Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

1522327

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Życie jest jak pączek z dżemem

Jeszcze nie przebrzmiał śmiech i pamięć o "Wystrzałowej dziewiątce", a już pojawiła się kolejna część przygód przebojowej dziewczyny z Jersey. Z szaleńczym entuzjazmem w oczach i ruchach (czyt. tańczyła z książką w objęciach przy lekkim przerażeniu obserwującej rodziny) czym prędzej zabrałam się do lektury.

Tom rozpoczyna głęboka myśl, która przebija kultową już bombonierkę Forresta Gumpa: "Moim zdaniem życie jest jak pączek z dżemem. Nie dowiesz się, jakie tak naprawdę jest, póki się w nie nie wgryziesz i uznasz, że właściwie bardzo ci smakuje." Czemu o tym wspominam? Bo Stephanie życie bardzo smakuje i stara się czerpać z niego maksimum przyjemności. Niestety na to życie nastaje wynajęty kiler o wdzięcznej ksywie Złomiarz i najgroźniejszy gang uliczny Grajdoła- Zabójcy. A wszystko zaczęło się od banalnego wypadu na lunch, a potem ruszyła lawina niefortunnych zdarzeń: przebita opona w rowerze, rozpoznana twarz groźnego przestępcy- Czerwonego Diabła, koktajl Mołotowa, palący się samochód, strzelanina a im dalej w las, tym jest jeszcze gorzej. Stephanie jest zmuszona ukrywać się. W tym celu najlepiej sprawdziłaby się jaskinia Batmana czyli tajemnicze i niedostępne mieszkanie Komandosa. Steph przypadkiem udaje się je zlokalizować i korzysta z niego pod nieobecność oraz niewiedzę właściciela. Jednak codzienność bez odpowiedniej porcji wrażeń i dziwnych indywiduów,których musi doprowadzać do aresztu, nie przypada jej do gustu. Mimo próśb i gróźb Morellego w dalszym ciągu wykonuje obowiązki łowczyni nagród i wystawia się na niebezpieczeństwo.

 "- Tu nie chodzi o równouprawnienie kobiet. To kwestia osobista. Chcę żebyś wspierał mnie w moim wyborze kariery zawodowej.
- Ty nie masz żadnej kariery- zaprotestował Joe- Ty masz misję samobójczą. Większość kobiet stara się unikać zabójców i gwałcicieli. A ja mam dziewczynę, która chodzi i stara się ich znaleźć. A jakby mordercy i gwałciciele nie wystarczali, to teraz jeszcze wkurwiłaś cały gang."

Uwielbiam sposób kreowania postaci i sytuacji przez Janet Evanovich. Kobieta ma naprawdę bardzo bujną wyobraźnię. Choć bohaterowie są mocno przerysowani, momentami groteskowi i często wydaje mi się, że pochodzą z Marsa, to jednocześnie idealnie pasują do konwencji całego cyklu, rozbawiając przy tym do łez. W "Dziesięciu kawałkach" poznamy zupełnie nowe osobliwości: uzależnioną od chipsów Carol, nieobliczalnego gangstera Antona i byłego gitarzystę rockowego zespołu tranwestytów Sally' ego, którzy nieźle namieszają w życiu Steph. Starzy i dobrze znani nam bohaterowie też nie spuszczają z tonu. Prym wiedzie babcia Mazurowa, która ma dość ckliwych wyznań miłosnych oraz przygotowań do ślubu starszej wnuczki- Valerie. Dlatego szuka odskoczni. Codzienność łowcy nagród tak ekscytuje staruszkę, że próbuje towarzyszyć Stephanie na każdym kroku. Ekscentryczna babcia ma wiele wigoru, a jej życiowe mądrości zaskakują. Mocno kontrastowe cechy- kruchość wieku, niepozorna postura, niewyparzony język oraz ogromna chęć testowania swoich możliwości w ekstremalnej skali, przysparza tej postaci szerokie grono wiernych fanów.
Z kolei to, co przydarza się Stephanie to kumulacja wszelkich plag, w tym egipskich. Zgadzam się, że są nieprawdopodobne i w realnym życiu raczej się nie przydarzają, ale to właśnie one wyróżniają bohaterkę i to właśnie dla nich chcę czytać te książki.

Z każdym kolejnym tomem zastanawiam się, co jeszcze skrywa płodny umysł Janet Evanovich. Czym mnie zaskoczy? I jak się jej udaje utrzymywać poziom dobrego, smacznego humoru czy surrealistycznych przygód Stephanie. Autorka już nie raz udowodniła, że ma tyle dystansu do siebie, do ludzi, do otaczającej nas rzeczywistości, że może pozwolić sobie na zabawę słowem, przestrzenią i formą. W jej wykonaniu niby banalne połączenie lekkiej sensacji, gorących wątków miłosnych i naprawdę zabawnej komedii, nie tylko nie nuży, ale zmienia się w fenomenalną, uzależniającą rozrywkę. Ja niczym nałogowiec na głodzie z drżeniem rąk oczekuję kolejnych książek Janet Evanovich i po cichu marzę, że seria o łowczyni nagród nigdy się nie skończy :)




Janet Evanovich "Dziesięć kawałków", tł. Dominika Repeczko, Fabryka Słów, Lublin 2014



1. Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy
2. Po drugie dla kasy
3. Po trzecie dla zasady- recenzja
4. Zaliczyć czwórkę
5. Przybić piątkę
6. Po szóste nie odpuszczaj- recenzja
7. Szczęśliwa siódemka
8. Ósemka wygrywa 
9. Wystrzałowa dziewiątka- recenzja
10. Dziesięć kawałków







Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka