Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MG. Pokaż wszystkie posty

Współczesna zielarka

W obliczu niedawnych wydarzeń, które szerokim echem i falą krytyki uderzyła w bioenergoterapeutów i praktykujących medycynę alternatywną, ta książka promuje prawdziwą sztukę i umiejętności, które zostały zapomniane na przestrzeni lat, czasów, nowoczesnych technik, rozwoju technologii i cywilizacji.

Olesia mieszka w Waniuszkach, zapomnianej przez świat i ludzi podlaskiej wiosce, gdzie codzienne życie wciąż jeszcze opiera się na Bogu, wierze i wiernie kultywowanych tradycjach. Właśnie zdała egzamin dojrzałości i stoi na rozdrożu dróg wyboru swojej przyszłości. Chce zostać lekarką i jak jej babcia, znana podlaska szeptucha, pomagać schorowanym ludziom. Niestety staruszka niespodziewanie umiera. Wiejska społeczność oczekuje od Olesi, że przejmie  warsztat babki i zajmie się zdrowiem jej pacjentów. Dziewczyna poddaje się woli swoich sąsiadów, samotnie trwa na posterunku starych tradycji, umiejętnie łącząc ją ze zdobyczami nowoczesnych technologii.
Czy Olena jest szczęśliwa w roli, którą odgrywa i w której wszyscy chcą ją oglądać? Jak na jej życie wpłynie wizyta znanego filmowca Alka Litwina? I czy wszystko jest rzeczywiście takie, na jakie wygląda?

Olesia jest sierotą, nigdy nie poznała swoich rodziców, mieszka z babcią od niemowlęctwa. Tłum ludzi, kolejki pod domem, zapach ziół i monotonnie szeptane modlitwy to jej codzienność, sytuacja naturalna. Dopiero rozpoczęcie nauki w szkole i jawny ostracyzm kolegów i koleżanek sprawia, że na umiejętności babci spojrzy nieco z boku. Sama nie dostrzega w tym nic zdrożnego, żadnych znamion magicznych, za to urzeka ją znajomość i ufność naturze i ogromna wiara w boską moc stwórczą. Olesia bacznie obserwując swoją babcię uczy się zielarstwa, łączenia ich w napary, nalewki, maści niosące ulgę zbolałym, zmaltretowanym życiem ciałom, duszom, duchom. Dziewczynka odkrywa w sobie zdolność przewidywania śmierci. Dotykiem rąk wyczuwa uciekające życie. Ta umiejętność, ten "dar" ostatecznie sprawia, że Olesia wybiera samotność. Nie chce odczuwać, "widzieć" ludzkiego dogasania. Dopiero śmierć babci i upływający czas uświadamia jej jak wiele już straciła i co jeszcze może ją ominąć.

Dzięki Iwonie Menzel mamy okazję prześledzić postrzeganie przez ludzi wiedzy, umiejętności szeptuchy, ziołolecznictwa na przestrzeni lat, przez pryzmat wykształcenia i pochodzenia, od dziecięcego ostracyzmu po ekscytujący ewenement ludowej kultury. Dla zakorzenionego w tradycji i wiejskim życiu chłopa nie jest obce odczynianie uroków czy leczenie ziołem i modlitwą. Przecież wiedza o leczniczych roślinach jest przekazywana z pokolenia na pokolenie od zarania dziejów, zanim jeszcze poznali lekarzy w białych kitlach mających jedno remedium na wszystko- receptę i antybiotyk. Najczęściej w miejscu oddalonym od nowoczesnych udogodnień szeptucha była, a często nadal jest pierwszym ratownikiem podtrzymującym życie do przyjazdu karetki pogotowia. Niestety wraz z postępem medycyny i cywilizacji naturalne metody leczenia zostają wypierane, spychane i przypinana zostaje im łatka zacofania i zabobonu.

"Syntetyczne leki znamy zaledwie od stu lat, a już zdążyliśmy zapomnieć, ile potrafi natura."

W swojej książce Iwona Menzel ukazuje nam również odczarowany obraz polskiej wsi. W naszych oczach jawi się ona jako mlekiem i miodem płynąca sielanka, gdzie krówka leniwie pasie się na łące, kurki gdakają w obejściu, koniem z bryczką zajedziesz do Kościoła i posmakujesz naturalnego, swojskiego jadła. Nic z tych rzeczy. Na wsi pozostali  już tylko doświadczeni życiem i wiekiem rolnicy. Młodzi wyjechali za chlebem do miast i za granicę. Nie ma komu pracować na roli, a i zysk z tego mizerny. Mleko i jaja taniej kupić jest w dyskoncie. Jedynie gospodarstwa agroturystyczne przeznaczone na zarobek, mamią i zamydlają wzrok łatwowiernego turysty. Czy wszystko jest na sprzedaż- człowiek, tragedia, miłość?

Iwona Menzel w bardzo plastyczny i sugestywny sposób kreuje wiejską, podlaską rzeczywistość. Tworzy magiczny, tajemniczy, refleksyjny klimat pełen zapachów, receptur, uczuć, emocji, metafizyki.  Konkretność, szczerość, realizm w tworzeniu postaci, miejsc i sytuacji budzi podziw i apetyt na kolejne powieści autorki. Konfrontacja pomiędzy iluzją a prawdą, nowoczesnością a tradycją, folklorem a zabobonami to dodatkowy atut powieści :)




Iwona Menzel "Szeptucha", MG 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Dorocie reprezentującej wydawnictwo MG :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Ruth" Elizabeth Gaskell


Elizabeth Gaskell to brytyjska pisarka powieści i opowiadań w epoce wiktoriańskiej. Jest chyba najbardziej znana jako autorka biografii Charlotte Brontë. Jej powieści przedstawiają szczegółowy portret życia wielu warstw społecznych. 
Tematyka nowo wydanej powieści pani Gaskell "Ruth" jest bardzo kontrowersyjna jak na ówczesne czasy- romans, panieńska ciąża oraz samotne macierzyństwo i jest także ogromnym aktem odwagi tej wiktoriańskiej powieściopisarki. Nie jest łatwo wychodzić przed szereg, wybijać się z tłumu, oczerniać i kalać gniazdo zasad, któremu jest się podporządkowanym. Jednak takie śmiałe podejście do życia, do swojej pracy daje nam dziś niezwykłą możliwość poznawczą zamierzchłych czasów, odkryć istnienie prawdziwych, realnych kobiet, które jawnie przeciwstawiły się krzywdzącym poglądom i osądom.

Przedstawiam Wam Ruth Hilton młodziutką, piękną, niewinną i bardzo naiwną dziewczynę. To sierota. Bardzo szybko straciła oboje rodziców, a że XIX wiek nie był przychylny żadnemu samotnemu dziewczęciu, została zmuszona do zarobkowania na własne utrzymanie. Trafiła do zakładu krawieckiego pani Mason. Nowa opiekunka to bardzo stanowcza i bezwzględna kobieta. Szwaczki muszą maksymalnie zaangażować się w swoją pracę, nie obarczać nikogo swoimi problemami i prowadzić się wyjątkowo skromnie i przyzwoicie. 
Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, Ruth zostaje przyłapana w dwuznacznej sytuacji. Na nic zdają się łzy i błagalne słowa, pani Mason jest nieugięta. Wyrzuca dziewczynę na bruk. Zrozpaczona dziewczyna przyjmuje pomoc dżentelmena Bellinghama, oczarowanego jej urodą i skromnością. Wyjeżdża z nim do Walii skazując siebie tym samym na plotki, odrzucenie i wieczne pośmiewisko.

Uroda Ruth jest olśniewająca i każdy próbuje wykorzystać ją do własnych celów. Pani Mason chciałaby zwiększyć zyski własnego zakładu krawieckiego, a dla pana Bellinghama jest ona ważna z czysto próżnych pobudek. 
Ruth przyjmuje uwagę innych taką, jaką jest i nie dopatruje się w niej innego sensu czy też drugiego dna. Nie jest świadoma kłamstw, obłudy, podwójnej moralności, które istnieją wokół niej i próbują zagarnąć ją w swe brudne łapska. 
W życiu Ruth nie ma nikogo, kto mógłby pokierować jej krokami i wyborami. Jest zdana jedynie na siebie i na swój osąd, który choć kierowany sercem bywa niewłaściwy- z punktu widzenia społeczności, w której żyje. 
Z czasem i z każdym kolejnym doświadczeniem Ruth dojrzewa i zmienia się z płochego, naiwnego dziewczęcia w świadomą, mądrą i dobrotliwą kobietę. I choć jest napiętnowana poprzez wcześniejsze wybory, przyjmuje swoją role bez słowa protestu a jej godna postawa przysparza jej coraz to nowych przyjaciół i wielbicieli.

Sytuacje, wydarzenia, postacie występujące wokół Ruth zmieniają się ale w jej życiu jest jeden stał element- pan Bellingham. I tak jak Ruth zapałała do niego gorącym uczuciem i przywiązaniem, tak mnie od samego początku mocno irytował. Jest to mężczyzna dobrze urodzony, posiadający majątek, jest przyzwyczajony do tego, że zawsze otrzymuje to, czego pragnie. Ruth spodobała mu się tak bardzo, że postanowił ją zdobyć nie zważając na konsekwencje.

Drażniła mnie również relacja pana Bellinghama z matką. Jest całkowicie uzależniony od jej decyzji. Pozwalał  na kierowanie własnym życiem według jej woli i sumienia. To bezkrytyczne zaufanie do rodzicielki, stało się początkiem tragedii.

W życiu Ruth pojawiali się, w równym stopniu, i ludzie dobrzy i ludzie źli, a los wynagrodził jej trudne chwile i dramatyczne wybory. Dzięki panu Bensonowi i jego siostrze może uciec przed hańbą, zmienić tożsamość i stać się inną osobą. Może również doświadczyć bezinteresownej dobroci, przyjaźni, miłości. c
Elizabeth Gaskell ukazuje Czytelnikowi bardzo wiarygodny obraz dziewiętnastowiecznego społeczeństwa angielskiego podporządkowanego surowym zasadom moralnym. Jednak nic nie jest takie, na jakie wygląda. Epoka wiktoriańska to bezkompromisowy świat podwójnych moralności. Pod płaszczykiem ogłady, etycznego postępowania i ogólnej cnotliwości i przyzwoitości skrywa się zgnilizna i zepsucie codzienności. Baczne, pilnujące oko wyłapuje i napiętnuje grzechy innych by samemu być chwilę dłużej bezpiecznym... 
Czy można usprawiedliwić każde zachowanie? Czy można jednakowo i jednoznacznie oceniać postępowanie bliźniego? 

Elizabeth Gaskell przeniosła mnie w świat dawnych doskonałości, blichtru i splendoru, ludzi każdej warstwy społecznej... Zdarła wierzchnią warstwę uprzejmości i serdeczności odkrywając nagie tynki człowieczej duszy. To co piękne na zewnątrz nie musi być takie same w środku. Prawdziwy charakter człowieka zdradzą nie gładkie słówka a szlachetne czyny.


Dzięki Elizabeth Gaskell obcowałam z pięknem i bogactwem języka , któremu trudno odmówić poetyckiego brzmienia. Każde słowo rozpływało się w ustach niczym kostka czekolady Milka i przynosiło niesamowitą  czytelniczą rozkosz.


I jeszcze na sam koniec kilka słów o okładce. Damski gorset plus nożyczki- minimalistyczna, a efektowna. Okładka idealnie oddaje treść i puentę powieści. W pierwszej chwili symbolizują wyuczony zawód głównej bohaterki- krawiectwo ale ma ona również bardziej metaforyczny i demaskatorski wydźwięk: próba uwolnienia kobiet z gorsetu konwenansów, bezwzględnych zasad, które nakłada na nie epoka, w której przyszło im żyć. 


Jeżeli lubicie poznawać historie naznaczone zębem czasu, wielkie romanse i jeszcze większe upadki, "Ruth" zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. 







Elizabeth Gaskell "Ruth", MG  2013, ISBN: 978-83-7779-133-2





5+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Dorocie reprezentującej wydawnictwo MG :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

"Pani Walewska" Wacław Gąsiorowski

Namiętnie zaczytuję się w romansach historycznych i nie odpuszczam żadnemu, który wpadnie w moje ręce. Lubię powiew konwenansów, etykiety, sztywnych zasad i zwiewnej garderoby.
Jednak żaden, nawet najtęższy umysł, nie jest w stanie stworzyć piękniejszych historii, niż niesie samo życie.
Kiedy miałam okazję poznać kulisy największego romansu Napoleona, notabebe z moją rodaczką- Marią Walewską, skwapliwie z niej skorzystałam.

Już od pierwszych stron Marysia wzbudziła mój żal i współczucie nad jej losem oraz podziw dla hartu ducha i dumnej, niezłomnej postawy.
Marię jako osiemnastolatkę wydano za mąż za wielokrotnie starszego 80- letniego starca, szambelana Anastazego Walewskiego. Nie miała z nim łatwego życia. Starszy pan obwiniał ja za wszelkie niedogodności, niepowodzenia a nawet wtedy, kiedy nie było ku temu powodu. Często utyskiwał, krzyczał, groził i złorzeczył. Maria znosiła to wszystko z zadziwiającym spokojem, z godnością i nie pozwalała aby te kłótnie obniżały jej samoocenę.

Pewnego dnia namówiona przez przyjaciółkę, jedzie pod Warszawę przywitać cesarza. Napoleon oczarowany urodą i skromnością Marii, pragnie ją uczynić swoją kochanką. Kobieta z początku broni się przed zalotami, odsyła prezenty, nie odpowiada na liściki, zaszywa się w swoim domu i ukrywa przed światem. Jest zbyt nieśmiała i wierna złożonym ślubom by przyjąć umizgi i atencję Napoleona.
Jednocześnie, z każdej strony, na młodą szambelanową są wywierane naciski mające na celu popchnięcie jej w ramiona cesarza. Bywalcy salonów, cała śmietanka towarzyska i ówcześni przywódcy, po cichu liczą na odbudowę kraju, na przywileje, karierę...W końcu Marysia poddaje się i ulega...

Czy i jakie korzyści ten romans przyniesie pani Walewskiej musicie przeczytać sami.

"Pani Walewska" jest napisana pięknym, polskim językiem, adekwatnym do czasów, które opisuje. Okres Napoleoński obfituje w mowie zwrotami w języku francuskim i w książce też ich nie brakuje. Niestety przypisy, zamieszczone są na samym końcu powieści. Co chwilkę musiałam  przerzucać blisko 800 stron.  To bardzo utrudniło korzystanie z tłumaczeń i odrobinę mnie irytowało.
Mimo wszystko Wacław Gąsiorowski zadbał aby "Panią Walewską" dobrze się czytało i napisał ją w formie powieści. Łączy w sobie fakty historyczne z fikcją literacką. Bardzo szybko weszłam w opisywaną historię. Polubiłam Marię choć nie zawsze pochwalałam jej postępowanie. Często było mi jej żal. Czy zasłużyła sobie na wszystko co ja spotkało? Czy była szczęśliwa? Takie było jej przeznaczenie?
Razem z bohaterami tej powieści uczestniczymy w życiu polskiej socjety, bywamy na balach, podglądamy Marysieńkę i Napoleona w sytuacji "sam na sam" i jesteśmy świadkami intryg, które mogą złamać życie nie jednego człowieka.


Polecam wszystkim fanom książek z wielką historią w tle :)



Wacław Gąsiorowski "Pani Walewska", MG 2011, ISBN: 978-83-61297-87-1




>>5/6<<
 Wacław Gąsiorowski   (1869-1939)
Powieściopisarz historyczny, autor m.in.: „Huraganu”, „Pani Walewskiej” i „Pigularza”. Ta ostatnia powieść, jedna z najwcześniejszych powstała w 1899 r., zawiera autobiograficzne wątki z życia pisarza, który jako pomocnik apteczny przez pewien okres pracował w rawskiej aptece Wielickiego. Praca ta nie odpowiadała Gąsiorowskiemu. Z powodu patriotycznej działalności opuścił kraj, do którego powrócił dopiero 1930 r. Zamieszkał w Konstancinie, gdzie w 1935 r. wybrano go na sołtysa. Zmarł nagle 30 października 1939 r.





Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości pani  Doroty z wydawnictwa MG 












Czytaj dalej...

"Córka pierworodna" Alexandra Ripley

W mojej ocenie "Przeminęło z wiatrem" jest najpiękniejszym romansem historycznym wszech czasów. Niedojrzała panienka odkrywająca świat i miłość na tle burzliwych czasów wojny secesyjnej...

Nie wiem czy wiecie, że spadkobiercy Margaret Mitchell, oczarowani stylem pisarstwa Alexandry Ripley, powierzyli jej napisanie kontynuacji tej pasjonującej powieści. Tak powstała "Scarlett". Z przykrością muszę przyznać, że nie była to udana książka. Trudno było powtórzyć styl, atmosferę a przede wszystkim sukces pierwowzoru, w którym rozkochały się wszystkie kobiety świata. Mimo wszystko  Alexandra Ripley zaintrygowała mnie. Postanowiłam, że gdy nadarzy się okazja przeczytam inną książkę autorki i dopiero na jej podstawie wyrobię sobie o niej zdanie.
I tak oto trafiłam na romans historyczny "Córka pierworodna".

Mary MacAlistair kończy szkołę przyklasztorną w Pittsburgu. W dniu swoich szesnastych urodzin, otrzymuje w prezencie od rodziców skromną, drewniana skrzynię, która zawiera klucz do tajemnicy jej pochodzenia. Równocześnie dociera do niej wiadomość o śmierci ojca i prawda o kobiecie. która do tej pory uważała za matkę. Pani MacAlistair odmawia dalszej opieki nad dziewczyną. Mary postanawia wyruszyć, zgodnie ze wskazówkami ze szkatuły, do Nowego Orleanu w poszukiwaniu swoich bliskich. Wykupuje bilet na statek i tak rozpoczyna się rejs przez Missisipi i podróż w nieznane. Mary spędziła w klasztorze większość życia, jest ufna i naiwna, nie zna trudów prawdziwego życia. Przez co przypadkiem trafia pod skrzydła Rose Jackson, która jest właścicielką najsłynniejszego i ekskluzywnego burdelu na Południu. Intencje panny Rose nie są szczere a Mary oczarowana jej urodą, dobroczynnością nie zauważa zastawionej na nią pułapki. Jednak udaje się jej w porę uciec. Dobrzy i uczciwi ludzie, których spotyka na swojej drodze pozwalają jej przetrwać w Nowym Orleanie. Niestety nie trafia na żaden ślad istnienia swojej rodziny. Zrezygnowana poddaje się biegowi czasu i pomału buduje swoją przestrzeń w tym pełnym sprzeczności, czaru i historii mieście. Kiedy wszystko zaczyna się układać na jej drodze staje Valmont Saint- Brevin, mężczyzna prowadzący własną, niebezpieczna grę.
Czy Mary odnajdzie swoją rodzinę? Co połączy ją z Valmontem?
Na te pytania na pewno znajdziecie odpowiedź w "Córce pierworodnej".

"Córka pierworodna" opowiada o trudnej lekcji dojrzewania i wchodzenia w świat dorosłości. Kiedy to wyobrażenia o świecie zderzają się z brutalną rzeczywistością. Na naszych oczach Mary zmienia się, przeistacza z niewinnej i naiwnej panienki w dojrzałą, mądrą kobietę. Zgodnie z powiedzeniem "Co nas nie zabije to nas wzmocni" Mary nie poddaje się przeciwnościom losu.W swoim krótkim życiu przeżyła zdradę, nędzę i upokorzenie. Jednak zaciska zęby i podąża wybraną drogą stając się coraz mocniejsza, twardsza. Przy okazji nie zatraca swojego dziewczęcego uroku i pogody ducha. A nagrodą jest stabilizacja, szczęście, miłość.

"Mary, prawie dziecko, przyjechała w poszukiwaniu rodziny, kogoś, kto by ją kochał. Znalazła rodzinę i coś więcej. Dużo więcej. Poznała swoją wartość. Stała się dorosła. Umiała sama zadbać o siebie, poprowadzić przynoszący zyski interes. Przeżyła utratę niewinności, wydoroślała. (...) Mary uświadomiła sobie, że jest młodą kobietą , której się w życiu udało".

Powieść zdecydowanie wyróżnia się na tle innych propozycji tego gatunku. Jest to romans opowiedziany i napisany z pasją. Autorka z wielką wprawą i lekkością wpisuje w wątek romansowy, wiedzę na temat dziewiętnastowiecznego Nowego Orleanu. Powieść jest oryginalna o imponującą znajomość realiów tamtego czasu, historii miasta, jego mieszkańców- Kreoli, Murzynów, Kwarteronów, Amerykanów, Irlandczyków oraz wydarzeń i sytuacji wynikających z tej mieszaniny kultur, języków i mentalności. Mamy możliwość poznania warunków bytowych, tradycje, wierzenia arystokracji, niewolników, najemnych robotników, "czarnych żon" a nawet samej królowej voodoo. "Córka pierworodna" zapewni moc ekscytujących wrażeń, pobudzi wyobraźnię i zapewni miłą rozrywkę na leniwe majowe dni.

Chcę poznać kolejne powieści Alexandry Ripley.


Alexandra Ripley "Córka pierworodna", MG 2008, ISBN: 978-83-61297-08-6


>>5+/6<<


Powieściopisarka amerykańska specjalizująca się w romansach historycznych. Każda jej książka stawała się bestsellerem zarówno dzięki świetnie poprowadzonej fabule, jak i doskonałej znajomości realiów. Autorka urodziła się na południu Stanów Zjednoczonych, w Charlestonie kończyła elitarną Ashley Hall, następnie studiowała w Nowym Yorku. 







Powieść znana również pod tytułem " Dziedzictwo nowoorleańskie" z 2001 r.


Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości pani  Doroty z wydawnictwa MG




Czytaj dalej...

"Cybulski o sobie" Mariola Pryzwan

Wydawnictwo: MG
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7779-008-3
Stron: 272
Wymiary: 165x235
Moja ocena: 5/6

Kiedy słyszę Zbigniew Cybulski, w głowi powstaje obraz- przystojny mężczyzna, w ciemnych okularach, z nieodłącznym papierosem w palcach, buntownik. polski James Dean. Zbigniew Cybulski był utalentowanym, cenionym i uwielbianym aktorem w latach 50- tych i 60- tych XX w. Tragiczna śmierć przerwała to kruche życie i wielką karierę. Na zawsze zapisał się na panteonie gwiazd a jego legenda trwa po dzień dzisiejszy.  Prawie każdy wie kim był Cybulski i potrafi wymienić chociaż jeden film, w którym występował. Był znany między innymi z charakterystycznej roli Maćka Chełmickiego w "Popiół i diament", "Do widzenia, do jutra" czy "Rękopis znaleziony w Saragossie" oraz wielu sztuk teatralnych. Przez jednych wychwalany, przez innych krytykowany. Chciałam wyrobić sobie o nim własne zdanie, dlatego z miłą chęcią przeczytałam książkę Marioli Pryzwan. Lubię czytać biografie gdyż interesują mnie nieznane fakty lub sekrety z życia sławnych bądź znanych ludzi.

"Cybulski o sobie" to wyjątkowa biografia gdyż składa się wyłącznie z jego wypowiedzi, z radia, z prasy, z nagrań. Dzięki Elżbiecie Chwalibóg- Cybulskiej książka została wzbogacona o  listy, zapiski, plakaty  filmów oraz zdjęcia z prywatnego archiwum rodziny. Mariola Pryzwan z pozbieranych wywiadów i fragmentów wypowiedzi Zbigniewa Cybulskiego ułożyła pamiętnik, w którym autor opowiada o swojej nauce, o szkole aktorskiej, o filmach, o swojej pracy, o przyjemnościach, przyjaźniach i miłości, o popularności. Z tych wszystkich wiadomości wyłania się obraz człowieka, który umiłował sobie sztukę. Aktorstwo było dla niego pasją, sensem życia. Poprzez odgrywane postacie wyrażał siebie, dodawała otuchy, pomagał wierzyć w marzenia, w idee. Sam o sobie pisał " przywiązuję się do postaci , które gram, chociaż kiedy film jest już gotowy, oglądam go innymi oczami; zapominam jakby, że sam gram tę rolę". Zbigniew Cybulski udowadnia, że miał ogromny dystans do siebie i do swojej pracy. Potrafił ją obiektywnie ocenić. Może dlatego nie gwiazdorzył, żył normalnie nie zauważając swojej popularności.

Najbardziej ujęły mnie listy pisane do żony tuż po narodzinach ich dziecka. Czuć w nich wielka dumę z syna, troskę o bliskich i starach czy spełni się w nowej roli. Czy zapewni odpowiedni byt swojej rodzinie.  Zbigniew odkrył swoje ciepłe, miłe i nieznane oblicze. Na chwilę opadła maska "Młodego Gniewnego".

Książka " Cybulski o sobie" jest pięknie wydana. Twarda okładka, mnóstwo prywatnych zdjęć, polskie i zagraniczne plakaty filmów, fragmenty scenariuszów z odręcznymi notatkami. Książka jest gratką dla wielbicieli Zygmunta Cybulskiego, polskiego kina i wybitnych polskich postaci.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję pani Dorocie z wydawnictwa MG

Czytaj dalej...

"Farsa Pani Heni" Maria Rodziewiczówna

Wydawnictwo: MG 
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7779-039-7
Stron: 208
Wymiary: 150x220
Moja ocena: 5/6

Maria Rodziewiczówna określana jest mianem polskiej Jane Austen. Coś w tym jest. Autorka kreuje ciekawe i barwne postacie uwikłane w skomplikowane sytuacje. Jednocześnie bawi, zmusza do refleksji i porusza problemy, które okazują się ponad czasowe. Roztacza przed nami widoki pięknego, sielskiego ale nie łatwego życia w dawnej Polsce. Przypomina nam o starych, zapomnianych zwyczajach. Hołduje szlachetnym wartościom. Przedstawia dobre wzorce, które warto naśladować. 

W książce znajdziemy trzy różne opowiadania, trzy historie, trzy różne spojrzenia na miłość.
Jednym z nich jest "Jazon Bobrowski". Opisuje historię młodego człowieka , Ksawerego Bobrowskiego, który niespodziewanie dziedziczy po ciotce wielki majątek "Dworzyszcze". Jedzie do dworu dopilnować włości i zastanowić się co uczynić z ziemią. Kiedy przyjeżdża na miejsce poznaje na nowo historię swojej rodziny i jej tajemnice. Spotyka prześliczną Janinę, zakochuje się. Dziewczyna również okazuje zainteresowanie.Nie jest to jednak łatwa miłość. Między nimi stoi kuzyn i jednocześnie narzeczony. Dopiero wielkie nieszczęście, które dotyka Janinę pozwala w pełni rozkwitnąć uczuciu. Miłość triumfuje.
Kolejnym opowiadankiem jest "Nad program". Stanisław, wdowiec z dwójką małych dzieci, przyjeżdża do miasta aby uregulować sprawy osobiste i zawodowe. Przypadkiem spotyka dawnego przyjaciela. Ten zaprasza go na przyjęcie, na którym gościem jest też Myszka. Podkochiwała się w Stanisławie jako podlotek ale on traktował ją jak natrętne dziecko. Teraz miłość w myszce odżyła a mężczyzna odkrył, że może znowu się zakochać. Pod wpływem rad znajomego i uczuć młodej kobiety całkowicie i w jednej chwili zmienia swoje życie.

Tytułowym opowiadaniem jest "Farsa Pani Heni".
Przezabawna opowieść o uroczej siedemnastolatce marzącej o karierze na wielkich scenach operowych Europy. Młoda śpiewaczka musi jednak, by rozpocząć wymarzoną karierę, wyrwać się spod kurateli stryja . Wolność Heni Dobrzyńskiej może zapewnić tylko mąż, ale taki, który małżeństwo potraktuje równie fikcyjnie, jak i ona. Fortel się udaje i dziewczyna rusza w pogoni za sławą. Problem pojawia się w chwili, gdy formalny mąż, Tytus Chojecki, który stał się w międzyczasie poważnym magnatem, dochodzi do wniosku, że przyszedł czas, by założyć rodzinę. Łatwo niegdyś nałożone więzi zaczynają uwierać, a rozwód nie jest sprawą ani łatwą ani oczywistą. Tytus wyrusza do Paryża...

Henia to roztrzepana, pełna życia i werwy młoda kobieta. Ma jedno pragnienie, chce zostać najsłynniejszą śpiewaczka na świecie. W czasach, w których przyszło jej żyć, panienkom nie przystoi samotne podróżowanie. obmyśla chytry plan, chce wyjść za mąż, bez uczuć bez zobowiązań. Nie przewiduje jednak konsekwencji swojego postępowania. To typowe dla ludzi w tym wieku nawet w 2012 r. Korzyści, które wynikają z naszych decyzji przysłaniają i ograniczają pole naszego widzenia w kontekście przyszłości.
Tytus stojący w obliczu śmierci ojca i możliwości zmycia plamy na jego honorze, zgadza się "sprzedać "i ożenić z Henią. Również nie baczy na konsekwencje.  Moment, w którym małżeństwo zaczyna go uwierać przychodzi bardzo szybko.

Czytając o losach Heni i Tytusa przychodzi mi do głowy jedna myśl. "Uważaj o czym marzysz gdyż marzenia się spełniają". Henię szybko nudzi światowe życie, umizgi i wyznania miłosne. Brakuje jej natomiast rodzinnego ciepła, troski i stabilizacji które daje mąż i dzieci. Kobieta z dala od kraju i bliskich szybko dojrzewa. Dostrzega błędy w swoim postępowaniu i chce je naprawić. Bardzo podobało mi się zakończenie, w którym Maria Rodziewiczówna dała szansę na zadośćuczynienie, refleksję i rozkwit miłości.

Kilkanaście lat temu, w niedzielne przedpołudnia miałam w zwyczaju oglądać program " W starym kinie". Wyświetlane w nim były najlepsze polskie filmy. Czasem komedie, czasem dramaty. "Farsa Pani Heni" była dla mnie świetną rozrywką, wybuchem radości i niekontrolowanego śmiechu. Poczułam jakbym cofnęła się w czasie, zasiadła w fotelu i oglądała mój ulubiony program.



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję pani Dorocie z wydawnictwa MG

Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka