„Nie wiedziałam, że cisza może dźwięczeć, wyć, świstać, a nawet być ostrą bronią, która napada z ukrycia. Cisza, którą ja usłyszałam, miała atakować przez lata”.
Dziś kiedy tyle mówi się o nietolerancji, wzrastającej agresji i terrorze warto wspomnieć, że nie tak dawno temu wydarzyła się historia równie brutalna i poruszająca. Wojna domowa w Bośni i Hercegowinie, oblężenie Sarajewa, które było najbardziej krwawym konfliktem w Europie po zakończeniu II wojny światowej, przyniosła ogromne straty ludzkie w wyniku walk i czystek etnicznych. W obliczu tak okrutnych, nieludzkich okoliczności kwitnie miłość, która staje się powodem obłędnego strachu, ale i nadziei na lepszą przyszłość.
Zaczęło się niewinnie. Studentka z Krakowa wyjeżdża na stypendium na uniwersytet w Sarajewie. Pełna obaw ale i ciekawości poznaje świat, zupełnie różny od tego, w którym wyrosła. Tam poznaje też chłopca, który zdominował jej serce i stał się centrum wszechświata. Rozdziela ich wojna, bestialstwo, śmierć, ale miłość pozwala przezwyciężyć wszelkie, nawet niebezpieczne bariery.
Joanna Tlałka-Stovrag narratorka i bohaterka książki „Jeszcze żyję...” pozwala nam zajrzeć w swój świat i dzieli się najintymniejszymi wspomnieniami, przeżyciami. Odkrywa przed czytelnikiem swoje serce i pokazuje, że prawdziwe uczucie warte jest wszelkiego poświęcenia. Lektura publikacji mocno mną wstrząsnęła. Znam ten smutny i trudny okres historii Sarajewa ze szkolnych lekcji. Jednak dla mnie to za mało. Poszukuję świadectw ludzi, którzy przeżyli piekło i są w stanie, są gotowi o tym opowiedzieć. Pani Joanna dała mi możliwość zajrzeć za barierę milczenia i poznać prawdziwe oblicze bestialstwa, ogromnego strachu, bezsilności. Dla równowagi pokazała mi odwagę, przyjaźń i miłość, która stała się jedyną szansą, nadzieją na przeżycie, na przyszłość.
„Lubię tu przyjeżdżać, usiąść na łonie przyrody, tu czuje się najlepiej. Od dzieciństwa moje oczy przyzwyczaiły się do gór, , nie lubię, jak jest płasko. Stąd bliżej do nieba, a można popatrzeć i w dół, łatwiej tez popatrzeć na siebie samego.”
„Jeszcze żyję...” to prawdziwa historia pełna bólu, łez, cierpienia, strachu ale także uśmiechu i radości. To opowieść o uczuciach, które choć wystawione na ciężka próbę, stało się świadectwem odwagi, niezłomności i wyjątkowej relacji jaka może połączyć kobietę i mężczyznę.
Podziwiam Panią Joannę Tlałkę-Stovragi i innych ludzi, którzy wykazali podobną postawę i zachowali człowieczeństwo w obliczu potworności wojny. Dziękuję jej, że podzieliła się ze mną swoją duszą i sercem, i że także we mnie natchnęła nadzieję i wiarę na lepsze jutro.
„Jeszcze żyję...” Joanna Tlałka-Stovrag, wydawnictwo Branta, Bydgoszcz- Kraków 2007
Pani Joanno!
Dziękuję za zaufanie i cudowną dedykację :)
Dziękuję za zaufanie i cudowną dedykację :)