Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść kobieca. Pokaż wszystkie posty

Podróż po szczęście, czyli...Niech ci się spełnią marzenia, Barbara O' Neal

Czy wiek jest przeszkodą w spełnianiu marzeń, zmianie swojego życia, podejmowaniu kluczowych decyzji? Czy tylko ludzie młodzi mogą zostawić za sobą to, co złe i rozpocząć od nowa zbierać doświadczenia? Czy starsi muszą tkwić w miejscu, które nie przynosi im spełnienia i wpędza w depresję? Czy można uogólniać i szufladkować to, co wolno albo to, czego nie wypada?

Bohaterki Barbary O' Neal pozwolą spojrzeć z innej perspektywy na życie i to, co je napędza bądź to, co je blokuje. I po lekturze "Niech ci się spełnią marzenia" nic nie będzie dla Ciebie za trudne, zbyt odważne, zbyt kontrowersyjne.

Lavender, Ginny, Valerie i Ruby wiele dzieli: wiek, status rodzinny i problemy jakie je dotknęły. Wiele je również łączy: pasja, pisanie bloga, chęć dokonania zmian w swoim życiu i prawdziwa międzypokoleniowa przyjaźń. Choć poznały się przez internet, to bardzo dobrze dogadują się ze sobą i pozytywnie wpływają  na siebie nawzajem. Właśnie po raz pierwszy spotkają się twarzą w twarz. Zwykłe spotkanie przyniesie niezwykłe konsekwencje.

"Zabawne, że choć były tak różne, stały się dla siebie tak ważne. I to mimo dzielących ich lat i kilometrów."

Pierwszy raz spotykam się z twórczością autorki i  już zaczynam rozumieć uwielbienie wielomilionowej rzeszy czytelniczek jej prozy na całym świecie. Barbara O' Neal potrafi z wdziękiem, subtelnością i ciepłem opowiedzieć historię swoich bohaterek, ich mentalną i życiową przemianę oraz ich wpływ na losy przyjaciółek. Autorka nie kreuje zwykłych opowiastek dla znudzonych życiem gospodyń domowych. W życie swoich bohaterów wplata ważne społecznie tematy, które mogą, a nawet mają stać się zauważalne oraz być przedmiotem dyskusji i zmiany myślenia.

W książce "Niech się spełnią marzenia" Barbara O' Neal pochyla się nad postrzeganiem zależności pomiędzy wiekiem, a próbą zmiany swojego losu. Lubimy zakładać, że tylko młodzi mają prawo kompletnie przeorganizować swoje życie. Bo tylko młodość ma prawo popełniać błędy. Starsi muszą wypić naważone piwo. Bo w końcu sami wybrali... I każda zmiana, każda próba wyjścia z matni przyjmowana jest z krytyką, a czasami nawet wykluczeniem z lokalnych społeczności.
To bardzo krzywdzące założenie. Każdy ma prawo do szczęścia, do realizowania się, do pasji i do spełniania marzeń. Nie może nas dyskryminować wiek, płeć, status, wykształcenie, wiara... Musimy pozwolić sobie i innym na życie po swojemu, nawet jeżeli różni się od tego, co sami uznajemy za słuszne.

"- Nie mam pojęcia, gdzie jest moje miejsce.
- Nikt z nas tego nie wie, dopóki go  nie znajdzie."

Bohaterki tej książki ukazują trudną drogę pomiędzy działaniem, a opinią publiczną, która raz za razem rzuca kłody pod nogi. Właśnie wtedy z pomocną dłonią przychodzi przyjaźń, zaufanie i wiara, że już teraz może być tylko lepiej.

Innymi tematami po jakie sięgnęła autorka to: ciąża po długiej, wyniszczającej chorobie, samotne macierzyństwo, strata bliskich, żałoba, godzenie się z przeszłością, wychowywanie zbuntowanej nastolatki, dojrzewanie do rozstania, radzenie sobie z wojennymi traumami czy gotowość na śmierć.

Dodatkowego smaczku powieści dodaje fakt, że Lavender, Ginny, Valerie i Ruby są blogerkami. Barbara O' Neal uwiarygodniła ich sylwetki personalnymi, blogowymi wpisami, komentarzami pod nimi oraz przedstawiła dbałość bohaterek o swoją pasję, pracę i sposób na życie.

"Niech ci się spełnią marzenia" nie jest skierowana do konkretniej grupy wiekowej odbiorców. Każda kobieta znajdzie w niej coś dla siebie, czy jest babcią, mamą czy córką. Czy jest u progu życia czy jego schyłku. Ważne jest to, czy wierzy w bezinteresowną przyjaźń, spełnianie marzeń skrytych głęboko w sercu, a których nie ma odwagi zrealizować. Wreszcie książka pozwoli dostrzec im korzyści płynących z chwil zdrowego egoizmu.

Pozwól sobie na szczęście :)







"Niech ci się spełnią marzenia" Barbara O' Neal, tł. Katarzyna Makaruk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Tajemnica dziewczynki ze zdjęcia, czyli...Nie mów nic, Barbara Freethy



Twórczość Barbary Freethy nie jest mi obca. Miałam przyjemność poznać ją wraz z książkami z serii Zatoka Aniołów. Urzekła mnie wtedy całkiem dobrym warsztatem, lekkim piórem, umiejętnością przyciągania uwagi do opisywanych miejsc i bohaterów oraz ciepłym tonem, którym opatulała swoje opowieści, czyniąc je przyjemną rozrywką i doskonałym relaksem. Kiedy otrzymałam propozycję opiniowania najnowszej powieści pisarki, ucieszyłam się jak dziecko w oczekiwaniu na słodki przysmak.

"Nie mów nic" to odrębna powieść i nie ma żadnych punktów stycznych z książkami o Zatoce Aniołów. Tym razem pochylimy się nad pewną starą fotografią, która zachwiała życiem młodej kobiety. Dwudziestopięcioletnia Julia stoi na rozdrożu i nie wie w jakim ma ruszyć kierunku. Pół roku temu straciła ukochaną mamę, a tym samym poczucie bezpieczeństwa, spokoju, stabilizacji. Nie jest pewna czy uczucie jakim darzy swojego narzeczonego jest prawdziwą miłością, litością, podziękowaniem za wsparcie czy ucieczką od problemów. I właśnie zdjęcie z wystawy, przedstawiające małą, smutną, samotną dziewczynkę z moskiewskiego sierocińca, tak bardzo do niej podobną, zmusza ją działania. Chce dowiedzieć się kim jest sfotografowane dziecko i czy może być z nią spokrewnione...

Zdjęcie jest cienką granicą, za którą skrywane są tajemnice rodzinne dużego kalibru, mającego znaczenie i mogącego zagrozić życiu kilkoro ludzi. Jak można się domyśleć nie będzie łatwo rozwikłać tajemnicę i dotrzeć do informacji długo zacieranych i wymazywanych z pamięci postronnych świadków. Samej Julii nigdy nie udałoby się dotrzeć do źródła, dlatego ma sojusznika w postaci przystojnego fotografa, z gatunku tych złych i niebezpiecznych mężczyzn, którzy najbardziej pobudzają wyobraźnię skromnych, nieśmiałych dziewczątek. Razem odkrywają karty historii i docierają do zaskakującego sedna. Sylwetki bohaterów nie zaskakują. Mimo to Barbara Freethy dobrała ich i "uszyła" na miarę dobrej powieści rozrywkowej. Jest przyciąganie, jest chemia. Fabuła jest poruszająca, czasami dowcipna, a momentami przyspiesza bicie serca.

Barbarze Freethy udało się zwodzić czytelnika i zaproponować mu zagadkę spójną, logiczną i w dużej mierze wiarygodną. Wiadomo, że powieść rządzi się swoimi prawami i wiele z przedstawionych decyzji, podróży, biurokracji zostały uproszczone, tak by akcja rozwijała się prężnie i żwawo parła do przodu. Jestem w stanie przymknąć na to oko bo autorce udało się przyciągnąć moją uwagę i utrzymać ją tak długo by szczęśliwie dotrzeć do finału. Z niecierpliwością przewracałam kartki by jak najszybciej znaleźć poszukiwaną prawdę. Z ulgą  mogę donieść, że odnalezienie jej przyniosło mi satysfakcję oraz zadowolenie z przyjemnego spożytkowania czasu wraz z lekturą.

"Nie mów nic" to doskonały wybór gdy liczycie na prostą ale nie banalną rozrywkę, w której przeszłość domaga się sprawiedliwości.






"Nie mów nic" Barbara Freethy, tł. Anna Pajek, BIS, Warszawa 2014






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS. Dziękuję za okazane zaufanie :)






Czytaj dalej...

Trudna droga do macierzyństwa, czyli...Cząstka ciebie, Ella Harper

Małżeństwo, macierzyństwo jest koleją losu prawie każdego z nas. Jednak dążenie w tym celu nie zawsze bywa łatwe i przyjemne. 


Lucy i Luke Harte'owie są idealną parą. Łączy ich miłość i porozumienie, którego można im pozazdrościć. Dopełnieniem ich szczęścia byłoby dziecko. Niestety para ma problemy z płodnością. Lucy nie może donosić ciąży, choć wielokrotnie próbowała i po ośmiokroć cierpiała grzebiąc nadzieję wraz z kolejnymi poronieniami. Ale Harte'owie nie poddają się. Ponownie spodziewają się dziecka i liczą na szczęśliwe rozwiązanie. Jednak nie jest im dane spokojne oczekiwanie narodzin potomka. Luke ulega poważnemu wypadkowi i trafia do szpitala z rozległymi obrażeniami. Zapada w śpiączkę. Podczas choroby męża, Lucy odkrywa jego największą tajemnicę. Ta wywołuje fale zdarzeń, które zmieniają losy całej rodziny.

Niestrudzone, uparte dążenie Harte'ów do powiększenia rodziny zmienia ich nieodwracalnie. Lucy z romantycznej i gotowej do poświęceń partnerki zmienia się w nastawioną na prokreację heterę, która nagina uczucia i emocje męża do własnych potrzeb. Myśli jedynie o in vitro, zapłodnieniu, przyswojeniu zarodka i donoszeniu ciąży. Nie interesuje się niczym innym i nie zwraca uwagi na to, co dzieje się wokół niej. A jej bliscy mają swoje problemy i potrzebują pomocy, wsparcia i zrozumienia. Luke nie czuje się dobrze w swojej nowej roli, dawcy nasienia. Irytuje się bo tęskni za rozmowami z żoną, bliskością. Nie chce widzieć jej rozczarowanego oblicza i nie docenienia bólu, rozpaczy jaki przeżywa wraz z kolejnymi stratami. Lucy swoim zachowaniem sprawia, że ojcostwo, pragnienia Luka stają się mniej istotne niż jej macierzyństwo i oczekiwania. Jestem w stanie zrozumieć zachowanie Lucy i to nie przez tak zwaną solidarność jajników. Instynkt macierzyński jest silnym doznaniem, a chęć posiadania biologicznego dziecka ma uwarunkowania genetyczne i ewolucyjne. Nie podobało mi się jednak takie przedmiotowe traktowania męża i zupełne odgrodzenie się od jego przemyśleń, odczuć i emocji. Lucy totalnie zatraciła się w swoich planach, zamknęła swój umysł i serce na inne rozwiązania.

Kłopoty nie omijają także innych członków rodziny Harte. Patricia, matka Luke, nie może pozbierać się po stracie męża i nieoczekiwanemu wyjazdowi starszego syna. Czuje się bezradna, a każdy kolejny krok wydaje się zbyt wielki do pokonania, a przyszłość przerażająca. Nell, siostra Luke to niepewna własnej wartości młoda kobieta, która uzależnia swoje życie od decyzji bliskich. Ona także nie potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami i gubi się w świecie pełnym pułapek.

Tę rodzinę od lat niszczą wzajemne pretensje, urazy, zadawnione krzywdy, konflikty, niedopowiedzenia i urażone ambicje. Nie potrafiący zadbać o swój byt nie dają wsparcia młodym małżonkom i nie prostują, nie wskazują im właściwych ścieżek, które mogłyby doprowadzić ich zamierzonego punktu.

Dopiero wypadek Luke sprawia, że zaczynają ze sobą rozmawiać, dostrzegać inny punkt widzenia, swoje błędy i przyjąć krytykę zachowania bez histerii czy obrazy.

Ella Harper w swojej książce ukazuje jak sekrety, kłamstwa i ukrywanie uczuć wpływa na trwałość rodziny. Jak nieprzepracowane spory obniżają samoocenę i nie pozwalają zapomnieć, rozwijać się, iść na przód, z uśmiechem patrzeć w przyszłość.

Autorka oddała głos wielu postaciom. Pozwoliła oglądać świat z ich perspektywy i choć przez chwilę postawić się na ich miejscu. To pozwoliło na szerszy kąt widzenia, dostrzeżenie wielu odcieni każdego opisanego problemu i przepracowanie ich pod kątem własnych emocji, moralności, doświadczeń.

Po lekturze "Cząstki ciebie" możemy przemyśleć sobie kwestie dotyczące relacji w naszych związkach, co wpływa na rozluźnienie więzów, co jesteśmy w stanie przebaczyć naszym partnerom, a czego nie da się zapomnieć. Czy miłością można tłumaczyć każdy krok a nawet maniakalne dążenie do realizacji swoich marzeń, do spełnienia?







Ella Harper "Cząstka ciebie", tł. Julia Szajkowska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

Miłość od pierwszego wejrzenia

Na książki Krystyny Mirek zawsze czekam z niecierpliwością małej dziewczynki wyciągającej rączki po nową, piękną lalę. Pytacie dlaczego? Dlatego, że Krystyna Mirek jak nikt inny potrafi pisać o miłości tak, jak chcę ją widzieć- słodko, różowo i bajkowo.

Czym jest życie bez miłości? Pączkiem bez lukru, ptysiem bez kremu i czekoladą bez kakao! Miłość jest wszystkim w życiu każdego człowieka, od maluszka przy piersi po staruszka podpierającego się laską. Miłość sprawia, że nie musimy bać się samotności, mamy z kim przedyskutować aktualne wydarzenia, w razie krzywdy, bólu, smutku możemy oczekiwać dobrego słowa, przytulenia czy pieszczoty. Dlaczego zatem niektórzy własnymi rękami pozbawiają się szans na uczucie?

Angelika przeszła trudną szkołę życia. Doświadczyła odtrącenia, opuszczenia. Jej niepełna rodzina, a w szczególności matka nie potrafiła okazać uczuć swoim pociechom, a jej pogoń za idealnym mężczyzną, raz na zawsze pokazał Angelice, że miłość jest nieosiągalna i nie warto o nią zabiegać. Wyrywa się z tego błędnego kręgu, zrywa kontakt z rodziną i ucieka na prestiżowe stypendium do Monachium. Tam z kruchej, słabej, naiwnej i nieśmiałej nastolatki przeradza się w silną, pewną siebie, ambitną młodą kobietę. Właśnie przyleciała do Polski sfinalizować negocjacje z jedną z najlepszych firm informatycznych. Właścicielem tejże spółki jest Daniel. Mężczyzna- marzenie każdej kobiety. Niestety jak to często z przystojniakami bywa, zupełnie niestały w uczuciach. Firma Daniela prężnie się rozwija i kontrakt z niemieckim kontrahentem może być początkiem spektakularnego sukcesu. Jest gotowy na wszystko aby podpisać umowę, nawet na drobne oszustwo...

Z pozoru oboje bohaterów wiele dzieli: miejsce zamieszkania, przeciwstawne firmy, rodzina, ale łączy ich brak wiary w miłość. Angelika od razu przypadła mi do gustu. Pod powłoką szorstkiej, przebojowej bizneswoman kryje się ciepła i sympatyczna dziewczyna z poszarpanymi więzami rodzinnymi, z utajnionym żalem i strachem przed utratą ciężko okupionej stabilności. Daniel, choć w życiu codziennym tacy mężczyźni bardzo mnie drażnią, również znalazł drogę do mojego serca. Na jego korzyść przemawia to, że nie jest taki do cna zły, zepsuty do szpiku kości i bezczelnie cyniczny. Co prawda zmienia dziewczyny jak rękawiczki i szczyci się tym, to potrafi zachować się z klasą nie niszcząc dogłębnie uczuć porzucanych kobiet.
Spodobało mi się połączenie tych dwojga w parę. Ich szukanie wspólnych ścieżek, poszukiwanie i badanie nowych rejonów, pierwsze szalejące uderzenia serca, emocje wynoszące ich na wyżyny przyjemności, subtelność, euforia...To wszystko pozwoliło mi zadumać się nad własnym związkiem i przypomnieć sobie pierwsze chwile spędzone tylko we dwoje.

Krystyna Mirek przemyciła także wątek gorzkiej miłości pełnej nieporozumień, wyrzutów, niedopasowania i braku odpowiedzialności. Przyznam, że podczas lektury zmagań rodzinnych Anny i Mateusza uroniłam łezkę smutku, współczucia i rozczulenia.

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o uroczej parze małżeńskiej z wieloletnim stażem- rodziców Daniela. Ich ciągła opieka i troska nad dorosłym synem bardzo mnie rozbawiła. Tato warujący pod domem potomka, w kawiarnianym ogródku, z gazetą z wyciętym otworem do śledzenia... :)))))

"Miłość z jasnego nieba" to cudna, ciepła, poruszająca i dowcipna opowieść o współczesnych singlach, którzy wpadli w słodką pułapkę miłości... Idealna na Walentynki ale i na czas kiedy zaczynamy wątpić w królową uczuć, albo gdy chcemy się przekonać, że miłość od pierwszego wejrzenia to nie tylko bajka dla dzieci :)))




Krystyna Mirek "Miłość z jasnego nieba", Feeria, Łódź 2014




Podsumowanie

Plusy:
- subtelna okładka
- różne odcienie miłości: dojrzała, od pierwszego wejrzenia, niespełniona
- wiarygodni bohaterowie
- zabawne sytuacje
- wzrusza, porusza, rozczula
- miejsce na specjalna dedykację

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Krystyna Mirek daje czytelnikowi słodką opowieść dla dorosłych dziewczynek.


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo Feeria :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Zły czas i miejsce

Do lektury tej książki skutecznie zachęciła mnie rekomendacja Jodi Picoult. Opinia mojej ulubionej powieściopisarki jest dla mnie ważna, choć wiem, że takie cytowanie na okładce bywa czasem zabiegiem czysto komercyjnym.

Pewne niespodziewane spotkanie, nieodpowiednia chwila, zły czas i miejsce zmienia nieodwracalnie życie dwóch rodzin. Łączy ich losy na całe życie i wywołuje uczucia, z którymi będą musieli sobie radzić dzień po dniu i ciągle od nowa.

Młoda matka, zwariowana i nieprzewidywalna April bez słowa ucieka od swojego dotychczasowego życia. Porzuca męża i małego synka Sama. Spokojna i skryta Isabelle także odchodzi od męża ale z zupełnie innych powodów. Obie panie dzieli wszystko: marzenia, rodzina, sposób i styl życia. Łączy je chęć realizacji własnych ukrywanych i niespełnionych potrzeb. Drogi April i Isabelli gwałtownie się krzyżują i tworzą grunt pod jedną wspólną naznaczoną tragedią historię.

Opowieść Caroline Leavitt rozpoczyna się właśnie od zderzenia się dwóch światów: April i Isabelli. Poznajemy skutki tego spotkania a dopiero z czasem i biegiem słów odkrywamy drogę, która do niego doprowadziła. Zbiegi okoliczności, karma, przewrotny los i boska ręka prowadzi ścieżki ludzkiego istnienia w zaskakujących kierunkach. Nigdy tak do końca nie wiemy co nas spotka. Wystarczy jeden niewłaściwy krok, decyzja i lądujemy na manowcach życia, zmagając się często z przykrymi, bolesnymi konsekwencjami.
April żyje iluzją miłości i szczęśliwej rodziny. Nie jest rozumiana przez otoczenie, męża, teściów. W dzieciństwie czuła się odtrącona przez rodziców, nie zaznała rodzicielskiej troski i uczucia. Wydawało się, że odnalazła te emocje w swoim mężu. Jednak gdy rodzi się syn Sam, potem jego ciężka choroba- to on staje się najważniejszy a April ponownie czuje się odrzucona. Nie może znieść tej sytuacji.
Isabelle pochodzi z rozbitej rodziny. Mieszka ze zgorzkniałą matką, która na każdym kroku przestrzega córkę przed zakusami miłości. Na nic się to zdaje. Dziewczyna bardzo szybko wychodzi za mąż, wbrew własnej matce. Dla tego uczucia porzuca swoje marzenia i aspiracje. Z początku małżeństwo wydaje się być udane, dopiero starania o dziecko i druzgocząca wiadomość o bezpłodności, zaczyna powoli rozbijać ten związek.

Obie bohaterki na naszych oczach zmieniają się i ewoluuają, choć każda w innym tempie i kierunku. Jak do Isabelle zapałałam sympatią, tak April nie mogłam znieść. Rozumiem jej trudne doświadczenia ale nie akceptuję jej zachłanności na miłość, która niszczy przynajmniej dwa ludzkie istnienia, w tym małego,chorego, bezbronnego dziecka. Nie pojumuję także takiej krótkowzroczności jej męża. To on widząc dziwne zachowania żony powinien zapewnić, znaleźć dla niej fachową pomoc. Mężczyzna okazał się słaby. Jego późniejsze zachowanie także wzbudziło moją niechęć.

Tak jak napisałam na początku tragedia jaka spotkała rodziny April i Isabelle napiętnowała ich na całe życie. Czy strata jak ich dotknęła może zostać odkupiona? Jak tego dokonać? Śmierć, żałoba to wydarzenia, które trzeba w pełni przeżyć i rozważyć w wielu wymiarach. Zastanawiam się dlaczego Caroline Leavitt sięgnęła po tak trudny temat, a potem potraktowała go tak powierzchownie... Dlaczego nie pozwoliła zabrzmieć wszystkim towarzyszącym żałobie uczuciom: pustki, niedowierzania, rozpaczy, bólu, złości, złorzeczeniu... a niemal od razu uwikłała bohaterów w nowe związki? Dlaczego połączyła sprawcę tragedii z jej ofiarami? Wiem, wiem, że taki zabieg dodał powieści dramaturgii i nowe pole do działań literackich...To samo wykonanie i kreacja nie wzbudziła mojego aplauzu. Również dalsze perturbacje nowego tworu jest w moim odczuciu dalekie od ideału.

Reasumując, zalety książki przeważają nad jej wadami. Dlatego nie żałuję, że przeczytałam "Szczęście w twoich oczach" i nie skreślam autorki na przyszłość. Ciekawie wykreowała bohaterów, użyła przeciwstawieństw, jasno określiła granice, wzrusza, porusza, dała możliwość własnej oceny, refleksji, w żadnym wypadku nie moralizuje. Powiedziałabym nawet, że ta powieść podąża w stronę kontrowersji, szokuje.



Caroline Leavitt "Szczęście w twoich oczach", tł. Maria Zawadzka, Świat Książki, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- ciekawe kreacje bohaterów
- trudne relacje rodzinne i ich wpływ na dalsze życie
- ukazanie kilku wzorców miłości
- użyte przeciwstawieństwa
- jasko określone granice
- wzrusza, porusza
- zmusza do refleksji
- nie moralizuje
- daje możliwośc włąsnej oceny
- szokuje

Minusy:
- trudny temat potraktowany zbyt powierzchowanie
- uwikłanie bohaterów w kontrowersyjne realcje

Jednym zdaniem:
W twórczości Caroline Leavitt dostrzegam spory potencjał.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Zofii reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :))) Dziękuję za okazane zaufanie :))


Czytaj dalej...

Kwietniowa katastrofa



Leah Fleming w "Córce kapitana" chciała przypomnieć i przybliżyć los rozbitków z Titanica. Stworzyła hipotetyczną historię, która równie dobrze mogła wydarzyć się w rzeczywistości.


May Smith z rodziną, na pokładzie Titanica wyrusza w podróż mającą zmienić jej obecne życie. Nowy Świat ma być dla nich bezpieczną przystanią, krainą miodem i mlekiem płynącą. Celeste Parkes z kolei, wraca do Ameryki z pogrzebu matki. Jest smutna, roztrzęsiona i nie może się pogodzić ze swoją stratą. Wie, że nie znajdzie oparcia w ramionach męża, co najwyżej ból i upokorzenie. Góra lodowa, zderzenie, zatonięcie statku całkowicie rujnuje plany, oczekiwania i staje się punktem zwrotnym, od którego nie ma odwrotu.

Titanic stał się miejscem, gdzie w niewiarygodny sposób splatają się losy dwóch kobiet. Dzieli je wszystko: status społeczny, pochodzenie, wychowanie, rodzina, stosunek do życia. Łączy je wspólna walka o życie i przetrwanie za wszelką cenę. Z początku nie umieją odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Katastrofa porusza serca, sumienie każdej z pań i nie pozwala zapomnieć o cierpieniu swoim i współtowarzyszy niedoli. Każda na swój własny sposób próbuje uporać się z traumą i wspomnieniami. May oddaje się całkowicie opiece nad cudownie uratowanym dzieckiem, a Celeste odnajduje się w opiece charytatywnej nad rozbitkami. Równocześnie trudne doświadczenia i wspólne przeżycia budują przyjaźń między kobietami, a która nie wszystkim przypada do gustu. Obie będą musiały przewartościować swoje życie i odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania, w tym o sens własnego ocalenia i dalsze istnienie. Niestety, tragizm i cierpienia May i Celeste nie kończą się. Historia zakpi z nich jeszcze nie jeden raz.

Katastrofa Titanica naznaczyła pasażerów i ich rodziny piętnem na całe życie. Musieli zmagać się z tragicznymi obrazami dramatycznej walki o przetrwanie i śmierci swoich współtowarzyszy. Nie każdy ocalony mógł się z tym pogodzić. Jedni ulegli rozpaczy i żałobie, która determinowała ich późniejsze działania, a inni paradoksalnie mogli wyzwolić się z kajdan konwenansów narzuconych przez społeczeństwo.

Leah Fleming w swojej książce bardzo trafnie uchwyciła amerykańską i angielską rzeczywistość z początku XX wieku. Z ujmującą drobiazgowością odmalowała mentalność narodową bohaterów, różnice klasowe, relacje rodzinne, społeczne, niezrozumienie dla potrzeb, stosunek do samodzielności kobiet oraz hipokryzję, która stała się przyczyną jednej z największych morskich katastrof.

"Córka kapitana" to wzruszająca i poruszająca książka o przyjaźni zrodzonej z tragedii, sile miłości, o cudownym ocaleniu i szczęśliwym zbiegu okoliczności, który scala pewną rodzinę.

Nie sposób przejść obok niej obojętnie.




Leah Fleming "Córka kapitana", Prószyński i s- ka, Warszawa 2013


Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu bardzo dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego :)))

Czytaj dalej...

Zosia i jej mężczyźni

Nie tak dawno zachwycałam się pierwszą częścią sagi o Boruckich "Droga do Różan" (recenzja). Wątki w niej rozpoczęte zakończyły się w bardzo niewygodnym i wymownym miejscu czym rozbudziły moją niezaspokajalną ciekawość. Kwestią czasu więc była chwila, kiedy sięgnę po kontynuację :)

Życie Zosi wreszcie nabrało właściwego wymiaru i dopasowało się w z góry wyznaczone pozycje. Kobieta zdobyła miłość Krzysztofa i spodziewa się jego dziecka. Jest również otoczona troską i miłością rodziny i przyjaciół. Czegóż można chcieć więcej?
Niestety szczęście i spokój Zosi zostają zakłócone. Los odbiera jej wszystko, na czym najbardziej jej zależy.
 
Początek książki wprawił mnie w zdumienie. Cukier, lukier, nudno, mdło. Zosia tryska szczęściem i miłością. Jej życie choć udane, dzięki Bogu, to niestety bardzo monotonne i przewidywalne. Związek miłosny Krzysztofa i Zosi nie budzi już takich emocji i nie ma w nim tego dreszczyku niepewności. Dlatego wysunięcie na pierwszy plan epizdodycznych postaci okazało się ożywczym posunięciem. Bardziej szczegółowo możemy poznać Mariannę i przyjrzeć się jej życiu, przeszłości, doświadczeniom. Ta bohaterka bardzo szybko stała się bliska mojemu sercu. Marianna jest niezależna, pewna siebie, zdystansowana do świata, do własnej osoby, z pazurem. Jest sama ale nie samotna. Posiada wielu przyjaciół, którzy służą jej radą i pomocą w każdej chwili. Bogna Ziembicka pozwala nam przyjrzeć się życiu osobistemu Marianny. Zakusy na przystojnego ogrodnika, oczarowanie pewnym profesorem to tylko zajawka miłosnych rozgrywek szalonej czterdziestolatki.
Dane nam będzie poznać Mariannę także od innej strony. Czułej, troskliwej i opiekuńczej. Kobieta przystąpi do trudnego egzaminu z prawdziwej i bezwarunkowej przyjaźni. Czy podoła temu wyzwaniu?

Na strony powieści w bardziej rozbudowanych rolach powracają Dorota Chelińska i Natalia Berg. Obie kobiety są synonimem śmiałych acz bezwzględnych, krzywdzących intryg i bezapelacyjnie namieszają w życiu wielu bohaterów.

W tej, tak jak i poprzedniej części sagi o Boruckich, największe wrażenie zrobiła na mnie historia życia Zuzanny. Kolejne losy niani poznajemy z pamiętników, w których została zapisana wojenna tułaczka, doświadczenia PRL- owskie, trudna miłość, obowiązki, smutki i radości oraz smakowite ale często zapomniane już przepisy kulinarne.
Każdy rozdział "Wiosny w Różanach" przepełniony jest kulinariami, aromatycznymi daniami, dojrzałymi płodami natury i człowieka. Co róż nabierałam apetytu na opisywane produkty i szalałam póki nie ukoiłam tych zaskakujących zachcianek :)

"Wiosna w Różanach" odpowiedziała na wiele moich pytań, rozwiała wątpliwości i ponownie rozbudziła ciekawość i chęć na wiele, wiele więcej :)



Bogna Ziembicka "Wiosna w Różanach", Otwarte, Kraków 2013



Podsumowanie

Plusy:
- po zagęszczeniu atmosfery, akcja wciąga bez reszty
- postacie wyjęte prosto z życia, wielowymiarowe, z duszą
- rozwinięte wątki bohaterów, których zarys poznaliśmy w części pierwszej
- urywki pamiętnika Zuzanny
- intrygi
- przepisy Zuzanny
- smakowita okładka

Minusy:
- na początku zbyt idealnie, cukrowo i laurkowo
Jednym zdaniem:
Bogna Ziembicka trzyma fason i poziom znany z "Drogi do Różan".

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Otwarte :)))) Bardzo dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Za stara na seks?


Jane Juska jest amerykanką, co być może po części tłumaczy jej nieskrępowanie i bezpośredniość, które są cechami obcymi wielu Europejczykom, w tym Polakom. Potrafi mówić o seksie bez wstydliwego uśmiechu i przewracania oczami. Uzmysławia, że bliskość fizyczna jest ważna bez względu na wiek, płeć, narodowość, wyznanie...

Jane Juska ma dość życia w pojedynkę. Pragnie czułości, dotyku, pieszczot i ma ochotę posmakować niezobowiązującego seksu z miłym mężczyzną. W tym celu zamieszcza anons w gazecie o treści:


Ku jej zaskoczeniu otrzymuje kilkadziesiąt odpowiedzi.

"Spóźniona kochanka" jest relacją z tego niesamowitego doświadczenia. Jane Juska szczegółowo i bez owijania w bawełnę, ujawnia pikantne szczegóły seksrandek. To jednak nie wszystko. Autorka przedstawia w niej również trwałe przyjaźnie jakie zawiązała za pomocą tego ogłoszenia, interpretacje poszczególnych sytuacji oraz nauki o samej sobie, swoich możliwościach i barierach.

Jane Juska nie zawsze była taką wyzwoloną kobietą. Co więcej była stłamszona przez charyzmatyczną matkę a sprawy seksu traktowała jako czyn nieczysty, grzech śmiertelny. Wszystkie próby współżycia choć bardzo przyjemne, wpędzały ją w ogromne poczucie wstydu i winy. Nic więc dziwnego, że wyszła za mąż za pierwszego lepszego mężczyznę niepozbawionego nałogów. Małżeństwo to jest w rozsypce już w chwili jego zawarcia. Szybko kończy się rozwodem a nasza bohaterka z własnej woli wyrzeka się uciech cielesnych na kilka dekad. W tym czasie oddaje całą siebie poprzez nauczanie innych. Jest cenioną nauczycielką angielskiego, wykładowcą dla młodych nauczycieli, wolontariuszką w Towarzystwie Świadomego Macierzyństwa i stanowym więzieniu. Choć ma wiele zajęć, czuje niedosyt i w jej życiu brakuje czegoś istotnego. Dopiero kilkuletnia terapia i rozmowy z terapeutą pozwalają jej uwierzyć w siebie i odkryć swoją zmysłową naturę.

Jane Juska na podstawie własnych wspomnień i doświadczeń uzmysławia nam konsekwencje złego wychowania, złych wyborów, nawyków. Okazuje się, że nieświadomie możemy zniszczyć, uprzykrzyć życie naszym pociechom. Możemy nadwątlić ich poczucie własnej wartości a to ona buduje całą naszą przyszłość. Warto jest zastanowić się nad własnym postępowaniem i skorygować je póki jest jeszcze na to czas.

Jane Juska pięknie i mądrze pisze o ludzkich potrzebach. Uświadamia czytelnikowi, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Jest również głosem zachwalającym, promującym seks w wieku - dzieści. My młodzi mamy tendencję do przypisywania seksualności, pożądania tylko naszej grupie wiekowej. Starszym może nie zabraniamy ale nie dowierzamy chęci na pieprzne rozrywki. Jednak dlaczego nie mieliby mieć ochoty na przyjemność płynącą z dotyku, pieszczot, seksu, orgazmu? Dlaczego mamy im tego zabraniać?

"Spóźniona kochanka" nie jest typową przedstawicielką swojego gatunku. Wydaje się być rasową powieścią erotyczną dla kobiet w starszym wieku, ale dla mnie "Spóźniona kochanka" to książka o życiu, każdym jego etapie i w każdej dziedzinie. Warto się z nią zapoznać...



Jane Juska "Spóźniona kochanka", tł. Elżbieta Smoleńska, Czarna Owca, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- doskonały portret kobiety przytłoczonej wychowaniem, przeszłością, konwenansami
- historia, która wydarzyła się naprawdę
- autentyczna, swobodna
- pełna humoru ale i uniwersalnych prawd
- ciekawa i przestrzenna okładka
- brak typowych dla gatunku scen erotycznych w całej konstelacji póz i gadżetów
- jest pieprznie ale w granicach dobrego smaku
Minusy:
- autorka zbyt często "skacze" pomiędzy tematami, wspomnieniami...
- brak chronologii
- biała okładka, która łatwo przyjmuje zabrudzenia
Jednym zdaniem:
Książka, która niesie uniwersalną prawdę: nigdy nie jest za późno na zmiany.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Moisesa reprezentującego wydawnictwo Czarna Owca :)) Dziękuję za zaufanie :)




Czytaj dalej...

Miłość wygrana w karty?

"Kochanek z piekła rodem" to kolejna, druga część cyklu Diablęta z Hallstead Hall.

Hester Plumtree choć usatysfakcjonowana ożenkiem Olivera, poznanego w "Narzeczonych mimo woli" (recenzja), nie spoczywa na laurach. Już szykuje kolejną intrygę. Tym razem w jej ręce wpada Lord Jarret Sharpe- hazardzista i kobieciarz. Pod pozorem utraty sił i w konsekwencji groźnej choroby oddaje wnukowi prowadzenie browaru. Jeżeli uda mu się wygenerować zysk ze sprzedaży piwa, zostanie zwolniony z ultimatum- przymusowego małżeństwa. Radość z tego faktu przyćmi pewna panna, która przebojem wdziera się w dekadenckie życie Jarreta. Czy miłość i przyszłość można wygrać w karty?

Panna Lake cechami charakteru bardzo przypomina Hester Plumtree. Sama prowadzi mały, lokalny browar i stawia czoło całemu światu. To nie jest łatwe zadanie. Dodatkowo panna Lake skrywa tajemnicę, która może zniszczyć przyszłość jej rodziny. Podobał mi się upór z jakim walczy o swoje prawa, uwagę, zawód i umiejętności. Nie waha się postawić wszystkiego na jedną kartę.
Jarret to wierne wręcz lustrzane odbicie Olivera z pierwszej części cyklu. Podobnie się zachowuje, mówi, robi i nawet tak samo i bez polotu obdarza pieszczotami swoją kochankę. W scenach erotycznych nie ma pasji, sensualności, dreszczu pożądania i drażliwego pragnienia. Autorka nie tylko popełniła ten sam błąd co w poprzedniej książce ale i wiernie je z niej przekopiowała. No może z wyjątkiem anturażu...

Plusem jest ujawnienie kolejnych losów rodzeństwa Jarreta. Wiemy jak radzi sobie w małżeństwie Olivier, co porabiają inne Diablęta i jak wychodzi im szukanie swojej połówki jabłka. Zostają także po części wyjaśnione tajemnice rodu sprzed lat...

Zawiodłam się ogromnie na "Kochanku z piekła rodem". Sugeruje werwę i pieprzne wątki erotyczne a otrzymujemy odgrzewane kotlety, którym umknął smak i zapach świeżości. Może czytanie kolejnych części cyklu trzeba rozłożyć w czasie by dostrzec w nich coś wyjątkowego...

Podsumowanie

Plusy:
- silne i odważne postacie kobiece
- ciekawa intryga
- podstępna starsza pani, która próbuje układać życie swoim wnukom
- wartka akcja choć bardzo zbliżona do poprzedniego tomu cyklu
- pariarchat i konwenanse potraktowne z humorem i dowcipem

Minusy:
- schemat
- przewidywalność
- powielactwo
- sceny miłosno- erotyczne bez polotu, prawie identyczne z tymi z poprzedniej części cyklu Diabląt

Jednym zdaniem:
Cykl Diablęta z Hallstead Hall należy czytać z długimi odstępami.


Sabrina Jeffries "Kochanek z piekła rodem", tł. Dorota Jankowska- Lamcha, BIS, Warszawa 2013



2/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo Bis :))) Dziękuję za zaufanie :)



Czytaj dalej...

Ultimatum podstępnej babki

Jak na oddaną miłośniczkę romansu historycznego, nie mogłam oprzeć się intrygującej serii Diablęta z Hallstead Hall autorstwa Sabriny Jeffries, a wydanej przez wydawnictwo BIS.

Wspomniane Diablęta to osierocone rodzeństwo, które samotnie wychowuje bezkompromisowa, podstępna babka Hester Plumtree, właścicielka i zarządczyni dobrze prosperującego browaru. Kobieta rozpieszcza wnuki i na wiele im pozwala...Oliver "jest pochłonięty piciem lub łajdaczeniem się", Jarret ma w głowie jedynie hazard, Minerva pisze gotyckie powieści, Gabriela interesują wyłącznie wyścigi, a Cecylia "nie przepuści żadnej okazji, by chwycić za pistolet i strzelać do celu." Hester czuje się coraz starsza i coraz bardziej rozczarowana postępowaniem swoich podopiecznych. Chciałaby już bawić prawnuki, ale na to nie zanosi się w najbliższej przyszłości. A jakby tak użyć podstępu??? Hester stawia ultimatum: majątek i wpływy za małżeństwo.

W "Narzeczonych mimo woli" pierwszym tomie serii to markiz Oliver Sharpe będzie się starał odwieść babkę od tego niewykonalnego zadania. Nie ma zamiaru żenić się, ale nie chce też skazać swojego rodzeństwa na życie biedzie, bez rodzinnego majątku i koneksji...Jak to pogodzić? Trzeba przechytrzyć Hester Plumtree...Sprowadza do domu fałszywą narzeczoną. Amerykankę, katoliczkę, plebejuszkę- na taką żonę babcia z pewnością nie wyrazi zgody...Czy na pewno?

Hester Plumtree nie jest łatwo wywieść w pole. Po śmierci męża sama musiała poprowadzić browar. Dla kobiety na początku XIX wieku było to niełatwe zadanie. Musiała wykazać się ogromnym hartem ducha, odwagą i przedsiębiorczością żeby stawić czoła mężczyznom i pokazać im, że jest godnym przeciwnikiem i kontrahentem. Gierki niedoświadczonej przez życie młodzieży nie są zatem w stanie pokrzyżować jej planów. Każda próba obejścia ultimatum przynosi jej tylko dobrą zabawę i uśmiech. Do tego potrafi wykorzystać nadarzające się sytuacje i kiedy uważa, że plany Olivera mogą przynieść jej korzyści, bez skrupułów wykorzystuje je przeciwko wnukowi.
 Postać fałszywej narzeczonej- Marii Butterfield, choć sztampowa to miła i ciekawa w odbiorze. To młoda Amerykanka, która przybywa do Anglii ratować narzeczonego, a wpada w pułapkę największego hulaki Olivera Sharpa. Ich pierwsze spotkanie jest oryginalne i wymyka się spod sztywnych regół i konwenansów. Jednak taka jest też sama Maria.
Jedynie Oliver niczym mnie nie zaskoczył. Był przewidywalny i irytujący.

"Narzeczonych mimo woli" czytało się lekko i przyjemnie. Była szczypta pieprzu, dowcipnych dialogów ale i infantylno- nieśmiałych zachowań. Zabrakło mi także sensualnych doświadczeń erotycznych. Sceny miłosne zostały potraktowane po macoszemu i brakuje im polotu, a tego nie znoszę. Skoro już autorka zdecydowała się napisać o życiu intymnym bohaterów, to niech będzie o czym czytać :P


Podsumowanie

Plusy:
- silne i odważne postacie kobiece
- ciekawa intryga
- podstępna starsza pani, która próbuje układać życie swoim wnukom
- wartka, nienużąca akcja
- pariarchat i konwenanse potraktowane z humorem i dowcipem

Minusy:
- schemat
- przewidywalność
- sceny miłosno- erotyczne bez polotu

Jednym zdaniem:
Miłośniczki gatunku chętnie poznają historię opisaną przez Sabrinę Jeffries.


Sabrina Jeffries "Narzeczeni mimo woli", tł. Karolina Zaremba, BIS, Warszawa 2012



4/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo Bis :))) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

Wojenny romans

Wojna obala skrupuły i przyczynia się do zezwierzęcenia obyczajów. "Przystań na krańcu świata" ukazuje mroczne oblicze II wojny światowej.


Stevie Steiber jest młodziutką amerykańską dziennikarką i nową mieszkanką Hongkongu. Nie interesuje jej wojna, która toczy się w Europie. Jest zajęta wyłącznie sobą, własnymi słabostkami i potrzebami. Do tej pory pisywała lekkie, infantylne i plotkarskie artykuły, a materiały do nich zbierała na balach i rautach kolonijnej śmietanki towarzyskiej. To jej nie wystarczy, marzy by zostać uznaną, docenioną, poważną pisarką. W tym przedsięwzięciu pomaga jej chiński przyjaciel Jishang i słynne siostry Song. Niespodziewanie jej życie zmienia się wraz z nową znajomością. Brytyjski Major Harry Field całkowicie zawładnął jej światem. Nie straszne są im konwenanse, plotki i wojna, która z dnia na dzień zatacza coraz szersze kręgi. Czy ich związek przetrwa wojenną zawieruchę? Jakie wtedy będą ich priorytety?

Francesca Brill oparła książkę "Przystań na krańcu świata" na losach dziennikarki Emily Hahn. Mając świadomość, że ta historia wydarzyła się naprawdę, jeszcze mocniej ją przeżyłam. Postać Stevie jest bardzo złożona, choć nie wiem na ile jest autentyczna, a na ile ubarwiona na potrzeby tej powieści. Mimo wszystko warto było ją poznać i obserwować jej zmagania, kreowanie swojej tożsamości oraz dojrzewanie i rozwój w obliczu wojny. Nie zawsze rozumiałam i podzielałam jej zachowanie i opinie, ale ta dziewczyna ma w sobie tyle ikry i życia, charyzmy, że wszystko można jej wybaczyć. Postępowanie Stevie nie było dobrze rozumiane ani w Ameryce ani tym bardziej wśród kolonijnego, cnotliwego i przyzwoitego towarzystwa. Tym bardziej doceniłam jej samodzielność i otwarty umysł.

Wątek romansowy, choć jest głównym składnikiem powieści, nie przytłacza jej. Jego zadaniem jest uwypuklenie trudności w pielęgnowaniu miłości. Kiedy uczucie jest piętnowane przez wszystkich, gdy nie ma dla niego zrozumienia a na horyzoncie majaczy widmo wojny i śmierci, pozostaje jedynie nadzieja, że w podróży przez piekło towarzyszy nam ukochana osoba.

Doceniam i podziwiam Francescę Brill także za wrażliwość, poszukiwanie i wiedzę w kreowaniu rzeczywistości wojennej. Bestialstwo japońskich żołnierzy jest wiernie odtworzone na kartach „Przystań na krańcu świata". Autorka nie oszczędza czytelnika przed barbarzyństwem i brutalnością, daje wiele do myślenia i do porównania z metodami stosowanymi przez nazistów. Opisy znęcania się nad ludnością cywilną, przemoc, gwałt, sposoby wymuszania zeznań budzi ogromny sprzeciw i wzbudza współczucie. Łzy bezsilności same napływają do oczu i trudno je powstrzymać.

Francesca Brill śmiało wybrała trudny i kontrowersyjny temat na swoją debiutancką powieść. Ta brawura zakończyła się ogromnym sukcesem.



Podsumowanie

Plusy:
- przedstawienie drugiego oblicza II wojny światowej
- wiarygodne przedstawienie okupowanego Hongkongu
- opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach i życiu Emily Hahn
- idealnie sportretowane sylwetki bohaterów
- fikcja zmieszana z rzeczywistością
- wierne odtworzenie uczuć i emocji bohaterów
- zachowanie egzotyki Chin i Japonii
- nie epatuje nadmiernie bestialstwem

Minusy:
- omijanie nieistotnych fragmentów z życia bohaterki (między jednym wydarzeniem a drugim czasem mija pół roku)

Jednym zdaniem:
Nowe spojrzenie na okropieństwa, brutalność II wojny światowej.


Francesca Brill "Przystań na krańcu świata", Prószyński i s- ka, Warszawa 2013



5/6

Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))


Czytaj dalej...

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz


Miranda jest córką burmistrza. Mierzi ją ograniczenie swobody związane z tak wysokim stanowiskiem, tym bardziej że dotyka ją to osobiście. Ojciec bardzo dba o bezpieczeństwo swojej jedynaczki. Zatrudnia wykwalifikowanych ochroniarzy. Jednak Miranda nie tak łatwo chce poddać się woli ojca. Każdemu po kolei tak zachodzi za skórę, że dobrowolnie rezygnują z pracy. Kolejnym bodyguardem jest Tyler. Doskonale wyszkolony i niesamowicie przystojny. Miranda po raz kolejny próbuje swoich sztuczek. Czy tak samo łatwo pordzi sobie z osiłkiem na usługach ojca? A może jego szorstka i tajemnicza natura zaintryguje ją na dłużej?

Gdy tylko zaczęłam lekturę książki od razu skojarzyła mi się pewna amerykańska produkcja, w której córka prezydenta próbuje obejść zakazy i umyka przed swoimi ochroniarzami :) Ten motyw był wykorzystywany niejednokrotnie ale zawsze pozwalał na udaną rozrywkę. Z tą książką było podobnie.

Miranda jest bardzo pomysłowa i umie postawić na swoim. Nie lubi ograniczeń, a osobista ochrona utrudnia jej codzienną egzystencję. Mylnie sądzi, że rodzice próbują ją kontrolować i nie mają do niej zaufania. Jednak prawdziwe powody tej nadzwyczajnej ochrony mają swoje uzasadnienie. Tyler z kolei jest bardzo kompetentny i nie daje się wywieść w pole. Za każdym razem szybko namierza swoją zgubę, czym doprowadza Mirandę do szału.
Jak się pewnie domyślacie tych dwoje połaczy gorące uczucie :)

"Kto się śmieje ostatni" jest przewidywalna i łatwa do rozszyfrowania. Spodziewałam się tego więc nie czułam się rozczarowana. Książka Trish Wylie przeniosła mnie w czasie kiedy to jako nastolatka, zaczytywałam się w Harlequinach. Jest lekko, ekscytująco, zabawnie i sentymentalnie...


Podsumowanie

Plusy:
- obraz życia ludzi będących na świeczniku
- zabawna główna bohaterka i czarujący bohater
- krótka forma
- łatwa w odbiorze
- dowcipna i lekka
- wyrazista okładka
- format idealnie mieszczący się w damskiej torebce

Minusy:
- powielanie schematów
- zbyt powierzchowna

Jednym zdaniem:
Rozrywka i nuta ekscytacji podana w bardzo lekkostrawnej formie.


Trish Wylie "Kto się śmieje ostatni", tł. Małgorzata Zipper, Harlequin/Mira, Warszawa 2013



4+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Harlequin/Mira :))) Dziękuję za zaufanie :)

Czytaj dalej...

Sekrety S.E.K.R.E.T.- u

"Żadna kobieta nie jest tylko kelnerką, tak samo jak żadna nie jest tylko nauczycielką albo matką".

Tajna organizacja ukrywająca się pod enigmatyczną nazwą S.E.K.R.E.T. wyłuskuje z tłumu kobiety przytłoczone życiem, zgnębione, zakompleksione. Za pomocą dziewięciu kroków spełniających najskrytsze fantazje seksualne odbudowują w kobietach poczucie własnej wartości, pewności siebie, stanowczości i odwagi. Pomoc ta jest nieodpłatna, wystarczy jedynie zachować tajemnicę i przestrzegać motta organizacji: "Bez osądzania. Bez granic. Bez wstydu".
Najnowszą podopieczna S.E.K.R.E.T.- u jest Cassie Robichaud, kelnerka z Nowego Orleanu. Jak zmieni się jej życie? Czy stanie się bardziej ekscytujące?

Główna bohaterka książki to sterana życiem trzydziestopięciolatka. Czternaście lat była żoną brutalnego alkoholika. Jego śmierć i związana z nią wolność nie cieszy jej. Czuje, że jej życie się skończyło. Nie czuje się trakcyjna, brak jej pewności siebie i nie wierzy w swoje możliwości. Nie wierzy także w miłość, nie wierzy w mężczyzn. Boi się, że kolejny związek przyniesie jej tyle samo cierpienia, co poprzedni.
Dopiero S.E.K.R.E.T. i Matilda, jej mentorka przywracają jej poczucie własnej wartości, wydobywają na wierzch kobietę świadomą własnych potrzeb i umiejącą je spełniać.

Książka L. Marie Adeline to powieść erotyczna więc jak sami rozumiecie, nie mogło zabraknąć w niej scen miłosnych. I tu jest mój największy zarzut do autorki. Sceny te są bez wyrazu, podobne do siebie, mało odkrywcze, pikantne i zaskakujące. Gdyby je trochę podrasować, otrzymalibyśmy gorące i pobudzające czytadło. A tak jest książką jakich wiele. Podobno L. Marie Adeline inspirowała się najgorętszą książką sezonu, "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a". Niestety jeszcze nie znam tej książki (choć od kilkunastu tygodni gości na półce w mojej biblioteczce), więc trudno mi odnieść się do tej informacji.

Argumentami w obronie "S.E.K.R.E.T.- u" są ciekawe kreacje Cassie bohaterów. Jest różnorodność, jest zabawa. Wachlarz postaci rozpościera się od zimnych, bezwzględnych drani poprzez uroczych chłopców z sąsiedztwa, po milutkie ale wścibskie starsze panie :) Cassie na tym tle pięknie się wyróżnia. Podoba mi się jej droga od zahukanej szarej myszki po świadomą swej wartości kobietę wampa.
Doskonały jest także pomysł na bezinteresowną organizację, która pozwala poznać swoje prawdziwe ja i spełnia dziewięć różnorodnych fantazji seksualnych. Ile jest kobiet, tyle możliwych scenariuszy na upojny seks. Najfajniejsze jest to, że każde marzenie jest spełniane z taką drobiazgowością i dbałością o szczegóły. Sama chciałabym stać się podopieczną S.E.K.R.E.T.-u :P Ciekawa także była struktura, organizacja i zaplecze tego zrzeszenia. Wygląda jak jakaś seksualna sekta :)
Podobało mi się także zakończenie, niejednoznaczne, otwarte i prowokujące do uruchomienia własnej wyobraźni.

Myślę, że książka może spodobać się wielbicielom gatunku :P


Podsumowanie

Plusy:
- ciekawi bohaterowie
- rozwój osobisty głównej bohaterki
- ciekawy pomysł
- zaskakująca i tajemnicza podwójna okładka
- duża czcionka
- bezinteresowne spełnianie fantazji erotycznych
- drobiazgowość i dbanie o szczegóły w odtwarzaniu seksualnego scenariusza
- struktura i organizacja erotycznej sekty :P
Minusy:
- sceny erotyczne bez wyrazu
Jednym zdaniem:
Książkę warto poznać, chociażby po to by mieć o niej własne zdanie :)


L. Marie Adeline "S.E.K.R.E.T.", tł. Piotr Grzegorzewski, W.A.B., Warszawa 2013



4+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Macieja :)) Dziękuję za zaufanie :)
Czytaj dalej...

Życie po stracie bliskiej osoby

"Cienie na wrzosowisku" przedstawia dalsze losy bohaterów poznanych w "Pensjonacie na wrzosowisku" (recenzja) i "Miłości na wrzosowisku" (recenzja). Powrót do tych miejsc i ludzi była jak wizyta u dawno nie widzianych znajomych. Zżerała mnie ciekawość co nowego u Basi, Marka, dzieci. Jak żyje im się na Wyspach, czy nie chcą wracać do Polski, jak prosperuje kawiarenka...

Wydaje się, że życie Basi i jej rodziny płynie sielsko, nienaruszone, stabilne. To tylko pozory. Śmierć Jamesa bardzo poruszyła Basię i do tej pory nie może się otrząsnąć z tej tragedii. Nie może jednak swojej żałoby po kochanku przeżywać oficjalnie. Ma męża, który niczego się nie domyśla i dzieci, którym nie chce rujnować życia. Kawiarenka i mała Emilka pochłaniają całą uwagę Basi i kiedy wydaje się, że pogodziła się ze swoją stratą, nadciąga niespodziewany kryzys...

Basia nie spodziewała się po sobie tego, że będzie umiała i mogła tak oszukiwać własną rodzinę. Dla kilku chwil miłości zaryzykowała nie tylko swoją reputację, ale i dobre stosunki z dziećmi. Nie chcę oceniać jej zachowania, być może miała swoje powody by zdecydować się na zdradę i prowadzenie podwójnego życia. Żal mi jedynie męża i dzieci, którzy nieświadomi niczego budowali swoje oczekiwania i uczucia. Każdy mam prawo znać swoje prawdziwe położenie by czuć się bezpiecznym.

Przeżywanie przez Basię żałoby, jej rozpacz była tak autentyczna, że krzyczała z kart książki bólem i cierpieniem. Strata bliskiej osoby jest bardzo traumatycznym wydarzeniem, po którym trudno się podnieść i żyć normalnie. Staje się tym trudniejsze kiedy swoją rozpacz trzeba maskować, ukrywać w sercu i cierpieć w samotności.
Tak jak do tej pory kibicowałam poczynaniom Basi tak w tej części zawiodła mnie. Zawsze zdecydowana tym razem nie wie czego chce. Snuje się z kąta w kąt. Raz chce być blisko męża, raz go odpycha. A kiedy jej życie i małżeństwo wisi na włosku nie robi nic, ufając że los podejmie decyzję za nią.

"Cienie na wrzosowisku" były schematyczne i bardzo przewidywalne. Co prawda były w niej ciekawsze momenty skupiające uwagę, to jednak przez większość czasu lektura była nużąca. Tak jakby autorka straciła cały zapał i nie skupiła się dostarczenie nad historią, którą miała do przekazania. Może lepszym rozwiązaniem byłoby połączenie trzech powieści w jedną całość? Odrobinę urozmaicenia dodał książce pamiętnik Emilki. Można było spojrzeć na Basię z boku, z dystansem, pod innym kątem. Kolejnym plusem jest przedstawienie realiów życia na obczyźnie, malownicze opisy miejsc i relacje międzyludzkie.



Podsumowanie

Plusy:
- malownicze opisy angielskich krajobrazów
- spójna z pozostałymi częściami
- możliwość uczestniczenia w rozwoju bohaterki i podglądanie jej życia
- obserwacja życia na obczyźnie
- życiowa (problemy, zachowania zaczerpnięte z rzeczywistości)
- prosty przekaz

Minusy:
- zbyt przewidywalna, schematyczna
- za wiele powtórzeń
- historia zbyt skąpa na oddzielne trzy książki

Jednym zdaniem:
Jeżeli znasz poprzednie powieści Anny Łajkowskiej, to i po "Cienie na wrzosowisku" z chęcią sięgniesz.


Anna Łajkowska "Cienie na wrzosowisku", Damidos 2013



4/6

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Damidos :))) Dziękuję za zaufanie :)

Czytaj dalej...

Miłosne dylematy

Gabriela Gargaś to jedna z moich ulubionych współczesnych polskich autorek.  W jej powieściach odnajduję cząstkę swej duszy i serca. Za każdym razem czuję, jak jej słowa wypełniają mnie w całości, dają radość i inspirują pozytywną energią. Ponadto wydaje mi się, że z Gabrielą Gargaś łączy nas identyczny poziom emocjonalności, który pozwala mi zagłębić się w jej świat, w jej rzeczywistość, jej uczucia.

Najnowsza książka Gabrieli Gargaś to "Trudna miłość". Już sam tytuł jest niesamowicie wymowny. Jeszcze przed lekturą zmusza do refleksji i zadumy nad tą królową ludzkich uczuć.  Miłość z natury bywa trudna. Dlaczego? Ponieważ tak łatwo ją zatracić. Miłość wymaga uwagi, zabiegów, pielęgnacji. Kto raz ją zdobędzie, nie może osiąść na laurach. Każdego dnia trzeba na nowo ją oswajać i nigdy nie wolno wystawić jej na pokuszenie. Miłość, o którą tak zadbamy, przyniesie spełnienie, spokój, szczęście...

Natalia jest śmiertelnie znudzoną trzydziestodziewięciolatką, żoną, matką i "kurą domową".  Nie czuje się ani szczęśliwa ani spełniona. Co więcej uważa, że stoi na poboczu życia, które mija ją ze świstem powietrza. Nie wie i nie potrafi tego zmienić. Swoje rozdrażnienie wyładowuje na mężu, który i tak z dnia na dzień coraz bardziej się od niej oddala. Natalia ma wrażenie, że łączy ich już tylko wspólna córka- Julia, codzienna rutyna i brak odwagi by odmienić swoje życie. Irytację kobiety pogłębia także jej przyjaciółka Gośka, która robi co chce i z kim chce. Nie przejmuje się konwenansami, oceną, dekalogiem, uczuciami, ludzką zawiścią. Natalia chciałaby być taka jak ona ale czy odważy się na tak radykalny i zdecydowany krok?
Nowo poznany tajemniczy mężczyzna zmienia życie Natalii. Czy będzie tak, jak to sobie wymarzyła? Czy polubi nową, samą siebie?
Jak sami dobrze wiecie, los bywa przewrotny. Natalii przyjdzie się zmierzyć z rzeczywistością, którą sama stworzyła. Co z tego wyniesie, czego się nauczy?

Natalia to specyficzna osoba. W dzieciństwie nie została nauczona ani nie pokazano jej jak okazywać uczucia. Matka kobiety była bardzo powściągliwa w tej dziedzinie, wiecznie zapracowana nie miała czasu dla swojej jedynej córki. Dlatego Natalia rzuca się na miłość całą sobą. Jest zachłanna na czułość, dotyk, ciepłe słowa. Innym wydaje się być zaborcza, pazerna i zazdrosna a ona próbuje jedynie nacieszyć się bliskością. Czasami miałam wrażenie, że poszukuje związku jedynie dla tych dowodów miłości, że nie interesuje jej człowiek sam w sobie, a jego gesty.
Dlatego po części jestem w stanie zrozumieć jej zauroczenie nieznajomym mężczyzną. On okazał jej zainteresowanie, zrozumienie, zabiegał o nią, sprawił, że poczuła się ważna a przede wszystkim doceniona. W domu czekała na nią codzienna rutyna, gary, gotowanie, sprzątanie, pranie...Zero wrażeń, zero emocji.
Dopiero gwałtowna zmiana powoduje otrzeźwienie. Natalia wreszcie odkrywa jak zmienić swoje życie i jednocześnie odświeżyć, zawalczyć o swój związek. Wreszcie odnajduje i rozumie istotę małżeństwa: "Małżeństwo to kilka nakładających się na siebie sfer: sfera rozmowy, milczenia, wspólnego spędzania czasu, modlitwy, wychowania dzieci, chorowania i starzenia się."

Mam wrażenie, że "Trudna miłość" eksponuje jedynie osobę Natalii, jej wnętrze, jej emocjonalność i jej postrzeganie świata. Inne postacie są tylko tłem, które ma za zadanie wyłuszczać i interpretować, a nawet generować zachowanie bohaterki.

Powieść "Trudna miłość" jest podzielona na trzy części. Każda z nich opisuje pewien etap z życia Natalii. Razem tworzą spójną wędrówkę od kobiety znudzonej po kobietę spełnioną.
Spodobała mi się taka konstrukcja. Jest ład, porządek, chronologia. Fabuła jest przejrzysta i pozwala na płynną lekturę.
Narracja pierwszoosobowa, charakterystyczna dla książek Gabrieli Gargaś pozwala wejść w skórę Natalii i choć na chwilę stać się kobietą opętaną miłością.

Miłość i jej odcienie choć jest tematem numer jeden w powieści Gabrieli Gargaś, to muszę zaznaczyć, że nie jedynym. "Trudna miłość" jest również o przyjaźni, takiej do grobowej deski, o wybaczaniu, o radzeniu sobie w trudnych życiowych sytuacjach, trudnych wyborach, samorealizacji oraz byciu kobietą, matką, żoną, człowiekiem...

Na koniec muszę wspomnieć o okropnej okładce. Mam nadzieję, że autorka nie będzie mi miała tego za złe...
Okładka nie ma nic wspólnego z treścią książki. Sugeruje banalne romansidło, z którym "Trudna miłość" nie ma nic wspólnego! Treść powieści to esencja kobiecej natury, odrobina metafizyki i wulkan emocji.




Podsumowanie

Plusy:
- doskonały portret kobiety zagubionej w meandrach miłości
- idealnie scharakteryzowana główna bohaterka
- historia, która może przytrafić się każdemu
- wulkan emocji
- przejrzystość
- konstrukcja powieści
- narracja pierwszoosobowa

Minusy:
- okładka!!!

Jednym zdaniem:
Kto nie zna twórczości Gabrieli Gargaś, koniecznie musi to nadrobić.


Gabriela Gargaś "Trudna miłość", Damidos 2013



4/6

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorce oraz wydawnictwu Damidos :)) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

Chuliganka

Nakładem wydawnictwa Czarna Owca  ukazał się debiut literacki Izabeli Jung "Chuliganka". Jest to historia niepokornej miłości ustabilizowanej kobiety i o dziesięć lat młodszego imigranta z Czeczenii. Napisana żywym językiem książka porusza, szokuje, prowokuje...
Czy można oprzeć się takiej zapowiedzi? Mnie się nie udało :P Książkę otrzymałam, przeczytałam, oszalałam...

"Chuliganka to stan serca. Chuligance niczego nie można zabronić."

Tytułowa Chuliganka to trzydziestodwuletnia Ewa, żona mężowi i matka dzieciom. Wydaje się, że posiada wszytko to, o czym można marzyć: stabilny związek, macierzyństwo, dom z ogrodem, wykształcenie, pozycję zawodową, wysoki status społeczny. Jednak to wszystko  Ewie nie wystarcza. Wtedy spotyka Jego...On jest dwudziestodwuletnim imigrantem z Czeczenii, student, bez stałej pracy... Wszystko ich dzieli, a mimo to rodzi się uczucie. Czy między nimi możliwa jest miłość idealna? Czy taka miłość w ogóle istnieje?

Ewa według autorki to "kobieta- dziecko. Z tego powodu, że ona jest blisko swoich emocji". Dokładnie tak. Chuliganka nie waha się iść pod prąd i na przekór wszystkim próbuje być szczęśliwa. Jej wieloletni związek od dawna jest fikcją, przyzwyczajeniem. Jej mąż jest pustą ludzką skorupą. Brakuje w nim emocji, pasji, życia. On tylko odgrywa swoją rolę partnera, ojca, człowieka. Nie oferuje swojej rodzinie uwagi i bliskości. Nie dziwię się zatem Ewie, że się zbuntowała zasadom normującym świat i spróbowała gdzie indziej odnaleźć pikanterię dodającą skrzydeł, motywującą do dalszej egzystencji.

Związek Ewy i Zeliem nie jest łatwy. Oj nie. Po pierwsze dzieli ich przepaść pod względem: dojrzałości, doświadczeń, wieku, statusu, pochodzenia, narodowości, kultury, religii. Nowemu związkowi nie służą również wszechobecne uprzedzenia, konwenanse i stereotypy. Nie łatwo jest przekroczyć granicę, kiedy się wie, że potem nie będzie odwrotu. Jednak ta inność, świeżość, tajemniczość działa na Ewę pobudzająco i pożądliwie. Zeliem budzi w kobiecie jej wewnętrzne dziecko, dzięki czemu jest gotowa na ten odważny i nieodwracalny krok. Uczucie między nimi jest gorące, powiedziałabym nawet wrzące, namacalne, wylewa się z kart powieści parząc palce, serce, umysł. Emocje, hormony pulsują, wciągają niczym narkotyk, doprowadzają do szału, do zatracenia.

Sami bohaterowie są doskonale scharakteryzowani. Poznajemy ich prawie wyłącznie poprzez emocjonalność i zachowanie. Oboje są niesamowicie realni.  Mam wrażenie, że poznałam ich do cna, że oboje żyją gdzieś tuż obok, własnym życiem, a ja podglądam ich przez zaczarowane okienko. Ewa jest bardzo inteligentna, pewna siebie, wie czego chce, z przebojem kroczy przez życie. Zeliem jest młodym acz ciężko doświadczonym przez los mężczyzną. Jest jednocześnie twardy, dominujący, męski oraz wrażliwy, troskliwy, czuły, zachowawczy. 
Czy to wystarczy by stworzyć stały związek?

"Chuliganka" spodoba się wszystkim kobietom bez względu na wiek, doświadczenia, stan cywilny.  Każda z nas odnajdzie w książce coś dla siebie. Dla jednych to będzie pasjonujący i płomienny, niekonwencjonalny romans, dla innych dogłębna analiza kobiecej emocjonalności lub  inspiracja do zmiany własnego życia.



Podsumowanie

Plusy:
- niekonwencjonalny romans
- idealnie scharakteryzowani bohaterzy
- głębia emocji
- wrząca od miłości, pożądania i trudnych wyborów fabuła
- lekkie pióro Izabeli Jung
- zachwycający debiut literacki

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Książka idealna dla tych, co katują się pytaniami "co by było gdyby".




Izabela Jung "Chuliganka", Czarna Owca, Warszawa 2013

5+/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Moisesa, reprezentującego wydawnictwo Czarna Owca :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka