Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

1522260

sobota, 31 maja 2014

Angielski w karteczkach


Znajomość języków obcych nie jest już elitarnym przywilejem ale koniecznością. W epoce globalizacji, otwieraniu granic łatwo jest wyjechać niemal do każdego zakątka świata czy to w celach podróżniczych czy zarobkowych. Możliwość dogadania się z obcokrajowcami jest wtedy niezbędna. Metod nauczania jest wiele i każda z nich znajduje swoich zwolenników. Ja uczyłam się jedynie języka angielskiego, tradycyjnie, w szkole. Przyznam szczerze, że nie jestem wyedukowana w zadowalającym stopniu. Po kilku latach nie praktykowana wiedza zostaje zapomniana. Postanowiłam to zmienić i odświeżyć wiadomości. Nie chciałam zapisywać się na specjalne kursy czy konwersacje, wolałam wypróbować metodę karteczkową, którą zachwalało do tej pory wiele blogerek. Tak wygląda mój zestaw.


W skład takiego pudełka wchodzi 1000 karteczek , CD z nagraniami słówek- wymowa, kolorowe zakładki do segregowania, etui i smycz. Te narzędzia są wystarczające do nauki posługiwania się językiem angielskim na poziomie podstawowym. Kurs ten odpowiada poziomowi Key English Test (KET) oraz A1 Rady Europy.


Na karteczkach zostały wypisane najbardziej popularne angielskie słówka w 24 kategoriach (np. praca, dom, człowiek, ciało, turystyka, czas wolny, media, kultura, zakupy, pogoda), co daje nam 12 000 najczęściej używanych wyrazów, dających 95% słownictwa jakim na co dzień posługują się Brytyjczycy. Każde z nich posiada polskie tłumaczenie, przykładowe zdanie oraz wymowę prezentowaną przez native speakera na płytce CD. Dodatkowo wszystkie słówka posiadają oznaczenia stopnia jego popularności.


Czy nauka jest skomplikowana? Nie. Wystarczy tylko 20 minut dziennej koncentracji i systematyczności by język angielski stanął przed nami otworem. Wydawnictwo wyszło swoim uczniom na przeciw i w zestawie znajdziemy praktyczne etui i smycz do mobilnej nauki języka. Można karteczki zabrać ze sobą w dowolne miejsce. Z pewnością przyda się tym, którzy wolnym czasem dysponują tylko w momencie dojazdu do pracy, uczelni, szkoły. W opakowaniu znajdziemy dokładną instrukcję nauki, nie będę więc przybliżać jej tu krok po kroku. Powiem tylko tyle, że przekładanie karteczek pomiędzy kolorowymi zakładkami weszło mi w krew :)


Opinię tę piszę w oparciu o moje prawie miesięczne doświadczenie. Zasób słów zdecydowanie uległ powiększeniu. Znam nie tylko ich znaczenie ale i właściwe używanie w zdaniach. Powiem szczerze, że miałam szansę przetestować swoje umiejętności na pewnym Holendrze. Nie upieram się, że byłam perfekcyjna ale potrafiłam porozumieć się: czyli zrozumieć co do mnie mówi i bez wstydu odpowiedzieć :)))


Mój dziewięcioletni syn przyglądał się z zainteresowaniem moim poczynaniom. Chciał sam spróbować tej "zabawy" jak to określił. W tej chwili nie zmuszam go do jakiejś intensywnej nauki. Myślę, że lepszy rezultat uzyskam jeżeli będzie bawił się karteczkami, oswajał z angielską pisownią, polskim odpowiednikiem, a wiedza mimowolnie będzie kiełkować w jego umyśle.
Nie tylko syn ale i moi rodzice są chętni do wypróbowania Angielskiego w karteczkach :)))

A Wy co sądzicie o takiej metodzie nauki języka?



Więcej szczegółowych informacji o kursach językowych znajdziecie na wkarteczkach.pl



Za ciekawe i pouczające (dosłownie) doświadczenie dziękuję wydawnictwu Compagnia Lingua :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)




Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka