Są takie zbrodnie, wobec których nie można, nie należy przejść obojętnie nawet jeżeli wydarzyły się dawno temu i wydawałoby się, że uległy przedawnieniu. Ich okrucieństwo, bezlitosne dążenie do zagłady i triumfalny uśmiech akcentujący każdą ofiarę musi być ścigany, karany i z całą mocą piętnowany, by nikt nigdy nie miał szansy powtórzyć tego makabrycznego scenariusza. Takimi zbrodniami jest zbrodnia przeciwko ludzkości, ludobójstwo.
W bliskości siedemdziesiątej rocznicy wyzwolenia obozów koncentracyjnych i zagłady oraz zakończenia II wojny światowej, książka Ronalda H. Balsona "Kiedyś byliśmy braćmi" jest lekturą, którą należy przeczytać.
Zaczątkiem fabuły jest oskarżenie prominentnego przedstawiciela chicagowskiej socjety, filantropa Elliota Rosenzweiga o zbrodnie nazistowskie, przez polskiego emigranta, Żyda, ocalałego z Holokaustu Bena Solomona. 83- latek próbuje na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość i zwrócić oczy świata na nazistów, bezlitosnych morderców ukrywających się pod płaszczykiem fikcyjnej tożsamości, często skradzionej własnym ofiarom. Kolejne strony powieści, dostarczają dowodów na niewinność oskarżonego. Ale czy na pewno? Czy to jedynie sprytna mistyfikacja czy miraż pogrążonego w cierpieniu i nie ukojonego w sprawiedliwości starego człowieka?
Podróże kształcą, czego dowodem jest amerykański adwokat, Ronald H. Balson. Wyjazdy do Polski pozwoliły mu zaobserwować piętno bólu pozostałe po ostatniej wojnie i reżimu komunistycznemu, pozwoliły mu zaobserwować blizny, które z wierzchu zagojone, dają o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Wreszcie pozwoliły mu poznać ludzi, w których dojrzał smutną prawdę, trudną historię, którą chciał opowiedzieć całemu światu.
Można zauważyć ogrom pracy debiutanta, który nie chciał bazować na kontrowersyjnym temacie, a stworzyć opowieść opartą na rzetelnym, wiarygodnym tle historycznym. Nie jest stronniczy, nie ukazuje zdarzeń w czarno- białych barwach, nie rozgranicza bohaterów na złych i dobrych. Pokazuje za to złożoność losów Żydów, ich zmaganie się z przerażeniem, bólem, cierpieniem, próbą uwolnienia się więzów zarzucanych przez nazistów, ale również ich przywiązania do swoich domostw, społeczności i nieumiejętności porzucenia tego na co pracowali całe życie oraz ogromnej solidarności w czasach bestialstwa i odhumanizowania obyczajów.
Znamienny jest także tytuł powieści "Kiedyś byliśmy braćmi". Odzwierciedla stosunek dwóch obcych sobie chłopców, których połączył los, a rozdzieliła krew płynąca w ich żyłach. Dzieci nie interesuje pochodzenie, rasa, wiara, status społeczny dopóki dorośli nie zaczną wskazywać tych czynników, jako powód do stygmatyzacji. Dopiero wtedy zaczynają rodzić się pytania.
Drugim powodem do zauważenia różnic, jest wojna i jej brutalność, która jest w stanie przerwać nawet najtrwalsze więzy.Kiedy na szali postawimy dbałość o własne życie niełatwo zachować się honorowo i być gotowym na najwyższe poświęcenie. To lęk uruchamia efekt domina, który rozpoczyna się zdradą, a kończy tragedią.
"Kiedyś byliśmy braćmi" to połączenie retrospekcji z życia Bena Solomona w Polsce, czas okupacji i Holokaustu z przygotowaniami do procesu i szukaniem dowodów mających jednoznacznie wskazać winę nazistowskiego zbrodniarza. Nie łatwo je zdobyć bo czas zatarł pamięć, komunizm i zimna wojna przyczyniła się do zniszczenia dokumentów.
Na równi z historią Bena toczy się inna opowieść, o Catherine Lockhart, która jest jego adwokatem. Kobieta toczy bój z własnymi demonami, które po części są przeszkodą w wykonywanej pracy, a po części motywacją do stania się lepszym człowiekiem.
Ronald H. Balson zbudował powieść o wielu wątkach, które płynnie i spójnie zazębiają się o siebie i które razem tworzą ważny głos w obronie praw człowieka o godność i o sprawiedliwość.
Książkę polecam nie tylko miłośnikom historii, ale tym dla których ważne jest, by okrucieństwo II wojny światowej i bestialstwo, które zapoczątkowało Holokaust nigdy, przenigdy się nie powtórzyło.
"Wystarczy znaleźć powód, żeby pogardzać jakąś kulturą, zacząć oczerniać ludzi tylko dlatego, że są inni, i okaże się, że prześladowania etniczne dzieli ledwie krok od etnicznego ludobójstwa."
"Kiedyś byliśmy braćmi" Ronald H. Balson, tł. Jan Kraśko, Świat Książki, Warszawa 2014
Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsie.pl. Gosi oraz wydawnictwu Świat Książki bardzo dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.