Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Sanktuarium śmierci" Dariusz Rekosz



Bardzo lubię książki, których akcja rozgrywa się na "moim podwórku" czyli gdy zahaczają o miasto, w którym mieszkam bądź mieszkałam. Interesuje mnie nie tylko spojrzenie i spostrzeżenia autora na dobrze znane mi miejsca ale o wrażenie, że uczestniczę w powieści podążając dobrze znanymi mi w rzeczywistości uliczkami, budynkami, knajpkami, punktami orientacyjnymi. Jedną z takich powieści jest "Sanktuarium śmierci" Dariusza Rekosza, który zabiera mnie w sentymentalną podróż do Gdańska.

W łazience gdańskiej pływalni Rusałka zostają znalezione zwłoki mężczyzny okaleczone w bestialski sposób- pozbawione gałek ocznych. Na miejsce zbrodni przyjeżdża nadkomisarz Maciej Szwerman w asyście młodszego aspiranta Jerzego Woźniaka. Rozpoczęte śledztwo utyka w martwym punkcie do momentu gdy zostaje odnalezione drugie ciało, okaleczone w ten sam sposób. Obie ofiary łączy dodatkowo tatuaż za lewym uchem i tajemnicza kobieta. Kim są denaci i dlaczego musieli umrzeć?

Maciejowi Szwermanowi i Jerzemu Woźniakowi daleko od policjantów znanych z popularnych żartów. To rzeczowi, inteligentni funkcjonariusze, którzy sumiennie i drobiazgowo podchodzą do swojej pracy. Nic więc dziwnego, ze udaje im się odnaleźć trop międzynarodowej afery i zbrodniarza, który z wyselekcjonowanej grupy mężczyzn upatrzył sobie prywatne źródło ludzkiego materiału genetycznego. Mordercą nie jest degenerat czy psychopata pragnący ulżyć swoim żądzom a zmyślną, inteligentną jednostką, która na zimno rachuje szanse i korzysta z dobrodziejstw nauki. Nie będzie łatwo go ująć , tym bardziej że ma wsparcie polskiego rządu. Maciej Szwerman będzie musiał stanąć przed wyborem czy priorytetem jest prawda i sprawiedliwość czy polityczne układy, nie liczące się z człowiekiem, jego sumieniem i życiem.

Główni bohaterowie Dariusza Rekosza nie są pozbawieni wad, rutyny i demonów dnia codziennego. Popełniają błędy, ale starają się je sukcesywnie naprawiać. Borykają się również z problemami, znanymi także czytelnikowi: pracoholizm, dążenie do perfekcji, ideału, nadmiernej odpowiedzialności, spełnianie wygórowanych oczekiwań, samotność co jest dodatkowym obciążeniem w pracy wymagającej pełnej dyspozycyjności w sensie  fizycznym i psychicznym.
Każda z postaci "Sanktuarium śmierci" łatwo zapada w pamięć poprzez swoją indywidualność i wyrazistość. tak samo łatwo wejść w fabułę i przez kilkadziesiąt minut oddać jej całą swoja uwagę.

Dariusz Rekosz zaskoczył mnie swoją powieścią. Niewielkich rozmiarów książeczka, skromna objętość a treść bardzo spójna, dynamiczna i ociera się o międzynarodową aferę, która w dzisiejszych czasach globalnego kryzysu, narastania agresji, walk narodowościowych ma szansę stać się rzeczywistością. Granica wyobraźni a realności jest bardzo płynna i tak cienka, że łatwo może wywołać dreszcz niepokoju, obawy i strachu.

Akcja powieści gna na złamanie karku (ledwo za nią nadążałam), trójmiejskimi ulicami, policyjnymi pościgami, pozbawiając mnie tchu i przyspieszając tętno. Zagadka kryminalna spójna, logiczna, porażająca i przerażająca, finał efektowny i znalazło się miejsce na niezobowiązujący flirt. Czego chcieć więcej :)

Dariusz Rekosz podarował mi satysfakcjonującą lekturę, której się nie spodziewałam, i którą z czystym sumieniem mogę polecić czytelnikowi spragnionemu błyskotliwej rozrywki kryminalnej.





Dariusz Rekosz "Sanktuarium śmierci", wyd. II, Replika 2014







15 komentarzy :

  1. Uważam, że dobrych kryminałów nigdy za wiele, więc zapisuję tytuł i będę szukać tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest gatunek w którym gustuje. Nie myślę, żebym sięgnęła po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również uwielbiam czytać książki, w których akcja rozgrywa się w przenośni tuż za rogiem:) W tej pozycji podoba mi się też ta widocznie zatarta granica między literacką fikcją a realnością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po udany kryminał zawsze sięgam z radością.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zaciekawiona. Lubię wartką akcję, więc chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę czytałam, ale w wydaniu pod tytułem "Siostrzyczka".
    Bardzo dobrze wspominam. Pamiętam, że żal mi było, że tak szybko się książka skończyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też miałam ochotę czytać i czytać dalej :)

      Usuń
  7. Akurat dla mnie, bo lubię kryminały i na dniach wybieram się na dłużej do Gdańska.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam opinię tej książki jakiś czas temu na innym blogu i niestety najbardziej pamiętam jeden ze złośliwych komentarzy pod recenzją ;) Myślę, że kiedyś przeczytam, ale specjalnie szukać nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz zdradzić czego dotyczył ten komentarz?

      Usuń
  9. Ogromnie mnie kusisz swoją pozytywną recenzją i chyba jej ulegnę i przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tez chętnie poczytałabym powieść, która rozgrywa się w mieście, które dobrze znam :) jest nawet taka jedna, ale jakoś nie mogę na nią trafić w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się ciekawie :)

    Zapraszam do mnie ;)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie jest to jeden ze słabszych kryminałów.
    A "złośliwy" komentarz o którym wspomina Lustereczko przeczytasz między innymi u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna recenzja!
    I książka również! Ja też ją polecam!!!
    A ci, którzy ją krytykują powinni walnąć głową w ścianę...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka