Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Współuzależniona

"Alkoholizm jest to choroba postępująca, w uzależnienie od alkoholu wchodzi się niepostrzeżenie, brak wyraźniej granicy. Najpierw towarzyszy temu przyjemność , dobra zabawa. Pije się coraz więcej, następuje wzrost tolerancji na alkohol. Potem po pijanemu "urywają się filmy", szukamy okazji do picia, sami inicjujemy picie, pijemy w ukryciu i w samotności, potrzebujemy klina, pojawia się zespół abstynencyjny."

Alkoholizm to choroba podstępna i trudno jest określić granicę dobrej zabawy a początku uzależnienia. Tę granicę najtrudniej zauważyć samemu choremu, ale i osoby towarzyszące mają problem z odróżnieniem symptomów tej choroby. Długo trwa nie tylko dostrzeżenie problemu ale przyznanie się, że taki problem w ogóle istnieje. Alkoholizm w dalszym ciągu jest chorobą wstydliwą, którą ukrywa się przed otoczeniem. Kto najbardziej cierpi przez alkohol? Matki, żony, córki, synowie. Ze strachu przed wykluczeniem, plotkami i ujawnieniem własnych słabości czy niedoskonałości, zamykają się w czterech ścianach, w samotności ze swoimi uczuciami i obawami. A ogrom emocji odbiera im całą radość życia. Ciągłe zastanawianie się gdzie przebywa bliski chory, co robi, czy pije, czy wyda wszystkie pieniądze, oszczędności, czy żyje doprowadza do wielu osobistych problemów w tym lęków, otępienia, nerwowości, depresji i myśli samobójczych.

Z takimi właśnie problemami od wielu lat zmaga się Marta Bocian autorka książki, pamiętnika "Jedwabna pajęczyna. Dziennik współuzależnionej". Jej zapiski są przerażające. Życie z alkoholikiem jest zadaniem karkołomnym i ogromnie wyniszczającym. Pani Marta z początku samotnie a potem z pomocą przyjaciół i rodziny próbuje ratować i leczyć męża z choroby. W swojej walce całkowicie się zatraca i zapomina o własnym zdrowiu. Ciągłe bicie się z myślami, nerwowe oczekiwanie, tabletki uspokajające doprowadzają ją do takiego stanu, w którym potrzebna jest konkretna pomoc psychologiczna. Dopiero terapia pozwala jej uświadomić sobie jak wiele mogła stracić i jakie spustoszenie w ciele i duszy poczyniło współuzależnienie.

W zapiskach Marty Bocian uderzyło mnie najbardziej: jej samotność, brak dbałości o siebie i ogromne skupienie na chorobie męża. Pamiętnik jest przerażająco smutny, nie ma w nich odnośników do radosnych wydarzeń czy upamiętniania osobistych sukcesów. Jest za to ból, cierpienie, obawa, niepokój, strach, żałość, odrętwienie, wstyd, rozpacz.
To było również jednym z powodów powstania tej książki. Innym ważniejszym impulsem było danie osobom współuzależnionym możliwości przyjrzenia się własnej sytuacji i pobudzić ich do działania w kierunku wyjścia z tej matni oraz ocalenia własnego zdrowia.

Marta Bocian długo wytrwała w swoim współuzależnieniu, ale tylko dlatego, że nie znała wcześniej żadnych podpowiedzi, ścieżek postępowania dla kobiet w jej sytuacji. Kiedy rozpoczęła odpowiednią terapię, odnalazła w sobie siłę by ponownie zmierzyć się z życiem. Czego życzy również innym współuzależnionym.





Marta Bocian "Jedwabna pajęczyna. Dziennik współuzależnionej", BIS, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- pamiętnik kobiety współuzależnionej
- jedna z najgroźniejszych chorób naszych czasów
- utwierdza w zasadności terapii
- daje możliwość dojrzenia problemu dla innych współuzależnionych
- pobudza nadzieję

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Pamiętnik przeraźliwie smutny.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :) Dziękuję za okazane zaufanie :)



6 komentarzy :

  1. Bardzo poruszająca i trudna tematyka. Wprawdzie wolałabym nieco optymistyczniejszą historię ale czasem też trzeba przeczytać coś poważniejszego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współuzależnienie wydaje mi się straszniejsze niż sam alkoholizm. Nie wiem jak ludzie mogą swoim bliskim fundować coś takiego. Ogromnie współczuję pani Marcie, mam nadzieję, że terapia pomogła jej dojść do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lektura tej książki wydaje się być ogromnie przytłaczająca i trudna. Jednak nie skreślam tej pozycji, a raczej doceniam prawdziwość relacji, ich wierny przekaz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię czytać o problemach współczesnego człowieka dlatego chętnie rozejrzę się za tą pozycją. Chociaż tematyka wydaje się być przytłaczająca to tak naprawdę wokół nas sporo ludzi, których problem alkoholowy w większym lub mniejszym stopniu dotyczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka wydaje się być strasznie smutna i zarazem pocieszająca.

    OdpowiedzUsuń
  6. na pewno kiedyś przeczytam, teraz nie mam ochoty na smutną, przygnębiającą tematykę

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka