Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Anestezja, Thomas Arnold **Patronat**

Już nie raz, nie dwa pisałam, że Thomas Arnold i jego książki idealnie wpisują się w mój gust czytelniczy. I nie piszę tego, bo moje logo widnieje na okładce Anestezji :P Moja przyjaźń z twórczością autora zaczęła się na długo zanim otrzymałam tę zaszczytną propozycję. Skoro sprawy zostały jasno postawione, mogę przejść do meritum  :P

 

W stanie Waszyngton, w tajemniczych okolicznościach znikają ludzie. To z reguły spokojni, szanowani, nikomu nie wadzący osobnicy. Nikt nie rozumie motywów zaginięcia, a brak tropów deprymuje policję. Sprawą zajmuje się jeden z najlepszych detektywów, Nicolas Stewart, ale nawet on zatrzymuje się w martwym punkcie i nie może ruszyć śledztwa z miejsca. Do momentu kiedy jego dziewczyna, Kate otrzymuje tajemniczą listę. Kto się na niej znajduje i dlaczego? 

 

Początkowo poznajemy kilka wątków, które wydają się być od siebie oderwane. Dość szybko okazuje się, że jakimś dziwnym trafem, idealnie do siebie pasują i zgrabnie łączą się w jedną całość. Thomas Arnold znany jest z tego, że nic nie pozostawia przypadkowi, a jego kroki, kolejne słowa, rozdziały muszą coś znaczyć i mieć kluczowe znaczenie dla całej zagadki. Tak samo jest w przypadku „Anestezji”. Autor w idealnych proporcjach dozuje informacje, napięcie by po pierwsze utrzymać ciekawość, po drugie nie zdradzić zbyt szybko celu, w którym zmierza. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak za każdym udaje mu się ta sztuczka. Niby wydaje się, że znasz wszystkie ścieżki, trzymasz wszystkie tropy w jednej garści, ale za każdym razem umyka ci coś istotnego, co zaskakuje w finałowej scenie. 

 

Również tempo akcji, jej zmienność jest cechą rozpoznawczą twórczości Thomasa Arnolda. To co zbudujesz sobie w głowie w pierwszej części powieści, runie szybko i hałasem tuż przy końcu. Autor mocno komplikuje życie swoim bohaterom. Na szczęście zabiegi te wynikają z dobrej obserwacji naszego społeczeństwa i mentalności ludzkiej, która niestety nie nastraja optymizmem. Zatem to, co spotyka Kate i Nicolasa brzmi dość wiarygodnie, przez co budzi przerażenie i trwożne oczekiwanie na to, co niesie przyszłość.
Thomas Arnold z równą do akcji pieczołowitością kreuje postaci i napięcie wytwarzające się pomiędzy nimi. Bohaterowie często są niejednoznaczni, a ich zachowanie mocno się zmienia w trakcie lektury. Nie zawsze wiadomo kto jest tym dobrym, a kto złym. Główne postaci muszą być mocni psychicznie bo to, co ich czeka nie życzę najgorszemu wrogowi. Nicolas, Kate, oraz inni Barton, Morris czy Batt muszą wykazać się także inteligencją, bystrością, odwagą by ocalić życie lub zyskać przewagę w pojedynku pomiędzy dobrem i złem. 

 

„Anestezja” to debiut literacki Thomasa Arnolda. Nie mogę mu nic zarzucić ani pod względem merytorycznym, ani żadnym innym. Książka, którą trzymam w rękach jest wznowieniem, troszkę udoskonalonym, poprawionym, odświeżonym. „Anestezja” to bardzo dobra powieść sensacyjna z elementami thrillera medycznego, która zaspokoi gusta wielu wielbicieli gatunku. Thomas Arnold zaskakuje, budzi grozę i stawia pytania, nad którymi warto się zastanowić zanim dopadną nas realia rzeczywistości niosącej zgubę sprawiedliwości, człowieczeństwa i moralności. 

 

Zdecydowanie polecam!

 

 

 

 

„Anestezja” Thomas Arnold, Agencja Reklamowo Wydawnicza Vectra 2017

 

 

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka