Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Kilka pytań do...Anety Jadowskiej

Kolejnym gościem cyklu Kilka pytań do... jest Aneta Jadowska, pisarka i twórczyni heksalogii o Dorze Wilk.


Na oficjalnej stronie autorki czytamy:

Urodzona 14.08.1981 filolożka, wielbicielka pomysłów niepraktycznych i niełatwych, czym uzasadnia doktorat z literatury i wiele innych ślepych uliczek w swojej biografii.
Urodzona w Radomsku, dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Przedborzu. Od 2000 r. mieszka w Toruniu i chyba już jest Torunianką, bo jak rodowici mieszkańcy miasta jednocześnie kocha je i nie znosi. Wiedzie nocny tryb życia, bo w nocy najlepiej jej się pisze i czyta. Śpi, gdy przyzwoici ludzie pracują, co chyba czyni ją człowiekiem nieprzyzwoitym.
Nie interesują jej małe wyzwania – skoro już spełnia się dziecięce marzenia o pisaniu powieści, nie ma powodu, by się ograniczać. Tak powstała sześciotomowa seria o Dorze Wilk, toruńskiej policjantce-wiedźmie. Nie lubi bezczynności i nudy, więc kończąc prace nad heksalogią, już obmyśla kolejne powieści.
Czyta wszystko co jej wpadnie w ręce, uwielbia seriale kryminalne i muzykę rockową. Byłaby dziś frontmenką kapeli rockowej, gdyby nie została obdarzona słuchem wystarczająco dobrym, by wiedzieć, że za grosz nie potrafi śpiewać.
Gdyby miała 9 żywotów jak kot, mogłaby zrealizować fantazje o zawodach idealnych: byłaby policjantką, dziennikarką, aktorką, szalonym naukowcem… Ale że na stanie posiada pojedynczy żywot, zajmuje się pisaniem, a jej bohaterowie przeżywają przygody, których starczyłoby na 9 żyć.
Na studiach polonistycznych wciąż wysłuchiwała, że fantastyka nie jest poważną literaturą i że nie powinna marnować na nią talentu. Na kilka lat nawet uwierzyła. Do czasu gdy nie uznała, że uwielbia pisać powieści niekoniecznie poważne i skoro sama woli spędzić wieczór z kryminałem czy urban fantasy niż z Konwickim, dlaczego nie miałaby pisać książek, jakie sama lubi czytać?


 1. Jak wygląda zwykły dzień Anety Jadowskiej?

Zależy od tego, czy akurat piszę kolejną powieść, czy nie. Jeśli tak i jeśli powieść jest już na tyle zaawansowana, że jestem w ciągu, wstaję koło 13 i pracuję do 5-6 rano, z rzadkimi przerwami. Wtedy nie mam czasu na nic innego i nie widuję ludzi, poza tymi, których sama wymyślam :) Jeśli mam przerwę między powieściami, plan dnia jest znacznie bardziej elastyczny. Czytam powieści na tony, oglądam seriale sezonami, włóczę się po okolicy, czasem nawet sypiam nocą a nie za dnia. Zwykle mój dzień jest mieszanką powyższych: piszę, czytam, oglądam seriale na zmianę, pozwalając, by dni zlewały się w konglomerat, nierozróżnialne, a rytm wyznaczało tylko „padam – idę spać”. Oczywiście gdzieś pomiędzy są zwykłe czynności: gotowanie, ogarnianie rzeczywistości na poziomie konkretów, na ile to konieczne. Wyciągam, ile mogę, z tego, że nic nie muszę, albo przynajmniej muszę wystarczająco niewiele, by nie było to przesadnym ograniczeniem.

2. Toruń jest w tej chwili miejscem Pani zamieszkania. Skąd ten wybór? Co Pani w tym mieście kocha a co nienawidzi?

Toruń wybrałam sobie jako osiemnastoletnia dziewczyna jako miejsce do studiowania i miejsce do życia. Był na tle daleko od rodzinnego domu, bym czuła, że oto zaczynam samodzielną przygodę, na tyle piękny, by przygoda miała odpowiednią scenografię i na tyle nieduży, by mnie nie przytłoczył. Uważam, że to był dobry wybór, dlatego tu zostałam. Lubię to miasto, jego niespieszny rytm, klimat nieco poza czasem. Nie lubię (bo nienawidzę to za duże słowo) tego, że jak w wielu innych miejscach w naszym kraju, decyzje zapadają latami, pieniędzy brakuje na to, co uważam za najważniejsze i mniej ważne, ale wciąż ważne. Irytuje mnie to, że mentalność „nic się nie da, można tylko narzekać” ma się tu świetnie i ma wielu wyznawców. A gdy szukam połączeń kolejowych z resztą świata (aktualnie wyznaczam trasę Toruń – Wrocław, czyli nie jakiś Bangladesz całkowity) okazuje się, że moje miasto jest poza rozsądnymi węzłami komunikacyjnymi i zawsze mam mnóstwo przesiadek. Ale to są rzeczy, z którymi mogę żyć na tyle, by wciąż czuć się w tym mieście dobrze.

3. Jakie książki czyta Pani prywatnie i czy jest taka, do której wciąż powraca?

Czytam bardzo dużo, bo to, moim zdaniem, jedna z najmilszych czynności, jakie ludzkość wymyśliła. Najwięcej czytam kryminałów i urban fantasy, bo te gatunki dostarczają mi najwięcej frajdy. Nie potrafię wskazać jednej. Obecnie na szczycie moich ulubieńców jest seria Jo Nesbo o Harrym Hole. Chętnie wracam do serii Andrews czy Briggs, mam do nich sentyment. Nie mam konkretnej książki, którą czytam jak dobry protestant Biblię, przynajmniej raz do roku.

4. Pisanie było Pani marzeniem z dzieciństwa. Czy trudno było je zrealizować?


Pod pewnymi względami bardzo łatwo. Napisałam pierwszą powieść, wysłałam ją do pierwszego wydawcy na mojej liście i została ona wydana. Pod tym względem uważam się za ogromną szczęściarę. Wszyscy słyszeli zapewne poradę – znajdź pasję i spraw, by stała się ona tym, jak zarabiasz na życie, a nie przepracujesz jednego dnia. Uważam się za szczęściarę, bo mi się to udało – zawsze chciałam pisać i piszę. Trudny jest ten kawałek z „zarabiaj tym na życie”, ale jestem na dobrej drodze. Szklanka jest w połowie pełna, a nawet jeśli pusta, to przynajmniej czysta. Jestem optymistką, wolę działać, niż narzekać.

5. Kto jest pierwszym recenzentem Pani książek?

Teraz pierwsza jest moja agentka, Tess Gołębiowska, która śpi jeszcze mniej niż ja i w równie dziwnych porach, więc dostaje tekst w miarę powstawania, zwykle w środku nocy. Potem jest Kometa, czyli moja wierna fanka i głowa fanpage’a, która jest bardzo dobra w wyciąganiu ode mnie rozdział po rozdziale tego, co mam na tapecie. Trzecim czytelnikiem jest mój mąż, który dostaje powieść, gdy jest gotowa jej pierwsza wersja.

6. Jak ocenia Pani książki fantasy w wykonaniu naszych rodzimych pisarzy? Czy czytuje Pani powieści swoich konkurentów?

Pytane o konkurencję jest jak pole minowe. Czytuję kolegów i koleżanki, ale nie mam zwyczaju komentować ich w prasie. Polska fantastyka jest różnorodna, zdarzają się takie pozycje, które mi pasują jako czytelnikowi lepiej lub gorzej.

7. Którą książkę  fantasy uważa Pani za najlepszą i dlaczego?

To jak pytanie o ulubiony smak lodów. Niby najczęściej wybieram kawowe czy pistacjowe, ale czekolada, wanilia, karmel, kokos… Po co się ograniczać, jeśli można wybrać pucharek siedmiu smaków z polewą, omijając tylko różowe, bo nie lubię? Nie sądzę, by istniało coś takiego jak najlepsza książka. Jako filolog przeczytałam tysiące książek, fantastycznych i niefantastycznych, mam wielu autorów, serie, konkretne powieści czy całe kierunki, które cenię, do których mam sentyment, które mi, jako czytelnikowi, trafiają w gust bardziej od innych, ale to naprawdę wielki temat. To takie pytanie otwierające całonocną dyskusję między zapalonymi czytelnikami i nerdami, gdzie wyciąga się z głowy kolejne i kolejne tytuły, aż nastaje świt, a lista  omówionych pozycji ciągnie się w nieskończoność. Bardzo duży deser lodowy.

8. W serii o Dorze Wilk postacie kobiece są bardzo silne, mocne, pewne siebie, dominujące, władcze, harde, niezależne. Dlaczego? Czy w życiu prywatnym przypomina Pani swoje bohaterki?

Pewnie tak. I nie jestem wyjątkiem. W moim otoczeniu jest wiele silnych i pewnych siebie kobiet – duża część mojej rodziny to właśnie takie kobiety, moje siostry, mama, babcia nie dają sobie w kaszę dmuchać, nie czekają aż im życie da coś na srebrnej tacy, tylko same od tego życia potrafią wyegzekwować to, co im się należy. Mają też niezły temperament, co chyba łączy wszystkie kobiety z mojej rodziny. Jestem wdzięczna mojej mamie, że kiedy byłam dzieckiem zachęcała mnie do samodzielności, podsycała odwagę i pasje, popychała do działania hasłem „jak nie ty, to kto?”. Gdyby nie to, może byłabym dziś strachliwym stworzonkiem, które boi się własnego cienia i czeka aż ktoś za nią spełni marzenia.

9. Bóstwa, olbrzymy, wróżki, czarty, magowie, wiedźmy, anioły, diabły, wampiry, wilkołaki to bohaterzy Pani książek. Dlaczego akurat oni? Skąd ta różnorodność gatunkowa postaci?

A czemu nie? Jedną z najfajniejszych rzeczy w pisaniu fantasy czy urban fantasy jest to, że jedynymi ograniczeniami, jakie ma autor jest granica jego wyobraźni. Moja wyobraźnia stworzyła uniwersum, w którym wszystkie te rasy mają swoje miejsce.

10. Czy spodziewała się Pani takiego sukcesu, jakim cieszy się seria o Dorze Wilk?

Miałam nadzieję, że tak się to potoczy. Wierzyłam w swoje dzieło. Uda się lub nie to wciąż szanse 50/50, większe niż na wygraną w totka. Tylko ten, kto nie próbuje nie ma szans na wygraną :) To, jak czytelnicy przyjęli serię o Dorze Wilk cieszy mnie ogromnie, jest jak gwiazdka, która się nie kończy. Mam nadzieję dostarczać coraz liczniejszej rzeczy fanów Dory Wilk jak najwięcej przyjemności z lektury.

11. Czy łatwo przychodzą pomysły na kolejne przygody Teodory?

Tak. Dora to taka postać, która przyciąga kłopoty, a są kłopoty, jest zabawa.

12. Jakimi słowami zachęciłaby Pani czytelników, którzy nie znają jeszcze Dory Wilk?

Nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy ci pasuje. Ale ostrzegam, możesz mieć kłopot z odłożeniem książki i zarwiesz noc.

13. Czy chciałaby Pani, żeby heksalogia została zekranizowana? Kto według Pani idealnie pasowałby do roli Dory, Mirona, Joshuy?

Ekranizacja? Hmm… przykład Wiedźmina każe się zastanawiać, czy to na pewno ma sens. Ale serial HBO? Dlaczego nie :) Aktorów nie będę podpowiadała, jak każdy mam tam jakieś swoje typy, ale siedzę cicho – zaznaczę sobie w umowie prawo do uczestnictwa w castingach i sobie popatrzę na wszystkich kandydatów.

14. Jakie są Pani plany literackie po heksalogii? Czy ma Pani w głowie kolejny zamysł na cykl?


Napisałam już powieść o Witkacu, z nim jako pierwszoplanowym bohaterem. Pierwszą z zaplanowanych dwóch. Czytelnicy niedługo będą mieli okazję poznać nieco lepiej melancholijnego szamana. To świat znany z heksalogii, choć jednocześnie tak inny, jak różni są Witkac i Dora. W tym roku skończę 6 tom serii o Dorze i zabiorę się za serię 2-3 tomową, za Nikitę, postać, o której czytelnicy usłyszeli w „Bogach…” i poznają nieco bliżej w „Zwycięzcy…”. Pomysłów na kolejne rzeczy mam sporo. Zawsze myślę tak 3-4 powieści do przodu.

15. Co Pani robi lub chciałaby zrobić, aby zachęcić ludzi a przede wszystkim młodzież do czytania książek?

Daję dobry przykład? A serio, wydaje mi się, że kluczem jest to, by młody człowiek dowiedział się, że czytanie to przede wszystkim świetna zabawa. Nie dowie się tego ze szkoły, gdzie lista lektur i sposób pracy z nimi są zwykle zabawą porównywalną z leczeniem kanałowym trzonowców. Ale od czego są fandomy, Internet, konwenty? Mam siostrzenicę, ma 3 lata, nie mogę się doczekać, kiedy będzie na tyle duża, bym mogła zabrać ją na konwent. Jestem pewna, że będzie się bawiła znakomicie i złapie bakcyla fantastyki błyskawicznie.




Pani Aneto, pięknie dziękuję za "rozmowę" i za szczere odpowiedzi na moje pytania :)) Liczę, że osiągnie Pani to, co sobie zamyśliła :) A heksalogia niech trwa wiecznie :))))))

23 komentarze :

  1. Świetny wywiad. Z przyjemnością przeczytałam. Bardzo fajna, mądra i z ikra osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pani Aneta i mnie zachwyciła :)

      Usuń
  2. Heksalogia o Dorze Wilk to teraz moja ulubiona seria, zajmująca mi czas na spanie i jedzenie :) Chcę przeczytać całą serię, a potem kolejne, które wyjdą spod pióra pani Anety. xD
    Serdecznie polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom urban fantasy :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rzetelny, szczegółowy wywiad. Gratuluje. Bardzo bym chciała poznać twórczość tej autorki i chociaż na co dzień nie gustuje w tym gatunku literackim to jednak wyjątkowo marzy mi się poznać serię o Dorze Wilk.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wywiad! Przyjemnie mi się go czytało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wywiad, naprawdę fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Toruń faktycznie jest wspaniały. :)
    Książek autorki niestety nie znam. Trochę nie moja bajka, ale planuję kiedyś zabrać się za fantastykę, więc kto wie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wywiad :) a przy okazji, ale Pani Aneta ma piękne włosy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Włosy...też zwróciłam na nie uwagę :P

      Usuń
  8. Lubię wywiady i chętnie je czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Napisałam pierwszą powieść, wysłałam ją do pierwszego wydawcy na mojej liście i została ona wydana."
    No proszę, a jednak można... Naprawdę napełniło mnie to nadzieją :)
    Sądząc po wywiadzie, pani Aneta wydaje się bardzo sympatyczną i niegłupią osobą. Chyba bym się z nią dogadała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ano jestem ciekawa owych kłopotów Dory Wilk! Chętnie poznam twórczość Anety Jadowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Książki fantastyczne i w czytaniu rewelacyjne :)

      Usuń
  11. Przeczytałam urywek powieści do której wcześniej zamieściłaś link i się zakochałam. Muszę przeczytać książki. A wywiad bardzo ciekawy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZiękuję za miłe słowa. Cieszę się również, że przeczytałaś fragmenty pierwszego tomu heksalogii i do tego przypadły Ci do gustu :))))

      Usuń
  12. Jestem pod wrażeniem Dory i Anety :) mam to szczęście znać ją osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :) Mam wrażenie, że nadajemy z Panią Anetą na tej samej fali :P

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka