Dagmarę i Norberta połączyła miłość od pierwszego wejrzenia, szalona i nieobliczalna. Kobieta zafascynowana jego silną osobowością, charyzmą, umiejętnością życia w równowadze, składa mu w darze własną wolę i staje się marionetką w jego rękach. Bez słowa sprzeciwu rzuca studia, rodzinę, przyjaciół, kraj, ojczyznę i wyrusza szukać szczęścia na zachodzie, w Niemczech. „Ponieważ ON tak chciał”.
Mija kilkanaście lat. Dagmara jest idealną żoną i matką, ulepioną i wymodelowaną według uznania Norberta. Spełnia w lot każde jego życzenie i podporządkowuje mu się w każdej sytuacji. Nie ma prawa głosu, nie podejmuje nawet najprostszych decyzji. Sama na obczyźnie, pozbawiona bratniej duszy dojrzewa do buntu. Najpierw odkrywa pasję, która początkowo pomaga jej odkryć siebie i własne potrzeby, a potem staje się odskocznią od szarej, codziennej rutyny.
Pewnego dnia na swojej drodze spotyka przyjaciela z dziecięcych lat. On staje się wentylem bezpieczeństwa, iskrą rozpalającą poważny konflikt i zapowiedzią zmian...
Halina Biedroń konkretnie, z taktem, wyczuciem i dbałością skomponowała postać Dagmary. Mamy do dyspozycji jej przemyślenia, emocje, doświadczenia, decyzje, stosunek do znajomych, przyjaciół i dzieci. To wszystko buduje jej charakter i osobowość. Odczuwamy jej przygnębienie, smutek i żal z powodu tego, że dała się tak podporządkować. Choć jest bardzo mocno związania uczuciowo z mężem, to zaczyna jej przeszkadzać życie ustawione pod linijkę. Ma dość bycia idealną na co dzień, od święta, w łóżku i poza domem. Czuje się jak bezwolna lalka ubierana i dowożona na miejsce kolejnych spotkań, proszonych obiadów, rautów. Jedynie malarstwo pozwala jej poczuć się wolną, poczuć się sobą i robić dokładnie to, na co ma w danej chwili ochotę. W licznych retrospekcjach odkrywamy zupełnie inną Dagmarę - pełną werwy, pasji, z ochotą do zabawy i skorą do żartów. Ta Dagmara skrywa się pod powierzchnią teraźniejszej marionetki i bardzo pragnie wydostać się na zewnątrz. Czy ulegnie transformacji i wyrwie się na wolność?
Norbert od samego początku nie wzbudził mojej sympatii. Chociaż Dagmara z własnej woli oddała mu swoją osobowość, to on niestety bez zastanowienia i skrupułów to wykorzystywał. Spotkanie z Igorem rozpoczyna szereg zmian w życiu małżeństwa Wajs. Czy wyjdą im one na dobre?
Halina Biedroń oprócz skomplikowanych relacji damsko-męskich i podporządkowania swojego losu jednej osobie, pokazała czytelnikowi jak ważne w życiu jest posiadanie pasji. Chwile do osobistego rozwoju, bycia samym ze sobą, otworzeniem się na świat i budowa własnej wartości jest potrzebą należną każdemu człowiekowi. Autorka daje przykład na to, jak pasja może zmienić życie, ale i równie szybko je zniszczyć. Tak, jak z wszystkim potrzebny jest zdrowy rozsądek i umiar, by nie zagalopować się z marzeniami i nie żyć tylko nimi i dla nich.
Halina Biedroń doskonale stopniuje napięcie i atmosferę zmierzającą do kulminacyjnego starcia pomiędzy małżonkami. Wiadome jest, że coś się święci i tylko należy poczekać na to, co ma się wydarzyć. Jednak zakończenie tego wątku zupełnie nie przypadło mi do gustu. Jak dla mnie rozwiązanie nastąpiło zbyt szybko i mało wiarygodnie. Tak jakby autorce zabrakło woli, chęci lub pomysłu.
„Chwile zamknięte w obrazach” to zgrabna opowieść o toksycznej miłości, wyzwalającej mocy pasji i sile prawdziwej przyjaźni. To druga powieść w dorobku Haliny Biedroń, a moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Lekkie operowanie piórem, barwny, plastyczny język i płynne unoszenie czytelnika na fali powieści spodobało mi się na tyle, że chciałabym poznać również debiutancką książkę autorki.
Mija kilkanaście lat. Dagmara jest idealną żoną i matką, ulepioną i wymodelowaną według uznania Norberta. Spełnia w lot każde jego życzenie i podporządkowuje mu się w każdej sytuacji. Nie ma prawa głosu, nie podejmuje nawet najprostszych decyzji. Sama na obczyźnie, pozbawiona bratniej duszy dojrzewa do buntu. Najpierw odkrywa pasję, która początkowo pomaga jej odkryć siebie i własne potrzeby, a potem staje się odskocznią od szarej, codziennej rutyny.
Pewnego dnia na swojej drodze spotyka przyjaciela z dziecięcych lat. On staje się wentylem bezpieczeństwa, iskrą rozpalającą poważny konflikt i zapowiedzią zmian...
Halina Biedroń konkretnie, z taktem, wyczuciem i dbałością skomponowała postać Dagmary. Mamy do dyspozycji jej przemyślenia, emocje, doświadczenia, decyzje, stosunek do znajomych, przyjaciół i dzieci. To wszystko buduje jej charakter i osobowość. Odczuwamy jej przygnębienie, smutek i żal z powodu tego, że dała się tak podporządkować. Choć jest bardzo mocno związania uczuciowo z mężem, to zaczyna jej przeszkadzać życie ustawione pod linijkę. Ma dość bycia idealną na co dzień, od święta, w łóżku i poza domem. Czuje się jak bezwolna lalka ubierana i dowożona na miejsce kolejnych spotkań, proszonych obiadów, rautów. Jedynie malarstwo pozwala jej poczuć się wolną, poczuć się sobą i robić dokładnie to, na co ma w danej chwili ochotę. W licznych retrospekcjach odkrywamy zupełnie inną Dagmarę - pełną werwy, pasji, z ochotą do zabawy i skorą do żartów. Ta Dagmara skrywa się pod powierzchnią teraźniejszej marionetki i bardzo pragnie wydostać się na zewnątrz. Czy ulegnie transformacji i wyrwie się na wolność?
Norbert od samego początku nie wzbudził mojej sympatii. Chociaż Dagmara z własnej woli oddała mu swoją osobowość, to on niestety bez zastanowienia i skrupułów to wykorzystywał. Spotkanie z Igorem rozpoczyna szereg zmian w życiu małżeństwa Wajs. Czy wyjdą im one na dobre?
Halina Biedroń oprócz skomplikowanych relacji damsko-męskich i podporządkowania swojego losu jednej osobie, pokazała czytelnikowi jak ważne w życiu jest posiadanie pasji. Chwile do osobistego rozwoju, bycia samym ze sobą, otworzeniem się na świat i budowa własnej wartości jest potrzebą należną każdemu człowiekowi. Autorka daje przykład na to, jak pasja może zmienić życie, ale i równie szybko je zniszczyć. Tak, jak z wszystkim potrzebny jest zdrowy rozsądek i umiar, by nie zagalopować się z marzeniami i nie żyć tylko nimi i dla nich.
Halina Biedroń doskonale stopniuje napięcie i atmosferę zmierzającą do kulminacyjnego starcia pomiędzy małżonkami. Wiadome jest, że coś się święci i tylko należy poczekać na to, co ma się wydarzyć. Jednak zakończenie tego wątku zupełnie nie przypadło mi do gustu. Jak dla mnie rozwiązanie nastąpiło zbyt szybko i mało wiarygodnie. Tak jakby autorce zabrakło woli, chęci lub pomysłu.
„Chwile zamknięte w obrazach” to zgrabna opowieść o toksycznej miłości, wyzwalającej mocy pasji i sile prawdziwej przyjaźni. To druga powieść w dorobku Haliny Biedroń, a moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Lekkie operowanie piórem, barwny, plastyczny język i płynne unoszenie czytelnika na fali powieści spodobało mi się na tyle, że chciałabym poznać również debiutancką książkę autorki.
Halina Biedroń "Chwile zamknięte w obrazach", WFW, Warszawa 2013
Podsumowanie
Plusy:
- doskonały portret kobiety zagubionej w meandrach miłości
- idealnie scharakteryzowana główna bohaterka
- historia, która może przytrafić się każdemu
- przykład na to, jak ważne w życiu jest posiadanie pasji
- przestroga przed zamknięciem się w świecie pasji
- siła przyjaźni
- sprawne dawkowanie napięcia
Minusy:
- za szybkie i mało wiarygodna zakończenie ważnego wątku
Jednym zdaniem:
Nowy, ciekawy głos w polskiej literaturze kobiecej.
Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis.pl, któremu bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))