Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kirkhammer, Wojciech Karolak *Patronat*



Do propozycji wydawnictwa o recenzję książki „Kirkhammer” Wojciecha Karolaka podeszłam dość sceptycznie. Owszem lubię fantastykę, ale obawiałam się, że ta będzie zbyt ciężka i skierowana bardziej w kierunku mężczyzn niż kobiet. O! Jakżeż się myliłam. Wystarczyło pierwszych kilka rozdziałów, bym całkowicie dała się pochłonąć akcji.

Tytułowy Kirkhammer jest najlepszym wojownikiem elitarnej organizacji, zwanej Kościołem, a która specjalizuje się w zabijaniu potworów uprzykrzających życie ludzi. Jednocześnie zmaga się z demonami przeszłości, tajemniczą śmiecią rodziców, niespełnioną miłością i skłonnością do nałogów. Zemsta napędza go do działania, a śmierć bliskiego kompana wyzwala w nim ogromne pokłady emocji i... coś jeszcze. To staje się powodem szczególnej i bardzo niebezpiecznej misji, która nieodwracalnie zmienia jego życie.

Od samego początku Kirkhammer zdobył moją sympatię. Lubię bohaterów, którzy z odwagą przyjmują swój los i nie boją się przyznać do słabości. Postać stworzona przez Karolaka to jeszcze dzieciak, dwudziestotrzyletni chłopak, który testuje życie, którego nie powstrzymują zakazy i granice. Prowadzi to do wielu sytuacji, w których śmierć to najłatwiejsze rozwiązanie. Alkohol, narkotyki, nowoczesne używki wspomagające koncentrację, siłę to jego metody na radzenie sobie z żałobą, utratą ukochanej ale i gotowość na służbę ludzkości w walce z potworami. Owszem Kirhammer to momentami arogancki bufon ulegający sadystycznym skłonnościom, któremu przydałby sie porządny kop w tyłek, ale to także zagubiony człowiek przygnieciony ciężarem strat. To co mnie w nim ujmuje to niezatarte poczucie humoru i riposta, którą szafuje bez ograniczeń ale z celnym skutkiem. Nie tylko Kirhammer udał się autorowi. Reszta postaci to doborowi kompanii, dla których przyjaźń , lojalność to najważniejsze wartości, a przeciwnicy są pełni tajemnic oraz potworności w charakterze i aparycji.

Akcja powieści jest naszpikowana zwrotami, które mogą powodować zawrót głowy. Wojciech Karolak nie raz, nie dwa zaskoczył mnie tak, że musiałam odłożyć lekturę, uspokoić serce i odpowiedzieć sobie na pytania: No, ale jak to? To naprawdę się zdarzyło? Czy On naprawdę to zrobił? A to lubię. Niejednoznaczność i świat wywrócony do góry nogami. Mogłam już tylko śledzić los bohaterów i z pokorą, a także przyjemnością przyjmować to, co zaserwował mi autor.

Kirkhammer” to powieść fantasy, w której przewijają się baśniowe przepowiednie, magowie, ciemne moce, potwory rodem z koszmarów i odwieczna walka dobra ze złem. Od tego wszystko się zaczyna, od równowagi, która musi być zachowana w każdej dzidzinie. Zachwianie przynosi nieoczekiwane zdarzenia, które wydobywają z ludzi cechy, którymi mogą się szczycić, ale również wstydzić tak bardzo, że pozostaje jedynie gniew i przemoc. Wojciech Karolak nie szczędzi nam krwi, wnętrzoności, trupów, pogardy dla życia i bestialskich zbrodni. Dla równowagi pozwala swoim bohaterom ulec miłości, pożądaniu, zawierać przyjaźnie i zaufać wartościom wpajanym przez wychowanie.

Kirhammer” to zaskakująca książka. Podnosi poziom adrenaliny i zmusza na niecierpliwe oczekiwanie na więcej.





„Kirkhammer” Wojciech Karolak, Wydawnictwo Witanet 2017




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka