Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Miłość pisana listem

„List nie zawsze jest tylko listem.”

Sztuka epistolarna zanika na rzecz elektronicznych wiadomości typu sms czy e-mail. Taka informacja staje się bardziej formalna, mechaniczna i bezosobowa. Trudniej jest także wejrzeć między wersy, odczytać ukryte znaczenia, dopatrzyć się uczuć włożonych w konkretny tekst. Odręcznie pisany list daje więcej możliwości wyśledzenia emocji towarzyszących jego tworzeniu, śladów łez, romantycznych prezentów w postaci zasuszonego kwiatka, rysunku, szkicu, indywidualnego zapachu.

Jessica Brockmole w książce „Listy z wyspy zwanej Niebem” przypomina o drżeniu, które towarzyszy oczekiwaniu na kolejny list, niecierpliwości, z którą rozrywa się kopertę, szybkim biciu serca podczas czytania słów nakreślonych przez bliską osobę.

Przenosimy się do Anglii 1940 roku. Wojna zagarnia coraz więcej ofiar, a okupant podbija kolejne narody. Podczas bombardowania w małym niewyróżniającym się mieszkaniu, ze skrytki pod boazerią wypadają listy, setki listów. Elspeth Dunn pieczołowicie zbiera wszystkie kartki, wychodzi z domu i znika. Jej córka Margaret zaintrygowana zachowaniem matki próbuje poznać przeszłość swojej rodzicielki i sekret skrywanych listów. To, co odkryje wywróci jej życie do góry nogami.

Elspeth Dunn jest dwudziestotrzyletnią poetką, żoną rybaka i mieszkanką malowniczej, szkockiej wyspy Skye. Marzy o wielkim świecie, ale panicznie boi się wody. Nie potrafi opuścić miejsca zamieszkania. Z czasem uczy się je kochać i nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Te odczucia zmieniają się wraz z listem amerykańskiego studenta, wielbiciela jej poezji. David jest ucieleśnieniem wszystkich jej marzeń i pragnień. Listy mnożą się, rozkwita przyjaźń, rodzi się miłość. Elspeth bije się z myślami. Chce być lojalna względem męża i rodziny, ale chciałaby także beztrosko zanurzyć się w uczuciu, które przyniósł jej los.

Dawid z kolei jest tak zwanym niebieskim ptakiem. Robi to, co akurat podpowiada mu serce i fantazja. Podróże, zabawa, adrenalina. Kiedy wybucha I wojna światowa, angażuje się w pomoc. Nie zważa na swoje bezpieczeństwo, ani na prośby rodziców i Elspeth. Pod ostrzałem, wśród niebezpieczeństwa czuje się jak ryba w wodzie.

Margaret jest córką Elspeth i narzeczoną pilota RAF- u. Jest zakochana i szczęśliwa. Nie rozumie obaw i pełnych współczucia spojrzeń swojej matki. Dopiero kiedy odkrywa prawdę o jej życiu, poznaje rzeczywistą naturę Elspeth.

Już sam tytuł książki sugeruje, że listy będą priorytetem i osią całej fabuły. Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że opowieść ta wytyczona jest tylko i wyłącznie korespondencją. To bardzo trudne wyzwanie. Trzeba tak ułożyć listy, aby nie tylko ukazywały kolejne wydarzenia, ale i zachowały jasność i spójność. Jessice Brockmole udała się ta sztuka. Z dużą dozą autentyczności nakreśliła postacie, uwikłała je w trudne sytuacje oraz przedstawiła ich relacje na przestrzeni dwóch wojen i najokrutniejszego czasu w historii XX wieku. Postacie są pełne życia, wyraziste i budzą sympatię. Każde kolejne słowo sprawia, że z niecierpliwością chce się śledzić ich wędrówkę przez koleje losu, rozwój, dojrzewanie, wybory i ich konsekwencje. Emocje, jakie łączą bohaterów są szczere, a listy są odzwierciedleniem stanu ich uczuć: troską o zdrowie, obawą o życie, tęsknotą, miłością, strachem, dzieleniem się codziennością, radością, prośbą o radę, nadzieją, sentymentem.

Jessica Brockomole umiejętnie operuje słowem, pochłania uwagę czytelnika i pozwala zanurzyć się w romantycznej opowieści pełnej tajemnic, kłamstw, rozbitej rodziny szukającej porozumienia, akceptacji i wybaczenia.





Jessica Brockmole "Listy z wyspy zwanej niebem", Amber, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- fabuła złożona tylko i wyłączie z listów
- czas akcji obejmuje dwie wojny światowej
- tajemnica
- rodzinne sekrety
- ciekawi bohaterowie
- kochankowie rozdzieleni kontynentem i wojną
- zaskakujący finał
- listy pełne uczuc i emocji


Minusy:
- nie podoba mi się okładka
- listy przychodzą zbyt regularnie jak na realia wojenne (rozumiem jednak, że tego wymagałą konstrukacja powieści)

Jednym zdaniem:
Doskonały debiut Jessicy Brockmole.


Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis.pl, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))))

11 komentarzy :

  1. Już sama okładka jest przecudowna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki, które dzieją się w czasie wojny. Myślę, że mogłoby mi się spodobać

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie akurat okładka się podoba. Co do samej fabuły mam jednak mieszane uczucia i na razie nie mogę się jakoś przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie i zachęcająco, mnie okładka mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I blog frequently and I really thank you for your information.
    The article has really peaked my interest. I'm going to take a note of your blog
    and keep checking for new information about once a week.
    I opted in for your Feed too.

    Feel free to visit my blog: DZIELNY OŁOWNIANY RYCERZ

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam przyjemność przeczytać tę książkę i na mnie również zrobiła pozytywne wrażenie:). A co do okładki, to rzeczywiście jakaś taka... nijaka. Ale wnętrze zdecydowanie to rekompensuje.
    Myśli skrzętnie ukryte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby "Nie oceniaj książki po okładce", ale taka nijakość nie wyróżnia się i nie przyciąga oka, a wartościowa treść może się zagubić w gąszczu bardziej atrakcyjnych wizualnie książek

      Usuń
  7. Oj, a mnie w sumie podoba się okładka, więc myślę, że jeden minus mniej! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze do niedawna pisywałam listy i choć ostatnio zdarza mi się to znacznie rzadziej, to jest to piękny zwyczaj. A co do książki to ciekawi mnie jak przy takiej konstrukcji autorce udało się utrzymać spójność i ciągłość historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też było to zaskakujące a jednak autorce udałą się ta sztuka :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka