Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Afrykańska przygoda, czyli... Łosoś a la Africa, Michał Krupa

"Łosoś norwesko- chiński"(moja opinia) autorstwa Michała Krupy okazał się zaskakującą lekturą. Dawno nie czytałam książki tak pozbawionej sensu, ale jednocześnie spójnie składającej się w całość, podstępnie rozbawiając do łez. Dlatego nie miałam żadnych wątpliwości wybierając na weekendowy relaks kontynuację przygód Macieja i Agaty zawartych na stronach "Łososia a la Africa". Tu polska naiwność spotyka się z dziką naturą i rdzennymi mieszkańcami Czarnego Lądu. Zderzenie kultur może przynieść moc wrażeń.

Była agentka wywiadu i domorosły powieściopisarz próbują stworzyć stały, stabilny związek. Niezbyt im się to udaje gdyż Agata, jak powietrza potrzebuje ruchu, potu, adrenaliny, podniecenia, które zapewnia jedynie niebezpieczeństwo i życie na krawędzi. Maciej woli spokój, luksusowe warunki, drinka z kolorową parasolką i regularnego seksu. Ale czego się nie robi dla ukochanej. Mężczyzna zgadza się na wyjazd do Afryki, na safari, na polowanie i nocowanie w namiocie w dzikiej puszczy. Jednak nie dane im podróżować według własnego pomysłu. W Zimbabwe na misji pokojowej stacjonuje Karol Nowak z drużyną, który został tam zesłany w ramach kary za niewykonanie zadania (zatrzymanie Agaty i przechwycenie ważnych dokumentów), nadużycie siły i broni oraz narażenie na utratę zdrowia i życia niewinnych mieszkańców miasta Poznań. Spotkanie w miejscu zapomnianym przez Boga, na drugiej półkuli ziemi staje się początkiem akcji odwetowej i krwawej zemsty...

Nie spodziewałabym się, że Agatę i Maćka może połączyć tak silne uczucie. Oboje pochodzą z innych światów, mają całkiem różne oczekiwania, marzenia, plany i inaczej patrzą na życie. Widać prawdą okazuje się mądrość ludowa, że przeciwieństwa przyciągają się. Agata w związku gra pierwsze skrzypce i bierze  partnera pod pantofel, a wykonanie zadań egzekwuje kuszącym ciałem.  Maciej nie jest chyba świadomy jaką władzę dzierży w rękach ta ambitna kobietka. Klapki z oczu spadają mu dopiero w Afryce, gdy mierzy się z rzeczywistością i afrykańskim prawem.

Do znanych nam bohaterów z poprzedniej części dołączyli Filip i Monika. Przyjaciele naszej pary. Nie mają zacnej roli do odegrania. Agacie i Maćkowi będą przeszkodą, obciążeniem i kulą u nogi gdy przyjdzie czas rywalizacji i rozstrzygnięcia konfliktu z Karolem. Żołnierz ten to "mistrz survivalu i walk w terenie. Mistrz tropienia i osaczania ofiar, oraz niestety także mistrz zadawania tortur i ekspert w dziedzinie bolesnego i długotrwałego zabijania." Jak w tym pojedynku ma sobie poradzić Agata z trojgiem naturszczyków, mieszczuchów przyzwyczajonych do wygód i luksusu? Nowymi twarzami są także Sobieski, Kunegunda, członkowie plemienia Geni tali, którzy dodali kolorów do palety barwnych, wyrazistych postaci.

Wydarzenia tej afrykańskiej przygody poznajemy przez pryzmat dwóch wrogich obozów, zaciekłych wrogów, uciekających i tropiących, amatorów i wyszkolonych, zaprawionych w boju żołnierzy połączonych potężną dawką adrenaliny, podniecenia, niebezpieczeństwa i dławiącą chęcią zemsty.

W "Łososiu a la Africa" Michał Krupa objawił także talent do plemiennych języków: Tutaj mała próbka jego talentu: "Masada kolka nie ja boja. Mista tronda kolewoja." :D

Hmmm...Polski żołnierz wyjeżdżający na misję, Afrykańczyk a nawet Polak mogą poczuć się urażeni słowami autora, który przedstawia ich tendencyjnie, trywialnie i bardzo, bardzo stereotypowo. Jednak biorąc pod uwagę absurdalność sytuacji spotykających bohaterów, irracjonalność postaci i samej rzeczywistości, można to autorowi wpisać na poczet nietypowego poczucia humoru i skłonności do zbyt luźnego popuszczania wodzy wyobraźni. Jednak czy jest w tym coś złego? Bo przyznajcie sami, bawi nas rubaszny często niepolityczny, dosadny żart.Czy umiemy się do tego przyznać i parskać śmiechem wraz z przewracanymi stronami "Łososia"? W żadnym wypadku nie można czytać książki z poważnym zadęciem. Należy się wyluzować i przyjąć niewybredną, frywolną formułę zaprezentowaną przez Michała Krupę z dobrodziejstwem inwentarza albo omijać ten tytuł szerokim łukiem.

Nie czarujmy się, nie oszukujmy, że "Łosoś" to epokowe, ponadczasowe dzieło w gatunku groteski i satyry. Autor poszedł w kierunku czysto komercyjnej rozrywki i doskonale się spisał :) 




"Łosoś a la Africa" Michał Krupa, Psychoskok, Konin 2014





Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)







6 komentarzy :

  1. Jednak spasuje i nie przeczytam. Nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie mimo wszystko zachęciło to, żeby sięgnąć po część pierwszą - nie lubię tak nie od początku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Afryka dzika z lekka odkryta, wiec tym chętniej z tą ksiązką się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie widziałam, nie słyszałam, ale może zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na chwilę obecną nie czuje zainteresowania tą książką, ale nie skreślam jej całkowicie Po prostu wolę teraz inne gatunkowo powieści.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz czytam o tej książce, jednak obawiam się, że mogłaby do mnie nie przemówić. Obawiam się zbyt mocnej satyry i tego, że mogłaby mnie irytować w trakcie czytania...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka