Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał retro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał retro. Pokaż wszystkie posty

Imię Pani, Krzysztof Koziołek // Klimatyczna podróż w przeszłość


Klimatyczna podróż w przeszłość

Przyjęło się uważać, że zakony, klasztory, kościoły to miejsca kultu religijnego przez są wolne od wszelkiej agresji i przemocy.

Całkiem inaczej podszedł do tego zagadnienia Krzysztof Koziołek i to właśnie w zakonie benedyktynów osadził brutalną akcję i uśmiercił kilku zakonników.

Zbrodnia ta, choć uznana za przypadek przez miejscowego policjanta, wzbudza ogromne zainteresowanie Gustava Dewarta, który przyjechał do opactwa wypocząć i podreperować zdrowie psychiczne. Jednakże komisarzem kryminalnym jest się we krwi, a gwałtowna śmierć nie może pozostać niewyjaśniona. 

„Imię Pani” to rasowy kryminał retro. Akcja powieści została osadzona w latach trzydziestych XX w. jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Opactwo Cystersów w Grüssau (obecny Krzeszów) jest integralną częścią regionu i niejako centrum kulturowego dziedzictwa. Niezapomniane obrzędy religijne skupiają uwagę wiernych z całej okolicy. Krzysztof Koziołek zebrał wiele materiałów na temat samego miejsca, zakonu, klasztoru i doskonale wszystko udokumentował w swojej powieści. Z pieczołowitością odwzorował minioną epokę, mentalność ówczesnych mieszkańców Grüssau, ich wizerunek, a także topografię samego miasteczka. To doskonale wprowadza w klimat powieści i  pozwala czytelnikowi bez przeszkód przenieść się w czasie. A to już połowa sukcesu :)

Czynnikiem, który wpływa na zainteresowanie czytelnika, są wyraziści i wiarygodni bohaterowie. Autor stworzył postacie idealnie dopasowane i uzupełniające się. Gustav nie jest człowiekiem, który od samego początku budzi sympatię. Jest dość mrukliwy, nieprzystępny i dość szybko się irytuje. Nie robi to na mnie wrażenia. Jeżeli bohater jest spójny z planem powieści, jeżeli nie zachowuje się sztucznie i nie jest zwyczajnie nudny, to wolę takie ciemniejsze charaktery niż słodkie, uległe istoty bez polotu. Za to bardzo mnie denerwował miejscowy policjant pozostawiony w kontrze do Gustava. Zawzięcie bronił swojego zdania, stanowiska i pozycji, przez co kompromitował się na każdym kroku. Drażni mnie ten typ ludzki. Jednak w książce sprawdził się doskonale. Jaśniejszą stronę powieści stanowił zakonnik Lubomski. Był promykiem, który rozświetlał ciemność i zawsze zjawiał się znienacka. Reszta postaci to idealnie zgrane i skomponowane tło, które jak trzeba było, dodawało koloru, lub inteligentnie blakło w punktach kulminacyjnych.

Spodobało mi się przedstawienie samego  Grüssau jako hermetycznej społeczności, gdzie obcy traktowani są z góry i z rezerwą, a swoich chroni się jak ognia.

Akcja „Imię Pani” rozkręca się dość powoli, ale miarowo i rytmicznie. Nakreślenie sytuacji i wprowadzenie czytelnika w odpowiedni klimat wymaga trochę czasu, i ja to rozumiem. Mniej cierpliwym może się to nie spodobać. Intryga sprawnie zawiązana, przeprowadzona i wyjaśniona. Krzysztof Koziołek przez większość powieści tak dozował fakty i informacje, by jak najdłużej zachować tajemniczość i zawiłą zagadkę. To lubię.  

Podsumowując „Imię Pani” to klimatyczna powieść z wartkim wątkiem kryminalnym, brutalną zbrodnią i zagadką, której rozwiązanie ma znaczenie dla całej społeczności, ale i może zmienić losy ludzi, którzy nie mają z nią zupełnie nic wspólnego.
Krzysztof Koziołek zaprosił mnie w przeszłość, która mnie zaintrygowała, zaciekawiła i pozwoliła uciec od rzeczywistości na wiele godzin :)

Miłośnicy kryminałów retro muszą zapamiętać ten tytuł :)










„Imię Pani” Krzysztof Koziołek, Manufaktura Tekstów, Nowa Sól 2017






Czytaj dalej...

Noc sztyletników, Adam Węgłowski

Historia Kuby Rozpruwacza, a zwłaszcza zagadka jego tożsamości i motywów działania, choć znana i oficjalnie potwierdzona, to w dalszym ciągu budzi ciekawość oraz staje się inspiracją dla kolejnych książek. Jedną z nich jest „Noc sztyletników” Adama Węgłowskiego, autora który dał się już poznać czytelnikom w „Przypadku Ritterów” (moja opinia).

Kamil Kord w poszukiwaniu natchnienia wyrusza w podróż do Londynu, by z bliska przyjrzeć się pracy prowadzonej przez Scotland Yard, w sprawie mordercy działającego w okolicach Whitechapel. Razem z dawnym przyjacielem Nikodemem Ponarem  próbują dołożyć do śledztwa swoje trzy grosze, ale zamiast uchwycić budzącego panikę zbrodniarza, odkrywają całkiem inną, nie mniej ciekawą intrygę, która zahacza o Polskę, Polaków i Powstanie Styczniowe.

Zarówno Kamila Korda jak i Nikodema Ponara znałam z „Przypadku Ritterów” gdzie dali się poznać z jak najlepszej strony. Może i są odrobinę zarozumiali, pewni siebie, ale to nie umniejsza ich zasług w dziedzinie dedukcji, szybkiego kojarzenia faktów i gotowości do poświęceń czy poszukiwaniu prawdy bez względu na konsekwencje. Sporo ryzykują podążając szlakiem kolejnych mordów i szukając wskazówek w miejscach, gdzie panicz dobrego urodzenia nie powinien się zapuszczać. Ciekawość wypiera zdrowy rozsądek, co pomaga odkryć zaskakującą prawdę o polskich emigrantach.

Adam Węgłowski odkrywa przed czytelnikiem historię sztyletników, tajną organizację utworzoną podczas Powstania Styczniowego. Przyznam szczerze, że nigdy nie interesowałam się tym okresem dziejów Polski. Dzięki autorowi poszerzyłam nieco horyzonty, a przedstawiona opowieść całkiem przypadła mi do gustu. Tajemnicza organizacja, konspiracja, tajni likwidatorzy od razu pobudzają apetyt zainteresowania, dociekliwości i poszukiwacza. Adam Węgłowski sprytnie wkomponował swoją intrygę w znaną, głośną, londyńską sprawę Kuby Rozpruwacza, co pozwoliło z elegancja i zgrabnością nawiązać do losów polskich emigrantów. Jeden z nich, skromny, rodzinny, nie rzucający się w oczy  starzec, staje się postacią wyrachowaną, bezlitosną z ogromnym bagażem z przeszłości, o którą upomniała się sprawiedliwość i zemsta. A co najbardziej mnie zaskoczyło? To, że powód tej wendety jest tak prozaiczny, jak samo życie. 

Podobało mi się, że Adam Węgłowski wielkiego trudu przykuwa uwagę i wabi czytelnika dokładnie zaplanowaną przez siebie drogą. Kroczymy po niej niepewni, ale gotowi odkryć, co zastaniemy na jej końcu. Autor próbuje rozproszyć uwagę delikatnym miłosnym wątkiem, ale okazuje się że to tylko etap podróży, mający swoje ukryte znaczenie. W przypadku kryminału retro, nie mniej ważne od ciekawej intrygi, jest określenie ówczesnych realiów. Wydaje mi się, że Adam Węgłowski i w tym aspekcie dobrze się spisał. Gęsta atmosfera strachu, brud i trudne warunki bytowe dzielnicy nędzy, kobiety sprzedające własne ciało, często odurzone, spowite tanim alkoholem i drobni rzezimieszcy oddają klimat Belle époque. 

„Nie wszyscy ludzie są potworami, choć jest ich wśród nas więcej niż byśmy chcieli.

„Noc sztyletników” to intrygująca pozycja w gatunku kryminał retro. Polecam miłośnikom XIX wiecznego Londynu oraz zagadek kryminalnych zahaczających o polską historię.








„Noc sztyletników” Adam Węgłowski, Oficynka, Gdańsk 2016




Czytaj dalej...

Pieniądze to nie wszystko, Rhys Bowen


Początek XX wieku to nadal wyraźny podział wpływów kobiet i mężczyzn. Te pierwsze musiały dbać o ognisko domowe, ci drudzy korzystali z życia na całego.

Pewna dynamiczna i pewna siebie osóbka postanowiła zmienić ten stan rzeczy i weszła w kompetencje poważanego nowojorskiego policjanta. Na przekór jego zakazom, dobrym radom szpieguje społeczeństwo i staje w jego obronie. Tą osóbką jest nie kto inny jak Molly Murphy pełnokrwista Irlandka, która nie rozumie podziałów rządzących światem, bierze się z nim za bary i ustanawia własne reguły. W kolejnym odcinku jej przygód, w "Pieniądzach to nie wszystko", Molly musi dowieść, że pewien wiekowy duet spirytystyczny to nic więcej, jak zwykłe oszustwo. Tropiąc spisek natrafia na intrygę, której ujawnienie może nadszarpnąć wizerunek prominentnego senatora.

Rhys Bowen po raz kolejny zaproponowała niebanalną rozrywkę. Co prawda historia jest całkiem uproszczona, za to nie można odmówić jej przemyślanej charakterologii bohaterów i dobrze oddanego ducha Nowego Yorku początku XX wieku. Podział pomiędzy kobietami, a mężczyznami jest mocno uwidoczniony i na potrzeby książki bardzo uwypuklony. Prowadzi to do wielu sytuacji, które raz wywołują uśmiech na twarzy, raz jęk strachu, zawodu i niedowierzania. 

Główna bohaterka, Molly, ma tendencję do pakowania się w kłopoty. Jest przekonana o własnej wartości i wyższości w świecie śledztw i dedukcji. Za to, nie dopuszcza do siebie myśli, że prawie nikt (czytaj mężczyźni) nie szanuje  zdania kobiety... Molly jest także osobą, która nie trzyma się sztywno zasad, norm i konwenansów. Wikła się w miłosno- intymny związek z człowiekiem nie potrafiącym się zdecydować, wybrać pomiędzy uczuciem, powinnością, szaleństwem a statecznością. 

Co jest nie tak z mężczyznami?- zapytałam sama siebie. Niektórzy nie są w stanie się kontrolować; inni nie potrafią się przeciwstawić zasadom społecznym. A nas nazywają słabą płcią! To my, kobiety, jesteśmy odważniejsze i bardziej zdecydowane.

"Pieniądze to nie wszystko" to kryminał retro. Nie może więc w niej zabraknąć intrygi. I nie zabrakło. Molly bierze udział w seansach spirytystycznych, tak modnych i popularnych w Ameryce na początku XX wieku. Jednak większość spirytualistów, to oszuści żerujący na nieszczęściu innych i wykorzystujący poczucie winy, niepewność, naiwność swoich gospodarzy. Czy siostry Sorensen z powieści to prawdziwe medium czy wyrafinowane hochsztaplerki?

Jedno śledztwo jest wstępem do kolejnego, dużo poważniejszego i niosącego realne zagrożenie. W szeregach pracowników senatora kryje się sprytny manipulant, który nie boi się używać kontrowersyjnych chwytów by utrzymać popularność.

"Pieniądze to nie wszystko" to dowcipna, lekka książka, która udowodni, że dla niektórych bogactwo usprawiedliwia niegodne czyny, jest metodą manipulacji i wykorzystania. Pokazuje też, że pieniądze nie dają ukojenia, nie pomagają w odnalezieniu prawdy, nie uchronią przed nieszczęściem.




"Pieniądze to nie wszystko" Rhys Bowen, tł. Joanna Orłoś- Supeł, Noir Sur Blanc, Warszawa 2015 



Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)


Czytaj dalej...

Duża dawka rzeczywistości, czyli... Germania, Harald Gilbers

Harald Gilbers jest niemieckim redaktorem, felietonistą, a także reżyserem teatralnym. Za swoją debiutancką powieść "Germania" otrzymał w 2014 roku prestiżową nagrodę Friedrich- Glauser- Preis dla twórców kryminałów. Autor zdradza, że gro jego pracy nad książką to "ślęczenie nad manuskryptem w ciszy gabinetu" i analiza bezpośrednich źródeł historycznych, tak by w pełni oddać realizm opisywanych czasów...


Akcja "Germanii" rozgrywa się pod koniec II wojny światowej w Berlinie, zniszczonym przez naloty i bomby aliantów. W krajobrazie gruzu i popiołu dochodzi do serii brutalnych mordów kobiet, których okaleczone zwłoki są składane pod pomnikami ofiar i bohaterów wojennych. Śledztwo prowadzi oficer SS Vogler. Niestety nie radzi sobie zbyt dobrze. Zmusza więc do współpracy Richarda Oppenheimera, niegdyś najlepszego śledczego berlińskiej policji, dziś ofiary nacjonalistycznej polityki Hitlera odsuniętego od pracy i życia ze względu na żydowskie pochodzenie. Ten lekko perwersyjny duet wilka i baranka pod presją czasu ściga bezwzględnego mordercę.

Wytężona praca poszukiwacza, historyka przyniosła wymierne korzyści. Tło historyczne opisane bardzo rzetelnie i z zachowaniem charakterystycznych szczegółów. W zbombardowanej stolicy III Rzeszy rozgrywają się dramaty ludności cywilnej, która mimo braku poparcia dla polityki Hitlera stała się jego ofiarami brutalnego systemu. Jednak wśród zwolenników upadku nazizmu, wkroczenia alianckich wojsk do Berlina możemy obserwować zachowania wyjątkowo brutalne wobec nielicznych osobników narodu żydowskiego i niezdrowa fascynacja nacjonalistycznym reżimem. Oczami bohaterów obserwujemy nieustanne naloty, pożary, zawalone domy, panikę, zmęczenie nieustannym strachem i ochroną życia i zdrowia, próby schronienia się w niepewnych piwnicach, wyciąganie spod gruzów ciał berlińczyków, grzebanie zmarłych, zmuszanie i indoktrynowanie kobiet do macierzyństwa, projekt Lebensborne, podziemna aborcja.

Na obu frontach działa nietypowy duet śledczy, esesman i Żyd oraz ich nietypowa relacja rozwijająca się na granicy akceptacji i przyjaźni. Vogler jest wysoko postawionym oficerem SS. Nie może zdradzić się ze swoją słabością do swojego żydowskiego partnera. Z kolei Oppenheimer zdaje sobie sprawę ze swojej niedogodnej pozycji i szuka rozwiązania, które uratowałoby jego skórę i życie. Podczas śledztwa przekonuje się jak wielu ma sojuszników i jak wielu ludzi pamięta jego zasługi dla społeczeństwa.

Pozostałe postacie to nie tylko tło dla głównych bohaterów, ale pełnokrwiste osobowości i podatne marionetki, które mają ważną rolę do odegrania. Mamy agresorów i ofiary, bohaterów i pomocników diabła, zastraszonych mieszkańców Berlina i młodych nazistów.

Zbrodnia, bestialskie okaleczenia ciał, pozostawienie zwłok pod pomnikami wojennymi to nie tylko czysta agresja ograniczonego emocjonalnie mordercy, a wielowarstwowa definicja pogardy dla życia, dla podstawowych wartości i lojalnego zapatrzenia w swojego przywódcę.

"Germania" byłaby idealnym kryminałem retro gdyby nie małe potknięcie w rozwijaniu akcji. Harald Gilbers przez mnogość opisów zagubił dynamikę. To co w założeniu miało być suspensem wyhamowało bieg akcji przez co książki nie czyta się z taką ekscytacją, na jaką zasługuje opisana historia.








"Germania" Harald Gilbers, tł. Agnieszka Hofmann, PWN, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Sophie Hannah "Inicjały zbrodni"

Premiera: 9 wrzesień 2014


Hercules Poirot to sztandarowa postać z kryminałów Agathy Christie. Mały Belg z sumiastym wąsem i szarymi komórkami, które potrafią rozwiązać każdą zagadkę od 1920 roku nieprzerwanie rozpala emocje kolejne już pokolenia czytelników na całym świecie. Za sprawą spadkobierców królowej kryminału i Sophie Hannah, po prawie czterdziestu latach, Hercules Poirot powraca w nowej powieści. Czy autorce współczesnych thrillerów uda się wejść w klimat, atmosferę lat dwudziestych, dystyngowane społeczeństwo pełne przedwojennej kindersztuby? I najważniejsze pytanie czy Poirot pozostanie tym Poirotem znanym i kochanym?

Londyn, końcówka lat dwudziestych ubiegłego wieku. W czwartkowy wieczór do kawiarni, w której Hercules Poirot spożywa kolację wbiega zdenerwowana kobieta. Zachowuje się jakby spotkało ją coś złego lub uciekała przed kimś niebezpiecznym. Ciekawość belgijskiego detektywa bierze górę. Inicjuje rozmowę ze zdenerwowaną dziewczyną. Rozmowa przebiega bardzo chaotycznie i zawiera tyle niewiadomych, że trudno to zrozumieć. Zanim pytania Poirota dosięgają sedna, nieznajoma ponownie ucieka. Tego samego dnia do zaskoczonego Belga dociera wiadomość o trzech morderstwach popełnionych w pobliskim hotelu, który szybko zaczyna łączyć obie sprawy i węszy kolejne zbrodnie.
Partnerem Poirota w rozwiązaniu zagadkowych śmierci Harriet Sippel, Idy Gransbury i Richarda Negusa jest Catchpool, miejscowy policjant Scotland Yardu.  Czy ukończą śledztwo zanim morderca sięgnie po kolejną ofiarę?

Bardzo sobie cenię kryminały Agathy Christie, a Hercules Poirot jest jednym z moich ulubionych postaci literackich. Uwielbiam jego pewność siebie, wszechstronność, drobiazgowość, analityczny umysł, kulturę osobistą i umiejętność naginania swojego postępowania w zależności od sytuacji i celu z zachowaniem zasad savoir- vivru i błyskawicznego przystosowania się do zmiennych wydarzeń. Nawet jego arogancja czy impertynencja była akceptowalna w obliczu jego skuteczności. Poirot Sophie Hannah to lustrzane odbicie tegoż detektywa. Niby taki sam a jednak nieprawdziwy. Być może obraz zniekształcił blask kunsztu i geniuszu królowej kryminału, ciężar sławy znanego bohatera czy wygórowane oczekiwania jego fanów. Sophie Hannah sprawiła, że Hercules Poirot stał się bardziej skryty, zbyt zarozumiały i mocno irytujący. W "Inicjałach zbrodni" trudno mi było polubić mojego ukochanego bohatera...

"W porównaniu do większości ludzi Hercules Poirot nieco inaczej zapatruje się na sens słowa "streścić".  Dla niego każdy detal ma takie samo znaczenie, bez względu na to, czy chodzi o pożar, w którym zginęło trzysta osób, czy o dołeczek na podbródku dziecka."

Zagadka kryminalna zbudowana na podobnych zasadach, jakie stosowała Agatha Christie- wielka zbrodnia, przyziemne motywy i pospolici mordercy- tylko mocno rozbudowana. Sophie Hannah namnożyła poszlaki, motywy, postaci drugoplanowych, możliwości rozwiązań.
Moim zdaniem autorka nie odnalazła się w przedziale czasowym zawartym w powieści. Nie poradziła sobie z przedstawieniem zachowań, sytuacji, języka, które były zbyt nowoczesne i  krzykliwe.

"Inicjałów zbrodni" próbowałam nie oceniać tylko przez pryzmat ducha wielkiej autorki kryminałów- Agathy Christie, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują taką ocenę (choćby napisane ogromną czcionką nazwisko nieżyjącej pisarki i o wiele mniejszą rzeczywistą matkę tej książki). Jako powieść detektywistyczna, kryminał retro całkiem poprawna. Intrygująca, ciekawa i dająca możliwość zaczytania się w niej. Czytelnik, który podejdzie do niej obiektywnie lub nie znający literackiej spuścizny Agathy Christie ma szansę na chwilę porządnej rozrywki.





Sophie Hannah "Inicjały zbrodni", tł. , Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pana Sebastiana reprezentującego Wydawnictwo Literackie :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



źródło: http://ceskasoda.deviantart.com/art/Hercule-Poirot-94441259




Czytaj dalej...

Każdy może być gangsterem?

Kiedy wzięłam do ręki najnowszą książkę Dennisa Lehane byłam pewna, że będzie to moje pierwsze spotkanie z autorem. Poniekąd rzeczywiście tak było. W papierowej wersji nie znam jego twórczości. Oglądałam za to ekranizacje powieści "Rzeka tajemnic" czy "Wyspa tajemnic". Ta sytuacja była dla mnie nie tylko zaskakująca ale przede wszystkim zabawna. Potwierdziła również tezę, że życie jest nieprzewidywalne...

Boston, rok 1926, czasy prohibicji...Zakazany owoc, to co zabronione i nieosiągalne od ręki jest znacznie bardziej pożądane i żeby to zdobyć można wiele zaryzykować. W tym przypadku jest to alkohol. Choć jest towarem nielegalnym i ściganym z urzędu, to bardzo łatwo można na nim zarobić. O klientów, rynek zbytu, władzę i wpływy ścierają się dwie gangsterskie rodziny. Wśród nich odkrywamy Joe'go Coughlina, syna znanego bostońskiego kapitana policji. Co robi wśród gangsterów? Co chce osiągnąć, co zdobyć?

Joe Coughlin nie chce żyć według ogólnie panujących zasad i reguł. Nie chce stabilizacji, stagnacji, przewidywalności. Jest uzależniony od adrenaliny, musi funkcjonować na granicy prawa, ryzyka i niebezpieczeństwa. Dlatego pracuje dla najgroźniejszych i najbardziej wpływowych gangsterów w mieście. Broń, włamania, kradzieże, oszustwa, ucieczka, ukrywanie się to dla niego chleb powszedni. Jednak cechy jego charakteru są przeszkodą na nowej ścieżce życia. Brakuje mu okrucieństwa, brutalności, bezwzględności, co wkrótce zostanie wystawione na próbę. Czy zda egzamin na gangstera?

Przestępca musi być człowiekiem twardym, bez słabości, w które mógłby uderzyć wróg. Jest jednak coś, przez co łatwo złamać człowieka, to uczucia: miłość, przyjaźń, współczucie... Kobieta, żona, rodzina niejednokrotnie była celem, powodem przegranych wojen, nie tylko gangsterskich. "Nocne życie" również obfituje w tę drugą, mniej mroczną stronę przestępcy. Czy w tym przypadku miłość stanie na przeszkodzie szemranym interesom? Czy z miłości do syna można popełnić zbrodnię? A z miłości do kobiety zaniechać przestępczemu życiu?

Dennis Lehane bardzo szczegółowo przedstawił, opisał korupcję w czasie trwania prohibicji oraz bez pardonu obnaża zakłamanie i hipokryzję ówczesnych władz. Za pieniądze można kupić wszystko i wszystkich. Bezpieczeństwo, wolność, odwrócenie wzroku, przestrzeń na nielegalny handel, policjanta, kongresmena, polityka... Najciekawsze jest to, że te "sympatie" nie były trwałe, pieniądze przechodziły z rąk do rąk, z obu stron jednocześnie więc tak naprawdę poczucie bezpieczeństwa było jedynie ułudą. Czy wartą zachodu? To pozostawiam już pod osobistą refleksję.

Uwielbiam kryminały a te z wątkiem gangsterskim to już bezwzględnie. "Ojciec chrzestny" jest dla mnie arcydziełem, a "Nocne życie" idealną lekturą na początek jesiennej aury. Polecam :)



Dennis Lehane "Nocne życie", tł. Maciejka Mazan, Prószyński i s- ka, Warszawa 2013



Podsumowanie

Plusy:
- akcja osadzona na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych
- czas prohibicji od kuchni
- ciekawi i wielowymiarowi bohaterowie
- intrygujący temat
- miłość, niwnawiść, zazdrość i wielkie pieniądze
- wojny gangsterskie
Minusy:
- momentami zbyt monotonna, nużąca i przegadana
Jednym zdaniem:
Książka spodoba się miłośnikom gatunku.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i s- ka :))) Pięknie dziękuję :))))
Czytaj dalej...

"Prawo panny Murphy" Rhys Bowen


Bohaterki, które przez swoje niefrasobliwe oraz lekkomyślne usposobienie i zachowanie popadają w kłopoty, od lat budzą moją sympatię oraz zainteresowanie. W tej ulubionej przeze mnie grupie kobiecych postaci literackich znalazły się między innymi Ania Shirley czy Stephanie Plum. Ostatnio dołączyła do nich Molly Murphy bohaterka książki "Prawo panny Murphy" autorstwa Rhys Bowen.

Molly potrafi zadbać o swoją cnotę, ale co z tego, skoro jej impulsywny charakter pakuje ją w o wiele większe kłopoty?? 
Niedoszły zalotnik traci życie, a nasza bohaterka musi ratować się ucieczką. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności udaje jej się dostać, pod zmienionym nazwiskiem, na pokład statku Majestic, który zacumuje u brzegu Nowego Jorku. 
Myli się jednak ten, myśli że to już koniec nieszczęść w życiu panny Molly. 
Koniecznie musicie sięgnąć po "Prawo panny Murphy" by dowiedzieć się co zgotował los tej beztroskiej pannicy. 

"Prawo panny Murphy" to całkiem przyjemny kryminał retro i jako taki całkowicie spełnia kryteria tego gatunku. Powieść jest początkiem serii o przygodach tytułowej panny. 
Akcja powieści rozgrywa się w 1901 roku, kiedy to metody śledcze były bardziej prymitywne niż te znane z obecnych czasów. Rozwiązanie zagadki, odnalezienie zbrodniarzy, nie było łatwym zadaniem, a inspektorzy policji musieli polegać tylko i wyłącznie na własnym osądzie oraz zdawać się na własne zmysły, intuicję i umysł. 

Rhys Bowen z łatwością przenosi nas w odległe czasy, zapoznaje nas z ówczesnym życiem emigrantów i czyni to niezwykle barwnie i godną pochwały rzetelnością. 
Ludzie emigrują z różnych powodów: chęć poprawy sytuacji ekonomicznej, ucieczka przed odpowiedzialnością za popełnione przestępstwa czy miłości i ratowania więzi rodzinnych. Książka daje możliwość podejrzenia skutków emigracji z tychże powodów. Czy rzeczywiście nowe miejsce jest gwarantem odniesienia sukcesu? Czy przeszłe grzechy ulegną zapomnieniu? Czy nie dosięgnie ich ręka sprawiedliwości? Czy można odbudować zamrożone relacje rodzinne? 
Autorka ukazuje drogę emigrantów, ich codzienne życie. Przedstawia czytelnikowi cały wachlarz możliwości do wykorzystania. Z jednej strony obserwujemy nieznośny głód, brud, smród i brak perspektyw, z drugiej strony możliwość zarobkowania, ale nie zawsze zgodny z oczekiwaniami i moralnym przytaknięciem. 
Rhys Bowen na podstawie kontrastów bieda- bogactwo, cnota- grzech, moralność- degeneracja ujawnia wszelkie bolączki mieszkańców Nowego Jorku. 

Główną bohaterką książki jest Molly Murphy. Bardzo łatwo jest ją polubić. Panna Murphy zostaje zmuszona zadbać o swoje dobre imię, przyszłość, a nawet życie. Podejmuje w tym celu prywatne śledztwo, wchodząc tym samym w drogę inspektorowi Danielowi Sullivanowi. Co doprowadza do wielu ciekawych i zabawnych incydentów. 
Panna Murphy jest zdeterminowana i nie boi się ekstremalnych rozwiązań oraz zachowań. Podczas swojego śledztwa nie boi się wejść do najgorszej spelunki, porozmawiać z niebezpiecznym rzezimieszkiem czy zasięgnąć języka w tzw. domu uciech. 

Przygody Molly wciągnęły mnie bez ostrzeżenia i utrzymywały moje zainteresowanie do ostatniej kropki. Cięte i kąśliwe dialogi, kiełkujące uczucie między zbrodniarką a inspektorem policji, wartka akcja i znakomicie oddane realia Nowego Jorku na początku XX wieku to tylko niektóre zalety "Prawa panny Murphy". Weź książkę i na własną rękę odkrywaj jej unikalne wartości :)





Rhys Bowen "Prawo panny Murphy", tł. Joanna Orłoś- Supeł, Oficyna Literacka Noir sur Blanc 2013, ISBN: 978-83-7392-412-3





5/6


Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. Za egzemplarz recenzyjny książki bardzo dziękuję Oficynie Literackiej Noir sur Blanc :)))



Czytaj dalej...

"Poszukiwana" Małgorzata Kochanowicz

Małgorzata Kochanowicz a właściwie Ziółkowska debiutowała w 2011 roku kryminałem w stylu retro pt. "Latarnie umarłych" a w 2012 roku pojawiła się jej druga książka "Piramida śmierci".  "Poszukiwana" jest trzecią z kolei książką w dorobku autorki.

Wrzesień - Październik 1904 rok, Kraków. Witold Korczyński jest samozwańczym detektywem. Cechy jego charakteru, inteligencja, spostrzegawczość, umiejętność łączenia faktów a przede wszystkim szczęście, sprzyjają mu w wykonywaniu tej profesji. Jego działania zakończone spektakularnym sukcesem zwróciło uwagę zamożnego przemysłowca i filantropa Stanisława Wereszyńskiego. Zleca Korczyńskiemu poszukiwanie swojej zaginionej żony. Detektyw szybko orientuje się, ze sprawa ma drugie, mroczne dno. Czy uda mu się odnaleźć panią Wereszyńską i nie stracić przy tym własnego honoru, szlachetności wreszcie życia?

Uwielbiam wszelkie kryminały a jeżeli są pisane w stylu retro to mój entuzjazm nie ma granic. "Poszukiwana" zatem jak najbardziej wpisuje się w moje zainteresowania i miłostki. Czy jestem usatysfakcjonowana lekturą książki? I tak i nie...Z jednej strony wydaje mi się trochę przegadana ale z drugiej strony ciekawi bohaterowie, wędrówka tropem zaginionej wzajemnie się równoważą...

Witold Korczyński to bardzo tajemniczy mężczyzna. Skrywa w swojej przeszłości tajemnicę, która tylko częściowo została naszkicowana na kartach tej książki. Muszę przyznać, ze ten sekret jego tożsamości jak i zagadkowy pamiętnik bardzo działał na moją wyobraźnię i pobudzał do śledzenia akcji. Detektyw wzbudza szacunek u miejscowej policji, którzy nie tylko liczą się z jego zdaniem ale i słuchają wskazówek czy pytają o rady. Witold Korczyński podczas swojej pracy nie obawia się zagłębić w rejony, o których inni bali się chociażby wspomnieć. Pragnienie rozwiązania zagadki jest ważniejsze niż bezpieczeństwo.
Sposób prowadzenia śledztwa nie wyróżnia się na tle innych w tego typu książkach. Tutaj nie ma żadnego zaskoczenia.

Ciekawą postacią była także Jadwiga, gospodyni Witolda. Prosta kobieta, która z żyła się ze swoim pracodawcą a wręcz zaczęła mu matkować. Epizody z jej udziałem były i zabawne i wzruszające, najważniejsze że jakieś :)

Historia zaginięcia Pani Wereszyńskiej też nie zaskakuje. Jednak doprowadzenie sprawy do finału wymagało wiele zachodu i sprytu. Autorka utrudniała naszemu bohaterowi zadanie ciągłymi zwrotami akcji, które wyprowadzały go w pole lub prowadziły do kolejnej osoby, która w zawoalowany sposób naprowadzała go na właściwą ścieżkę. Ta zabawa w kotka i myszkę była całkiem przyjemna, oczywiście dla czytelnika :)

Podczas poszukiwań zmieniają się poglądy Witolda na życie i na miłość. Jest ona impulsem, która pomaga zrozumieć mechanizmy ludzkich postępowań, otwiera oczy na to co wcześniej było niedostrzegalne.
Znany i ceniony filantrop może pod płaszczykiem dobroczynności załatwiać własne brudne machlojki a człowiek, w którego zawód wpisana jest troska o innych- swoją brutalną interwencją niszczyć życie...

Małgorzata Kochanowicz używa prostego języka, który celnie trafia w nasze serce. Ciekawe postacie, sensowne dialogi czynią tę książkę miłą rozrywką. Czyta się ją lekko i z przyjemnością.
Jeżeli lubicie kryminały retro bez efekciarskiego epatowania przemocą, to "Poszukiwana" powinna Was zainteresować :)





Małgorzata Kochanowicz "Poszukiwana", Instytut Wydawniczy Erica 2013, ISBN: 978-83-62329-76-2




4+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Karolinie reprezentującej Instytut Wydawniczy Erica :)))) Dziękuję za zaufanie :)))



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka