Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Francuski ogrodnik" Santa Montefiore

Santa Montefiore tuż obok Jodi Picoult jest moją ulubioną powieściopisarką. Jej twórczość znam już około dziesięciu lat. I od tamtej pory, raz na jakiś czas pozwalam sobie na poznanie jednej z wielu jej powieści. Pytacie czemu dozuję sobie książki tej autorki? Przyjemność płynąca ze słów pisarki jest dla mnie ogromna i nie chcę przeczytać wszystkiego za jednym zamachem, a potem niecierpliwić się w oczekiwaniu na kolejne dzieła. Wolę z rozwagą i systematycznością rozpływać się w marzeniach, na nowo uwierzyć w miłość, ulec historiom snutym z niezwykłą subtelnością i delikatnością.

Tym razem spotkałam się z „Francuskim ogrodnikiem”. Książka przedstawia nam historię pewnej angielskiej rodziny. Miranda i David są małżeństwem z kilkuletnim stażem i rodzicami dwojga uroczych smyków: ośmioletniego Gusa i pięcioletniej Storm. Ich status społeczny jest imponujący, zamożni, cenieni w towarzystwie, błyskotliwi i przystojni. Dla jeszcze większego podbudowania swojej opinii, wartości i podniesienia prestiżu przeprowadzają się z Londynu do pięknego domu w Hartington na angielskiej prowincji. Miranda nie jest zachwycona przeprowadzką, ale dla dobra swojego męża i dzieci próbuje zaaklimatyzować się w nowym miejscu.

Na początku nie czuje się dobrze w wiejskim anturażu. Brakuje jej wielkomiejskich wygód, współczesnych standardów i sławnych domów mody, a do tego mąż bywa w domu jedynie w weekendy. Aby oszukać samotność postanawia doprowadzić do dawnej świetności zapuszczony i zapomniany przydomowy ogród. Pomaga jej w tym francuski ogrodnik, który pojawia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jean- Paul tworzy przepiękny, pełen uroku kwiatowo- warzywny raj ale przy okazji zmienia życie Mirandy i jej rodziny.

Na samym początku Miranda to beztroska i powiem wprost płytka kobieta. Interesują ją jedynie modne ciuchy, kawa w ulubionej kafejce, plotki z przyjaciółkami, kariera dziennikarsko- pisarska oraz uczucie i ciągłe zainteresowanie męża. Dzieci są na dalszym planie. Nie interesuje się nimi, nie spędza z nimi czasu. Jej rodzicielskość zamyka się w wieczornym pocałunku i poklepaniu po dziecięcych główkach. Dopiero po przeprowadzce na wieś kobieta jest zmuszona do całodobowej opieki nad swoimi pociechami. Ten wcześniejszy brak zainteresowania bardzo negatywnie wpłynął na postępowanie ośmioletniego Gusa. Jest agresywny, nadpobudliwy, dręczy bezbronnych znajomych, siostrę i zwierzęta. Miranda nie może sobie poradzić z trudnym dzieckiem. Chce wysłać Gusa do szkoły z internatem i pozbyć się problemu. Mąż również nie wspiera jej w wychowaniu i nie ma dobrego kontaktu ani z synem ani z córką. Szkoda mi było tych maluchów. Tak rozpaczliwie potrzebowały uwagi swoich rodziców, zabiegały o miłość.

Dopiero praca w ogrodzie wraz z tajemniczym ogrodnikiem zmienia Mirandę. Wydaje się jakby jej serce stopniało. Zaczyna dostrzegać swoje błędy i chce je naprawić. Kobieta przechodzi osobliwą metamorfozę, zaczyna budzić sympatię. I choć nie wszystkie jej zachowania i decyzje rozumiałam i akceptowałam, to trzymałam za nią kciuki w dążeniach do poprawy relacji rodzinnych i samorealizacji.
Kolejnym bohaterem, który nie przypadł mi do gustu jest David. Gbur nie liczący się z uczuciami innych. Chciał mieć wszystko. Czy to mu się udało?

Inne postacie występujące w książce są bardzo interesujące. Wpływają na życie naszej pary na różne sposoby. Jedne się z nimi zaprzyjaźniają, inne próbują zamieszać w tym związku jeszcze bardziej. Sylwetki są bardzo realistyczne, każda ma indywidualny zestaw cech osobowości, charakteru. Każda z nich ma własne problemy, takie zwykłe, ludzkie, nasze, przez co wydają się bardzo autentyczni. Cierpią na chroniczną zazdrość, nadwagę, brak akceptacji i miłości. Od jednych usłyszymy słowa zatrute jadem, drudzy będą śmiać się ze swoich skłonności, a jeszcze inni nie wierzą w swoje możliwości. Tworzą cudowną mieszaninę indywidualności.

„Francuski ogrodnik” to dwie odrębne opowieści o miłości: Mirandy i Davida oraz Jean- Paula i Avy. Tę drugą śledzimy z ukrycia, poprzez pamiętnik, który znalazła i czyta Miranda. Obie historie łączą się w zachwycający sposób, poprzez ogród. Ci ludzie udowadniają nam, że każdy ma prawo do szczęścia i miłości. Jak silne bywa pożądanie i jak silniejsze jest uczucie odpowiedzialności. Z poruszeniem i wzruszeniem, łzą w oku poznawałam świat Avy. Jej uwielbienie do kwiatów, do natury. Podobało mi się też z jakim oddaniem i pasją oddaje się wychowaniu swoich dzieci. Zawsze mogły liczyć na jej wsparcie i miłość. Dzięki temu mogły bez lęku patrzeć w przyszłość, znały swoją wartość, umiały cieszyć się życiem. Ava dla swoich dzieci nie bała się poświęcić miłości, a było to największe wyrzeczenie.

„Francuski ogrodnik” jak i inne powieści Santy Montefiore przysporzyły mi doznań takich, jakich oczekiwałam. Fabuła obudziła we mnie wszelkie możliwe uczucia i emocje, od złości, bólu poprzez radość i śmiech po wzruszenie. Na dwa wieczory zanurzyłam się w sentymentalną historię o miłości jak z bajki, która trwa aż do śmierci. „Francuski ogrodnik” odkrywa też drugie oblicze miłości, codzienne, z chwilowymi uniesieniami i momentami kryzysowymi, która jest bliższa realnemu życiu. Obie tkwią w książce na zasadzie kontrastu ale i przestrogi, ku pamięci.

Na koniec chcę pochwalić oprawę graficzną „Francuskiego ogrodnika”. Bardzo cenię wydawnictwo Świat Książki za to, że wkłada wiele wysiłku w kompozycje okładek swoich książek. Są one bardzo estetyczne, przyciągają wzrok i idealnie współgrają z zawartą w sobie treścią.


Cytaty z książki:

1. "Cate nie bardzo umiała rozmawiać z obcymi, była jak czujne zwierzę, które oznacza swoje terytorium mieszaniną słodyczy i zjadliwości."
2. "Ludzie, którzy uważają, że pieniądze szczęścia nie dają, po prostu nie wiedzą, dokąd wybrać się na zakupy."
3. "Piękno, które masz w sobie, jest dla ciebie niedostrzegalne."
4. "Magia to miłość, moja droga. Gdy kogoś kochasz, obdarzona uczuciem osoba staje się coraz piękniejsza i pewniejsza siebie, dosłownie rozkwita na twoich oczach."
5. "Słowa nic nie znaczą, jeśli nie stoją za nimi czyny."


Santa Montefiore "Francuski ogrodnik", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-663-8

6/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty z serwisu Zaczytajsię.pl



42 komentarze :

  1. Ja jeszcze nic nie czytałam Montefiore, ale za twoja radą i innych blogerek mam 3 powieści pisarki na półce. Miałam pewne obawy, czy mi się spodobają, ale po przeczytaniu recenzji Francuskiego ogrodnika już się nie boję.Zapowiada się świetna lektura. Żeby tylko znależć na nią czas.
    Doskonała recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Santa Montefiore ma specyficzny bo sentymentalny, subtelny i delikatny sposób pisania o miłości. Taki jak w bajce :)

      Usuń
  2. Miałam przyjemność czytać "Francuskiego ogrodnika" i zachwyciłam się tą powieścią :) tak samo jak innymi książkami tej autorki. Mają w sobie coś magicznego, łagodnego i coś sprawia, że w trakcie lektury czuję przypływ optymizmu.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) A do tego akcja książek jest umiejscowiona w malowniczych miejscowościach :)

      Usuń
  3. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Santa Montefiore, ale wierzę ci na słowo, że jest to bardzo dobra pisarka, dlatego chętnie poznam jej twórczość zaczynając od "Francuskiego ogrodnika" .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam :) Mam nadzieję, że spodoba Ci się styl autorki, taki jak mi :)

      Usuń
  4. Muszę przeczytać tę książkę, po prostu muszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś być usatysfakcjonowana powieściami Santy Montefiore :)

      Usuń
  5. Nie czytałąm jeszcze nic tej autorki, ale bardzo chętnie rozglądnę się za ta książką. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie pokosztuj historii Santy Montefiore :)

      Usuń
  6. Pewnie by mi się spodobała, przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, ze okładka cudna:) chętnie poznam też treść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto poznać książki Santy Montefiore :)

      Usuń
  8. Montefiore nie przypadła mi do gustu (czytałam "Smak szczęścia"), ale obiecałam sobie, że dam jej jeszcze jedną szansę. Po tak doskonałej recenzji "Francuskiego ogrodnika" wybór jest prosty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuj przeczytać moje ulubione powieści autorki "Sonata o niezapominajce", "Szkatułka z motylem" czy "Spotkajmy się pod drzewem ombu" :)

      Usuń
  9. Jeszcze nic nie czytałam tej autorki, może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej autorki, ale fabuła mnie zaintrygowała. Książka wydaje się taka ciepła, poza tym okładka mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowieść jest ciepła i sentymentalna :)

      Usuń
  11. Również bardzo lubię pisarkę. A czytałaś "Włoskie zaręczyny"? Ta jest moją ulubioną , jak do tej pory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jeszcze przede mną. Dziś widziałam ja w Matrasie i aż mnie ręce świerzbiły by ją kupić :)

      Usuń
  12. Tak jak już Ci wspomniałam, książkę mam w planach. Ciekawie napisałaś o niej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwalę się, że książka w wersji elektrycznej czeka sobie już na komputerze, aż mój zamówiony Kindle w końcu do mnie dotrze. I zabiorę się za tę książkę ;)

      Usuń
    2. Świetna wiadomość. Będę czekała na Twoją recenzję :)

      Usuń
  13. Wiele razy widziałam powieści tej autorki w księgarniach, ale jakoś nigdy nie zapragnęłam ich przeczytać. Ale teraz narobiłaś mi apetytu na książki Montefiore :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo, ale to bardzo chciałabym przeczytać tę książkę i strasznie Ci zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Koniecznie poznaj którąś z książek Santy Montefiore. Masz duży wybór :)

      Usuń
  15. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Santa Montefiore i nie znam jej książki.Jednak ta recenzja i cudowne cytaty z książki są wspaniałą zachętą do lektury.Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że tak oceniłaś mój tekst :) To ja dziękuję :)

      Usuń
  16. Długo namawiać mnie nie trzeba. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. och tak! z wielką chęcią się skuszę (:

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale widzę, że dzięki Tobie odkryłam ciepłą i przyjemną literaturę na te jesienno-zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jesienno- zimowe wieczory ksi azka nada się idealnie :)

      Usuń
  19. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce. I widzę, że to był błąd. Będę musiała nabyć tę powieść i się z nią zapoznać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto poznać książki Santy Montefiore :)

      Usuń
  20. Oj, chyba nadszedł ten czas, żeby zakupić książkę Santy! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Intrygujący tytuł, ale autorki nie znam ;-) I recenzja również zachęcająca ;))

    /ps. zapraszam do mnie na konkurs:
    http://mish-mash-mission.blogspot.com/2012/10/konkurs-ksiazkowy-wygraj-tatuaz-z.html

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka