Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Trucizną mnie uwodzisz" Jennifer Clement

"Kobieto, bogini
Trucizną spojrzenia mnie uwodzisz
Kobieto, rozsiewasz wokół woń
Kwitnącej pomarańczy"


To słowa piosenki Augustina Lary, która jest tłem dla powieści Jennifer Clement. Tworzy ona tajemniczy, wielobarwny, duszny i egzotyczny klimat Meksyku. Kreuje odpowiedni nastrój. Dzięki niej doświadczamy ogrom zapachów, dźwięków, dwuznaczności i kultury tego kraju.

Główną bohaterką jest Emily Neale. Mieszka wraz z ojcem w stuletnim domu na przedmieściach Mexico City. Wychowywała się bez matki, która w tajemniczych okolicznościach zaginęła, podczas robienia zakupów na targu. Ojciec próbował zastąpić jej rodzicielkę a wspierała go w tym siostra Agata. Z czasem zakonnica staje się dla niej powiernicą i najlepszą przyjaciółką. Emily to spokojna, bardzo inteligentna, skrupulatna i sumienna dziewczyna. Bardzo lubi się uczyć i robi to w niekonwencjonalny sposób. Od dzieciństwa czytywała encyklopedie, leksykony i stare almanachy. Prawdę o życiu poznawała poprzez żywoty świętych, pomoc w sierocińcu im. Świętej Róży z Limy czy kolekcjonowanie wycinków prasowych dotyczących kobiet- morderczyń. Uregulowany świat Emily zmienia się wraz z pojawieniem tajemniczego kuzyna Santiago. Burzy on jej spokój i krew. Uczy miłości i jest sprawcą cielesnych uniesień. Tworzą zakazany związek. Santiago próbuje również manipulować Emily. A kiedy wyjawia powody zaginięcia jej matki, nic już nie będzie takie samo i przynosi zaskakujący, być może szokujący finał.

Zakończenie książki nie jest jednoznaczne. Jennifer Clement pozostawia czytelnikowi swobodną interpretację i możliwość własnego dokończenia tej historii. Cała opowieść wydaje się być przesiąknięta tajemnicami a odkrycie jednej z nich jest wstępem do kolejnej. Nic nie jest dosłowne a przekaz autorki należy czytać między wersami. Książka choć liczy sobie 208 stron, naładowana jest emocjami, wiadomościami od początku do samego końca. Autorka niezwykle sugestywnym i plastycznym językiem odmalowuje przed nami uroki życia w Meksyku. Prostymi a jednocześnie poetyckimi słowami sprawia, że na własnej skórze odczuwamy upalne słońce, chłód bijący z murów klasztoru, zapach kawy, smaki owoców,  żywe kolory kwiatów oraz hałas miejscowego targowiska.
W jednej chwili przenosi nas do Meksyku, a my oczami Emily napawamy się jego widokiem i oddychamy zapachem melonów.
Pomiędzy rozdziałami Jennifer Clement umieściła fragmenty artykułów o morderczyniach, które wizualnie przypominają autentyczne wycinki z gazet. To tylko uatrakcyjnia książkę.
Bohaterowie są różnorodni i charakterystyczni. Emily tylko z pozoru jest spokojna i opanowana. Pod tą maską skrywa się dynamiczna nieposkromioną osobowość. Wystarczy odpowiedni punkt zapalny by dziewczyna zmieniła swoje postępowanie. Czy jest gotowa zmierzyć się ze swoimi demonami? Santiago wydaje się być niezrównoważony. Raz krzywdzi Emily, manipuluje, próbuje ją od siebie uzależnić, a innym razem wyznaje miłość, jest czuły i troskliwy. Czy ten związek ma szanse przetrwać? Czy piętno kazirodztwa coś zmieni?

"Trucizną mnie uwodzisz" to z zewnątrz niepozorna książeczka, która skrywa i kusi zaskakującym, magnetycznym wnętrzem. Polecam czytelnikowi lubiącemu wytrawną lekturę, skłaniającą do sięgnięcia głęboko we własną duszę by tam odnaleźć prawdy rządzące światem.

"Uwielbiała czytać książki, ponieważ w książce można kogoś uśmiercić, na stronach powieści można się zakochać, podróżować i zwiedzić pustynię.
Mawiała, że strona 4 może być bardzo cicha.
Strona 34 może być nocnym okrzykiem dozorcy.
Strona 108 może być zagubionym w lesie dzieckiem.
Strona 204 może być nocą pełną miłości, nocą pełna intryg, i nocą, w którą człowieka pożera wilk, i nocą, w którą nosi się szklany pantofelek i...i...i...i...i...i..."



Jennifer Clement "Trucizną mnie uwodzisz", Dom Wydawniczy Mała Kurka 2012, ISBN: 978-83-62745-03-6


>>5/6<<



Jennifer Clement studiowała literaturę angielską i antropologi na Uniwersytecie Nowojorskim, a także literaturę francuską w Paryżu. Obecnie jest przewodniczącą PEN Clubu w Meksyku. 
Jennifer Clement jest autorką pamiętnika, dwóch powieści oraz kilku tomików poezji. Dzieła Clement przetłumaczono na jedenaście języków, a jej nazwisko znalazło się wśród pisarzy współczesnych w zbiorze "The Encyclopedia of Contemporary Writers and Their Work", dokumentującym praca "cieszące się najwyższym uznaniem w świecie literatury"
Jennifer Clement na stałe mieszka w Mexico City.



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję pani Bożenie z wydawnictwa Mała Kurka


18 komentarzy :

  1. Moim zdaniem polska okładka książki jest ciekawsza, bardziej tajemnicza i klimatyczna. A jakie jest Wasze zdanie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się wydaje niepozorna ta okładka. ;D Ale po książkę chętnie bym sięgnęła i tak. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach, więc na pewno po nią sięgnę :)
    Okładka Polska wydaje mi się lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka polska podoba mi się bardziej, jest taka intrygująca! A książkę muszę przeczytać koniecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę na oku, ta jej tajemniczość bardzo mnie intryguje no i nie miałam jeszcze okazji czytać meksykańskiej literatury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do okładki to jednak polska nie do końca mnie przekonuje, ale widzę, że jestem w mniejszości :)

      Usuń
  6. Wiele pozytywnych recenzji tej książki czytałam. Chcę ją zdobyć

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasza okładka zdecydowanie jest lepsza. Treść także mnie ciekawi, więc będę miała na uwadze tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. na książkę poluję od dłuższego czasu, nawet zgłaszałam się do recenzji jako chętna na nakanapie.pl, ale póki co coś się nie udaje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie tez najbardziej podobała sie polska okładka, a najmniej ...tajwańska:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka zdecydowanie lepsza jest polska, a co do książki, to póki co nie miałam okazji przeczytać, niemniej jednak mam taki zamiar. Zbieram same wysokie noty i pod względem fabuły wydaje się ciekawa. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bałam się, że to będzie kolejny paranormal. A tu proszę, Meksyk, intrygi. Muszę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś mnie do niej nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dużo już słyszałam o tej powieści i chyba pokuszę się o jej przeczytanie :).

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest pierwsza recenzja, która mnie do tej książki zaczęła przekonywać.. Może kiedyś się skuszę ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ją na liście do kupienia... Bardzo mnie nęcą takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rzeczywiście książka jest niepozorna, nie spodziewałabym się po niej, że może tak zainteresować :) A anglojęzyczna okładka podbiła moje serce! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka