Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kilka pytań do... Martyny Flemming + wyniki konkursu

Zapraszam na wywiad z niezwykłą podróżniczką i etatową emigrantką :)



Jagoda 

1. Jak wyglądały Pani początki z pisaniem? Czy długo nosiła się Pani z zamiarem napisania o swoich podróżach czy też pomysł przyszedł niespodziewanie podczas np. którejś z kolei przeprowadzki do innego kraju?

Pisałam od zawsze. Z braku bratniej duszy z podwórkowego towarzystwa wylewałam myśli na papier. Od 16 do 32 roku życia nieustannie pisałam pamiętnik. Pisanie to forma wyrzucania moich myśli w świat. Inne kobiety mają przyjaciółki. Ja mam pisanie. Przyjaciół bardzo bliskich brak. Ciężko o nich, gdy się człowiek ciągle przeprowadza. Ale lubię swoją samotność. Nie przeszkadza mi już ona. A kiedy postanowiłam napisać o swoich podróżach? Nie zauważyłam momentu zwrotnego. Zawsze pisałam co robię, co widzę, co zwiedzam. To przyszło naturalnie.

2. Mówi się, że podróże kształcą. Czy zgodzi się Pani z tym twierdzeniem? Dlaczego?

Mój ulubiony coach, psycholog, Jacek Walkiewicz mówi, że podróże kształcą ale tylko wykształconych ludzi. Są ludzie, którzy mogą zwiedzić 50 krajów a pod piramidami jedyna refleksja która im się nasunie to wniosek, że w telewizji wydawały się większe. Jak ktoś nie ma potrzeby, lub nie wie jak wzbogacić myśli, głowę, egzystencję przez podróże, nic nie pomoże. Nadal będzie jeździł, patrzył na świat i widział to samo co przed rozpoczęciem podróżowania.

3. Czy podczas pisania miała Pani jakieś trudności (np. chwilowy brak weny)? Jeśli tak, to w jaki sposób sobie Pani z nimi radzi? Czy ma Pani swoją receptę na radzenie sobie z problemami podczas pisania książek?

Wena czasem jest, czasem jej nie ma. Moja głowa produkuje taki nadmiar myśli, że częściej spotykam się ze zjawiskiem iż chcę pisać a nie mam możliwości: miejsca, czasu, długopisu. Mój pokój zawalony jest papierkami, kartkami, notesami. Ciągle coś zapisuję. Słowa klucze, rwane myśli. To później pomaga przy pisaniu. Weny nie mam w stresie. Poza stresem wena i ja bardzo się lubimy.


Edyta Chmura 

4. Kiedyś taniec zajmował ważne miejsce w Pani życiu, a jak jest teraz? Który taniec najlepiej odzwierciedliłby Pani życiową drogę?

Wszyscy moi życiowi partnerzy mieli problem z moim tańczeniem. Albo nie umieli ze mną tańczyć tak bym była zadowolona, albo "zabraniali" mi tańczyć z innymi - powodem była zazdrość. Taniec od dawna nie zajmuje ważnego miejsca w moim życiu ale od kilku miesięcy poważnie myślę, by to zmienić. Teraz żaden partner życiowy nie burzy mi myślenia. Jako wolna kobieta decyduję się pójść w tango. Tango najbardziej odzwierciedla moje życie. Namiętne, zrywne, zwalniające i przyspieszające. Z dramatem i napięciem. 

5. Co dało Pani napisanie "Życia pechowej emigrantki"? Czy to spełnienie jednego z marzeń, spowiedź czy podzielenie się doświadczeniami, aby przekazać pewną ważną lekcję dla innych?

To zamknięcie pewnego etapu. Jak wspominam w książce, we wstępie, pisanie daje mi poczucie posegregowania. Za dużo w mojej głowie chaosu. Żyję z tym ale nie jest mi z tym chaosem po drodze. Męczy mnie już ciągle słuchanie od ludzi, że za dużo myślę. I co mam z tym zrobić? Wyłączyć? Dlatego piszę. Napisanie książki pozwoliło mi wyrzucić z siebie, podsumować i zamknąć etap życia - dramatyczny, nad wyraz dramatyczny. Śmierć dziecka i rozstanie z kimś kto był moją drugą połową. Serce pękło na tyle kawałków, że gdyby nie książka nie byłoby mnie tu teraz.

6. "To, czy czarny kot sprowadza nieszczęście, zależy głównie od tego, czy jest się człowiekiem, czy myszą..." - Janusz Leon Wiśniewski – Ukrwienia.
Czy jest Pani przesądna i np. w piątek 13-ego nie wychodzi Pani z domu ;)?

Mam w nosie zabobony. Bez tych wszystkich rzeczy pech i tak ma ze mną wspólną drogę. Za dużo myśli mam w głowie, by jeszcze myśleć czy czarny kot na mojej drodze coś zwiastuje czy nie? :)


Marta 

7. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Robert Kyosaki w książce: Bogaty ojciec, biedny ojciec pisze: Jesteś wart tyle co Twoje słowo.
Słowo potrafi zniszczyć ale i wynieść nad poziomy. Może zabić i dodać komuś skrzydła. Bardzo wielka rzecz - Słowo. Szkoda że tak mało ludzi docenia jego moc. 

8. Czym według Pani jest pech?

Pech to coś w czym jestem coraz bardziej wytrenowana. Kierowca im więcej jeździ autem tym jest lepszym kierowcą. Im częściej spotykają mnie niezaplanowane historie, im częściej muszę stawiać  czoła (nawet tym głupim, tuzinkowym) sytuacjom tym pech staje się bardziej oswojony. W tym całym pechowym wariactwie zauważam, że coraz częściej się go spodziewam i jestem coraz lepiej przygotowana na jego nadejście.

9. Jakie zna Pani sposoby na odwrócenie pecha, choćby i swej bohaterki?

Zawsze biorę go na klatę. Zawsze obśmiewam, że znów mi się to zdarzyło. Zamiast jęczeć, że nie mam ochoty się z nim mierzyć zaczynam myśleć, jak obrócić to w fajną historię, jak ta sytuacja "sprzeda" się na blogu.


Testaworld

10. Kiedy wpadł Pani do głowy pomysł napisania książki pt. Życie pechowej emigrantki ?

Żeby napisać książkę o takiej tematyce najpierw trzeba coś przeżyć. To nie s-fiction, które można zmyślić na kanapie w salonie. Pomysł pojawił się po sukcesie bloga. Żeby go podsumować, uporządkować, zebrać w całość. A ponieważ byłam bezrobotną, ciężarną kobietą, która nie potrafi marnować czasu, wzięłam się za pisanie książki. I oto jest.

11. Czy będąc w szkole podstawowej pisała Pani jakieś opowiastki ?

Pisałam pamiętnik, z braku kompana do zwierzeń. Koleżanki, jeśli już je miałam, miały inny zestaw problemów. Spisywałam swoje  myśli. Raz w życiu napisałam wiersz, o bezdomnych. Wygrałam szkolny konkurs. Potem pisałam opowiadania, felietony na konkursy. Nikt nigdy nie odpisał. Aż założyłam bloga. To był strzał w dziesiątkę.

12. Co by Pani powiedziała osobie chcącej napisać swoją pierwszą książkę ?

Hahah, dobre pytanie. Żeby ściągnęła sobie Worda do pisania. Czemu tak piszę? Bo dostałam ostatnio luźne notatki (pierwsze strony książki) kogoś, kto chce napisać książkę ale jeszcze nie wpadł na pomysł, by ściągnąć Worda na komputer. Napisał mi fragment książki na fb. Wiem, że brzmi to lekko wrednie ale tak, właśnie radziłabym pobrać Worda i pisać wszystko co głowa podpowiada. A potem zobaczyć co z siebie głowa wylała.


Ola Brzezińska 

Witam serdecznie, nurtują mnie następujące kwestie:

13. Tyle razy zmieniała Pani miejsce zamieszkania, pracę, czy jednak miewała Pani chwile tęsknoty za krajem? Jeżeli tak, to czego najbardziej brakowało Pani w obcych miejscach?

Wytrenowałam w sobie brak sentymentów. Z roku na rok coraz mniej tęsknię za ludźmi (bo i tak zawodzą i mnie ranią więc po co spalać się dla nich nadto, niż zasłużyli), za miejscami (widząc coraz więcej, podczas podróży, coraz mniej we mnie nostalgii do moich starych, dobrze mi znanych miejsc). Nie przywiązuję wagi do nastroju miejsca (moja szafa, moje łóżko, mój kwiatek, moje firanki). Mogę żyć na walizkach. Chyba poczucie wolności, które mam nad wyraz rozwinięte ujarzmiło odczucia tęsknoty. Ja już nie tęsknię.

14. Co najbardziej zszokowało Panią podczas podróży, czy może było coś, co szczególnie zapadło Pani w pamięć, z uwagi na różnicę kulturową w porównaniu w z naszym krajem?

Tych rzeczy było wiele. Np. w Holandii publiczne spa są koedukacyjne i przepełnione golusieńkimi staruszkami. Nie jestem aż tak obyta z cielesnością starszych osób, by nie czuć lekkiego zawstydzenia w takim miejscu. A im to kompletnie nie przeszkadza.
Tych różnic jest tak wiele, że nie umiem wybrać konkretnej. Myślę , że zahaczę o ten temat w drugiej swojej książce.


izabela wyszomirska 

15. Wydawać by się mogło, że życie to ciągła, nieustanna wędrówka z jego radościami, smutkami, emocjami. I czytając recenzje "Życia pechowej emigrantki", zauważam że takie właśnie to zmaganie z życiem opisała Pani w swojej książce. Mnie ciekawi, gdzie żyło się Pani najlepiej, czy mogła Pani powiedzieć, że czuła się gdzieś jak w domu, u siebie?

W mojej głowie jest taki przycisk. Ma wiele opcji. Raz włącza: Nie przyzwyczajaj się. Innym razem: Nie zostaniesz tu długo. Znam się, wiem, że nie zakotwiczę nigdzie na dłużej. Nie buduję sobie bazy, gdzie otoczona bibelotami poczuję się bardziej swojsko. Od dawna nie czułam się gdzieś jak w domu. Ale nie jest mi przykro z tego powodu. Wiem, że takiego uczucia, takiej potrzeby już we mnie nie ma. Kiedyś kupię sobie Campera. Będę w nim mieszkać. I w nim poczuję się w końcu jak u siebie.

16. Jak długo potrafiłaby Pani usiedzieć w jednym miejscu, bez przemieszczania się, podróży, zmiany miejsca zamieszkania?

Gdyby mi złamać nogę :) pewnie długo. Lub dłużej. Ale nie ma takiej opcji. Ruch musi być. Życie to działanie. Ja nawet jak chwilowo gdzieś siedzę, jestem zawieszona między wyjazdami to moja głowa jest już daleko, snuje plany i czeka aż ciało wstanie i za nią ruszy. 

17. Podobno wybiera się Pani w podróż do Azji. Co zamierza Pani tam zwiedzić, robić, a może powstanie z tej podróży materiał na kolejną książkę?

3 listopada lecę do Bangkoku. 14 lutego 2017 roku, z tego samego lotniska wracam do Polski. Chcę zwiedzić 8 krajów ale bez sensu wymieniać ich nazwy bo wiem, że w moim przypadku plany są po to by się zmieniły. Zarezerwowałam dwa noclegi w Bangkoku by w mniejszym szoku zderzyć się z azjatycką rzeczywistością. Potem ruszam przed siebie.Bez mapy, bez konkretnego planu. Plan będę tworzyć na miejscu. Jeśli poznam kogoś, kto zaproponuje mi wspólne podróżowanie - na moment się skuszę. Jadę do Azji przede wszystkim po ciszę i spokój. Po wenę by skończyć zaczętą drugą książkę. A będzie jak będzie. Zresztą jak zwykle w moim przypadku.


Daria Skiba 

18. Okładka książki jest dość nietypowa. Czy ma ona szczególne znaczenie? Wielu bowiem czytelników potrafi wybierać książkę właśnie po okładce.

Dziewczynka, która wyciska z globusa wszystko co chce - to ja. Ziemia ma dosyć ale dziewczynka nie odpuszcza. Wesoła, zadziorna okładka ma sugerować, ze książka będzie lekka i przyjemna. A tu zonk. Otwierasz książkę i zaczyna się fontanna łez. W dużej mierze okładka miała wprowadzić zamieszanie. Dać do zrozumienia, że zawartość książki jest inna niż faktycznie. I rzeczywiście ludzie są zaskoczeni. Efekt jest taki jaki miał być.

19. Może się Pani przenieść w dowolne miejsce na ziemi, w którym ma Pani możliwość zamieszkać - jakie ono jest?

I tu jest problem. Nie ma takiego miejsca. Ja nie marzę o jednym miejscu. O jednym domu, z jednym ogródkiem. Z tym samym oknem na te same rabatki każdego dnia. Jeśli miałabym się gdzieś przemieścić to w miejsce gdzie stoi mój Camper. Ten, który kiedyś kupię. Posadzę w nim mojego ulubionego misia, położę kilka niezapisanych zeszytów, bym mogła w nich notować, mały laptop, wygodną, ciepłą pościel i będę w nim mieszkać. Jeździć gdzie chcę, kiedy chcę i nocować gdzie chcę.

Zuzanna Jeziorska 

20. Jaka jest Pani najbardziej szalona przygoda jaka spotkała Panią na obczyźnie?

Haha, najbardziej? Tyle tego było. Przekroczenie nielegalnie granicy, wypadek w Aqua Parku, stratowanie przez wielbłąda, trudno wybrać. Łatwiej byłoby m wybrać najgorszą ale najbardziej szalonej nie umiem.

21. Czy to prawda, że Polki za granicą mają większe powodzenie?

W Egipcie czy Tunezji - tak. W Holandii nie. To zależy jaki sort tych Polek pojawia się na ulicy.

22. Polak- złodziej i pijak. Czy takie określenia funkcjonują dalej, czy spotkała się Pani z nimi będąc za granicą?

One ciągle istnieją. Nie mam zbyt dobrego zdania o wielu Polakach, którzy jadą do pracy za granicę. Akurat takich poznałam. Ale to nie znaczy, że nie ma ludzi z wykształceniem, znających języki, którzy robią Polakom najlepszą reklamę. Choć tych pierwszych bardziej słychać. Choćby na ulicy czy pod barem nocnym.




Pytanie o taniec najbardziej poruszyło Martynę i to za nie przyznaje Edycie Chmurze nagrodę-  swoją książkę „Życie pechowej emigrantki”

Serdecznie gratuluję :) Edyto, podeślij mi swoje dane, korzystając z formularza umieszczonego w pasku bocznym bloga :)






Martyno! 
Jestem Ci ogromnie wdzięczna, że znalazłaś dla mnie  dla moich czytelników chwilę wolnego czasu i zechciałaś odpowiedzieć na dość wnikliwe pytania :) Życzę Ci dalszych, równie udanych wojaży i kolejnych sukcesów pisarskich :)





Czytaj dalej...

Zapowiedź: Uratuj mnie, Anna Bellon



Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.

„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.

W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? I czy to na pewno przyjaźń?

„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.



Blog Aleksandrowe myśli został Ambasadorem powieści „Uratuj mnie” Anny Bellon, za co serdecznie dziękuję wydawnictwu :)



Czytaj dalej...

Mój Empik- spersonalizowany program lojalnościowy



Dla tych co jeszcze nie słyszeli, spieszę z nowinami. Empik wystartował z nowym, spersonalizowanym programem lojalnościowym. Jak to możliwe? Innowacyjny system dopasowuje ofertę do upodobań właściciela karty lojalnościowej: generuje promocje, wysyła zaproszenia, informuje o nowościach i proponuje godne uwagi rabaty oraz promocje na podstawie historii zakupowej, którą będzie gromadził.
Podsunięta oferta zawsze będzie zgadzała się z Waszymi preferencjami ☺  Ale to nie koniec zalet tej karty. Po pierwsze, każde zakupy wspierają szkolne biblioteki. Po drugie, program jest kompatybilny z aplikacją mobilną i przy kasie można okazać kod widoczny na ekranie smartfona. Po trzecie, nie musisz pieczołowicie zbierać paragonów. Zwrotu bądź wymiany produktów będzie można dokonać na podstawie historii zakupów zarejestrowanej na karcie. Po czwarte, musicie przekonać się sami ☺




Kto się zarejestrował? A kto się waha? 





Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka