Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Wypędzone" Helene Plüschke, Ursula Pless-Damm, Esther Gräfin von Schwerin

Na książkę "Wypędzone" składają się dzienniki oraz wspomnienia trzech niemieckich kobiet: Helene Plüschke, Ursuli Pless-Damm, Esther Gräfin von Schwerin, które przeżył końcówkę II wojny światowej oraz były świadkami i odbiorcami okrutnego i brutalnego zachowania, zemsty zwycięzców i ostatecznego pognębienia niemieckich jednostek, najsłabszych i najmniej znaczących w korowodzie ludzi odpowiedzialnych za bestialstwo podczas tejże wojny. 

Kobiety te pochodziły z różnych stron,środowisk i warstw społecznych.  Każda z nich miała inne wykształcenie, doświadczenia, światopogląd czy hierarchie wartości. Różniło je niemal wszystko, połączyły traumatyczne przeżycia. Helene Plüschke niespełna czterdziestoletnia matka pięciorga  małych dzieci pochodziła z Dolnego Śląska z Striegau (Strzegomia), gdzie od pokoleń żyła jej rodzina.  "Dziennik Śląski" Helene Plüschke rozpoczyna się 18 października 1944 roku. Wpisy są bardzo emocjonalne. Czytamy w nich o zbiorowych egzekucjach, gwałtach, pobiciach, masowych ucieczkach całych rodzin, skazanie na łaskę i niełaskę silniejszych. Jest również zapisem heroicznej walki matki o życie i dobro swych dzieci.
Ursula Pless-Damm to młoda, zaledwie 26- letnia mężatka pochodząca z Glowitz (Główczyce) na Pomorzu. W marcu 1945 roku, w kilka dni po wkroczeniu do miejscowości wojsk sowieckich, została wraz z innymi kobietami wywieziona w nieznanym kierunku. Sześć miesięcy później udało jej się nielegalnie wyjechać do Niemiec. Z jej pamiętnika dowiadujemy się o nienawistnym traktowaniu przez niektórych Polaków, o wiecznym strachu, głodzie, bólu i niepewności o swój los. 
Z kolei Esther Gräfin von Schwerin pochodziła z niemieckiego rodu szlacheckiego von Hohental. Mieszkała w rodzinnym majątku we wschodniopruskim Wildenhoffie (Dzikowie Iławeckim) na Mazurach. Swoje wspomnienia spisała w ostatnich latach życia. Poznajemy jej brawurową ucieczkę na zachód. 

Z poznanych świadectw wyłaniają się Niemki, które z nazizmem nie miały nic wspólnego, wręcz odgradzały się od polityki, nie interesowały się nią. A tym bardziej nie miały wpływu na na przebieg zdarzeń politycznych i militarnych. Miały swoje codzienne życie, swoje problemy i radości, opiekę nad dziećmi, dbanie o dom. Miały też nieszczęście należeć do narodu kierowanego przez szaleńca, z góry skazanego na przegraną i musiały ponosić konsekwencje nieswoich czynów. A jak można przeczytać na kartach tej książki Zwycięzcy- Rosjanie i Polacy "umieli" odwdzięczyć się za dokonane zła, koszmar II wojny światowej, roboty przymusowe, obozy koncentracyjne. 
Konfiskata mienia, brutalne gwałty na niemieckich kobietach bez względu na wiek przez sołdatów Armii Czerwonej ale także nienawistne zachowania Polaków odpłacających pięknym za nadobne to tylko niektóre z przeżyć bohaterek książki "Wypędzone". 

Książka "Wypędzone" podnosi temat tabu, o którym się nie mówi i nie chce mówić. Nie chcemy wiedzieć ile wycierpieli Niemcy podczas wysiedleń, bo przecież sami są sobie winni, to oni wypowiedzieli wojnę...Ale czy na pewno?????? Jak się to ma do kobiet i dzieci?????
Polecam "Wypędzone" ku głębszym przemyśleniom i szeroko zakrojonych dyskusji o czasach wielkich zwycięzców i jeszcze większych przegranych... o "zemście ofiar"...





Helene Plüschke, Ursula Pless-Damm, Esther Gräfin von Schwerin "Wypędzone"; wybór, tłumaczenie i opracowanie: Ewa Czerwiakowska, Carta Blanca 2013, ISBN: 978-83-7705-230-3




5+/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Marcie z wydawnictwa PWN :))) Dziękuję za zaufanie :))




9 komentarzy :

  1. To może być naprawdę ciekawa i wyjątkowo pouczająca lektura.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie sięgam po te książki, lecz tym razem chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam historie jednej i drugiej strony - tych, którzy uciekali w 1939 i tych z 1945. Jedno na pewno mają wspólne - kobiety, dzieci i starsi ludzie, to oni są osią tych opowieści ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykła okładka. Aż budzi we mnie dreszcz niepokoju. Myślę, że jej treść także podziała bardzo wymownie na mój umysł. Wyjątkowo jestem zainteresowana tą poruszającą historią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem nie wolno obarczać winą wszystkich Niemców, bo byłoby to niesprawiedliwe. Musimy zrozumieć, że wojna dotknęła wszystkich, tak samo, a Berlińczycy chociażby cierpieli jeszcze bardzo długo po ogłoszeniu pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  6. O, i to jest książka dla mnie. Jestem już zirytowana robieniem z Polaków, świętych. Nikt nie jest święty. Nie tylko my ucierpieliśmy w tej wojnie. A okładka jest po prostu niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jest koncepcja pokazania historii tych kobiet, z ich punktu widzenia. Intrygująca propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa lektura się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  9. Ksiązki z historią w tle to nie moje klimaty :/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka