Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Przedpremierowo: Carpe diem, Diane Rose


W codziennym pędzie dnia, natłoku obowiązków trudno zauważyć drobiazgi, z których zbudowane jest i od czego uzależnione jest nasze szczęście.
Nadchodzi jednak taki etap w życiu, kiedy wzrok się wyostrza i kiedy całym sobą, z wyjątkowym pragnieniem wyczekuje się okruchów codzienności, tak zwyczajnych, a tak pięknych zarazem. To czas choroby i czekania na ostateczny akcent bytu.

Diane Rose zabiera nas do świata młodziutkiej dziewczyny. Towarzyszymy jej na uczelni, w wesołym rodzinnym zgiełku, wśród przyjaciół. Nic specjalnego, nic nadzwyczajnego. Dopiero po chwili uderza w nas okrutna wiadomość. Rose ma rzadką wadę serca, która drastycznie skraca czas, który został jej dany, tu na ziemi. Jedynie przeszczep może uratować jej życie, ale dawcy organów nie można znaleźć, ot tak, od ręki. Dziewczyna musi wyrwać od losu każdą chwilę i przeżyć wystarczająco dużo, by niczego nie żałować. Kiedy na swojej drodze spotyka miłość, piękną, obezwładniającą, wyścig z czasem dramatycznie przyspiesza...

Diane Rose przeciwstawia sobie dwa światy: idyliczny, troszkę infantylny ale pełny pasji, czułości i miłości byt młodej, ufnej dziewczyny z podstępną, okrutną, bezlitosną chorobą, która czyha na swoją ofiarę i drwi z niej na każdym kroku.
Zaskakujące jest jak Rose oswaja swój stan i jak bardzo pragnie się z nim pogodzić. Jej pełna optymizmu a jednocześnie swoistego buntu postawa budzi podziw, ale i smutek. Wzruszająca jest jej potyczka z losem o każdy dzień i każde doświadczenie zdobywane na zapas.
Sytuacja staje się patowa w momencie pojawienia się mężczyzny, szansy na poznanie prawdziwej miłości. Kiedy na scenę wkracza Daniel, puszczają wszelkie tamy i czytelnika zalewa fala emocji. Pierwsze porywy serca, wszystkie te ekscytujące doznania, mąci widmo śmierci. Uciekający czas, wymusza poważne deklaracje i decyzje, na które nie są gotowi, nie są przygotowani.

Diane Rose to debiutująca pisarką, ale praca ze słowem nie jest jej obca. Na co dzień recenzentka książek, zatem pióro ma już wyrobione i doskonale orientuje się, co może spodobać się czytelnikowi. Co doskonale zawarła w "Carpe diem". Powieść czyta się bardzo lekko, mimo ciężkiego kalibru jakim jest jej tematyka. To ogromna wartość pisać zajmująco ale z wyczuciem, taktem. Diane Rose jednocześnie bawi i intryguje, rozśmiesza i doprowadza do łez.
Stworzyła postaci, z którymi łatwo się utożsamić, które łatwo polubić, którym chce się kibicować. Owszem mają swoje problemy, lepsze i gorsze dni, popełniają głupoty czy podejmują złe decyzje. Ale taki jest człowiek, czasem dobry, czasem zły, czasem zupełnie obojętny. I te dwuznaczności udało się autorce zachować i przemycić w ich zachowaniu wartości, które warto pielęgnować.






"Carpe diem" Diane Rose, Videograf 2017





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka