzi jest niewyobrażalne. Kilkukrotne podejmowanie prób samobójczych wskazuje nam ogrom jego bólu, zamknąć je w ramy pozwalające zrozumieć z czym zmagał się na codzień i choć odrobinę zrozumieć jego położenie. Ciągły ból, leki które nie mogą go stłumić determinuje jedną myśl, skończyć to raz na zawsze. Wybawieniem jest śmierć. Z tą decyzją nie może pogodzić się Jill. Za każdym razem udaremia skutki podejmowanych prób. Dlaczego ostatnia się powiodła? Czy Jill z miłości zgodziła się odwrócić wzrok? A może nie była dość uważna i Paul ją przechytrzył?

Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do lektury "Dotrzymanej obietnicy".  Jill opowie Ci o swoim życiu, o uczuciu łączącym ją z Paulem, piekielnej drodze od lekarza do lekarza, poszukiwaniu odpowiedniego specjalisty, diagnozy, życie z mężczyzną, który traci sprawność, staje się zgorzkniałym  cieniem samego siebie. Zdradzi Ci jak opiekowała się nim dzień i noc, jak walczyła o jego życie... W końcu przytoczy protokoły przesłuchań, urywki z sali sądowej i fragmenty mów końcowych obrońcy i oskarżyciela...

Od siebie mogę dodać, że mam problem z tą książką. Temat jest ważny i godny uwagi, to nie pasuje mi konstrukcja tego utworu. Suche fakty przeplatają się ze wspomnieniami. I nie jest to emocjonalnie nabuzowany przekaz a chłodna relacja, która karze mi zastanowić się nad samą Jill i jej historią... Na ile w niej prawdy?







"Dotrzymana obietnica" Jill Anderson, tł. Arkadiusz Nakoniecznik, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016




Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Kamień i sól, Victoria Scott




Premiera: 17 luty 2016

Pół roku przyszło mi czekać na kontynuację genialnej książki Victorii Scott "Ogień i woda". Doczekałam się i jeszcze przed premierą mogłam poznać losy Telli, Guya, Olivii, Harper i ich pandor w Piekielnym wyścigu. Pierwsze chwile z "Kamieniem i solą" rozczarowały mnie, ale na szczęście nie liczy się jak ktoś zaczyna, ale jak finiszuje :)

"Kamień i sól" rozpoczyna się tam, gdzie zakończył się tom pierwszy, czyli na dwutygodniowej przerwie pomiędzy etapami Piekielnego wyścigu. Jego uczestnicy zbierają siły po trudnej ekspedycji, opłakują zmarłych przyjaciół oraz towarzyszące im zwierzęta i przygotowują się do kolejnej rozgrywki, wymagającej jeszcze większej siły woli, walki, determinacji. Rozpoczyna się bowiem przeprawa przez niebezpieczny ocean i groźne, monumentalne góry. Uczestników czeka jeszcze jedno utrudnienie: gwałtownie zmieniające się reguły gry...

Tella i jej sojusznicy w dalszym ciągu trzymają się razem. Zapraszają do swojej drużyny kolejne osoby, które uważają za godne zaufania. Niestety nie wszyscy graja fair play. W grupie jest gracz, który ma własne zadanie do spełnienia, prywatną misję, plan zemsty. Czy tym samym zniszczy szanse Telli na wygraną? Tak, Tella mimo niesprzyjających warunków anatomicznych i bardzo empatycznego usposobienia, ma duże szanse dotrzeć do mety jako pierwsza. Nie w smak to organizatorom wyścigu, którzy mają własny plan na finisz. Sabotażystów jest wielu i nie przebierają w środkach by całkowicie przetasować los poszczególnych bohaterów. 

Tella nie jest świadoma swojej siły i własnej wartości. Dwa pierwsze etapy podbudowały ją psychicznie. Kolejny łamie jej hart ducha. I nie chodzi o trudności natury fizycznej, a o postrzeganie samej siebie. Najbliższa jej osoba podkopuje jej samoocenę, pozbawia wsparcia i wykazuje brak zaufania. Bliskość, która dodawała siły, teraz ją odbiera. Skutkuje to szeregiem nieodpowiednich decyzji, ryzykownych posunięć oraz drżącą niepewność na przyszłość. 

Jak już wspomniałam na wstępie, początek powieści nie przypadł mi do gustu. Akcja rozkręca się powoli i skupia się na rozważaniach bohaterki na temat swoich uczuć i oczekiwań. Dopiero wraz z rozpoczęciem kolejnego etapu wyścigu przyspiesza i rozkręca się tak, że trudno za nią nadążyć. Przeprawa przez ocean, przez góry, permanentna zmiana zasad, skryci wrogowie, rosnący brak zaufania, zmęczenie fizyczne i psychiczne doprowadza do wybuchów złości, napadów gniewu, które narażają na niebezpieczeństwo uczestników i ich szanse na zwycięstwo. Niespodziewane zmiany odsłaniają także kulisy Piekielnego wyścigu, którego altruizm staje się jednym wielkim kłamstwem. 

Victoria Scott stawia młodych bohaterów przed zadaniami, które bardzo obciążają ich psychicznie. Na porządku dziennym staje się wybór pomiędzy wygraną, a złamaniem zasad moralnych, zburzeniem z trudem wypracowanego światopoglądu. Dziecko wybierające pomiędzy życiem, a śmiercią, jest w tym anormalność, perwersja...

"Kamień i sól" to dobra kontynuacja. Trzyma w napięciu, wciąga, bulwersuje i zmusza do refleksji nad dzisiejszym światem. Do czego dążymy, co wyznajemy, co jest w stanie zmusić nas do złamania własnych zasad, ile ważna jest przyjaźń, lojalność, empatia...

Z czystym sercem polecam...








"Kamień i sól" Victoria Scott, Marzena Dziewońska, IUVI, Kraków 2016



Czytaj dalej...

Bestsellery Empiku 2015



Najpopularniejsze książki 2015 

Już 16 lutego zostaną nagrodzone najpopularniejsze książki minionego roku. Ranking najlepszych publikacji 2015 przygotowano na podstawie wyborów kilkudziesięciu milionów osób. Laureatów konkursu poznamy podczas uroczystej gali, transmitowanej na antenie TVP 2 oraz TVP Rozrywka.

Podczas tegorocznej edycji konkursu nagrody zostaną przyznane w 13 kategoriach, w tym 5 książkowych: literatura polska, literatura obca, literatura dla dzieci, literatura dla młodzieży oraz poradniki. Do Bestsellerów Empiku nominowanych zostało 25 książek – od polskich kryminałów do uznanej światowej literatury.

Nagrodzone tytuły to wybór wszystkich czytelników, którzy w ubiegłym roku kupili chociaż jedną książkę w salonie Empik lub na stronie empik.com. Oprócz ulubionej literatury, wyróżnione zostaną również najpopularniejsze filmy, płyty, gry komputerowe oraz czasopisma. Jest to jedyny ranking, który pozwala poznać aktualne trendy na rynku kultury i rozrywki.

Gala Bestsellery Empiku 2015 odbędzie się 16 lutego w Praskiej Drukarni, a transmisja rozpocznie się w TVP 2 o godzinie 22:50 (skrót) oraz w TVP Rozrywka o godzinie 22:50 (cała gala).


PRETENDENCI DO BESTSELLERÓW EMPIKU 2015

Literatura polska
„Arena szczurów” – Marek Krajewski; Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
„Czas pokaże” – Anna Ficner-Ogonowska; Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
„Ja, inkwizytor. Kościany galeon” – Jacek Piekara; Wydawnictwo Fabryka Słów
„Najgorszy człowiek na świecie” – Małgorzata Halber; Znak Literanova
„Okularnik” – Katarzyna Bonda; Wydawnictwo Muza S.A.

Literatura obca
„Co nas nie zabije” – David Lagercrantz; Wydawnictwo Czarna Owca
„Dziewczyna z pociągu” – Paula Hawkins; Wydawnictwo Świat Książki
„Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana” – E L James; Wydawnictwo Sonia Draga
„Pogromca lwów” – Camilla Läckberg; Wydawnictwo Czarna Owca
„Uległość” – Michel Houellebecq; Wydawnictwo W.A.B.

Literatura dla dzieci
„Dziennik cwaniaczka. Droga przez mękę” – Jeff Kinney; Wydawnictwo Nasza Księgarnia
„Magiczne Drzewo. Świat Ogromnych” – Andrzej Maleszka; Znak Emotikon
„Nela i tajemnice świata” – Nela Mała Reporterka; Wydawnictwo Burda Książki
„Ronaldo. Chłopiec, który wiedział, czego chce” – Yvette Żółtowska-Darska; Egmont Polska
„Zezia i wszystkie problemy świata” – Agnieszka Chylińska; Wydawnictwo Pascal

Literatura dla młodzieży
„Fangirl” – Rainbow Rowell; Wydawnictwo Otwarte
„Feblik” – Małgorzata Musierowicz; Wydawnictwo Akapit Press
„Girl Online” – Zoe Sugg; Wydawnictwo Insignis
„Losing Hope” – Colleen Hoover; Wydawnictwo Otwarte
„Wróć, jeśli pamiętasz” – Gayle Forman; Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Poradnik
„Elementarz stylu” – Katarzyna Tusk; Wydawnictwo Muza S.A.
„Magia sprzątania” – Marie Kondo; Wydawnictwo Muza S.A.
„Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu” – Ewa Grzelakowska-Kostoglu; Znak Literanova
„Superfood na co dzień. Co jeść, by dobrze się czuć” – Jamie Oliver; Wydawnictwo Insignis
„Twój dziennik. 12 nowych lekcji i myśli na każdy dzień” – Regina Brett; Wydawnictwo Insignis

Muzyka polska
„Annoyance and Disappointment” – Dawid Podsiadło; Sony Music Entertainment
„Atramentowa...” – Stanisława Celińska; Polskie Radio S.A. / Firma Księgarska Olesiejuk
„Cyniczne Córy Zurychu” – Artur Andrus; Mystic Production
„Królowie życia” – Gang Albanii; CD-Contact Grzegorz Jasiński / J&P Sp. z o.o.
„Podróż zwana życiem” – O.S.T.R; Asfalt Records / Warner Music Poland

Muzyka zagraniczna
„25” – Adele; XL Recordings / Sonic Distribution
„A Head Full of Dreams” – Coldplay; Warner Music Poland
„Fifty Shades of Grey” – Muzyka z filmu; Universal Music Polska
„How Big How Blue How Beautiful” – Florence and the Machine; Universal Music Polska
„Made in the A.M.” – One Direction; Sony Music Entertainment

Film polski
„Body/Ciało” – reż. Małgorzata Szumowska; Add Media / Kino Świat
„Bogowie” –  reż. Łukasz Palkowski; Agora S.A.
„Miasto 44” – reż. Jan Komasa; Add Media / Kino Świat
„Służby specjalne” – reż. Patryk Vega; Imperial Cinepix
 „Ziarno prawdy” – reż. Borys Lankosz; Agora S.A.

Film zagraniczny
„Furia” – reż. David Ayer; Monolith Video
„Hobbit: Bitwa pięciu armii” – reż. Peter Jackson; Galapagos
„Interstellar” – reż. Christopher Nolan; Galapagos
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” – reż. Sam Taylor-Johnson; Filmostrada
„Szybcy i wściekli 7” – reż. James Wan; Filmostrada

Film dla dzieci
„Baranek Shaun. Film” – reż. Mark Burton; Monolith Video
„Mały Książę” – reż. Mark Osborne; Add Media / Kino Świat
„Minionki” – reż. Kyle Balda, Pierre Coffin; Filmostrada
„W głowie się nie mieści” – reż. Pete Docter; Galapagos
„Wielka Szóstka” – reż. Don Hall, Chris Williams; Galapagos

Gra
„Dying Light”; Techland
„FIFA 16”; Electronic Arts
„The Sims 4: Spotkajmy się”; Electronic Arts
„The Sims 4: Witaj w pracy”; Electronic Arts
„Wiedźmin 3: Dziki Gon”; CDP.pl Sp. z o.o.


Tygodnik
„Newsweek Polska”; Ringier Axel Springer Polska
„Polityka”; POLITYKA Sp. z o.o.
„Tele Tydzień”; Wydawnictwo Bauer
„To & Owo TV”; Wydawnictwo Bauer
„Tygodnik ANGORA”; Wydawnictwo Westa – Druk Mirosław Kuliś

Miesięcznik
„CD Action DVD”; Wydawnictwo Bauer
„Twój Styl”; Wydawnictwo Bauer
„Women’s Health”; Motor-Presse Polska
„Wysokie Obcasy Extra”; Agora S.A.
„Zwierciadło”; Grupa Zwierciadło

Wydarzenie Roku 2015 – pretendenci

„2015” Miuosh, Jimek, NOSPR;
za fenomenalne połączenie hip-hopu z muzyką symfoniczną, które podbiło serca słuchaczy w całym kraju i poza jego granicami.

„Body/Ciało” Małgorzaty Szumowskiej;
za uniwersalną i niepowtarzalną opowieść o dwoistości ludzkiej natury, doskonale przyjętą przez publiczność i krytykę, co zaowocowało deszczem nagród dla filmu i twórców (m.in. Srebrny Niedźwiedź na Berlinale).

„Ida” Pawła Pawlikowskiego;
za szlachetność formy, która zachwyciła odbiorców, a filmowi przyniosła Oscara dla najlepszego obrazu nieanglojęzycznego.

„Wiedźmin 3: Dziki Gon” CD Project Red;
za stworzenie fantastycznej gry na światowym poziomie, umiejętne wypromowanie jej na skalę globalną, i - co za tym idzie - rozbudzenie zainteresowania także literackim pierwowzorem.

XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina; Narodowy Instytut Fryderyka Chopina
za wprowadzenie Chopina do świata wirtualnego i umiejętne wykorzystanie nowoczesnych form przekazu, dzięki czemu muzyka romantyczna trafiła także do zupełnie nowych odbiorców.









Czytaj dalej...

Kilka pytań do... Michała Matuszak + wyniki konkursu :)

Czas na rozwiązanie konkursu z Michałem Matuszakiem :)
Serdecznie zapraszam na wywiad, który współtworzyliście :)



Ola

1. Panie Michale, korzystając z okazji pozwolę sobie zadać dosyć osobiste pytanie: Jak dobrze zna Pan samotność?

- Każdy człowiek potrzebuje samotności, ale w rozumieniu chwili dla siebie, pobycia samemu z własnymi myślami i refleksjami. Zazwyczaj jest to czas podsumowań i zadumy. Wybieram tylko taką samotność, gdyż stan permanentnego odosobnienia jest niebezpieczną pułapką. Jedyna samotność na jaką mogę ponarzekać, wynika z braku zrozumienia. Czasem czuję się jak jednoosobowa mniejszość.

Spoglądająca w gwiazdy

2. Drogi Pani Michale,
Czy spogląda Pan w gwiazdy? Pytanie może wydawać się niepasujące do wątku, ale ja patrzenie w gwiazdy zawsze utożsamiałam z byciem artystą. Nasuwa się kolejne pytanie: czy jest Pan artystą czy moze tylko/aż pisarzem, da się to rozdzielić? Jakim jest Pan człowiekiem? Książka - moim zdaniem - jest bliższa sercu jak choć trochę się wie o autorze...

- Spoglądanie w gwiazdy, w sensie metaforycznym (tzn. odważnie patrzeć w stronę marzeń) często mi się przydarza. Lecz tym obserwacjom musi towarzyszyć determinacja.
Zawsze mam problem z określeniem tego co robię. Pisarz to górnolotne słowo, według mnie zarezerwowane dla garstki naprawdę wybitnych postaci. Artystą chyba też nie mogę się nazwać, kojarzy mi się to z bohemą, zamkniętym gronem ludzi kwestionujących porządek społeczny. Autor chyba jest najbliższy moim odczuciom. Na co dzień pisanie książek nie wpływa jakoś szczególnie na to co dzieje się wokół mnie. Może poza tym, że odbiera część wolnego czasu, jednak ja lubię to robić i nie narzekam. Od momentu wydania „Na marginesie”, aż do „Odgrodzonych” nie wiele się zmieniło. Ciągle spotykam się z tymi samymi osobami, bywam w tych samych miejscach i pracuję w tym samym zakładzie.


Anula Wawrzyniak

3. Jaki jest Pana zdaniem najbardziej krzywdzący stereotyp świata?

- Każdy stereotyp jest krzywdzący, lecz moim zdaniem najgroźniejsze są uprzedzenia rasowe, gdyż dotykają najszerszej grupy. Temat na czasie, spowodowany falą uchodźców, w których większość widzi terrorystów i gwałcicieli. Owszem, przestępców trzeba odsączyć od normalnych ludzi, chcących znaleźć w Europie odrobinę normalności, i ukarać. Niewielu ma na uwadze, że największą ofiarą radykałów islamskich są umiarkowani muzułmanie. Stereotyp jest mylny i zawsze bardzo niesprawiedliwy, pozbawia indywidualnych cech.

4. Z tego, co wyczytałam, jest Pan kibicem żużla. Nie kusi Pana napisanie powieści ocierającej się tematycznie o tę dyscyplinę?

- Gdzieś w głowie lewituje taka myśl, lecz jeśli już powstanie taka książka, będzie obejmowała środowisko kibicowskie. Temat mi bliski, więc myślę, że jest realna szansa.

5. Gdyby mógł Pan napisać jakąś już istniejącą powieść - np. z klasyki XIX-wiecznej - ale na nowo, po swojemu, taki literacki cover - to którą by Pan wybrał?

- Klasyki chyba nie odważyłbym się ruszyć, ze względu na wybitność i perfekcjonizm dzieła. Pewne książki dlatego są klasykami bo sięgają ideału. Dla mnie taką literaturą jest chociażby „Moskwa-Pietuszki” Jerofiejewa czy „Rok 1984” Orwella. Myślę, że ich wpływy można odczuć w mojej twórczości. Do trzeciej książki, którą powolutku skrobię, podebrałem Orwellowi  pomysł antyutopijnej wizji świata.


Robert

6. Czy film "Pianista " odzwierciedla w jakimś stopniu pana książę " Odgrodzeni " ?

- Film „Pianista” nie ma nic wspólnego z książką, choć Władysław Szpilman jest bardzo samotny i zagubiony, podobnie jak bohaterowie książki. Kontekst się różni, ale uczucia można porównać.

7. Jakie emocje kierowały panem pisząc tę książkę?

- Podczas pisania napada mnie pewna sprzeczność, niezgodność. Otóż zasiadanie do powieści to przeważnie wspaniała przygoda, możliwość przelania myśli, zagłębienie w inny świat i kreowanie losów bohaterów czyli same pozytywne odczucia. Jednakże tematyka, którą poruszam nie jest już tak kolorowa. Są to tematy społeczne, o wykluczeniu, samotności, mentalności przegranych, problemach szarych ludzi. Treść potrafi sprowadzić na ziemię, ale wiem, że to moja dziedzina i w niej chcę się realizować.


Anna Kózka

8. Skąd wziął się pomysł na karierę pisarską?

- Karierę trzeba potwierdzić znaczącymi sukcesami, więc swój epizod pisarski nazwałbym fajnym etapem życiowym. Zaczęło się od luźnych przemyśleń, nadmiaru myśli, które zacząłem spisywać. Wtedy w ogóle nie istniał plan napisania książki. Prędzej chodził mi po głowie zamysł stworzenia zespołu muzycznego. Zacząłem formować przemyślenia w teksty, lecz pomysł szybko upadł i trzeba było zająć się czymś innym, a że chciałem zostać przy tworzeniu, pomyślałem o książce. Sporo entuzjazmu pozwoliło mi dotrwać do końca i tak oto niedawno ukazała się moja druga książka. Myślę, że zakotwiczyłem w dobrym porcie.

9. Jak to jest czytać o sobie w mediach zarówno te pozytywne jak i negatywne opinie?

- Zawsze jest to coś wyjątkowego, tym bardziej gdy pojawi się opinia pozytywna. Na szczęście nie spotkałem się z jakąś rażąco negatywną oceną. Raczej od strony mediów, jeśli już piszą lub mówią, mogę liczyć na dobre zdanie. Oby tylko ich przybywało.


Erwin Borkowski

10. Jak autor ustosunkowuje się do sensu "Na marginesie", czyli jak przeszłość zdeterminowana jest z przyszłością człowieka, w kontekście realizacji planów i marzeń?

- Miejsce urodzenia, środowisko, status rodziny i wychowanie czyli pakiet startowy, jaki odbieramy na wstępie życia, ma niebagatelny wpływ na postrzeganie świata i mentalne ukierunkowanie, choć nie decydujący. Człowiek jako istota rozumna może zerwać pęta przeszłości i przy odrobinie asertywności powinien to uczynić, ale niektórym obawa przed nagłą zmianą, lęki i słabości, nie pozwalają wyjść poza zachowawczość. Tak naprawdę spowalniają nas wewnętrzne ograniczniki, a zapanowanie nad nimi odblokowuje całe mnóstwo możliwości. Walkę o marzenia zawsze cechuje jakaś zmiana, a tchórzostwo, bierność i niezdecydowanie to najgorsi podpowiadacze. Zmiana na dobre jest wyznacznikiem rozwoju.

11. Kontynuując, jak można się wyrwać z tego cyklu(w rozumieniu o usytuowaniu tzw. znajomości w tworzeniu ścieżki kariery w pracy), uderzając głową w ścianę, musiałem za każdym razem wstać i na nowo pędzić na ścianę?

- Nie do końca chyba rozumiem pytanie. Jak już wspomniałem, angażując odpowiednie siły, spryt i wiarę w pomyślne zakończenie, można odkręcić każdą sytuację, nawet tą najgorszą. Powodzenie lub jego brak jest zapisane w głowie, a zrzucanie winy na okoliczności służy wynajdowaniu wygodnego usprawiedliwienia.


Sylwia

12. Dzień doberek Panie jakże zacny Michale ! Moje pytanie uderza w bohaterów owej książki ''Odgrodzeni''. A więc, czy bohaterowie tej książki są realni? Czy Pan wykreował te postacie w wyobraźni? A może skopiował Pan niektóre ich cechy od znajomych sobie osób?    o taaaaaaaaaka jestem ciekawa

- „Odgrodzeni”, a więc przedszkolak Eryk i trzydziestokilkuletnia Sylwia to postacie zainspirowane konkretnymi osobami, a ich losy autentycznymi wydarzeniami. Podczas tworzenia bohaterów „Odgrodzonych” miałem sprecyzowane profile, wystarczyło odpowiednio je udekorować słowami. W pierwszej książce „Na marginesie” dużo czerpałem z obserwacji zachowania ludzi z mojego otoczenia, jednak żadna z postaci nie jest wierną kopią jednej osoby. Mieszają się pojedyncze cechy, zachowania i dziwactwa, w taki sposób, by nikogo nie urazić.


Iwona

13. Witam  Mam dla Pana jedno pytanie. Co najbardziej Pana frustruje podczas pisania książki?

- Zdecydowanie rozkojarzenie. Niejednokrotnie myślę o dziesięciu rzeczach naraz, a trzymanie w ryzach kolei opowieści wymaga jednak dużej koncentracji. Do tego dorzuciłbym brak czasu na pisanie. Chciałbym móc poświęcić więcej czasu, ale inne obowiązki umiejętnie wybijają mi to z głowy.


Werka

14. Czy utożsamia się Pan z którymś, z bohaterów książki: 'Odgrodzeni'?

- Bohaterowie moich książek to autsajderzy. Tak było w „Na marginesie”, tak też jest w „Odgrodzonych”. Nigdy nie czułem, że podążam w pierwszym obiegu. Każdy z głównych bohaterów jest mi bardzo bliski. Z jednymi utożsamiam się bardziej, z drugimi mniej. Z każdym jednak bym się dogadał i myślę, że byłaby to wartościowa znajomość.

15. Jak postrzega Pan samotność? Unika jej Pan, czy raczej jest jakąś częścią w Pana życiu?

- Wspomniałem we wcześniejszym pytaniu, że samotność jest niebezpieczna. Nikt nie dąży do bycia samemu na stałe. Samotność jest nabyta. Jesteśmy stworzeni do życia w grupie. Dla każdego istnieje środowisko do którego może przynależeć, funkcjonować i czuć się w nim dobrze. Relacje międzyludzkie cechują rozbieżności charakteru czy obawy o niespełnienie wymogów grupy, ale dla każdego, nawet najwybredniejszego charakteru znajdzie się ktoś podobny, co zrozumie i zaakceptuje. Lubię pobyć sam, ale tylko gdy tego chcę.

16. Skąd czerpie Pan inspiracje do swoich powieści?

- W każdym tkwi jakaś historia. Te dobre lubię i mnie cieszą, natomiast trudne i problematyczne, analizuję i opisuję. Życie codzienne jest wystarczającą inspiracją. Tyle w nim zagadkowości, intrygi i dramatu, że historie same się tworzą. Należy tylko uważnie im się przyjrzeć, dojrzeć szerszy kontekst i ująć w sensowną treść. Czasem wystarczy jedna sytuacja spotkana na ulicy czy w pracy. Ludzie są niebywale zasobni w inspiracje.


Wojtek Alibaba

17. Skąd u młodego człowieka zainteresowanie taką tematyką? Czy Pana poglądy, postrzeganie świata znacznie różni się od tych wyznawanych przez znajomych z Pana otoczenia?

- Po tematykę społeczną sięgam, zarówno jeśli chodzi o preferencje czytelnicze jak i przy doborze tematów swoich książek. Zdecydowanie to dominujący gatunek w mojej biblioteczce. Podział świata na czerń-biel nie jest dla mnie. Lubię przyjrzeć się temu, co przez wielu zostało już osądzone i uznane za oczywiste. Proste rozwiązania są tak gremialnie wyznawane bo niczego nie wymagają. Nie mówię, że wszystkie są złe, ale zdecydowana większość. Świetnym przykładem jest stary, ale bardzo trafny film „Dwunastu gniewnych ludzi”. Jeden z bohaterów poddał w wątpliwość, wydawałoby się, że oczywistość i nagle jednomyślność zaczęła mocno się chwiać. Kocham Ojczyznę, ale popieram idee wielu lewicowych środowisk. Dla niektórych jest to nie do pogodzenia.

18. Zagłębia się Pan w trudne tematy, historie ludzi, którzy noszą na barkach ogromny bagaż emocjonalny. Jak ważna w pana książkach jest psychologia? Czy przy tworzeniu sięga Pan po nią czy profile psychologiczne postaci tworzy jedynie na podstawie własnym domysłów i obserwacji?

- Czytuję gazety i książki psychologiczne. Może nie w takiej ilości jaką bym chciał, ale regularnie poszerzam wiedzę w tym zakresie. Oczywiście, profile psychologiczne przyprawiam o własne obserwacje. Myślę, że dobrze to wychodzi i w pełni oddaje realizm postaci. Mam tego potwierdzenie w recenzjach, które podkreślają dobrze skomponowane profile bohaterów.

19. Jak wygląda typowy "odgrodzony"?

- Odpowiem fragmentem z książki. „Może być każdym. Może mieszkać w sąsiedztwie z nieznośnym psem. Może przechodzić ulicą z papierosem w gębie. Może sprzedawać chleb w pobliskiej piekarni. Może nie wyróżniać się z tłumu albo wręcz odwrotnie, może swoją inność manifestować odmiennością ubioru i poglądu.


Robcio

Witam. Nie biorę udziału w konkursie, gdyż jestem już po lekturze "Odgrodzonych", jednak chciałbym zadać pytanie Autorowi.

21. Czy pracujesz nad kolejną książką? Jaka ona będzie? Czy dalej będziesz obracał się w tematyce społecznej?

- Owszem, książka będzie inna niż „Na marginesie” i „Odgrodzeni”. Problem społeczny pozostanie, jednak tym razem bardziej będzie stanowić tło niż centralny punkt. Podkręcę akcję. Nie chcę na tę chwilę za dużo zdradzać.

22. Jaką przyszłość widziałbyś dla "odgrodzonych" bohaterów, Eryka i Sylwii?

- Sylwia układa sobie życie z odpowiednim mężczyzną w spokojnym miasteczku średniej wielkości, a Eryk wyrasta na mądrego, ukształtowanego nastolatka.

23. Jakiego rodzaju książki nie podjąłbyś się napisać?

- Science-fiction, romans. Styl jaki prezentuję powoduje, że nie widzę siebie także w kryminale.


Zbinda

24. Interesuje się taką tematyką i uwielbiam w każdej formie książka czy film :-) i tez właśnie pierwsze pytanie czy marzeniem autora książki jest by na jej podstawie powstał film?

- Zekranizowanie książki byłoby niesamowitym wyróżnieniem. Widziałbym Marcina Dziędziela jako ojca Eryka. Nadawałby się idealnie do tej roli, he he.

25. Jakie Twoim zdaniem pozytywne cechy kształtują się u takich osób jak bohaterowie książki z czasem ich "odgradzania " i czy są takie w ogóle?

- Z pewnością ciężkie dzieciństwo pobudza determinację, zahartowuje, lecz dużo przypadków mówi o powielaniu błędów rodziców. Odporne jednostki będą potrafiły pokierować swoim życiem w taki sposób, by nigdy nie przełożyć podobnego zachowania na swój związek czy rodzinę. Niestety bilans ogólny musi być minusowy.


Anna Dobley

26. Czy według Pana pisanie jest wrodzonym talentem czy umiejętnością, którą można nabyć? Jak to było w Pana przypadku – od zawsze ciągnęło Pana do pisania czy był to żmudny proces uczenia się?

- Talent z pewnością ułatwia pisanie i uważam, że potrzeba go mieć chociaż troszeczkę. Nie skazywałbym jednak na niepowodzenie tych bez twórczej iskierki. Sam talent nie wystarczy, jest wyłącznie częścią szerszego procesu. Należy pracować nad umiejętnościami, doszlifowywać styl, bo bez tego łatwo o roztrwonienie wrodzonych zdolności. Od małego bawiłem się w redagowanie gazetki, w podstawówce moje wypracowania czytano w starszych klasach. W szkole średniej trochę się zatraciłem, ale w ostatniej klasie nowa polonistka wlała we mnie ogromną wiarę, twierdząc że dobrze piszę. Wcześniej były podobne przesłanki, lecz nie miały takiej mocy. Dostałem od niej solidne wsparcie, bez którego, jestem pewny, nie zacząłbym pisać.

27. W mojej wyobraźni często widzę pisarza jako osobę nad maszyną do pisania, ze stertami kubków po kawie i tworzącego przy lampce po nocach. Jak pracuje Pan nad tekstem? Ma Pan jakiś określony system pisania?

- Miałem podobne wyobrażenie, ale rzeczywistość je zweryfikowała. Do tego opisu dodałbym jeszcze ciemny pokój na poddaszu starej kamienicy, he he. Laptop na kolanach, dookoła pełno porozrzucanych papierów, rozczochrane włosy i obowiązkowo wygodne, luźne spodnie dresowe. W takim stanie tworzę. W chwilach zastanowienia często skubię paznokcie. Zazwyczaj nie jestem nawet tego świadom. Podczas pisania popadam w letarg, a jeśli wchłonie mnie jakaś myśl mogę nie usłyszeć jak ktoś do mnie mówi. Staram się pisać systematycznie, ale wiem że nie zawsze się to sprawdza. Są dni gdzie po prostu nie idzie, więc zamiast regularności, szarpię tak co jakiś czas.


Mariola

28. Witam. Domyślam się, iż pisanie książek to bardzo żmudna praca (mimo iż zapewne jest to swego rodzaju spędzanie wolnego czasu dla Pana), moje pytanie brzmi czy ma pan jakieś "dopalacze"? I nie chodzi mi tu w znaczeniu dosłownym :)

- Kiedyś myślałem, że alkohol jest motorem napędowym pisarzy, ale szybko oddaliłem podobne podejrzenia. Skrajne emocje, coś co wywarło na mnie wrażenie lub głęboko oburzyło, sprawiają, że mam potężną żądzę to opisać, przedstawić, wyrazić co czuje. Jedyna używka jaka mi dotrzymuje towarzystwa podczas pisania jest kawa. Pozostałe idą w ruch dopiero, gdy przychodzi sukces z wydaniem książki.





Dziękuję bardzo za wszystkie pytania. Dobrze bawiłem się przy odpowiadaniu i mam nadzieję, że efekt finalny również Państwu przypadnie do gustu. Chciałbym wyróżnić nagrodą Annę Dobley. Pozostałych, pomimo niepowodzenia w konkursie, chciałbym zaprosić do świata „Na marginesie” i „Odgrodzonych”. Dziękuję i pozdrawiam.




Panie Michale,
Dziękuję za poświęcony czas i ufundowanie nagrody :)
Anno- podeślij swoje dane adresowe :)



Konkurs z Krzysią wygrała Martucha. Serdecznie gratuluję :) 











Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Barwy miłości. Czerwień, Kathryn Taylor



Premiera: 17 luty 2016



"Barwy miłości. Czerwień" to kontynuacja losu romansu pomiędzy angielskim lordem, a amerykańską studentką. Grace, co prawda gra według zasad Jonathana ale zbiera argumenty, którymi zamierza podbić jego serce. Wydaje jej się, że miłość wystarczy by zmienić jego stosunek do życia i miłości. Po swojej stronie ma siostrę Jonathana i jego ojca. Czy tacy sojusznicy to symbol wygranej bitwy o uczucia?

Grace z niedoświadczonej dziewczyny z amerykańskich przedmieść zmienia się w wyrafinowaną, doświadczoną damę londyńskich salonów. Sława Jonathana otwiera przed nimi wiele drzwi ale staje się również barierą, która może przyczynić się do katastrofy. Czas, który Grace spędza ze swoim kochankiem podnosi jej kwalifikacje nie tylko w dziedzinie seksu, ale i te zawodowe. Pozyskuje nowe kontakty, doświadczenia, które czynią z niej niezastąpionego, lojalnego pracownika. Równocześnie zaczyna zmieniać się stosunek Jonathana do Grace. Staje się dla niego coraz bardziej ważna. Jednak mężczyzna boi się nieuchronnie zbliżających się zmian, nie chce się im poddać i popełnia poważny błąd...

W "Barwach miłości. Czerwień" oprócz historii Grace i Jonathana poznajemy bliskich mężczyzny oraz ich zagmatwane rodzinne relacje, urażone ambicje i skrywane żale. Staje przed nami całkiem inny obraz Jonathana skrzywdzonego, z ogromnym poczuciem winy, karającego się za wydarzenia z przeszłości. Okazuje się, że właśnie w rodzinnych sekretach z dawnych lat skrywa się klucz do serca mężczyzny i klucz do odnalezienia spokoju. Jednak czy łatwo będzie go zdobyć i osiągnąć postawiony cel pozostawiam Waszym poszukiwaniom. 

"Barwy miłości. Czerwień" stylem nie odbiega od swojej poprzedniczki. Poznajemy nowych bohaterów, którzy ożywiają fabułę, ale nie przytłaczają głównego wątku i nie zmieniają go  zbyt radykalnie. Zdarzają się pewne uproszczenia i zakończenia pisane na prędce, ale nie mają one większego znaczenia. Grace nadal zagryza wargę, walczy o swoje miejsce u boku Jonathana i oddaje się miłości bez skrępowania, poznając coraz to jej nowe rejony, zdobywając nowe doświadczenia. 

Jeżeli podobały Wam się "Barwy miłości", jeden z jej odcieni Czerwień również Wam się spodoba :)









"Barwy miłości. Czerwień" Kathryn Taylor, tł. Miłosz Urban, Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2016






Czytaj dalej...

Barwy miłości, Kathryn Taylor



Jakiś czas temu o tej książce było głośno w blogosferze. Wtedy nie miałam okazji jej poznać. Dziś to się zmieniło i całkiem nieśmiała uwaga zaowocowała propozycją :) Zatem "Barwy miłości" Kathryn Taylor zagościły w moim domu.

On- przystojny bogaty przedsiębiorca, ona- młoda, nieśmiała praktykantka. Połączył ich układ wysokiego ryzyka, seks bez zobowiązań i tsunami fizycznego spełnienia. Jak się skończy igranie z ogniem i do czego doprowadzi biurowy romans? Jesteście ciekawi?

Młodość ma to do siebie, że nie słucha mądrości rad życiowego doświadczenia. Chce sama podejmować decyzje, uczyć się na własnych błędach, nawet gdy grożą niemiłymi konsekwencjami i sprzeniem serca źle ulokowanymi uczuciami. Również jakaś niebywała wiara i pewność, że uda się zmienić zachowanie kochanka poprzez miłość typowym myśleniem kobiet, zwłaszcza młodych. I właśnie na tym stereotypie oparta jest powieść Kathryn Taylor. 
Grace od pierwszego spojrzenia zakochuje się w swoim szefie. Ma świadomość, że jest to mężczyzna, który twardy, silny i nie łączy miłości z seksem. W ogóle nie zamierza wiązać się z kobietą, a jedynie wykorzystywać jej ciało. Młode dziewczę godzi się na taki wyrachowany układ i po cichu marzy, że czułość, bliskość, emocje zmienią nastawienie jej kochanka. Niestety szybko przyjdzie jej zweryfikować swoje oczekiwania, gdyż Jonathan nie daje się utemperować. Owszem, podczas seksu jest czuły i potrafi dzielić się przyjemnością, ale poza łóżkiem jest zimny i zdystansowany.  Jednak Grace się nie poddaje, a każdy upadek sprawia, że z większą determinacją dąży do osiągnięcia swoich celów. 

Z ciekawością śledziłam poczynania bohaterki, ale powiem szczerze że nie związałam się z nią jakoś wyjątkowo emocjonalnie. Historia wydaje się dość wtórna, przemaglowana na wszelkie sposoby. Niegrzeczny chłopiec w ciele boga seksu, nieśmiała bogini miłości, przygryzanie wargi, tajemnica z przeszłości, wyższe sfery, wysokie oczekiwania i erotyka, która wykonaniem nie odbiega od innych podobnych książek. Cieszę się, że sceny erotyczne nie są wulgarne i pomimo zdystansowanego, chłodnego podejścia jednego z bohaterów, jest w nich dużo czułości, dbania o swoje potrzeby i każdorazowe spełnienie obojga partnerów.
Jeszcze bardziej cieszy mnie, że wokół erotycznej otoczki jest treść, która ciekawi i wciąga. Z zainteresowaniem przyczyny rozłamu rodziny i odkrywanie dawnych sekretów.

"Barwy miłości" to lekko napisana historia romansu, w którym jest czas na łzy, złość, rezygnację, ale również wyzwanie, walkę o uczucia i o siebie. Polecam fanom literatury erotycznej.







"Barwy miłości" Kathryn Taylor, tł. Miłosz Urban, Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Ostatnia noc w Tremore Beach, Mikel Santiago



Mikel Santiago nazywany jest hiszpańskim Stephenem Kingiem. Nie przeczę, ta informacja mocno mnie zaintrygowała i sprawiła, że z ciekawością sięgnęłam po książkę "Ostatnia noc w Tremore Beach". Lubię tajemnicze opowieści na granicy realności i metafizyki, które budzą niepokój, pewien rodzaj strachu i nieregularne drżenie serca. 

Dom na odludziu, hermetycznie zamknięte środowisko mieszkańców nadmorskiego miasteczka i on światowej sławy kompozytor. Peter Harper próbuje odnaleźć spokój po rozwodzie, pogodzić się z utratą ukochanej osoby i odzyskać wenę twórczą. Jakiś wewnętrzny niepokój, gwałtowna burza, uderzenie pioruna i sztorm pobudzają szósty zmysł mężczyzny, który zaczyna widzieć potworną zbrodnię dotyczącą jego rodziny. Nikt nie chce wierzyć w jego wizje, a te powoli zaczynają się urealniać. Czy Peterowi uda się przebić przez sceptycyzm przyjaciół i obronić swoich bliskich? 

Peter to typowy mężczyzna po przejściach. Jego sława, talent, wymagająca praca sprawia, że rozsypuje mu się życie osobiste. Brak bliskości, czułości i rodzące się coraz bardziej burzliwe dyskusje doprowadzają w końcu do rozstania. A gdzie można odzyskać spokój i siłę na dalsze życie, jak nie w domku gdzieś na końcu świata, odciętym od cywilizacji i towarzystwa? Dla Petera jest nim dom w Tremore Beach gdzie próbuje zapomnieć i oswoić się z nową rzeczywistością, nie rzadko zapijając smutki morzem alkoholu. Na prostą pomagają mu wyjść sąsiedzi, starsze małżeństwo oraz młoda, równie życiowo pokiereszowana Judie i nadchodząca wizyta ukochanych dzieci. I właśnie tuż przed oczekiwaną wizytą Petera nawiedzają wizje brutalnej zbrodni, której ofiarami są bliscy i przyjaciele mężczyzny. Z początku otoczenie zaczyna traktować go jak nieszkodliwego wariata. Z czasem gdy wizje się nasilają, próbują zdiagnozować u niego chorobę psychiczną. Peter zaczyna wątpić w swoje przeczucie...

Odrzucenie, utrata wiary w siebie, samotność, izolacja, alkohol sprawia, że zachowanie Petera diametralnie się zmienia. Niepewność tego co realne, a to co podświadome i metafizyczne pobudza obawę, która udziela się czytelnikowi. Mikel Santiago z dużą wprawą kieruje wizjami bohatera, tak że równie czytelnik może zagubić się w tym co rzeczywiste, a tym co być może kieruje chory umysł. Każdy kolejny krok podejmowany przez Petera budzą ciekawość i strach przed tym, jak to wszystko może się skończyć. Jego samotne dążenie do odkrycia prawdy, sztormowa sceneria, tajemniczość miasteczka oraz jego mieszkańców, przez lata skrywane sekrety i powoli sprawdzający się scenariusz zbrodni nie pozwolił mi odłożyć książki przed końcem lektury. 

Mikel Santiago wprawnie buduje napiętą atmosferę. Akcja wbrew sennej, nadmorskiej miejscowości jest równie burzliwa jak pogoda, która przywiała niepokój, strach i radykalne rozwiązania. Nie miałam możliwości odgadnąć jaki będzie finał całej historii, bo jej tory gwałtownie się zmieniały i przynosiły niemałe zaskoczenie. Sami bohaterowie to nietuzinkowe postacie. Mężczyzna z przeszłością i niespotykaną umiejętnością, kobieta po przejściach z niewielkimi oczekiwaniami i para staruszków z tajemnicą, której rozwiązanie przerosły moje oczekiwania. 

"Ostatnią noc w Tremore Beach" mogę śmiało polecać czytelnikom, którzy lubią dreszcz niepewności, zaskoczenia i nieuchronność losu, która jest nam przeznaczona. 








"Ostatnia noc w Tremore Beach" Mikel Santiago, tł. Maria Mróz, Czarna Owca, Warszawa 2016








Czytaj dalej...

Rodzinne sekrety, Krystyna Mirek



Po książki Krystyny Mirek sięgam zawsze wtedy, gdy mam ochotę na ciepłą opowieść o rodzinie lub miłości. Ten wybór zawsze się sprawdza i jest gwarancją odprężającej lektury na trudne okresy w życiu rzeczywistym. Podobnie było i tym razem. "Rodzinne sekrety" tchnęły we mnie ciepłe emocje, dały siłę i nadzieję również na moje własne kłopoty i rodzinne nieporozumienia.

W "Rodzinnych sekretach" poznajemy dalszy los rodziny Zagórskich i zmagania poszczególnych jej członków w układaniu swojego życia i odnajdywaniu jego sensu. Maryla krytycznie przyjrzy się swojemu postępowaniu, spróbuje zmienić swoje zachowanie i po raz ostatni zawalczyć o uczucie swojego byłego męża. Aniela zauważa, że jej wybory z przeszłości nie zaprowadziły jej tam, gdzie chciała. Musi wrócić do tamtych chwil i uratować co tylko da się uratować. Najcięższe zadanie ma senior rodu Zagórskich. Musi podzielić się z bratem należnym mu spadkiem. Ale jak to zrobić gdy z każdego kąta wyzierają sentymenty? Jak znaleźć rozwiązanie zadowalające wszystkich? Czy kolejne decyzje podzielą czy połączą rodzinę Zagórskich? Tego musicie już dowiedzieć się sami :)

Rodzina Zagórskich to liczny klan dorosłych i całkiem różnych osób. Potrafią oni zjednoczyć siły i wspierać się nawet wtedy, gdy mają odmienne zdanie, inny światopogląd i doświadczenie. Nienaruszalnym, mocnym filarem rodziny są Jan i Helena, których miłość przetrwała niezmieniona przez dziesiątki lat. Są opoką, oazą spokoju dla swych dzieci, zięciów i wnuków. Ale to właśnie nad nimi zawiśnie jedna z najczarniejszych chmur zmian. Z  Ameryki, po należny spadek przyjeżdża brat Jana i stanowczo upomina się o majątek. Pieniądze mają to do siebie, że raz są, a raz ich nie ma. Krystyna Mirek skomplikowała relacje braci i ich rozliczenie, nie pozwoliła zbyt łatwo załatwić sprawy. W ten sposób dała wiele okazji do przemyśleń i poszukania rozwiązania, które mogłoby wszystkich zadowolić. Podoba mi się, że mimo iż autorka postawiła Zagórskich przed ciężką próbą, nie zrujnowała tym samym rodzinnych więzi. Więcej przybrały one nową formę, bardziej skondensowaną, opartą na jasnych zasadach. Dzieci obserwując zmagania ojca, uczą się rozwiązywać własne problemy i zaczynają dostrzegać szanse, wcześniej przed nimi ukryte i niedostępne. Kolejni członkowie rodziny postanawiają odważyć się na ryzyko i postawić wszystko na jedną kartę.

Rodzina stworzona przez Krystynę Mirek to skupisko bardzo różnych osób, z większymi i mniejszymi problemami, takimi które dotykają również niejednego czytelnika. Kłopoty opisane w książce, są tzw. z życia wzięte, bardzo prawdopodobne i dość często występujące. Dzięki łatwemu utożsamieniu się z bohaterami można przyjrzeć się własnemu życiu i być może dostrzec podobne błędy, niezdecydowanie, skomplikowane decyzje. Można niczym w szklanej kuli podejrzeć przyszłość, zasugerować się konsekwencjami i przemyśleć sekwencję podejmowanych kroków, a być może coś zmienić, zmodyfikować odrzucić. Można także dostrzec, że ryzyko czasem się opłaca i zdecydować się na radykalny ruch.

Krystyna Mirek ma dojść jasno uszeregowaną hierarchię wartości, co w bardzo łatwo przyswajalny sposób demonstruje w swoich powieściach. Najważniejsza jest rodzina, miłość, uczucia, które czynią z nas człowieka przez pomocną dłoń i wrażliwe serce, po  przydatna radę płynącą z mądrości wieku. W przeszłości, korzeniach, tradycji, wychowaniu skrywa się siła, która jest kompasem nawigacyjnym przez życie. W dzisiejszych czasach, w pogoni za dobrami materialnymi, dość często o tym zapominamy.

"Rodzinne sekrety" w bardzo przyjemny, naturalny sposób przypominają co jest w życiu najważniejsze, skąd się wywodzimy i co powinniśmy nieść w przyszłość. Krystyna Mirek zgrabnie maluje historię rodu Zagórskich. Przekłuwa uwagę rodzinnymi sekretami, długo utrzymywanymi w tajemnicy, a które próbują wyrwać się na wolność. Z duża umiejętnością, taktem i wyczuciem odsłania poszczególne fragmenty i wzmaga ciekawość. Cieszy oko pozytywnymi emocjami, którymi naładowane są postacie, ich przemyśleniami i drogą, którą podążają by odzyskać szczęście, spokój. Równie ciekawie opisuje burzliwe relacje pomiędzy sąsiadami, długo skrywane urazy, ale także gotowość na zmiany, również te całkiem nieoczekiwane.

"Rodzinne sekrety" to część rodzinnej sagi wchodzącej w skład uroczej serii Jabłoniowy sad. Lektura książki niesie przyjemność, odprężenie, radość, czułość, nadzieję i nadaje barw szarej rzeczywistości.










"Rodzinne sekrety" Krystyna Mirek, Filia, Poznań 2016







Czytaj dalej...

Konkurs patronacki- Anatomia uległości, Augusta Docher

W związku z tym, że blog Aleksandrowe myśli objął patronatem  najnowszą książkę Augusty Docher "Anatomia uległości" ogłaszam konkurs, w którym do zdobycia właśnie ta powieść :)




Regulamin konkursu :)

1. Organizatorem konkursu jest autor bloga Aleksandrowe myśli 
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Lucky
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Anatomia uległości" Augusty Docher
4. Konkurs trwa od 03.02.2016 do 14.02.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić swój nick bądź imię oraz podać swój adres e- mail.

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Ze wszystkich zgłoszeń wytypuję jednego zwycięzcę.
9. Wywiad oraz ogłoszenie wyników nastąpi około 20.02.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Powodzenia :)









Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka