Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Bolesne dzieciństwo, czyli...Klucz, Elżbieta Wardęszkiewicz

Przemoc fizyczna i psychiczna jest najgorszym występkiem, przewinieniem jakim dorosły może obciążyć własne dziecko. Rodzic swoim bezwzględnym, bezlitosnym zachowaniem na zawsze piętnuje i zaniża poczucie własnej wartości oraz stawia w pozycji ofiary na całe przyszłe życie prywatne i zawodowe. Utrwala również schematy i model wychowawczy oparty na bólu, strachu, poniżeniu. Współcześnie staramy się wychwycić i zamknąć błędne koło przemocy. Jednak był czas kiedy zasady silnej ręki były jedynym znanym i stosowanym narzędziem władzy rodzicielskiej wymuszającej posłuszeństwo i szacunek. Tuż po wojnie, w czasach PRL- u zimny chów połączony z karami cielesnymi był na porządku dziennym, promowanym także w poradnikach, publikacjach dla rodziców, wychowawców i nauczycieli.

Właśnie w tym okresie rozgrywa się akcja powieści "Klucz" Elżbiety Wardęszkiewicz i opisuje losy zwykłej rodziny naznaczonej traumami wojny, obozów koncentracyjnych, stalinowskiego reżimu i komunizmu. Bolesne doświadczenia przekładają się na kolejne pokolenia, wzrastające w obliczu przemocy fizycznej i psychicznej.

Podczas lektury nie czułam się zbulwersowana słowami autorki, choć powieść traktuje o zbyt swawolnym podejściu do karania dzieci za pomocą regularnego bicia. Bardziej przejął mnie sadyzm ojca objawiający się regularnym słownym poniżaniem, obarczaniem małej dziewczynki obowiązkami ponad jej możliwości oraz bierną postawę jej matki w obliczu okrucieństwa i permanentnego cierpienia córeczki.W blurbie możemy przeczytać, że trudne doświadczenia życiowe dziewczyny oprócz traumy, którą pozostawiła przemoc fizyczna, zahartowały ją również na niepowodzenia, które niesie życie. Co do siły i mocnego charakteru nie mam zastrzeżeń bo ojciec rzeczywiście sprawił, że Mela nie boi się wyzwań i kłopoty nie stanowią dla niej żadnej przeszkody. Co więcej motywują ją do cięższej pracy i poszukiwania alternatyw, tam gdzie nikt nie spodziewa się znaleźć szczęścia. Co do traumy, którą przeżywa, nie do końca się zgadzam. Nie jestem ekspertką w tym temacie, ale z obrazu kreowanego przez Elżbietę Wardęszkiewicz nie wynika by dziewczyna, a potem kobieta cierpiała dłużej niż trwał ból fizyczny zadany ręką, paskiem czy słowem. Mela jest harda i ma swoje za uszami. Jej zachowanie, kolejne kroki i decyzje sprawiają, że nie potrafię jej współczuć, ani zaprzyjaźnić się z nią. Ona ma plan na swoje życie i nie pozwala by coś stanęło jej na przeszkodzie. Jest zimna, nieprzystępna, nie budzi sympatii.

Nie zachwycił i przekonał mnie także styl autorki. Zdania są proste, czasami zbyt naiwne, suche, bez emocji. Co prawda poznajemy w całkiem przystępny sposób warunki życia, możliwości, wady i zalety czasów PRL- u oraz wpływ komunizmu na plany, marzenia, przyszłość... To co w powieści mnie zaintrygowało pomówienia, ludzka zawiść, zazdrość oraz mobbing nie został w pełni rozwinięty, wykorzystany. Temat pojawia się znienacka i zostaje gwałtownie urwany bez możliwości ustosunkowania się i zadumania. Naprawdę rzetelnie i wiarygodnie zostały opisane wątki związane z medycyną i podróżami. To pewnie za sprawą wykształcenia i pasji Pani Elżbiety.  Kolejne akapity bardziej przypominają postrzępione fragmenty wyrwane z nudnawego pamiętnika niż spójną, wartką, pobudzającą wyobraźnię powieść na miarę naszych czasów. Nie sięgałam po nią z zainteresowaniem, przez co jej lektura mocno wydłużyła się w czasie. Na koniec okazało się, że historia poznana w Kluczu będzie kontynuowana w powieści zatytułowanej "Bez czci i bez wiary". Jak dla mnie to za wiele...

Miałam duże oczekiwania co do tej powieści, bo pozytywnie jest oceniana w sieci. I może to był mój największy błąd?! Liczyłam na emocjonalną huśtawkę, a dostałam przeciętne czytadło, które już zaciera się w mojej pamięci....







"Klucz" Elżbieta Wardęszkiewicz, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsie.pl. Gosi oraz wydawnictwu Novae Res dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka