Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Małgorzata Szyszko- Kondej "Sześć córek"



Umierający Wiktor Krasowski, na łożu śmierci pisze listy do swoich sześciu córek. Chce zapłacić za swoje winy i za brak zainteresowania dziś już dorosłymi kobietami. W każdym z nich wyznacza zadanie, które ma zmienić postrzeganie życia i w ten pobudzić je do działania, zmian, właściwych wyborów, zacieśnienia rodzinnych relacji.

Bohaterkami "Sześciu córek", jak sam tytuł wskazuje jest sześć kobiet. Grażynę, Alicję, Elżbietę, Martynę, Agnieszkę i Milenę dzieli wszystko, począwszy od wieku, stanu cywilnego, poprzez zainteresowania, miejsce zamieszkania, oczekiwania od życia po stosunek do ojca. Dla jednych Wiktor był nieosiągalnym mirażem, ukochanym tatusiem bądź obcym mężczyzną, który wyznaczył w ich życiu powtarzający się schemat. Łączy je natomiast niezadowolenie z własnego losu. Śmierć Wiktora i listy od niego dają im pretekst do przemyślenia drogi, którą podążają i czas na zmianę decyzji, podjęcia walki o szczęście.

Historię każdej z sióstr poznajemy osobno. Grażyna jest głęboko zakompleksioną i niepewną siebie kobietą. Opiekuje się schorowaną, pełną żalu i złości matką. Nie może liczyć na pomoc egoistycznej córki, a jej duszę szarpią traumatyczne wspomnienia z PRL- u.
Alicja i Elżbieta są siostrami, których nie łączy typowo siostrzana bliskość. Alicja jest temperamentną artystką, niepokorną poetką Solidarności, a Elżbieta wiecznie niepewną i rozdartą emigrantką. Kurczowo trzyma się tego co ma, boi się stracić wizerunek, na który tak ciężko pracowała.
Martyna żyje pracą w korporacji. Nie ma czasu na stałego partnera, ale pragnie mieć obok siebie bliską, kochaną osobę. Dlatego stara się o dziecko, by zapełnić tę pustkę w sercu.
Agnieszka- zamknięta w toksycznym związku. Bita, hańbiona, pozbawiona własnej wartości.
Milena jest najmłodszą z sióstr. Jej życiem rządzą nastoletnie problemy z rodzicami, miłością, chłopakiem i facebook, bez którego nie potrafi już żyć.

Małgorzata Szyszko- Kondej bardzo realistycznie naszkicowała sylwetki swoich bohaterów. Uchwyciła całe sedno trudnej miłości, zdrady, zmagania się z samotnym macierzyństwem, budowania relacji międzyludzkich naznaczonych nieobecnością ojca, życia na emigracji, znaczenie przeszłości dla naszej przyszłości, wartości narodowe w trudnych momentach dla historii Polski.

Autorka doskonale przeniosła na papier zmieniającą się sytuację społeczną, polityczną, ekonomiczną naszego kraju na przestrzeni dziejów. Czytelniczki w różnym wieku znajdą w powieści odniesienia do własnego życia: godzina milicyjna w stanie wojennym, kartki na żywność, brak możliwości swobodnego podróżowania, Pewex pachnący kapitalistycznym światem, marzenie każdej dziewczynki- lalka Barbie, albo klocki Lego dla chłopców, śmierć papieża Jana Pawła II, katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku, manifestacje pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim i ekspansja portali społecznościowych z najpopularniejszym fejsem na czele.

"Sześć córek" byłoby idealną powieścią obyczajową gdyby nie jeden mankament. Klamrą spinającą losy sześciu córek jest testament ich ojca. I to jest właśnie najsłabsze ogniwo powieści. W polskim prawie spadkowym nie można warunkować dziedziczenia, tzn. otrzymać spadek jeżeli wykona się jakieś zadanie. Rozumiem, że inni mogą przymknąć na to oko. Ja nie lubię kiedy wprowadza się czytelnika w błąd. Po prostu...

Powieść Małgorzaty Szyszko- Kondej jest skierowana do kobiet bez wieku. Każda z nas znajdzie w niej coś dla siebie. Jest tu miejsce na uśmiech, na smutek, na łzy, wzruszenie i zadumę.






Małgorzata Szyszko- Kondej "Sześć córek", Świat Książki, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))))


29 komentarzy :

  1. Autorka widocznie silnie zainspirowała się powieściami amerykańskimi i stąd to niedopatrzenie spadkowe. Mimo wszystko mam ochote na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej książce głośno ostatnio, na pewno kiedyś przeczytam, jak będę miała taką możliwość, mimo że raczej nie czytam polskich autorów.

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wpadki z testamentem, uważam że to dobra książka.

      Usuń
  3. Trochę szkoda, że ten główny motyw testamentu potraktowany jest po macoszemu, przecież wystarczyło zapytać chociażby jakiegoś znajomego prawnika, aby wiedzieć, jakie jest prawo dziedziczenia. Książka nie dla mnie, bo nie czytuję polskiej literatury, chociaż z drugiej strony seria Leniwa Niedziela jest super i jak na razie nie zawiodłam się na książkach wydanych pod tym szyldem. Hmm, przemyślę to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. Wystarczyłby nawet dr. Google. Akurat tak się zdarzyło, że miałam do czynienia z tym tematem i miałam na świeżo wszystko w głowie...
      I ja uwielbiam Leniwą niedzielę :)

      Usuń
  4. Brzmi ciekawie, nie wiem czy się skuszę w najbliższej przyszłości, ale pewnego dnia na pewno spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam w okolicach premiery i podobała mi się, nawet bardzo. Przeprowadziłam również ciekawe rozmowy z autorką, która, tak samo jak ja, zastanawia się nad dalszymi losami bohaterek i przyznaje, że prawdopodobnie powstanie o tym jakaś kolejna książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytałabym o dalszych losach bohaterek....

      Usuń
  6. Faktycznie niedopatrzenie z tym testamentem, a fabuła książki i tak wydaje mi się ciekawa. Poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  7. To słabe ogniwo w postaci testamentu jakoś chyba przeboleje :) W każdym razie książkę mam, bo dostałam ją od koleżanki, więc będę na dniach czytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. To źle, że autorka nie zbadała lepiej strony prawnej. Jednak lektura zachęca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to jedyny mankament powieści...

      Usuń
  9. Bardzo podoba mi się cała ta historia. Ale tak jak i Ty, nie lubię, gdy do książki przemyca się nieprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Duży plus dla Ciebie za logiczne myślenie :) Ja sama nie lubię takich mankamentów, niby fikcja literacka, ale są pewne zasady których trzeba się trzymać. Samą serię wciąż lubię, a siostry przeczytam pewnie kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Seria Leniwa niedziela ma swój urok :)

      Usuń
  11. A wiesz, że nie zwróciłam uwagi na podany przez Ciebie mankament? Mnie bardziej rozczarowało to, że nie było realizacji tych zadań ani scen z wszystkimi siostrami razem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno ma powstać kolejna książka traktująca właśnie o dalszych losach sióstr. Zobaczymy :)

      Usuń
  12. To nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam tę serię od Świata Książek Chciałabym przeczytać jej wszystkie powieści.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o niej, a tu ciekawie się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam jeszcze tej książki, lecz z chęcią to zrobię jeśli znajdę ją w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja właśnie jestem w trakcie. Książka genialna. Świetne dialogi, wartka akcja, rewelacyjnie nakreślone postaci. A że trochę wiecej fikcji... Mi nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka już czeka na przeczytanie. Ciekawa jestem, czy mi się spodoba.
    Szkoda, że temat testamentu nie został dopracowany i wprowadza czytelnika w błąd.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tej książki, nawet o niej nie słyszałam, ale mam dziwnie przeczucie, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja kwestię testamentu rozumiem zupełnie inaczej - nie tak bardzo "na serio" jako warunkowanie testamentu, a raczej jako pewną przenośnię - umierający ojciec chciał po prostu, żeby jego córki pokonały swoje lęki, zahamowania. Dawno żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Ogromnie zżyłam się z bohaterkami i ich historiami (kilka podobnych znam z autopsji). Fajnie, że wspomniałaś o tle - autorka bardzo realistycznie pokazała życie w Polsce w kolejnych dekadach, w jaki sposób historia potrafiła zamieszać w losach zwykłych ludzi. Dlatego właśnie, jest to powieść i dla starszych, i dla młodszych kobiet. Jeżeli jeszcze nie czytałyście "Sześciu córek" naprawdę warto po nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka