Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Okrutne oskarżenie" Fern Michaels

Fern Michaels to znana i lubiana amerykańska autorka romansów i powieści dla kobiet, które z miejsca stają się bestsellerami. Miałam już okazję poznać styl Fern Michaels przy okazji lektury "Gorąca wiadomość". Nie byłam nią zachwycona. Takie lekkie czytadło, o którym szybko się zapomina. Wychodzę z założenia, żeby nie oceniać autora po jednej książce, nawet najbardziej nieudanej.  Dlatego kiedy w ofercie wydawnictwa Świat Książki zauważyłam "Okrutne oskarżenie" o bardzo intrygującym opisie, postanowiłam dać autorce jeszcze jedną szansę. To była bardzo dobra decyzja. "Okrutne oskarżenie" jakimś magicznym sposobem przykleiło się do moich rąk a oczy nie mogły się oderwać od jej słów.

Tym razem Fern Michaels sięgnęła po bardzo trudny temat wzbudzający wiele kontrowersji, emocji i refleksji. Jesteśmy świadkami tego, jak łatwo jest zniszczyć ludzkie życie jednym słowem, okrutnym oskarżeniem.

Alex i Kate Rocket to małżeństwo z długoletnim stażem. Są ze sobą bardzo szczęśliwi i kochają się tak gorąco jak na początku swojego związku. On jest hodowcą psów a ona spełnioną gospodynią domową z ogromnym talentem kulinarnym i pasją tworząca ceramiczne rękodzieła. Do pełnej harmonii brakuje im jedynie dziecka. Niestety, mimo wielu prób pozostawało tylko rozczarowanie. Dlatego tak bardzo pokochali i zżyli się z Sarą i Emily- córkami Dana, długoletniego przyjaciela Alexa i jego żony Debbie. Dziewczynki spędzały u "wujostwa" dwa tygodnie wiosennych ferii, a w tym czasie ich rodzice wypływali w różne rejsy wycieczkowe. Tym razem wizyta nie przebiega bezproblemowo a dziwne zachowanie dwunastoletniej Sary wzbudza zainteresowanie i podejrzliwość Kate. Nie chce jednak wchodzić w kompetencje rodziców i pozostawia zauważone sytuacje tylko dla siebie. I to był ogromny błąd.
Sara oskarża Alexa o zły dotyk o molestowanie seksualne. W jednej chwili życie Rocketów rozsypuje się jak domek z kart. Tylko Kate wierzy w niewinność swojego męża i postanawia to udowodnić. Czy jej się uda? Czy przywróci swojej rodzinie dobre imię?

Postacie w tej książce są przedstawione na podstawie kontrastu. Alex, Kate, Emily to pozytywni bohaterowie, z zasadami moralnymi są za pan brat. Kochają zwierzęta, szanują cudzą własność, prywatną przestrzeń. Starają się być prawi, zawsze służą pomocą, nie wywyższają się. Z kolei Don, Debbie i Sara to postacie negatywne. Zapatrzone w siebie, dbają jedynie o własne wygody i korzyści. Zmagają się z wewnętrznymi demonami, które nie tylko czynią ich nieprzyjaznymi, niedostępnymi, niesympatycznymi ale powoli z dnia na dzień niszczą ich życie prywatne i zawodowe.
Z reguły nie lubię takiego czarno- białego przedstawienia bohaterów. W tym przypadku jest inaczej. Mam wrażenie, że autorka chciała skupić się na temacie i w ten sposób jeszcze bardziej go wyeksponować, podkreślić wagę dramatu.

Od pierwszej chwili Debbie wzbudziła moją pogardę a Sara żal pomieszany ze złością. Za zachowanie dziewczyny w pełni odpowiedzialna jest matka. To ona nie okazywała dzieciom miłości, czułości i nie interesowała się ich problemami czy sukcesami, lekceważyła ich dokonania. Najbardziej zbulwersował mnie fakt, że nie zauważyła psychiczno- emocjonalnych problemów własnej córki a do tego w karygodny i niedopuszczalny sposób wykorzystała jej ułomność. Już same słowa jakim zwraca się do córek wzbudza złość i przerażenie. Miałam ochotę porządnie potrząsnąć Debbie i wykrzyczeć jej w twarz, że upośledza życie i psychikę własnych dzieci!!! Co z niej za matka!!!
Sara to złośliwa, opryskliwa i zbuntowana dziewczynka pragnąca tylko uwagi i miłości swoich rodziców. Zauważa dysproporcje w wychowaniu, faworyzację siostry i czuje ogromny żal, frustrację i zazdrość. Jednak swoim zachowaniem zamiast wzmacniać więzi rodzinne, odpycha swoich bliskich i w konsekwencji całe otoczenie.

Jednak historię śledzimy nie z punktu skrzywdzonego dziecka a  z punktu widzenia mężczyzny oskarżonego o molestowanie seksualne. Obserwujemy jaki wpływ mają słowa na życie jego i Kate. Śledzimy trudną drogę od momentu aresztowania do wydania wyroku. Fern Michaels pozwala nam również podejrzeć kulisy przygotowania obrony i samej rozprawy sądowej. Czy jedno słowo dziewczynki może zniszczyć życie dorosłego mężczyzny? Przekonajcie się sami.

Zły dotyk, molestowanie seksualne dzieci to bardzo trudny acz ważny temat. W tej chwili wiele słyszy się o skrzywdzonych dzieciach. Każdego ogarnia wówczas żal, gniew, współczucie, niedowierzanie, chęć zemsty. Nikt nie zastanawia się czy oskarżenia są prawdziwe. Przecież dziecko nie wymyśliłoby takiego okropnego, drastycznego scenariusza. A jeśli?

"Okrutne oskarżenie" to książka, którą czyta się jednym tchem, a jej przesłanie roztrząsa się jeszcze długo po zakończeniu lektury. W dalszym ciągu analizuję niektóre sytuacje, zastanawiam się co by było gdyby. Rozważam winę poszczególnych osób i rozkładam na czynniki pierwsze zaistniałe sytuacje.

Cały czas żyję "Okrutnym oskarżeniem".


Cytaty z książki:

1. "Pieniądze zmieniają ludzi"
2. "Czasem człowiek popełnia błąd, jeden mały błąd. I ten błąd zmienia całe jego życie."



Fern Michaels "Okrutne oskarżenie", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-411-5


5/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :))))

21 komentarzy :

  1. Świetna recenzja. Co zauważyłam to to, iż każdy oceniający na co innego zwraca po lekturze uwagę.
    Po tej autorce nie spodziewałam się takiej książki. Kojarzyła mi się dotąd z ksiażkami, których okładki są w serduszka, kwiatki, a treść...romanse lub ich pochodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam. Ale ile ludzi tyle opinii :) Każdy ma własne doświadczenia i te róż nice z tego wynikają :)

      Usuń
    2. Ło jakie masz ładne serduszko:)

      Usuń
  2. Bardzo mnie zaciekawiła ta książka odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach, dlatego cieszy mnie twoja pochlebna recenzja, gdyż wiem, że warto jednak rozejrzeć się za tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa recenzja, a książkę mam na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie :) Muszę mieć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog często migał mi w odwiedzanych, na innych blogach, więc w końcu wstąpiłam i nie żałuje.Bardzo miło tu masz, piszesz ciekawe recenzje, do których nie mam zastrzeżeń.
    Dodaje do obserwowanych :-)
    Co do książki to mnie zaciekawiłaś, bardzo chciałabym ją przeczytać, więc się rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :) Z chęcią będę zaglądać również do Ciebie :)

      Usuń
  6. Okładka już gdzieś mi mignęła ale myślalam że to kolejne czytadło i jakoś nawet nie sprawdziłam o co chodzi... Tym bardziej jestem teraz zaskoczona i ... oczywiście zaintrygowana. Chętnie sięgam po trudne tematy a skoro książka nadal zajmuje Twoje myśli, musi być ciekawa. Mam nadzieję że będę miała okazję przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że będziesz mogła ją przeczytać. Też nastawiałam się na czytadło i zostałam mile zaskoczona :)

      Usuń
  7. Pierwsze słyszę o pani Michaels, a o książce to już na pewno nigdy :) Ale jak widzę, muszę zapoznać się z treścią książki tej autorki i zrobię to bardzo szybko. Mam nadzieję, że to będzie właśnie "Okrutne oskarżenie"

    OdpowiedzUsuń
  8. Zbliżają się długie zimowe wieczory, a ja kolekcjonuję już odpowiednie lektury na ten czas. Nie znam tej autorki, ale "Okrutne oskarżenia" wydają mi się być świetną pozycją. Tyle twoich emocji wyszło w recenzji, że to musi być naprawdę dobra książka:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się ta książka podobała do połowy, znaczy do tego przeskoku czasowego. Później wydawało mi się, że jest napisana tak aby tylko było. Prawdą jednak jest, że nie sposób o niej zapomnieć. Też cały czas myślę, a co by było gdyby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że druga połowa była spokojniejsza ale nie zabrakło magnetyzmu :)

      Usuń
  10. Czuję się mocno zachęcona do sięgnięcia po tą książkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chętnie przeczytam! Szczególnie po twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale kojarzyła mi się raczej z romansami. Opis książki przypomina bardzo powieści pani Picoult. Jestem zaciekawiona, to temat bardzo trudny, ale warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chętnie sie zapoznam w przyszłości z ta książką ,interesujący temat - ciekawa jestem swoich wrażań po lekturze.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka