Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Wilki w modnych ciuszkach" Carrie Karasyov i Jill Kargman

Autorzy: Carrie Karasyov, Jill Kargman
Tłumacz: Edyta Skrobiszewska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
rok wydania: 2010
liczba stron: 272
rodzaj wydania: broszura
format: 140 x 204 mm
przedział wiekowy: 14-100
numer ISBN: 978-83-10-11709-0




Julia wychowywała się w winnicy Napa Valley a po ukończeniu Uniwersytetu rozpoczęła tam pracę. Jednak nie takie były jej plany. Miała ochotę robić coś zupełnie innego. Po roku ciężkiej pracy zaryzykowała i wyjechała na Manhattan realizować swoje plany i rozpocząć karierę w projektowaniu biżuterii. Nowy Jork jest dla niej  miastem wielu emocji i wielkich możliwości. Jednak aby zacząć spełniać marzenia musiała znaleźć pracę. Udało jej się "zaczepić" w szacownym, stuletnim salonie jubilerskim Pelham. Została ekspedientką w dziale pierścionków zaręczynowych. Dziedziczka i dyrektorka tego salonu wraz z przyjaciółką, dla dobrej zabawy i zabicia nudy, postanawia "wystroić ją w jakieś markowe ciuchy, dać szpilki (...)odmienić jej los, stworzyć nową istotę i wpuścić ją do swojego świata".
Jest to współczesna wersja bajki o Kopciuszku osadzona w środowisku nowojorskiej socjety. Wesoła i ironiczna opowieść o tym jak żyją, jak kochają i jak bawią się członkinie manhattańskiej śmietanki towarzyskiej. Ale czy jest to życie, o którym warto śnić i do którego warto dążyć?
Julia wciągnięta w pułapkę zdaje się nie dostrzegać zagrożeń. Czuje się wyśmienicie w towarzystwie Lell, Polly i Hope. Próbuje się do nich dostosować , przejąć ich maniery i zachowanie zatracając swoją własną osobowość. Całkiem rezygnuje ze swoich przyzwyczajeń. Zakochuje się w mężu jednej ze swoich nowych przyjaciółek i jednocześnie swojej szefowej. Tu rozpoczyna się koniec jej nowego życia. Oskarżona i pomówiona zostaje wyrzucona z grona elity i z pracy. Wtedy dopiero w pełni rozumie, że stała się zabawką, pewnego rodzaju eksperymentem.
Tych, którzy bawili się życiem ludzkim czeka sroga, bardzo dotkliwa i zasłużona kara. Dopiero wtedy okazuje się, kto tak naprawdę jest przyjacielem i na kim można polegać. Prawdziwe okazuje się przysłowie "Najlepszych przyjaciół poznajemy w biedzie".
Za uczciwość i nie uleganie pokusom czeka nagroda.

Moim zdaniem powieść ma jeszcze inne przesłanie. Ubogie życie bez wiedzy czym jest prawdziwa miłość. Kobiety i mężczyźni opisani w książce są obdarci z uczuć wyższych. Pod pięknym i drogim opakowaniem nie kryje się nic ciekawego, godnego uwagi. "Mówią, że kocha się tylko tak mocno, jak było się kochanym. Że ma się tyle kanistrów wypełnionych miłością, ile dali nam rodzice i ludzie, którzy nas kochali". jak ci ludzie mają kogoś kochać skoro im w dzieciństwie nie okazywano uczuć, nie przytulano, nie głaskano po głowie. Kobiety takie jak Lell czy Polly wychodzą za mąż z wyrachowania, za odpowiednie partie z dobrym urodzeniem, wielkim majątkiem czy koneksjami nigdy z wielkiej miłości. Rodzą dzieci ale tak jak własna matki oddają je pod opiekę niań, guwernantek i szkół z internatami. Nie są w swoich małżeństwach szczęśliwe, szukają więc przygód poza nim. To jest bardzo przykre. Ja nie wyobrażam sobie moich dzieci tulących się do obcej osoby kiedy ja umawiam się ze spotkania na spotkanie, odpoczywam w Spa czy plotkuję z koleżankami.

Nowojorskie dziedziczki nie potrafią nawet stworzyć związków oparte na przyjaźni. Przyjaciółki są dla siebie miłe i pomocne tylko na wspólnych spotkaniach a za swoimi plecami obgadują, szkalują i tylko czekają na potknięcia i niepowodzenia.
Bohaterki książki "Wilki w modnych ciuszkach" są podziwiane za swoją działalność charytatywną. biorą udział w bardzo wielu kwestach czy balach ale robią to jedynie na pokaz. Często cele na jaki zbierają pieniądze są niedorzeczne, komiczne i nie mają nic wspólnego z prawdziwa dobroczynnością. Cała ta otoczka i działalność charytatywna ma na celu zwrócenia uwagi na swoją osobę bądź na swoją firmę, autopromocję.


>>4+/6<<

5 komentarzy :

  1. Środowisko nowojorskich dziedziczek fortun mnie odstrasza. Właśnie dlatego, że nie lubię takich ludzi, jak tu opisałaś. Tych, którzy żyją na pokaz i myślą tylko o sobie. Jakoś nie mam ochoty o nich czytać...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja czasem lubię sięgnąć po taką literaturę :) mam po niej podobne przemyślenia jak ty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie zapowiada się ciekawie. Może nie będę usilnie szukać tej książki, ale jak trafi w moje ręce, to chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie gustuję w takich książkach, jednak może się skuszę, gdy na prawdę nie będę miała nic ciekawszego, lub potrzebowała czegoś lżejszego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie sięgnę. Ostatnio naczytałam się tylu lekkich książek, że wystarczy mi na kilka lat. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie znajdę coś trudnego, wymagającego poświęcenia całej uwagi lekturze. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka