Cathleen Harrington opuszcza rodzinny dom w Irlandii i wyrusza do Afryki Południowej gdzie oczekuje jej narzeczony. Wyjazd jest pilny i nieodwracalny z powodu kłopotów finansowych. Dziewczyna ma również nadzieję, że odnajdzie swoje miejsce na ziemi, szczęście i prawdziwą, głęboką miłość. Po latach życie w tropikalnym klimacie przynosi smutne refleksje. Emigracja była błędem i jest rozczarowaniem niemal na każdym kroku. W małżeństwie brak namiętności, dzieci podążają własną drogą, tęsknota za ojczyzną jest przejmująca, a jedyną i prawdziwą przyjaźń musi ukrywać przed światem. Dlaczego? Przyjaciółki dzieli wiek, kolor skóry i status społeczny. Ada jest czarnoskórą służącą. Ograniczenia apartheidu lat 30-stych i 40-tych ubiegłego wieku determinują zachowania obu kobiet, które muszą wybierać pomiędzy przyjaźnią a rodziną, buntem a całkowitym poddaniem, umysłem a sercem.
Historię tej niezwykłej przyjaźni poznajemy z perspektywy Ady. Najpierw jako dziecko zachwyca się przedmiotami należącymi do państwa, asymiluje się z ich dziećmi, domaga uwagi i możliwości nauki. Z początku nie rozumie, że ją i panią Cathleen dzieli głęboka przepaść. Wydaje jej się, że jest częścią rodziny i wolno jej o wiele więcej niż innym służącym. Z wiekiem przekonuje się jakie ograniczenia społeczne, towarzyskie, materialne przynosi jej status i kolor skóry. Jest to tym bardziej bolesne im więcej ciepła i serca daje jej pani. Oprócz podstawowych umiejętności czytania, pisania i liczenia, dziewczyna uczy się odbierać świat za pomocą dźwięków pianina i muzyki klasycznej. To jeszcze głębiej łączy panią i służącą oraz jest jedną z płaszczyzn, na której kreślą swoja przyjaźń.
Wychowanie Ady w postawie wiecznego obowiązku wobec białego człowieka jest największym grzechem oprócz apartheidu. Stało się ono bezpośrednią przyczyną wykorzystania dziewczyny przez swojego pana. Ada czuje, że nie może odmówić mu swojego ciała, mimo iż cierpi z powodu nielojalności wobec pani. Co więcej, uważa że to jej obowiązek. Straszne, a to nie koniec nieszczęść służącej: ciąża, ucieczka z domu, wykluczenie ze społeczności, pogarda, brak zabezpieczenia materialnego.
Cathleen należy do skromnej grupy ludzi, dla których ważniejszy jest człowiek a nie kolor jego skóry. Jej sumienie, serce nie zgadzało się na tak drastyczny podział rasowy, taką jawna niesprawiedliwość. Robiła wszystko, co w tamtych czasach mogła zrobić kobieta by zapewnić Adzie godziwe, godne i spokojne życie.
Barbara Mutch wyraźną linią nakreśliła postacie w swojej książce, szczególnie te kobiece. Realistycznie naszkicowała tło historyczne, wzruszając losami ciemnoskórych obywateli Afryki, ale bez epatowania brutalnością i okrucieństwem apartheidu. Udowodniła również, że człowieczeństwo nie ma koloru skóry, statusu, płci czy wieku.
"Kolor jej serca" to piękna wielowątkowa opowieść o potędze miłości i przyjaźni wspieranej siłą muzyki klasycznej.
Barbara Mutch "Kolor jej serca", Muza, Warszawa 2014
Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :))))