Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Czas na zabawę: Zwierzaki na tratwie



Wydawnictwo Egmont rusza z nową serią gier, Zagraj ze mną. Z zasady ma to być zabawa prosta i przyjemna, przeznaczona dla całej rodziny. Jedną z pierwszych propozycji są Zwierzaki na tratwie. Założenia gry są zacne, ale nijak mają się z rzeczywistością.  Ale o tym później...

Pudełko kryje w sobie:

-  6 tekturowych tratw
- 30 drewnianych zwierzątek
- 30 kart ze zwierzętami
- 18 żetonów z punktami
- 4 znaczniki głosowania TAK
- 4 znaczniki głosowania NIE
- klepsydra



Żeby rozpocząć zabawę należy położyć na stole jedną z tratw. Wokół  niej ułożyć 10 kart zwierząt, a na nich ustawić jej drewnianych odpowiedników. Każdy z graczy musi teraz oszacować czy wskazane zwierzęta zmieszczą się na tratwie. Głosuje znacznikiem TAK lub NIE. Jeżeli odpowiedział twierdząco musi w ciągu 1 minuty udowodnić swoją tezę. Jeśli mu się uda otrzymuje punkt. Jeśli nie, punkty otrzymuje/ą przeciwnicy. W rozgrywce biorą udział wszystkie tratwy. Zwycięzcą zostaje gracz, który zdobył najwięcej punktów.

Wszystko się zgadza, gra zapowiada się ciekawie, a do tego wspomaga wyobraźnię przestrzenną, utrwala liczenie i uczy radzenia sobie z presją czasu. Po części się z tym zgadzam. Pięciolatkowie rozwiną nowe umiejętności, ale tylko w pierwszych rundach. Z każdą kolejną rozgrywką Zwierzaki na tratwie stają się coraz bardziej przewidywalne, a na koniec przyjdzie smutne rozczarowanie, bo okazuje się, że za każdym razem, obojętnie jaka będzie konfiguracja kart, zwierzęta zmieszczą się na tratwie. Odrobina napięcia, doza niepewności znika, wyparowuje. Gdyby zmienić rozmiar tratw, bardziej je zróżnicować mogłaby być to bardzo udana zabawka.

Kolejnym istotnym dla mnie minusem jest nie do końca zrozumiałs instrukcja. Dlaczego przy głosowaniu wszystkich uczestników na NIE pozwala na trzykrotną wymianę kart, a głosowanie na TAK dołożenie tylko jednej karty? I nie jestem do końca przekonana czy błąd tkwi w zasadach czy moim ich zrozumieniu...

Jak zawsze mogę pochwalić wykonanie. Drewniane zwierzątka są rozpoznawalne, użyte kolory przyjazne, estetyczne, bezpieczne, a piasek w klepsydrze przesypuje się sprawnie i nie utrudnia gry o dodatkowe emocje. Do gry zostały dołączone woreczki strunowe, które pozwolą utrzymać jej elementy w ładzie i harmonii.

Zwierzaki na tratwie jest grą, która sprawi frajdę przez kilka dni, ewentualnie nadaje się dla  maluchów, które zrozumieją jej zasady, ale nie zauważą, że tratwy mają taki rozmiar, który pozwala schronić się wszystkim wylosowanym zwierzętom.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka