Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Wpadki i wypadki Joséphine F., Mazarine Pingeot

Do łez doprowadzają mnie kolejne porównania na okładkach typu: "Francuska/Polska/Kanadyjska... Bridget Jones", "Nowa Bridget Jones", "Lepsza niż Bridget Jones". Mam wrażenie, że to owszem udany, marketingowy chwyt reklamowy, a treść niesie całkiem co innego. Do tej pory nie spotkałam się z książką, która dorównałaby pierwowzorowi i zapadła w serce tak głęboko by do niej powracać raz za razem wraz z okresowymi spadkami nastroju.


Tym razem czytamy: " Gdyby Bridget Jones urodziła się we Francji, nazywałaby się Joséphine Fayolle!" Czyżby? 

Tytułowa Joséphine F. to trzydziestoośmioletnia  autorka książek dla młodzieży, samotna matka dwóch synów i mężatka w separacji. Jej życie to pasmo wzlotów i upadków, z naciskiem na upadków. Codzienność goni kłopot za kłopotem, a kobieta ma ochotę powiedzieć stanowcze NIE. Czy uda jej się zapanować nad własnym życiem oraz wrócić mu ład i porządek? 

Joséphine i ja nie nadajemy na jednych falach. Niestety. Szczerze powiem nie rozumiem jej dylematów. Udało jej się wyrzucić z domu kapryśnego hipochondryka, ale musi go znosić dla dobra dzieci. Nie udaje jej się ustrzec synów przed słownymi przepychankami urażonych małżonków. Chłopcy są świadkami coraz bardziej gwałtownych kłótni między rodzicami. Jej macierzyństwo też jest odległe od tego, co ja reprezentuję. Wydaje się jakby dla Joséphine dzieci były ciężarem albo kartą przetargową. W powieści jest chyba tylko jedna scena bliskości matki z synami... Do tego to straszna histeryczka i pieniaczka. Przesadnia przejmuje się sms-em do szefa, w którym nieopatrznie użyła słowa buziaki. Kupuje zmywarkę do zabudowy i robi awanturę bo sprzęt jest niekompletny?! Częstuje dzieci papierosami! W ciągu kilku dni nawiązuje romans ze swoim nowym redaktorem. Co więcej często nie miałam pojęcia o co jej tak naprawdę chodzi.. Czy ta postać Was przekonuje? Ja jestem nią całkowicie rozczarowana. I mam jej po dziurki w nosie.

Do tego nietypowa narracja... Brak tradycyjnych dialogów rozpoczynających się myślnikiem. Co prawda każda wypowiedź jest zaznaczona cudzysłowem, ale nie miałam pewności czy to rozmowa, czy osobiste przemyślenia bohaterki. Bardzo mi to utrudniało lekturę. Odkładałam ją co róż i pewnie bym do niej nie wróciła gdyby nie zobowiązanie, którego się podjęłam. 

A najlepsze zostawiłam na koniec. Na froncie okładki czytamy: "Powieść polecana przez Nieformalne Stowarzyszenie Miłośników Dobrego Humoru". Uwierzycie jak powiem, że nie zaśmiałam się, ba nie uśmiechnęłam ani razu? Poważnie! 

Dla mnie lektura książki "Wpadki i wypadki Joséphine F."... to pomyłka...








"Wpadki i wypadki Joséphine F." Mazarine Pingeot, tł. Paweł Łapiński, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Melissandry, współautorki bloga Książkowe Wyliczanki :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze :)
Wszystkie czytam i staram się odpowiedzieć na każde pytanie.
Pozostawiam sobie możliwość usuwania Spamu i komentarzy wulgarnych czy obraźliwych...

Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka