II wojna światowa zakończona porażką Führera i Niemiec, zmusiła nazistów do ucieczki przed determinacją wojsk alianckich w dążeniu do ukarania sprawców zbrodni przeciwko ludzkości. Jednym z takich uciekinierów był Aribert Heim, który podobnie jak Josef Mengele, Adolf Eichmann czy Klaus Barbie zmienił swój życiorys, nazwisko i uciekł do kraju gdzie nie groziła mu ekstradycja, gdzie mógł żyć w spokoju, mógł śmiać się prosto w oczy wymiarowi sprawiedliwości i potomkom, rodzinie tych, których skazał na tortury, śmierć i zagładę.

Tak opisują zwyrodnialca byli więźniowie obozu Mauthausen:
"Lekarz obozowy doktor Heim miał w zwyczaju zaglądać do ust więźniów, aby ocenić stan ich uzębienia. Jeśli zęby były w doskonałym stanie, zabijał więźnia za pomocą zastrzyku, odcinał mu głowę, którą później gotował godzinami, aż odchodziło od niej całe mięso, po czym gołą czaszkę preparował jako ozdobę na biurko dla siebie lub swoich kolegów."
"Heim regularnie uczestniczył w wymierzaniu więźniom kar cielesnych- dwadzieścia pięć do stu ciosów pałką- ale zamiast bić ich w pośladki, Heim zawsze celował w nerki, w rezultacie czego wielu z nich umarło z powodu wewnętrznych krwotoków."
"Doktor śmierć" to rekonstrukcja trwającego kilkadziesiąt lat pościgu za Aribertem Heimem, który jakby szóstym zmysłem zdołał uciekać swoim prześladowcom prosto spod kajdanek. Jak to jest możliwe, że przez tyle lat jeden z największych zbrodniarzy zdołał uniknąć wymiaru sprawiedliwości? W zacieraniu śladów swojego miejsca pobytu pomagała niemiecka familia i sąsiedzi przekonani o jego niewinności oraz przybrana muzułmańska rodzina, której udało się niemal idealnie przysposobić Heima w Egipcjanina w mowie, piśmie, modlitwie. Z artykułu tygodnika "Spiegel" z początku 1979 roku w związku z ponowną udaną ucieczką Heima, wyłania się jasny przekaz: "unikanie wymiaru sprawiedliwości jest możliwe tylko dzięki zakrojonej na wielką skalę pomocy w postaci sygnałów ostrzegawczych, wskazówek, profesjonalnych porad prawnych oraz wsparcia finansowego."
"Doktor śmierć" to również doskonały obraz niemieckiego społeczeństwa, które zaraz po wojnie nie dowierza w krzywdę jaką wyrządził Hitler i jego żołnierze. Utrudniają śledztwa nazistów, zafałszowują rzeczywistość, pomagają w ucieczkach. Kilkadziesiąt lat później pełna odmiana. Niemcy są gotowi rozliczyć się z przeszłością i sami domagają się ukarania winnych. Jednak czy nie jest za późno na skruchę? Nie żyje większość świadków i przestępców, pamięć nie chce współpracować...
Autorzy książki oprócz rozpracowania sylwetki Ariberta Heima skupiają się na odmalowaniu dokładnych wizerunków śledczych: Alberta Aedtnera- weterana Wehrmachtu i Szymona Wiesenthal- ocalałego z Holokaustu Żyda, obecnie najbardziej znanego łowcy nazistów; ich sylwetek, ich życiorysów, motywacji, gotowości do naginania reguł i determinacji, która napędzała ich do zdobywania kolejnych tropów nawet kosztem swojego zdrowia, relacji rodzinnych, stosunków społecznych.
Nie zdradzę czy udało się odnaleźć i skazać zbrodniarza, gdyż nie chcę psuć zainteresowanym przyjemności śledzenia tego wieloletniego pościgu za człowiekiem widmo, któremu udało się oszukać przeznaczenie. Wyjawię tylko tyle, że "Doktora śmierć" czyta się jednym tchem, z równomiernie narastającym zainteresowaniem.
Nicholas Kulish, Souad Mekhennet "Doktor śmierć. Aribert Heim. Bestia i zwyrodnialec", tł. Mariusz Gądek, PWN, Warszawa 2014
źródło zdjęcia A. Heima: wikipedia