"Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, wznieciła iskrę, a ta nieugaszona w porę, podpali całe Panem i rozpęta piekło."
Rewolucja stała się faktem, a Katniss i kosogłos jej symbolem. Jednak nic nie przebiega zgodnie z wyobrażeniami Katniss. Choć ma przy sobie rodzinę, przyjaciół i silnych, wpływowych sprzymierzeńców, u jej boku brakuje Peety, który został osobistym więźniem, marionetką i kartą przetargową Kapitolu i prezydenta Snowa. Kolejne próby przywoływania porządku, akty przemocy i terroru nie pozwalają na zmianę planów, sentymenty i osobiste rozterki. Trzeba zacząć działać, obudzić i pobudzić solidarność i wspólnotę ciemiężonych dystryktów.
W tej części trylogii oprócz siły i odwagi głównej bohaterki poznajemy jej wrażliwszą część natury. Do tej pory martwiła się jedynie o swoją rodzinę i wspóltowarzysza dzięcięcych lat- Gale'a. Teraz zamartwia się losem Peety i kalkuluje jak jej poczynania wpłyną na sytuację uwięzionego chłopaka. Katniss rozmyśla również nad rodzajem swoich uczuć do niego. Czy w dalszym ciągu jest tylko i wyłącznie przyjacielem czy kandydatem na kogoś znacznie bliższego. Katniss czuje się również odpowiedzialna za śmierć większości ludności z Dwunastego Dystryktu, co utrudnia jej zdecydowane posunięcia. Bije się z myślami czy warto walczyć? Czy można wygrać z tyranią i despotyzmem prezydenta Snowa?
Ogólnie postacie znane nam z poprzednich części stali się bardziej dojrzali, doświadczeni i świadomi własnych ograniczeń i konsekwencji wyborów. To co przeżyli, zobaczyli oraz jakich krzywd doznali nie może przejść bez echa. Te przeżycia na zawsze ukształtowały ich twardy, hardy charakter. Oni już wiedzą, że aby przeżyć trzeba liczyć wyłącznie na siebie.
"Kosogłos" zaskoczył mnie i jednocześnie rozczarował. Mam wrażenie, że Suzanne Collins chciała dać czytelnikowi finał z mega wypasionymi fajerwerkami... Niestety... Wybuchły przed czasem. Akcja co prawda w dalszym ciągu wartka i zmienna ale wszystkiego jest za dużo, za mocno co w pewnym momencie wywołuje chaos, który ciężko opanować. Zaskakujące wydarzenia, wybuchy, dywersje, ataki, kryjówki, rozkazy, uwikłanie bohaterów w przeróżne zadziwiające sytuacje, mutanty, zmiechy itd. To chaotyczne połączenie może nie odebrało mi radości, ciekawości z lektury ale samej powieści odebrało tę płynność, to "coś", ten efekt wow znany z poprzednich tomów trylogii.
Mimo, że "Kosogłos" okazał się najsłabszą częścią Igrzysk Śmierci nie żałuję, że poświęciłam na nią swój czas. Cała trylogia jest dla mnie ewenementem wśród literatury dla młodzieży. Tak bardzo i tak mocno mnie zaabsorbowała, tak zżyłam się z jej bohaterami, że trudno mi będzie teraz wrócić do rzeczywistości...
Igrzyska śmierci/ W pierścieniu ognia/ Kosogłos
Suzanne Collins "Kosogłos", tł. Małgorzata Hesko- Kołodzińska i Piotr Budkiewicz, Media Rodzina 2010
Podsumowanie
Plusy:
- rozwój bohaterów oraz poszczególnych sytuacji
- poznanie Katniss od strony emocjonalnej
- rozwiązanie wszystkich wątków
- wartka i zmienna akcja
- rewolucja- krok po kroku
- wykorzystywanie uczuć by osiągnąć przewagę
- konsekwencja graficzna i zintegrowane okładki
- wymowny minimalizm
Minusy:
- chaos
- wszystkiego zbyt dużo
Jednym zdaniem:
Finałowa część niesamowitej trylogii Igrzyska Śmierci- muszisz to poznać.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Media Rodzina :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)