Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kilka pytań do... Małgorzaty J. Kursy

Dziś na moim blogu narodził się nowy cykl: Kilka pytań do... Raz na jakiś czas, będę prezentowała wywiady z autorami książek, które miałam przyjemność czytać.

Jako pierwszą chciałabym Wam przedstawić jedną z moich ulubionych polskich powieściopisarek. Pani Małgorzata J. Kursa w dowcipny i optymistyczny sposób patrzy na świat. Te widoki potrafi przekazać czytelnikowi. Jej książki rozbawią do łez, czasem wzruszą i dadzą relaks wytchnienie po ciężkim dniu. Czegóż więcej można pragnąć?

Pani Małgorzata zgodziła się na wywiad, za co w tym momencie, chciałam jej bardzo podziękować :)



Kilka słów z biografii Małgorzaty J. Kursy.
Urodzona w głębokim PRL-u na Rzeszowszczyźnie, jako małoletnie dziecię znalazła się w Kraśniku i już w nim została. Kocha to miasteczko, bo zna tu każdy kąt i czuje się u siebie. Ogólnie optymistka i śmieszka, od ludzi poważnych i ponurych ucieka spłoszonym truchtem. Ludzka głupota wywołuje u niej stany agresji, co przejawia się pisywaniem artykułów do osiedlowej gazetki, bądź warkotliwym mamrotaniem pod nosem. Uwielbia gotować. W ciągu pół wieku swojego żywota dorobiła się męża (z niezrozumiałych powodów wciąż z nią wytrzymuje), córki-studentki (wytrzymuje, bo rzadko bywa w domu) oraz kocicy Kropki, która rządzi całym domem. 
Do tej pory wydano pięć książek Pani Małgorzaty: "Babska misja", "Najlepsze jest najbliżej", "Tajemnica sosnowego dworku", "Teściową oddam od zaraz" i "Ekologiczna zemsta" (okładki książek są podlinkowane, aby dowiedzieć się o nich czegoś więcej, wystarczy w nie kliknąć :))

Uwaga! Książki Małgorzaty J. Kursy nie są dla wiecznie niezadowolonych ponuraków!




Aleksnadra:  Kim oprócz znakomitej powieściopisarki jest Małgorzata J. Kursa?


Małgorzata J. Kursa: To ja jestem powieściopisarką? Nie miałam o tym pojęcia.  Autorką, owszem, jestem. Pisarz to dla mnie ktoś, kto podsuwa czytelnikowi myśli, które zostają w nim na długo. Ja tylko opowiadam śmieszne historie, a one mają krótki żywot. Przede wszystkim jestem żoną, matką, siostrą, kuzynką, a dla przyjemności stukam sobie na klawiaturze.

A:  Jak wygląda zwykły dzień Małgorzaty J. Kursy?

MJK: O, różnie. Ogólnie rzecz biorąc, jak dzień większości udomowionych Polek. Różnię się  chyba jedynie tym, że częściej niż one robię sobie krzywdę (moje dokonania na tym polu zajęłyby osobną książkę). Poza tym sprzątam, robię zakupy, gotuję, czytuję książki (cudze!), rozwiązuję krzyżówki, czasem oglądam telewizję, a także z dużą przyjemnością podglądam i podsłuchuję kraśniczan.

A: Czy zdradzi Pani znaczenie tajemniczej litery J. w swoim nazwisku?

MJK: A muszę? No, dobrze (uprzedzam, że w tym miejscu wzdycham boleśnie). Z powodu tej litery cierpiałam katusze na łonie rodziny. Pierwsze imię przeforsowała mama, przy drugim ojciec się uparł, bo chciał upamiętnić swoją matkę, która młodo zmarła. Więc to „J” oznacza Julię. Bardzo chciałam się upodobnić do tej szekspirowskiej, więc  - będąc nastoletnim cielęciem – robiłam cierpiętnicze miny, popadałam w nagłą zadumę i lałam ślozy z byle powodu. Mój ojciec ukrócił ten proceder, wołając na mnie „Lujka”, co na długie lata zniechęciło mnie do owego romantycznego imienia.


A: Jakie jest Pani najwcześniejsze wspomnienie?

MJK: Mam prawie 5 lat, stoję przy łóżeczku, w którym wrzeszczy mój siedmiomiesięczny brat i usiłuję walnąć go przez siatkę jakąś plastikową zabawką. Charakter zawsze miałam okropny.

A: Co jest dla Pani najważniejsze w życiu?

MJK: Rodzina. Ich zdrowie i szczęście.

A: W jakich książkach lub gatunkach książek lubi się Pani zaczytywać?

MJK: W zasadzie we wszystkich, od kryminałów przez biografie do dobrze napisanych tzw. Kobiecych (np. Monika Szwaja). Pewnie się teraz niektórym narażę, ale po przeczytaniu „Wiedźmina” Sapkowskiego inne powieści fantasy mi nie smakują.

A: Czy pamięta Pani dzień, moment, w którym zakiełkowała w pani głowie myśli o pisaniu książek?

MJK: Zaczęłam pisać do szuflady, mając czterdzieści parę lat, kiedy byłam w dołku psychicznym i szukałam pociechy. Postanowiłam się dośmieszyć. Wydruki leżakowały sobie i nabierały mocy urzędowej, a ja byłam z siebie bardzo dumna do czasu, kiedy sięgnęłam po nie i przeczytałam. Włos mi się zjeżył, rzuciłam się do poprawek i tak wykluła się „Babska misja”. Potem już poszło.

A: Kto jest pierwszym recenzentem Pani książek?

MJK: Moje nieszczęsne Dziecko. Cierpi bardzo, bo preferuje zupełnie inny rodzaj literatury. Kłócimy się o przecinki, o porównania, czasem o całe frazy. Ponieważ jestem wredną matką, stawiam na swoim.

A: Czy spodziewała się Pani, że jej książki zostaną tak dobrze przyjęte przez czytelników i zdobędą taką popularność?

MJK: Ja do tej pory nie rozumiem tego zjawiska. Widocznie moje poczucie humoru nie jest tak pokręcone, jak mi się wydawało. Jeśli inni też tak mają, to mogę się tylko cieszyć.

A: Pani powieści są przepełnione dowcipem, zabawnymi sytuacjami, optymizmem ale nie pozbawione poważnych tematów.  Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich książek?

MJK: Różnie. Czasami buduję całą opowieść na jednym zdaniu, które usłyszałam gdzieś na ulicy. Nie wiadomo, kiedy i skąd pojawiają się przede mną postacie, a akcja leci jak lawina. Bywa, że utkwi mi w głowie jakiś podpatrzony obrazek, chodzi za mną i nagle widzę całą opowieść.

A: W Pani książkach bohaterowie są mili, sympatyczni, życiowi. Czy kreując postacie wzoruje się Pani na konkretnych osobach czy są one wytworem wyobraźni?

MJK: Wychodzę z założenia, że większość ludzkości jest miła i sympatyczna, tylko z różnych powodów zazdrośnie ukrywa te cechy. Szkoda, bo bycie antypatycznym jest szalenie męczące. Wszyscy bohaterowie moich czytadeł są wytworem mojej wyobraźni i to się już pewnie nie zmieni. Ale kto mi zaręczy, że w jakimś czytelniku nie ujawni się jakiś kawałek Malwiny, Elizy, Piotrusia?

A: Czy ma już Pani pomysł na kolejną książkę?

MJK: Dwie czekają u wydawcy na swoją kolej. W tej chwili zaczęłam następną, ale jeszcze długa droga przede mną, bo brakuje mi czasu.

A: Jakie ma pani rady dla początkujących autorów, takich którzy marzą o wydaniu książki?

MJK: Jeśli uważacie, że napisaliście arcydzieło, to odpuśćcie sobie marzenia o pisaniu. Potrzymajcie je przez rok w szufladzie i przeglądajcie od czasu do czasu, za każdym razem skreślając niepotrzebne wyrazy, bądź zdania. W momencie, kiedy przy skreślaniu nie poczujecie żalu, lecz zadowolenie, raz jeszcze uważnie przyjrzyjcie się Waszemu tekstowi. Albowiem człowiek zachwycony swoim pisaniem od zarania dziejów zwany jest grafomanem, a tytuł ten należy do obelżywych. Po sprawdzeniu zasiądźcie przed komputerem i wysyłajcie swój plik do wydawnictw.

A: Co Pani robi lub chciałaby zrobić, aby zachęcić ludzi a przede wszystkim młodzież do czytania książek?

Co robię? Rozśmieszam, bo śmiech wciąż jeszcze przyciąga każde pokolenie. Zachęcać należy od dzieciństwa i to obowiązek rodziców. A chciałabym, żeby książki były tańsze. Ewentualnie, aby biblioteki dysponowały większymi kwotami na zakup księgozbioru. I ostrzegam: z tymi, co nie czytają, nie ma o czym rozmawiać. Książka wprawia w ruch wyobraźnię, a to o wiele lepsza zabawa niż gapienie się w monitor.




Pani Małgorzacie J. Kursie jeszcze raz, bardzo dziękuję za wywiad i miłą korespondencję. Życzę również potoku świeżych i oryginalnych pomysłów na nowe książki :) Niegasnącej miłości, zainteresowania czytelników i powodzenia w życiu prywatnym :)  Oraz 100 lat!!!



Wywiad można przeczytać również w serwisie Zaczytaj się :)


20 komentarzy :

  1. Fantastyczny wywiad:). Dzięki niemu poznałam całkowicie mi nieznaną pisarkę i ciekawego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! A do tego jest jeszcze przemiła :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad, fajnie że i Ty zaczęłaś je przeprowadzać :-) Autorki nie miałam jeszcze przyjemności poznać ale od jakiegoś czasu czaję się na Tajemnicę sosnowego dworku, więc kto wie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A książki Pani Małgorzaty z czystym sercem polecam :)

      Usuń
  3. Jaką przyjemnością jest poznanie bliżej pani Małgosi,jaką wielką radochą!Czytałam wszystkie książki pani Małgosi.Zaczęło się oczywiście/jak to u mnie bywa!/przez przypadek.Leżałam chora i strasznie zdołowana.odwiedziła mnie koleżanka z "Teściową oddam od zaraz" pod pachą.masz babo i śmiej się zamiast ryczeć-rzekła "psiółka"nieprzekonana do takiej rekomendacji książki położyłam książkę na półeczkę i...Z nudów wzięłam się za nią po trzech dniach.Potem kazałam sobie przynieść następną,następną i wiecie co?Doszłam do wniosku,że to najlepszy aerobik na świecie.Od śmiech boli każdy mięsień brzucha.Smuteczki idą na bok,a człowiekowi chce się od nowa żyć i walczyć!Pozdrawiam panią Kursę i szkoda,że nie mogę jej szczerze ucałować w podziękowaniu za energię jaką dają jej wspaniałe książki.Całuski przesyłam wirtualnie-cmok!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wywiad:). Miałam okazję przeczytać "Teściową oddam od zaraz" i bardzo mi się spodobała. Chętnie poznam inne książki tej pisarki.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie lada dzień recenzja "Ekologicznej zemsty" :)

      Usuń
  5. Świetny wywiad.Szkoda, że jeszcze nie dotarłam do książek Pani Kursy, muszę to koniecznie nadrobić.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. Książki są ogromna dawką optymizmu :)

      Usuń
  6. Gratuluje wspaniałego wywiadu. Z ogromną przyjemnością mi się go czytało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że pierwszy raz ujrzałam to nazwisko, a to dziwne, bo pani Kursa ma już spory dorobek. Wydaje się bardzo sympatyczną, pozytywnie zakręconą osobą, a jeśli jej książki oddają jej charakter (a podejrzewam, że owszem) to koniecznie muszę się zapoznać :)

    Bardzo fajne pytania, i niezwykle ciekawy pomysł na cykl na blogu - będę śledzić z zaciekawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacyjny wywiad :) Sama czasem dodaję takie wywiady na bloga i wiem, że to super sprawa :) Gratuluję, bardzo przyjemnie się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję, że zamieściłaś ten wywiad, ponieważ pozwoliło mi to poznać całkiem nową dla mnie autorkę. Powtórzę się, ale uwielbiam polskich twórców i z chęcią poznaję ich dorobek.
    Świetne pytania i oczywiście odpowiedzi autorki. Z tych kilku zdań można już wywnioskować, że ma świetne poczucie humoru. Zapisałam już książki na listę lubimyczytac:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię dowiadywać się czegoś o autorach, nawet tych mi nieznanych, więc wywiady to wspaniały pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję, bardzo lubię panią Małgorzatę, żałuję że miałam jak do tej pory możliwość przeczytania tylko jednej książki "Tajemnica sosnowego dworku", a widzę że jej książki to w 100% moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja zamówiłam sobie 1. ksiażkę p. Kursy, przez ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Super! Jaką? Ja właśnie dostałam "Ekologiczną zemstę" :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka