Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kolektyw samonapędzający samopomoc

Monikę Szwaję cenię i podziwiam od dawna. Co prawda od lektury ostatniej książki autorki minęło trochę czasu, to ogromna ciekawość "Anioła w kapeluszu" nie pozwoliła mi przejść obok niej obojętnie. Miło było również porównać swoje wcześniejsze wrażenia do tych obecnych i jak moje postrzeganie, odbiór prozy Pani Moniki zmieniło się na przestrzeni tych lat. Pierwsza refleksja? Dojrzałam i teraz jestem w stanie docenić niuanse przekazu, dostrzegam więcej :)

Monika Szwaja w książce "Anioł w kapeluszu" przedstawiła szeroki, obszerny repertuar zdarzeń, problemów, bolączek współczesnego społeczeństwa. Surogatki, "wynajem brzucha", adopcja ze wskazaniem, sprzedaż dziecka, depresja, wykorzystywanie władzy, stanowiska, pozycji i trudnej sytuacji materialnej, stosunki rodzinne, strata bliskiej osoby, kariera czy kierat korporacyjny. Wśród tych wątków jeden wysuwa się na prowadzenie, a mianowicie chore ambicje i przedkładanie dobra dziecka nad chęć pokazania się, ugruntowania własnego statutu, pochwalenia się swoimi osiągnięciami i majątkiem.
Niestety takie sytuacje wydają się powtarzać coraz częściej. Ludzie zachłystują się swoim sukcesem, nowymi możliwościami przez co zatracają kontakt z rzeczywistością. W tym pędzie ku pieniądzu, większemu bogactwu i odpowiedzialności nie są dostrzegane problemy, trudności i niedogodności bliskich. Każda próba zwrócenia uwagi na ten stan jest odbierane jako zazdrość czy zawiść.

Państwu Zawadzkim poszczęściło się w życiu. Mają mądrego syna Jonasza, piękny dom i pieniądze, które zaspokajają wszelkie potrzeby. Nie muszą martwić się o przyszłość. To im nie wystarcza. Wraz z kolejnymi sukcesami rośnie ich apetyt. Chcą więcej, mocniej, bardziej. Bez skrupułów wykorzystują swoją pozycję, szczególnie matka- Ędżi, by spełniać swoje zachcianki czy manipulować otoczeniem. Ich syn nie ma prawa głosu. Musi robić to, co każą rodzice, a wiele wymagają. Wysokie oceny, wszechstronne zajęcia poza lekcyjne, wszystko pod linijkę, odpowiednie towarzystwo i wyselekcjonowane rozrywki. Chłopiec nie może znieść już tej tyranii. Ucieka. Na swojej drodze spotyka innych życiowych rozbitków, którzy spełnia ogromną rolę w jego życiu.

Autorka postarała się przekazać dokładne stadium dziecka zmuszonego do wysiłku ponad miarę. Chłopiec ma dopiero dwanaście lat a już przeżył wiele złych doświadczeń i emocji, a jego rozwój nie jest harmonijny i naturalny- brak kontaktu z rówieśnikami, nawiązywania przyjaźni, jakichkolwiek więzi uczuciowych. Obowiązki, które narzucają na niego rodzice zmuszają go do zachowań, których nie rozumie, nie toleruje i nie chce przeżywać. Trudno znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Równocześnie do historii Jonasza rozwijają się opowieści innych bohaterów książki: studentki pogrążonej w depresji, aktywnej seniorki Lili, znanej i podziwianej psycholożki, nadrzecznego kloszarda. Każda z tych osób zmaga się z własnymi demonami, ale nie brakuje w nich pierwiastka współczucia, empatii i otwarcia na innych. Sprawdzoną metodą na radzenie sobie z własnymi bolączkami, jest pomoc drugiej osobie, innemu cierpiącemu. Z tej zależności skorzystała także Monika Szwaja i uwikłała postacie w taki właśnie kolektyw samonapędzający samopomoc :) Kto komu pomógł i jak musicie sprawdzić sami :)

Sama konstrukcja powieści, przemawia do mnie. Pierwsze rozdziały- wprowadzające, są przypisane konkretnej osobie, spersonalizowane. Dopiero z upływem czasu łączy się i tworzy jedną, zwartą i spójna treść. Uczestniczymy w życiu bohaterów wtedy, kiedy coś się dzieje i zawsze w znaczących momentach ich życia. Kiedy dzień z dniem leniwie się toczy autorka przeskakuje w czasie, wcześniej o tym uprzedzając: "Nie będziemy na siłę zawracać głowy naszym Drogim Czytelnikom Płci Obojga sprawami dnia codziennego naszych bohaterów." Lubię kiedy autor zwraca się bezpośrednio do odbiorców swojej prozy i zupełnie mi to nie przeszkadza podczas lektury :) Wiadomo, że nic ważnego mi nie umknie a unikam nużących, bezowocnych opisów, monologów, rozmyślań.

Tematy zawarte w książce "Anioł w kapeluszu" są poważne i ważne, mimo to nie brakuje w niej dowcipu, z którego słynie Monika Szwaja. Nie umniejsza to ważkości przekazu, ale sprawia, że staje się on przystępniejszy i łatwiejszy w odbiorze. Autorka nie ma na celu dołowania czytelnika ale zmusić go do refleksji i wnikliwszego przyjrzenia się własnemu otoczeniu.




Monika Szwaja "Anioł w kapeluszu", SOL, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- konstrukcja powieści
- tematy ważne społecznie: surogatki, "wynajem brzucha", adopcja ze wskazaniem, sprzedaż dziecka, depresja, wykorzystywanie władzy, stanowiska, pozycji i trudnej sytuacji materialnej, stosunki rodzinne, strata bliskiej osoby, zachłyśnięcie się bogactwem, kariera czy kierat korporacyjny.
- żywi, złożeni bohaterowie zmagający się z demonami min. z przeszłości
- bohaterowie, którzy mają coś do powiedzenia
- różnorodne zachowania w obliczu tragedii
- bezpośrednie zwroty do czytelnika
- zmusza do refleksji
- z poczuciem humoru

Minusy:
- okładka (osobiście nie podoba mi się ta rysunkowa prezentacja. Podoba mi się natomiast wieloletnia konsekwencja autorki w utrzymaniu jednakowej tendencji okładkowej)

Jednym zdaniem:
Monika Szwaja bez zbędnego nadęcia opowiada o rzeczach ważnych.


W książce rozsmakowałam się dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo SOL :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


7 komentarzy :

  1. Czytałam wszystkie książki pani Moniki, mam nadzieję że i ta wpadnie w moje ręce. Na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzję tylko "przebiegłam" wzrokiem, bo lektura książki jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Więcej plusów niż minusów, w takim razie jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki tej autorki znam tylko ze słyszenia. Będę jednak musiała poszukać jej w bibliotece. Zobaczymy jak mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  5. Z miłą chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla mnie okładka jest urocza. Dużo dobrego czytałam na blogach o tej książce, i przymierzam się do jej kupna.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka