Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Przedpremierowo: Ślad na lustrze, Janis Heaphy Durham

Premiera: 23 wrzesień



Chcemy wierzyć, że śmierć nie jest definitywnym końcem i po drugiej stronie czeka nas byt równie atrakcyjny. Znamy, czytamy, poznajemy wiele przykładów potwierdzających życie po życiu. Doświadczają go osoby młode, stare, wierzące, ale także ateiści, agnostycy, ludzie wrażliwi, ufający wyższym planom, karmom, reinkarnacji ale także ci, którzy twardo stąpają po ziemi i poddają krytyce to, co niewyjaśnione, sceptykom wietrzącym spisek. 

Tym razem swoją historię przedstawia Janis Heaphy Durham, która w "Śladzie na lustrze" porusza kwestię miłości silniejszej niż śmierć.

Max w wieku 56 lat umiera na nowotwór. Wcześniej obiecuje żonie, że zawsze przy niej będzie, a jego uczucie nie skończy się wraz z ziemskim żywotem. W pierwszą rocznicę śmierci daje temu dowód. Pozostawia ślad na lustrze, odcisk dłoni. Od tego momentu Janis dostrzega więcej świadectw jego odwiedzin. Kolejne znaki na lustrzanej tafli, odcisk stopy, poruszający się perski dywan, dziwne, niewytłumaczalne hałasy czy złote włókna unoszące się w powietrzu...

Tylko nasza miłość daje mi odwagę, by stawić czoło śmierci. Mnie jest łatwiej, bo odchodzę. Tobie będzie trudniej, bo tu zostajesz.

Choć Janis wychowywała się w rodzinie prezbiteriańskiego kapłana, nauczyła się, że drogą do wiedzy nie jest ślepa wiara i podążanie utartą ścieżką. To zadawanie pytań i ciągłe analizowanie rzeczywistości niesie najważniejsze doświadczenia. Do metafizycznych śladów męża podeszła analitycznie. Zaczęła poszukiwać odpowiedzi u źródeł i autorytetów w dziedzinie nauki, medycyny, filozofii, duchowieństwa.

Te rozmowy uświadamiają jej, że w dalszym ciągu mało rozmawia się o życiu po życiu, NDE (Near Death Experience)- doświadczeniu śmierci, śmierci klinicznej. Ci co doświadczyli tego zjawiska na własnej skórze, wstydzą się o tym opowiadać oraz obawiają się reakcji społeczeństwa, które w większości takie niewyjaśnione, paranormalne sytuacje traktują z pobłażaniem, śmiechem, agresją. Z takim podejściem jeszcze długo badania nad czynnikiem PSI, będzie w sferze marzeń i nieokreślonej przyszłości.

Człowiek nie chce, boi się utracić bliskie sobie osoby. Czy metafizyczne porozumienie dusz, nawiedzanie i opiekuńcze ramię z zaświatów jest wytworem nadproduktywnego umysłu, iluzją zrozpaczonego ciała, projekcją z nauk wiary, marzeń, oczekiwań? A może niezbadana ludzka świadomość to o wiele bardziej rozbudowana maszyneria, która jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczy? 

Kiedy wracam wspomnieniami do tamtego dnia, wciąż uderza mnie, jak cienka jest granica, która oddziela świat żywych od świata zmarłych. Pojedynczy oddech, chwila bezruchu, a potem cisza. Człowiek, którego kochamy, odchodzi na zawsze.

"Ślad na lustrze" to książka, która łączy w sobie opowieść o wielkiej miłości, metafizycznych doświadczeniach śmierci i życia po życiu oraz jest próbą wytłumaczenia tego zjawiska w sposób jak najbardziej przystępny dla czytelnika. Bardzo trudno sklasyfikować tę publikację. Ja na wspomnienia, biografię za dużo w niej filozoficznych wędrówek, prywatności lekarzy, z którymi rozmawiała Janis Heaphy Durham, a jak na popularyzację tego niecodziennego, ale arcyciekawego tematu, zawiera zbyt mało przykładów oraz związanych z nimi uczuć i emocji.
Przyznam szczerze, nie każdy rozdział czytałam z równym zaciekawieniem i zaangażowaniem, a nie każda kwestia była opracowana w zadowalającym mnie zakresie. Nie mniej jednak, to kolejny głos w dyskusji, ważnej polemice pomiędzy wiarą, życiem, śmiercią.


Zaintrygowała mnie idea, że jedność, jaką czujemy z ukochanymi, czerpie swoją siłę z czegoś znacznie większego i potężniejszego niż my sami.





"Ślad na lustrze" Janis Heaphy Durham, tł. Łukasz Małecki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka