Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Niebo istnieje...Naprawdę!

"Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego."

Czy istnieje życie po śmierci? Jako praktykujący katolik wierzę, że tak. Taki jest sens mojej wiary, a Jezus Zmartwychwstały jest nadzieją, oczekiwaniem, dowodem na inną rzeczywistość. Jednak nie wszyscy tak ufnie podchodzą do tego tematu. Chcą potwierdzenia bardziej konkretnego. Nie można niestety za życia podejrzeć, co czeka nas po drugiej stronie. Czy aby na pewno? Zdarzają się przypadki "podróży" do nieba. Dochodzi do nich przy tzw. NDE- doświadczenie śmierci, odczucia zmysłowe doświadczane przez osobę, która niemal umarła lub była w stanie śmierci klinicznej.

Todd Burpo jest pastorem w Kościele Wesleyańskim Crossroads (w Polsce zwany pod nazwą Ewangeliczny Kościół Metodystyczny) w Imperial w stanie Nebraska. Jest szczęśliwym mężem Sonji i ojcem Cassie, Coltona i Colby' ego. Ich życie toczyło się utartym torem, aż do marca 2003 roku. Wtedy życie jednego z ich dzieci zawisło na włosku.
Czteroletni Colton tuż przed planowaną rodzinną wycieczką uskarża się na uporczywy ból brzucha. Zaniepokojeni rodzice udają się do lekarza pierwszego kontaktu. Ten diagnozuje zwykłą grypę żołądkową, która trwa kilka dni. Wyprawa do Pawilonu Motyli Tropikalnych odbywa się zatem bez przeszkód, nic nie zapowiada katastrofy. Rodzice i dzieci bawią się doskonale do momentu, kiedy Colton' a ponownie zaczyna boleć brzuch i rozpoczynają się uciążliwe, notoryczne wymioty. Przerażeni Todd i Sonja kończą wycieczkę, wracają do domu i zawożą syna do szpitala. Tam lekarze nie potrafią zdiagnozować dziecka. Odrzucają sugestie o zapaleniu wyrostka robaczkowego. Po pięciu dniach na własne żądanie wypisują Coltona i przewożą do innej placówki. Tomografia komputerowa wskazuje na pęknięcie wyrostka, ropnie w żołądku i zakażenie niemal całego organizmu. Chłopiec musi być operowany, natychmiast. Lekarze cudem ratują mu życie. Po kilkunastu ekstremalnych dniach Colton i jego rodzina powracają co zwykłej codzienności, do przedszkola, pracy, rachunków. Po kilku tygodniach czterolatek zaskakuje bliskich niesamowitą opowieścią o Jezusie, Aniołach, Niebie...

Historia, której zarys przed chwilą poznaliście nie jest fikcją literacką stworzoną na potrzeby chwili, to jest zapis autentycznych wydarzeń. Mały Colton tuż i podczas operacji znajdował się na pograniczu życia i śmierci. To właśnie w tym czasie wyruszył w podróż do Nieba. To co widział, słyszał, doświadczył opowiedział rodzicom tak, jak potrafił, po dzięcięcemu, z naiwnością przez co szczerą bez cienia przebiegłości, namyślania czy jakiegokolwiek planowania. Chłopiec w swojej relacji ani razu nie wzbudził podejrzeń dorosłych, a opisy tego co zobaczył, są na poziomie wiedzy czterolatka, np. na rany na rękach i nogach Jezusa mówi czerwone znaczki bo nie wie co to jest, nie zna przecież drastycznych szczegółów z ukrzyżowania Chrystusa. "Nie byłem nawet pewny, czy mój syn kiedykolwiek w życiu widział krzyż. Dzieci z rodzin katolickich dorastają ze świadomością znaczenia tego symbolu, jednak w protestanckich kręgach najmłodszym wpaja się po prostu bez zbędnych tłumaczeń, że Jezus umarł na krzyżu."

Słowa Coltona niosą ogromny emocjonalny ładunek dla jego bliskich ale także dla mnie i pozostałych czytelników. Serce moje wzruszone i oczy pozostały wilgotne do końca lektury. Odebrałam ją bardzo personalnie i przyniosła mi ona nieoczekiwane ukojenie, zaspokoiła moją ogromną stratę w życiu, której oklepane frazesy okazały się jak najbardziej prawdą.
Colton pięknie mówi o Bogu, Jezusie i o ich nieskończonemu miłosierdziu. Oboje ukochali ludzi, a szczególnie dzieci za ich szczerą, bezwarunkową ufność i wiarę. Według małego przewodnika każdy może trafić do Nieba, wystarczy mieć Jezusa w sercu.

Colton w swoich opowieściach nie jest osamotniony. Nie on jeden doświadczył tej nadzwyczajnej "podróży". Wiele jest opisów Nieba. Jednak to co zobaczył czterolatek jest zbieżne z objawieniami Nieba Akiane Kramarik z Idaho. Dziewczynka ma ogromny talent plastyczny, który wykorzystała do portretowania swoich wizji. Jej "Książę Pokoju" jest obliczem Jezusa zapamiętanym przez Coltona.

Tę wyjątkową książkę, ale również jej ekranizację polecam wszystkim, którzy potrzebują nadziei na życie po życiu. Zapraszam także na stronę rodziny Burpo.





Todd Burpo, Lynn Vincent "Niebo istnieje...Naprawdę!", tł. Olga Pieńkowska- Kordeczka, Rafael, Kraków




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lilianie reprezentującej Dom Wydawniczy Rafael :)) ) Dziękuję za okazane zaufanie :)




Tą książką należy i warto się dzielić. Dlatego ogłaszam konkurs! 

Odpowiedz na pytanie: Co według Ciebie czeka nas po śmierci? A "Niebo istnieje...Naprawdę!" może być Twoje :)))))))



Regulamin konkursu:  

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli i pochodzi ona z jego prywatnej biblioteczki oraz pośrednio wydawnictwo Rafael, który udostępnił mi książkę do recenzji 
3. Nagrodą w konkursie jest: "Niebo istnieje...Naprawdę!" Todd Burpo
4. Konkurs trwa od 14.05.2014 do 21.05.2014 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie:
Co według Ciebie czeka nas po śmierci?, swój nick bądź imię oraz podać swój adres e- mail. 
* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebook-u 
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu lub Facebook- u  :)
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź 
do mnie "przemówi" 
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 25.05. 2014 r.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu






źródło zdjęcia "Księcia Pokoju"- katalogi.pl


32 komentarze :

  1. Ciekawa pozycja. Będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  2. biorąc pod uwagę ilość relacji z tego typu "podróży" oraz ilość spójnych dla nich elementów, też uważam, że coś tam na pewno jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam już o tej książce. Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tą książkę, warto poświęcić jej czas. Naprawdę polecam! :)

      Usuń
  4. Mam tą książkę i bardzo chcę ją przeczytać. Widzę, że będzie to bardzo emocjonalna lektura, ale tego się własnie spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam. Zrobiła na mnie duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale muszę przyznać, że ogromnie mnie zainteresowałaś swoją recenzją.
    Co do Twojego pytania. Moim zdaniem po śmierci nic nas nie czeka, ponieważ wraz z końcem naszej egzystencji pojawia się nowa w innym ciele. Takie mam po postu osobliwe wyobrażenie.
    pozdrawiam
    cyrysia
    mail: kryniame@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa książka, porusza zgłębiany przeze mnie temat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu recenzji coraz bardziej chcę przeczytać tę książkę. :)

    Co do pytania konkursowego to kiedyś wierzyłam w niebo, piekło i życie po śmierci. Wierzyłam, że nasi bliscy są zawsze przy nas nawet jeśli już nie żyją. Wiara ta była bardzo mocna tak, że nie wyobrażałam sobie niczego innego dopóki nie przeczytałam kiedyś artykułu, który wyjaśniał naukowo "wizję" nieba przy stanie śmierci klinicznej. Artykułu nie mogę zapomnieć i napawa mnie on wątpliwościami. Nie chcę wierzyć w taką śmierć - jak sen, ale bez snów, po prostu nas nie ma. Nie chcę wierzyć i ufam, że wszystkie duszę gdzieś są, w tajemniczym miejscu nazywanym "niebem".

    Pozdrawiam,
    Ewa (lacerta)

    e.krolik@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od dłuższego czasu pragnę przeczytać tą książkę. Dowiedziałam się o niej na religii i od tego czasu ciągle chodzi mi po głowie.

    Po naszym ziemskim życiu czeka na nas Niebo. Święcie w to wierzę. Jestem osobą religijną i nie raz słyszała m o opowieściach ludzi, którzy byli już jedną noga na Tamtym świecie. Moja wiara wzmocniła się po obejrzeniu filmu "Znamię". Przedstawione wydarzenia pokazują jak nasi bliscy czuwają nad nami i gdy jest taka potrzeba chcą nas o czym poinformować lub ostrzec. Wierzę, ze kiedyś znajdę się w objęciach moich dziadków, których niestety nie miałam szansy poznać, ale ufam w to, ze nade mną czuwają. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że gdy wszyscy śpią, a ja leżę i rozmyślam nad wszystkim i o niczym, nagle słyszę skrzypiącą podłogę, tak jakby ktoś przechadzał się po pokoju? Wierzę, że spotkam Boga, który powie mi jakie jest moje kolejne zadanie. Jedno jest pewne- po naszym życiu wciąż będziemy mieć obowiązki. Wierzę, że to kiedyś ja będę skakać z jednego obłoczka na długi i odwiedzać innych, by podziwiać ich postępy na ziemi. Wierzę, mimo że mogło by się zdawać, ze moje wyobrażenie jest na poziomie przedszkola. Może faktycznie tak jest, ale przez te lata nic w tej kwestii się nie zmieniło. Nadal wierzę, bo "to wiara prowadzi nas do celu". To w co wierzymy może stać się rzeczywistością, pod warunkiem, ze nie zabraknie w nas nadziei. To od nas zależy co z wiarą zrobimy.

    e- mail: joanna.stoczko@op.pl

    Pozdrawiam gorąco! Niech ta cudowna książka trafi w odpowiednie ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. chyba nie dla mnie jest ta pozycja ...

    OdpowiedzUsuń
  11. O książce wiele już słyszałam, i chciałabym ją przeczytać.

    Twoje pytanie jest bardzo trudne. I chyba nigdy nikt na nie nie będzie potrafił definitywnie odpowiedzieć. Ja WIERZĘ w to, że po śmierci czeka nas szczęście i że zmarli są obecni blisko nas, czuwają nad nami -jak czuwali za życia. Stają się naszymi dodatkowymi aniołami stróżami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po śmierci wiem ,że czeka nas Niebo, a w nim Raj. Jest Bóg ,który teraz jest naszym przyjacielem i nam pomaga, a po śmierci da nam swój dom i z miłością nas tam ugości.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nick: Ironia Lasu
    E-mail: ola32237256@interia.pl
    Odpowiedź na pytanie :
    Od dziecka wierzyłam, że po śmierci czeka mnie Niebo. Nawet się nad tym nie zastanawiałam- tak mi powiedziano, więc na pewno tak miało być. Po co mieliby kłamać?
    Ale przyszedł czas, że zaczęłam się zastanawiać po co to wszystko. Czy jesteśmy tu te kilka chwil tylko po to, by Ktoś przez wielkie K nas przetestował? Ktoś, kto jest sprawiedliwy, ale nie wszystkim pozwala chodzić i widzieć? A co z nienarodzonymi dziećmi? Są tylko anulowaną pomyłką? Nie przeszły testu, więc gdzie one trafią? Zaczęłam wątpić w Niebo i tego Kogoś przez wielkie K, bo gdyby istniał to oznaczałoby, że się Nami bawi, że gramy w grę, której zasady poznamy dopiero po naszym GAME OVER. Zaczęłam się bardziej bać śmierci. Nie był to lęk, który towarzyszył mi ciągle, ale podświadomość, że umrę i nie będzie nic.
    Dopiero po przeczytaniu „Szukając Alaski” zrozumiałam, że coś Tam jednak musi być:
    „ Nigdy nie powinniśmy popadać w beznadziejność, ponieważ nie można zniszczyć nas nieodwracalnie. Uważamy się za niezniszczalnych, ponieważ tacy jesteśmy. Nie możemy się narodzić i nie możemy umrzeć. Jak wszelka energia możemy tylko zmieniać kształt, wielkość i postać.(…) Ale ta część nas większa niż suma naszych składników nie ma początku ani końca, a więc nie może ulec zniszczeniu.”
    Jestem Ja i jest moje ciało. Żyjemy ze sobą w zgodzie, ale to ciało ma termin ważności, ponieważ jest ziemskie. Mogę dotknąć mojej głowy, ściąć włosy, popatrzeć w lustro i zobaczyć jak wyglądam, ale to wszystko się ma swój kres, bo jest ziemskie. A co z moim Ja? Z tym CZYMŚ, co siedzi we mnie i nie potrafi się wydostać? Przecież nie widzę Tego, nie mogę Tego dotknąć, zmienić. Jestem i już. To nie może się skończyć, bo To nie umiera. Mogą odciąć mi rękę, ale nie mogą wyciąć tej części mnie, która lubi słodycze, filmy o gejach i książki o niebanalnych miłościach. Nie mogą, bo To tworzy całość. Całość, której nie potrafią znaleźć, złapać… nikt nie potrafi, więc dlaczego miałoby to umrzeć?
    A jeśli to COŚ-ta Ja siedząca w środku, nie umrze to będzie istniało wiecznie. A gdzieś przecież musi istnieć, prawda?
    I jeszcze jeden cytacie z książki Greena :
    „Ostatnie słowa Thomasa Edisona to: "Tam po drugiej stronie jest bardzo pięknie". Nie wiem, gdzie to jest, ale wierzę, że jest gdzieś ta druga strona, i mam nadzieję, że jest tam pięknie.”
    Może nie Niebo, może nie ten sam Bóg, w którego wierzą wszyscy, ale coś Tam jest i na nas czeka. Nie do końca to rozumiem, ale ta wiara jest mi potrzebna.
    ____________________
    Trochę tego napisałam. Mam nadzieję, że to nie problem, ale pytanie konkursowe bardzo mi się spodobało : )
    W końcu uporządkowałam trochę myśli. Polubiłabym i poinformowałabym na blogu/ facebooku-u , ale nie mam. Cieszę się, że nie jest to obowiązkowe.
    Pozdrawiam (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ale dziękuję za dobre chęci :)))

      Usuń
  14. Cudowna, świetna, wzruszająca książka.!!! Czytałam i jestem pod ogromnym wrażeniem:)) Film oczywiście też musowo muszę obejrzeć.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam konta, ale mam na imię Ania. Co na nas czeka po śmierci? Nie.. Co MNIE czeka po śmierci - bo każdy ma na to inne patrzenie i każdy swoją przyszłość widzi w inny sposób. Wierzę, że będę dobrym człowiekiem i po śmierci zasłużę na życie.. No właśnie, trochę taki paradoks, ale ja chcę ŻYĆ po śmierci :) Nie chcę tego wyobrażeniowego raju, gdzie są kwiatuszki, ptaszki ćwierkają i będę się przechadzać po łączce itd. :) Ja chcę żyć w chwale Boga i myślę, że to wystarczająca odpowiedź. Na mnie czeka zaproszenie do życia wiecznego, do życia w Chwale Ojca, do życia w blasku Najwyższego :) Tylko, czy odpowiem na to zawołanie? Oby! Pozdrawiam. Jakby coś, to mój email to: andrabik@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam. ;)
    Uważam, że po śmierci czeka Nas ŻYCIE WIECZNE, a ponad to szczęście.
    Będziemy przecież tak blisko Naszego Ojca.
    Znajdziemy się w świecie o wiele piękniejszym od tego w którym żyjemy. Będzie to miejsce bez cierpienia, nienawiści natomiast wypełnione miłością i jeszcze bliższą obecnością Boga niż odczuwamy ją obecnie. Bardzo polecam film, ale jeszcze bardziej książkę, którą bardzo chcę przeczytać. ;)) Pozdrawiam, imię: Sabina, e- mail: sabcia_horse@interia.pl.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem pewna, że upragnione Niebo:) Radość przebywania z Nim i ze sobą.:)!

    bnataly2501@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedź na Twoje pytanie jest prosta- po śmierci czeka nas NIEBO! I żeby to stwierdzić, nie potrzebuję żadnych opisów ludzi którzy przeżyli śmierć kliniczną itd., po prostu głęboko w to wierzę. Jak wygląda niebo? Niebo jest tak cudowne, że nikt na ziemi nie potrafi sobie tego wyobrazić, żaden najlepszy film nie ukarze w pełni, jak będzie wyglądało nasze życie wieczne. Możemy tylko sobie próbować to wyobrazić, choć i tak nam się to nie uda. Przekonamy się o tym dopiero wtedy, kiedy tam trafimy. Adam Mickiewicz powiedział kiedyś: „Do nieba patrzysz w górę, a nie spojrzysz w siebie; Nie znajdzie Boga, kto Go szuka tylko w niebie”. No właśnie… Spróbujmy odnaleźć chociaż cząstkę nieba w naszym codziennym życiu, w pracy, szkole, autobusie, na ulicy, w drugim człowieku… i żyjmy tak, żebyśmy mogli zasłużyć na wieczną nagrodę, jaką jest NIEBO! (1 Kor 3,16)
    Dziękuję za świetną recenzję. Z chęcią przeczytam tą książkę :)
    e-mail: runningismypassion.blog@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą książką i nie ukrywam, chciałabym mieć ją w swojej biblioteczce. :)

    Odpowiedź na pytanie konkursowe: : Co według Ciebie czeka nas po śmierci?
    Według mnie po śmierci czeka nas przebywanie w krainie wiecznej szczęśliwości, czyli niebie. Będziemy tam mogli obcować twarzą w twarz z żywym Bogiem i będzie to raj w dokładnym tego słowa znaczeniu. Nie będzie tam głodu, cierpienia czy chorób, będzie tam panowała miłość (bo Bóg jest miłością!) Niczego nie będzie nam brakowało, nasze dusze będą się cały czas radowały. Jeśli natomiast nie trafimy do owej krainy czekają na nas inne mało przyjemne "światy" a mianowicie kraina wiecznej nie szczęśliwości (czyli piekło) gdzie nasze dusze będą przeżywać wieczne katusze. Powietrze tam będzie przesiąknięte okropnym wulkanicznym, siarkowym zapachem, gdzie każdy wdech tego powietrza, będzie powodował okropne męki i wrażenie jakbyśmy z każdym nowym wdechem "umierali" w okropnym cierpieniu. Będzie tam ciemno, dokoła będzie panował tam strach i trwoga, nie będzie żadnej miłości.. Nasze dusze będą wiecznie bite i sponiewierane, będziemy przeżywać nie męki cielesne (jako, że po śmierci zostaje tylko dusza) ale męki psychiczne, które są o wiele bardziej wykańczające niż męki fizyczne. Krainą pośrednią między niebem a piekłem jest kraina duchowej pralki. Trafiamy do niej kiedy nasze dusze są na tyle brudne, że nie mogą trafić do nieba, ale za mało brudne aby trafić do piekła. Dusze będą "czyszczone" karami za swoje grzechy, aż do końca świata ziemskiego. Później z duchowej pralki trafią do nieba.
    To jest mój punkt widzenia. :)
    e-mail: nest00x3@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam książka zapowiada się Ciekawie więc po nią w przyszłości sięgnę.Co do pytania konkursowego po śmierci na pewno jest niebo. Niektórzy ludzie trafią do niego od razu, a inni będą musieli trafić do czyśćca i czekać aż ludzie na ziemi poprzez modlitwę ich wybawią. Co będziemy tam robić? Będziemy czuwać nad najbliższymi , patrzeć na nich z góry i wstawiać się za nimi u Pana Boga by dał im jakiś sygnał że grzeszą ,bądź będziemy Go prosić by pozwolił mam, osobom będącym przy naszym Ojcu , dać im taki właśnie sygnał chociażby poprzez to gdy nasza rodzina odbywająca swoja ziemska misje nagle pomyślała o nas będących już u Boga , myśląc o czymś zupełnie innym, podejmującą ważne decyzje i nagle taka myśl wyrwana z kontekstu o zmarłym . Taki sygnał na pewno na nich wpłynie i pomyślą czy dobrze czynią po ludzku , po chrześcijańsku po prostu po Bożemu. Gdybyśmy nie wierzyli to jakimi bylibyśmy katolikami? Fundamentem naszej wiary jest wiara w życie po ziemskim życiu u boku Boga. Tak ja uważam. e-mail:wiesia.stachowska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Na samym wstępie napiszę że nie zgadzam się z wieloma rzeczami które głosi kościół w Polsce gdyż przekonania które głoszą wzajemnie się wykluczają. Nie rozumiem jak jednocześnie mogę kochać Boga i jednocześnie się go bać jest to dla mnie nie do pojęcia. Oczywiście w Boga wierzę i kocham go całym sercem patrzę inaczej na niego niż głoszą to księża w kościele. Przede wszystkim myślę tak jak każdy katolik że po śmierci czeka nas życie wieczne. Ponadto uważam że skoro Bóg kocha nas miłością bezgraniczną nie mógłby nas skazać na wieczne potępienie i dlatego istnienie piekła do mnie nie przemawia gdyż mija się to z przekonaniem na temat miłości Boga do człowieka. Myślę że to tutaj dusza człowieka poznaje inne uczucia takie jak ból smutek cierpienie krzywda a po śmierci idzie do krainy w której jest tylko miłość gdzie czuje się dobrze. Wierzę także w reinkarnację Bóg pokazuje jej co może przeżyć tu na ziemi i gdy dusza czuje że potrzeba jej kolejnych doświadczeń wraca tu na ziemie a kiedy juz chce zostać w niebie to po prostu zostaje w domu Boga w którym jest tylko miłość. Dla mnie Bóg to mój pozaziemski Tata, Maryja to pozaziemska Mama a Jezus to mój pozaziemski Brat. E-mail: agata14241@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam,
    Po śmierci, czeka nas to miejsce, na które zasłóżyliśmy za życia. Jedni zejdą do piekła, inni pozostaną "dokończyć Zadania", a jeszcze inni będą pokutować w Czyśćcu, i są tacy którzy zasłóżyli na Królestwo Niebieskie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej :)
    Nie ukrywam, że bardzo chciałabym mieć tą książkę, ze względu za zbliżające się urodziny mojej mamy :D

    Hmm... Cóż mnie czeka po śmierci? Myślę, że coś wspaniałego! Nie bez powodu święta Tereska mówiła : "Nie umieram, idę do życia " . Wierzę, że dopiero tam, przy Panu odnajdę swoje życie. Nie będę nigdy więcej zagubiona, lecz tam odnajdę samą siebie i to, co tak naprawdę jest ważne. Wyobrażam sobie, że tamto miejsce jest przepełnione miłością, że tylko to jest istotne i przez ten właśnie pryzmat widzę tamtą czekającą na nas rzeczywistość. Może nie wszyscy od razu to zaznają, ale myślę, że miłosierny Bóg zrobi wszystko, aby uratować każdego, który mu na to pozwoli. Colton będąc choć na chwilę w Niebie czuł się tam dobrze i bezpiecznie, więc dlaczego ja nie miałabym ufać, że będziemy czuć się tam tak samo? Odnajdę tam wszystkich, których kocham, odnajdę swój wewnętrzny spokój, swoją harmonię. Ta wizja pozwala mi na to, abym nie bała się śmierci, bo to tylko przecież przejście w coś o wiele lepszego i pełniejszego. :)
    Pozdrawiam gorąco
    Aneta

    anetka0802@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie CO tylko KTO. Czeka Pan Bóg, Ten, na którego na się wydaje, ze to my czekamy całe zycie, szukamy, wypatrujemy w kazdym cudzie, do którego wołamy o pomoc. wierze, ze po smierci czeka na nas on, wita i mowi, tesknilem, czekałam na Ciebie cały czas, byłem obok ale teraz możemy się przytulic. Niebo istnieje, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  25. Życie pośmiertne już nie będzie elementarną częścią wieczności. To będzie wieczność, całość i płynność z jednego w drugie. Arkadyjskie stepy polane kojącym miodem, rozkwitająca roślinność, kolory i wdzięk, a nade wszystkimi wizualnymi różnościami zapanuje Bóg w pełnej swej okazałości i dobroci. My zaś będziemy chwalić go swą nieuiszczoną naturą na znak tego jak wspaniałym dziełem Stwórcy jest człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  26. Po smierci czeka na nas radosc i milosc gdzie panuje wielka milosc Pana Boga do czlowieka renata mariciuj12345678@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. Na samym początku mojej wypowiedzi pragnę gorąco podziękować wszystkim tym którzy pomogli Todd Burpo w opublikowaniu tak przepięknej historii i powstała książka ,, Niebo istnieje naprawdę"Opowieść małego chłopca poruszyła nie tylko moje serce ale wszystkich tych którzy usłyszeli lub zetknęli się z nią poprzez książkę lub film.I tak na prawdę wierzą w istnienie Boga.Czytając książkę nie mogłam się od niej oderwać na moment i skończyłam ją tego samego dnia i byłam zachwycona. Dużo ludzi zastanawia się co tak naprawdę nas czeka po drugiej stronie ,czy jest życie po śmierci .Każdy z nas kto się urodził ma pewna misje tutaj na ziemi i wszystko zależy jak przeżyje swoje życie . Tak naprawdę można życie porównać do teatru, ponieważ w nim są rozgrywane komedie i dramaty.Każdy człowiek ma przypisana przez Boga rolę chodzi mi tutaj o wykonywane zawody w których się realizuję.W życiu jak w teatrze są też spotykane negatywne postacie .Życie jest sztuką, której przygląda się wiele osób a gdy nadejdzie koniec ocenią nas Ci którzy byli widownia. Wszystko zależy od tego czy naszą rola była ciekawa i pozytywna I po niej zostaną dobre wspomnienia .A gdy spadnie kurtyna czeka nas wspaniała podróż do domu Pana.Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga nie zależnie czy jesteśmy biedni czy bogaci .Bóg tutaj podszedł do sprawy życia sprawiedliwie ,,Ten kto się urodził nie uniknie śmierci i umrzeć musi" a to wiąże się z kolejną droga do przebycia i radowania z uzyskania życia wiecznego w Królestwie Niebieskim.Moim zdaniem wyobrażam sobie że Niebo jest przepiękne , panuję tam radość nie ma smutku i mamy miłość Boga który daje nam szczęście.Jest tam dla nas Ojcem ,ponieważ My wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi, których bardzo kocha.A tam czekają na nas nasi bliscy którzy odeszli .Ci którym jest dane bycie u boku Jezusa pełnia rolę Naszych Aniołów Stróży ,ich misją jest ochrona nas przed wszelkimi przeciwnościami losu.Potem kiedy my trafimy do nieba będziemy otaczać opieka tych których zostawiliśmy na ziemi.Tak naprawdę ten kto wierzy w Boga i Niebo po śmierci tam trafi.My jako dzieci boże powinniśmy strać się być dobrymi ludźmi nie tylko poprzez dobre uczynki ale modlitwę.Jest wiele wyznań i religii ale wszyscy mamy jednego Boga , którego prosimy o wiele łask. I on się od nas nie odwróci nawet w beznadziejnej sytuacji nie można tracić nadziei .Bóg za dobro wynagradza a modlitwa czy to do Boga lub innego świętego potrafi nas nawrócić i czynić cuda.Na koniec pragnę zachęcić wszystkich tych ,którzy jeszcze nie przeczytali tej książki,, Niebo istnieje naprawdę "a jeśli do niej nie zajrzą to mogą żałować bo jest cudowna.
    Pozdrawiam Asia
    e-mail joanna.kluczykowska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. Po śmierci czeka nas to, na co zasłużyliśmy: wieczne szczęście w niebie albo wieczne cierpienie w piekle - mówiąc oględnie - miejscu szczególnie nieciekawym. Jednak łatwo jest tak powiedzieć osobie wierzącej, trudniej już wytłumaczyć dlaczego tak uważamy. Wielu uważa, że piekło to tylko wymysł. "Niby dlaczego miałoby istnieć, skoro Bóg jest tak miłosierny? Jeśli ktoś darzy kogoś miłością, po co ma sprawiać mu cierpienie?" - to sposób myślenia niektórych ludzi. Wiem co mówię, bo słyszałam już takie wypowiedzi. Jednakże w tym stwierdzeniu czai się pewien błąd, który stawia nas, ludzi, jako bierne istoty nieponoszące konsekwencji za własne czyny. "No cóż - kilka, może kilkanaście razy głęboko przewiniłem, ale to nie znaczy od razu, że mam przez to poniewierać się w piekle, wysłany tam przez Boga." Rzecz w tym, że swoim postępowaniem sami decydujemy co będzie z nami po śmierci, Bóg dokona tylko obiektywnej oceny naszego życia i powinniśmy zdać sobie z tego sprawę.
    Niebo. Nie jest trudno powiedzieć, że to druga z opcji co nas czeka po śmierci. Niebo, niebo, niebo, niebo, niebo, nie, bo... Nie powinniśmy - a nawet nie możemy myśleć o niebie jako o jakimś miejscu, gdzie będziemy jakoś tak cudownie szczęśliwi, będą jakieś anioły, może spotkam jakąś ciotkę, może tą której szwagra stryjence siostry bratanka piętnastego dnia lipca osiem lat temu zmarł kot, jacyś święci, których obrazy wiszą w kościołach, będą się przechadzać, może całą rodzinką będziemy hopsać na niebiańskiej trampolinie. Nie, bo to sprawia, że obraz nieba jest "niepociągający", często dlatego, że jesteśmy zbyt przyzwyczajeni do życia tutaj, na Ziemi. I w rzeczywistości trudno jest wyobrazić sobie piękno Niebieskiego Raju. Czy wyobrażaliście sobie kiedyś Niebo i ujrzeliście je tak pięknym, że chcieliście jak najszybciej tam się znaleźć? Mówi o tym opowiadanie "Niebo" ks. Jana Twardowskiego. Otóż pewna dziewczynka zaczęła bardzo płakać - było to w środku nocy. Zbiegli się wszyscy domownicy, pytając, co jest tego przyczyną. Może koszmar, przywidzenia albo duchy w domu? Dziewczynka odpowiedziała: - Nic z tych rzeczy. Płaczę, bo przyśniło mi się niebo. - Jak to? - zdziwił się tatuś. - W takim razie powinnaś skakać z radości. Dziewczynka powiedziała: - Płaczę dlatego, że byłam w niebie, ale musiałam się obudzić."
    Te dwa opisane miejsca, czy też stany, jak niektórzy mówią, są tym, co czeka na nas po śmierci. Zagadką pozostaje, jak te dwa miejsca wyglądają. Najlepszym przedstawieniem ich jest stawianie kontrastów. Tym też posłużył się pewien autor, chyba Bruno Ferrero. W jednym z jego krótkich opowiadań piekło było pokojem. Znajdował się w nim stół, na którym stała miska z jedzeniem. Wokół niego siedzieli ludzie, każdy trzymał bardzo długie pałeczki służące do jedzenia wystawionego pokarmu. Mimo że miska była pełna, wszyscy wyglądali na nieszczęśliwych, głodnych i wychudzonych. Okazało się, że to przez to, iż każdy próbował nakarmić siebie, a długie pałeczki uniemożliwiały to. Niebo wyglądało podobnie: taki sam pokój, stół, na nim naczynie z jedzeniem, wokół ludzie z kijkami do chwytania posiłku i wkładania go do ust. Jednak ci wyglądali na radosnych, silnych, zdrowych i najedzonych. To dlatego, że każda osoba nie próbowała sama się najeść, ale podawała jedzenie sąsiadowi będącemu naprzeciw. W ten sposób, każdy mógł się nasycić.
    Bardzo dobry obraz tego, co czeka nas po śmierci, został ukazany w ostatniej części Opowieści z Narnii: "Ostatniej bitwie". To wyobrażenie zachwyca, pozwala patrzeć na niebo i piekło inaczej, pomaga zdać sobie z sprawę z realności obu. Polecam tę część jak i poprzednie, skłania do głębszej refleksji nad pytaniem co będzie po śmierci.
    Mimo przytoczonych tu przykładów sami decydujemy w czego istnienie wierzymy po śmierci. Te mogą nas jedynie zachęcić czy też uczynić wiarygodniejszym ich bycie. Wybór zawsze należy do nas.
    Agata
    e-mail: akkabel@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy skończył się w moim życiu etap dzieciństwa, to wraz z nim uleciała też dziecięca, bezgranicznie naiwna wiara we wszystko, co dorośli mówią. Czasem tego żałuję, bo chyba wtedy łatwiej się żyło. Ale że jestem racjonalistką, to trudności z wiarą, a zwłaszcza w życie po śmierci, przeżywam spore i dlatego chcę przeczytać "Niebo istnieje...Naprawdę" bądź obejrzeć adaptację filmową. Bo kto jak kto, ale dziecko powie prawdę. Jak w "Nowych szatach króla" Hansa Christiana Andersena - tylko dziecko miało odwagę powiedzieć królowi, że jest nagi. Myślę, że cokolwiek o niebie by nie powiedzieć, to wszystkie nasze wyobrażenia będą i tak tylko namiastką tego, jak ono faktycznie wygląda. Bo jak pisze Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian: " ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują". Dziś się na to wspomnienie uśmiecham, ale jak byłam mała - w latach 80tych, 90tych - to wyobrażałam sobie niebo jako blokowisko z tamtych czasów, a to dlatego, że Pan Jezus powiedział, że w domu Jego Ojca jest mieszkań wiele ;) Uważam, że niebo dotyczy bardziej ducha i psychiki, niematerialnej części naszej osoby, choć ciało ma też zmartwychwstać. Ale jednak to nie ciało definiuje człowieka, choć tak nam wmawia ten świat. Myślę, że człowiek będzie miał po tej drugiej stronie przede wszystkim wolność, pokój i radość, które odczuje w stopniu doskonałym, w pełni - takiej, że obecna ludzka skala oceny nie jest w stanie jej oddać, a gdy przeżywamy tu na ziemi radość, to jest ona tylko niewielkim procentem tej przyszłej, jej namiastką. I przede wszystkim nie będziemy się już nigdy więcej bać! Lęk raz na zawsze odejdzie w niepamięć! I zapewne teleportacja ze "Star Treka" stanie się naszym środkiem lokomocji ;) Myślę, że po prostu to, co nierealne tu na ziemi, nasze niezrealizowane i najskrytsze marzenia, po tej drugiej stronie się spełnią! Karolina, karolina100026@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka