Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kilka pytań do... Katarzyny Kebernik + wyniki konkursu

Serdecznie zapraszam na wywiad z Katarzyną Kebernik :) Jestem pewna, że to będzie dla Was bardzo przyjemna lektura :)


Joanna P. 

1. Jakim zwierzęciem chciałbyś być i dlaczego? Odpowiedź na to banalne pytanie często więcej mówi o człowieku niż godzinna rozmowa. A czasem mówi tyle, że pora rozmowy z daną osobą minęła i należy poszukać sobie ciekawszych i bardziej wrażliwych rozmówców.

Byłabym słodką świnką morską. Z fajnym, odpowiedzialnym właścicielem i bez żadnych zmartwień. Ciągle bym jadła, spała i przytulała się do wszystkich. Trzy rzeczy, które lubię najbardziej ;)

Beata Wisienka Lewandowska 

2. Dlaczego akurat temat książki Wściekły

Domyślam się, że chodzi Pani o tytuł Pierwotnie książka nazywała się inaczej. Tuż przed oddaniem tekstu do druku wydawnictwo stwierdziło, że tytuł należy zmienić, bo jest mało chwytliwy. Było wiele propozycji, jak coś podobało się wydawcy, to mnie kategorycznie „nie” i vice versa. W końcu „Wściekły” pogodził obie strony. 

3. Jak pomóc młodzieży żeby byli inni chodzi mi przede wszystkim bunt , agresja itp. 
wyk. Zuzanna Dworzyńska

+   12. W jaki sposób zmniejszyłabym Pani przemoc fizyczną i psychiczną w relacjach między nastolatkami. Czy ma Pani jakiś pomysł na specjalną akcję przeciw przemocy? (Ewelina Wiśniewska)

Mam 21 lat i sama nie tak dawno byłam jeszcze nastolatką, dobrze więc pamiętam problem, o którym Panie piszą. Nigdy nie byłam kozłem ofiarnym, ale zawsze bardzo dotykał mnie los tych odrzuconych przez większość. Skąd bierze się agresja i okrucieństwo wśród dzieci? Wydaje mi się, że zło zawsze zaczyna się u korzeni. Dzieci z dysfunkcyjnych rodzin będą się wyżywać na innych, aby chociaż w ten sposób móc się dowartościować albo po prostu dlatego, że agresja to dla nich norma. Z kolei rozpieszczone dzieci bogatych rodziców zbyt często patrzą na otoczenie z wyższością, a stąd już tylko krok do znęcania się. Czasem, jak w filmie „Cześć, Tereska!”, wystarczy, że rodzice są zbyt mało zainteresowani, zbyt nijacy, by wytrzymać konkurencję zdegenerowanej, ale charyzmatycznej koleżanki. Poza tym, niektóre dzieci są zwyczajnie mniej wrażliwe, a prawie wszystkie nie lubią się wychylać, zrobią to, czego chce grupa, by nie spotkać się z wyśmianiem. To wszystko są rzeczy bardzo głęboko zakodowane w człowieku i dlatego nie wierzę, by zmienić je mogła nawet najlepsza akcja czy kampania społeczna. Agresja jest wpisana w szkołę, bo szkoła to stado. Tu wszystko działa jak w naturze, której częścią jesteśmy, jak u wilków – jest samiec alfa, lider, są samce beta, które wykonują jego rozkazy i najsłabsze samce omega, które znoszą ugryzienia reszty wilków. Tak samo brutalnie, chociaż pod niby cywilizowanym płaszczykiem, układają się nasze role społeczne w życiu: w pracy, w towarzystwie, w rodzinie. Ktoś jest gwiazdą, ktoś szarą myszą, z jednego można kpić, z innego nie. W szkole te wszystkie tendencje widać jak na dłoni, bo dzieci dopiero uczą się życia w grupie, działają instynktownie, mają mniej obycia, doświadczenia i – jak ktoś kiedyś napisał – są tak okrutne w swoich czynach i słowach, jak dorośli bywają jedynie w myślach. Trudno mi więc odpowiedzieć na pytanie, jak zmniejszyć agresję u młodych ludzi, bo sama ciągle uczę się życia i zbyt mało o nim wiem. Na pewno rodzice powinni mieć świadomość, jak wielka ciąży na nich odpowiedzialność. Kochać swoje pociechy, budować w nich poczucie własnej wartości, traktować z szacunkiem innych, by dawać dobry przykład, rozmawiać, słuchać, nie zbywać byle czym. Zamiast zapisywać sześciolatka na chiński, poukładać z nim Lego i pośmiać się. Nauczyciele muszą uważnie obserwować klasę i działać zapobiegawczo: naprawdę niewiele trzeba, by rozpoznać, że ktoś jest dręczony albo dzieje się z nim coś złego. A młodzież? Znaleźć sobie odskocznię od trudów dorastania: sport, pasję, cokolwiek, co pozwoli wyładować złą energię. Poszukać mądrych przyjaciół i wspierać się wzajemnie. Myśleć o tym, co się robi dzisiaj, żeby jutro nie wstydzić się spojrzeć w lustro.

Beata Lewandowska 

4. Jakie lubi pani czytać książki? 

Mam wielu ulubionych pisarzy, wymienię niektórych: Kafka, Faulkner, Nabokov, Sapkowski, Tokarczuk, Szekspir, Masłowska, Beckett, Marquez, Rudnicki, Chandler, Orwell, Bułhakow, Gombrowicz… Czytam też dużo literatury faktu, książek naukowych (przede wszystkim historycznych) oraz reportaży, np. Lidii Ostałowskiej. Mam bardzo eklektyczny gust, jedyny typ literatury, za którym nie przepadam, to ckliwe powieści kobiece (wyjątek: Musierowicz), romansidła i pulpa w rodzaju Greya.

kwiatusia 

5. Proszę nam zdradzić Pani przepis na napisanie dobrej powieści. Co w trakcie pisania książki było dla Pani najłatwiejsze, a co najtrudniejsze? Czy pojawiał się brak weny twórczej; problem ze znalezieniem wydawcy?

O przepis na powieść i wenę pytały mnie już inne osoby w tym wywiadzie, przejdę więc od razu do reszty Pani pytania, żeby nie powtarzać Co jest w pisaniu najłatwiejsze – znalezienie ładnego zeszytu, niezacinającego się długopisu, wygodnego krzesła i cichego miejsca. Co jest najtrudniejsze – cała reszta;) Serio. Z pisaniem jest jak z narkotykiem: nienawidzisz tego, nie masz z tego korzyści, ale już w tym siedzisz, musisz sobie dostarczyć dzienną dawkę, żeby ci ulżyło choć na moment. Dobre pisanie wiąże się z intelektualnym wysiłkiem, coś, co zbyt łatwo przyszło, rzadko okazuje się wartościowe. Warto sobie podnosić poprzeczkę, być dla siebie pierwszym krytykiem, żeby nie popaść w banał i grafomanię. „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”, że pozwolę sobie zacytować papieża Co do wydawcy: nie miałam problemów ze znalezieniem go, pierwszą pozytywną odpowiedź otrzymałam w niecały tydzień od wysłania książki. Większą trudność sprawiło mi samo wyciągnięcie tych swoich bazgrołów z szuflady i pokazanie ich światu. Dojrzenie do tej decyzji zajęło mi prawie dwa lata.

6. Czy przed przystąpieniem do pisania książki „Wściekły" miała Pani już stricte określoną fabułę; czy bohaterowie, ich losy, zwroty akcji powstały dopiero z chwilą tworzenia powieści?

W dużej mierze miałam już przemyślaną fabułę. „Wściekły” budową przypomina nieco kryminał z zagadką i rozwiązaniem. Na pewno miałam już gotowego, w pełni przemyślanego bohatera. Na pewno wiedziałam też, w jaki sposób moja książka się zakończy, do czego dąży akcja. Dlatego mogłam pewną ręką komponować poszczególne elementy układanki, pilnować, aby wszystkie do siebie pasowały i by każdy coś znaczył. Takiego konstrukcyjnego, architektonicznego spojrzenia na literaturę nauczyłam się z… „Harry’ego Pottera”. Przeczytałam tę sagę chyba z dziesięć razy, podobnie jak każdy urodzony w pierwszej połowie lat 90. Dwa pierwsze czytania to był szczery, dziecięcy zachwyt, ale już później, kiedy znałam fabułę na wyrywki, zaczęłam analizować „jak to jest zrobione”. Czemu Harry traci dziennik Toma Riddle’a, gdy jest już tak blisko rozwiązania jego tajemnicy? Żeby zaostrzyć apetyt czytelnika. Czemu Harry w drugim rozdziale pierwszej części gada z wężem? Bo autorka już wtedy wiedziała, że w następnym tomie Harry okaże się wężousty, a w ostatnim wyjdzie na jaw, że to przez zaszczepioną w nim cząstkę duszy Voldemorta. A przesłanki co do tego, że Snape był podwójnym agentem, znajdują się już w „Czarze Ognia” – przeczytajcie stronę 738! Wniosek: autorka planowała wydarzenia z wyprzedzeniem, dbała o wewnętrzną logikę opowieści i pilnowała przewidzianego rozwoju wszystkich wątków z żelazną dyscypliną. Nuda, ale jak widać, daje dobre efekty.

martucha180 

7. Czym jest dla Pani SŁOWO?

SŁOWO to przede wszystkim odpowiedzialność. Potężna broń, z którą należy ostrożnie postępować. Może być użyte, by nieść dobro, ale znacznie częściej wykorzystuje się je, by ranić, siać nienawiść, ogłupiać lub manipulować innymi. Dlatego staram się zawsze myśleć o ewentualnych konsekwencjach wypowiadanych/napisanych słów. Sama jestem z tych „delikatnych”, bardzo łatwo można mnie zranić okrutną lub złośliwą uwagą. Oczywiście, ja też nie jestem święta, bywam pyskata, zdarza mi się palnąć coś głupiego – i zawsze mam potem paskudne wyrzuty sumienia z tego powodu.

8. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?

Z weną mam związek otwarty;) Miło jest, kiedy się pojawia, ale nie uzależniam się od jej obecności. Wiadomo, są dni, kiedy pisze się lepiej i takie, gdy gorzej, ale w pracy nad powieścią tak naprawdę najważniejsze jest rzemiosło. Umiejętność zebrania się w sobie, gdy się nie chce, a nie czekanie na mityczne natchnienie. Są dwie metody pisarskiej pracy, każdy powinien wybrać taką, która lepiej mu leży. Krótkodystansowcy – piszą przez miesiąc lub dwa po paręnaście godzin dziennie, nie zajmując się przez ten czas niczym innym i nie „wychodząc” ze świata powieści. Długodystansowcy – rozkładają pracę na porcje, piszą np. stronę lub dwie dziennie i tak konsekwentnie, pomału tworzą swoje dzieło. Druga opcja lepiej mi podchodzi i jest praktyczniejsza dla kogoś, kto nie utrzymuje się z pisania i nie ma warunków na to, by przez parę tygodni w roku praktycznie zamknąć się w czterech ścianach. 

9. Którą książkę poleciłaby Pani starszym uczniom jako lekturę obowiązkową? Którą książkę zdaniem Pani warto by było omawiać na lekcjach języka polskiego, by uczniowie czytali, by częściej sięgali po książki?

GIMNAZJUM: Jeżycjada, seria o Adrianie Molu i Georgii Nicolson, książki Jacqueline Wilson, Agathy Christie, Ursuli K. Le Guin, Tada Williamsa, Ewy Nowak, Doroty Terakowskiej. Z fantazją: Małgosia contra Małgosia, Atramentowe serce, Baśniobór, Hobbit, Książka nad książkami, Bajki robotów. O ważnych sprawach: My, dzieci z dworca ZOO, Buszujący w zbożu, Kwiatki Jana Pawła II, Dziwny przypadek psa nocną porą, Chłopiec z latawcem, 13 bajek z królestwa Lailonii, Skóra, Katedra Marii Panny w Paryżu, Zwierzoczłekoupiór, Panna Nikt, Folwark zwierzęcy.
LICEUM: (nie wymieniam tego, co jest już w programie lektur) Dowcipnie: Tortilla Flat, Trzej panowie na łódce nie licząc psa, Sekret hiszpańskiej pensjonarki, twórczość Mrożka i Topora. Epicko: Przeminęło z wiatrem, Anna Karenina, Kochałam Tyberiusza, W ogrodzie pamięci. Wciągająco: Pachnidło, Cień wiatru, Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki. Sensacyjno – kryminalnie: Ojciec chrzestny, Dzień szakala, Żegnaj, laleczko. Z fantazją: Wiedźmin, Świat dysku, Diuna, Łowca androidów. Dla buntowników: Wilk stepowy, Wściekłość i wrzask, W drodze, Podziemny krąg, …będzie gorzej, Mechaniczna pomarańcza. Dla myślicieli: Cząstki elementarne, Świat Zofii, Rok 1984, Rozmowy z katem. Dla wrażliwców: Zabić drozda, Mała zagłada, Ono, Nostalgia anioła, Kwietniowa czarownica. Kontrowersyjnie: Wojna polsko – ruska pod flagą biało – czerwoną, American psycho, Bukowski.

Ewelina Wiśniewska 

10. Czy pisząc historię głównego bohatera, opierała się Pani na faktach autentycznych i doświadczeniach z własnego życia?

Na pewno moje własne doświadczenia wpłynęły na kształt powieści. Główny bohater przypomina nieco niektóre ważne dla mnie osoby, ale jego historia jest od początku do końca przeze mnie wymyślona. Trudno, żeby było inaczej, jego losy są dosyć niezwykłe, odrealnione. Nie wydaje mi się jednak, żeby moją powieść można było zaklasyfikować do New Adult czy YA, jak można by wywnioskować z okładki. Nie jest to także powieść gatunkowa, stąd pewnie konsternacja niektórych osób, które nie wiedzą, do jakiej szufladki by ją przyporządkować. „Wściekły” to psychologiczna, mocno oniryczna, skomplikowana i wymagająca wysiłku opowieść w typie „Czarnego łabędzia” albo „Donnie Darco” – a do tworzenia i przyjmowania tego typu historii trzeba korzystać nie tylko z życiowych doświadczeń, ale także z wyobraźni.

11. Czy posiada Pani dar przewidywania ze snów?
wyk. Dagmara Świerkowska

Nie, ale taki dar posiada moja babcia. Często śnią jej się zmarli, którzy próbują ją przed czymś ostrzec. Np. kiedyś zamówiła mszę za duszę pradziadka, msza miała się odbyć o 6:30 i babcia bała się, że zaśpi. W noc przed mszą przyśniła jej się mama (a moja prababcia), która pochylała się nad nią i mówiła: „Otwórz oczy”. „Mamo, jestem taka senna…” – odpowiedziała babcia, a jej mama na to: „Otwieraj oczy, bo ci je naftą poleję!”. Babcia się obudziła i spojrzała na zegarek. Była 6:00. Takich sytuacji zdarzało się wiele, o większości z nich lepiej nie będę tutaj wspominać… Może dlatego napisałam taką mroczną książkę?

Iza R 

13. Jakie jest największe szaleństwo, jakie zrobiła Pani w życiu?

Moje największe szaleństwa lepiej niech pozostaną moją słodką tajemnicą;) Jednym z tych, do których mogę się przyznać, było pisanie „Wściekłego” tuż przed maturą, zamiast uczenia się do niej. Maturę zdałam jednak dobrze, wniosek: warto czasem zaszaleć

14. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny? Jeśli o przepisach mowa, załóżmy, że napisanie i wydanie książki to przepis, jakie według Pani są jego składniki?

Smak literacki, tak samo jak kulinarny, u każdego jest niepowtarzalny. Dlatego nie da się podać przepisu na powieść, która zasmakuje każdemu. Jedni wolą starego, dobrego schabowego, inni oryginalną tajską zupę pełną egzotycznych przypraw. Nie da się zadowolić wszystkich, więc pisarz powinien kierować się przede wszystkim swoim smakiem przy gotowaniu powieści Tylko wtedy jest szansa na to, że jego danie będzie szczere, świeże i „jakieś”. A jeżeli mowa o mnie i o moim smaku, to najbardziej uniwersalny przepis na powieść, jaki mogę Wam zdradzić, wygląda tak:

    Kilka potężnych garnców dobrej literatury, przeczytanej przed przystąpieniem do pisania
    Szklanka oryginalnego pomysłu
    Dwie szklanki dobrze skonstruowanych postaci
    Trzy szklanki dobrze skonstruowanej fabuły
    Kilka, kilkanaście ziarenek talentu, „iskry bożej”, tego niepowtarzalnego czegoś (im więcej      jesteśmy w stanie wrzucić, tym smak potrawy będzie bogatszy)
    Listek pokory (nie zapominać o nim!)
    +
    Forma do pieczenia – bo forma jest czymś, bez czego treść się rozleje, język i styl trzymają literackie ciasto w ryzach. Jeżeli forma jest mistrzowska, można np. nie dodać do całości szklanek z bohaterem czy fabułą: ale tylko, kiedy jest mistrzowska. Inaczej wyjdzie grafomański zakalec.
    Wstawić do piekarnika i piec bez pośpiechu, tyle, ile trzeba (zazwyczaj około roku). Potem serwować każdemu po kawałku i patrzeć, komu smakuje, a kto się krzywi.

15. Gdyby istniała możliwość przeniesienia się choć na chwilkę do dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła? A może do żadnej?

No właśnie: chyba do żadnej z nich. Książki to nic innego, jak zapis ludzkich myśli i marzeń, a marzenia dlatego są takie piękne, że tkwią bezpiecznie w naszych głowach. To my decydujemy, jak potoczą się wypadki w naszej fantazji. Realne życie nie daje takiej możliwości, w urzeczywistnionym marzeniu też pojawiłyby się nuda, stres, złośliwi ludzie – i czar by prysł. Fajnie jest wyobrażać sobie siebie na miejscu np. Aragorna, ale być Aragornem naprawdę, musieć walczyć z realnymi potworami i podejmować tak trudne decyzje, bez wiedzy o tym, jak zakończy się nasza historia? Koszmar. Chociaż, nie powiem, listem z Hogwartu nawet dziś bym nie pogardziła

Dorota Lińska-Złoch 

16. Czy do pisania powieści o muzyku/kompozytorze musiała się Pani specjalnie przygotowywać, zbierać materiały? Czy jest to temat Pani na tyle bliski i znany, że nie miała Pani z nim problemów technicznych?

Nie jestem muzykiem, ale muzykę kocham całym sercem, jak pewnie większość z Was ;) Nie robiłam specjalnych przygotowań do tego wątku powieści. Przy tworzeniu muzycznych fascynacji Kosy kierowałam się intuicją i własnymi upodobaniami. Kosa słucha tego, czego ja sama słucham. Zachęcam, aby czytając, odsłuchiwać poszczególne utwory – dobierałam je tak, jak dobiera się muzykę do filmu, aby podkreślały nastrój danej sceny, emocje bohatera. Oczywiście, pisząc o kwestiach technicznych, opierałam się na zdaniu osób znających temat „od kuchni”, wypowiedziach znanych muzyków i opiniach początkujących artystów z mojego otoczenia.



Książkę chciałabym podarować „kwiatusi”

- Zwyciężczyni serdecznie gratuluję :) Czekaj na mail ode mnie :)


Kasiu, bardzo dziękuję za poświęcony czas i obszerne, bardzo ciekawe odpowiedzi na pytania :) Dziękuję również za pozytywną reakcję na moją propozycję i miłą korespondencję :) Życzę pomyślności w życiu prywatnym i zawodowym :) 




* źródło zdjęć- udostępnione przez Katarzynę Kebernik 

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka