Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Zwilczona, Adrianna Trzepiota





"Zwilczona" skusiła mnie klimatyczną, cudowną okładką i ciekawym blurbem. Lubię bohaterki, które nie boją się stanąć frontem do życia, zmienić je, odnaleźć siebie i na nowo budować swoje szczęście. I właśnie tak zapowiadała się powieść Adrianny Trzepioty...

Coraz to młodsze pokolenia nie znają swych drzew genealogicznych, więc cóż się dziwić, że korzeni nie mają.

Jaśmina nauczycielka i zielarka z zamiłowania mieszka i pracuje w malowniczym mazurskim miasteczku. Ciąg znamiennych wydarzeń zmusza ją do przewartościowania swojego życia i poszukania własnej drogi, trochę odmiennej od tej, którą do tej pory podążała. Czy wyjdzie jej to na dobre i odnajdzie zgubione szczęście?
Jaśmina jest typową kobietą, matką, pedagogiem. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Pierze, gotuje, wychowuje córeczkę, tworzy udany związek i z pasją oddaje się swojej pracy. Do czasu. Ciąg nieoczekiwanych zdarzeń zakłóca spokojny byt rodziny. Kobieta odkrywa w sobie "wilczycę", która pragnie pociągnąć ją w innym kierunku, zwrócić uwagę na nieoczywistości i nauczyć ją żyć inaczej, bardziej, pełniej, szczęśliwiej. Czy to się uda? Początkowo Jaśmina jest sceptycznie nastawiona i stawia opór. Za czasem ulega swojej naturze i zaczyna porządkować swój świat, począwszy od małych kroczków, na spektakularnych zmianach skończywszy.
Tematyka książki jest dość oklepana i żeby wciągnąć czytelnika w świat człowieczej ewolucji, trzeba go czymś zaskoczyć. Adrianna Trzepiota proponuje moc natury, ziołolecznictwa, magii pradawnych wierzeń, zabobonów. Także językowo, nie mogę nic zarzucić. Proste, zrozumiałe słownictwo, pozwalające "zobaczyć" miejsca, ludzi, sytuacje. Postacie rzetelnie przedstawione, dosyć ciekawe i pomysłowe...Ale czy to wystarczy? Pomysł na książkę miał ogromny potencjał. Nie udało się jednak w pełni go wykorzystać. Za mało było dla mnie tej ludowości, a za dużo bohaterów i ich kłopotów. Przez co powieść nie jest płynna, spójna, ciekawa. Przypomina raczej zlepek kilku wątków połączonych na chybił trafił postacią Jaśminy i jej przemiany. Niektóre sytuacje nijak pasowały do całości powodując chaos, znudzenie, irytację. Adrianna Trzepiota podsunęła czytelnikowi pewną tajemnicę, która nie została w pełni pociągnięta, wykorzystana, rozwiązana. Poczułam się rozczarowana, bo najbardziej zależało mi właśnie na tym aspekcie powieści. Ludowy akcent, mazurskie wierzenia, opowieści, legendy, powrót w czasy popularnych szeptuch, ich sekrety mógł być strzałem w dziesiątkę. A tak rozbudził nadzieję, która zgasła przedwcześnie...

Jestem zawiedziona lekturą "Zwilczonej"... Liczyłam na co innego... Nie wiem tylko, czy to kwestia moich niespełnionych oczekiwań, czy problem tkwi o wiele głębiej...




"Zwilczona" Adrianna Trzepiota, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2015




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa :)




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka