Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kilka pytań do... Ewy Czajkowskiej + wyniki konkursu



1. Dlaczego zdecydowała się Pani pisać? to piękne, ale trudne:)

Trudne, ale jest to trud, który z przyjemnością podjęłam. Dlaczego zaczęłam pisać? Bo w którymś momencie uznałam, że mam ludziom coś do przekazania, że mogę sprawić aby przeżyli chwile wzruszeń, uniesień i upadków. Chyba chciałam wyrwać z uśpienia ich demony i zmusić żeby stawili im czoła. 

2. Czy przy pisaniu "Po drugiej stronie" miała Pani wszystko poukładane w głowie i przelewała Pani myśli na papier (bądź na klawiaturę :D) czy pisała Pani a następnie wprowadzała miliony poprawek?:)

Były oczywiście miliony poprawek. Czytanie jednej strony wciąż i wciąż od nowa, przestawianie scen, szlifowanie dialogów. To bardzo żmudny proces. A przynajmniej był on taki dla mnie.

3. Chętnie dowiedziałabym się czy Pani jako autorka przemyciła do swojej powieści niespełnione plany, marzenia w historie bohaterów? :)

W żadnym wypadku, bo to historie tragiczne. Książka raczej obdziera ze złudzeń, przedstawia dość brutalną prawdę o naszych słabościach, o konsekwencjach tych słabości. Doszłam do wniosku, że to dużo mocniej podziała na czytelnika niż czułe poklepywanie po ramieniu, udzielanie dobrych rad i słowa: „Nie martw się, jutro będzie lepiej”. 

4. Czy pisząc książkę "Po drugiej stronie" czerpała Pani inspiracje z własnych doświadczeń lub kogoś bliskiego/znajomego?
Nie wiem jak to robią inni piszący, ale ja czerpałam inspirację ze wszystkiego, w tym z własnych doświadczeń. Tak naprawdę pisanie „Po drugiej stronie” rozpoczęło się wiele lat przed tym, zanim kupiłam pierwszy komputer, chociaż wówczas o pisaniu w ogóle nie myślałam. Przywiązuję ogromną wagę do słów. Czasami jedno niedokończone zdanie może wyrazić więcej niż godziny rozmowy.

5. Gdyby "Po drugiej stronie" zostało zekranizowane, która aktorka według Pani zagrałaby główną rolę?

Nie mam pojęcia. Moja wyobraźnia to jedno. Na wyobraźnię reżysera nie mam żadnego wpływu, a ona może podążyć w każdym kierunku. Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać, bo podejrzewam że nawet w przypadku ekranizacji raczej nikt nie zapyta mnie o zdanie. 

6. Jak zachęciłaby Pani facetów, aby sięgnęli po Pani książkę?

Uśmiechnęłabym się do ich żon Jeśli którakolwiek z pań odnajdzie w książce siebie i swojego partnera, moja zachęta nie będzie już potrzebna.

7. Czym inspirowała się Pani w napisaniu tej książki? Czy w tej książce zawarte są jakieś wątki oparte na Pani życiu, czy może to wszystko to wymysł Pani wyobraźni? 

Moja książka to opowieść o zwykłym życiu, o problemach, które dotknęły, dotykają lub mogą dotknąć każdego z nas bez względu na miejsce zamieszkania, więc inspiracje pochodzą z życia oczywiście, chociaż wiem, że to brzmi banalnie. Ale to ono tworzyło i będzie tworzyć najlepsze scenariusze. Wyobraźnia nie zaszkodzi, żeby dodać pewnym sytuacjom dramatyzmu albo nadać autentyczności zdarzeniom, których samemu się nie przeżyło.

8. Z którym z bohaterów książki utożsamia się Pani najbardziej i najmniej oraz proszę powiedzieć dlaczego akurat z nimi? 

Nie utożsamiam się z żadnym, czyli chyba ze wszystkimi po trochu. Ktoś kiedyś zauważył, że w powieści nie ma postaci pozytywnych, gdyż każda na pewnym etapie albo irytuje albo wzbudza niechęć czy nienawiść, i ja się z tym zgadzam. Nawet Kinga, choć ją najmniej można by obwiniać za podejmowane decyzje czy wewnętrzne wojny. Na pewno nie należy szukać w tej książce wzorców do naśladowania, bo się ich tam nie znajdzie.

9. Gdyby była Pani bohaterką tej książki czy podjęte decyzje byłyby takie jakie są już napisane czy zmieniła by pani tok wydarzeń zmieniając tym samym zakończenie?

Każdy z nas chociaż do pewnego stopnia zna kodeks drogowy i rozumie różnicę pomiędzy różnymi grupami znaków. Tak więc posługując się pojęciami z kodeksu porównałabym „Po drugiej stronie” do któregoś ze znaków ostrzegawczych. Aby być przestrogą dla innych moja bohaterka musi pozostać taka, jaką ją stworzyłam. Obawiam się, że gdybym zmieniła życiorys Kingi, a tym samym i zakończenie powieści, nikt nie pochyliłby się na dłużej nad poruszanymi w niej problemami, a uważam że są one tego warte.

10. Czym dla Pani jest SŁOWO?

Dźwiękiem, obrazem, zapachem, dotykiem. Nagrodą i karą, pieszczotą i chłostą.  Słowo może zabić i wskrzesić. Pamiętajmy o tym.

11. Co było najłatwiejsze, a co najtrudniejsze w pracy nad książką „Po drugiej stronie”?

Przyznaję, że nic nie było łatwe, bo to moje pierwsze zetknięcie z pisarstwem. Ale zdecydowanie najgorzej wspominam momenty, w których usiłuję wprowadzić czytelnika w stany napięcia odczuwanego przez bohaterkę. Docierają do mnie opinie, że książka napisana jest bardzo emocjonalnie. Właśnie te emocje kosztowały mnie najwięcej.

12. Co w procesie pisarskim lub wydawniczym Panią kompletnie zaskoczyło, zbiło z pantałyku?

Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że zupełnie inaczej odbiera się tekst widoczny na ekranie od tego z wydruku. To była nieświadomość, która spowodowała, że pewne zmiany kosmetyczne wprowadziłam dosłownie w ostatnim momencie. I tu chciałabym serdecznie podziękować mojemu wydawnictwu na ogromną cierpliwość w nanoszeniu poprawek.

13. W książce ,,Po drugiej stronie'' opowiada Pani o losach głównej bohaterki w sposób tak rzeczywisty jakby Pani tego doświadczyła. Czy była Pani w związku ,,z rozsądku'' lub związku, który wydawał się być wielką miłością, w późniejszym czasie okazując rozczarowaniem?

Ufff… Bardzo osobiste pytanie, ale i na nie odpowiem. „Po drugiej stronie” nie jest powieścią autobiograficzną. Jak każdy autor umieściłam w niej elementy z własnego życia, choćby fakt samej emigracji, ale jest ich na tyle mało, że trudno uznawać tę historię za moją własną. To bogaty zbiór doświadczeń wielu ludzi na przestrzeni wielu lat, aczkolwiek zdarzenia zasłyszane przeze mnie zostały przerobione i ubarwione na tyle różnych sposobów, że stały się prawie wyłącznie fikcją literacką. Dlaczego są takie rzeczywiste? Może dlatego, że zawsze bazuję na emocjach. To co inni widzą i słyszą, ja przede wszystkim odczuwam. To taka moja mała przypadłość.

14. Dlaczego na miejsce akcji wybrała Pani właśnie Australię?

Ponieważ wiele lat tam mieszkałam, a kraj jest tak interesujący, odmienny i wciąż stosunkowo mało znany, że rozpoczęcie pisania uznałam za dobry pretekst, aby o nim opowiedzieć.

15. Czy spodziewała się Pani, że debiutancka książka spotka się z takim zainteresowaniem oraz pozytywnymi opiniami? :)

Nie, chociaż jak każdy piszący miałam taką nadzieję. Wszystkie pozytywne opinie ogromnie mnie cieszą i bardzo serdecznie za nie dziękuję. Z tym, że nie wszystkie są pozytywne. Z tych krytycznych próbuję wyciągnąć wnioski na przyszłość. Osobiście znam kilka osób piszących wyłącznie do przysłowiowej szuflady, ja postanowiłam, że podejmę ryzyko i zrobię ten jeden krok więcej. Tematyka książki jest trudna, mocno ocierająca się o naszą, nie tylko emigracyjną codzienność, a poruszane zagadnienia były, są i będą aktualne zawsze, ponieważ dotyczą nas samych, naszych wewnętrznych, mniejszych lub większych wojen. Może właśnie stąd bierze się zainteresowanie powieścią.

16. Czy Pani mogłaby porzucić swoje życie i zamieszkać w innym odległym miejscu ?

Moje życie jest tam, gdzie jestem ja i moi najbliżsi. Doświadczenia nauczyły mnie nie przywiązywać się za bardzo do przedmiotów czy adresów. W dzisiejszych czasach, kiedy tak często przemieszczamy się choćby w poszukiwaniu pracy, nawet związki z ludźmi jesteśmy zmuszeni traktować tymczasowo. Na szczęście jedne przedmioty możemy zastąpić innymi, a ludzie, jeśli kiedykolwiek byli nam przyjaciółmi, pozostaną nimi bez względu na dzielące nas kilometry. Dlatego z całym przekonaniem odpowiem że tak. Mogłabym zamieszkać w innym miejscu kuli ziemskiej i raz już podjęłam tę decyzję przenosząc się na 11 lat do Melbourne, aczkolwiek wolałabym więcej tego nie robić, bo najlepiej czuję się tu, gdzie jestem teraz.

17. Czy złe relacje rodzinne bardzo rzutują na nasze dorosłe życie ?

Rzutują, bo jakżeby inaczej? Przecież to w rodzinie kształtuje się nowy człowiek, to ona daje wzorce na przyszłość. Jak bardzo? Moje obserwacje pokazują, że ten wpływ może być ogromny a rany śmiertelne. Trudno samemu udźwignąć taką wiedzę i między innymi dlatego powstała książka. „Po drugiej stronie” to w pewnym sensie również forma apelu: nie uzależniajmy swojego szczęścia od czyjejś ułomności. Bo za ułomność należy uznać niemożność ofiarowania miłości własnemu dziecku.

18. Jak wygląda proces tworzenia książki? W moim przypadku - uwielbiam pisać różnorakie historie - bywa, iż pomysł "napada mnie" na przystanku tramwajowym, bądź autobusowym, albo widzę jakiś obraz, czy czytam o pewnej scenie w książce i tak rodzi się pomysł na nową historię. A jak to wygląda u Pani, co jest natchnieniem? Jak powstają pomysły na nowe sceny, kiedy historia jest już zaawansowana, czy od razu zna Pani cała treść swojej powieści, czy pomysły rodzą się w trakcie pisania jej?

Dla mnie była to przede wszystkim ciężka praca. Od początku wiedziałam jaki przekaz ma mieć książka, lecz kolejne obrazy rodziły się etapami, często w prawdziwych bólach. Zaczynając pisać w ogóle nie miałam pojęcia jak zakończyć tę historię, aby dotrzeć do czytelnika, a tego, co przeżyłam, próbując oddać stany emocjonalne bohaterki, raczej nie chcę wspominać. Zdarzało się, że w środku nocy zapisywałam nowe pomysły na przypadkowych strzępach papieru, aby do rana nie zdążyły mi gdzieś ulecieć. Próbowałam wyobrażać sobie pewne sceny po czym pozwalałam, aby emocje dopowiadały reszty i chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że moje natchnienie to przede wszystkim moja zdolność wchodzenia w położenie drugiego człowieka.

19. Czy będąc zniszczonym swoim życiem można przejść na drugą stronę, a jeżeli tak to jak?

Nie będę oryginalna głosząc opinię, że każdy ma w sobie potencjał aby być szczęśliwym. Problem w tym, że zbyt często szukamy szczęścia gdzieś poza sobą: w innym człowieku, w karierze zawodowej, w nowszym modelu samochodu. Pamiętajmy że nosimy w sobie miliardy komórek, a każda z nich każdego dnia i w każdej minucie nie robi nic innego jak troszczy się o nas. To, co zastaniemy po drugiej stronie w dużej mierze zależy od nas samych. Wells napisał kiedyś, że w przeszłość przenoszą nas wspomnienia, a w przyszłość - marzenia. Zdecydujmy jak wykorzystać swój wehikuł czasu już dzisiaj. Powieść podpowie, w jaki sposób na pewno tego nie robić.

20. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisarstwem?

Pod wpływem impulsu, więc chyba należy uznać że zupełnie przypadkowo. Przyznaję, że nigdy nie myślałam o tym, by zacząć pisać. Tworzenie poezji czy prozy było dla mnie tą formą ekspresji, która wymagała zbyt wielkich pokładów zaangażowania. Emocjonalnego przede wszystkim. „Po drugiej stronie” to debiut w pełnym tego słowa znaczeniu. Jak zaczęła się moja przygoda z tą książką? Podobno jestem dobrym słuchaczem. Przyjaciele chętnie dzielą się ze mną swoimi smutkami, a ja odczuwam satysfakcję, jeśli mogę im jakoś pomóc, doradzić. Odnoszę wrażenie, że we współczesnym, coraz szybszym i bardziej wymagającym świecie, pojedynczy człowiek z jego dylematami i demonami przestał zwracać czyjąkolwiek uwagę. Posługujemy się stereotypami, cytujemy niesprawdzone opinie ogółu, często nie znajdując czasu ani ochoty na zbudowanie własnych. Ja od zawsze lubiłam obserwować ludzkie zachowania , zadawać pytania, szukać na te pytania odpowiedzi… Dlatego całymi latami moje osobiste doświadczenia i przemyślenia wzbogacały się o doświadczenia i przemyślenia innych. I w którymś momencie doszłam do wniosku, że zbyt wiele dzieje się w mojej głowie, że muszę się tym wszystkim podzielić. Wtedy zdecydowałam, że już czas, aby przelać ten przypadkowy zbiór „różności” na papier. 

21.Dlaczego Kinga tak bardzo zaufała Krzysztofowi?

Bardzo się cieszę, że wśród czytelników bloga są osoby, które już znają książkę I bardzo dziękuję za to pytanie. Myślę, że nie zdradzę zbyt dużo z fabuły jeśli wyjaśnię, że Kinga i Krzysztof to główni bohaterowie powieści, para połączona MIŁOŚCIĄ i węzłem małżeńskim. Okazuje się jednak, że każde z nich na swój sposób rozumie słowa „kocham cię”. I tu rodzi się kolejne pytanie: cóż to takiego jest miłość? W odczuciu bohaterki to przede wszystkim ZAUFANIE, umiejętność wysłuchania i zrozumienia drugiego człowieka, gotowość wspierania go bez względu na wszystko. Właśnie tak Kinga kocha swojego mężczyznę i w taki sam sposób pragnie być kochana przez niego. A dlaczego akurat w taki? Myślę że na to pytanie odpowie nam przeszłość bohaterki.




Bardzo dziękuję uczestnikom konkursu za zainteresowanie i zadane pytania. Wybór był trudny, natomiast jako zwycięzcę  postanowiłam wskazać Erwina Borkowskiego, autora pytania nr 19. Chciałabym również przekazać własne egzemplarze książki Weronice i Karolinie. 

Korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich czytelników Aleksandrowych myśli, a na ręce Pani Aleksandry składam szczególne podziękowania za stworzenie mi  możliwości udzielenia tego wywiadu.




Pani Ewo!

To ja serdecznie dziękuję za gotowość udziału w moim cyklu oraz szczere i inspirujące odpowiedzi na nie zawsze łatwe pytania :) W imieniu swoim i moich czytelników życzę Pani nieustającego natchnienia i powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym :)


Erwina, Weronikę i Karolinę proszę o podesłanie swoich adresów :) Skorzystajcie z formularza w pasku bocznym bloga :)


GRATULUJĘ! 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka