Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kilka pytań do... Moniki Błądek + wyniki konkursu


fot. Elżbieta Oracz
Jagoda

1. Wszystko ma swój początek. Jak wyglądały Pani początki z pisaniem? Skąd pomysł na książkę?
Pierwszymi tekstami zapełniałam kartki w zeszytach i stukałam na starej maszynie do pisania. Ale nie wystarczyło mi cierpliwości, żeby skończyć choćby jedną historię, poza szkolnymi wypracowaniami. 

Pomysł na „Glorię”? Najpierw zamierzałam napisać lekką powieść dla młodzieży. Jednak wydarzenia w kraju naszego sąsiada miały na mnie zbyt duży wpływ, żeby nie pozostawiła ich śladu w tekście.

2. Wiadomym jest, że pisarz zdany jest na opinie czytelników. Oprócz tych pozytywnych trafiają się czasem negatywne. A jak Pani radzi sobie z krytyką?

Bardzo uważnie czytam konkretne uwagi dotyczące warsztatu, nad którym cały czas pracuję. Uważam też, że każdy czytelnik jest indywidualnością, dlatego liczę się z tym, że odbiór moich powieści będzie różny. Indywidualność autora i oceniającego niekoniecznie muszą się spotkać. Negatywne opinie jestem w stanie zaakceptować, ale już wyciąganie na ich podstawie wniosków przez osoby, które nie czytały powieści, w moim odczuciu jest krzywdzące. Bo może powieść akurat by im się spodobała?

3. "Wycisza się, szyjąc stroje historyczne i czytając." Zaciekawiły mnie te stroje historyczne :) stroje z jakiej epoki lubi Pani najbardziej szyć? Skąd pomysł na szycie właśnie takich strojów? Czy mają one dla Pani jakieś szczególne znaczenie?

Stroje z późnego średniowiecza, czasów dam i ich rycerzy. A skąd pomysł? Chciałam walczyć na turniejach rycerskich, a żeby aktywnie uczestniczyć w imprezie rekonstrukcyjnej, potrzebny jest strój historyczny. Nie miałam w domu maszyny do szycia i zaczęłam szyć stroje ręcznie. Wymaga to sporo cierpliwości, ale wbrew pozorom końcowy efekt jest lepszy, niż gdy stroje historyczne są uszyte i wykończone maszynowo. No i przecież w czasach średniowiecza jeszcze nie wynaleziono maszyny do szycia.
Szczególne znaczenie? Wystąpienie na imprezie rekonstrukcyjnej w uszytych przez siebie gieźle, sukni, nogawicach, płaszczu, kapturze, jace rycerskiej daje dużą satysfakcję. Szamil, bohater mojej powieść „Szary”, też sam ręcznie sobie szyje strój, bo nie stać go na kupienie gotowego ubrania. Uważa szycie za babskie zajęcie, ale się przełamuje. Przekonuje go postawa kolegów, którzy interesują się rekonstrukcją historyczną. Chce też pomóc ośmioletniej Klaudii, nie radzącej sobie z igłą i nicią. 


Wero Nika 
 
4. Inspirowała się Pani czymś/kimś pisząc książkę "Gloria"? Skąd wziął się Pani pomysł? Skąd w ogóle bierze Pani pomysły na pisanie? Posiada Pani jakiś swój własny autorytet?

Może zabrzmi to banalnie, ale z życia. Interesuję się też historią i aktualnymi wydarzeniami. Czytam literaturę faktu. Interesują mnie szczególnie wspomnienia ludzi, którym przyszło przetrwać najgorsze.
Własny autorytet? Podrzucam teksty innym autorom, których cenię, z prośbą o uwagi. Bardzo pomógł mi Romek Pawlak, piszący między innymi dla dzieci i młodzieży. 

5.Powieści dystopijne stają się coraz bardziej popularne i częściej przez nas-młodych ludzi- czytane. 
"Gloria"- kolejna książka, w której silna, młoda, główna bohaterka pod wpływem różnych komplikacji, zwrotów akcji staje się ważną postacią, mającą ogromny wpływ na historię późniejszych wydarzeń. Uważa Pani, że młodzież w dzisiejszym świecie jest zdolna do takich heroicznych postaw jak w książkach? Czy to tylko fantazje autorów? A może kryje się w tym coś więcej?

Myślę, że młodzież w dzisiejszym świecie nie różni się od tej sprzed kilkudziesięciu czy stu lat. Kiedy przeczytałam to pytanie, od razu pomyślałam o filmie „Czas apokalipsy” Francisa Forda Coppoli, w którym bohater zaciąga się do armii. A dlaczego? Bo to młodzi ludzie są najbardziej zdolni do heroicznych postaw. Bardziej bezkompromisowi. Za starszymi stoi większe doświadczenie życiowe, dlatego są też ostrożniejsi. Wiedzą, co niesie ze sobą wojna. Jednak na pierwszą linię frontu trafiają zarówno jedni, jak i drudzy. Dlatego nie przedstawiłam Glorii tylko w grupie rówieśników. Dziewczyna chce mieć wpływ na wydarzenia, nie chce stać z boku. Trenuje sztuki walki, ale jest tylko siedemnastolatką, którą chronią starsi koledzy i rodzina. Imponują jej umiejętności oraz siła Asłana i Igora. Bardzo chce im dorównać. Chce, żeby traktowali ją jak partnerkę. Popełnia jednak błędy, jak każdy z nas. A czy potrafi się na nich uczyć? Wyciągać wnioski? Gloria nie może pogodzić się z tym, że chroniąc ją, dorośli nie mówią jej wszystkiego. Na własną rękę usiłuje poznać prawdę, podejmując przy tym złe decyzje.   

6.Gdyby się Pani dowiedziała, że ktoś chce zekranizować pańską książkę, jakbyś zareagowała? Czułaby Pani zaskoczenie, radość, może oburzenie? Co byłoby dla Pani w ekranizacji najważniejsze?

Najpierw byłoby zaskoczenie i radość, ale zaraz potem zaczęłabym myśleć nad scenariuszem, bo jestem człowiekiem czynu ☺. Chciałabym, aby ekranizacja nie odbiegała od treści powieści. Ale mam też świadomość, że taka produkcja rządzi się swoimi prawami. Oglądałam ostatnio kilka filmów dla młodzieży, które bardzo różniły się od książki. Na korzyść… książki.  


Gabriela 

7. Pełno jest różnych pytań, które mogłabym zadać, ale najbardziej ciekawi mnie to, jako książkoholika, który autor jest Pani ulubionym? Potrafi Pani wybrać jego/jej najlepszą książkę?

Czytam powieści pisane w różnych konwencjach i w każdej znajduję ciekawych autorów. Ale chyba najbliższy jest mi Paolo Bacigalupi i jego „Zatopione miasta”. Bacigalupi pisze o brutalnym świecie przyszłości, w którym dużą część lądu zalała woda, a uprzywilejowani bronią dostępu do swoich enklaw. Poza nimi postrach sieją różne bojówki. Ich przywódcy zmuszają do walki dzieci. Poddane presji grupy stają się jak one okrutne jak ich starsi członkowie. Jest to fantastyka, ale przerażająco realna, bo tak się dzieje na przykład w Afryce. „Zatopione miasta” prawie nie zostały zauważone w Polsce. Mimo że powieść została napisana dla młodzieży, sięgnęli po nią głównie dorośli, czytelnicy pisarza. Lubię wyszukiwać takie pozycje. Zachęcam do sięgnięcia po powieści, które niekoniecznie ukazują się na listach bestsellerów. Mogą mieć one różny odbiór, ale czy schodzenie z głównej ścieżki nie jest rozwijające?   

8. Po przeczytaniu opisu Pani książki, na usta wpełzły mi słowa, w ich pozytywnym znaczeniu, szaleństwo i totalna wariacja. Skąd tak niekonwencjonalny pomysł i zaczerpnięte inspiracje?

Nie lubię zamykać się w jednym gatunku, konwencji. Przed „Glorią” pracowałam nad powieścią fantasy i napisałam grubą space operę, dlatego ciężko było mi utrzymać na wodzach wyobraźnię. Dopiero „Szary” mnie do tego zmusił. To już czysta gatunkowo współczesna powieść obyczajowa dla młodzieży, jej głównym bohaterem jest trzynastoletni chłopiec.
A „Gloria”… Jest wprowadzeniem do cyklu i najlepiej tak ją odbierać. Mogę zdradzić, że druga część prowadzi czytelnika do zniszczonego Kijowa, a potem w inne miejsca, znajdujące się nie tylko w Europie.


Zuzanna Jeziorska 

9. "Gloria" oznacza również chwałę. Co w Pani życiu/dorobku jest największym powodem do dumy/chwały?

Myślę, że prawdziwa chwała jeszcze przede mną ☺ A w życiu mniejsze chwile chwały zaciera czas. Taką chwilą była moja pierwsza walka w opancerzeniu, kiedy naprzeciwko mnie stanął prawdziwy gigant. Poczułam się jak niziołek, tak jak Gloria w otoczeniu swoich ochroniarzy. Za osiągnięcie uważam pokonanie stresu, wyjście do walki i dotrwanie do jej końca, kiedy każda kolejna sekunda wydaje się wiecznością. Wtedy nieważna jest wygrana, ale pokonanie własnej słabości.

10. Na główną bohaterkę książki wybrała Pani młodą dziewczynę. Czy uważa Pani że kobiety to tzw. "słabsza płeć"?

Owszem, jesteśmy słabsze fizycznie. Ale siła fizyczna to nie wszystko. Liczy się duch, wytrwałość. W historii kobiety ratowały rannych na polu walki, często pod ostrzałem, pokonując strach tak samo jak mężczyźni. 


 Scholi Gami 

11. "Miłośniczka fechtunku, łucznictwa i jazdy konnej" czy Pani się na coś przygotowuje? ;) W swoich książkach wykorzystuje Pani elementy dystopii, jakie to ma dla Pani znaczenie w życiu realnym? Martwi się Pani sytuacją na świecie?

To moje zainteresowania jeszcze z czasów młodości. Dawno temu strzelałam też z wiatrówki, na obozie harcerskim, i jak na pierwszy raz całkiem nieźle mi poszło. W przeciwieństwie do kolegów przynajmniej trafiłam w tarczę (śmiech). A po obejrzeniu, wielokrotnym, „Gladiatora” Ridleya Scotta bardzo chciałam nauczyć się fechtować mieczem. Przede mną jeszcze wspinaczka ściankowa.
Martwię się tym, że wojna coraz bardziej się do nas zbliża. Sam cykl jest dla mnie czymś więcej niż tylko powieścią. Mam w pamięci kilku bohaterów, którzy walczyli o to, abyśmy żyli w bezpieczniejszym świecie. Jeden z nich zginął niedługo po tym, jak skończyłam „Glorię”.


Martucha

12. W tym roku zajęła Pani III miejsce w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. To duży sukces, a że jest Pani wojowniczką, to… O co Pani jeszcze zawalczy w kwestii literatury dziecięcej i młodzieżowej?

Najpierw o wydanie kolejnych tomów „Sprawiedliwych”. Myślę też o napisaniu kontynuacji nagrodzonej powieści. Ciągle walczę o wydanie jednej z moich space oper, napisanej specjalnie dla młodzieży w wieku Szamila, bohatera „Szarego”, i nieco starszej. Wierzę w to, że taka powieść znajdzie swoich czytelników.

13. Szyje Pani stroje historyczne, co nie jest łatwym zajęciem. Z jakimi trudnościami boryka się Pani w trakcie wykonywania owej wyciszającej czynności? Jak Pani sobie z nimi radzi?

Najtrudniejsze są wykroje, ich dopasowanie do sylwetki. To jak pomysł na nową powieść i jego dopracowanie. Potem jest już wykonanie, cierpliwe kładzenie ściegów. Mam skrojonych kilka strojów, ale ich szycie musi poczekać.




Monika Błądek:  „Dziękuję za pytania. Bardzo trudno mi było wybrać tylko jedno z nich, ale jak trzeba... Wero Nika, pytanie nr 5”



Pani Moniko!

To ja bardzo dziękuję za poświęcony czas, bardzo ciekawe odpowiedzi i udział w moim konkursie :) Serdecznie życzę spełnienia marzeń, coraz nowych inspiracji i powodzenia w życiu zawodowym oraz osobistym :)



Wero Nika!
Podeślij swoje dane adresowe korzystając z formularza w pasku bocznym bloga :) Gratuluję!


***********
edit


Taką wiadomość otrzymałam od Moniki Błądek:

 
„Chciałabym wysłać autorski egzemplarz "Glorii" Scholi Gami, pytanie 11, nad którym najdłużej się zastanawiałam.

Pozdrawiam serdecznie,
Monika Błądek”





Osobę ukrywającą się pod nickiem Scholi Gami proszę o podesłanie swoich danych adresowych :) Serdecznie gratuluję :)


 
Czytaj dalej...

Wyjątkowa promocja: LAMPIONY POP UP STORE

Jeden dzień, jedno miejsce i 10 tysięcy egzemplarzy jednej książki. LAMPIONY POP UP STORE, wyjątkowa księgarnia z jedną książką, zostanie otwarta na placu Unii Lubelskiej w Warszawie już 27 września. To wszystko z okazji premiery „Lampionów” Katarzyny Bondy.

LAMPIONY POP UP STORE to pierwsza w Polsce księgarnia, w której można kupić tylko jedną książkę. Kilkadziesiąt regałów zostanie po brzegi wypełnionych tylko jednym tytułem – „Lampiony”. Ze swoimi wiernymi fanami spotka się także sama autorka. Z niecierpliwością oczekiwany trzeci tom serii kryminalnej pojawi się na rynku w wielkim stylu. Wszystkim odwiedzającym tę wyjątkową księgarnię na długo zapadnie w pamięć taka premiera książki. Ten dzień będzie należał do Katarzyny Bondy, najpopularniejszej polskiej pisarki, i „Lampionów”, najbardziej wyczekiwanej premiery jesieni 2016.

Już 27 września miłośnicy literatury będą mogli odwiedzić księgarnię z tylko jedną książką w Centrum Handlowym Plac Unii City Shopping w Warszawie. To tu o godz. 10.00 nastąpi uroczyste otwarcie tego wyjątkowego miejsca, LAMPIONY POP UP STORE. Katarzyna Bonda sama wprowadzi czytelników do świata „Lampionów”.

Otwarcie LAMPIONY POP UP STORE to kolejna spektakularna akcja związana z premierą książki Katarzyny Bondy przygotowana przez Wydawnictwo MUZA SA. W 2015 r. autorka podróżowała po Polsce specjalnie oznakowanym samochodem marki Mercedes W210, tytułowym „Okularnikiem”, z bagażnikiem wypełnionym egzemplarzami promowanej powieści.



Katarzyna Bonda zaprasza czytelników w godzinach:

10.00-13.00
17.00-20.00

LAMPIONY POP UP STORE
27 września, 10.00-21.00

Empik
Centrum Handlowe
Plac Unii City Shopping
ul. Puławska 2

Katarzyna Bonda – najpopularniejsza autorka powieści kryminalnych w Polsce. Wszystkie jej powieści zyskały status bestsellerów. Jest autorką trylogii kryminalnej z Hubertem Meyerem („Sprawa Niny Frank”, „Tylko martwi nie kłamią”, „Florystka”). Ogromną popularność oraz prestiżowe nagrody przyniosła jej seria z profilerką Saszą Załuską: „Pochłaniacz” otrzymał Nagrodę Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Kryminałów 2015, a „Okularnik” – nagrodę Bestsellery Empiku 2015.

„Lampiony” – trzeci tom z serii kryminalnej „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”. Mroczny klimat Łodzi, nieobliczalny podpalacz, osobliwi mieszkańcy i tajemnicze podziemia – taka jest najważniejsza premiera tej jesieni. Katarzyna Bonda zwodzi misternie skonstruowaną fabułą i doprowadza do zaskakującego finału.





Czytaj dalej...

Emigrantka z Emigrantką- lista





Jeżeli ktoś ma ochotę dołączyć do zabawy, serdecznie zapraszam!






Czytaj dalej...

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów, Aneta Jadowska

Książki Anety Jadowskiej to jedne z tych, które gwarantują świetną zabawę i cudowny relaks w świecie magii gdzie niebezpieczeństwo miesza się z szaleństwem. 

Nikita jest samotną bojowniczką, najemniczką pilnie wykonującą zadania zlecone przez Zakon Cieni. Mimo swojego ogromnego sprzeciwu, musi współpracować z Robinem. Jego pojawienie się w Zakonie jest mocno tajemnicze, a dane osobowe wyraźnie sfabrykowane. Kim jest? Nikita musi się tego dowiedzieć. W trakcie swojego śledztwa trafia na kolejne sekrety, które wiodą ją prosto w pułapkę.

Okładka książki Dziewczyna z Dzielnicy CudówFani Jadowskiej i jej sztandarowej serii o Dorze Wilk doskonale wiedzą kim jest Nikita oraz jakie stosunki łączyły obie panie. „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” jest dopełnieniem obrazu mocno kontrowersyjnej postaci. Twarda, charyzmatyczna,  bezwzględna. Od małego szkolona na bezlitosną morderczynię nie zna miłości, czułości, nie wie co to spokój i bezpieczeństwo. Ufa jedynie sobie i wiecznie ogląda się przez ramię. Nie potrafi współpracować, a do tego zmusza ją bezkompromisowa, despotyczna matka i zarazem Matka Przełożona w Zakonie Cieni. Jednak wymuszony układ przynosi wiele zaskakujących sytuacji i rozbudza nieznane emocje. Ale nie myślcie, że to narodziny miłości. Nic z tego. Nikitę nie obchodzą mężczyźni w kontekście związku. Poza tym jedyna uczuciowa relacja skończyła się dość dramatycznie i dziewczyna nie jest gotowa na kolejne doświadczenia. Pomiędzy nią a Robinem nawiązuje się porozumienie i dość nikła jeszcze nić zaufania. I tu dochodzimy do bardzo tajemniczej postaci. Aneta Jadowska początkowo niewiele zdradza o jego przeszłości i zamiarach. Sugerując się oceną Nikity, nie napawa nadzieją. Odczucia zmieniają się wraz z postępem akcji i zachowaniem Robina w stosunku do swojej partnerki i idei samego Zakonu Cieni. 

Świat magiczny przedstawiony w „Dziewczynie z Dzielnicy Cudów” dość różni się od tego, który znamy z pozostałych powieści Anety Jadowskiej. Jest bardziej brutalny, nieprzewidywalny ocierający się o granicę szaleństwa. Z serii o Dorze Wilk znamy Thorn i Trójprzymierze. Teraz poznajemy Warsa i Sawę, miasta bliźniacze podzielone okrutną historią, budzące grozę magicznych mieszkańców. To w nich rozgrywa się lwia część akcji i tam możemy poznać bohaterów intrygujących, niekonwencjonalnych, wyrazistych, innych. 

Aneta Jadowska ma dla czytelnika wiele niespodzianek zarówno pod względem zmiennej i nieprzewidywalnej fabuły ale i różnorodności zachowań bohaterów oraz ich znaczenia na potrzeby książki. Autorka umiejętnie nimi rozporządza, odkrywa karty powoli ale z udanym skutkiem, przez co doskonale gra na naszych emocjach i pobudza ciekawość. 


Gwarantuję, że fani Anety Jadowskiej nie będą rozczarowani. Zaglądną w ten sam świat, acz przedstawiony zupełnie z innej perspektywy. Poznają dziewczynę wychowaną w całkowicie złej wierze, ale z odrobiną sumienia, które ewoluuje w ciekawy sposób. 

„Dziewczynę z Dzielnicy Cudów” musi poznać każdy miłośnik urban fantasy ☺








„Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” Aneta Jadowska, Wydawnictwo Sine Qua Non, Karków 2016





Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli: Życie pechowej emigrantki, Martyna Flemming



Dla niektórych ludzi własny dom, własne miasto, własny kraj jest miejscem, w którym czują się najlepiej i tylko w nich chcą przebywać. Martyna Flemming do nich nie należy! Nie lubi czuć się przywiązana do jednego miejsca, nie jest sentymentalna, a poczucie wolności jest dla niej ważne w każdej dziedzinie życia. Swoim celem uczyniła podróże i zbieranie doświadczeń tak różnych, jak tylko się da. I właśnie na podstawie tych przeżyć, doznań, nauk powstał najpierw blog Producentka pasji (link), a następnie książka „Życie pechowej emigrantki”, którą miałam przyjemność objąć patronatem medialnym ☺

I to była chyba jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Poznałam cudownie energetyczną i bardzo pozytywną osobę oraz miałam okazję przeczytać zapiski z jej przygód. Nie zawsze miłych i wygodnych, ale za to bardzo prawdziwych, bez fałszywej skromności, bez maskowania prawdy na temat emigracji, cudzoziemców, stosunku do emigrantów, możliwości pracy, rozwoju osobistego, kultury.

Martyna Flemming dzieli się z czytelnikiem swoimi burzliwymi i dość skomplikowanymi losami. Poznajemy ją w różnych sytuacjach. W kraju, trudnym okresie dorastania, wyborów kształtujących przyszłość, podczas miłosnych relacji i w podróży, które przynosiły często dość zaskakujące sytuacje. Ogrom zawodów, które Martyna wykonywała w swoim życiu, może powalić na kolana. Była tancerką, założycielką i menadżerką zespołu artystycznego, „etatową” bywalczynią teleturniejów telewizyjnych, pracownicą kasyna, sklepu, kelnerką, pracowała w szklarni, a także w świniarni. Sekrety jakie zdradza przy opisywaniu każdej z profesji, raz jeży włos na głowie, raz pobudza do śmiechu, a raz zmusza do refleksji na temat traktowania pracowników sezonowych, często obcokrajowców, który można porównać do współczesnego niewolnictwa.

„Życie pechowej emigrantki” i jest podzielona na trzy części, kształtujące dotychczasowe życie bohaterki i zarazem autorki. Każda niesie za sobą inną dawkę emocji, ale każda wciąga niepostrzeżenie i przynosi wiele czytelniczej satysfakcji i przyjemności. Zostaje zaspokojona i potrzeba poznania, i potrzeba serca.
Język powieści prosty, ekspresyjny, sugestywny, czasem dość potoczny sprawia, że więź z autorką zawiązuje się bardzo szybko, a żadne ze słów nie trafia w próżnię. Martyna Flemming nie boi się również podzielić swoimi dość traumatycznymi i bardzo bolesnymi doświadczeniami, które właśnie najbardziej determinują nasze poczynania i poglądy na świat, na życie. 

Książka oprócz osobistych zapisków jest także doskonałym zbiorem porad dla początkujących podróżników, wskazówkami ułatwiającymi życie, ostrzeżeniem przed możliwymi problemami. Ciekawostki dotyczące odwiedzanych miejsc, poznanych ludzi, ich światopogląd, istniejące i szerzące się stereotypy wprowadzają w zdumienie, bawią, złoszczą i niewątpliwie dają, oj dają  powody do myślenia.

Nie spodziewajcie się, że „Życie pechowej emigrantki” to typowa książka podróżnicza. Co to, to nie! To opowieść o życiu, pragnieniu poznania, doświadczania, poszukiwanie odpowiedzi na najważniejsze pytania: Kim jestem i gdzie jest moje miejsce?
Martyna Flemming pokazuje nam również jak ważne są pasje, odwaga w ich realizacji i zachłanność, która pozwala odkryć siebie w najbardziej zaskakujących sytuacjach.

Koniecznie musicie poznać pechową emigrantkę :)








„Życie pechowej emigrantki” Martyna Flemming, Wydawnictwo Czarna Kawa, Polanka Wielka 2016 





Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o Martynie Flemming zapraszam na wywiad (link) z serii Kilka pytań do... oraz do śledzenia jej fanpage' a (link)
I koniecznie zapiszcie się na BOOK TOUR- EMIGRANTKA :)




Czytaj dalej...

Skazani na ból, Agnieszka Lingas- Łoniewska



Miałam już do czynienia z książkami Agnieszki Lingas- Łoniewskiej. Czytałam korpo- komedię „W szpilkach od Manolo” i zmysłowe fantasy „Obrońca nocy”. Wiedziałam więc na co mogę liczyć i na co się decyduję. A jednak, jak naiwne dziewczę, dałam się zaskoczyć i poturbować emocjonalnie.

On i ona. Aleks i Amelia. Skin ns i panienka z dobrego domu. Dali się ponieść emocjom, które dla wszystkich, nawet dla nich, było uczuciem zakazanym, niemożliwym, a już na pewno mocno kontrowersyjnym. Czy przekonania, wiara, przeszłość pomoże im utrzymać związek, a może wręcz przeciwnie, stanie się przysłowiowym gwoździem do trumny? 

Agnieszka Lingas- Łoniewska bez ostrzeżenia rzuca czytelnika na głęboką wodę i nurza go w brutalności i nazistowskiej ideologii Aleksa, który jest skinem i jest z tego dumny. Na każdym kroku podkreśla wierność zasadom swojej subkultury, co powinno jednoznacznie określić jego miejsce w sercu i umyśle, nas, postronnych obserwatorów. Jednak z jakieś niewiadomej przyczyny chłopak nie tylko daje się lubić ale i zdobywa serce nieśmiałej, wrażliwej, delikatnej dziewczyny. Może dlatego, że równocześnie z bezwzględnością Aleksa poznajemy jego drugie oblicze, łagodne, wierne, przejmujące. Dowiadujemy się także o jego trudnej przeszłości, pogmatwanych, pourywanych, skomplikowanych relacjach rodzinnych. Jednak czy to wystarczy by usprawiedliwiać jego wybuchy agresji, skłonności do bójek i okrutnych neonazistowskich poglądów?
Dla równowagi autorka przedstawia nam maturzystkę z tzw. dobrego domu. Amelia dobrze się uczy i na pierwszy rzut oka nie sprawia większych problemów wychowawczych. Bardzo szybko zaskarbia naszą sympatię i nawet tragedia z jej przeszłości i zrozumiałe poczucie winy nie zmienia zdania o tej kruchej, złamanej traumą dziewczynie. Czy miłość ma być lekarstwem dla jej chorej duszy i złamane serce?

I tu dochodzimy do sedna. Miłość w „Skazanych na ból” z założenia jest uczuciem kontrowersyjnym, budzącym wiele sprzecznych emocji. Aleksa i Amelię nie powinno nic połączyć, a jednak... Więź jaka się rodzi pomiędzy nimi jest zaskakująca, ale silna i gwałtowna. To nie tylko namiętność i fascynacja, ale głębokie porozumienie duszy i ciała. Wiedzą, że ich związek nie ma prawa się obronić, a mimo to zachłystują się sobą do utraty zmysłów. Och, jak ja dobrze ich rozumiem. Swego czasu miałam podobne doświadczenia. Mój chłopak również wywodził się ze środowiska skinów, choć nie tak radykalnych. Mój związek nie był aż tak kontrowersyjny, ale również był źle postrzegany przez otoczenie. Wiem jak łatwo dać się opętać namiętności i jak boli zranione serce. Momentalnie, na skrzydłach sentymentów, weszłam w rolę Amelii i pozostałam z nią sercem, duszą, odpłynęłam w kreowana rzeczywistość i dałam się porwać fali niesamowitej i skomplikowanej historii. Bardzo mocno przeżywałam miłosne wzloty i upadki bohaterów, a ich emocje przyjmowałam jak własne. 

Agnieszka Lingas- Łoniewska rozdarła moje serce, połatała je, skropiła słonymi łzami wzruszenia, natchnęła grozą i nadzieją a na koniec pozostawiła w odrętwieniu i nie pozwoliła spokojnie zasnąć w nocy. Dawno, bardzo dawno nie czytałam książki, która obudziła we mnie tyle uczuć, weszła we mnie tak głęboko, i której z pewnością nie pozwolę opuścić moich myśli. 

„Skazani na ból” to niebezpiecznie wciągająca historia o miłości pięknej, silnej, wiernej, która wzrasta na niepewnym podłożu rasistowskich ideologii, neonazizmu, okrucieństwa i brutalności, właściwych wyborów, czasem wbrew wszystkiemu. 






„Skazani na ból” Agnieszka Lingas- Łoniewska, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla księgarni BookMaster :)

Książki w BookMaster



Czytaj dalej...

Pierwsza na liście, Magdalena Witkiewicz


Zaufanie bardzo łatwo stracić. Jak trudno je odzyskać wie tylko ten, co doświadczył tego na własnej skórze.

Wierne przyjaciółki, Linę i Patrycję poróżnił mężczyzna. Na długie lata zerwały kontakt i chowały urazę. Dopiero Karolina, córka jednej z nich, zbudowała most porozumienia, który wybaczył krzywdę, naprawił relacje i rozwiązał bolesną tajemnicę sprzed lat.

Patrycja, to matka samotnie wychowująca dwie córki. Dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Pisze dla bliskich specyficzny bardzo osobisty testament. Traf chciał, że Karolina, starsza z pociech odnajduje zapiski dużo wcześniej niż powinna. Rusza tropem przeszłości matki i dociera do nieznanej jej kobiety, która jest jej dawną przyjaciółką i powierniczką.
Ina to samolubna, wyrachowana, oziębła dziennikarka tropiąca polityczne i celebryckie afery. Jest samotną pracoholiczką, zamkniętą na miłość, także tę od rodziców. Powodów jej zachowania trzeba szukać w przeszłości, od której kobieta odgradza się grubą, bardzo grubą kreską. Gdy w jej drzwiach staje nastolatka, zmienia się wszystko.

Jenak nie tak łatwo jest powrócić w lata młodości i odnaleźć zaufanie, które się wtedy zgubiło, pogrzebało w nadziei na miłość i szczęście oraz rozbiło związki partnerskie i przyjacielskie. Oszukane serce nie jest łatwo posklejać, nie jest łatwo wrócić do rzeczywistości i poradzić sobie z palącą samotnością. Patrycja i Ina radzą sobie każda na swój sposób. Pierwsza poświęca się córkom, druga pracy. Jednak obie nie są w pełni szczęśliwe, przez co komplikuje się życie i nawarstwiają problemy.

Magdalena Witkiewicz jest mistrzynią kreowania bohaterek, z którymi bardzo łatwo jest się utożsamić. Dlaczego? Bo to kobiety z krwi i kości, nieidealne, popełniające błędy, pozwalające ponieść się emocjom. Wiele czytelniczek odkrywa w sobie cechy tych postaci, dzięki czemu może dostrzec swoją pomyłkę, zastanowić się nad swoim postępowaniem i spróbować je zmienić. Również sytuacje, w których stawiane są bohaterki są bardzo realne, a losy często wzruszające i poruszające serca.

W „Pierwszej na liście” Pani Magdalena porusza problem nie tylko zerwanych więzi, ale i siły, która płynie z naszego ciała. Chodzi mi zarówno o empatię, serce oraz o dawstwo komórek macierzystych, szpiku czy organów do przeszczepu. Bohaterki książki udowadniają, że nie trzeba być supermanem żeby uratować komuś życie. Wystarczy odpowiedzialna, gruntownie przemyślana decyzja i fiolka krwi, która ma zbawienne działanie dla chorych pełnych oczekiwania i nadziei. Bardzo wzruszył mnie ten wątek powieści, jako matkę, jako córkę, jako człowieka. Poruszył ale i wzburzył, bo ukazuje obie strony tematu, obie trudne, obie obarczone złożonymi przemyśleniami i doświadczeniami.

„Pierwsza na liście” to opowieść o kobietach, o przyjaźni, o sile i o nadziei. Lektura powieści niesie wiele refleksji i jest prawdziwą literacka ucztą podnoszącą wiele emocji, trafiająca prosto w serce. 






„Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz, Filia, Poznań 2015







Recenzja napisana dla Księgarni BookMaster :)
Książki w BookMaster




Czytaj dalej...

Konkurs z Glorią

W związku z jutrzejszą premierą powieści Moniki Błądek „Gloria”, mam dla Was niespodziankę. Wydawnictwo Akurat ufundowało, specjalnie dla moich czytelników, jeden egzemplarz wspomnianej książki :) Żeby go zdobyć, musicie wziąć udział w konkursie :) Serdecznie zapraszam :)

O czym jest „Gloria”?

Rok 2025. Unia Europejska się rozpadła, Polskę oddziela od Rosji pas spalonej ziemi – Ukraina. Rodzice siedmioletniej Glorii nie wracają z misji w zrujnowanym Charkowie. Dziewczynka trafia pod opiekę mieszkającej w Paryżu ciotki. Dziesięć lat później Gloria poznaje starszego od siebie Asłana, który pomaga dziewczynie przetrwać we wstrząsanym etnicznymi konfliktami mieście, przy okazji wciągając ją w krąg konspiratorów, walczących o władzę i wpływy w formującym się praktycznie od nowa społeczeństwie. Pewnego dnia Gloria jest zmuszona wrócić do Polski. Jednak w nowym miejscu nie wszyscy są wobec niej życzliwi, a dostosowanie się do obcego środowiska jest trudne. W tym samym czasie na planecie Trion przedstawiciel obcej rasy rokusów, Trojlo Oril, dowiaduje się, że został skazany na likwidację. Uniknie śmierci, jeśli podda się resocjalizacji na odległej Ziemi. Trojlo zobowiązuje się nie stosować przemocy i pomagać ludziom. Czy poradzi sobie w zdewastowanej Europie, na gruzach cywilizacji, która jeszcze niedawno rościła sobie pretensje do tego, by dominować nad całą Ziemią? I jaka rola przypadnie w tym Glorii?
„Gloria” to ekscytująca opowieść o dojrzewaniu dziewczyny żyjącej w nieprzyjaznym świecie, o nabywaniu nowych umiejętności oraz trudnym zetknięciu z wrogim środowiskiem rówieśników. To także powieść sensacyjna z elementami dystopii, która w fascynujący sposób ukazuje postapokaliptyczny pejzaż Europy Wschodniej. Barwni bohaterowie zapadają w pamięć równie mocno jak postaci z „Igrzysk śmierci” czy „Niezgodnej”. Grupa bohaterów należących do różnych narodowości oraz przedstawiciel pozaziemskiej rasy zasilają szeregi Sprawiedliwych, aby odkryć tajemnice przeszłości ukryte w ruinach cywilizacji. 

Kim jest Monika Błądek?

Autorka space oper dla młodzieży i starszych czytelników. Jej opowiadania były publikowane w „Fantasy” i „Science Fiction”. Za powieść „Szary” została nagrodzona w IV Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Wojowniczka, dosłownie i w przenośni – miłośniczka fechtunku, łucznictwa i jazdy konnej. Wycisza się, szyjąc stroje historyczne i czytając.






Zasady konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo Akurat
3. Nagrodą w konkursie jest książka „Gloria”
4. Konkurs trwa od 06.09.2016 do 16.09.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pani Moniki Błądek oraz swój nick bądź imię


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz polubić profil wydawnictwa na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, która według Pani Moniki Błądek zadała najciekawsze pytanie/a.
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 25.09.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureatów konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu




Powodzenia!
Czytaj dalej...

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu, Anna Lange


Czy poważna instytucja londyńskiej policji Scotland Yard może mieć swoje alternatywne oblicze? Czemu nie? Wyobraźnia pisarzy i czytelników jest na tyle szeroka, że bez problemu pomieści także magiczny wydział tejże placówki, ku uciesze i rozrywce.


Clovis LaFay, nekromanta zmaga się się złą sławą nazwiska i członkami rodziny, którzy zamiast chluby przynoszą rozczarowanie i poważne kłopoty. Przypadkiem spotyka swojego szkolnego kolegę Johna Dobsona, teraz nadinspektora świeżo utworzonej jednostki wydziału detektywistycznego londyńskiej policji metropolitalnej. Za namową przyjaciela konsultuje kilka poważniejszych zadań i wyzwań, które dokładają mu zmartwień i trudności. Także siostra Dobsona, Alicja, dorzuca swoje trzy grosze i poważnie miesza w życiu młodego nekromanty. 

Zapowiada się intrygująco i tajemniczo? Owszem, tak jest! Jednak żeby poczuć całą przyjemność z lektury, trzeba przebrnąć przez pierwsze, na szczęście chwilowe trudności. Na początku bardzo trudno było mi się wczuć w klimat, dość ciemny i mroczny. I to nie za sprawą języka, czy umiejętności malowania słowem. Kłopoty sprawiły mi magiczne określenia, których namiętnie używali bohaterowie. Jednak jak już przyzwyczaiłam się do glyfów, ghuli, kinemancji, piromancji, nekromancji mogłam poddać się swojej wyobraźni. 

Anna Lange przedstawiła mi bardzo ciekawe postacie. Clovis LaFay to młody dżentelmen z nieciekawą rodzinną historią. Opuszczony, osaczony samotnie podąża przez życie. Skazany na magię, która wyznacza mu drogę i jest jedyną towarzyszką. Spotkanie z dawnym przyjacielem, daje mu nowe możliwości, nadzieje, szansę na zmiany. John Dobson to poważny funkcjonariusz policji, który głęboko do serca bierze sobie bezpieczeństwo Londyńczyków. Jest honorowy, dużo wymaga od siebie i od swoich bliskich. Nie pozwala na błędy i nie dale taryfy ulgowej. Jednocześnie jest czuły, opiekuńczy, odpowiedzialny. Alicja Dobson to dziewczyna, która ma bardzo konkretne plany. Ma w sobie wielki potencjał magiczny, ale może go szkolić jedynie w roli pielęgniarki, co skwapliwie czyni. Nie ma pojęcia, że jej nauka idzie na marne a glyfy, które poznaje są niepełne i nie spełniają całkowicie swojej roli. Dopiero odnowiona przyjaźń pomiędzy Clovisem, a Johnem daje jej możliwość w pełni rozwinąć skrzydła. Horatio i Frederick LaFay to postacie spod ciemnej gwiazdy, którzy skrywają tajemnicę, która staje się początkiem i końcem kłopotów. 

Osadzenie akcji w wiktoriańskim Londynie to bardzo udany pomysł. Nic tak bardzo nie pasuje do tej mrocznej oraz pełnej sprzeczności i brutalności epoki, jak magia. W książce „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” mamy jej w brud, w każdej postaci, po każdej ze stron. Jesteśmy świadkami okrutnego wykorzystania siły i wiedzy oraz rzucania zaklęciami w służbie dobra, zdrowia i życia. Na tle bezwzględnej tajemnicy i okrucieństwa nieznanej i niezdiagnozowanej choroby rodzi się subtelne uczucie, nieodporne jeszcze na zło i brud świata, które je otacza. Czy się spełni czy umrze śmiercią naturalną?

„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” Anny Lange to debiut literacki. Życzę sobie aby początek kariery pisarskiej była tak udany, dopracowany, spójny i tak porywający. Teraz mogę się przyznać. Obawiałam się tej lektury, bo moje doświadczenie obcowania z literaturą fantasy nie jest zbyt obszerne. Ale nawet dla mnie, prawie laika, jest doskonale zrozumiała i intrygująca. Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z Clovisem LaFay :) (otwarte zakończenie daje taką nadzieję :))









„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” Anna Lange, wydawnictwo Sine Qua Non, Karków 2016




Czytaj dalej...

Wrześniowa zachęta :)



Igraszki z losem, Agata Kołakowska, Prószyński i s- ka

Czterdziestoletni Leszek prowadzi sklep z ciastkami i pieczywem w hali targowej. Jest kawalerem, mieszka sam, wiedzie proste życie. Uznaje, że dla niego widocznie przewidziano taki właśnie plan. Jest szczery i otwarty, serdeczny. Wrodzona życzliwość sprawia, że na powiernika wybierają go znajome kobiety:
Ada – nieco sfrustrowana brakiem partnera trzydziestoletnia singielka, marząca o rodzinie i miłości rodem jak z komedii romantycznych.
Czterdziestoletnia Mirela – żona zapracowanego męża, matka idealna i kobieta realizująca się zawodowo.
Wreszcie Irena – pięćdziesięcioletnia gospodyni domowa, nieszczęśliwa z powodu syndromu pustego gniazda.
Leszek nie próbuje ich zbywać. Interesuje się ich życiem i służy dobrym słowem. Pewnego dnia spotyka Cygankę, która nieproszona mówi mu o Przeznaczeniu. Mężczyzna orientuje się, że staje przed nim odpowiedzialne zadanie. Jednak życie bywa przewrotne. Czy igraszki z losem wyjdą wszystkim na dobre? Czy sami decydujemy o własnym życiu, czy możemy jedynie reagować na następujące w nim zmiany?


Niezwykły talent Iris Grace,  Arabella Carter- Johnson, Nasza Księgarnia

Iris ma sześć lat i cierpi na autyzm głęboki – przez pierwszych pięć lat niemal nie nawiązywała kontaktów z otoczeniem, rzadko śmiała się i mówiła. Jej matka była w rozpaczy – wszystko wskazywało na to, że dziewczynka nigdy nie opuści świata ciszy.

Cudem, który odmienił życie Iris, był jej odkryty przypadkiem talent malarski. Niezwykłymi obrazami dziecka, porównywanego do Renoira i Moneta, zachwycają się dziś kolekcjonerzy, właściciele największych domów aukcyjnych i krytycy sztuki.

A jednak najważniejszy wyłom w milczącym świecie Iris uczyniła Thula – kotka, z którą dziewczynkę połączyła jedyna w swoim rodzaju więź. Rodzice patrzyli ze zdumieniem, jak Iris „rozmawia” z ufną i cierpliwą Thulą, jak zaczyna śmiać się, wychodzić do ogrodu, otwierać się na innych ludzi, a także – w jej towarzystwie – malować.

Ta niezwykła, bardzo intymna książka, pełna poruszających zdjęć dziewczynki i jej kotki, została napisana przez matkę Iris, Arabellę. To opowieść o wspólnym życiu Iris i Thuli, a także o tym, że za sprawą przyjaźni i sztuki można zburzyć nawet najgrubszy mur.


Czarne światło, Marta Guzowska, Burda

Każde małe miasteczko skrywa swoje mroczne tajemnice.
Przed złożeniem ciała do grobu ktoś je związał w kostkach. Grubym sznurem. Tam, gdzie kiedyś biło serce, teraz tkwiły kawałki po drewnianym kołku. Zmarły był garbusem i kulał. Dałbym sobie uciąć obie dłonie, że był wampirem.
Tyle udało mi się ustalić, dopóki ktoś nie podpieprzył szkieletu. Podobnie jak wcześniej czterech innych.
To miały być zwykłe wykopaliska w małym miasteczku pod Warszawą. Archeolodzy odkryli jednak bardzo ciekawe antywampiryczne pochówki. Nie podoba się to proboszczowi, który podburza mieszkańców i oskarża naukowców, twierdząc, że obudzili Złego. A w takiej niewielkiej społeczności ludzie wolą pozostać ze swoimi grzechami w cieniu, niewiele trzeba, by zasiać zamęt i panikę.
Zanim szczątki zostają przebadane, wszystkie odkopane szkielety znikają... Jakby tego było mało, na pobliskim cmentarzu ktoś nocą rozkopuje groby i wypisuje na nich satanistyczne hasła.
Podejrzenia mieszkańców spadają na tajemniczego chłopaka, Maurycego, który cierpi na rzadką chorobę i musi – jak wampir – unikać światła słonecznego. Gdy ktoś podrzuca na wykopaliska szkielet ze świeżo rozkopanego grobu, okazuje się jednak, że Maurycy zniknął...
Profesor Mario Ybl, cyniczny i nieustępliwy geniusz antropologii, który bezbłędnie potrafi wyczytać z kości historię zmarłego, postanawia rozwikłać zagadkę. Jego chorobliwy lęk przed ciemnością będzie najmniejszym problemem w czasie śledztwa.
"Czarne światło" to fascynujący, mroczny thriller z akcją osadzoną w małym miasteczku, niczym w powieściach Stephena Kinga, i ze sprawą, która mogłaby trafić do serialu "Kości".


To, co nam zostaje, Sally Hepworth, Filia

 To obok "Motyla", Lisy Genovy, najpiękniejsza powieść o sednie człowieczeństwa, godności i mierzeniu się z nieuleczalną chorobą.
Miłość nigdy nie zapomina...
Anna Foster ma trzydzieści sześć lat i jest we wczesnym stadium choroby Alzheimera. Wie, że rodzina posyła ją do domu opieki Rosalind House dla jej własnego dobra. Spotyka tam Luke'a, jedynego rezydenta w wieku zbliżonym do niej. Anna nie spodziewa się, że kiedy ona będzie się buntować przeciw temu, jak teraz wygląda jej życie, ono połączy ją z Lukiem więzami miłości. I chociaż choroba zabiera jej coraz więcej wspomnień, Anna walczy, próbując zachować jak najwięcej – w tym nowe, piękne uczucie.
Eve Bennett z dnia na dzień zostaje samotną matką i zmuszona jest zrobić użytek ze swojego kulinarnego wykształcenia. Gdy w Rosalind House poznaje Annę i Luke'a, jest głęboko poruszona łączącym tych dwoje uczuciem. Tragiczny wypadek sprawia, że rodziny zakochanych postanawiają ich rozdzielić, natomiast Eve zaczyna się zastanawiać, jak wiele jest skłonna zaryzykować, aby temu zapobiec.

Diabelski owoc, Tom Hillenbrand, Smak Słowa

Kryminał dla smakoszy!

Xavier Kieffer, niegdyś mistrz kuchni pracujący w wyśmienitych restauracjach, wyrzekł się haute cuisine i prowadzi w Luksemburgu, w Dolnym Mieście, malutką restaurację, gdzie serwuje swoim gościom potrawkę z zająca, zupę luksemburską i paszteciki podlewane rieslingiem. Jednak pewnego dnia w jego lokalu umiera znany paryski krytyk kulinarny – i nagle na Kieffera pada podejrzenie o popełnienie morderstwa.

Gdy później bez śladu znika jeszcze mistrz kuchni, u którego kiedyś się uczył, restaurator postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Natrafia przy tym na tajemniczy, niezwykle smaczny owoc, na pozbawione skrupułów koncerny spożywcze i na chorobliwie egoistycznych kucharzy prowadzących programy telewizyjne. Kieffer coraz bardziej zagłębia się w świat wykwintnej kuchni, zdominowany przez bezwzględną walkę z konkurencją i presję jakości, i tym sposobem odkrywa, o co toczy się ta gra.

Pierwszy z wyjątkowej serii kryminałów kulinarnych zdobył bardzo duże uznanie wśród niemieckich czytelników. Przygody kucharza Xawiera Kieffera wkrótce na ekranach europejskich kin. Tom drugi już wkrótce.




 Która z wrześniowych zapowiedzi Was zaciekawiła?

Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka