Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Do trzech razy sztuka, Izabella Frączyk


Czasami nie potrafimy zmienić tego, co nas uwiera i hamuje na drodze ku szczęściu. Bywa tak z wygody, asekuranctwa albo braku pewności siebie. Jednak wystarczy impuls, jeden incydent by się otrząsnąć i śmiało wyjść na przeciw niewiadomej.

"Do trzech razy sztuka" Izabelli Frączyk to powieść o wychodzeniu z kokonu i odwadze rozpoczynaniu wszystkiego od początku.

Anna w jednej chwili traci narzeczonego i pracę. Mimo początkowego żalu i cierpienia odkrywa, że w obecnej sytuacji czuje się szczęśliwsza. Szybko znajduje nową pracę, ale i nowe kłopoty. Zaaklimatyzowanie się w nowym środowisku utrudnia jej korporacyjny reżim, wewnętrzne intrygi i walka o stołki oraz pewien bardzo przystojny mężczyzna. Czy tytułowe powiedzenie DO trzech razy sztuka to tylko czcze gadanie czy praktyczny sposób na rozwiązywanie problemów?

Izabella Frączyk lekko i płynnie wciąga nas w świat Anny. Już na początku wywołuje falę współczucia i zaprzyjaźnia z tą miłą, wrażliwą, obdarzoną poczuciem humoru kobietą. Mimo powierzchownej kruchości, Anna jest silną babką, która potrafi zadbać o swoje. Szybko to udowadnia i pokazuje swoje zalety, o których sama do tej pory nie miała pojęcia. Z wielką przyjemnością uczestniczyłam w życiu Anny i kibicowałam jej wyborom. Nie zawsze były trafne. Co pozwoliło nie tylko jeszcze lepiej ją poznać, ale również wyciągnąć ciekawe wnioski.


Anna będąc na rozdrożu, poznała moc i siłę płynącą z przyjaźni. To jeden z filarów trzymających człowieka w pionie. Dobry, ciepły, pomocny towarzysz potrafi wyciągnąć z czarnej dziury, w którą spychamy się po każdym niepowodzeniu. Lucyna podtrzymywała na duchu, użyczała cierpliwego ramienia, taktownie podsuwała nowe kierunki i podbudowywała samoocenę. To opłaciło się także jej. Ale o tym musicie poczytać sami.

Izabella Frączyk dużo  miejsca w książce poświęciła "życiu" korporacyjnemu. Razem z Anną uczestniczymy w typowym wyścigu szczurów, walce o wyniki, statystyki, uznanie, a w końcu intrygi dające się we znaki nawet najbardziej opanowanym pracownikom. Autorka zwróciła uwagę na to, jak łatwo jest zniszczyć komuś dobrą opinię lub jak łatwo dać się wmanewrować w sytuacje naganne i moralnie, i kryminalnie.

"Do trzech razy sztuka" to powieść napisana lekko, z finezją i dużą porcją dobrego humoru. Nieskomplikowana historia, z nutką romansu oraz skłaniająca do zadumy to idealna kompozycja na letni wypoczynek albo wysmakowany pakiet relaksacyjny po ciężkim dniu.







"Do trzech razy sztuka" Izabella Frączyk, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016






Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis. 










Czytaj dalej...

Tulipanowa gorączka, Deborah Moggach


Miłość doprowadziła do upadku wiele kobiet i wpędziła w szaleństwo wielu mężczyzn.

Dziś zdrada małżeńska nie oburza tak, jak dawniej. Owszem w dalszym ciągu jest bolesna i bardzo upokarzająca, ale jest akceptowalna w społeczeństwie i nie niesie za sobą katastrofalnych następstw. W czasach, w których rozgrywa się akcja powieści "Tulipanowa gorączka" romans wykluczał z towarzystwa, hańbił kobietę w oczach rodziny i sąsiadów, a mężczyzn skazywał na  ośmieszenie.
Sophia to młoda kobieta, która ze względów ekonomicznych musi żyć w małżeństwie z dużo starszym mężczyzną. Ich związek nie jest udany. Prawdziwego uczucia kobieta doznaje z rąk artysty, który maluje ich rodzinny portret. Chwila spełnienia przyniesie nieoczekiwane, tragiczne skutki.

Sophia to młodziutka niedoświadczona żona i gospodyni. Całkowicie podporządkowuje się swojej roli, jest wycofana i obojętna. Jedynie w towarzystwie równie młodej służącej otwiera się, odżywa. Po małżeństwie i mężu nie oczekuje zbyt wiele, bo nie zna prawdziwej miłości i nie zaznała słodkiego uczucia spełnienia. Dopiero malarz, Jan van Loos, czyni z niej kobietę z krwi i kości. Jej szczęście nie trwa długo. Obawa przed skandalem i konsekwencjami jest zbyt wielka. Jednak los już wystawił jej rachunek...

Siedemnastowieczny Amsterdam najbardziej kojarzy się z rozwojem, ekspansją malarstwa i tulipomanią, która doprowadziła do ekstazy i spektakularnego upadku pospolitych, jak i bardzo zamożnych Holendrów. Tytuł, a także blurb wskazuje, że Deborah Moggach przybliży tę niesamowitą historię sprzed wieków. Po prawdzie, tylko dlatego sięgnęłam po tę książkę. Niestety, zawiodłam się. Dla mnie jedna transakcja, jeden epizod i kilka ogólników to za mało żeby zaspokoić ciekawość.  Również temat malarstwa nie usatysfakcjonował mnie w pełni. Liczyłam na drugą "Dziewczynę z perłą", a otrzymałam trywialny romans, brak konsekwencji oraz nieumiejętność udźwignięcia ciężaru swojej decyzji.

Przedstawiony zarys fabuły mógłby wskazywać na emocjonalną i poruszającą historię. No właśnie, mógłby. Dla mnie albo wszystkiego jest za mało albo brzmi mało wiarygodnie. Bohaterowie byli mi obojętni, ich losy śledziłam z obowiązku, a nie przyjemności. Kolejne wydarzenia, choć skandaliczne na tamte czasy, przyjmowałam ze znużeniem i zdziwieniem naiwności niektórych zachowań.

"Tulipanowa gorączka" nie była dla mnie udaną lekturą. Trudny początek, długie opisy, cytaty z klasyków, a do tego banalna, miałka historia nie robi piorunującego wrażenia. Wręcz przeciwnie, tuż po przeczytaniu mam ochotę o niej zapomnieć.







"Tulipanowa gorączka" Deborah Moggach, tł. Maja Justyna, wyd. III, Rebis, Poznań 2016






Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis. 




Czytaj dalej...

Konkurs patronacki- Oddech śmierci Joanny Bagrij nr 2

Ogłaszam kolejny konkurs, w którym nagrodą jest książka "Oddech śmierci" Joanny Bagrij. Z racji okresu wakacyjnego i urlopowego macie mało czasu  na zgłoszenia. Zatem nie zwlekajcie. Zostawcie swoje pytania pod postem :)






1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest autor bloga i Wydawnictwo Czarna Kawa
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Oddech śmierci" Joanny Bagrij
4. Konkurs trwa od 29.07.2016 do 03.08.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pani Joanny Bagrij oraz swój nick bądź imię


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil wydawnictwa Wydawnictwo Czarna Kawa na Facebooku
* możesz polubić profil autorki- Joanny Bagrij na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, która według Pani Joanny Bagrij zadała najciekawsze pytanie/a. 
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 10.08.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu



Powodzenia!


Czytaj dalej...

Wyniki konkursów

Pewnie czekacie na nie z wielką niecierpliwością :) Dlatego nie będę przedłużać :)

Jak powietrze na blogu wygrywa......... Ola Zuch
Jak powietrze na Facebooku wygrywa...... Daga Janik
Oddech śmierci wygrywa....... Paweł Serek :)


Serdecznie gratuluję :)

Podeślijcie swoje dane adresowe, korzystając z formularza na pasku bocznym :)

  
Czytaj dalej...

Habbatum, Augusta Docher

Nie tak dawno temu zaczytywałam się w powieści Augusty Docher opisującej wędrówkę dusz plemienia Eperu. Teraz miałam okazje poznać kontynuację tej historii. "Habbatum" zajęło moją uwagę przez długi czas. 

Anna zostaje porwana. Nikt nie wie przez kogo i dlaczego. Pewne jest jedno. Musi mieć to związek z Leo i Eperu. I rzeczywiście. Porywaczka należy do plemienia Habbatum i jest naturalnym wrogiem Wędrowców. Dlaczego zainteresowała się Anną? Do czego potrzebna jest jej młoda i dość naiwna dziewczyna? Co zrobi Leo? Czy uda mu się uratować ukochaną?

Zaczęło się super! Tajemnica goni tajemnicę, a histeria podszyta strachem prowadzi do wielu niecodziennych i niespodziewanych sytuacji. Augusta Docher z wprawą dozuje informacje czym długo utrzymuje zainteresowanie i zmusza do poszukiwania odpowiedzi. W "Habbatum" przedstawia bohaterów bardziej dojrzałych i skłonnych do zachowań bardziej egoistycznych. Anna nie jest już słodką nastolatką zakochana bez pamięci, gotową na wszystko w imię miłości. Teraz odkrywamy jej bardziej zadziorny charakterek. Zazdrość o Leo, jego popularność wdziera się w związek i przysparza wielu problemów. Jest więcej złości, wymówek, obrażania. Również Leo nie pozostaje dłużny. Chciałby mieć ukochaną tylko dla siebie, a wszelkie jej kontakty z innymi osobami (czyt. mężczyźni) doprowadza go do pasji. Porwanie wszystko zmienia i zmusza młodych do określenia swoich uczuć i emocji. Tym bardziej, że między nich wkrada się tajemniczy Brian. Nie wiadomo czy jest on wrogiem czy przyjacielem. Jak wiadomo trójkąty podgrzewają atmosferę. Augusta Docher podąża w tym kierunku i mocno komplikuje życie swoich bohaterów. 

Akcja "Habbatum" rozgrywa się w dużo szybszym tempie niż Eperu i był to dla mnie ogromny plus. Jednak epizody rozgrywające się pomiędzy ważnymi i wartkimi akcjami trochę ją spowalniały i wprowadzały w stan lekkiego znużenia. Rozumiem, że co nie co trzeba w tekście wyjaśnić, tym bardziej że fabuła książki jest dość oryginalna, ale osobiście przykróciłabym niektóre fragmenty. Nie jest to jakiś znaczny mankament i nie zmienia to mojego zdania, że serię Wędrowcy warto przeczytać :)

Podoba mi się, że Augusta Docher bardzo precyzyjnie i drobiazgowo opisuje zarówno bohaterów, sytuacje i otoczenie. Z łatwością można przenieść się do świata Anny i Leo i poczuć się jak u siebie w domu, miejscu znanym, przyjemnym, naszym. Dzięki temu bogactwu słowa, uporządkowaniu możemy skupić się wyłącznie na wydarzeniach i emocjach, który stanowią główny walor powieści.  

Tak jak napisałam na wstępie, "Habbatum" zajął moją uwagę na długi czas. Oczekuję, że Batawe, kolejny tom serii, będzie równie zajmująca :)








"Habbatum" Augusta Docher, BIS, Warszawa  2016




Czytaj dalej...

Zanim umrę, Jenny Downham

Trudno jest zrozumieć i pogodzić się ze śmiercią. Obojętnie czy w ciężkiej chorobie czekasz na swoją ostatnią godzinę czy jesteś osobą bliską, postronną, biernym obserwatorem. 

Szesnastoletnia Tessa ma białaczkę. Choroba szybko się rozprzestrzenia i jest oporna na wszystkie metody leczenia. Dziewczynie wie, że zostało jej kilka miesięcy życia. Postanawia zrobić spis rzeczy, których chce doświadczyć przed śmiercią, np.: seks, narkotyki, złamanie prawa, jazda motorem, miłość. Czy zdąży? Ile emocji przyniesie jej spełnianie kolejnych punktów listy?

Tessa mieszka z tatą i młodszym bratem. Mama zostawił ich na kilka miesięcy przed postawieniem okrutnej diagnozy. Choroba sprawia, że dziewczyna musi szybko dorosnąć. Zna swoje ograniczenia i wie czym grozi niestosowanie się do poleceń lekarzy i dorosłych, ale buntuje się przeciwko nadopiekuńczości taty, sprawiając mu tym samym sporo problemów. Zupełnie nie dziwię się takiemu zachowaniu. Tessa zdaje sobie sprawę z tego, że wiele ją ominie, że wielu rzeczy nie doświadczy. Dlatego postanawia spełnić największe i najbardziej niebezpieczne marzenia. Pomaga jej w tym przyjaciółka. Całkiem nieodpowiedzialna, nieprzewidywalna, beztroska, ale pozwalająca całkowicie zapomnieć o cierpieniu, o chorobie, o czyhającej śmierci. Początkowo lista pragnień zawiera dziesięć pozycji. Jednak z każdym spełnionym życzeniem i pogarszającym się stanem zdrowia oczekiwania rosną, a marzenia stają się bardziej codzienne, zwykłe, dla nas wręcz niezauważalne, a dla Tessy nieosiągalne. 

Narratorką powieści "Zanim umrę" jest sama Tessa. Poznajemy jej codzienność, problemy, przebieg choroby, towarzyszący jej ból, przemyślenia, marzenia. Swoją rzeczywistość opisuje prosto i szczerze, tak jak tylko dzieci to potrafią. Bo Tessa mimo, że jest nastolatką, która musiała bardzo szybko dojrzeć, w głębi jest dzieckiem owładniętym strachem przed tym, co je czeka. Spełnianie punktów z tajemnej listy to tarcza obronna, za którą próbuje się schować albo próba odsunięcia od siebie bliskiego końca, najdalej jak tylko się da. Po części się to udaje i Tessa doświadcza wiele emocji, i tych pozytywnych, i tych negatywnych. Dzięki nim odnajduje w sobie zrozumienie dla uczuć bliskich jej osób, siłę do walki i moc miłości. 

"To się stanie naprawdę. Uprzedzali, że tak będzie, ale nastąpi szybciej, niż się spodziewali. Nie wrócę do szkoły. Nigdy. Nigdy nie będę sławna ani nie pozostawię po sobie nic wartościowego. Nie pójdę do college' u i nie podejmę pracy. Nie zobaczę, jak mój brat dorasta. Nie będę podróżować, zarabiać, prowadzić samochodu, nie zakocham się i nie wyprowadzę z domu." 

To, że to właśnie Tessa jest narratorem, sprawia że książka mocniej wkrada się w serce. Jej przemyślenia niejednokrotnie poruszyły mnie do żywego i ścisnęły w dołku. Podczas lektury "Zanim umrę" nie można wyłączyć uczuć, nie można przestać analizować, gdybać, zadumać się nad ulotnością życia, swoich osiągnięć i swoich niespełnionych marzeń. 
Wydaje się nam, że mamy nieograniczoną ilość czasu, i że uda nam się zrealizować swoje pragnienia, zbliżyć się do szczęścia. Ale Jenny Downham dobitnie pokazuje, że nie znamy dnia ani godziny kiedy wszystko się skończy. Dlatego nie warto odkładać marzeń na później i należy je spełniać kiedy tylko jest to możliwe.

"Zanim umrę" to piękna i wzruszająca książka o życiu, spełnieniu, umieraniu i żegnaniu się ze światem i ukochanymi osobami. Polecam.

"Uświadamiam sobie, że życie składa się z szeregu chwil, z których każda jest podróżą do kresu."








"Zanim umrę" Jenny Downham, tł. Monika Gajdzińska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016





Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli: Oddech śmierci, Joanna Bagrij



Co popycha ludzi do zbrodni? Co pozwala im wierzyć, że ich czyny nie zostaną zdemaskowane, a oni sami unikną odpowiedzialności i kary za popełnione przestępstwa?

Joanna Bagrij to kolejna autorka, która próbuje zmierzyć się z tym zagadnieniem. Chce dołożyć swoje przemyślenia i dopisać kolejne scenariusze makabrycznych zbrodni, sylwetek przebiegłych, bezwzględnych psychopatów, efektownych metod śledczych oraz precyzyjne rozwikłanie zawiłych zagadek kryminalnych. 

Bohaterami debiutanckiej powieści Joanny Bagrij "Oddech śmierci" jest dość nietypowe rodzeństwo uwikłane w serię brutalnych morderstw. Czy są ich sprawcami, przynętą, a może tylko bezbronnymi obserwatorami? 

Ethan i Natalie są bliźniętami ale dzieli ich wszystko, począwszy od wyglądu, poprzez cechy charakteru, uzdolnienia po oczekiwania, podejście do życia i stan zdrowotny. Natalie jest skuteczną bizneswoman twardo stąpającą po ziemi. Ethan jest artystą bujającym poza granicami jaźni. Nie jest to tylko zasługa jego wrażliwej duszy, ale i choroby umysłowej, która powoduje okresową utratę kontaktu z rzeczywistością. Splot niefortunnych zdarzeń sprawia, że rodzeństwo zostaje uwikłane w zbrodnie. Są blisko wydarzeń ale zupełnie nie rozumieją co się wokół nich dzieje. Tajemnice zagęszczają się, a niebezpieczeństwo coraz bardziej się zbliża... Pomoc i ochronę proponuje Mark Cariste, detektyw miejscowego komisariatu. Jednak i on gubi się w mnogości poszlak i błędnych informacji. 

Jak już zauważyliście, Joanna Bagrij dość mocno skomplikowała swoją intrygę kryminalną. Co osobiście bardzo mi się podobało, gdyż nie łatwo było ją rozwikłać. Jak mi się wydawało, że dochodzę już do konkretnych konkluzji, autorka wprowadzała nowy element śledztwa, kolejny trop wywracając tym samym wszystko do góry nogami. Ofiary stawały się podejrzanymi, podejrzani ofiarami, a bezstronni obserwatorzy nie byli tacy całkiem niewinni. Podobało mi się, że Pani Joanna nie zatraciła przy tym sensu, a kolejne wydarzenia spójnie się łączyły, by na samym końcu dać satysfakcjonujące rozwiązanie.

Wartka i dynamiczna akcja to jeden plus. Kolejnym są wyraziste postacie, dające zapamiętać się na długo. Charakterologicznie oddani bardzo wiernie, żywi, wzbudzający wiele emocji. Zacznijmy od Ethana i Natalie. Początkowo ich relacje budzą wiele podejrzeń i wątpliwości. Z czasem poznajemy ich tajemnicę, która całkowicie zmienia ich postrzeganie. Mark, z kolei to typowy policjant. Sumienny, skrupulatny, zdystansowany, piekielnie inteligentny. Potrafi kojarzyć fakty i sprawnie je połączyć. Jego koledzy po fachu okazali się całkiem inni. Jedni zbyt frasobliwi, inni zbyt mocno zaangażowani. Jedni i drudzy popełniają błędy, które mogą kosztować życie. Bohaterowie drugoplanowi wydają się być jedynie barwnym urozmaiceniem, ale ich rola do spełnienia okazuje się być dużo ważniejsza z każdą przeczytaną strona powieści. 

Następną zaletą "Oddechu śmierci" jest sprawne połączenie trzech światów: biznesowego, policyjnego i artystycznego. Joanna Bagrij udowodniła, że doskonale orientuje się w każdym środowisku. Rzetelnie i ze znajomością np. procedur czy specyficznym językiem wprowadzała nas w kolejne etapy śledztwa, pracę w prosektorium, szpitalu, zakładzie psychiatrycznym, prowadzenie galerii sztuki. Pozwoliła także zagłębić się w umysł artysty, osoby chorej, psychopaty. 

"Oddech śmierci" byłby idealnym debiutem gdyby nie mikroskopijne minusiki. Zbyt rozbudowany wstęp, momentami przydługie i za bardzo szczegółowe opisy oraz zarzucenie czytelnika mnogością informacji. Na szczęście to tylko początkowe trudności. 

"Oddech śmierci" Joanny Bagrij polecam miłośnikom kryminałów, którzy nie obawiają się zawiłych zagadek, brutalnych, wręcz makabrycznych zbrodni i bohaterów mających zbyt wiele do ukrycia. Tajemnice, bolesna przeszłość i dysfunkcje ludzkiej psychiki dają tyle wrażeń, emocji i powodów do przemyśleń, że nie łatwo będzie zapomnieć o tej książce. I to się liczy :)








"Oddech śmierci" Joanna Bagrij, Wydawnictwo Czarna Kawa, Polanka Wielka 2016






Czytaj dalej...

Konkurs: Jak powietrze




Regulamin konkursu :)

1. Organizatorem konkursu jest autor bloga Aleksandrowe myśli 
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Znak
3. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Jak powietrze" Agaty Czykierdy- Grabowskiej :)
4. Konkurs trwa od 20.07.2016 do 26.07.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie:Która książka jest dla Ciebie jak powietrze?; swój nick bądź imię.

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Ze wszystkich zgłoszeń wytypuję jednego zwycięzcę, którego odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 27.07.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, poproszę laureata o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Powodzenia :)




Czytaj dalej...

Konkurs patronacki: Oddech śmierci, Joanna Bagrij







Regulamin konkursu :)

1. Organizatorem konkursu jest autor bloga Aleksandrowe myśli 
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Czarna Kawa
3. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Oddech śmierci" Joanny Bagrij :)
4. Konkurs trwa od 19.07.2016 do 26.07.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie: Kto jest Twoim ulubionym autorem kryminałów? Dlaczego?; swój nick bądź imię.

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Ze wszystkich zgłoszeń wytypuję jednego zwycięzcę, którego odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 28.07.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, poproszę laureata o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Powodzenia :)

Czytaj dalej...

Autodestrukcja, Monika Zajas



Marzenia są ważne. Nadają kolory, są ucieczką przed szarą rzeczywistością, są celem, a ich spełnienie dodaje życiu wartości, podnosi samoocenę, wiarę i nadzieję. Bywają jednak takie marzenia, które jednoznacznie prowadzą do Autodestrukcji.

Monika Zajas przedstawia nam trzy osoby: Alana, niespełnionego reżysera; Patryka, niezamożnego informatyka z wielkimi aspiracjami oraz Anję, okropnie nieśmiałą, acz utalentowaną i wrażliwą  poetkę, malarkę, muzyka, wokalistkę. Łączą ich marzenia, które próbują realizować, dzień za dniem. Ich pragnienia, choć zwyczajne i mało oryginalne, wywołują rodzaj zamroczenia, stają się obsesją, która prowadzi do tragedii.

Niewielkich rozmiarów książeczka, a tyle niepokojących zdarzeń, porywających emocji i trzy scenariusze, które mogą przydarzyć się nadwrażliwym marzycielom. Monika Zajas już na początku odpala bombę, a potem krok po kroku, z precyzyjną dokładnością zaznajamia nas z jej konstrukcją oraz przyczyną jej powstania. Alan, Patryk, Anja zaskakują nas swoją decyzją, która wydaje się być ostateczna i nieodwołalna. Ale co ją wywołało, co do niej doprowadziło? Czy spełnione marzenia: ambicje reżyserskie, niespodziewane bogactwo i ogromny talent to wystarczający powód by się poddać? Poszukując odpowiedzi na te pytania, z ciekawością zagłębicie się w historie bohaterów, poznacie trzy umysły osnute pragnieniem, któremu podporządkowują swoje życie i oddają je we władanie obsesji. Autorka pozwala nam zajrzeć w ich życie, na początku całkiem zwyczajne, szare naznaczone problemami, rozgoryczeniem, złością, przetykane chwilami radosnego oczekiwania i nadziei na szczęście. Z czasem codzienność staje się na tyle frustrująca, że tylko spełnienie może przynieść ulgę. I kiedy nadchodzi ta chwila, okazuje się, że marzenia urealniają się, ale pozbawiają bliskich, pozbawiają radości, mogą doprowadzić do upadku i wystawią słony rachunek.

To moje pierwsze spotkanie z Moniką Zajas (autorka debiutowała thrillerem psychologicznym "Biała izba" wydanym pod panieńskim nazwiskiem) i mam nadzieję nie ostatnie. Młoda pisarka przekonała mnie swoim pomysłem, nieprzekombinowanym, prostym, a chwytającym za serce. Postawiła na zwyczajnych ludzi, takich ja Ty czy ja , którzy w dobrej wierze doprowadzili swoje życie do ruiny. Zadziwiające jest, że z przywileju jakimi są marzenia, możemy uczynić swoją klęskę. 

"Autodestrukcja" to zaskakująca i bardzo niepokojąca książka z morałem. Zmusza do zastanowienia się czy warto spełniać wszystkie marzenia, czy może lepiej pozostawić je w sferze nieosiągalnej ale przyjemnie motywującej? 








"Autodestrukcja" Monika Zajas, Wydawnictwo Czarna Kawa, Polanka Wielka 2016







Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Jak powietrze, Agata Czykierda- Grabowska

Premiera: 20 lipiec




Czytałam debiut literacki Agaty Czykierdy- Grabowskiej i muszę przyznać, że zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Dlatego do lektury "Jak powietrze" przystąpiłam z dość wysokimi oczekiwaniami i nadzieją. Pewnie jesteście ciekawi jak wypadła konfrontacja pomiędzy pragnieniami, a wrażeniami? Odrobinę cierpliwości ;) 

Oliwię i Dominika dzieli wszystko. Na pewno? Przypadek, który ich połączył dowodzi, że  maski przywdziewane na co dzień skrywają podobieństwa, które łączą  niepołączalne na pierwszy rzut oka... I stają się początkiem wielkich emocji. Koniecznie musicie przeczytać co przytrafiło się Oliwii i Dominikowi oraz poznać finał tej historii.

Bohaterami "Jak powietrze" są młodzi ludzie, którzy mimo swojego wieku wiele doświadczyli. Oliwia pochodzi z bogatej rodziny. Mieszka w luksusowym domu i nie musi przejmować się swoimi wydatkami. Zamożność nie uczyniła z niej zarozumialca. O nie. To dziewczyna z sercem na dłoni, umiejąca dostrzegać ból i okropności życia codziennego. Tym bardziej dziwi czytelnika chłodna relacja z ojcem. Dominik natomiast jest zupełnym przeciwieństwem Oliwii. Mieszka w dzielnicy okrytej złą sławą, samotnie wychowuje swoje rodzeństwo- niesforne bliźnięta i zmaga się z prozą życia. Ich przypadkowe i dość nieprzyjemne spotkanie staje się punktem zwrotnym, które wywraca ich świat do góry nogami. 

Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Agata Czykierda- Grabowska udowadnia, że każdego może trafić grom z jasnego nieba. Czy to przeznaczenie, karma czy splot zdarzeń, to nie ma żadnego znaczenia. Ważniejsze jest to, jak wykorzystamy szansę, którą niespodziewanie otrzymaliśmy. W przypadku naszych bohaterów nie wszystko jest jasne i proste. Pani Agata zadbała żeby czytelnik zaangażował się w lekturę całym sercem. Najpierw spełnia nasze nadzieje i oczekiwania, a potem wszystko komplikuje, czym burzy spokój, a krew płynącą nam w żyłach doprowadza do wrzenia.  
Mimo wieku dzielącego mnie od bohaterów, dość szybko udało mi się "wejść" w opisywaną historię. Przeżywałam ją na wielu poziomach. Na przykład przypomniałam sobie własne miłosne doświadczenia sprzed lat czy poszukiwanie własnej drogi, swojego miejsca na ziemi. Postawiłam się też po drugiej stronie, w roli rodzica, co poruszyło mnie najbardziej i doprowadziło do wzruszenia. 
Jak widzicie, "Jak powietrze" nie jest powieścią skierowaną wyłącznie do młodzieży. Spodoba się każdemu, dla którego miłość jest najważniejsza.

"Tak długo był nikim, tak długo był niewidzialny, ale ona go dostrzegła. Zobaczyła go tak samo, jak on zobaczył ją."

Możecie powiedzieć, że zarys fabuły i jej bohaterowie, to coś co znacie, co już było. Może i tak. Jednak tyle jest ludzi, tyle charakterów, tyle sytuacji, że żadna z historii nie jest powtarzalna i dokładnie taka sama. Agata Czykierda- Grabowska ma talent czarowania słowem, którym buduje ciekawość, wynosi na wyżyny emocji i pozostaje przy tym blisko człowieka oraz przy tym co jest ważne. 

"Zrozumiał, że przebywanie z kimś, kto cię akceptuje, kto dzieli z tobą wspomnienia albo pasje, to prawdziwy klucz do szczęścia."









"Jak powietrze" Agata Czykierda- Grabowska, Znak, Kraków 2016










Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli: Oddech śmierci, Joanna Bagrij



Z ogromną przyjemnością i jeszcze większą dumą prezentuję "Oddech śmierci" Joanny Bagrij, który ukaże się pod patronatem mojego bloga :D

Tak o książce pisze wydawca:

W mieście grasuje seryjny morderca. Działa w sposób wyrafinowany i bezwzględny. Nie pozostawia żadnych śladów oprócz symbolicznych znaków i tajemniczych informacji. Ambitni, ale nie zawsze działający zgodnie z prawem policjanci z wydziału kryminalnego prowadzą intensywne śledztwo, jednak sprawca wciąż ich przechytrza, a potencjalni podejrzani wymykają się z braku dowodów.
Czy uda się zapobiec kolejnym ofiarom i w porę schwytać zabójcę?

Oddech śmierci to niezwykle udany debiut Joanny Bagrij, ukazujący nam kilka światów – policyjny, biznesowy i artystyczny – oraz ich przedstawicieli, których przypadek połączył ze sobą, komplikując dochodzenie. Dzięki temu przez powieść przewija się plejada barwnych postaci, nakreślonych w bardzo realny sposób, z ich dziwactwami, marzeniami, tajemnicami i bolesnymi wspomnieniami.

Moją opinię poznacie w pobliżu premiery, czyli 15 lipca :)



A już teraz serdecznie zapraszam na oficjalną stronę książki (klik) i fanpage autorki Joanny Bagrij (klik)  :)




Czytaj dalej...

Zaginione, Magdalena Zimny- Louis

Pomysł na podróż życia i książkę może się przyśnić. Doskonałym tego przykładem jest Magdalena Zimny- Louis, która zainspirowana sennym marzeniem, napisała powieść: piękną, sentymentalną, poruszającą, odrobinę egzotyczną, a jednak mocno tkwiącą w naszych polskich realiach. 

Helena dojrzała do decyzji, aby poszukać matki, która porzuciła ją w dzieciństwie. Nie ma wsparcia w bliskich. Z kilku drobiazgów musi złożyć historię przeszłości swojej i kobiety, która ją urodziła. Jeden ze śladów prowadzi ją do Armenii. Gdzie doprowadzi ją podróż? Czy ją wzmocni, czy zniszczy? Co przyniesie prawda?

Trudno zrozumieć kobietę, która porzuca własne dziecko. Jednak z poznanych strzępów informacji, Anna nie wydaje się być złym człowiekiem, pozbawionym moralności i sumienia, a jaką próbuje przedstawić ją Wiktor- ojciec Heleny. Owszem kobieta uciekła z mężczyzną, za miłością, ale jej zachowanie spowodowane jest głęboką samotnością i poczuciem beznadzieja. Anna nie jest postacią jednoznaczną. Możemy ją poznać jedynie przez pryzmat opowieści jej męża i siostry. I jak pewnie się spodziewacie, są to całkowicie sprzeczne historie. Dopóki nie nauczymy się, któremu bohaterowi zaufać, miotamy się pomiędzy niedowierzaniem, a współczuciem. Takie same emocje towarzyszą nam podczas podróży z Heleną i poszukiwaniu prawdy o losie zaginionej. 
Równie tajemniczą postacią jest Albina, ciotka dziewczyny. Początkowo nie mogłam zrozumieć jej zachowania, a ukrywanie prawdy przed siostrzenicą, na początku wzbudził mój ogromny gniew. Jednak z czasem polubiłam ją i zaczęłam dostrzegać jej dobrą wolę. 
Za to mężczyźni przedstawieni w powieści wzbudzili we mnie jedynie pogardę. Okropni, egoistyczni, nastawieni na spełnienie jedynie własnych ambicji. No może jeden całkowicie się od  ich różnił, ale nie był zbyt mocno eksponowany. 

Armenia widziana oczami Magdaleny Zimny- Louis jest piękna, magiczna ale jednocześnie naznaczona tragediami i trudną historią, którą można wyczuć w zachowaniu i postępowaniu opisanych postaci. Autorka sięga po autentyczne wydarzenia i opisuje prawdziwe emocje im towarzyszące. Przez co jeszcze mocniej porusza serce czytelnika. Choć to tutaj buduje się sedno powieści, to powracamy też do Polski, do Rzeszowa w czasy powstawania Solidarności, demokracji i ewolucji kapitalizmu, który podstępnie zniszczył rodzinę Heleny i doprowadził do zerwania więzi.  

Trzy kobiety, trzy historie, trzy postawy głęboko zapadają w pamięć. Życie każdej z nich nie było łatwe i musiały wykorzystać karty jakie rozdał im los. Czy wyszły zwycięsko ze swojej  próby, czego się nauczyły, czy odnalazły spokój i szczęście?

"Zaginione" to trzecia powieść Magdaleny Zimny- Louis, którą udało mi się przeczytać. Każda zagnieździła się w moim sercu i nie zamierza go opuszczać. 
"Zaginione" to opowieść relacjach rodzinnych wystawionych na ciężką próbę, o prawdziwej miłości, ucieczce choć łamiącej serce, to ratującej życie przed obłudą, ignorancją, nienawiścią. 

Serdecznie polecam.









"Zaginione" Magdalena Zimny- Louis, Świat Książki, Warszawa 2016




Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster






Czytaj dalej...

Fobos, Victor Dixen



Istnieje grupa ludzi, która stara się zarobić pieniądze na wszystkim i na wszystkich bez względu na konsekwencje. Istnieje też grupa ludzi, która próbuje uciec przed przeszłością i problemami tak daleko, jak tylko się da. Przedstawicieli obu tych grup znajdziecie w gorącej premierze ostatnich dni "Fobos" Victora Dixena.

Genesis to pierwszy kosmiczny i kontrowersyjny program typy reality show. Bierze w niej udział dwanaścioro młodych ludzi, którzy mają założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Ogólnoświatowe castingi wygrywają Leonor, Fangfang, Elizabeth, Kirsten, Safia, Kelly, Tao, Aleksiej, Kenji, Mozart, Samson i Marcus. Czy program odniesie spodziewany sukces? Czy możliwe jest utworzenie sześciu zgodnych par? Czy połączy ich nić miłości? i najważniejsze, czy możliwe jest bezpieczne życie na planecie tak odległej od Ziemi?

Młodych bohaterów poznajemy w dniu rozpoczęcia emisji programu i startu promu kosmicznego w kierunku Marsa. Na początku nic o nich nie wiemy. Nie znamy kryteriów ich wyboru, ich przeszłości i impulsu do podjęcia tak ryzykownej decyzji. Niemal wszystkie tajemnice rozwiązują się wraz z postępem fabuły. Poznajemy okoliczności, które zapoczątkowały powstanie programu, jego twórców i manipulacje, którym zostali poddani uczestnicy. Okazuje się, że ich wybór nie był przypadkowy, a ich los z góry i jasno określony. 
Przeraziło mnie to, że my jako naród, jako istoty ziemskie nie potrafimy uczyć się na błędach. Serwujemy swoim braciom zgubę opakowaną w iluzję poprawy sytuacji, lepszego życia, sławy i bogactwa. 

O ile historie nastolatków są bardzo poruszające, to już ich zachowanie dość przewidywalne i szablonowe. Dość szybko ustaliłam co może się wydarzyć, jak rozkładają swoje szanse i jakie stworzą układy. Bardziej zainteresowała mnie część książki poświęcona manipulacjom około programowym i jego twórców. Te fragmenty autentycznie mnie wciągnęły i skłoniły do przemyśleń nie tylko na temat materializacji współczesnego świata, wyzbywania się wszelkiej moralności i zagłuszania sumienia, ale także na efekty wychowywania dzieci, a raczej jego brak. Nie wystarczy tylko zaspokajać potrzeb fizycznych, o te emocjonalne trzeba dbać o wiele bardziej.  Jeżeli tego nie zmienimy, to nie wróżę nam świetlanej przyszłości...

Victor Dixen dobrze przemyślał swoją historię i sposób jej przedstawienia. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia rozgrywające się w kapsule kosmicznej, uczestniczymy w codzienności młodych kosmonautów i obserwujemy życie toczące się na ziemi, które z każdym dniem przynosi nowe komplikacje oraz drastyczne rozwiązania. Zawiązana intryga mająca przynieść jak największy dochód staje się bardzo ryzykowna, a jej zdemaskowanie może zakończyć się śmiercią... 
Bardzo lubię ten sposób narracji gdyż potęgują tylko zainteresowanie i niecierpliwość. "Fobos" jest rozpoczęciem kosmicznej serii. Wiedziałam, że nie poznam wszystkich odpowiedzi, a pewnie pod koniec książki stanie się coś nieoczekiwanego. I tak się stało. Może i nie jestem w pełni usatysfakcjonowana lekturą, ale autorowi udało się zasiać w mojej głowie ziarno ciekawości :) Kiełkuje ono teraz i podsycane oczekiwaniem domaga się kontynuacji :)

"Fobos" z pewnością trafi do młodego czytelnika i na pewno go oczaruje. Ma szansę spodobać się dorosłym, którzy nie powinni oczekiwać więcej niż prosta historia miłosna, zaczątek ciekawej intrygi i solidarność wobec zagrożenia. 

"Kochać to walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego, kogo kochamy."









"Fobos" Victor Dixen, tł. Eliza Kasprzak- Kozikowska, Otwarte, Kraków 2016







Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster







Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka