sobota, 17 sierpnia 2013

Życie po stracie bliskiej osoby

"Cienie na wrzosowisku" przedstawia dalsze losy bohaterów poznanych w "Pensjonacie na wrzosowisku" (recenzja) i "Miłości na wrzosowisku" (recenzja). Powrót do tych miejsc i ludzi była jak wizyta u dawno nie widzianych znajomych. Zżerała mnie ciekawość co nowego u Basi, Marka, dzieci. Jak żyje im się na Wyspach, czy nie chcą wracać do Polski, jak prosperuje kawiarenka...

Wydaje się, że życie Basi i jej rodziny płynie sielsko, nienaruszone, stabilne. To tylko pozory. Śmierć Jamesa bardzo poruszyła Basię i do tej pory nie może się otrząsnąć z tej tragedii. Nie może jednak swojej żałoby po kochanku przeżywać oficjalnie. Ma męża, który niczego się nie domyśla i dzieci, którym nie chce rujnować życia. Kawiarenka i mała Emilka pochłaniają całą uwagę Basi i kiedy wydaje się, że pogodziła się ze swoją stratą, nadciąga niespodziewany kryzys...

Basia nie spodziewała się po sobie tego, że będzie umiała i mogła tak oszukiwać własną rodzinę. Dla kilku chwil miłości zaryzykowała nie tylko swoją reputację, ale i dobre stosunki z dziećmi. Nie chcę oceniać jej zachowania, być może miała swoje powody by zdecydować się na zdradę i prowadzenie podwójnego życia. Żal mi jedynie męża i dzieci, którzy nieświadomi niczego budowali swoje oczekiwania i uczucia. Każdy mam prawo znać swoje prawdziwe położenie by czuć się bezpiecznym.

Przeżywanie przez Basię żałoby, jej rozpacz była tak autentyczna, że krzyczała z kart książki bólem i cierpieniem. Strata bliskiej osoby jest bardzo traumatycznym wydarzeniem, po którym trudno się podnieść i żyć normalnie. Staje się tym trudniejsze kiedy swoją rozpacz trzeba maskować, ukrywać w sercu i cierpieć w samotności.
Tak jak do tej pory kibicowałam poczynaniom Basi tak w tej części zawiodła mnie. Zawsze zdecydowana tym razem nie wie czego chce. Snuje się z kąta w kąt. Raz chce być blisko męża, raz go odpycha. A kiedy jej życie i małżeństwo wisi na włosku nie robi nic, ufając że los podejmie decyzję za nią.

"Cienie na wrzosowisku" były schematyczne i bardzo przewidywalne. Co prawda były w niej ciekawsze momenty skupiające uwagę, to jednak przez większość czasu lektura była nużąca. Tak jakby autorka straciła cały zapał i nie skupiła się dostarczenie nad historią, którą miała do przekazania. Może lepszym rozwiązaniem byłoby połączenie trzech powieści w jedną całość? Odrobinę urozmaicenia dodał książce pamiętnik Emilki. Można było spojrzeć na Basię z boku, z dystansem, pod innym kątem. Kolejnym plusem jest przedstawienie realiów życia na obczyźnie, malownicze opisy miejsc i relacje międzyludzkie.



Podsumowanie

Plusy:
- malownicze opisy angielskich krajobrazów
- spójna z pozostałymi częściami
- możliwość uczestniczenia w rozwoju bohaterki i podglądanie jej życia
- obserwacja życia na obczyźnie
- życiowa (problemy, zachowania zaczerpnięte z rzeczywistości)
- prosty przekaz

Minusy:
- zbyt przewidywalna, schematyczna
- za wiele powtórzeń
- historia zbyt skąpa na oddzielne trzy książki

Jednym zdaniem:
Jeżeli znasz poprzednie powieści Anny Łajkowskiej, to i po "Cienie na wrzosowisku" z chęcią sięgniesz.


Anna Łajkowska "Cienie na wrzosowisku", Damidos 2013



4/6

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Damidos :))) Dziękuję za zaufanie :)

Reakcje:

7 komentarzy:

  1. Nie znam dzieł tej autorki i myślę, że na razie zrezygnuję z ich czytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie nie ciągnie mnie do tego cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie cierpię tak rozciągniętych książek, dlatego raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam twórczości pani Anny, ale jeśli nadarzy się okazja, to bardzo chętnie skuszę się na jakąś książkę jej autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale recenzje są raczej chłodne, więc nie śpieszno mi do poznawania twórczości Łajkowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. O autorce słyszałam, ale nie czytałam jeszcze jej książek. Na razie odpuszczę, ale nie wykluczam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo, że jest schematyczna i przewidywalna to ja i tak mam w planach tę książkę

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Uwaga!!!
Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.