Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Wyniki Mega Konkursu :)



Zwycięzcom serdecznie gratuluję i proszę o przesłanie swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. W mailu proszę również o dołączenie klauzuli: 

"Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Organizatora i Sponsora (Wydawnictwo Niezwykłe) Konkursu w celach wynikających z regulaminu tego Konkursu, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 1997 r., nr 133, poz. 883 z późniejszymi zmianami). "

Dane osobowe zostaną usunięte niezwłocznie po wysyłce nagrody.



Czytaj dalej...

Oblubienica morza, Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj // Miłość i nienawiść o smaku pomarańczy


Jeśli chcesz coś zmienić, wejdź tak wysoko, jak tylko jesteś w stanie, a potem zapal światło.”
Nienawiść to pierwszy stopień do utraty człowieczeństwa i początek drogi do samego piekła. Wystarczy przejrzeć najświeższe newsy w internecie, obejrzeć serwisy informacyjne, aby znaleźć dowody potwierdzające tę tezę. Nie trzeba długo szukać, nie trzeba kopać za głęboko...

Jednakże akcja Oblubienicy morza rozpoczyna się w  przeszłości, kiedy to nienawiść stała się początkiem najbardziej krwawych i brutalnych zbrodni i wojny, której echa jeszcze brzmią w uszach naszych dziadków, a czasem też rodziców. Lata czterdzieste XX wieku, bo o nich mowa, a przede wszystkim wydarzenia, które miały wtedy miejsce są tłem dla przepięknej historii miłosnej bezlitośnie zdeptanej i rzuconej w krew rozlaną za rodzinę, za solidarność, za wolność, za sprawiedliwość. Czy bohaterom uda im się zbudować szczęśliwą przystań na lata, na przyszłość?

Z książką Oblubienica morza po raz pierwszy poznaję się z Michelle Cohen Corasanti, której debiutancka powieść przyniosła wiele pozytywnych słów na miarę światowego bestsellera. Drzewo migdałowe poza tym po raz pierwszy, dobitnie, bezkompromisowo ukazuje relacje Palestyńczyków z Syjonistami i ich konflikt, który obfituje konsekwencjami o okrutnym zabarwieniu. Oblubienica morza również dotyka tej tematyki. Bezlitośnie obnaża skutki nienawiści, która toczy się od kilkudziesięciu lat. 

Michelle Cohen Corasanti i Jamal Kanj bardzo obrazowo malują swoją historię. Raz oczami wyobraźni przenosimy się do klimatycznej Jafy i plantację pomarańczy gdzie wszystko przesyca się zapachem tych słodkich owoców. W tej sielskiej atmosferze rodzi się miłość piękna, pierwsza, delikatna, ale też silna, niewzruszona i fundamentalna. Raz jesteśmy świadkami bestialskiej rzezi, której ofiarami są niewinne dzieci, starcy, kobiety i mężczyźni, którzy próbowali odnaleźć swoje miejsce w ojczyźnie zagrabionej przez wroga. Ogrom przemocy poraża, szokuje i wzbudza tyle negatywnych emocji, że powieść staje się skałą przyduszającą serce i niepozwalającą na swobodny oddech. Dla równowagi jest też opowieścią o słodkiej mocy miłości, która ukryta bezpiecznie w głębi duszy trwa i trwa, przynosząc niespodziewane efekty. 

Oblubienica morza to powieść, którą dość trudno recenzować, bo wywołuje szereg skrajnych uczuć, które drgają w głowie jeszcze długo po zakończeniu lektury. Plastyczny język wyraziście kreśli obrazy, które nie chcą zniknąć sprzed oczu, a sielskość krajobrazu w obliczu potworności, które dotykają niewinnych ludzi są jak policzek, zmuszający do rozwagi. 

Książka ta, jak każda inna dotykająca tematu wojny, niesprawiedliwości, obojętności na przemoc, jest lekturą trudną i wymagającą. To nie jest historia, którą z przyjemnością przeczytasz na beztroskim urlopie. To powieść, która wstrząsa, zmusza do przemyśleń, która zburzy Twój spokój, sprawi, że po policzku spłynie łza. Słona kropla pojawi się raz ze wzruszenia, z poczuciem nadziei, raz z bezsilności, z którą obserwujemy toczące się wydarzenia. 

Oblubienica morza i Michelle Cohen Corasanti to moje lipcowe odkrycie. Gorąco polecam Waszej uwadze.








Oblubienica morza, Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj, tł. Monika Wiśniewska, wydawnictwo SQN, Kraków 2018






Czytaj dalej...

Rzeźnicy i lekarze, Lindsey Fitzharris // Krwawa historia medycyny


 Krwawa historia medycyny

Początki medycyny nie były ani piękne, ani prestiżowe. Sami lekarze też nie cieszyli się szacunkiem, a pacjentów widywali, gdy ci nie mieli już innej perspektywy. Pierwsze operacje były makabrycznie krwawym przedstawieniem, na które wstęp miał każdy człowiek, nawet taki niemający z medycyną nic wspólnego. 

Jednakże pojawiali się medycy, którzy próbowali zmienić wizerunek środowiska, trochę go ułagodzić i sprawić by przestał być rzemiosłem, a misją dla ratowania ludzkiego życia. Jednym z takich lekarzy był Joseph Lister. Od najmłodszych lat interesował go świat nauki niedostępny dla zwykłego, poczciwego, pobożnego człowieka. Jego zainteresowania podbijał ojciec, który był twórcą pierwszej soczewki optycznej. Używano jej do produkcji dokładnych i bardzo czułych mikroskopów, przez które młody Joseph obserwował świat drobnoustrojów, zarazków i komórek nie mając pojęcia, że stanie się kiedyś prekursorem, autorytetem w środowisku XIX wiecznych chirurgów. 

Lister nie miał łatwej drogi zawodowej. Czasy, w których praktykował medycynę, były bezlitosne  dla młodych, empatycznych młodzieńców, a zwłaszcza dla pacjentów tracących zdrowie, a często także życie. Brudne narzędzia chirurgiczne i przypadkowe miejsce operacji to norma tamtych czasów. Szokujące jest to, że zabiegi były wykonywane na przytomnym delikwencie, który często uciekał z miejsca kaźni z wnętrznościami wypadającymi z brzucha. Wiele przykładów takich incydentów zostało opisanych w książce Lindsey Fitzharris Rzeźnicy i lekarze. Opisy porażają brutalnością, ale i totalną obojętnością wobec cierpienia drugiego człowieka. Dopiero Lister objawił się jako pionier nowej idei mającej na celu wyeliminować ból, a przede wszystkim śmiertelność w trakcie i po zabiegach czy pobycie w szpitalu. On jako jeden z nielicznych nie bał się eksperymentować, nawet jeśli całe środowisko chirurgiczne wyśmiewało i negowało jego poglądy. Jednak, mimo że wydawał się silną osobowością, on również przeżywał momenty załamania i niewiary we własne możliwości. Kilkukrotnie próbował pożegnać się z zawodem, ale ciekawość w nim pozostawała i drążyła tak długo, dopóty nie znalazła ujścia. 

Joseph Lister wykorzystywał w swojej pracy badania innych lekarzy, ale też chemików, naukowców i jako pierwszy połączył w jedną całość powód, czynnik powstawania zakażenia rany, gangreny, ropni, posocznicy i produkt, który mógł całkowicie zapobiec komplikacjom pooperacyjnym. Jako jeden z pierwszych i nielicznych wprowadził w swoim szpitalu obowiązek higieny zarówno lekarzy, jak i narzędzi chirurgicznych oraz środków antyseptycznych, które pozwoliły ułaskawić śmierć, a chirurgów uczynić bardziej ludzkimi. 

Rzeźnicy i lekarze Lindsey Fitzharris to wciągająca biografia lekarza wyprzedzającego swoje czasy, prekursora, wizjonera i autorytetu dla kolejnych pokoleń medyków. To dzięki Listerowi dział medycyny ma obecny kształt, a jej historia jest już o wiele mniej krwawa i brutalna. Ta książka to również opowieść o człowieku, który nie bał się podążać za marzeniami, nie bacząc na przeciwności losu.

Rzeźnicy i lekarze to książka z gatunku literatury faktu, ale czyta się ją niesamowicie szybko i płynnie. Lindsey Fitzharris prosto i „po ludzku” operuje technikami i medycznym żargonem. Nawet laik jest w stanie pojąć sens jej słów i co więcej wciągnąć się w świat bezdusznych operacji, eksperymentów, sekcji zwłok często nadgryzionych zębem czasu, zgnilizny,  bezlitosnych rzeźników, handlarzy ciałami, uczonych, profesorów, idealistów. 

Jeżeli lubicie makabryczne opowieści, grozę czasów gdzie wszystko było dozwolone i historie o kamieniach milowych, postępie i ludziach z pasją to Rzeźnicy i lekarze z pewnością będzie idealną lekturą. 







Rzeźnicy i lekarze, Lindsey Fitzharris, tł. Łukasz Müller, Znak, Kraków 2018




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka