Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

1522257

piątek, 18 lipca 2014

Wampiry opanowały świat

Kolejny raz jakiś śmiałek próbuje zmierzyć się z tematyką wampirów, który wydaje się być już mocno wyeksploatowany, nie wróży wielu nowatorskich pomysłów, i który sukcesywnie spychany jest przez nowy nurt książek dla młodzieży New Adult czy Young Adult. Lecz jako zdeklarowana wielbicielka krwiopijców nie mogłam odmówić sobie przyjemności poznania i przeczytania najnowszej pozycji wkraczającej na polski rynek wydawniczy- "Dystrykt 121". Czy Maria Wicik zaspokoi moje oczekiwania?

Jest rok 2029. Władzę nad światem sprawują niebezpieczne i głodne ludzkiej krwi wampiry. Ochroną przed atakami nieumarłych są dystrykty, których pod żadnym pozorem nie można opuszczać. W jednym z nich, 121- szym, mieszka wraz rodzicami i siostrami:  bliźniaczką Alex, Suzy i Tami, siedemnastoletnia Rose. Codzienność rodziny nie różni się za bardzo od życia statystycznej licealistki naszych czasów: szkoła, dom, przyjaźnie, pierwsze miłostki, niesnaski z rówieśnikami czy kłótnie z rodzeństwem. Do czasu. Rose zostaje wybrana i otoczona specjalną opieką przez najstarszego, najpotężniejszego i sprawującego władzę nad całym światem wampira- Mitchell' a Valteros' a. Na znak tego nietypowego przymierza nastolatka otrzymuje rodową bransoletę. I od tej chwili życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. W nocy nawiedzają ją mrożące krew w żyłach koszmary, a w dzień wizje przeszłości i przyszłości. Kiedy w dystrykcie ktoś w brutalny sposób zaczyna zabijać ludzi, nastolatka wydaje się być jedyną osobą, która potrafi rozwikłać zagadkę tych zbrodni i tajemniczych proroctw.

Rose to młoda dziewczyna pełna słodyczy, od której momentami mdli i robi się ciężko na żołądku. Moim zdaniem jest zbyt wyidealizowana. Jej zachowanie jest zawsze zgodne z wszelkimi normami społecznymi nieskalane pychą, zazdrością, egoizmem, nieżyczliwością ani żadnym innym grzechem z listy znanej nam z lekcji religii. Jej zupełnym przeciwieństwem natomiast jest Alex, zła do szpiku kości przesiąknięta nienawiścią do siostry bliźniaczki. Dialog między dziewczętami jest skrajnie negatywny, szarpiący nerwy i budzący zdecydowany sprzeciw. Zdziwiło mnie więc zachowanie rodziców, którzy ani razu nie wykonali żadnego ruchu, zdecydowanych kroków celem rozdzielenia sióstr. W ogóle ich opieka nad córkami była nietypowa: bez oporów pozwalali na kontakt Rose z dorosłym , ba bardzo dojrzałym, parusetletnim wampirem, ze spokojem patrzyli na notoryczne spóźnienia, nie interesowali się podejrzanym znikaniem Alex i nie zauważali jej nieciekawej opinii wśród rówieśników. Niby byli a jakby nieobecni, bez autorytetu, bez posłuchu, bez szacunku.
Wampiry niczym mnie nie zaskoczyły: niespotykanie silni, szybcy, nerwowi, unikający słońca i bardzo, bardzo kochliwi :)

Jak zauważyliście bohaterami  "Dystryktu 121" są nastolatkowie więc to ich życie wysuwa się na pierwszy plan. Rozterki, zainteresowania i przeżycia dziewczyn typu: jak z brzydkiego kaczątka zmienić się w łabędzia, jak zwrócić uwagę przystojnego chłopca czy rozmowy o pocałunkach i pierwszych seksualnych doświadczeniach będą bliskie młodszej grupy czytelników, gdyż to oni żyją tym na co dzień. Dla mnie doświadczonej już życiowo żony i matki ta obyczajowa, codzienna część książki wypada mało atrakcyjnie.

Zachwyciły mnie natomiast wątki typowo fantasy: wizje Rose, realistyczne koszmary i tajemniczy, brutalni mordercy, którzy mają zamiar zniszczyć ludzki gatunek. W tych momentach Maria Wicik urzeka bujną wyobraźnią, idealnie stopniowanym napięciem i utrzymaniem gęstej atmosfery mroku i grozy.

Zabrakło mi jedynie dłuższego pochylenia się nad genezą powstania dystryktów. Jaki był  konkretny impuls, który wymusił ich powstanie? Interesuje mnie również jaka była sytuacja ludzi tuż przed i tuż po przesiedleniach, w jaki sposób i dlaczego wampiry, tak nagle, zaczęły żerować na ludzkiej krwi. Co wyzwoliło ich brutalność?

Fabuła jest zatem nierówna i przypomina sinusoidę miałkiej obyczajówki z intrygującym paranormalem. Sytuacji nie polepszyła słaba korekta powieści. Literówki są irytującą plagą.

Maria Wicik jest młodą autorką i do tego debiutantką. Podziwiam jej pasję, odwagę, konsekwencję i zdecydowanie w realizacji swoich marzeń. Dlatego jestem w stanie przymknąć oko na niedoskonałości, tym bardziej, że opowiedziana historia zaintrygowała mnie na tyle by sięgnąć po drugi tom serii Wybranka Losu.






Maria Wicik "Dystrykt 121", Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :))) Za egzemplarz recenzyjny książki dziękuję Wiktorii i Warszawskiej Firmie Wydawniczej :)




Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka